Recenzje

Igrzyska śmierci i filozofia. Rzecz o podglądactwie

Podzielona na siedem części i licząca dziewiętnaście esejów książka Igrzyska śmierci i filozofia stanowi nieoficjalny dodatek do trylogii Susanne Collins i filmu o tym samym tytule na podstawie bestsellerowej serii. To już druga pozycja redakcji Williama Irwina, z jaką przyszło mi mieć do czynienia. Gra o tron i filozofia okazała się przyjemną lekturą znacznie poszerzającą różnorodne motywacje i interpretacje świata Martina. Czy Igrzyskom śmierci udało się wyjść zwycięsko z tego mariażu popkultury i wiekowe

Książka posiada siedem połączonych ze sobą rozdziałów, w których autorzy (naukowcy i wysoko cenieni w swojej dziedzinie myśliciele) starają się uwypuklić elementy filozoficzne zawarte w powieściach Collins. Pierwsza część zawiera rozważania na temat mimetyzmu oraz roli sztuki w totalitarnym świecie Kapitolu. Kolejna opowiada o źródłach braku moralności, trzeci rozdział podejmuje próby interpretacji darwinizmu oraz reprezentuje zdroworozsądkowe podejście do międzygatunkowych chimer występujących w trylogii. Następny fragment skupia się na zagadnieniu uczucia miłości i roli płci kulturowej głównych bohaterów. Filozofia teorii gier i metody prowadzenia zwycięskich wojen obejmują piąty i szósty moduł książki. Ostatni, siódmy rozdział, porusza problematykę polityki i władzy, jaka spoczywa w rękach rządzących.

Podczas lektury nie mogłam pozbyć się wrażenia, że niektóre artykuły były pisane schematycznie, niekiedy na siłę, ponieważ autorzy do mniej lub bardziej znanej koncepcji filozoficznej dobierali sobie odpowiednie fragmenty książek i tym samym udowadniali z góry postawione tezy. O ile w przypadku Gry o tron mnogość przytaczanych argumentów miała swoje realne odzwierciedlenie w tekstach źródłowych, tak w Igrzyskach śmierci wiele artykułów oddaje wcześniej przyjęte założenia (na przykład teksty Anne Torkelson, Andrew Shaffera czy Adama Barkmana). Niektóre w ciekawy sposób zbierały w całość najważniejsze cechy i motywacje danego bohatera (eseje Abigail E. Myers, Derecka Coatney’a,Nicolasa Michauda) oraz rzucały nowe światło na najważniejsze składniki świata przedstawionego (teksty Christina Van Dyke’a, Chada Williama Timma i Louisa Melancona).

Od strony naukowej zbiór esejów nie jest zaskakujący. Bazuje głównie na najważniejszych działach światowej filozofii, jakich uczą się studenci humanistyki na pierwszym roku studiów (Rousseau, Foucault, Platon, Sokrates, Hobbes i inni). Najbardziej oryginalnymi myślicielami, których idee wykorzystano w tekstach, okazali się Philip Rieff, Simone de Beauvoir i Bourdieu. Igrzyska śmierci i filozofia reprezentują nurty od starożytności po postmodernizm, dzięki temu książka jest adresowana do szerokiego grona odbiorców.

Na uwagę zasługuje szata graficzna, dopasowaną do polskiego wydania trylogii. Całość została bardzo dobrze opublikowana, ponieważ nie zawiera żadnych błędów edytorskich, a każdy esej ma na końcu spis bibliograficzny, do których pozycji naukowych i filozoficznych tekstów źródłowych odwoływali się autorzy. Jedyna rzecz, jaka mnie miejscami irytowała, to bezpośrednie zwroty do czytelnika. Mam świadomość, że to norma w amerykańskich tekstach popularnonaukowych, jednak przyzwyczajona jestem do trzecioosobowego, neutralnego stylu europejskich badaczy.

Reasumując – tym razem połączenie kultury popularnej z filozofią nie przyniosło pozytywnych skutków. Niektóre teksty okazały się zbyt sztampowe, inne mało odkrywcze, w większości powtarzając znane czytelnikom fakty na temat totalitarnego świata Kapitolu i jego mieszkańców. Igrzyska śmierci i filozofia to pozycja przeznaczona wyłącznie dla osób zaznajomionych ze wszystkimi częściami trylogii Collins. W książce aż roi się od spojlerów i kluczowych cytatów z finalnego Kosogłosa, dlatego warto zapoznać się z całością twórczości Collins, zanim się sięgnie po filozoficzne rozważania.

efantastyka.pl, 2013-11-05

System Białoruś

System Białoruś. Ostatnia dyktatura Europy

Ludwik IV mówił, że "państwo to ja". Powiedzenie to doskonale pasuje do współczesnej Białorusi, która jest w całości autorskim projektem swojego przywódcy - rządzącego niepodzielnie od blisko dwóch dekad Aleksandra Łukaszenki - pisze w książce "System Białoruś" grodzieński korespondent "Gazety" Andrzej Poczobut.
- To nie jest biografia Aleksandra Łukaszenki. Ale nie sposób opisać dziś Białorusi bez pisania o jej władcy, o tym, jak doszedł do pozycji, którą zajmuje obecnie. Bo ten kraj to obecnie w całości jego autorski projekt - podkreślał Andrzej Poczobut, mieszkający w Grodnie działacz mniejszości polskiej w Białorusi, od kilku lat grodzieński korespondent Gazety Wyborczej. O swojej książce opowiadał białostoczanom na spotkaniu zorganizowanym przez Fundację Uniwersytetu w Białymstoku.

"Baćka" w roli głównej

"System Białoruś", bo taki nosi tytuł wydana kilkanaście dni temu przez Editio publikacja, składa się z trzech części. Pierwsza i najobszerniejsza opisuje właśnie przebieg kariery polityka określanego często mianem ostatniego dyktatora Europy. Od stanowiska kierownika sowchozu do wszechmocnego prezydenta.

- Nie sposób odmówić Aleksandrowi Łukaszence sprytu i ogromnego talentu wyczuwania nastrojów społecznych. Oraz determinacji. W swojej karierze wielokrotnie stawiał on wszystko na jedną kartę. I wygrywał - mówił Poczobut.

Kolejna część "Systemu" opisuje, jak współczesna Białoruś działa i na jakich filarach się opiera. Zdaniem autora to chleb, show i strach. Przez lata Łukaszenka był w stanie zapewnić dzięki tanim surowcom ze wspierającej go Rosji swoim mieszkańcom byt może nie bogaty, ale stabilny. Gospodarka, chociaż niewydolna, w większości należy do państwa, Białorusini uniknęli więc kosztownych społecznie reform ustrojowych. Prezydent lubi rządzić publicznie, często ostrymi słowami, w bezpośrednio relacjonowanych przez opanowane przez państwo media, łajając swoich podwładnych. Cały sposób zarządzania krajem przypomina jeden wielki telewizyjny show z dobrym, acz srogim gospodarzem - "baćką" - w roli głównej.

Tym zaś, których nie przekonuje taka rzeczywistość, pozostaje strach. Łukaszenka bowiem przeciwników politycznych niszczy na różne sposoby, łącznie z zamykaniem w więzieniach. Opozycja i Zachód przypisują jego służbom też co najmniej kilkanaście niewyjaśnionych zabójstw, w tym Wiktora Hanczara, niegdyś jednego z najbliższych współpracowników prezydenta, później jego nieprzejednanego przeciwnika.

Wariant chiński

Podczas spotkania z białostoczanami Poczobut opowiadał też o tym, jak powstawała jego naszpikowana rozmowami i cytatami książka.

- Tak naprawdę napisałem ją w kilka miesięcy, kiedy władze po wypuszczeniu mnie z więzienia zabroniły mi opuszczać Grodno. Ale materiały do niej zbierałem od 2006 roku - opowiadał dziennikarz, który w ubiegłym roku, oskarżony o znieważenie w artykułach prasowych prezydenta, spędził w areszcie kilka miesięcy.

Aktualne poparcie dla dyktatora Poczobut ocenia na 30 procent.

- Kolejne 30 procent to zdeklarowani przeciwnicy władzy. Reszta stoi w środku, niezdecydowana - wyliczał, zastrzegając, że wszelkie badania opinii publicznej w Białorusi obarczone są ogromnym błędem. Oficjalne ośrodki badawcze zajmują się propagandą, tych niezależnych się mieszkańcy boją, ilość odmów na pytania ankieterów sięga 40 procent.

- Ale prezydent jest w stanie rządzić nawet przy tak niskim poparciu. Z jednej strony ma za sobą cały potężny aparat represji. Z drugiej opozycja jest słaba. Rozbita i podzielona - mówił, dodając że władzy Łukaszenki zagrozić może skutecznie sytuacja ekonomiczna. W Białorusi od dwóch lat panuje kryzys, Rosja wystawia też prezydentowi rachunek za tanie surowce, przejmując kolejne białoruskie przedsiębiorstwa.

- Czy w Białorusi możliwy jest wariant chiński? Czyli autorytarna władza i częściowo rynkowa gospodarka? - pytała autora Ewa Zwierzyńska.

- On na pewno o tym marzy. Ale brakuje mu odwagi. Stał się zakładnikiem własnej polityki. Wie, że zmiany w gospodarce pociągną za sobą niezadowolenie społeczne, którego się boi. Wiele mówi o reformach, każe je opracowywać i na nic się nie decyduje. Trwa w marazmie - odpowiadał Poczubut.

Białorusi się zmieni

Agnieszkę Romaszewską, dyrektor Telewizji Bielsat, interesowało natomiast, czy w ocenie Poczobuta nie ma takiego ryzyka, że po upadku Łukaszenki Białoruś po prostu przestanie istnieć, stając się częścią Rosji.

- Nie wydaje mi się, żeby to było możliwe. Mimo nieustannych ciągot ku restauracji ZSRR, jakie ma prezydent, to państwo jest niepodległe. Wyrosło całe pokolenie obywateli, którzy - nawet jeśli zsowietyzowani, nawet jeśli nie znają języka białoruskiego - to jednak czują się Białorusinami. Tego nie da się pominąć - oceniał autor. Jego zdaniem prędzej czy później sytuacja w Białorusi się zmieni i Łukaszenka straci władzę.

- Ale w jaki sposób i z jakim efektem, tego dziś nie wie nikt. Ja wiem, że chciałbym to opisać - podsumowywał spotkanie Poczobut.

Gazeta.pl, 2013-11-05

System Białoruś

Osoba prezydenta Łukaszenki na tyle zdominowała życie publiczne na Białorusi, że dziś nie można mówić o tym kraju, nie wspominając o Łukaszence. Jest on uważany za najwyższy autorytet w polityce, sporcie, kulturze. Jednak oblicze Białorusi nie jest już jednolite. Obok popleczników obecnego władcy są tam także ludzie, którzy stoją w opozycji do niego. Nie wszyscy obywatele chcą bezrefleksyjnie uczestniczyć w show, jaki od lat funduje im rządząca ekipa.

Czytelnicy dowiedzą się, jak wygląda świat za murem - kraj, który osiemnaście lat temu stał się sceną jednego aktora, oraz ludzie, którzy trwają w chorym systemie i cierpliwie czekają na zmianę.

bialystokonline.pl, 2013-10-30

Pies wojny. Jak oficer SAS stał się pionkiem w afrykańskiej wojnie o ropę

Simon Mann, ongiś były oficer brytyjskiego SAS, a potem najemnik w Afryce, z pasją wspomina brudny świat szpiegów, polityki i niebezpieczeństw związanych z wojnami o ropę. Nie omija też kilku przerażających lat spędzonych w afrykańskim więzieniu.

polskapresse.pl, 2013-10-29

System Białoruś

W księgarniach 23 października ukazała się książka Andrzeja Poczobuta o systemie politycznym na Białorusi, ”System Białoruś”, o drodze kariery Aleksandra Łukaszenki i o tym, jak rządzi Białorusią.

Andrzej Poczobut, niezależny dziennikarz i działacz Związku Polaków na Białorusi przedstawia w "Systemie Białoruś" rozwój łukaszenkowskiej dyktatury i mechanizmy, które pozwalają na jej podtrzymanie. Opisuje, jak Aleksander Łukaszenka zdołał dojść do władzy w 1994 roku, przedstawiając się Białorusinom jako bojownik z korucją. Wyniki śledztwa korupcyjnego Aleksandra Łukaszenki okazały się mizerne, ale pomogły mu w wewnętrznej rozgrywce o władzę. Jak pisze w swojej książce Andrzej Poczobut, nikt wówczas nie traktował Łukaszenki poważnie: nie wydawał się groźny, wydawało się, że to po prostu nieokrzesany dyrektor sowchozu.

Od czasu objęcia władzy przez Aleksandra Łukaszenkę żadne wybory nie były uczciwe. Sam dyktator z czasem uzależnił państwo od rosyjskiego finansowania, od dostaw tanich surowców, ropy naftowej i gazu. Rosja pośrednio płaci Łukaszence za utrzymanie swojej strefy wpływów w Rosji. Finansowe wsparcie Rosji kosztuje – Aleksander Łukaszenka oddaje niezależność kraju kawałek po kawałku, sprzedając m.in. strategiczne przedsiębiorstwa, zgadzając się na ustanowienie bazy wojskowej, wystawiając Białoruś w pierwszym rządzie do projektów integracyjnych Władimira Putina, blokując integrację Białorusi z Zachodem. Język białoruski zanika, większość Białorusinów mówi po rosyjsku. Historia jest ideologizowana. Władza łukaszenkowska ignoruje fakt stalinowskich represji, w których zginęły dziesiątki tysięcy obywateli białoruskich, nie lokalizuje się miejsc tych egzekucji, władze nie stawiają ofiarom pomników. W zakładach pracy i na wyższych uczelniach pracują ideolodzy, którzy dbają o to, by wszyscy zachowywali się tak, jak tego chce władza. Na Białorusi nie ma wolności słowa, zgromadzeń, nie rejestruje się organizacji praw człowieka, w więzieniach przebywają konkurenci Łukaszenki - opozycjoniści, ale również działacze społeczni.

Książka pokazuje, w jak bezprecedensowy sposób Aleksander Łukaszenka traktuje przeciwników politycznych. Przypomina o osobach zaginionych bez wieści, o więźniach politycznych, którzy latami są dręczeni w więzieniach tylko dlatego, że mieli odwagę wystąpić przeciwko dyktaturze.

Polskie Radio, 2013-10-28

Ubezwłasnogłowieni

Nawet małe dzieci wiedzą dlaczego złym ludziom odcina się połowę głowy. Ubezwłasnogłowieni to okaleczeni przestępcy, którym przepołowiono twarz, usunięto narządy płciowe, zaszyto otwory ciała i usmażono mózg. ...

Lubimy Czytać, 2017-09-26

Ubezwłasnogłowieni

Niemal za każdym razem, gdy w mediach toczy się proces mordercy, zwłaszcza seryjnego bądź wyjątkowo zwyrodniałego, pojawiają się głosy, że obecny system karny nie jest wystarczająco. Skazany na wieloletnie więzienie będzie ...

http://www.kacikzksiazka.pl/, 2017-09-15