Recenzje

Inny punkt widzenia

Przełożyć język telewizji na język książki jest zadaniem karkołomnym. I dziennikarz TVN24Grzegorz Miecugow, i jego wydawca Olga Ptasińska zdają sobie z tego sprawę. Dlategomamy przed sobą książkę zawierająca wywiady jakby żywcem spisane z ekranu. Ale jakieto wywiady!

Po pierwsze dobór gości. Miecugow prezentuje zapis 21 solidnych rozmów, międzyinnymi z Władysławem Bartoszewskim (o historii, Polsce i Europie), z Jackiem Hołówka (o filozofii, polityce i postawach obywatelskich), z Anną Dymna (o niej samej i jej jednoosobowej fundacji), z Ryszardem Kapuścińskim (o geopolityce, podziale świata i globalizacji), z Janem Nowickim (o aktorstwie, Emierci i Krakowie).

Po drugie sam prowadzący. Tylko pierwsze pytania maja coś wspólnego z telewizyjnym sposobem rozmawiania (pamiętajmy, że rozmowy toczyły się przed kamerami). Później dziennikarz nawiązuje rozmowę bliską niekiedy książkowym wywiadom rzekom, choć program trwał zaledwie 40 minut. Spośród ponad 70 rozmów przeprowadzonych w programie "Punkt widzenia" Grzegorz Miecugow wybrał 21, które z wielu względów zapadły w pamięć jemu i ekipie programu. Zapadną w pamięć także czytelnikom.

Twój Styl, 2005-12-01

Wigilijne psy

Łukasz Orbitowski to facet, który pisywał opowieści grozy wtedy, kiedy nikt w tym kraju nie patrzył poważnie na horror, jako źródło dobrej kasy. Myślę, że to głównie młodzieńczej brawurze zawdzięcza, iż zaczęto go drukować. Po prostu chłopak nie zdawał sobie sprawy z marnych szans szerszego zaistnienia i robił swoje.

"Wigilijne psy" to trzeci zbiór opowiadań Łukasza, a co za tym idzie, prezentujący nowsze, nieco dojrzalsze teksty. Poprzednie książki ["Złe Wybrzeża" (1999) oraz "Szeroki, głęboki, wymalować wszystko" (2002)] sam autor określa jako "młodzieńcze" i nie jest z nich zadowolony. Mimo to fani jego starszych opowiadań będą usatysfakcjonowani. (...) Co jeszcze daje nam Orbitowski, czego czasem nie dają inni? Zwykłą radość, płynącą z obcowania z literaturą. Zwłaszcza przy krótszych formach doskonale widać, że autor dobrze się bawił spisując swoje opowieści, my zaś możemy mieć tego namiastkę - czytając.
(...)
Przyznam, że początkowo raziła mnie nieco młodzieżowość "Wigilijnych Psów", jednak Orbitowski w końcu przekuł moją nieufność w swój sukces. Po zaakceptowaniu bohaterów - autentycznych, choć niesympatycznych - cała historia staje się nagle wciągająca, a finał, nieco przez autora przeciągnięty, daje sporo satysfakcji.
Z pisarstwem Łukasza jest tak, że zwykle trzeba zaakceptować narzucane przez niego reguły, żeby się dobrze bawić. Tak jest w "Lombardzie" czy w "Objawieniach". Jako że są to opowieści niesamowite, musimy zawiesić niewiarę i pozwolić autorowi na snucie nawet najbardziej nieprawdopodobnych wizji. Taka już jest fantastyka.

Większość tekstów z tego zbioru ukazała się wcześniej w prasie tematycznej. Jednym z najlepiej przyjętych opowiadań była klimatyczna "Opowieść taksówkarska". Utrzymana w klimacie miejskiej legendy historia, to jeden z najlepszych kawałków książki. Zaraz po nim umiejscowiłbym tytułowe "Wigilijne psy". One również sprawiają wrażenie historii zasłyszanej, obrobionej na potrzeby literackie i bardzo sprawnie zapisanej.
Reszta historii również broni się całkiem dobrze. Wszystko to za sprawą żywego języka oraz ciekawych pomysłów fabularnych.

Czy można mówić o Orbitowskim jako o twórcy młodym? Ktoś się oburzy i zaprotestuje - przecież publikuje już dość długo, ostatnio nawet można go regularnie spotkać w fantastycznych periodykach, gdzie tu więc młodość? W tekstach, moi mili. Przede wszystkim w tekstach. Są świeże, soczyste i po prostu bardzo dobrze się je czyta. Jak zwykle w takich przypadkach bywa, niektórzy upatrują w Łukaszu nadziei polskiej fantastyki. Ja wolę w nim raczej widzieć dobrego pisarza, który jeszcze długo będzie nas raczył swoimi historiami - nie muszą nawet straszyć, ważnie, aby były po prostu ciekawe.

Carpe Noctem, 2005-11-30

Inny punkt widzenia

"Gazety odbierają optymizm. Jak się je czyta, to po prostu ręce opadają. Ja nie mam energii na następny dzień, one nie mają w sobie niczego mobilizującego. Mnie najbardziej mobilizuje rubryka gospodarcza, bo tam zawsze nawet jak coś upadnie, to zawsze są też informacje, że jeżeli tu zainwestujemy, to będą zyski".

I kto to mówi, proszę Państwa? Wygląda na polityka jakiejś rządzącej partii. A to nie polityk. To reżyser Grzegorz Jarzyna, jeden z rozmówców Grzegorza Miecugowa z programu "Inny punkt widzenia" nadawanego w TVN 24. Miecugow rozmówców dobiera nie według zawodu, ekscentryczności, a nawet sławy. Wybiera ludzi, z którymi dobrze się gada, tzn. ludzi nie nastawionych tylko na promocję samych siebie. Ludzi, którzy lubią to, co robią. I nie są malkontentami.

W książce jest 20 takich rozmów. Z pisarzami (np. Lem, Stasiuk, Kapuściński, Pilch), aktorami (Dymna, Janda. Kondrat, Nowicki, Majchrzak), z ludźmi inaczej znanymi ze sceny (Bem, Mann, Materna, Bartosz Waglewski), z Władysławem Bartoszewskim, Jackiem Hołówką, Robertem Korzeniowskim, Aleksandrem Wolszczanem, Krzysztofem Pawłowskim, Zbigniewem Preisnerem.

Miecugow nie poluje na swoich rozmówców. To nie są rozmowy dziennikarza, który próbuje "wyhaczyć" newsa. Miecugow po prostu (choć to trudne) życzliwie podtrzymuje rozmowę. Lubi swoich rozmówców i jest ciekawy, co powiedzą. Rozmawia z nimi z taką samą uwagą jak z telewidzami, którzy po śmierci Jana Pawła II telefonowali do TVN 24.

To są rozmowy o sprawach, ale i o życiu, i o sercu w znaczeniu nie anatomicznym. "Serce ludzkie nie siwieje, proszę pana" - zapewnia Miecugowa prof. Ewa Łętowska.

To są rozmowy rozprasowujące duszę. I tak Władysław Bartoszewski mówi, że wrodzony optymizm pomagał mu w życiu. Powiada, że "optymiści i pesymiści żyją identycznie długo, tylko optymiści weselej". I że brak "pewnego minimalnego zasobu optymizmu demobilizuje". Nieopodal tych zdań znajduje się przypomnienie, że więzień Bartoszewski miał w Auschwitz numer 4427.

Wątek optymizmu, pogody ducha jest wspólny dla wielu rozmówców Miecugowa. Ewa Bem na przykład opowiada, jak ciężko żyło się w jej domu rodzinnym. "Mama musiała [więc] postawić na coś, co kosztowało niewiele albo nawet nic". Czym było to coś niedrogiego? "Wychowała nas w duchu artystycznym, pełnym swobody wypowiedzi, pełnym poczucia humoru".

Tak właśnie optymistyczni są rozmówcy Miecugowa.

Gazeta.pl, 2005-11-24

Tak sobie wyobrażałam śmierć

Nie tak sobie wyobrażałem śmierć. Oczywiście tę, o której mowa w tytule recenzowanej książki. Nie tak, inaczej. Zupełnie. Nie mogę jednak powiedzieć, że jestem rozczarowany, niezadowolony z tego, że poświęciłem trochę ...

Sztukater.pl, 2017-09-26

Podniebny lot

Literatura erotyczna jest bardzo powszechna na naszym polskim rynku. Są różne wersje książek erotycznych. Takie mniej brutalne i perwersyjne oraz takie, które są mega mocne i czasami wydaje nam się, że wręcz nierealne. Jeśli ...

Zaczytanamarzycielka8.blogspot.com, 2017-09-26