Recenzje

Przyrodni brat

Elec i Greta to dwójka nastolatków, czujących do siebie pożądanie, ale jest jeden problem - są swoim przyrodnim rodzeństwem. Dlatego też miłość zostaje tępiona przez nienawiść. Ale czy na pewno? Czy będą potrafili to zniszczyć? Czy po latach pozwolą sobie na skosztowanie "zakazanego owocu"?Moim zdaniem książka "Przyrodni brat" jest fascynująca i poruszająca. Zawarta w niej historia pokazuje czytelnikowi jak wiele trzeba poświęcić by zdusić w sobie kiełkujące uczucie, gdyż jest ono zakazane.Zakazana relacja prowadzi nas przez dobre, ale również złe momenty. Prowadzi ona nas w wir emocji, które odczuwamy na własnej skórze, gdyż książka bardzo pobudza czytelniczą wyobraźnię oraz porusza uczuciową nić.Jak dla mnie historie tą powinien przeczytać się każdy, kto nie boi się poczuć jak zakazany owoc oraz każdy, kto zniesie lawinę uczuć, która dopada już od pierwszego rozdziału.Sama nie potrafiłam się zabrać za napisanie natychmiastowej recenzji, gdyż ciągle odczuwam to, co przeżyli bohaterowie. Swoimi wyczynami poruszyli mnie dogłębnie i bardzo żałuję, że ich historia tak szybko się skończyła.Podsumowując Elec i Greta zrobili krok do zniszczenia, ale również krok do oczyszczenia, a także pokazali, że "zakazanego owocu" można spróbować.

rudablondynkarecenzuje.blogspot.com, 2017-05-26

Rubinowe oczy Kremla. Tajemnice podziemnej Moskwy

„Moskiewcy diggerzy wiedzą niemal wszystko o sekretach podziemnej Moskwy. Znają tajemnicę Metra-2 i schronów Stalina. Jednak niechętnie dzielą się tą wiedzą z innymi. Na szczęście paru diggerów zna mój przyjaciel i przewodnik (…), który nieraz się z nimi zapuszczał w mroczne korytarze podziemnego labiryntu (…)” – te słowa zachęcające nie tylko do odwiedzin moskiewskich podziemi, ale i do eksplorowania samego miasta i chłonięcia jego specyficznej atmosfery, kieruje do czytelnika Maciej Jastrzębski. Rzutki dziennikarz, wieloletni współpracownik Polskiego Radia i korespondent zagraniczny, jak nikt inny potrafi opowiadać o swojej pracy i miejscu, w którym przyszło mu żyć. Jego Moskwa jest nieoczywista, pełna sprzeczności, osnuta legendami, które po dziś dzień wywierają wpływ na codzienność mieszkańców miasta i na jego rozwój. Wyrazem jego fascynacji miastem z jego bogatą historią i tajemnicami oraz ludźmi, jest opublikowana nakładem Wydawnictwa Helion książka „Rubinowe oczy Kremla. Tajemnice podziemnej Moskwy”. To pozycja dla wszystkich lubiących intrygujące historie o reportażowej formie, choć mocno naznaczonej światem legend. To lektura dla podróżników, socjologów, ludzi kochających Matuszkę Rossiję mimo licznych jej wad.Jastrzębski wprowadza nas w klimat książki, przywołując starą legendę, jedną z wielu dotyczących Moskwy. Ponoć burzliwe dzieje miasta i wszystkie klęski oraz nieszczęścia są wynikiem zuchwałego czynu, jakiego dopuścił się kniaź rostowsko-suzdalski Jurij Dołgorukij, wielki książę kijowski. Z tajemniczej podziemnej świątyni Jariły zabrał leżący na ołtarzu nóż, ściągając na siebie i na Moskwę gniew pradawnych bogów… Patrząc na dzieje miasta można się zastanowić, czy to tylko legenda.Moskwa tętni życiem, ale i zaskakuje swoją różnorodnością i kontrastami. Widać je również na kartach książki Jastrzebskiego, który daleki jest od koloryzowania rzeczywistości. Zgłębia on (dosłownie) ulice miasta, sięgając do fantastycznych, a niekiedy upiornych historii, przygląda się też życiu toczącemu się na powierzchni, choć raczej mowa tu o marnej egzystencji. Razem z autorem poszukiwać będziemy biblioteki Iwana Groźnego, zwanej Liberią, zapuszczamy się do starych schronów, odkrywamy fascynację metrem, które gwarantuje nie tylko szybką podróż, ale niezwykle doznania estetyczne i możliwość podziwiania fresków czy rzeźb. Słuchamy opowieści o Metrze-2, czyli tajnych liniach moskiewskiego metra, poznajemy też legendy o placu Maneżowym i wybuchających na nim pożarach. A wszystko to przesiąknięte jest tajemnicą graniczącą z mistycyzmem. Nie bez przyczyny Rosjanie wydają miliardy dolarów na usługi wróżek, jasnowidzów i znachorów, skoro sama Moskwa spowita jest w niedopowiedzenia, które łatwo można wytłumaczyć działaniem sił nadprzyrodzonych. A może Moskwa jest taka dlatego, że to jej mieszkańcy wciąż czują silną potrzebę odwoływania się do sił wyższych?Odpowiedzi na to pytanie możemy poszukać w znakomitej książce „Rubinowe oczy Kremla”, która pozwala nieco inaczej spojrzeć na miasto, które można albo kochać, albo darzyć nienawiścią. Doskonała kreacja słowa, wspaniale prowadzona opowieść znamionuje rękę mistrza – z tej strony autor dał się już poznać za sprawą wcześniejszych publikacji – i wypada sobie tylko życzyć kolejnej, tak dobrej książki. A zanim znajdzie się na rynku, zawsze możemy wybrać się do Moskwy, powędrować krętymi uliczkami tworzącymi swoisty labirynt miejski, a nawet zwiedzić podziemia wraz z diggerami. I wszystko to w towarzystwie Jastrzębskiego a raczej jego książki.

QulturaSlowa, 2017-05-26

Zranieni

"(...) Prawda jest taka, że kiedy wydarzy się coś złego, nie ma sposobu, żeby to odkręcić.Niestety, w prawdziwym życiu nie ma opcji "cofnij".Nie możesz po prostu wymazać wszystkiego i zacząć od nowa."Nie ukrywam, że zdecydowałam się na książkę "Zranieni" ze względu na niezwykle intrygujący tytuł, a także poniekąd na oprawę ukazującą młodą kobietę z przenikliwym i pełnym bólu spojrzeniem. Zapragnęłam dowiedzieć się, co dokładnie się za nim kryje. Miałam świadomość, że to kolejna powieść z fabułą przebiegającą według znanego już schematu, zresztą wynikało to z opisu. Aczkolwiek coś mnie do niej przyciągało. Czułam, że muszę poznać ową historię. A ponadto chciałam się przekonać, czy prawdą jest, iż to pozycja wciągająca oraz wyzwalająca niepokój w trakcie przewracania każdej kolejnej kartki - jak sugeruje blurb na okładce. Jakie zatem wrażenia wywarła na mnie powieść "Zranieni"? Czy jest warta polecenia? Zapraszam na recenzję.H.M. Ward - jest niekwestionowaną królową niezależnych publikacji cyfrowych. Jej powieści sprzedały się w milionach egzemplarzy. Jako pisarka odniosła wielki sukces, co skrupulatnie odnotowały takie periodyki jak "New York Times", "USA Today" czy "Forbes". Z wykształcenia jest teologiem, z zawodu fotografką, a z zamiłowania autorką pasjonujących historii. Ward urodziła się w Nowym Jorku, a dziś mieszka w Teksasie wraz z rodziną. (źródło: okładka książki "Zranieni")Pewnego dnia przyjaciółka Sidney - Millie organizuje podwójną randkę w jednej z restauracji. Sid zjawia się przed czasem i jest przekonana, że współlokatorka i jej chłopak jeszcze się nie pojawili. Dziewczyna nie ma pojęcia, z kim pragnie zeswatać ją Millie. Nagle dostrzega przystojnego i eleganckiego mężczyznę, samotnie zajmującego miejsce przy jednym ze stolików. Sidney, sądząc, że to ten, z którym została umówiona, przysiada się do niego i nawiązuje znajomość z niejakim Peterem. Po pewnym czasie do zaaferowanych sobą rozmówców podchodzi zaskoczona Millie i uświadamia przyjaciółkę o pomyłce oraz informuje, że reszta towarzystwa zajmuje stolik po drugiej stronie sali. Sid jest zawstydzona, zszokowana zaistniałą sytuacją, a jednocześnie przygnębiona, że nie spędzi wieczoru z nowo poznanym mężczyzną, który wyzwolił w niej niezwykłe uczucia. Jak się potem okazuje, początkowo miło zapowiadający się wieczór będzie obfitował w wiele zaskakujących i nawet zabawnych zdarzeń. O dziwo też, ponownie dojdzie do spotkania Sidney z Peterem, które będzie kontynuowane w jego mieszkaniu. Aczkolwiek nie zakończy się ono happy endem... Upokorzona Sidney postanawia zapomnieć o tym, co się wydarzyło... Tylko to nie będzie takie proste, bowiem już następnego dnia okaże się, że Peter to wykładowca akademicki, a Sidney to nie tylko jego asystentka, ale przede wszystkim studentka... Między dwojgiem zawiązuje się nic porozumienia... Oboje zaczynają pałać do siebie uczuciem... Ale niestety nie mogą się mu w pełni oddać, bowiem po pierwsze, muszą uporać się z trudnymi wspomnieniami z przeszłości, a po drugie, jakakolwiek zażyłość między nimi jest zakazana ze względu na pełnione funkcje na uczelni...Przyznaję, że jestem mile zaskoczona powieścią "Zranieni". Spodziewałam się poniekąd mrocznej, pełnej tajemnic i trudnej historii - i w pewnym sensie rzeczywiście takowa jest. Aczkolwiek nie sądziłam, że znajdę w niej również akcenty humorystyczne, że pojawi się kilka fragmentów wywołujących szeroki uśmiech na twarzy. Fabuła, owszem jest szablonowa, lekko przewidywalna (nie wszystko byłam w stanie wyczuć), ale też niezwykle intrygująca i wciągająca już od pierwszej strony. Pochłonęłam ją w ekspresowym tempie. Po pierwsze, ogromnym atutem jest to, iż książka nie zawiera zbędnych i monotonnych opisów oraz bezsensownych dialogów, które zapełniałyby kolejne strony powieści. Owa liczy zaledwie dwieście osiem stron, jest krótko, zwięźle i na temat. Akcja toczy się w szybkim tempie, choć chwilami można odnieść wrażenie, że aż za intensywnie. Kompletnie mi to nie przeszkadzało. Osobiście preferuję takie rozwiązanie, aniżeli czytanie książki złożonej z pięciuset stron, gdzie połowa tak naprawdę jest o niczym (oczywiście nie uogólniam, ale ostatnio niestety doświadczyłam tego w przypadku dwóch pozycji z tego gatunku). Po drugie - zresztą dla mnie najważniejsze - przedstawiona opowieść wyzwala uczucia, często skrajne. Od początku do końca towarzyszyły mi emocje, co poniektórych nie potrafię nawet dokładnie nazwać. Na pewno pojawiały się: współczucie, żal, zdenerwowanie, napięcie, niepokój, wzburzenie czy nienawiść. Niekiedy też byłam nie tyle co wstrząśnięta pewnymi wydarzeniami, ale niejako przerażona. Ponadto wykazywałam niezrozumienie dla postaw poszczególnych osób, ich zachowania i sposobu postępowania w danej sytuacji. Co więcej, w trakcie bodajże zaledwie dwóch scen, w człowieku wyzwalają się mordercze instynkty. Nawet nie jestem w stanie sobie pewnych rzeczy wyobrazić, ludzie bywają okrutni i czasami po prostu nie zasługują na bycie człowiekiem. Najbardziej zaszokowało mnie dramatyczne zakończenie powieści. Ręce mi drżały, miałam wrażenie, że wszystko się we mnie trzęsie. W oczach wezbrały łzy. Potrzebowałam kilkunastu minut, żeby się uspokoić. Wielokrotnie zastanawiałam się też, dlaczego ludzie postępują tak, a nie inaczej? Skąd w człowieku tyle zła? Cóż... Na wiele pytań pewnie nigdy nie uzyskam odpowiedzi i czas się z tym pogodzić.Dominującym, ale nie jedynym wątkiem powieści jest oczywiście ten miłosny. Uczucie - niezwykle głębokie - rodzące się między głównymi bohaterami poniekąd komplikuje ich dotychczasowe życie. Oboje pragną kochać, zaznać szczęścia i wreszcie ułożyć sobie wszystko na nowo. Ale to jest bez wątpienia trudne, bowiem tych dwoje najpierw musi poradzić sobie z traumatycznymi wspomnieniami z przeszłości, które niestety powracają w najmniej oczekiwanym momencie. Ich wzajemnej relacji nie ułatwia również sytuacja, w jakiej się znaleźli na uczelni. Musieli zatem zmierzyć się z przeciwnościami losu, ze wszelkimi stawianymi na ich drodze przeszkodami, a także z bólem, strachem, obawami. Miłość, która ich połączyła wiązała się niestety z wieloma konsekwencjami, wymagała poświęceń. Zaletą owej prozy - bynajmniej w moim odczuciu - jest również to, iż nie jest ona przesycona seksem, zaledwie pojawia się jedna bardzo intymna scena. Natomiast niesamowicie odczuwalne było narastające między bohaterami pożądanie, w szczególności w trakcie zajęć tanecznych, na których uczyli studentów swingu. Właśnie taniec jest kolejnym motywem owej książki. I mam cichą nadzieję, że zostanie on bardziej rozwinięty w kolejnym tomie serii. Prawdę mówiąc, w trakcie lektury owych fragmentów, niejednokrotnie moje stopy poruszały się w rytm swingowej muzyki. Ostatnim wątkiem powieści są - łagodnie rzecz ujmując - napięte stosunki rodzinne. Zdradzę tylko, że Sidney nie tylko opuściła rodzinny dom, ale od wielu lat nie utrzymywała kontaktu z najbliższymi. Dlaczego? A tego już nie zamierzam ujawniać. Mogę jedynie powiedzieć, że to, czego dziewczyna doświadczyła ze strony rodziców i brata nie mieści się w głowie. Ciekawa jestem, jak potoczą się ich dalsze losy, jaki obiorą kierunek...Głównymi bohaterami powieści są Sidney Colleli i Peter Granz. Ona - piękna, dowcipna, inteligentna, ambitna, a także zamknięta w sobie, lekko naiwna, skrzywdzona, odrzucona przez bliskich, prześladowana, pełna lęków i blizn (nie tylko emocjonalnych), pragnąca spokoju, szczęścia i prawdziwej miłości. On - wykształcony, mądry, odnoszący sukcesy w życiu zawodowym, lubiany, szanowany, przystojny, ale również zagubiony, przygnębiony, niezbyt wylewny, zraniony i osamotniony. Oboje są rozdarci, pełni obaw i bólu, niepewni przyszłości, walczący z demonami przeszłości, które nieustannie powracają i nie chcą odpuścić. Spotykają się przypadkowo, lecz czują jakby znali się od zawsze. Powoli otwierają się na siebie. Odnajdują wspólne pasje. Próbują sobie nawzajem pomóc. Uwielbiają wspólnie spędzać czas. Stopniowo ujawniają bolesne wspomnienia. Walczą ze swymi uczuciami i problemami. I nagle wraca przeszłość...Powieść napisana jest lekkim, płynnym i przejrzystym językiem. Z przyjemnością oddałam się jej lekturze. Podzielona jest na krótkie rozdziały, a na końcu wydzielone są puste kartki przeznaczone na notatki, co nie stanowi częstego zjawiska w tego typu literaturze. Zawiera mnóstwo dialogów, które zdecydowanie przeważają nad opisami. Elementy te sprawiają, że kolejne kartki przewraca się błyskawicznie. Na szczęście też nie dopatrzyłam się ani jednego błędu literowego. Oczywiście, książka ta nie jest idealna i wymaga dopracowania. Bowiem można byłoby pokusić się o poszerzenie fabuły z rozwinięciem pewnych wątków, skonstruowanie bohaterów tak, aby nie byli chwilami aż nadto irytujący, a nawet spróbowanie zastosowania narracji pierwszoosobowej, aby czytelnik miał możliwość dokładniejszego zaznajomienia się z postaciami, a mianowicie: wniknięcia w ich myśli kotłujące się w ich głowach, poznania najskrytszych uczuć nimi targających, a nawet głębszego i mocniejszego przeżywania wraz z nimi poszczególnych ważnych, a jednocześnie trudnych zdarzeń oraz napisanie tej powieści bogatszym i bardziej wyszukanym stylem. Jednak pomimo kilku mankamentów, mnie osobiście przypadła do gustu. Przede wszystkim ze względu na emocje, których brakowało mi w ostatnim czasie. Poza tym ma w sobie coś klimatycznego, magicznego. Zaczynasz i przepadasz. Po prostu. Z niecierpliwością zatem będę wyczekiwać drugiego tomu cyklu.Podsumowując, "Zranieni" to opowieść o przyjaźni, miłości, pożądaniu, bólu, rozpaczy, lękach wywołanych tragiczną przeszłością, obawach związanych z przyszłością, ciągłej ucieczce przed cieniami, śmierci, rozstaniu, wykluczeniu przez rodzinę, radzeniu sobie z dotkliwymi wspomnieniami, poszukiwaniu spokoju i poczucia bezpieczeństwa, a także drogi prowadzącej ku szczęściu i spełnieniu, wreszcie o nadziei na lepsze jutro oraz pięknej pasji. To frapująca i niejako refleksyjna opowieść niepozbawiona wzruszeń i humoru. Uświadamia nam, że nie da się cofnąć czasu, nie da się wymazać przeszłości, nie da się zapomnieć, nawet jeśli bardzo byśmy tego pragnęli. Jednak, aby wkroczyć w nowy etap życia, trzeba podjąć próbę pogodzenia się z tym, co było kiedyś, tym samym postarać się zamknąć tamten rozdział, nie odwracać się, a zrobić krok naprzód... Serdecznie polecam.Cytaty: "Przez większość czasu przeszłość prześladuje mnie niczym wielki, złowrogi cień bestii, kładący się na wszystkim, co robię.Czasami wydaje mi się, że słyszę zza ramienia jej złośliwy głos, który zmusza mnie do powrotu myślami do tej strasznej nocy.Wówczas mam ochotę tylko krzyczeć." "(...) Tęsknię za tą "starą osobą".Tęsknię za osobą, którą kiedyś byłam.Wiem, że ona wciąż gdzieś tam we mnie jest, uwięziona i czekająca, aż ktoś ją uwolni." "(...) Mawiał, że życie jest podróżą.Że nikt nie wie wszystkiego - i najlepsze w tym jest to, że wcale nie musi.Twierdził, że nie trzeba być wszechwiedzącym, żeby wiedzieć, jak żyć." "Istnieje różnica między mądrością a wiedzą." "Czasami nie ma odpowiednich słów.Nie ma nic, co można by zrobić, żeby było lepiej." " - Czasami nieprzyjemna prawda jest lepsza od pięknego kłamstwa." "(...) Czuję, że uda mi się to wszystko przetrwać, przejść przez to bez bólu i strachu.Przepełnia mnie nadzieja i uśmiecham się bez przymusu, naturalnie.Pierwszy raz od bardzo dawna wydaje mi się, że wszystko będzie dobrze." " - (...) Nic nie koi bólu ot tak.Ból nie znika tylko dlatego, że jesteś gotowa go przezwyciężyć.Na to potrzeba czasu.Kiedyś to nie będzie tak bolało - pewnego dnia poznasz kogoś, kto sprawi, że zapomnisz o tamtym.Będziesz gotowa zacząć od nowa, twoje serce będzie na to gotowe."

Wielbicielka-ksiazek.blogspot.com, 2017-05-25

Przyrodni brat

Greta to cicha i spokojna nastolatka, z którą nigdy nie było żadnego problemu. Jakiś czas temu jej matka wyszła ponownie za mąż i cała rodzina wiodła wspólnie szczęśliwe życie. Dziewczyna nie wiedziała jednak, że jej ojczym ma syna z poprzedniego małżeństwa, który teraz niespodziewanie miał z nimi mieszkać przez rok. Szybko okazało się, że Elec to całkowite przeciwieństwo Grety - jest brawurowy, pewny siebie, zaborczy i niesamowicie wściekły na swojego ojca i jego nową rodzinę (a przynajmniej takiego udaje). Początkowe próby nawiązania kontaktu z przyrodnim bratem szybko spełzają na niczym, jednakże choć Elec traktuje Gretę jak śmiecia, dziewczynę ciągle coś do niego ciągnie. Szybko zaczyna rozkwitać pomiędzy nimi uczucie, które w ogóle nie miało mieć miejsca.Powiem tak, choć zanim zabrałam się za czytanie tej książki, byłam do niej raczej neutralnie nastawiona - opis przedstawiony na okładce wydawał się być na prawdę interesujący, a sama okładka dość intrygująca, to już po pierwszych stronach chciałam się poddać i całkowicie się jej pozbyć. Gdy już po kilku stronach zaczęłam czytać, jak to główna bohaterka niesamowicie zachwyca się swoim przyrodnim bratem (oczywiście z podtekstem seksualnym), całkowicie odechciało się się poznawania tej historii. Przez to wszystko obawiałam się, że cała książka będzie taką typową nic nie wartą książką, a na poznawanie takiej pozycji zdecydowanie nie miałam ochoty. Ale postanowiłam zacisnąć zęby i brnąć w to wszystko dalej. Na szczęście z czasem wszystko zaczęło się w miarę uspokajać i koniec końców bardzo się cieszę, że już na początku się nie poddałam.Przede wszystkim, o czym koniecznie muszę tutaj wspomnieć, uważam, że opis przedstawiony na okładce książki na prawdę mocno odbiega od tego, co możemy znaleźć w jej wnętrzu. Sama spodziewałam się jakiegoś na prawdę wielkiego znęcania się psychicznego w wykonaniu Eleca nad Gretą, a otrzymałam tak na prawdę zwyczajne słowne utarczki ze strony chłopaka, który zwyczajnie nie mógł znieść tego, że jego ojciec ma nową rodzinę. Ja przynajmniej tak to odebrałam, Już od pierwszych stron było bowiem widać, dlaczego Elec zachowuje się tak a nie inaczej i łatwo można było dostrzec, że zależy mu na Grecie. Myślę więc, że Wydawnictwo trochę poniosła fantazja, gdy pisali opis dla tej pozycji.Rozmawiałam o tym z jedną dziewczyną, gdy zaczęłam czytać Przyrodniego brata, że jest to chyba kolejna pozycja, gdzie przyrodnie rodzeństwo się w sobie zakochuje (dla niej niestety, dla mnie jak najbardziej stety) - jak chociażby Czy wspominałam, że Cię kocham (recenzja klik). Jednak co mi sie w tej książce podobało to to, że jest to tak jakby połączenie właśnie książki Estelle Maskame oraz Love, Rosie Cecelii Ahern (recenzja klik). Chodzi mi o to, że owszem mamy motyw, gdzie główni bohaterowie (przyrodnie rodzeństwo) się w sobie zakochują, jednakże z jakiegoś powodu obydwoje duszą w sobie te uczucia i dzieje się wszystko tak jak we właśnie Love, Rosie, że gdy w końcu któreś z nich ma odwagę, aby odzyskać tego drugiego, już jest za późno, bo ten ktoś zaczyna układać sobie życie. Bardzo lubię czytać takie historie mimo, że są dla mnie one na prawdę przygnębiające, gdy bohaterowie w końcu uświadamiają sobie, ile tak na prawdę czasu zmarnowali na te wszystkie gierki. Pod tym względem Przyrodni brat na prawdę mi się spodobał.Samych bohaterów na prawdę polubiłam (oczywiście mój number one to nie kto inny, jak Elec) i z całych sił kibicowałam im z całego serca. Przyjemnie obserwowało mi się, jak ich uczucie zaczyna rozkwitać i z jakim wielkim bólem muszą zmagać się podczas rozłąki (chociaż obydwoje mocno starają się to ukryć). W przypadku bohaterów jedyne co mi się nie podobało to to, że po pierwszej rozłące autorka przenosi historię kilka lat naprzód i tak na prawdę nie mamy zielonego pojęcia, co w tym czasie się z nimi działo. Owszem sami troszkę wspominają swoją przeszłość, jednak jest tego tak mało, że nie wiele można dowiedzieć się o ich życiu. Mi osobiście się to nie spodobało, czułam przez to zwyczajnie na prawdę spory niedosyt. Myślę, że skoro już autorka chciała zastosować taki zabieg, powinna go lepiej przemyśleć i bardziej popracować nad szczegółami.W całej książce jednak najbardziej denerwowało mnie to, że wszystko działo się tam w bardzo zawrotnym tempie. W szczególności można było to dostrzec na samym początku książki. Autorka potrafiła opisywać jedno zdarzenie, by nagle przenieść do następnego, nie dając tym samym czytelnikowi możliwości oswojenia się z daną sytuacją. Ja czułam się jakbym jechała jakąś szaloną kolejką górską, gdzie obrazy zmieniają się dosłownie co chwila i zanim zawieszę na jakimś konkretnym wzrok, wszystko się już zmienia, a mi pozostaje jedynie oszołomienie tym, co się stało. Strasznie mi się to nie podobało i czasem miałam wrażenie, jakbym czytała książkę jakiegoś kompletnie zielonego w tych tematach pisarza, a wydaje mi się, że Penelope Ward raczej do takich osób nie należy.Podsumowując więc, gdy przebrnie się już przez początkowe rozdziały książki, reszta jest na prawdę przyjemna. Nie jest to oczywiście jakaś wybitna lektura, jednakże idealnie nadaje się ona moim zdaniem do odprężenia się. Historia jest dość wciągająca, przez co czyta się ją raczej szybko. Zdecydowanie największym plusem są tutaj główni bohaterowie oraz relacja ich łącząca - szkoda więc, że autorka nie wykorzystała do końca ich potencjału. Mimo wszystko książkę polecam, jednak radzę nie nastawiać się na coś bardzo spektakularnego.

http://about-katherine.blogspot.com/, 2017-05-24

Rubinowe oczy Kremla. Tajemnice podziemnej Moskwy

Rubinowe oczy Kremla. Tajemnice podziemnej Moskwy Maciej Jastrzębski Według starej legendy nad Moskwą ciąży klątwa Jariły, słowiańskiego boga. Bóstwo zostało obrażone przez kniazia Jurija, który zabił ostatniego pogańskiego kapłana, zbezcześcił świątynię, a na jej miejscu kazał wybudować twierdzę.Kreml jednakDla współczesnego czytelnika taka wizja historii stolicy Rosji zabrzmieć może zgoła nieprawdopodobnie i fantastycznie. A jednak, wywodzących się ze średniowiecza opowieści i współczesnych legend miejskich o Moskwie jest wiele. Zdaniem Macieja Jastrzębskiego, korespondenta Polskiego Radia, autora książki "Rubinowe oczy Kremla", w każdej jest ziarno prawdy o mieście i jego mieszkańcach. Oni sami dodają nowe - o ukrytych liniach metra i podziemnych wioskach dla najmożniejszych tego świata, a nawet o wrotach do innych wymiarów, czy wehikułach czasu. ?Moskwianie mają wyjątkową skłonność do dawania wiary we wszystko, co inne, tajemnicze, niewytłumaczalne?, przekonuje autor.Są ludzie, którzy zajmują się zgłębianiem tajemnic podziemnej Moskwy. To diggerzy. Schodzą do piwnic, kanałów i tuneli wychodzących ze starych fabryk czy innych podejrzanych miejsc. Szukają historycznych artefaktów, jak legendarna biblioteka Iwana Groźnego, oraz starają się odkrywać bardziej współczesne sekrety, jak stare bunkry czy system Metro 2. Plotki głoszą, że jest to specjalna linia podziemnej kolejki łącząca ze sobą najważniejsze w stolicy obiekty o znaczeniu strategicznym.Maciej Jastrzębski zabiera czytelnika na wyprawę po Moskwie, w której wielka historia przeplata się ze zwyczajną codziennością. Ze swadą, w gawędziarskim stylu opisuje zarówno miasto, jak i jego mieszkańców. To dzięki ich pomocy udaje mu się poznać niesamowite opowieści o rosyjskiej stolicy. Sekrety zdradzają mu nie tylko diggerzy, czy pasjonaci historii, ale też zwykli, przypadkowo poznani ludzie, którzy ze względu na życiowe okoliczności poznali nieoficjalne oblicze Moskwy."Rubinowe oczy Kremla" to interesujący reportaż o najważniejszych miejskich legendach. Prawdopodobnie ktoś, kto trochę interesuje się tym tematem, nie znajdzie w książce wielu nowych wiadomości. Jej największą wartością jest jednak to, że autor relacjonując swoje badania nad podziemną Moskwą, wprowadza także kontekst kulturowy, społeczny i polityczny. Nie jest to suchy raport z kwerend w archiwach czy internecie, ale żywa opowieść o ludziach, ich namiętnościach, kłopotach i radościach, ale także o wielkich interesach, bezwzględnych politykach, biznesmenach, oligarchach i gangsterach. Podziemie bowiem ma tutaj nie tylko znaczenie dosłowne, ale odnosi się również do świata przestępczego, który rozkwitł po upadku Związku Radzieckiego.Nie jest to pierwsza książka Macieja Jastrzębskiego, a jeśli zaś ktoś zna jego poprzednie publikacje, to na jej kartach odnajdzie starych znajomych, jak wujek Borka i jego rodzina. Zresztą, to właśnie on jest głównym łącznikiem autora z diggerami. Sam również staje się bohaterem opowieści o syberyjskich zesłańcach do kopalni diamentów, która została zapoczątkowana we wcześniejszych książkach, zaś w tej znajduje swój finał i rozwiązanie.Warto sięgnąć po "Rubinowe oczy Kremla", aby poznać barwną, niezwykłą historię i atmosferę rosyjskiej metropolii oraz lepiej zrozumieć mentalność samych Rosjan. Ciekawe jest także spojrzenie "od środka" na polityczne wydarzenia ostatnich lat, takie jak aneksja Krymu, czy nałożenie embarga na polskie jabłka.Te słowa są chyba najlepszą rekomendacją do lektury książki Macieja Jastrzębskiego.

moznaprzeczytac.pl, 2017-05-16

Rubinowe oczy Kremla. Tajemnice podziemnej Moskwy

„Moskiewcy diggerzy wiedzą niemal wszystko o sekretach podziemnej Moskwy. Znają tajemnicę Metra-2 i schronów Stalina. Jednak niechętnie dzielą się tą wiedzą z innymi. Na szczęście paru diggerów zna mój przyjaciel ...

QulturaSlowa, 2017-05-26

Przyrodni brat

Elec i Greta to dwójka nastolatków, czujących do siebie pożądanie, ale jest jeden problem - są swoim przyrodnim rodzeństwem. Dlatego też miłość zostaje tępiona przez nienawiść. Ale czy na pewno? Czy będą potrafili to zniszczyć? ...

rudablondynkarecenzuje.blogspot.com, 2017-05-26