Recenzje

Dance, sing, love. Miłosny układ

Po raz pierwszy, od kiedy rozpoczęłam przygodę z recenzowaniem dla wydawnictw, miałam takie poczucie, że nie jest to książka na mój blog, jak teraz.I wciąż to poczucie mam i wciąż się waham, czy powinnam napisać o tej książce, tak jak się zobowiązałam, czy nie. Wczoraj nawet zrobiłam 'research' na stronie Empiku i widzę, że książka jest bardzo szukana, ma sporo gwiazdek. Więc postanowiłam napisać co o niej myślę. Książka ukazała się niedawno, bo 17 sierpnia 2017 roku w wydawnictwie Editio. W zeszłym roku recenzowałam w ramach tej serii książki Amy Harmon i bardzo mi się one spodobały, bo ciepłe, bo pełne miłości i przyjaźni, bo niosą pozytywne wzorce prosto z prowincjonalnej Ameryki. Ta teraz miała być 'fajnym romansem', ale ja chyba inaczej pojmuję słowo ROMANS! Pewnie zacofana jestem i prowincjonalna, ale to nie jest romans, tylko pornografia i studium alkoholizmu młodej tancerki. Zapowiada się ciekawie, bo bohaterką jest młoda tancerka, która taniec uprawiała od dzieciństwa. Wreszcie została jedną z kilku tancerek w zespole towarzyszącym piosenkarzom, spotyka piosenkarza w białym podkoszulku i z tatuażami i rozpoczyna serię grzesznych przyjemności. Łatwo w nie wpada, zapominając o tańczeniu. Na którejś stronie, już napiwszy się whisky, a przed wyskoczeniem z bielizny, dziewczyna mówi, że 'Ma mocny kręgosłup moralny'. O TEMPORA O MORES!Nie wiem, czy młoda autorka książki, pisząca pod pseudonimem, wymyśliła tę książkę na podstawie obserwacji rówieśniczek, czy tak sobie wymyśliła Greya dla młodzieży! Ale to nie jest wcale śmieszne. Owszem, książkę czyta się szybko i pani ma talent do pisania czytadeł, ale użyła go w złym celu. Ja nie powiem, że jestem przeciwna istnieniu literatury erotycznej, choć na jej czytanie nie mam czasu, ale uważam, że młodzież teraz i tak jest narażona na złe bodźce, a jeszcze podsuwać jej takie niegodziwe scenariusze wakacji, to już jest niegodziwość! Niestety jestem w wieku, że mogłabym mieć córki w wieku tej bohaterki książki i takie zachowanie młodej dziewczyny wpędziłoby mnie do grobu. Chlanie, seks, jointy, łażenie po pijaku po klubach. Ja tam tancerką nie jestem, ale sportowcy chyba nie powinni tak się zachowywać? Książka jest wulgarna i obsceniczna. Jakby bohaterowie byli dorośli, to słowa bym nie powiedziała, ale ledwie ukończenie osiemnastki nie upoważnia pannic do szlajania się z jakimiś playboyami i realizacji w praktyce kamasutry. Po miesiącu randkowania dziewczyna pierwsze co robi po wejściu do apartamentu faceta to szuka barku z alkoholami. Chleje więcej niż facet. A już najgorsza żenada to scena, gdy tej chłopak mył ją pijaną w wannie. Czytałam książkę jak ten dziadek z kawału o pornusach, czekając czy dziewczyna wyjdzie z nałogu, ale gdzie tam! Królewicze ją utulają, słowa jej nie mówią. Widocznie takie zachowanie jest normalne. A to źle i nagannie. Daję książce 2 gwiazdki i ostrzegam przed nią każdego.

http://literackie-zamieszanie.blogspot.com/, 2017-09-26

Przebudzenie Morfeusza

Z twórczością polskiej pisarki ,która ukrywa się pod pseudonimem.N Haner miałam styczność przy recenzowaniu jej debiutu Sny Morfeusza.Pióro autorki jest dość trudne, aczkolwiek z każdej z powieści znalazłam jakiś plus.Jak najbardziej daje szansę młodym polskim autorom.Teraz mam dla Was recenzje trzeciej części Przebudzenie Morfeusza. Gdy znika Adam,Cassandra jest zmuszona wieść normalne życie,na pozór silna bohaterka udaje dobrą minę do złej gry.tylko i wyłącznie dla swojego synka Tommego.Kobieta stara się zapomnieć o swojej miłości, jednak nagłe pojawienie się mężczyzny burzy jej prawie ułożony i spokojny świat.Czy czas jest w stanie uleczyć wszystkie cierpienia?Tego dowiedzieć się tylko i wyłącznie sięgając po powieść. Trzecią część czytałam dość długo,a cała trylogia ciągnęła mi się strasznie długo i ciesze się,że już mam ją za sobą.Z jednej strony powieść była ciekawa ,aczkolwiek autora niekoniecznie trafiła w moje gust.Fajnie,by było porównać twórczość autorki z inną powieścią niedotyczącej trylogii,niemniej jednak Wam zostawiam decyzję czy sięgnąć po powieść.

angelikarecenzjeksiazek.blogspot.com, 2017-09-26

Przyrodni brat

Planując czytanie książki Penelope Ward "Przyrodni brat" miałam przed oczami opowieść idealną na lato, gdzie historia nie będzie aż za bardzo ambitna, wręcz mdła i nijaka, ale dająca się przeczytać w trakcie wakacji. Wielkie więc było moje zdziwienie, gdy okazało się, że opowiedziana przez autorkę historia ma się nijak do moich wyobrażeń....Przez najbliższy rok w domu Grety i jej rodziców, ma zamieszkać syn jej ojczyma - Elec. Główna bohaterka jest równie mocno podekscytowana tym faktem, jak i zdenerwowana, bo nie wiedziała kompletnie nic o swoim przyrodnim bracie. Na początku ich relacje nie są zbyt miłe, lecz z czasem oboje stają się sobie bliscy, wręcz aż za bardzo bliscy. Po spędzeniu namiętnej nocy, Elec wraca do swojej matki, do Los Angeles, by przez następnych kilka lat nie mieć ze sobą kontaktu, by spróbować o sobie zapomnieć. Śmierć ojca Eleca powoduje spotkanie obojga, które uświadamia im, że uczucia wcale nie umarły - przeciwnie. Rozłąka jeszcze tylko wzmocniła ich więź...Cóż mogę napisać... Historia opowiedziana przez pisarkę Penelope Ward w powieści "Przyrodni brat" pochłonęła mnie całkowicie, sprawiając że przeczytałam ją w ciągu kilku dni bez jakiegokolwiek marudzenia. To była dla mnie wielka uczta czytelnicza, tak jak dla Grety czytanie książek Eleca, szczególnie tej biograficznej, w której opowiedział głównie o swoich uczuciach do niej. Dlatego też gdy skończyłam czytać, musiałam uświadomić sobie, że czytałam książkę, o której na pewno będę długo pamiętać. Dlaczego? Duża w tym zasługa autorki, która stworzyła bohaterów dających się polubić od pierwszego zaczytania. Ale również prowadziła narrację w taki sposób, iż miało się wrażenie, że wszystko dzieje się tuż obok nas, wręcz jesteśmy naocznymi i niemymi świadkami toczących się wydarzeń. Oraz dzięki temu, że nie jest to lukrowana bajka, gdzie wszystko jest cukierkowe, różowe i sielankowe, ale jest to obraz gdzie przeplatają się nawzajem barwy ciepłe oraz te zimne, by na końcu wręcz były "gorące"... Bohaterowie po wielu rozterkach rozumieją, że cokolwiek by nie zrobili, mogą skrzywdzić zarówno i siebie i inne osoby, szczególnie aktualną dziewczynę Eleca. Lecz im bardziej by odsuwali się od siebie, to tym bardziej ranili by innych. Penelope Ward stworzyła historię mocną i delikatną, pełną smutku i radości, walki i całkowitego poddania się, gdzie nie ma łatwych wyborów, a nieumiejętne decydowanie może sprawić wiele bólu i cierpienia. Tu nie ma prostej drogi, jest za to kręta, pełna dziur i kamieni, o które można się przewrócić. Dzięki temu, dokonanie właściwego wyboru i podążanie za głosem serca przynosi pożądane rezultaty, ale pozostaje w świadomości wszystko to co się poświęciło i co utraciło, by później lepiej smakować radość i miłość. Jednym z niewielkich minusów owej książki jest okładka, która daje mylne wyobrażenie o opowieści, co potem mocno koliguje się z treścią w trakcie czytania. Bo jakże tak nieco infantylny obraz może nie mieć wiele wspólnego z tym, co jest w środku???? A może odwrotnie: jak tak wspaniała powieść może mieć coś wspólnego z tak nieciekawą okładką??? To chyba jeden jedyny minus najbardziej rzucający się w oczy, a o innych minusach łatwo się zapomina :)

Sayuri Blog, 2017-09-26

Koszmar Morfeusza

Zjawisko rzadko spotykane, ale K.N Haner się udało! Tom drugi bije na głowę część pierwszą. Sny Morfeusza oceniłam pozytywnie, ale to co dostałam w tej książce było bardzo miłą niespodzianką. Irytująca Cassandra nie raz mnie zaskoczyła. Adam nadal pozostaje seksownym szefem, a mafia pokazuje swe brutalne oblicze.Sytuacja między Adamem a Cassandrą nadal jest nie jasna, układ szef - pracownica nie do końca się sprawdza. Między nimi jest chemia i przyciąganie, które nie pozwala o sobie zapomnieć i któremu trudno się przeciwstawić."I znowu jest tak samo jak zawsze. Nie potrafię mu się oprzeć. Nie potrafię, nie chcę i ... No po prostu nie chcę."Rozwinięty zostaje wątek mafii i mitologicznego klubu Mirrors. Cassandra wbrew rozsądkowi wchodzi w ten świat sądząc, że w ten sposób uratuje Adama. Świat Morfeusza jest jednak brutalny, na przekór temu co Cass sądzi to nie ona rozdaje tu karty. Wplątała się w bardzo niebezpieczną sytuację, a ulubionym jej zdaniem jest: "Na dziś wyłączam myślenie". "Nie myślenie" nie chroni jednak przed konsekwencjami, a macki mafii sięgają daleko.Kolejny raz na uznanie zasługuje kreacja bohaterów drugoplanowych. Poznajemy Valery i Anthon'ego, których szczerze polubiłam, bo znają znaczenie słowa przyjaźń.Sceny erotyczne nabierają ostrości często nawet wulgaryzmu. Sięgając po tę książkę trzeba sie z tym liczyć. Intensywne emocje, zmysłowe doznania i seks, który nie zawsze jest przyjemnością to nierozerwalna część tej książki. Historia niesamowicie wciągająca ciesze się więc, że to jeszcze nie koniec.Jeśli czytałyście Sny Morfeusza bez wahania sięgajcie po Koszmar Morfeusza na pewno się nie zawiedziecie.

mamopoczytajsobie.blogspot.com/, 2017-09-26

Aced. Uwikłani. Seria Driven

Pomimo tego, iż mamy zaledwie pierwszą połowę września, jesień tego roku wyjątkowo nas nie rozpieszcza. Jak mawiają, szaro, buro i ponuro... Do tego coraz wcześniej się ściemnia. Nic to jednak straconego, kiedy mam możliwość zaszycia się w łóżku z filiżanką herbaty, ukochanym męskim ramieniem obok i książką. Czysta przyjemność. Jedną z moich ostatnich czytelniczych ofiar padła powieść autorki, której twórczość bardzo dobrze już poznałam. K. Bromberg znana jest szczególnie wśród kobiet z powieści typu new adult, których kilka miałam okazję już przeczytać. Co więcej, zazwyczaj trafiały one w moje gusta. Czy jednak z Aced - Uwikłani było tak samo? A może K. Bromberg tym razem mnie rozczarowała?Okładka zdecydowanie trafiła w mój gust- i choć książki oceniać po niej nie warto, lubię kiedy tak się dzieje. Sensualna, utrzymana w moich ulubionych kolorach, zatrzymująca wzrok potencjalnego czytelnika na dłużej. Będąc w księgarni, sięgnęłabym po nią bez dwóch zdań.Kruche szczęście może roztrzaskać się na zawsze. Przez jedno wydarzenie. Dwa pozornie proste, niezłożone zdania, które kupiły mnie do imentu. Nie przywiązuję kluczowej wagi do opisów z tyłu okładki, jednak cenię te, które ciekawią mnie niemalże od razu. Cały opis sugeruje silne nacechowanie emocjonalne, wzloty, upadki i niebanalną historię. Czy jednak było tak w rzeczywistości?Lektura podzielona jest na rozdziały opowiadane naprzemiennie z perspektywy dwójki głównych bohaterów- Rylee i Coltona. Lubię taki układ, gdyż jednocześnie mogę poznać dwa różne punkty widzenia na te same wydarzenia. Zawsze dodaje to swoistego smaczku i realnego przedstawienia sytuacji. Język jest... powiedziałabym, prosty w nienegatywnym tego słowa znaczeniu. Nie ma przesadnych egzaltacji, bohaterowie rozmawiają ze sobą w naturalny sposób, opisy się nie przeciągają. Żadnych rażących błędów się nie dopatrzyłam. Co do samej fabuły, wreszcie. Główna oś powieści opowiada historię Rylee i Coltona, który tworzą dorosły już i poważny związek. Ba, nawet i lada moment spodziewają się dziecka! Colton, będący nadal topowym kierowcą wyścigowym i Rylee, opiekująca się dziećmi o trudnej przeszłości w ośrodku, gruchają sobie niczym dwa gołąbeczki, darząc się miłością, szacunkiem i zaufaniem. Każdy kolejny dzień wydaje się być niczym sielanka, przeplatana najnormalniejszymi w świecie czynnościami, jak na przykład dekorowaniem dziecięcego pokoju. I nagle wszystko rozpada się na najdrobniejsze kawałki, kiedy ktoś posyła w medialny świat nagranie sprzed kilku lat. I to nie byle jakie nagranie, bowiem burzące całe spokojne życie Coltona i Rylee- nagranie, na którym widać bardzo intymny moment pomiędzy głównymi bohaterami, nieświadomymi tego, iż ktoś ich nagrywa. Bardzo szczegółowe nagranie, które sprawia, iż przyszli rodzice nie mają ani chwili spokoju od medialnego szumu. Wciąż krąży pytanie- kto postanowił po tak długim czasie zaszkodzić zakochanym?Do tego momentu właściwie powieść bardzo mi się podoba- jest dynamiczna, wciągająca a często i nawet nieprzewidywalna. Kiedy zagadka tajemniczego mściciela zostaje już rozwiązana powieść niestety zaczyna mi się trochę dłużyć. Rylee wciąż nie może pogodzić się z tym, iż została zbrukana i z wszelkimi tego następstwami. Utrata pracy i skandal równoczesne z pojawieniem się dziecka to dla niej zbyt wiele. Niespodziewanie nadchodzi depresja i utrata kontaktu z rzeczywistością. Od tego momentu kartki niesamowicie mi się dłużyły, bowiem każda kolejna scena traktowała o tym, jak mąż usiłuje pocieszyć świeżo upieczoną mamę, odzyskać ją i wyciągnąć z otchłani depresji. Motyw niestety mocno nużący. Czy warto sięgnąć po powieść? Moim zdaniem warto przeczytać pierwszą część dla jej dynamicznej i intrygującej akcji. Drugiej- cóż, pominąć nie sposób, jako że nie lubię zostawiać książki przeczytanej w połowie. Gdybym miała ją jednak ocenić, pierwsza opisana przeze mnie oś fabuły zasłużyłaby na 8.5/10 punktów. Druga zaś niestety zaledwie na 5 i to dość naciągane. Przed sobą jednak mam już kolejną powieść K.Bromberg, więc absolutnie od niej nie odchodzę.

okiem-julii.pl, 2017-09-26

W linii prostej. Kryminalna seria o komisarzu Dixonie

Dość dawno nie czytałam klasycznego kryminału. Kryminału, który jest niczym więcej niż po prostu właśnie kryminał. A pierwsza część z serii o dochodzeniach komisarza Nicka Dixona właśnie takim klasycznym, porządnym ...

chiara76.blox.pl, 2017-09-06

W linii prostej. Kryminalna seria o komisarzu Dixonie

Znacie to uczucie, gdy sięgacie po książkę nieznanego wam do tej pory autora? Czujecie lekki dreszczyk, bo nie wiecie czego możecie się spodziewać. Damien Boyd zawodowo jest prawnikiem, specjalizującym się w prawie karnym. Autor ...

http://zakladkadoksiazek.pl/, 2017-08-30