Recenzje

Richard Dawkins. Ewolucja myślenia

Richard Dawkins to jeden z najważniejszych, najbardziej wpływowych i jednocześnie kontrowersyjnych myślicieli naszych czasów, znany przede wszystkim z takich prac jak niedawny "Bóg urojony" czy wydany 30 lat temu" Samolubny gen". Z okazji rocznicy pierwszego wydania tej drugiej pozycji - w 1976 r. -ukazał się niniejszy zbiór esejów, który dowodzi, jak idee jednego człowieka potrafią zmienić nasz sposób myślenia o świecie. Dawkins śmiało i z przekonaniem głosi swoje poglądy i - co ważne - zawsze jest gotowy do polemiki, gdyż jego kolejne teksty wywołują ostre dyskusje. Bez względu na to, czy dotyczą zagadnień biologicznych, filozoficznych, czy religijnych. Trudno odnosić się też do Dawkinsa z obojętnością, dlatego swoimi opiniami dzielą się także inni wybitni intelektualiści. Celem niektórych z nich jest przybliżenie czytelnikom teorii myśliciela, inni z kolei podważają je i punktują słabości. Większość książki odnosi się do treści prac Dawkinsa, ale ostatnia część dotyczy samego stylu pisarskiego, który zdecydował o uznaniu ich za klasykę. Rozważania te wieńczy esej Philipa Pullmana, mającego nie mniejszy wpływ na miliony czytelników.

Przegląd, 2008-08-25

W dialogu II

Jest to drugi tom rozmów, jakie przeprowadzał z Jorge Luisem Borgesem, na krótko przed śmiercią wybitnego argentyńskiego pisarza, Osval-do Ferrari. Składa się z 45 dyskusji dotyczących spraw egzystencjalnych, kulturowych, metafizycznych i rodzinnych. Obaj rozmówcy są partnerami w tych dysputach, bo chociaż dziennikarz nie kryje swojego ogromnego szacunku do autora Alefa" i Powszechnej historii nikczemności", to nie waha się wypowiadać swojego zdania, a nawet polemizuje z niektórymi poglądami mistrza.Dyskutują - między innymi - o filozofii Lukrecjusza, Spinozy i Bertranda Russella, dramatach Szekspira, prozie Edgara Allana Poeego, rosyjskich prozaikach, kulturze celtyckiej. O matce pisarza, która zdeterminowała jego twórczość, o ojczyźnie Borgesa - Argentynie, o tym czym dla niego jest przyjaźń. Obaj rozmówcy często powracają do wątków związanych z buddyzmem. Ta religia, jedna z największych w dziejach ludzkości, wywarła ogromne wrażenie na umysłowości Borgesa swoją koncepcją reinkarnacji oraz złudzenia własnej świadomości i swojego ja". Dyskusja nad treściami buddyzmu znajduje się w kilku rozdziałach i są to głębokie eseje filozoficzno-religioznawcze. Właśnie buddyzm, podobnie jak różne filozofie idealistyczne, był Borgesowi najbliższy duchowo, bo pisarz poruszał się w swojej twórczości w obszarach - wizji świata jako snu, wedle której być to znaczy być śnionym".Książka Borgesa - Ferrariego to głęboki i szeroki komentarz nie tylko do życia i twórczości wielkiego pisarza argentyńskiego. To również zaduma nad dziejami człowieka, ukrytymi mechanizmami historii i kultury, a także tym, co nienamacalne: znaczeniami religii, kosmologii i filozofii. Światowa praedycja "W dialogu II" nastąpiła w Buenos Aires w 1998 roku, w 12 lat po śmierci Borgesa.

Magazyn Literacki KSIĄŻKI, 2008-08-25

W dialogu II

W nim też nie było nikogo? Na żadnej z tysiąca fotografii rysy jego nie są podobne do niczyich innych? Za taktownym umiarem jego spokojnych słów tkwiło to samo, co za słowami Szekspira: trochę chłodu, sen, którego nie prześnił nikt oprócz niego?Kiedy we wczesnym dzieciństwie ojciec odkrywał przed nim na szachownicy sekrety paradoksów Zenona z Elei - Achilles nigdy nie doścignie żółwia, strzała nie przedziurawi tarczy, ruch jest niemożliwy - pewnie już przeczuwał, że jakby na przekór Zenonowi doskonała ciemność dojdzie do oczu na długo przed śmiercią. Tak musiało się stać. Nieuchronność przedwczesnej czerni - to był znak cechowy genów. Ale nie żalił się. Nie było w nim protestu. Od początku - z pedanterią skrajnego flegmatyka - gromadził w głowie świat. Kształty, barwy, faktury, szarą nostalgię ulicy Maipu w Buenos Aires, grę smug na sierści tygrysa, wszystko. Wszystko i to, na co był skazany. Biblioteki. Książki, których liczba była liczbą piasku - nieogarniony kopiec cudzych snów napisanych.Nic nie przepadało, nie marło, nie znikało - jakby mózg nie znał ulgi zapominania. Wszystko migotało, zlepiało się w sen bez dna, w nieskończony labirynt rzeczy i słów, gdzie czas zatacza koła, a racjonalność kruszeje. Gdy zapowiedziana ciemność stanęła blisko, miał już w głowie ogromną odpowiedź na świat, który znikał. Nie lękał się. Powiedział tylko łagodnie: przyjście ślepoty było łagodne jak wolno zapadający zmierzch. Od tej pory - przez kogokolwiek o cokolwiek pytany - czynił to samo. Pod powiekami patrzył w pamiętliwą czeluść swej głowy - i szedł tam. Wędrował - mówiąc.Właśnie tym są dwa doskonałe tomy rozmów "W dialogu", rozmów, które z nim Osvaldo Ferrari snuł. Pierwszy tom wyszedł u nas (Wydawnictwo HELION) rok, może dwa lata temu. Drugi - teraz. Dwie księgi, niespieszna kronika przejścia przez ten jego sen ogromny, przejścia ostatniego - gdy rozmawiali, do śmierci zostało mu mało, prawie nic. Dwa tomy - każdy w 45 rozdziałach. 90 stacji, 90 spacerów, 90 opowieści, 90 pokazów wierności własnym mitom, bez wiecznego krążenia wokół których nie umiał oddychać. Szara nostalgia Buenos Aires. Dante. Kafka. Tango. Szekspir, który jest nieskończonością. Przyjaźń. Metafora. Sny. Kult książek. Sonet. Pamięć... W zbiorze "Twórca" ślepiec mówił o losie pisarza próbującego odmalować świat. Oto pokornie szkicuje słowami portrety - a przed śmiercią odkrywa: że ów cierpliwy labirynt linii jest podobizną jego własnej twarzy". Więc - zawsze tylko ja" Więc W dialogu" to w istocie - on, ślepiec z ulicy Maipu Więc odpowiedź na świat - a tym był lepiony w głowie labirynt - ostatecznie jest twarzą śniącego, wciąż tą samą twarzą w 90 odcieniach?Jeśli tak, to czy na końcu życia (Achilles dogonił żółwia, strzała ugodziła tarczę) ślepiec usłyszał frazy, które w jego opowiadaniu "Everything and Nothing" - w okruchu rozpoczynającym się słowami: Nie było w nim nikogo" - Bóg mówi do stygnącego Szekspira Czy usłyszał szept idący z wichru: Mnie także nie ma. Wyśniłem świat, tak jak ty wyśniłeś twoje dzieło, mój Jorge Luisie Borgesie, a pośród rozlicznych kształtów moich snów byłeś i ty, który, tak jak ja, jesteś wieloma i nikim" Nie ma odpowiedzi. Tak zostanie.

Dziennik Polski, 2008-08-08

W dialogu I

W nim też nie było nikogo? Na żadnej z tysiąca fotografii rysy jego nie są podobne do niczyich innych? Za taktownym umiarem jego spokojnych słów tkwiło to samo, co za słowami Szekspira: trochę chłodu, sen, którego nie prześnił nikt oprócz niego?Kiedy we wczesnym dzieciństwie ojciec odkrywał przed nim na szachownicy sekrety paradoksów Zenona z Elei - Achilles nigdy nie doścignie żółwia, strzała nie przedziurawi tarczy, ruch jest niemożliwy - pewnie już przeczuwał, że jakby na przekór Zenonowi doskonała ciemność dojdzie do oczu na długo przed śmiercią. Tak musiało się stać. Nieuchronność przedwczesnej czerni - to był znak cechowy genów. Ale nie żalił się. Nie było w nim protestu. Od początku - z pedanterią skrajnego flegmatyka - gromadził w głowie świat. Kształty, barwy, faktury, szarą nostalgię ulicy Maipu w Buenos Aires, grę smug na sierści tygrysa, wszystko. Wszystko i to, na co był skazany. Biblioteki. Książki, których liczba była liczbą piasku - nieogarniony kopiec cudzych snów napisanych.Nic nie przepadało, nie marło, nie znikało - jakby mózg nie znał ulgi zapominania. Wszystko migotało, zlepiało się w sen bez dna, w nieskończony labirynt rzeczy i słów, gdzie czas zatacza koła, a racjonalność kruszeje. Gdy zapowiedziana ciemność stanęła blisko, miał już w głowie ogromną odpowiedź na świat, który znikał. Nie lękał się. Powiedział tylko łagodnie: przyjście ślepoty było łagodne jak wolno zapadający zmierzch. Od tej pory - przez kogokolwiek o cokolwiek pytany - czynił to samo. Pod powiekami patrzył w pamiętliwą czeluść swej głowy - i szedł tam. Wędrował - mówiąc.Właśnie tym są dwa doskonałe tomy rozmów "W dialogu", rozmów, które z nim Osvaldo Ferrari snuł. Pierwszy tom wyszedł u nas (Wydawnictwo HELION) rok, może dwa lata temu. Drugi - teraz. Dwie księgi, niespieszna kronika przejścia przez ten jego sen ogromny, przejścia ostatniego - gdy rozmawiali, do śmierci zostało mu mało, prawie nic. Dwa tomy - każdy w 45 rozdziałach. 90 stacji, 90 spacerów, 90 opowieści, 90 pokazów wierności własnym mitom, bez wiecznego krążenia wokół których nie umiał oddychać. Szara nostalgia Buenos Aires. Dante. Kafka. Tango. Szekspir, który jest nieskończonością. Przyjaźń. Metafora. Sny. Kult książek. Sonet. Pamięć... W zbiorze "Twórca" ślepiec mówił o losie pisarza próbującego odmalować świat. Oto pokornie szkicuje słowami portrety - a przed śmiercią odkrywa: że ów cierpliwy labirynt linii jest podobizną jego własnej twarzy". Więc - zawsze tylko ja" Więc W dialogu" to w istocie - on, ślepiec z ulicy Maipu Więc odpowiedź na świat - a tym był lepiony w głowie labirynt - ostatecznie jest twarzą śniącego, wciąż tą samą twarzą w 90 odcieniach?Jeśli tak, to czy na końcu życia (Achilles dogonił żółwia, strzała ugodziła tarczę) ślepiec usłyszał frazy, które w jego opowiadaniu "Everything and Nothing" - w okruchu rozpoczynającym się słowami: Nie było w nim nikogo" - Bóg mówi do stygnącego Szekspira Czy usłyszał szept idący z wichru: Mnie także nie ma. Wyśniłem świat, tak jak ty wyśniłeś twoje dzieło, mój Jorge Luisie Borgesie, a pośród rozlicznych kształtów moich snów byłeś i ty, który, tak jak ja, jesteś wieloma i nikim" Nie ma odpowiedzi. Tak zostanie.

Dziennik Polski, 2008-08-08

Richard Dawkins. Ewolucja myślenia

Antologia "Richard Dawkins. Ewolucja myślenia", wydana w Anglii w 30-lecie publikacji "Samolubnego genu", pozwala przypomnieć sobie o rewolucji, jakiej w nauce dokonał w 1976 roku brytyjski biolog.Od 1859 roku, gdy Karol Darwin opublikował "The Origin of Species by Means of Natural Selection" (O powstawaniu gatunków drogą naturalnego doboru") mieliśmy doprawdy sporo czasu, żeby się przyzwyczaić do obecności kudłatych kuzynów na rodzinnych zdjęciach. Tym bardziej dziwi, jak nikłe wyciągnęliśmy wnioski z tego fundamentalnego teoretycznego odkrycia. Kompromitujące opowieści polityków LPR o zgodnym bytowaniu ludzi i dinozaurów są najlepszym dowodem na to, że głupota również stanowi z punktu widzenia ewolucji cechę przystosowawczą, inaczej pod presją selekcyjną nie przetrwałaby po dziś.A jednak to nie wszystko - akceptacja teorii ewolucji pociąga za sobą znacznie poważniejsze konsekwencje niż proste pogodzenie się z przykrą okolicznością, że się miało szympansa za stryjaszka. Do tego jednak sam Darwin nie wystarczył, potrzebny był jeszcze ktoś. 32 lata temu dokonała się intelektualna rewolucja, brytyjski biolog Richard Dawkins wydał Samolubny gen", książkę, która wywróciła do góry nogami sposób myślenia o dynamice świata przyrody, ludzkiej naturze oraz szeroko pojętej celowości istnienia. Inna sprawa, że do dziś większość z nas nie ma pojęcia, jakie implikacje wynikają z koncepcji Dawkinsa, a jest tak nie tylko z tej przyczyny, że wolimy owoce nauki bezmyślnie spożywać, lecz także dlatego, że autor Rzeki genów" miał nam do powiedzenia rzeczy gorzkie i trudne do zdroworozsądkowej akceptacji. Prorocy złej nowiny nigdy nie mieli wielkiego posłuchu. Problem w tym, że Dawkinsa nie można tak po prostu zlekceważyć, jak to robimy z oszalałymi fizykami z kołtunem na głowie i błędnym wzrokiem, którzy drżącym głosem szepczą coś o strunach i kwantach. Brytyjczyk bowiem dotyka samej esencji naszej egzystencji na Ziemi. I mówi to, czego nigdy nie chcieliśmy usłyszeć: Owszem, nikt nas nie zaprojektował ani nie stworzył, świat to proces pozbawiony celu, ewolucja jest ślepa i przypadkowa, a to, co uważamy za wolną wolę, wypada uznać raczej za złożone przystosowawcze efekty ekspresji naszych genów. Współcześnie łatwiej Dawkinsa uważać za racjonalistę krzykacza, który awanturuje się, walcząc z religią - jego bestsellerowy "Bóg urojony", manifest wojującego ateisty, to idealny pretekst, by skupić się na kwestiach nieistotnych. Ukazująca się właśnie antologia Richard Dawkins. "Ewolucja myślenia" przypomina, jaki wpływ angielski biolog wywarł na naukę i na łamiące schematy nowe rozumienie procesów kulturowych. Dawkins połączył sprzeczne żywioły - geniusz pionierskiego odkrywcy i talent popularyzatorski. W "Samolubnym genie" udało mu się dokonać syntezy wielu teoretycznych podejść do procesów ewolucyjnych, a potem ubrać je w przejmujący system metafor. Samolubność oczywiście nie miała tu nic wspólnego z przyznaniem bezdusznym białkom cech antropomorficznych - ale zastosowanie tej przenośni sprawiło, że mechanika ewolucji zyskała całkiem nowy wymiar. Brak tu miejsca na to, by wykładać koncepcje Dawkinsa - wypada tylko zasygnalizować, o co tak naprawdę chodziło. Najprościej mówiąc, o diametralną zmianę poziomu analizy: dotąd naukowcy żyli w przekonaniu, że dobór naturalny działa na samodzielne organizmy (albo i na całe grupy organizmów). Autor "Rozplatania tęczy" przedstawił wyczerpujący model, w którym replikatorami są geny, które od początku historii życia stanowią podstawowe elementy ewoluujące pod wpływem doboru naturalnego. Bardziej złożone struktury biologiczne to jedynie efekt ich ekspresji w zmiennym środowisku - maszyny przetrwania". Musimy patrzeć na naturę z punktu widzenia genów, a dokładniej - ich interesu reprodukcyjnego, a dzieje życia są historią chwiejnej równowagi między konfliktem a kooperacją: potoczne koncepcje darwinizmu jako walki wszystkich ze wszystkimi nie mają nic wspólnego ze współczesnym ewolucjonizmem.A gdzie tu rewolucja, zapytacie? To proste - Dawkins pozbawił świat natury jakiejkolwiek przyczyny sprawczej, zredukował go do rozciągniętego na miliardy lat konkurencyjnego transferu informacji między anonimowymi cząsteczkami, do procesu, o którym nie da się powiedzieć, że ma jakikolwiek cel czy sens. Co więcej, ludzka świadomość stanowi w świetle owej teorii rodzaj wykształconej ewolucyjnie nakładki na skomplikowane struktury mózgu - logikę jej funkcjonowania da się właściwie pojąć tylko stosując do niej narzędzia neodarwinizmu. Podobnie sprawy mają się z naszą seksualnością. A może również ze skłonnością do religijnego przeżywania i interpretowania rzeczywistości. Dawkins nie jest jednak ponurym pesymistą. Odarłszy przyrodę i ludzkość ze złudzeń, proponuje, by człowiek sam nadał sens światu i swojemu przemijaniu, nie szukając żadnych wątpliwych usprawiedliwień.

Dziennik, 2008-08-08

Przyrodni brat

Greta to cicha i spokojna nastolatka, z którą nigdy nie było żadnego problemu. Jakiś czas temu jej matka wyszła ponownie za mąż i cała rodzina wiodła wspólnie szczęśliwe życie. Dziewczyna nie wiedziała jednak, że jej ojczym ...

http://about-katherine.blogspot.com/, 2017-05-24

Zranieni

"(...) Prawda jest taka, że kiedy wydarzy się coś złego, nie ma sposobu, żeby to odkręcić.Niestety, w prawdziwym życiu nie ma opcji "cofnij".Nie możesz po prostu wymazać wszystkiego i zacząć od nowa."Nie ...

Wielbicielka-ksiazek.blogspot.com, 2017-05-25