Recenzje:
W rockowych klimatach pozwoliła autorka zrodzić się już trzem wielkim miłościom. David, Mal i Jimmy, pomimo życiowych przeszkód, odnaleźli drogę do serc ukochanych kobiet, bez których teraz nie wyobrażają już sobie przyszłości. Został ostatni z nich, Ben. I choć zdaje się, że nie zazdrości kolegom i nie zamierza wikłać się w żadne zobowiązujące relacje, los właśnie zaciera ręce i z pewnością pomiesza mu szyki. Nadszedł bowiem czas na „Deep”, kolejną część serii Stage Dive. Mieliście okazję zapoznać się z poprzednimi tomami? Zerknijcie co skrywa czwarty. ZARYS FABUŁY Ben na pewno nie planuje miłości. Lubi swoje życie, kocha muzykę i dobrą zabawę. Jak na basistę przystało, jest dobrze zbudowany i ma w sobie to coś, co przyciąga. Także na pozór nieśmiałą Lizzy, która co prawda nie wierzy w to, że zbudują ze sobą związek na wieki, ale mimo to postanawia spróbować. I zaczyna swoją uwodzicielską grę. A ta kończy się upojnym zbliżeniem w Vegas. I choć ponoć to, co dzieje się w Vegas, powinno tam zostać, w przypadku Bena i Lizzy zupełnie się nie sprawdza. Ciąża. To słowo zdecydowanie staje się początkiem czegoś nowego. Presją? Przegraną? Szansą? Czym okaże się nieplanowane dziecko i jak przyszli rodzice zachowają się w obliczu nowego sytuacji? PRZYJACIELE W ROLI PRZYSZŁYCH RODZICÓW Facet, który zdecydowanie wystrzega się miłosnych zobowiązań. Wygodnie mu tak, jak jest. Przystojny, przyciągający… dość stereotypowy, z resztą jak na wszystkich bohaterów kreowanych przez Kylie Scott przystało. Zdecydowanie ciekawiła mnie jego postawa względem zupełnie nieoczekiwanego zwrotu akcji i choć nie wszystkie jego zachowania uważam za trafione, ostatecznie – czego można się domyślić – lekkoduch Ben okazuje się wartym zachodu, opiekuńczym facetem. Lizzy jest zakochana, zdeterminowana i wrażliwa. Kiedy jednak trzeba, potrafi udźwignąć na swoich barkach konsekwencje spontanicznie podjętych decyzji. Tych dwoje tworzy dobraną, pozytywną i nierozczarowującą parę. Nie jednak jedną z tych, która budzi do życia wielkie emocje. Bohaterowie wyłącznie na teraz, przynajmniej dla mnie. Dostarczający niezbędnej rozrywki, ale niepozostający na dłużej. CO SKŁADA SIĘ NA AKCJĘ? Inaczej niż w poprzednich częściach, w tej pojawia się wątek posiadania dziecka. Jedna noc kończy się dwiema pełnymi zaskoczenia kreskami na teście, no ale… Autorka pokazuje zależność starą, jak świat. Decydujesz się na szaleństwa z drugą osobą, bierz potem odpowiedzialność za swoje czyny. Tak zwana wpadka zawsze powinna być brana pod uwagę. Jak wygląda przekraczanie przyjacielskiej granicy? Jak bohaterowie reagują na nowinę posiadania potomstwa? O tym w czwartej części serii Stage Dive. Pierwsze wybuchy zazdrości, otoczka bezpieczeństwa i opieki, kolejne etapy rozwoju związku tych, którzy przecież nie mieli być razem. Ze stonowaną liczbą scen zbliżeń, których tym razem nie ma tutaj jak na pęczki. Są za to rozstania i powroty, bo przecież nie może być cały czas tylko dobrze. Akcja jest przewidywalna, schematyczna, ale przyjemna i odprężająca. Ci, którzy mieli okazję zapoznać się z poprzednimi częściami wiedzą, że to lektura, która na pewno nie niesie ze sobą głębszego przekazu, a raczej dawkuje ucztę miłosnych wrażeń wielbicielkom lekkich romansów. PODSUMOWANIE Napisana na podobnym poziomie, co poprzednie tomy, historia o nieplanowanych wyskokach losu, próbach dotarcia się i zrozumienia nawoływań serca, bo przecież nieraz zaangażowani w swoje plany, w obawie przed zmianami, staramy się takowe zagłuszać. Jak do roli tatusia przygotuje się basista Ben? O tym w pozytywnej love story z muzycznym tłem słynnej kapeli rockowej, która wreszcie pozwala poczuć smak strzały Amora ostałemu członkowi zespołu.

http://ktoczytaksiazki-zyjepodwojnie.blogspot.com/ Weronika Tomala


„Deep”, to czwarta część, opowiadająca równie o czwartym członku zespołu „Stage Dive". Ben to ciemnooki chłopak, któremu jedynie w głowie dobre zabawy, muzyka, alkohol i zero stałych związków z jakąkolwiek kobietą. Ponieważ żadna nie potrafi poruszyć jego serca, prócz jednej, przy której czuje wręcz obłędne szaleństwo, które się przyczynia, że nie ma możliwości, aby nie spędzili, chociażby jednej, namiętnej nocy. Mowa tutaj o Lizzy, dziewczynie, która bez reszty jest zakochana w Benie i jest w stanie wszystko zrobić, aby tylko móc mieć go przez chwilę. Gdy dochodzi między nimi do namiętnej nocy, Lizzy wie, że zapamięta tę noc na wieki. Wszystko by potoczyło się dobrze, gdyby nie fakt, że kilka dni później test ciążowy pokazuje dwie kreski. Co sprawia dziewczynę przed ważną decyzją, dziecko w drodze, zaś ona doskonale wie, kto jest jego ojcem. Jednak jak sam Bez na to zareaguje? Ogromnie mi się spodobała ta część, może też i z tego powodu, że prócz miłości, śmiesznych scen, mamy także tutaj odpowiedzialność, jaka się wiąże z tym, że jest dziecko w drodze, fakt dojrzałości, jaka z tego wypływa, sprawia również że przemianę bohaterów czytało mi się o wiele ciekawiej, pokazywało to, jak siła miłości potrafi uczynić z ludzi lepszych, sprawić, że pomimo trudności chce się być z tą osobą na dobre i na złe. Zaś emocje, jakie wciąż są ukazywane, nie raz pomagają przeżyć trudne chwile. Jak jest w przypadku Bena i Lizzy? Musicie koniecznie sami zobaczyć, jak ich historia się potoczyła!

Aleksandra Zawadzka (DEPRECATED)


Finały serii mają to do siebie, że w końcu kiedyś przychodzi na nie pora. Przed Wami „Deep”, ostatni tom romansu w rockowym wydaniu, czyli serii Stage Dive. David, Mal i Jimmy znaleźli cudowne kobiety, które najpewniej zostaną z nimi na dobre i na złe. Ciemnooki Ben, czwarty członek kultowej kapeli Stage Dive, świetnie gra na basie, ma fantastyczne muskularne ciało, jest pełen magnetycznego wdzięku i… interesuje go tylko dobra zabawa. Do stałego związku z całą pewnością się nie nadaje. Zwłaszcza że Lizzy Rollins, chyba jedyna dziewczyna, która budzi w nim prawdziwą czułość i trudne do opanowania pożądanie, stanowi dla niego zakazany owoc. Nie wolno mu jej tknąć, w grę nie wchodzi nawet niewinny podryw. Lizzy doskonale wie, że grzeczne dziewczynki nie zakochują się w gwiazdach rocka. Niemniej przystojny Ben Nicholson jest jedynym facetem, który sprawia, że dziewczyna traci nad sobą kontrolę. Nie tylko jej się podoba i wciąż o nim myśli – stał się już jej obsesją. I choć zdaje sobie sprawę, że nie ma szans na dłuższy romans z przystojnym basistą, robi wszystko, co w jej mocy, aby zwrócić na siebie jego uwagę. Jest uparta i nie daje za wygraną, więc w końcu dopina swego. Upojna noc w Las Vegas należy do niej i do Bena, a Lizzy zapamięta ją na całe życie. Zapamięta, bo kiedy postanowiła, że zapomni o gwiazdorze na zawsze, dwie kreski na teście ciążowym wywrócą jej życie do góry nogami… Ta książka przeleżała kilka tygodni na mojej półce, zanim po nią sięgnęłam. Chyba podświadomie odwlekałam w czasie jej przeczytanie, będąc świadomą tego, że to już ostatnie spotkanie z kapelą Stage Dive i jej szalonymi członkami. Jednocześnie nie mogłam się doczekać historii Bena i Lizzy i przeciągałam w czasie jej poznanie. Nie jest to normalne zachowanie, ale jestem pewna, że część z Was doskonale mnie rozumie. Nastał w końcu ten dzień i czas czytania zleciał mi zdecydowanie zbyt szybko. Podczas lektury nie będziecie się nudzić. Kylie Scott zadbała o odpowiednie wyważenie akcji. Jest wartka i interesująca. Po momentach lekkiego wyciszenia, dzieje się coś ciekawego lub intrygującego. Znajdziecie tu mnóstwo humoru, zabawnych sytuacji, ale i cały wachlarz emocji. Ciążowe humory i huśtawki emocjonalne Liz będą mieć tu swoje pięć minut. „Deep” nie tylko się Wam spodoba, ale i momentami rozbawi do łez. Nie zabrakło również nieco dramatycznego zwrotu akcji, ale o tym, co nim było, przekonacie się sami. – Dlaczego tu jesteś? – Sięgnęłam za siebie i złapałam go za nadgarstki. – Ben? – Bo najwyraźniej nie wychodzi mi trzymanie się z dala od ciebie. – No to chyba mamy problem. – Nasze palce mocno splotły się ze sobą. – Bardzo delikatnie to ujmując. Oprócz bieżących wydarzeń, będziecie mogli na moment przenieść się do czasu szalonego ślubu i przyjęcia weselnego Anne i Malcolma, od których wszystko, co jest pomiędzy Liz i Benem się zaczęło. Dzięki temu lepiej zrozumiecie, co dzieje się pomiędzy tą dwójką i poznacie nieco lepiej ich skomplikowane relacje. „Deep” w odróżnieniu od poprzednich trzech tomów, momentami ociekających erotyzmem, skupia się bardziej na przyjaźni, budowaniu podstaw solidnego związku i odpowiedzialności za podejmowane decyzje oraz ich skutki. Różni się nieco stylem od „Lick”, „Play” i „Lead”, jednak nie nazwałabym jej najsłabszym tomem z serii. Jest jej idealnym zwieńczeniem. Jak w przypadku poprzednich tomów, można je czytać jako osobne historie. Jednak zdecydowanie lepiej będziecie się bawić, jeśli przeczytacie je po kolei. Z całą pewnością sięgnę jeszcze nie raz po całą serię, tym razem mogąc przeczytać ją w komplecie.

Kulturantki.pl Kasia


"Randki powinny być reglamentowane - tylko dla osób dorosłych i nie dla gwiazd rocka." Vegas owiane jest legendą. Co się tam zdarzy, ma pozostać tajemnicą. Wiadomo jednak, że nie zawsze tak się da. Kylie Scott wykorzystuje w swojej najnowszej książce popularny motyw, i tym sposobem znowu namiesza w życiu swoich bohaterów. "- Z mojego punktu widzenia wynika, że gówniane sprawy są w gruncie rzeczy bardzo proste, gdy już uda się dojść do sedna. A jeśli chodzi o sprawy sercowe, to sami decydujemy, co słuszne, a co nie. Co robić, gdzie iść. To proste." To była miłość od pierwszego spotkania. A przynajmniej silne zauroczenie. Ben Nicholson miał w sobie coś, co przyciągało do niego na co dzień nieśmiałą, i nie zainteresowaną płcią przeciwną Lizzy. Z dnia na dzień stał się jej obsesją. Mimo, że był od niej osiem lat starszy, postanowiła skierować na siebie jego uwagę. A nie było to trudne, bo jej siostra właśnie weszła do 'rodziny' "Stage Dive", w której Ben był basistą. Najpierw zdobyła jego numer telefonu, potem długo wymieniali wiadomości, było kilka spotkań, aż w końcu w Vegas dopięła swego. Ben na jedną noc był jej. Dziewczyna pragnęła, by trwało to wiecznie, i choć nie przewidziała konsekwencji, w pewien sposób wspomnienia namiętnych chwil z rockmanem, miały jej już nigdy nie opuścić. Bowiem niedługo po powrocie, okazało się, że na pewnym teście, dostała dwie czerwone kreski. "Cóż, niektórzy ludzie po prostu są jak samotne okręty. Dla wszystkich najlepiej, gdy pozostają sami. Potrzebują wolności bardziej niż miłości i towarzystwa." Rozczarowanie ma gorzki smak. Czekanie długo na jakąś książkę, która w rzeczywistości nas zawodzi? Słabe. Seria "Stage Dive" była do tej pory dla mnie miłą rozrywką, idealnie nadającą się na długi wieczór, po męczącym dniu. Fabuła całkiem oryginalna, może nie zaskakująca, ale dawała radę. Trzeci tom serii, czyli 'Lead' nawet podbił moje serce, a historia Jimmy'ego bardzo mnie poruszyła. Dużym plusem tamtej opowieści, była charyzmatyczna główna bohaterka. W 'Deep' nie ma żadnej z tych rzeczy. Przez większość czasu wieje nudą, Lizzy i Ben na zmianę rozstają się i schodzą, a jedyną zmianą są kolejne europejskie miasta w trasie koncertowej zespołu. Co prawda, szaloną rzeczą była ich wspólna noc w Vegas, ale autorka jakby bojąc się, że to za dużo, resztę książki napisała bardzo zachowawczo. Dostajemy wiele retrospekcji, które niby mają nam przybliżyć relację między bohaterami, i udowodnić, że od dawna coś ich do siebie ciągnęło, ale dla mnie nie ma tam żadnej chemii. Gdyby nie śmieszne dialogi, inicjowane przez Mala, czy moja ulubiona para, czyli Jim i Lena, którzy także przechodzą w tej części na kolejne etapy w swoim związku, to nie wiem czy chciałoby mi się przeczytać ten tom w całości. A pozwolę sobie zauważyć, że ma zaledwie dwieście pięćdziesiąt stron. "- Dlaczego media zawsze zestawiają kobiety z seksem? Z iloma kobietami spałeś? - No... nie liczyłem. - Widzisz. Nie sugerują, że jesteś męską dziwką, choć pewnie spałeś ze znacznie większą liczbą osób niż ja." Nie jest tak, że tylko dno, wodorosty i pięć metrów mułu. Jest coś, co bardzo mi się w 'Deep' podoba. Jest to morał. A właściwie dwa, jeśli nie trzy. Nie będę zdradzała wszystkiego, bo nie chcę robić za psuj zabawę, ale nie jest tajemnicą, że w tej części nasza główna bohaterka zachodzi w nie planowaną ciążę. Niby się zabezpieczyli, niby tylko jeden raz, a jednak stało się. I co teraz? Podoba mi się, że autorka podkreśliła wagę tego, żeby rozsądnie podchodzić do decyzji, które mogą wpłynąć na więcej żyć, niż 'tylko' nasze. Bo później nie można powiedzieć 'ups' i odwrócić głowę. "Zawsze znajdą się jacyś debile powtarzający głupoty i próbujący cię sprowokować. Ściągnąć w dół. Robią tak, bo ich własne życie jest żałosne. Nie możesz pozwolić, by wygrali." Komu podobały się poprzednie części, ten z tej też powinien być zadowolony. Sama ciesze się, że jednak przeczytałam ten tom, ponieważ znalazło się tu kilka zaskakujących zwrotów akcji, dotyczących bohaterów drugoplanowych, które mogą być ciekawie rozwinięte w kolejnych książkach z tego cyklu. Pozostaje mi mieć nadzieję, że z tymi postaciami w rolach głównych polubię się bardziej, niż z Lizzy i Benem. "Każda miłość jest inna, tak jak każda relacja dwojga ludzi. I nikt, kto patrzy na to z boku, nie jest w stanie zrozumieć wszystkiego."

czytado.blogspot.com Bastuba; 2018-12-09


Lizzy Rollins jest zazwyczaj grzeczną dziewczyną. No właśnie, zazwyczaj. Po upojnej nocy spędzonej z Benem Nicholsonem, basistą zespołu Stage Dive, dziewczyna postanawia wrócić do normalnego życia. Okazuje się, iż szybko o pamiętnej nocy nie zapomni - przynajmniej tak twierdzi wynik testu ciążowego... Lizzy oraz Ben próbują podjąć racjonalną decyzję odnośnie swojej przyszłości, a także zadecydować - czy pomiędzy nimi rzeczywiście może być nadzieja na miłość? Stage Dive stało się jedną z tych serii, po które sięgam z ogromną przyjemnością i przekonaniem, że znajdę w nich ogromną ilość radości i zabawy. Nie są to powieści zmieniające życie czy zaskakujące nowymi pomysłami, lecz nie oznacza to, iż nie można się z nimi dobrze bawić. Po lekturze Lick, Play i Lead nadeszła pora na zapoznanie się z czwartym i jednocześnie ostatnim tomem historii o zespole. Czy Deep zdołało utrzymać poziom poprzednich części? Ten tom był gorszy od poprzednich, lecz nie mogę powiedzieć, że źle się bawiłam czytając o przygodach Lizzy oraz Bena. Wręcz przeciwnie - autorka prezentuje czytelnikowi niezwykle humorystyczne sytuacje, ale także porusza poważne tematy związane z macierzyństwem oraz wychowywaniem dzieci. Brakowało mi jednakże szczypty drapieżności, która w poprzednich tomach odgrywała znaczną rolę. Kylie Scott nie popisała się przedstawieniem wątku miłosnego Lizzy i Bena. Stale miałam wrażenie, że bohaterowie tak naprawdę nie czują do siebie aż tak silnych uczuć i ostatecznie nie będą w stanie się porozumieć. Autorka co chwilę stosuje przewidywalne zwroty akcji w stylu kłótni, nieporozumień i zazdrosnych sprzeczek, przez co po paru rozdziałach czytelnik jest ostatecznie zmęczony takimi niespodziankami. Dobrze rozwinięty jest motyw macierzyństwa i relacji rodzinnych. Tym razem nie polubiłam w pełni wszystkich bohaterów. Autorka po macoszemu potraktowała ich charaktery i czytelnik nie miał dokładnego spojrzenia na ich problemy, przeszłość oraz marzenia. Lizzy bardzo często zachowywała się niedojrzale, a Ben nie wyróżniał się niczym szczególnym i nie potrafił mnie do siebie przekonać. Miłą odmianą były rozdziały, w których pojawiali się bohaterowie z poprzednich tomów. Stage Dive. Deep przyniesie chwilę radości i oderwie od obowiązków, lecz nie jest to lektura, którą zachowacie w sercu na długi czas. Historia Lizzy i Bena dostarczy upragnionej rozrywki, a obecność par z poprzednich tomów przywoła falę wspomnień i łączących się z nimi uczuć. Myślę, że po serię Kylie Scott warto sięgnąć, jeśli poszukujecie przyjemnej i lekkiej odskoczni od codzienności oraz poważniejszych tytułów. Jak zakończy się historia zespołu Stage Dive? Sprawdźcie sami!

http://weronine-library.blogspot.com Weronika Zygmunt; 2019-02-18


Seria Stage Dive podbiła moje serce od samego początku. Losy zespołu rockowego podane na tacy z nietypowymi historiami miłosnymi oraz ciekawymi charakterami to coś, co stanowiło przepis na sukces. Do tej pory uważałam, że każda z trzech części była bardzo dobra i były one na tym samym poziomie. Autorka udowodniła nam, że klątwa drugiego tomu to coś, co nie popsuło jej książek i zachęcało do dalszej lektury. Z czterech głównych bohaterów został nam najbardziej tajemniczy Ben... byłam bardzo ciekawa jego historii i niesamowicie na nią czekałam. Czy moje oczekiwania były duże? Pewnie, że tak! Czy książka je spełniła? Czytajcie dalej! Tym razem autorka zrobiła niestety coś czego nie lubię. Zaczęła z dużej petardy, wciągnęła nas w akcję, napędziła moją ciekawość... a następnie cofnęła się w czasie kilka miesięcy. To wszystko zapewniło nam wątpliwie przyjemną powtórkę z kilku wydarzeń poprzedniej części oraz opis tego, jak doszło do pewnej bardzo ważnej sytuacji. To mogłoby być ciekawe, gdyby nie fakt, że jako czytelnik mieliśmy już swego rodzaju "spoiler", a całość wydawała się być lekko zapychaczem stron i uzupełnianiem braku pomysłu. Na szczęście później jest już o wiele lepiej i od momentu, gdy akcja rozwija się na dobre, to całość trzyma nas w ciekawości do samego końca. Nie znajdziemy tutaj zbyt wielu szokujących zwrotów akcji, ale doza ekscytacji rozłożona jest tak równomiernie, że i tak czerpiemy radość z czytania. "Każda miłość jest inna, tak jak każda relacja dwojga ludzi. I nikt, kto patrzy na to z boku, nie jest w stanie zrozumieć wszystkiego." Jak przystało na Kylie Scott bohaterowie są dość realni i posiadają zarówno dobre, jak i negatywne cechy. BEN to facet, który okazał się być niezwykle przyjacielskim, wyluzowanym i uprzejmym typem. Z całej ekipy to chyba on jest najbardziej stabilny emocjonalnie i najbardziej kulturalny pod względem słownictwa. To typ z dobrymi manierami, który jednak nie stroni od alkoholu, imprez i szalonego towarzystwa. W życiu najbardziej boi się stabilizacji, więc stara się nie siedzieć zbyt sługo w jednym miejscu. Życie jednak niekoniecznie jest takie, jakby zapragnął i szybko okazuje się, że szczera rozmowa i odpowiedzialne decyzje to coś, co nie jest jego mocną stroną. LIZZY to dziewczyna, która od pierwszego spotkania traci dla niego głowę. I mam tu na myśli dziewczynę, która nie tylko buja w obłokach, ale dąży do swojego celu i sama zabiega o jego uwagę. W tym wszystkim to młoda studentka, która bardzo często słucha się starszej siostry i nie ma własnego zdania. Dla niej los również szykuje sytuację, w której będzie musiała szybko dorosnąć. Czy dwie niestabilne dusze mają szansę zbudować razem coś mocnego i trwałego? Czwarty i zarazem ostatni tom tej serii w dużej mierze różni się od pozostałych. Relacja głównych bohaterów nie rozpoczyna się dość szczęśliwie i już na samym początku muszą oni pokonać wiele barier. Duża część ich znajomości, a raczej ich rozmów odbywa się przez SMS, więc możemy tutaj przeczytać trochę śmiesznych wiadomości. W tle poznajemy dalsze losy reszty bohaterów, których znamy już z poprzednich tomów. Historia Bena i Lizzy jest ciekawa, ale momentami nielogiczna. Mamy tutaj zestawienie dwóch skrajnych charakterów oraz dwóch różnych wizji na życie. ON starszy, imprezowy, choć powinien się już ustabilizować. ONA młoda, spokojna, powinna się bawić, a musi się ustabilizować. Ta dwójka próbuje osiągnąć kompromis, ale czasami wychodzi im to komicznie i nierealnie. Książka jak na tę serię przystało jest krótka, lekka i przyjemna. Niestety gdybym miała być obiektywna to muszę przyznać, że jest to chyba jednak najsłabsza z części. Nie jest ona zła, ale brakuje tutaj jakiegoś efektu wow. Kolejne wydarzenia lecą, a my czekamy i czekamy na moment zaskoczenia. Mimo nieznacznych niedociągnięć, znając poprzednie tomy Stage Dive nie wyobrażam sobie, aby móc nie przeczytać tej historii. Myślę, że całość serii Kylie Scott jest godna polecenia. To propozycja dla kogoś, kto lubi szczęśliwe zakończenia, mało skomplikowane historie oraz rockowych przystojniaków! PS. No i ta okładka, nasze o niebo lepsza, niż zagraniczna!

http://iskraczyta.blogspot.com/ Kinga Ksel


Ocena: 8/10 Jak pamiętasz, David, Mal i Jimmy znaleźli cudowne kobiety, które najpewniej zostaną z nimi na dobre i na złe. Ciemnooki Ben, czwarty członek kultowej kapeli Stage Dive, świetnie gra na basie, ma fantastyczne muskularne ciało, jest pełen magnetycznego wdzięku i… interesuje go tylko dobra zabawa. Do stałego związku z całą pewnością się nie nadaje. Zwłaszcza że Lizzy Rollins, chyba jedyna dziewczyna, która budzi w nim prawdziwą czułość i trudne do opanowania pożądanie, stanowi dla niego zakazany owoc. Nie wolno mu jej tknąć, w grę nie wchodzi nawet niewinny podryw. Lizzy doskonale wie, że grzeczne dziewczynki nie zakochują się w gwiazdach rocka. Niemniej przystojny Ben Nicholson jest jedynym facetem, który sprawia, że dziewczyna traci nad sobą kontrolę. Nie tylko jej się podoba i wciąż o nim myśli — stał się już jej obsesją. I choć zdaje sobie sprawę, że nie ma szans na dłuższy romans z przystojnym basistą, robi wszystko, co w jej mocy, aby zwrócić na siebie jego uwagę. Jest uparta i nie daje za wygraną, więc w końcu dopina swego. Upojna noc w Las Vegas należy do niej i do Bena, a Lizzy zapamięta ją na całe życie. Zapamięta, bo kiedy postanowiła, że zapomni o gwiazdorze na zawsze, dwie kreski na teście ciążowym wywrócą jej życie do góry nogami… Czwarta część serii Stage Dive zasmakuje Ci jeszcze bardziej niż poprzednie! To wspaniałe połączenie romansu, komedii i cudownego, mocnego rocka. Historia Bena i Lizzy jest taka jak pierwsza miłość — przypomina rockową balladę. Opowiada też o sprawach ważnych: odpowiedzialności i zobowiązaniach, a także odwadze, którą daje miłość. Ta piękna książka sprawi, że emocje będą Ci towarzyszyć na każdej stronie. Pamiętaj o tym, zanim przewrócisz pierwszą kartę! Smutno mi na myśl, że to już ostatni tom z serii Stage Dive. Tak mocno zżyłam się z bohaterami, że teraz trudno mi będzie o nich zapomnieć. "Deep" dotyczy ostatniego wolnego członka zespołu, czyli Bena. Czy da się złapać w szpony miłości? W tej części poznajemy historię miłosną Bena, faceta, dla którego muzyka jest wszystkim. Nic innego się dla niego nie liczy. Nie chce stabilnego i spokojnego życia, chce grać, bawić się i planować następne koncerty Stage Dive. To jest jego życie i nie ma zamiaru tego zmieniać. Wie jednak, że życie jego przyjaciół całkowicie się odmieniło, nawet najbardziej rozrywkowy Jimmy znalazł kobietę swojego życia. Kiedy jednak w ich zespołowe kręgi wkracza siostra Anny, Lizzy, on już czuje, że jego życie stanie się bardziej skomplikowane. Malcolm kategorycznie zabrania mu spotykać się z siostrą jego żony, traktuje ją jak córkę, kiedy jednak wychodzi na jaw, że Ben nie tylko spotykał się z Lizzy, ale też spodziewają się dziecka, życie członków zespołu zostanie wywrócone do góry nogami. Szczerze mówiąc ta część nie jest aż tak porywająca jak historia Jimmy'iego, od której nie mogłam się oderwać. Tutaj natomiast mamy dużą dawkę emocji, sporo trudnych decyzji i życiowych dylematów. Podejście Bena strasznie mnie irytowało, miałam ochotę walnąć go w głowę i powiedzieć, żeby wreszcie się ogarnął. Długo mu zeszło aby zrozumieć jakie powinien mieć priorytety i co aktualnie musi być dla niego ważne. Wiele się wydarzy zanim akcja się uspokoi. Autorka nie skupia się wyłącznie na losach Bena i Lizzy, mamy też wzmianki o innych bohaterach poprzednich tomów, dlatego też bardzo miło jest podglądać ich przygody. W tej części Kylie Scott zwraca naszą uwagę jak bardzo mężczyźni potrafią być niedojrzali, nawet jeśli mają już sporo lat na karku. Kiedy stają przed ważną, znaczącą życiową decyzją chowają głowę w piasek byle by tylko wywinąć się od odpowiedzialności lub sprowokować to, by ktoś inny za nich zadecydował. Książka jest pełna emocji i zakrętów życiowych, którym będą zmuszeni stawiać czoła nasi bohaterowie. Powieść daje do myślenia i zmusza do refleksji nad własnymi poczynaniami i decyzjami, których baliśmy się podjąć, a kiedy już z nich zrezygnowaliśmy, żal i smutek nie dawał o sobie zapomnieć. Kylie Scott po raz kolejny udowadnia, że miłość jest w stanie zwyciężyć wszelkie przeciwności losu, nawet wtedy, kiedy sami nie jesteśmy w stanie z nimi walczyć. "Deep" to dobre zwieńczenie całej serii. Trudno mi rozstać się z chłopakami ze Stage Dive, bo skradli moje serce, ale za to przyjemne wspomnienia zostaną ze mną na dłużej. Jeśli lubicie tego typu książki, to z pewnością ten tom Was nie zawiedzie.

subiektywne-recenzje.blogspot.com/ Katarzyna Kat


„Deep” to już czwarta część serii o członkach zespołu Stage Dive. Tym razem poznajemy bliżej niepokornego i lubującego się w wolnych związkach, Bena oraz jego jedno-nocną przygodę, a jednocześnie jego zdaniem największy błąd, Lizzy. Ich małe tete a tete w Las Vegas doprowadzi do sporych komplikacji, z którymi oboje będą musieli się zmierzyć. Zarówno Bena, jak i Lizzy mieliśmy już okazję nieco poznać w poprzednich częściach historii o członkach Stage Dive. Ben, jest gitarzystą w zespole, zaś Lizzy Rollins to siostra Ann, żona Mala, jednego z członków zespołu. Oboje dali się pochłonąć na krótką chwilę długo powstrzymywanej namiętności. Kiedy Lizzy w końcu, nie mając wielkiego wyboru, pojawia się na spotkaniu rodzinnym, nawet nie podejrzewa, że jej tajemnica bardzo szybko wyjdzie na jaw. Nie planowała bowiem wyjawienia, że jest w ciąży, przy tak dużym audytorium, w dodatku w towarzystwie nowej dziewczyny Bena, ojca jej nienarodzonego dziecka. „— Jestem w ciąży. Cisza. — Co? — Jestem w ciąży, Ben. Cisza, jaka zapadła, szumiała mi w uszach — niekończący się biały szum, jak z jakiegoś horroru.” Oboje, czy to planowali, czy nie, będą musieli podjąć wiele ważnych decyzji. Czy jednak, na końcu drogi będzie im dane podążać nią razem? „Gardło zacisnęło się, a oczy zaczęły kłuć. Akurat pod względem rodzicielstwa miał w tym momencie niewiele większy wybór niż ja. Oboje uwikłaliśmy się w tę sytuację i to nie tylko moje plany musiały ulec zmianie.” W fabule pojawiają się ponownie bohaterowie, których już zdążyliśmy poznać, a nawet polubić, jednych bardziej, innych nieco mniej. I, choć pozostałe części równie dobrze mi się czytało, to chyba historia Lizzy i Bena podobała mi się najbardziej, na równi z opowieścią o Jimmy’m i Lenie. Przyznam jednak, że Ben niejednokrotnie mnie strasznie irytował, swoim niedecydowaniem odnośnie swojego miejsca u boku Lizzy i chaosem, jaki sobą uosabiał. Kobieta nie myśli jednak już wyłącznie o sobie. Teraz liczyło się nie tylko jej własne szczęście, ale i dziecko, które miała urodzić. Niczego zatem nie ułatwia rozrywkowemu Benowi. Ten, zupełnie nie wie, w jaki sposób ma postąpić wobec całkiem nowych dla niego okoliczności, zwłaszcza że nigdy nie planował zakładać rodziny. Proponuje więc Lizzy jedyne rozwiązanie jakie zna, czyli zabezpieczenie finansowe, co do uczuciowego... Cóż, wydaje się, że jest to dla niego najtrudniejsze zadanie stojące na drodze do szczęścia z kobietą, która zapadła mu głęboko w serce. „— Daj mi szansę, bym się jakoś z tym oswoił. Przyzwyczaił do tej myśli. Wtedy pogadamy o tym więcej. — Okej. — I oczywiście będziemy przyjaciółmi. — Zawiesił głos. — Jesteśmy przyjaciółmi. — Oczywiście. Odwzajemnił uśmiech. Choć szczerze powiem, że w tej chwili oboje chyba odczuwaliśmy tylko i wyłącznie lęk.” Nie tylko z nadchodzącym rodzicielstwem będą musieli sobie poradzić główni bohaterowie. Nadszarpnięte zaufanie, wisząca na włosku przyjaźń oraz problemy rodzinne wystawione na próbę spowodują, że do ostatniej strony książki będziecie z napięciem śledzić poczynania postaci nakreślonych przez autorkę. Kylie Scott pisze lekko i konkretnie, nie rozwlekając nadmiernie dość ascetycznej fabuły, a jednak potrafi na tych niewielu stronach przekazać nam sporą dawkę emocji i całkiem interesującą historię. Przyznam, że akurat w tej serii, zupełnie mi nie przeszkadzała ta skrótowość. Mamy nakreślony przez autorkę konkretny problem wokół którego rozgrywa się cała akcja i emocjonalna karuzela. Książka, tak jak i poprzednie części, została napisana w narracji pierwszoosobowej. Nadal jest także utrzymana w klimacie romansu gwiazd, z dawką erotyki oraz kilkoma akcentami humorystycznymi. Sama historia jest dosyć prosta i niewymagająca nadmiernego skupienia, a przez to jest przyjemna w odbiorze. Jeżeli czytaliście poprzednie części i się Wam podobały, to myślę, że i ta przypadnie Wam do gustu. ;)

niegrzecznerecenzje.blogspot.com Lily; 2019-01-26


Wszyscy wiemy, że każda seria kiedyś się kończy. Stage Dive też właśnie zamknęło przede mną swe wrota, gdyż stworzony przez Kylie zespół rockowy miał ograniczony ilościowo skład muzyków. Całe szczęście, że każdy z nich miał swoją osobną historię. Wiele razy już słyszałam o tym, by nie wybierać ulubionej części i bohatera przed zakończeniem serii. Owszem wiem o tym, a jednak ten jeden wpadł mi w oko dzięki wygłupom. Moje ogromne rozczarowanie nastało wraz z czwartą i ostatnią już częścią Stage. Okazało się, że jest ktoś lepszy... Ben Nicholson basista Stage Dive to ostatni samotny z czworga mężczyzn wchodzących w skład zespołu. Przystojny, ciemnooki kawaler marzy tylko o dobrej zabawie i przygodach na jedną noc. Nie chce stałego związku i jak sam uważa nie jest typem żonkosia. I choć otaczają go trzej przyjaciele, a każdy z nich spotkał na swej drodze tę jedyną, która jak wszystko wskazuje będzie z nim na dobre i na złe to on woli życie singla. Bez zobowiązań i bez problemów. Jednonocne wyskoki zdecydowanie mu wystarczają. Szczególnie że jedyna kobieta, która robi na nim poważne wrażenie i budzi w nim czułość jest dla niego zakazanym owocem. Lizzy dobrze wie, że dobrze ułożone dziewczynki nie zakochują się w rockmenach. Tym bardziej sporo starszych od siebie. Tyle że serce nie wybiera, a postawny Ben jest jedynym facetem, który sprawia, że dziewczyna traci nad sobą kontrolę. Myślenie o nim, przebywanie w jego towarzystwie czy kontakt choćby SMS-owy jest dla niej tak ważny, że zdaje sobie sprawę, iż to już zakrawa o obsesję. Młoda kobieta robi wszystko by przyciągnąć uwagę przystojnego basisty, mimo że jej starsza siostra związana z innym członkiem zespołu zdecydowanie próbowała go wybić jej z głowy. No cóż, nie udało czego biedna Anne się nie spodziewała. Tak jak i jej mąż, a przyjaciel Bena Malcolm. Lizzy dopina swego w Las Vegas podczas ślubu siostry z perkusistą. Zaciąga basistę do łóżka, a upojna noc pozostaje w pamięci i nie tylko już na zawsze. Nie tylko za sprawą zaskakująco dobrego seksu, ale... testu ciążowego! W momencie złożenia sobie postanowienia, że zapomni o przystojniaku dwie kreski na tym niewinnym przedmiocie nie pozwolą tego uczynić. Problemem okaże się nie tylko sama ciąża, ale podejście basisty do sprawy ojcostwa. W końcu wieczny singiel, który akceptuje tylko muzykę oraz dobrą zabawę to jednak nie jest dobry materiał ani na partnera, ani na ojca. Po przeczytaniu tej części nie jedna z Was pomyśli czemu akurat Ben stał się moim ulubieńcem. W końcu zachował się jak szczeniak i unikał odpowiedzialności. Jedyne, na co było go stać do pewnego momentu to opieka nad dziewczyną w ciąży, za którą zapłacił i doglądanie czy wszystko ok. No i właśnie o to chodzi. Kylie nareszcie pokazała faceta, a nie ideał! Zrozumiała, że każdy ma prawo popełnić błędy, że do pewnych sytuacji musi dojrzeć. A wiek z byciem dojrzałym nie zawsze idzie w parze. Ktoś przyzwyczajony do jednego stylu życia musi przetrawić pewne aspekty, by móc zacząć funkcjonować w nowym dla niego życiu. Scott przepięknie pokazała tę drogę. Drogę, jaką musiał przejść, by zrozumieć, że ani Lizzy, ani dziecko nie są mu obojętni, a dawanie kasy to nie wszystko, co powinien robić przyszły ojciec. Brawo Kylie! To najlepsza część i najlepszy bohater! Zachęcam do zapoznania się z serią. Owszem mogłabym powiedzieć, że nie trzeba po kolei, ale nie jest to prawda. Bo choć każda książka to losy innego członka zespołu to historie się przeplatają i pojawiają się spojlery. Więc jak dla mnie kolejność obowiązkowa, ale co Wy z tym zrobicie to już Wasza decyzja!

swiatmiedzystronami.blogspot.com Karolina Marek; 2019-01-29


W końcu nadszedł ten czas, że do przeczytania pozostała książka, której bohater wydawałby się niemożliwym do zeswatania. Po raz enty pojawiły się wątpliwości i po raz enty autorce udało się z nich wybrnąć z głową, w całkowicie oryginalny sposób. Pomimo tego, że opis wygląda jak spoiler, to spokojna głowa Opisuje tylko zawartość pierwszych kilku stron, więc nic Was nie pogryzie Ciemnooki Ben wydawałoby się, że ma wszystko. Jest członkiem najlepszego zespołu świata, nie może narzekać na biedę, a jednak czuje coraz bardziej dotkliwie, że czegoś mu brakuje. Lizzy jest niesamowicie zakochana w tym basiście. Od zawsze miała oklejone nim wszystkie ściany, a niedawno jej siostra Annie miała tą przyjemność spotkania innego członka zespołu, przez co szanse dziewczyny na poznanie idola wzrosły diametralnie. Niemniej, pojawiają się trudności, które udaje się dziewczynie pokonać na jedną noc... Książka się zaczyna od momentu, w którym niestety okazuje się, że Lizzy będzie zmuszona do zostania samotną matką. Nie ma pojęcia, jak powiedzieć o tym Benowi. Powraca myślami do historii ich relacji i... W końcu możemy się dowiedzieć, co się stało. Zdecydowanie warto tym razem zwrócić uwagę na konstrukcję całej książki. Na początku może nam się wydawać, że: a) pominęliśmy jakąś część; b) autorka upadła na głowę i zdradziła nam zakończenie; c) mamy halucynacje. Natomiast spokojnie, przysięgam, że nie ma się czego obawiać. Po prostu idąc tropem oryginalności Kylie Scott mogliśmy się spodziewać podobnego obrócenia akcji o 180 stopni. Autorka generalnie najprawdopodobniej stwierdziła, że kolejne opisy tworzących się nowych związków mogą już trochę trącić schematem. Powraca więc tylko na krótką chwilę do wspomnień głównych bohaterów, a później zaczyna prowadzić akcję w całkowicie nowe, wcześniej nieodkryte rejony, gdzie wszystko opierać musi się całkowicie na zaufaniu, żeby nikomu nie stała się krzywda. Książka oprócz tego, że zdecydowanie popłynęła zupełnie innymi rejonami, niż to zwyczajnie książki, a w szczególności opowieści o Stage Dive miały w zwyczaju, to jeszcze dodatkowo bardzo starała się nawiązać do poprzednich części. Być może gdyby mogłoby się pojawić jeszcze troszkę więcej wcześniejszych bohaterów, to oczywiście z całą pewnością nikt nie miałby tego za złe, jednak podejrzewam, że nie jest to koniec naszej przygody z romantycznymi losami bohaterów. Co prawda w tej części nawet nie tyle chodzi o wcześniej wspomniany romans, co o zwykłą przyjaźń. Lizzy potrzebuje pomocy. Najprościej w świecie mówiąc, nie jest w stanie poradzić sobie sama. Potrzebuje przede wszystkim pieniędzy na wychowanie dziecka. W trakcie ciąży postanawia zacisnąć pasa i nie być nikogo pasożytem, mało tego, dziewczyna chce udowodnić, że jest w stanie być samodzielna, co jest bardzo realistycznym podejściem bohaterki, choć nie do końca oczywistym. Podsumowując, uważam, że książka dużo zyskała na tej zmianie tematyki. Wcześniej bardzo się obawiałam faktu, że taka zmiana tematyki okaże się czymś zbyt wielkim dla autorki, niemniej tamta niesamowicie dobrze sobie z tym faktem poradziła. Skupienie się na ukazaniu przyjaźni też było swego rodzaju nowością w tej serii, aczkolwiek uważam, że całość wyszła całkiem nieźle. W moim odczuciu: 7/10

https://tysiac-zyc-czytelnika.blogspot.com/ Wiktoria Trebuniak


Ben Nicholson to podrywacz. Nigdy nawet nie myślał o stałym związku, czy zakładaniu rodziny, jednak jak wiemy, życie bywa przewrotne i już na początku książki dowiadujemy się, że Ben zostanie ojcem. Jednorazowa przygodna w Vegas z dziewczyną, która jest dla niego niczym zakazany owoc kończy się ciążą. Zawód przyjaciół, szok, niedowierzanie i próby zrozumienia jak to się właściwie stało, to tylko czubek góry lodowej całej tej zagmatwanej sytuacji. Lizzy to młoda studentka, z dość burzliwą przeszłością, zdana na siebie. Nagle życie płata jej figla w postaci ciąży z jednym z najbardziej pożądanych basistów. Różnica wieku, status materialny i właściwie wszytko inne ich różni. Po ochłonięciu i przedyskutowaniu sprawy postanawiają pozostać przyjaciółmi i wspólnie przygotować się do roli rodziców. Czy wiszące w powietrzu napięcie i pożądanie między tą dwójką nie zaprzepaści ich planów? Czy taki przyjacielski układ ma racje bytu? Czy w świecie muzyki, świateł reflektorów, sesji zdjęciowych i tras koncertowych jest w ogóle miejsce na dziecko? A może Ben, jak to Ben wycofa się i jednak nie stanie na wysokości zadania? Na te i wiele innych pytań odpowie nam książka „Deep”. „Każda miłość jest inna, tak jak każda relacja dwojga ludzi. I nikt, kto patrzy na to z boku, nie jest w stanie zrozumieć wszystkiego.” „Deep” to juz 4 części serii Stage Dive. Musze przyznać ze Ben to postać, na którą najmniej zwracałam uwagę. W poprzednich tomach był wycofany, gburowaty i niespecjalnie za nim przepadałam, jednak dzięki „Deep” zmieniłam zdanie o tym bohaterze. Po drugiej części, to właśnie „Deep” jest moją kolejną ulubioną historią! Lizzy to bardzo miła i sympatyczna dziewczyna, lecz trochę zagubiona przez sytuację, w której się znalazła. Nigdy nie przypuszczała, że życie tak ją zaskoczy, jednak dzięki swojej siostrze i własnemu rozsądkowi można być pewna, że da sobie ze wszystkim świetnie radę. Ben natomiast kompletnie nie potrafi opanować ani emocji, ani swoich zachowań. Jest wybuchowy, przy czym jest też opiekuńczy, co powoduje u czytelnika sprzeczne emocje. Jeśli lubicie romanse, to „Deep” z pewnością wam się spodoba. Dodam tylko, że dzięki temu, że książka liczy niecałe 300 stron, to jest to idealne rozwiązanie na spędzenie przyjemnego wieczoru z ciekawą historią!

http://www.zakladkimadebya.pl Aleksandra Załustowska


Deep”, to czwarta część, opowiadająca równie o czwartym członku zespołu „Stage Dive". Ben to ciemnooki chłopak, któremu jedynie w głowie dobre zabawy, muzyka, alkohol i zero stałych związków z jakąkolwiek kobietą. Ponieważ żadna nie potrafi poruszyć jego serca, prócz jednej, przy której czuje wręcz obłędne szaleństwo, które się przyczynia, że nie ma możliwości, aby nie spędzili, chociażby jednej, namiętnej nocy. Mowa tutaj o Lizzy, dziewczynie, która bez reszty jest zakochana w Benie i jest w stanie wszystko zrobić, aby tylko móc mieć go przez chwilę. Gdy dochodzi między nimi do namiętnej nocy, Lizzy wie, że zapamięta tę noc na wieki. Wszystko by potoczyło się dobrze, gdyby nie fakt, że kilka dni później test ciążowy pokazuje dwie kreski. Co sprawia dziewczynę przed ważną decyzją, dziecko w drodze, zaś ona doskonale wie, kto jest jego ojcem. Jednak jak sam Bez na to zareaguje? Ogromnie mi się spodobała ta część, może też i z tego powodu, że prócz miłości, śmiesznych scen, mamy także tutaj odpowiedzialność, jaka się wiąże z tym, że jest dziecko w drodze, fakt dojrzałości, jaka z tego wypływa, sprawia również że przemianę bohaterów czytało mi się o wiele ciekawiej, pokazywało to, jak siła miłości potrafi uczynić z ludzi lepszych, sprawić, że pomimo trudności chce się być z tą osobą na dobre i na złe. Zaś emocje, jakie wciąż są ukazywane, nie raz pomagają przeżyć trudne chwile. Jak jest w przypadku Bena i Lizzy? Musicie koniecznie sami zobaczyć, jak ich historia się potoczyła!

Aleksandra Zawadzka (DEPRECATED)


Ben Nicholson, to gwiazda rockowa zespołu Stage Dive, w którym jest basistą. Wiedzie udane, niezobowiązujące życie. Nie dla niego związki i inne trwałe relacje. Uwielbia swoje życie i muzykę, pozwala mu ona na to, by żyć pełną piersią. Jednak, kiedy na jego drodze staje Lizz, jego życie się komplikuje. Jednak nie tylko, bo dla niej to również nie łatwa sytuacja. Musi na bok odsunąć swoje plany i marzenia. Jak Ben i Lizz odnajdą się w nowej sytuacji? "Deep" to już czwarta, a zarazem ostatnia odsłona serii Stage Dive. Tak jak poprzedniczki, tak i ta część jest napisana lekko i przyjemnie. Pomimo tego, że jest to przewidywalna i schematyczna powieść, potrafi wciągnąć, a nawet w jakiś sposób potrząsnąć sercem czytelnika. Bohaterowie mają swoje wady i zalety. Lizz jest beztroska i sympatyczna, pomimo tego, że sprawia wrażenie delikatnej, jest równocześnie silna. Bywały momenty, kiedy miałam ją za głupiutką i trochę nachalną, ale możliwe, że to tylko ja odniosłam takie wrażenie. Z kolei Ben, to na pierwszy rzut oka fajny facet, ale nie podobało mi się to, że chciał mieć wszystko naraz, gdzie w zaistniałej sytuacji nie było to możliwe. Do tego wciąż zawodził Lizz, odtrącał, ranił sprawiał, że była na emocjonalnego huśtawce, przez co zaczęła tracić do niego zaufanie. W książce nie zabraknie komplikacji, smutnych, ale też zabawnych momentów. "Deep" to idealna lektura na wieczór, przy której miło spędza się czas, choć nie jest to historia, która wyróżnia się czymś na tle innych.

Redgirlbooks.blogspot.com Ewelina Żyła


Kilka miesięcy temu miałam okazję poznać trzy pierwsze części "Stage Dive" z wydawnictwa @editio.red i przyznam szczerzę, że pokochałam każdą z tych książek. Szczególnie spodobała mi się druga część - "Play". Ostatnio ukazała się kolejna książka z tej serii : "Deep" Muszę przyznać, że gdyby nie to, że bohaterzy poprzednich części pojawiali się także tutaj, nie czułabym, że czytam tą samą serię. Jest inna, mniej w niej pazura, czego brak faktycznie odczułam. Tu mamy do czynienia bardziej z romansem. Nie twierdzę, że książka jest zła, fajnie się ją czyta, choć po przeczytaniu poprzednich części czegoś brakuje Mamy tu wątek ciąży, i to nawet nie jednej osoby, co jest całkowitym szokiem jak dla mnie Tak czy inaczej, czwarta część serii "Stage Dive" jest warta polecenia, z pewnością nie jedna osoba uzna ją jako najlepszą ze wszystkich części. Wszystko jest jedynie kwesią gustu

https://www.instagram.com/rhythm_of_my_life_/ Kinga Litkowiec


Cześć, robaczki! Dzisiaj mam dla Was bardzo gorącą książkę do pokazania! Czwarta część Stage Dive. Deep! *Pisk dzikich fanek poproszę!* . Jest to moje 3 spotkanie z tą autorką a o samych wcześniejszych książkach sporo mówiłam Wam na instastory. Totalnie uwielbiam szalony rockowy świat i takie książki jak właśnie ta na zdjęciu... Mogłabym połykać codziennie. A wiecie dlaczego? Bo ja gdy sama nałoże słuchawki udaję, że jestem wielką gwiazdą rocka! 😂 Dlatego nie mogło zabraknąć mojej opinii na ten temat 😍 . Deep to czwarta odsłona grupy Stage Dive. Poprzeczka była wysoko zawieszona przez moim zdaniem bardzo dobre Lick (które absolutnie jest najlepsze z całej serii) oraz dobre Play, któremu mogłabym kilka słów ciętych zarzucić. Niestety Lead jeszcze nie czytałam, ale zrobie to w najbliższym czasie! A więc, co mogę powiedzieć o Czwartej odsłonie? Czekałam na przygody Bena bardzo mocno i jestem nimi troche rozczarowana a grubością samej książki zdegustowana. Tutaj można było dużo więcej upchnąć i opisać! Historia Bena mogłaby być z dużo większym przytupem a dostaliśmy troszke nudną porównując do swoich poprzedniczek, część. Znając poprzednie książki jestem pewna, że Autorka mogła postarać się dużo lepiej z fabułą do tej części. I z oceny - "ZAJEBIŚCIE" - moge zejść niestety tylko do dobrej. Autorka ma bardzo klawy styl z wielkim poczuciem humoru i każdą jej książkę można czytać z wielgachną przyjemnością, ale niestety to nie wszystko bo liczy się tutaj też sama fabuła... Która lekko kulała. . Jeśli czytacie tę książkę jako pierwszą to będzie ona dla was bardzo fajna i dobra, jeśli znacie poprzednie części to już wiecie do czego pije. Widać tutaj ogromny spadek, który nie przykryje nawet moja ulubiona postać. Mimo wszystko polecam Wam jako dopełnienie całej historii grupy Stage Dive!

Instagram.com/emczytelnik Emilia Krawczyk


Ben to typowy rockman-flirciarz. I wszystko byłoby dobrze, gdyby w oko nie wpadła mu "nowa siostra" przyjaciela z zespołu. I gdyby on nie wpadł w oko jej. Młodziutka Liz jest oczarowana Benem już od ich pierwszego spotkania na jednej z prób Stage Dive. Basista dał jednak słowo Malowi, że nie tknie dwudziestojednolatki palcem. No cóż, prawie mu się udało. Dzielnie wytrzymał aż do ślubu Mala i siostry Lizzy w Vegas. Spędzili razem noc, która zaowocowała ciążą. Jak uda im się teraz z tego wybrnąć? "Deep" to historia pełna różnorodnych uczuć i rozterek - raz ze strony Liz, a innym Bena. W dogadaniu się tej dwójki nie pomaga rozrywkowy styl życia gwiazdora, jego popularność, ani jego...siostra. Gdy już myślimy, że wszystko będzie dobrze, na jaw wychodzi coś, co stawia ich wspólną przyszłość (a nawet przyjaźń) pod znakiem zapytania. Czy Benowi uda się jeszcze poskładać te wszystkie puzzle w całość? Bardzo przyjemna pozycja na ciemne, zimne wieczory. Nie jest typowa - tak jak typowi nie są jej główni bohaterowie. Moja ocena: 4.0/5

ohhmylotus.blogspot.com


Dotychczas myślałam, że to druga część Stage Dive jest najlepsza - ale cofam to. Część czwarta bije ją na głowę. Pamiętacie Anne z drugiej części ? Ona ma siostrę - Lizi, która na weselu poznała Bena - basistę i już ostatniego człona zespołu Stage Dive, pomiędzy nimi doszło wtedy do czegoś znacznie więcej niż rozmowy. I z tego wynikają całkiem niezłe problemy... Lizi - a tak naprawdę Elizabeth jest studentką , siostrą Anne, która wzięła ślub z Malem - perkusistą zespołu. Anne zawsze pomagała siostrze finansowo, by ta skończyła dobre studia , no ale cóż - w życiu bywa różnie. Lizzy na ślubie siostry poznała Bena - basistę. Poszła z nim do łóżka a później wręcz wyrzuciła go z pokoju hotelowego w Las Vegas. I zapomniała o nim, nie widywała się z nim .. aż do teraz - dwa miesiące po nieszczęsnym spotkaniu zobaczyła na teście ciążowym dwie kreski. Mało tego... teraz jest zmuszona iść na kolację do siostry i jej męża, gdzie jest cała grupa Stage Dive wraz ze swoimi partnerkami - i na nieszczęście Lizzy Ben, który nigdy nie był skory do uczuć przychodzi ze swoją dziewczyną - i co ma zrobić teraz biedna Lizzy ? Wszystko wychodzi na jaw kiedy Sasha - dziewczyna Bena zaczyna pytać, dlaczego studentka żle się czuje i wypytywać ją o objawy - Lizzy nie zbaczając na nic wykrzykuje przy wszystkich, że jest w ciąży... Jesteście ciekawi jak dalej potoczy się ta historia ? Ja przeczytałam ją niemal jednym tchem <3 Tylko pamiętajcie, żeby wiedzieć o co chodzi w książce trzeba znać historię każdego z bohaterów - czyli jednym słowem przeczytać trzy poprzednie części Stage Dive :) Komu z Was tak bardzo spodobała się seria Stage Dive, że już po nią sięgnął ? Koniecznie wyraźcie swoje odczucia na temat tych czterech części :) Miłej lektury

https://worldofcasie.blogspot.com


Witajcie Kochani!! Z racji tego, że zaczął się grudzień to postanowił, że troszkę zaszaleję na moim blogu oraz Instagromie i przyjdę do Was z małym blogmasem. Zapewne zdążyliście już zauważyć, że od 1 grudnia mam dla Was codziennie nową notkę z kolejną recenzją. Mam obecnie nieco więcej czasu, niż to było w ubiegłym roku, dlatego też mogę pozwolić sobie na takie małe szaleństwo notkowe. Postaram się jeszcze znaleźć dla Was jakiś fajny booktag oraz może uda mi się zrobić jakieś Q&A, chociaż tego ostatniego nie jestem pewna. Ale na tym chciałabym zakończyć tę prywatę. Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją kolejnej książki Kylie Scott, która kończy serię Stage Dive. Jeżeli jesteście ciekawi moich opinii na temat poprzednich części, to odsyłam Was do recenzji Lick, Play oraz Lead. Nadal nie potrafię uwierzyć, że jest to już ostatnia książka, która jest poświęcona członkom zespołu Stage Dive. Może pomysł na samą historię nie jest jakoś oryginalny, ale czytało mi się te serię całkiem dobrze. Wiem też, że w jakimś tam stopniu będę tęskniła za tymi postaciami, bo były one bardzo specyficzne. Jednak koniec już smętów i zapraszam Was na moją opinię na temat Deep. W takim razie o czym jest ostatnia książka z serii Stage Dive?? Ben jest basistą zespołu Stage Dive. Jest on wysportowany mężczyzną oraz jest ogromnym fanem dobrej zabawy. Na chwilę obecną nie w głowie mu związek i ustatkowanie się. Chociaż w jego życiu pojawia się kobieta, która może to wszystko zmienić, aczkolwiek jest ona dla niego nieosiągalna. Ta dziewczyna umie go rozpalić do czerwoności, tylko że jest ona zakazanym owocem. Lizzy nie potrafi się kontrolować przy Benie. Jest on jej słabym punktem, który z czasem staje się również jej obsesją. Dlatego też Lizzy z całych sił, robi wszystko, aby ten w końcu ją zauważył, jako kobietę. Determinacja dziewczyny powoduje, że w końcu udaje się jej osiągnąć upragniony cel i spędza upojną noc z seksownym basistą. Niestety, kiedy chce zapomnieć o Benie, wynik testu ciążowego nieco komplikuje sprawę… Sama nie wiem, co mam myśleć o tej książce. Mam bardzo mieszane uczucia, ponieważ oczekiwałam czegoś na miarę dwóch poprzednich części. Jednak nieco się rozczarowałam tą historią. Nie jest to przysłowiowy gniot, ale szału też tutaj nie ma. Można to porównać do najtańszych fajerwerków, robią dużo hałasu, jednak nie ma tego efektu WOW. To nie jest tak, że ta historia kompletnie mi się nie podobała, bo to nie jest prawdą. Tylko wypada dość słabo na tle swoich poprzedniczek. Wszystkie książki z serii Stage Dive są bardzo przewidywalne. Jednak Deep nie ma w sobie tego rockowego pazura, który przewijał się w poprzednich części. Bez wątpienia ta książka to lekki romans, który czyta się z uśmiechem na twarzy. Zdecydowanie można się przy niej zrelaksować i spędzi się z nią miło kilka godzin, bo nie jest to grubasek. Powiem Wam, że postać Lizzy była dla mnie bardzo pocieszna. Po przeczytaniu wszystkich czterech książek muszę stwierdzić, że jest ona moją ulubienicą i wypada najlepiej na tle pozostałych bohaterek. Uwielbiam w niej to, że momentami jest silna i uparta, a zaraz potem potrafi być zabawna oraz beztroska. Natomiast postać Bena była dla mnie zagadką od pierwszego tomu tej serii. Zawsze stał gdzieś na uboczu i nigdy nie był w centrum. Kiedy czytałam Deep były moment, gdzie według mnie zachowywał się, jak palant, no ale to miało swoje wytłumaczenie. Jednak potem przeszedł metamorfozę w słodziaka i nawet go polubiłam. Razem ta dwójka tworzy świetną parę. Chemia między nimi jest tak silna, że nie ma co tutaj polemizować. Lizzy i Ben pasują do siebie!! Czuć te iskrzenie w powietrzu i może ono wysadzić korki w niejednej elektrowni. Cieszę się, że w tej książce jest tyle Mala, ponieważ on poniekąd ratuje tę historię. Nie wiem, jak to się dzieję, ale kiedy on pojawiała się w tej powieści, to już wiedziałam, że będzie zabawnie. Jest moją ulubioną postacią z całej tej serii, więc się cieszę, że chociaż na koniec mogę się nim nacieszyć. Okazał się on też przecudownym facetem i ta jego opiekuńczość, normalnie odpływam. Mal wygrywa w całej serii Stage Dive bez wątpienia. Zawsze czuję ogromny smutek, gdy czytam ostatni tom jakiejkolwiek serii, którą w jakiś sposób polubiłam. Tak samo jest w przypadku książki Deep, mimo że nie jest ona tak genialna, jak pozostałe części, to ją nawet polubiłam na swój niewytłumaczalny sposób. Plusem tej książki było poczucie humoru, które według mnie w dużej mierze zapewniał Mal, chociaż Lizzy też była cudowna. W tej historii nie mogło zabraknąć szalonego związku, odrobiny dramatu, humoru czy też łez. Jednak ta książka, jakoś nie skradła mojego serca, a mimo to uważam, ją za dobre zakończenie całej serii. Ode mnie książka Deep otrzymuje 4 gwiazdki.

coffee-cup90.blogspot.com/ Justyna Coffee_Cup90


To już ostatnia część z serii Stage Dive. Polubiłam ją i smutno mi, że to już koniec. Świat pełen muzyki, przystojnych rockmanów i szaleństw dobiegł końca. Czy ostatni tom dorównał poprzednim? Przekonajcie się! Ben to duży chłopiec. Od początku dało się go polubić, bo niczego nie udaje i jest zawsze pozytywnie nastawiony. Typowy miś, który roztacza swoją energię na innych. Mimo że dorobił się fortuny, nadal jest tym samym chłopakiem, który grał z kolegami dla zabawy. Nie jeździ drogimi samochodami, lecz swoim ukochanym starym autkiem. Nie wydaje pieniędzy na prawo i lewo, a także nie obnosi się z tym, że ma kasę. Za to go polubiłam. Cóż, niektórzy ludzie po prostu są jak samotne okręty. Dla wszystkich najlepiej, gdy pozostają sami. Potrzebują wolności bardziej niż miłości i towarzystwa. Lizzy to młodsza siostra Anne, którą poznaliśmy w Play. Tak naprawdę ma ona tylko siostrę, bo z matką nie utrzymuje kontaktów. Studiuje psychologię i właśnie wprowadziła się do starego mieszkania Anne. Od kiedy wkroczyła w świat muzyków z zespołu Stage Dive jej życie się zmienia. Ma grupę przyjaciół, a do Bena czuje coś więcej. Ale ten związek nie miał prawa zaistnieć. Jedna noc zmieniła wszystko. Nieplanowana ciąża wywraca życie dwójki bohaterów do góry nogami. Jak poradzą sobie z tą sytuacją? Staną na wysokości zadania? Styl autorki nadal na tym samym poziomie. Czyta się szybko, nie ma zbędnych opisów. Dialogi oraz wiadomości między bohaterami urozmaicają treść. Okładka utrzymana w tym samym stylu, co poprzedniczki. Mamy wydzierganego mężczyznę z nagą klatką, więc można zawiesić na nim oko :D Mroczna i tajemnicza. Bardzo mi się podoba. Nie jesteś gotów, by brać mnie i moje uczucia na poważnie. Jedyne czego chcesz, to ukrywać się za pozą „Pan Zbyt Zimny, By Się Angażować” i bawić się moimi uczuciami. I w porządku, pogodziłam się już z tym. To jednak nie daje ci prawa przychodzić tu i zachowywać się, jak gdybym była twoją własnością. Relacja głównych bohaterów rozwija się powoli. Ben chce jedynie przyjaźni, ale nie zostawi Lizzy samej z dzieckiem. Jedzie z nimi w trasę. Jednak praktycznie w ogóle nie spędzają czasu razem. Zawiodłam się trochę na Benie, bo całe dnie spędzał z dala od Lizzy, tak jakby jej unikał. Niby dorosły facet, a boi się kobiety w ciąży. Jak myślicie, Ben w końcu dorośnie? Podsumowując mamy tutaj podobny schemat, jak w poprzednich częściach. Deep to historia o sile przyjaźni, muzyce, gwiazdach rocka, ale i o braniu odpowiedzialności za własne czyny. Dziecko wszystko zmienia i stawia życie na głowie, ale jest też darem, którym powinniśmy się cieszyć, bo nie każdemu jest to dane. Z całego serca polecam Wam całą serię.

www.woceanieslow.pl Anka Ania


Deep to czwarta część rockowo-miłosnej serii Stage Dive, która swoją premierę miała 13 listopada 2018 roku za pośrednictwem Wydawnictwa EditioRed. Jej autorką jest Kylie Scott -bestsellerowa pisarka New York Times i USA Today, która jest wielką fanką gorących romansów, melodyjnej muzyki rockowej oraz strasznych horrorów. W roku 2013 i 2014 została wybrana jako najlepsza australijska pisarka romansów. Jej styl charakteryzuje się mocnym brzmieniem emocji, nutką miłosnego uniesienia oraz lekkim i charyzmatycznym rytmem tworzenia. Seria „Stage Dive” została przetłumaczona na jedenaście różnych języków. Głównymi bohaterami tej powieści są: Ben Nicholson – czwarty członek popularnej kapeli Stage Dive, który w całym swoim zwariowanym życiu nigdy nie stawiał na nudną, problemową stabilizację, a raczej na niepohamowaną wolność, dobrą zabawę i muzyczną karierę oraz Lizzy Rollins – dwudziestojednoletnia siostra Anne (żony Mala), która przez większość swojego życia była uważana za osobę uporządkowaną, rozsądną i unikającą niepotrzebnych problemów. Ta dziewczyna doskonale wiedziała, że grzeczne dziewczynki nie zakochują się w nieposkromionych, szalonych gwiazdach rocka, a mimo to popełniła ten młodzieńczy błąd i wpada w niebezpieczne sidła zakazanej miłości. Sytuacja między tym dwojgiem jest niewiarygodnie napięta, diabelnie skomplikowana i niepewna do granic wszelkich możliwości. Do samego końca, do ostatnich stron powieści, czytelnik nie jest w stanie przewidzieć, jak zakończy się ta zwariowana, rockowa historia. Ben jest bohaterem, którego nie potrafiłam pokochać od pierwszego zaczytania, ale Lizzy… 🙂 Boże kochany, ta dziewczyna jest według mnie fenomenalna! Uwielbiam ją i cały jej charyzmatyczny, pełen pozytywnej energii charakterek. Swoją odwagą, przebojowością i otwartym sercem spowodowała, że przeczytałam Deep z zapartym tchem oraz z szerokim, szczerym uśmiechem na twarzy. Z niecierpliwością czekam na kolejne dzieła Pani Kylie Scott, które skradną mi nie tylko cenny czas, ale i kawałek serca. Podsumowując: Deep to pełna mocnego rocka gorącego romansu i niespodziewanych zwrotów akcji historia, która zagrała na moim wrażliwym sercu jak na idealnie nastrojonej gitarze, która swoim ostrym brzmieniem i szaleńczą charyzmą otuliła mnie magią rock’n’rollowej miłości, zmysłowego pożądania i niezapomnianych emocji, które pozostaną ze mną na dłużej niż tylko jedna niezobowiązująca noc. Polecam gorąco!

blackcrow87.wordpress.com Ewelina Chojnacka


„Deep…” jest to 4 tom serii Stage Dive, napisanej przez Kylie Scott, a wydanej przez Editio Red . Książka swoją premierę miała w tym miesiącu tj. 20 listopada 2018 r. Jest to bardzo sympatyczna seria o gwizdach rocka, recenzję poprzednich tomów możecie znaleźć w linkach. Pamiętacie Bena? Czwartego członka zespołu? No oczywiście! Ben i Lizzy to przygoda jednej nocy, o której nikt nie miał się dowiedzieć… nigdy! Dziewczyna miała być zakazanym owocem dla niego, pod groźbą zerwania przyjaźni. Niestety los miał inne plany, dwa miesiące od ich ostatniego spotkania test pokazuje ciąże! Ale wtopa! Jak to mogło się stać?! „Moje serce zaczęło bić w przyspieszonym tempie, hormony krążyć po całym ciele. Pragnienie…” Mały minus, ode mnie to strony początkowe, poświęcone na przypomnienie wcześniejszej części, danych zdarzeń, dla mnie było to zbędne i nudne, bo już to znałam, czytałam tamten tom! Dla osób nieczytających wcześniejszych zalecam zrobić wstecz i nadrobić, są świetne i każda wiąże się z następną! „Malutka część jego rosła w moim brzuchu, łącząc nas już na zawsze”. Na sczeszcie po tym wstępie wracamy do dobrze nam znanych gwiazd rocka, do zabawnych tekstów i namiętnych stron! On wolny duchem, nie chcący rodziny. A tutaj ciąża, ale przysłowiowy klops! Co z tego wyniknie, lekkoduch i jego próba udomowienia?! Jakie to ma szanse?! „… byliśmy skazani na klęskę od samego początku”. Ta cześć jest bardziej o przyjaźni, uczuciach, związkach, niż seksie. On tutaj jest tematem pobocznym. Więc jednym może to się spodobać, a innym nie, tamte części przyzwyczaiły nas do zupełnie innego scenariusza, ja jednak wolałam tamtą masę erotyzmu. „… niestety nie mam już czasu ani sił na to, by myśleć o tobie”. Ten tom jest fajny, pozytywny, podobnie jak wcześniejsze, ale nie urzekł mnie już jak poprzednie. Może dlatego, że był mnie erotyczny. Mimo to jest to dobre zwieńczenie serii o gwiazdach rocka, już więcej członków nie mamy do opisania… a może się mylę ?! Polecam 🙂 Moja ocena 6/10

Blonderka.pl Agnieszka Rybska


W życiu każdego człowieka przychodzi taki moment, gdy trzeba wreszcie dorosnąć, zerwać z dotychczasowym wygodnym trybem życia i wziąć odpowiedzialność za swoje czyny. Nawet jeśli zostały one dokonane nieumyślnie podczas jednej szalonej nocy... Wstarczy jeden, nota bene piękny mały błąd, którego konsekwencje już na zawsze zmieniają życie, aby odkryć swoje własne miejsce na ziemi. ,,Deep" czyli czwarty tom serii Stage Dive to kolejna dawka muzyki i miłości, które stanowią jedno z moich ulubionych połączeń. Co sądzę na temat rockowego love story, którego gwiazdą jest ostatni z członków grupy Stage Dive? Cóż, muszę na wstępie zaznaczyć, że choć uwielbiam wszystkich tych typowo nietypowych, seksownych i niepoprawnych politycznie rockmanów, to historia Bena porwała mnie niestety najmniej spośród wszystkich czterech, które poznałam. Żeby anie było niedomowień - absolutnie nie twierdzę, iż ,,Deep" jest to zła książka i niewarta poznania, ale po prostu uważam, że na tle innych książek z tej świetnej serii wypada dosyć blado. W ,,Deep" przede wszytskim zabrało mi ognia, dynamizmu, eksperesji i kompletnego szaleństwa, które miały historie Jimm'iego, Malcolm'a, czy David'a. W poprzednich tomach Stage Dive było czuć prawdziwy klimat rock'owego świata, a ,,Deep"... można porównać do skoku ma bungee z dachu domku dwupiętrowego - mało to ekscytujące, a tylko można jedynie uderzyć się w głowę podczas upadku. Lina była zbyt długa, a przepaść niewielka - moje założenie było takie, że książka będzie petardą, a okazała się zimnym ogniem. ,,Deep" był odrobinę nużący, ale raz jeszcze podkreślam - mimo drobnych mankamentów, to nie jest zła książka. W historii Ben'a i Lizzie nie mogło oczywiście zabraknąć humoru, który jest nieodłącznym elementem każdej książki z serii Stage Dive. Niektóre sytuacje, perypetie, które spotykały bohaterów - nie tylko tych głównych, ale i tych pobocznych, których dalsze losy również tutaj poznajemy - oraz błyskotliwe teksty i dialogi bohaterów (głównie te z udziałem Mala) bawiły do łez. Ale nie zabrakło również wzruszeń, bo jak powszechnie wiadomo, tam gdzie niegrzeczni rockmami, tam i dramy oraz złamane serca. Historia Ben'a i Lizzie została ciekawie nakreślona, choć nie powalała oryginalnością. ,,Deep" całkiem dobrze się czytało, ale zabrakło mi większego dynamizmu akcji. W toku akcji nastąpiło kilka interesujacych zwrotów, ale nie powiem, że się ich w mniejszym, czy też większym stopniu nie spodziewałam. Autorka za to w całkiem niezły sposób zbudowała napięcie w tej książce. Choć już po przeczytaniu prologu wiadomo było jak zakończy się historia Ben'a i Lizzie, to i tak autorka potrafiła zasiać we mnie ziarno niepewności, co do tego kiedy i w jaki konkretnie sposób potoczy się ich skompliowana relacja i w którym momnecie bohaterowie przejrzą na oczy i osiągną swoje szczęśliwe zakończenie. Podoba mi się sposób, w jaki Kylie Scott kreuje swoje postacie. Bohaterowie stworzeni przez tę autorkę nigdy nie są ,,płascy", nudni i bezbarwni. Każda postać z uniwersum Stage Dive odznacza się innymi cechami charakteru i zmaga się z różnymi demonami. Ben to chyba ten najspokojniejszy i zarazem najbardziej intrygujący członek zespołu Stage Dive. Ben głęboko w sobie skrywa wiele sekretów i zmaga się z własnymi lękami, które blokują go przed zawarciem poważnej i trwałej relacji damsko-męskiej. Jednym z tych największych lęków Ben'a, jest strach przed uziemieniem, utratą wolności i stagnacją. Lizzie to natomiast dziewczyna, której nie brak pewności siebie i determinacji. Jest szalona, nieco porywcza, ale w pełni oddana tym, których kocha. Sytuacja, w której się znalazła jest dosyć skomplikowana i nie każdy byłby w stanie sobie z nią poradzić. Ale nie Lizzie. To nie jest typ dziewczyny, która siedzi w kącie i użala się nad sobą, tylko bierze życie za rogi i stawia czoła temu, co zgotował dla niej los. Nawet pomimo zranionej duszy i problemów z odnalezieniem drogi do serca swojego upartego ukochanego. ,,Deep" to książka, która urzekła mnie swoją lekkością oraz romantyzmem. Chemia pomiędzy Ben'em i Lizzie jest tak silna, że niemal namacalna. Czułam iskrzenie pomiędzy tą dwójką. Ale i tak nie było ono tak silne, jak np. w przypadku Leny i Jimm'iego (bohaterów ,,Lead"). ,,Deep" w teorii jest erotykiem, ale w praktyce to po prostu romans z niewielkim, a wręcz znikomym dodatkiem seksu. I to akurat w przypadku historii działa na plus. Autorka wyrzuciła do fabuły sceny erotyczne, których ilość jest idealna dla powieści o tak skromnych gabarytach. Nie ma tutaj przerostu formy nad treścią. Plusem jest to, iż w ,,Deep" aktorka postawiła przede wszytskim na dialogi, a mniej było zbędnych opisów. Czego mi najbardziej zabrakło w tej, jak i poprzednich częściach serii? Zdecydowanie brakowało mi rozdziałów przedstawionych z męskiego punktu widzenia. W ,,Deep" poznajemy jedynie punkt widzenia Lizzie i dowiadujemy się jakie emocje targały nią w związku z wyjątkową sytuacją, w której się znalazła. Mój odbiór tej książki byłby znacznie lepszy, gdybym znała też myśli Bena, bo wtedy mogłabym lepiej zrozumieć dlaczego w niektórych sytuacjach podejmował takie, a nie inne decyzje. ,,Deep" to książka, która jest typowym, słodko-gorzkim czytadełkiem, które szybko i bardzo miło się czyta, ale nie zapada ono w pamięci na zbyt długo. ,,Deep" opowiada o braniu odpowiedzialności za swoje czyny oraz ustalaniu własnej hierarchii wartości. To historia o tym, że miłość nie zawsze przychodzi od pierwszego wiejrzenia i że nie zawsze już od pierwszej chwili sprawia, że człowiek zmienia swoje życie o sto osiemdziesiąt stopni. Miłość przychodzi z czasem, niekiedy to właśnie nietypowe okoliczności stanowią zapalnik, który poczatkuje to uczucie. Ale ,,Deep" to przede wszystkim historia o przełamywaniu własnych lęków oraz otwieraniu się na nowe doświadczenia.

www.instagram.com/katherine_the_bookworm/