Recenzje:
Chińskie traktaty zawierające zasady taktyki i strategii skuteczne nie tylko w wojsku, ale również w interesach i życiu osobistym. Niewiarygodne, że zasady i metody konfrontacji z przeciwnikiem znane w odległej epoce i zupełnie innej cywilizacji z powodzeniem znajdują zastosowanie również dzisiaj. Sztuka wojny Sun Tzu i Metody wojskowe Sun Pina przedstawiają zbiór zaleceń i rad dla każdego, kto dowodzi ludźmi, stawia czoła wyzwaniom i walczy o pozycję dla siebie i swoich podwładnych.zawarta w tej książce wiedza nie wymaga naukowego przygotowania i jest przystępna dla każdego czytelnika. Słowa chińskich mędrców opatrzone zostały komentarzami zawierającymi wyjaśnienia trudniejszych fragmentów, opisami kontekstu sytuacyjnego i propozycjami zastosowania ich interpretacji w sytuacjach życia codziennego.

lubimyczytac.pl (DEPRECATED)


Klasyczny chiński podręcznik strategii wojennej
Chiny przez wieki były zamkniętym społeczeństwem. Nie chodzi tutaj tylko o wielki mur, ale także o usposobienie chińczyków do obcych. Z tych powodów odkrycie przez świat zachodni "Sztuki wojny" nastąpiło długo po powstaniu tego dzieła. Na wschodzie jednak był używany od wieków, szczególnie w Chinach i Japonii. Teraz dorównuje konkuruje z zachodnimi podręcznikami strategii takimi jak "Książę" Machiavelliego czy "O wojnie" Clausewitza.
Tego audiobooka zrecenzowałem także w podkaście. Odtwarzacz znajduje się z lewej strony tego tekstu. Można też wejść na stronę podkastu i tam wysłuchać, albo zasubskrybować kanał, co gorąco polecam. Link do podkastu: ksiazki.podbean.com. Wspomnę tylko, że Wiktor Zborowski czyta idealnie dostosowując tempo i głos do treści. Zachęcam do posłuchania fragmentów w podkaście.
"Sztuka wojny" jest napisana o wiele prostszym językiem niż "O wojnie" Clausewitza. Dzięki temu jest bardziej popularna i ma większe zastosowanie także poza wojskiem. Od lat biznesmeni wykorzystują ją w "wojnach" z konkurencją. Ten audiobook został przygotowany aby to ułatwić. Każdy rozdział jest opatrzony komentarzem, który tłumaczy strategie i podpowiada jak ją zastosować w prowadzeniu firmy.
Czytanie "Sztuki wojny" jest dość trudne dla nieznających realiów starożytnych Chin. Np. wymieniane sumy na pokrycie kosztów przebywania armii w terenie. Na szczęście (jak już pisałem powyżej) każdy rozdział jest opatrzony komentarzem, który wyjaśnia wszystkie wątpliwości. Szczególnie ważne jest, że komentarz podpowiada jak wykorzystać te rady czy strategie w walce z konkurencją.
Polecam tę książkę biznesmenom oraz zainteresowanym starożytną sztuką walki. Audiobooka można znaleźć u producenta, na stronie ebookpoint.pl (link poniżej). W Storytel jest wersja po angielsku: The Art of War. Mający ten abonament i znający ten język mogą go tam posłuchać bez dodatkowych wydatków.

http://ksiazki.audio Piotr Borowski


Sztuka wojny Sun Tzu i Metody wojskowe Sun Pina to kanon literatury militarystycznej. Liczące około 2,5 tys. lat traktaty zadziwiają swoją ponadczasowością i walorami poznawczymi. Z każdego odtworzonego i przetłumaczonego przez współczesnych badaczy zdania bije ogromna wiedza mająca zastosowanie nie tylko na prawdziwym polu bitwy, ale także w wielu innych sferach życia - w walce o rynek toczonej między przedsiębiorstwami, w motywowaniu ludzi do wydajniejszej pracy czy w rozwiązywaniu osobistych problemów. To wszystko dzięki dualnemu charakterowi rad udzielanych przez tych dwóch wielkich strategów - dosłownemu i metaforycznemu. Dlatego współcześni czytelnicy nie muszą znać historii starożytnej chińskiej wojskowości, aby skorzystać z potencjału, jaki kryją w sobie myśli dwóch wielkich przedstawicieli rodziny Sun zawarte w tym zbiorze zaleceń i rad dla każdego - również współczesnego - wojownika.

Personel Plus 2013-10-01


Sun Tzu rządzi

Żył 2,5 tys. lat temu w Chinach. Jeśli w ogóle istniał. Przez wieki inspirował całe pokolenia wojskowych. Teraz fascynuje menedżerów. Czy słusznie To pozostaje sprawą dyskusyjną.

Przekładanie wojennych starochińskich mądrości na realia biznesowe jest bardzo kuszące. Wielu menedżerów oczyma wyobraźni widzi siebie w roli współczesnych Napoleonów. I uważają, że biznes to jest wojna, konkurenci to wrogowie, których należy pokonać, a czasem sojusznicy, z którymi należy się sprzymierzyć, by zadać decydujący cios lub odeprzeć atak wspólnego przeciwnika. A przejęcie jakiejś spółki to

I Sur, pil( bitwa, w której trzeba wykazać się przebiegłością i sprytem godnym „Sztuki wojny". Te analogie wydają się jednak za mocno naciągane. Bo trzeba dla porządku przypomnieć kilka prawd. Na przykład to, że pracownicy to jednak nie są żołnierze. I raczej nie mogą stracić w walce życia, co najwyżej pracę. A to - nawet w kraju o tak trudnej sytuacji na rynku pracy jak Polska - nie jest to samo. Trudno więc oczekiwać od pracowników takiego zdyscyplinowania jak od pułków na polu bitwy, które walczą poniekąd o fizyczne przetrwanie. Z tego samego powodu trudno liczyć na ich bezwarunkową lojalność. Podobnie jest w relacjach z wrogami. Sun Tzu żył w czasach gdy otwarta wojna była naturalnym sposobem załatwiania nieporozumień pomiędzy zwaśnionymi klanami (dziś nazwalibyśmy je grupami interesu). Z kolei dzisiejszy biznes - owszem - bywa brutalny, ale jest też bardzo mocno nastawiony na kooperację, wymianę korzyści, pod-wykonawstwo. Tu bardziej na miejscu byłoby przerobienie na biznesowo „Ojca Chrzestnego" Mario Puzo. Dlatego z Sun Tzu w biznesie doradzam ostrożność. Bo jako źródło chwytliwych bon motów nadaje się pewnie świetnie. Ale do roli całościowej inspiracji dla menedżera z otwartą głową już chyba niekoniecznie.

Choć może jestem niesprawiedliwy. I piszę tak bo sam kadry kierowniczej nie reprezentuję. Na usprawiedliwienie tych surowych sądów na koniec mała pochwała. Bo, jak się dobrze wczytać, to u Sun Tzu inspirację może znaleźć nie tylko potężny dowódca, ale też najzwyklejszy korporacyjny szaraczek I poczekać na moment (a taki moment nastąpi na pewno), w którym pojawi się u niego szef z jakimś nierealistycznym zleceniem. I wtedy najlepiej podnieść się ze swojego kubika i wykrzyczeć na całe gardło najbardziej dramatyczny z dramatycznych tonów, na jakie pozwala nam skromny aparat mowy. I zagrzmieć: „Sun Tzu powiedział: są drogi, którymi nie należy podążać; są armie, których się nie atakuje; są twierdze, których się nie szturmuje; i są rozkazy od władcy, których nie można zaakceptować".

DZIENNIK GAZETA PRAWNA Rafat Woś