Recenzje:
Życie dziewiętnastoletniej Gabi zmienia się całkowicie, w momencie, gdy jej chłopak Marek postanawia odejść do innej. Chcąc uciec jak najdalej od wspomnień, zwraca się z prośbą do ciotki pracującej w biurze podróży o pomoc w znalezieniu pracy, byle jak najdalej od domu. Otrzymuje ofertę wyjazdu na jedną z Greckich wysp. Na Kos poszukują pracownika na okres wakacyjny, jako animatora. Tam poznaje syna właściciela hotelu Illiasa, który za karę musi tam pracować, aczkolwiek liczy na fory i nie ma zamiaru się przemęczać, tylko wyrywać panienki. „Te jej czerwone usta prowokowały. Narzucały jeden tok myślenia, którym było „pocałuj mnie”, a jej zgrabne ciało aż prosiło, by je dotykać. Nachalnie, pożądliwie, gwałtownie. Miałem cichą nadzieję, że już dziś zdołam ją złapać w swoje sidła. W końcu chemia, jaka była między nami, nie potrzebowała już nic więcej. Były pioruny, grzmoty i wszystkie mieszanki wybuchowe. Ukryte w naszych ciałach. Byliśmy jak dwa wulkany czekające jedynie na eksplozję.” Jaką tajemnicę skrywa Ilias przed Gabi? Czy wyjdzie ona na jaw? Czy dziewczyna wybaczy mu kłamstwa? „Muszę wyzwolić Gabrysię z tej szczelnej bańki. Że muszę do niej dotrzeć, nawet jeśli ona sama tego nie chciała. Poczułem, jakby ktoś doczepił mi skrzydła. Jakby dano mi drugie życie lub co najmniej próbę naprawy tego, co w życiu spieprzyłem. A spieprzyłem wiele. Moje życie było jedną wielką gównianą kulą, którą chciałem zmienić w coś wyjątkowego i ona miała mi w tym pomóc. Była moją muzą. Moją boginią na tej greckiej wyspie.” Małgorzata Falkowska autorka powieści obyczajowych oraz książek dla dzieci. Autorka siedmiu powieści, a właściwie ośmiu, ponieważ w maju będzie miała miejsce kolejna premiera. Ja tak naprawdę dopiero zaczynam swoją przygodę z twórczością Pani Gosi i jako pierwszą propozycję przeczytałam „Iliasa” i wiecie co, teoretycznie powinnam napisać to gdzieś przy końcu, jednak muszę już teraz dać upust moim emocjom, ponieważ za zakończenie miałam ochotę zamordować autorkę (oczywiście to tylko przenośnia), ja nie rozumiem, jak tak można? Dlaczego jest takie zakończenie, łzy lały mi się strumieniami, do ostatniej linijki miałam jeszcze ogromną nadzieję, że jest to jakaś jedna wielka pomyłka. O mamuniu, tak siarczystej łaciny podwórkowej to chyba nikt jeszcze w życiu nie słyszał z moich ust. :D No i to by było na tyle, jeśli chodzi o zakończenie :) Bardzo przypadł mi do gustu styl pisania autorki, który jest przyjemny i prosty, a cała akcja jest spójna i prowadzona we właściwym tempie, nie ma niczego przyśpieszanego na siłę. Odniosę się teraz do fabuły, która jest wspaniale prowadzona, chociaż nadal wieczory są jeszcze chłodne, ja dzięki tej powieści przeniosłam się na gorącą wyspę Kos. Bardzo podobały mi się opisy, jakie zostały tu wprowadzone, były tak realne, że oczami wyobraźni czułam się, jakbym przemierzała zakamarki wyspy, krok w krok za bohaterami i odczuwałam ten wspaniały klimat i coś czuję, że mój kolejny urlop spędzę właśnie tam. Akcja książki jest prowadzona w bardzo ciekawy sposób, początkowa niechęć bohaterów wobec siebie, a następnie rosnące wraz z upływem czasu uczucie pomiędzy nimi było znakomite. Niejednokrotnie śmiałam się w głos z Iliasa, jego zadziorności, pewności siebie i arogancji, jednak za maską bezpośredniego chłopaczka krył się romantyczny i zdradzony chłopak, któremu dziewczyna mocno złamała serce. Dokładnie to samo dotyczy się Gabi, która po zdradzie ukochanego staje się całkowicie inną kobietą, posiada w sobie ogromne nakłady pozytywnej energii, dzięki czemu przyciąga do siebie ludzi, próbowała się zamknąć przed mężczyznami, aby nie zostać ponownie zranioną, jednak Iliasowi jakoś udaje się do niej dotrzeć i zburzyć mur, którym próbowała się od niego ogrodzić. Bardzo fajne jest to, że nie do końca jest ona taką szarą myszką, tylko ma swojego pazura. „Ilias” to wspaniała historia o miłości i odnajdywaniu swojego szczęścia, nawet po najgorszych chwilach i tu wspaniale nadaje się przysłowie „po nawet największej burzy zawsze wychodzi słońce”, a tu tego zdecydowanie nie brakuje. Dajcie się porwać chwili i choć na chwilę przenieście się na Kos, gdzie morze, piasek, słońce i seksowni Grecy rozgrzeją Was nawet w najzimniejsze dni. Ja jestem tą powieścią oczarowana i z ogromną przyjemnością sięgnę po kolejne propozycje Pani Gosi, ponieważ jestem ciekawa czy pozostałe powieści są również napisane w tak genialny sposób. Z niecierpliwością będę wyczekiwać kontynuacji, aby dowiedzieć się, co następnie spotka bohaterów. A Was gorąco zachęcam do sięgnięcia po tę propozycję, gwarantuję, że polubicie bohaterów tak samo jak ja :) Polecam!!

girlsbookslovers.blogspot.com Paula


Życie dziewiętnastoletniej Gabi zmienia się całkowicie, w momencie, gdy jej chłopak Marek postanawia odejść do innej. Chcąc uciec jak najdalej od wspomnień, zwraca się z prośbą do ciotki pracującej w biurze podróży o pomoc w znalezieniu pracy, byle jak najdalej od domu. Otrzymuje ofertę wyjazdu na jedną z Greckich wysp. Na Kos poszukują pracownika na okres wakacyjny, jako animatora. Tam poznaje syna właściciela hotelu Illiasa, który za karę musi tam pracować, aczkolwiek liczy na fory i nie ma zamiaru się przemęczać, tylko wyrywać panienki. „Te jej czerwone usta prowokowały. Narzucały jeden tok myślenia, którym było „pocałuj mnie”, a jej zgrabne ciało aż prosiło, by je dotykać. Nachalnie, pożądliwie, gwałtownie. Miałem cichą nadzieję, że już dziś zdołam ją złapać w swoje sidła. W końcu chemia, jaka była między nami, nie potrzebowała już nic więcej. Były pioruny, grzmoty i wszystkie mieszanki wybuchowe. Ukryte w naszych ciałach. Byliśmy jak dwa wulkany czekające jedynie na eksplozję.” Jaką tajemnicę skrywa Ilias przed Gabi? Czy wyjdzie ona na jaw? Czy dziewczyna wybaczy mu kłamstwa? „Muszę wyzwolić Gabrysię z tej szczelnej bańki. Że muszę do niej dotrzeć, nawet jeśli ona sama tego nie chciała. Poczułem, jakby ktoś doczepił mi skrzydła. Jakby dano mi drugie życie lub co najmniej próbę naprawy tego, co w życiu spieprzyłem. A spieprzyłem wiele. Moje życie było jedną wielką gównianą kulą, którą chciałem zmienić w coś wyjątkowego i ona miała mi w tym pomóc. Była moją muzą. Moją boginią na tej greckiej wyspie.” Małgorzata Falkowska autorka powieści obyczajowych oraz książek dla dzieci. Autorka siedmiu powieści, a właściwie ośmiu, ponieważ w maju będzie miała miejsce kolejna premiera. Ja tak naprawdę dopiero zaczynam swoją przygodę z twórczością Pani Gosi i jako pierwszą propozycję przeczytałam „Iliasa” i wiecie co, teoretycznie powinnam napisać to gdzieś przy końcu, jednak muszę już teraz dać upust moim emocjom, ponieważ za zakończenie miałam ochotę zamordować autorkę (oczywiście to tylko przenośnia), ja nie rozumiem, jak tak można? Dlaczego jest takie zakończenie, łzy lały mi się strumieniami, do ostatniej linijki miałam jeszcze ogromną nadzieję, że jest to jakaś jedna wielka pomyłka. O mamuniu, tak siarczystej łaciny podwórkowej to chyba nikt jeszcze w życiu nie słyszał z moich ust. :D No i to by było na tyle, jeśli chodzi o zakończenie :) Bardzo przypadł mi do gustu styl pisania autorki, który jest przyjemny i prosty, a cała akcja jest spójna i prowadzona we właściwym tempie, nie ma niczego przyśpieszanego na siłę. Odniosę się teraz do fabuły, która jest wspaniale prowadzona, chociaż nadal wieczory są jeszcze chłodne, ja dzięki tej powieści przeniosłam się na gorącą wyspę Kos. Bardzo podobały mi się opisy, jakie zostały tu wprowadzone, były tak realne, że oczami wyobraźni czułam się, jakbym przemierzała zakamarki wyspy, krok w krok za bohaterami i odczuwałam ten wspaniały klimat i coś czuję, że mój kolejny urlop spędzę właśnie tam. Akcja książki jest prowadzona w bardzo ciekawy sposób, początkowa niechęć bohaterów wobec siebie, a następnie rosnące wraz z upływem czasu uczucie pomiędzy nimi było znakomite. Niejednokrotnie śmiałam się w głos z Iliasa, jego zadziorności, pewności siebie i arogancji, jednak za maską bezpośredniego chłopaczka krył się romantyczny i zdradzony chłopak, któremu dziewczyna mocno złamała serce. Dokładnie to samo dotyczy się Gabi, która po zdradzie ukochanego staje się całkowicie inną kobietą, posiada w sobie ogromne nakłady pozytywnej energii, dzięki czemu przyciąga do siebie ludzi, próbowała się zamknąć przed mężczyznami, aby nie zostać ponownie zranioną, jednak Iliasowi jakoś udaje się do niej dotrzeć i zburzyć mur, którym próbowała się od niego ogrodzić. Bardzo fajne jest to, że nie do końca jest ona taką szarą myszką, tylko ma swojego pazura. „Ilias” to wspaniała historia o miłości i odnajdywaniu swojego szczęścia, nawet po najgorszych chwilach i tu wspaniale nadaje się przysłowie „po nawet największej burzy zawsze wychodzi słońce”, a tu tego zdecydowanie nie brakuje. Dajcie się porwać chwili i choć na chwilę przenieście się na Kos, gdzie morze, piasek, słońce i seksowni Grecy rozgrzeją Was nawet w najzimniejsze dni. Ja jestem tą powieścią oczarowana i z ogromną przyjemnością sięgnę po kolejne propozycje Pani Gosi, ponieważ jestem ciekawa czy pozostałe powieści są również napisane w tak genialny sposób. Z niecierpliwością będę wyczekiwać kontynuacji, aby dowiedzieć się, co następnie spotka bohaterów. A Was gorąco zachęcam do sięgnięcia po tę propozycję, gwarantuję, że polubicie bohaterów tak samo jak ja :) Polecam!!

girlsbookslovers.blogspot.com Paula


Małgorzata Falkowska to autorka, z którą nigdy wcześniej nie miałam okazji się spotkać. Kiedy zobaczyłam w zapowiedziach wydawnictwa Editio Red, informację o premierze "Iliasa", doszłam do wniosku, że to świetny moment na to, aby w końcu zapoznać się z twórczością tej polskiej pisarki. Miałam nadzieję, że będzie to niezwykle fascynująca lektura, w której zakocham się już od pierwszych stron. Czy Ilias skradł moje serce i wywołał dreszcze na mojej skórze? Zapraszam do zapoznania się z dalszą częścią recenzji, z której z pewnością się tego dowiecie. Gabi ma dziewiętnaście lat, niedawno zdała maturę. Równocześnie z egzaminami maturalnymi zakończyła się jej znajomość z Markiem - dwuletni związek, w którym pokładała duże nadzieje. Żeby nie myśleć, prosi ciotkę pracującą w biurze podróży o pomoc w znalezieniu zajęcia z dala od domu. Kobieta proponuje Gabi pracę w jednym z hoteli na greckiej wyspie Kos. To właśnie tam dziewczyna poznaje Iliasa, który w ramach kary musi pierwszy raz w życiu pracować. Jednak jako syn właściciela hotelu, postanawia się nie przemęczać - żyć beztrosko, jak dotychczas, i wciąż szukać seksualnych wrażeń. Mimo niechęci zgadza się pomóc Gabi - i powoli skrada jej serce. Przemilcza tylko kilka swoich tajemnic. Tymczasem przeszłość obojga nie da o sobie zapomnieć. Już pierwsze strony "Iliasa" wypełnione są po brzegi emocjami. Autorka zaczyna od sceny erotycznej, której koniec zdecydowanie nie jest zbyt satysfakcjonujący dla głównej bohaterki. Muszę przyznać, że powieść Małgorzaty Falkowskiej wciągnęła mnie już od samego początku i do końca dostarczała niesamowitych wrażeń. Fabuła choć na pierwszy rzut oka nie wydaje się jakoś szczególnie oryginalna, zdecydowanie nadrabia całą gamą emocji, które towarzyszą Gabi i Iliasowi. Dodatkowym atutem jest fakt, że akcja toczy się na przepięknej greckiej wyspie Kos, co pozwala czytelnikowi przenieść się do zupełnie innego świata i całkowicie oderwać się od rzeczywistości i przykrych obowiązków. Bohaterowie są poprawnie wykreowani i wyróżniają się zupełnie odmiennymi charakterami. Gabi to postać, która szybko zyskała moją sympatię. Początkowo bardzo mocno jej współczułam i trzymałam kciuki, aby jej życie w końcu nabrało kolorów. Jeśli chodzi o Iliasa, to tutaj nic nie jest tak proste jak by się mogło na początku wydawać. To bohater, który wywołał we mnie bardzo mieszane uczucia i często powodował u mnie ekstremalne wahania nastrojów. Z jednej strony uważam, że jest to totalny dupek, który wykorzystuje kobiety dla własnej przyjemności, jednak z drugiej strony - jest w nim coś takiego, co nie pozwala o nim zapomnieć. Autorka posługuje się niesamowicie lekkim i prostym językiem, który sprawia, że powieść czyta się bardzo szybko i przyjemnie. Muszę przyznać, że tę historię skończyłam w zaledwie kilka godzin, bo trudno było mi się od niej oderwać. Każda kolejna strona wzbudzała we mnie jeszcze więcej sprzecznych emocji i po prostu nie mogłam doczekać się nadchodzących wydarzeń. Podsumowując - "Ilias" to idealna pozycja dla każdego kto szuka niewymagającej lektury i niesamowitych wrażeń. Jeśli nie mieliście jeszcze okazji zapoznać się z twórczością Małgorzaty Falkowskiej to mam nadzieję, że jak najszybciej nadrobicie zaległości. Cieszę się, że zdecydowałam się na przygodę z Gabi i Iliasem i absolutnie nie żałuję żadnej sekundy spędzonej w ich towarzystwie.

Ksiazki-milki.blogspot.com Kamila Idziaszek


Jest to moja pierwsza powieść autorki, ale zaznaczam, że na pewno nie ostatnia. Tym bardziej, że „Ilias” będzie miał swoją kontynuacje. Nie mogę się jej doczekać, ponieważ mam nadzieję, że autorka w tej drugiej części poskleja moje zdruzgotane serce. Dawno nie czytałam tak subtelnego romansu, a nawet i erotyka, ponieważ takie sceny też się przewijały. Cieszę się, że nie była to kolejna książka o relacji Pan/i – uległa/y. Jestem za to autorce bardzo wdzięczna, ponieważ taka tematyka przewija się zbyt często. Jak dla mnie, aż za często. Nie mogę uwierzyć w to, że jest to moja 30 recenzja. Uważam, że jest to piękna liczba. Tym bardziej, że swoją pierwszą recenzję napisałam pod koniec grudnia ubiegłego roku. Książkę „Ilias” czyta się bardzo płynnie i to dzięki temu, że autorka nie ma skomplikowanego stylu. Świetnie manewruje słowem. Do ostatniej strony buduje napięcie, aby na samym końcu totalnie zaskoczyć. W życiu bym nie spodziewała się takiego zakończenia i być może to sprawiło, że książka mi się spodobała. Myślę, że zamiarem autorki było to, aby książka „Ilias” nie była jedną z wielu i muszę przyznać, że jej się to udało. Na długo pozostanie w mojej pamięci. Krótki opis Akcja książki początkowo toczy się w miejscu zamieszkania Gabrysi. Natomiast później przenosi się na piękną grecką wyspę – Kos. Gabi i Ilias to dwoje młodych ludzi, którzy totalnie się od siebie różnią. Zarówno pod względem statusu społecznego jak i podejścia do życia. Łączą ich tylko podobne, przykre przeżycia. Każde z nich na swój sposób próbuje zmierzyć się z przeszłością. Ich drogi „łączą” się w momencie, w którym Gabrysia, aby uciec przed przeszłością zatrudnia się w hotelu na wyspie Kos. Tych dwoje młodych ludzi od samego początku nie przypada sobie do gustu. Jednak z biegiem czasu ich relacja się zmienia. W jaki sposób się zmieni musicie odkryć sami, ale uwierzcie, że jest co odkrywać. Reasumując Książka „Ilias” jest piękna, delikatna, zdecydowanie zaskakująca. Pojawiają się w niej także intrygi, kłamstwa. Gdyby czas mi na to pozwolił to zapewne przeczytałabym ją w jeden wieczór, ponieważ tak lekko i przyjemnie się czyta. W jakiś sposób różni się od pozostałych, a zakończenie podeptało moje serce. Zachęcam do przeczytania tej książki, ponieważ uważam, że nie pożałujecie.

mamanapelnychobrotach.pl Małgorzata Brodzik


Gorący romans na jednej z greckich wysp. Ilias to pierwsza książka tej autorki z którą miałam okazję się zapoznać. Przyznam że bardzo mi się podobała. Romans opisany w książce rodzi się na jednej z greckich wysp KOS. Gabi po zakończonym dwuletnim związku, chcąc zmienić otoczenie wyjeżdża do pracy do jednrgo z tamtejszych hoteli. Poznaje tam przystojnego i bogatego chlopaka o imieniu Ilias, ktory nie stroni od kobiet i seksu a wręcz jest uzależniony. Poznając dziewczynę postanawia coś zrobić ze swoim życiem i stara się zmienić, ponieważ zaczyna mu na Gabi zależeć i jest gotowy zrobić dla niej wszystko. Zaczynają się poznawać i uczucie jakie w ich sercach się rozwija z dnia na dzień rośnie i zakochują się w sobie. Jednak ich los został przekreślony wraz z tragedią, ktora miała miejsce. Ale to nie koniec historii. Mam nadzieję na zakończenie poznamy w kolejnej części na którą czekam z niecierpliwością. Pani Mafgorzata stworzyła puekną powieść w której oprowadza nas po zakątkach słonecznej Wyspy Kos. Bohaterowie, ktorych w niej umieściła przeżywają dużo emocji, borykają się z sercowymi rozsterkami, które niejednakrotnie potrafią namieszać. Romans z dużą dawką seksu i namiętności, ale i łez, podobał mi się. Czyta się fajnie, szybko i lekko. Polecam.

czytaanna.blogspot.com


Poczułem, jakby ktoś doczepił mi skrzydła. Jakby dano mi drugie życie lub co najmniej próbę naprawy tego, co w życiu spieprzyłem. A spieprzyłem wiele. Moje życie było jedną, wielką gównianą kulą, którą chciałem zmienić w coś wyjątkowego i ona miała mi w tym pomóc. Była moją muzą. Moją boginią na tej greckiej wyspie. Jest to moja pierwsza przeczytana książka Pani Małgorzaty Falkowskiej. Dotąd nie złożyło się, bym poznała jej twórczość, ale zapowiedź Iliasa mnie skusiła. Wszędzie widziałam slogany: Gorący romans na greckiej wyspie. No właśnie miał być romans, a co dostałam? Przekonajcie się. Gabi właśnie skończyła szkołę i zdała egzaminy. Swoje wakacje planuje spędzić z chłopakiem. Jednak ten wyznaje jej, że od dłuższego czasu ją zdradza. Gabi nie chce go więcej widzięć. Prosi ciocię o załatwienie pracy jak najdalej od rodzinnego Torunia. W taki sposób ląduje na greckiej wyspie Kos. Dostaje pracę animatorki. Wraz z innymi animatorami ma zabawiać gości hotelu. W jej obowiązki wprowadza ją Ilias, syn właściciela hotelu. Za rozwalenie kolejnego auta ojciec karze mu pracować jako animator. Chce by poznał wartość pieniądza, że nie wszystko w życiu przychodzi tak łatwo. Od razu wpada mu w oko rudowłosa Gabi. Ta jednak nie chce mieć z nim nic wspólnego, bo przypomina jej byłego chłopaka. Ale czy Ilias odpuści? A może jednak skradnie serce młodej Polki? Książka napisana jest z perspektywy i Gabi, i Iliasa. Rozdziały są krótkie, więc czyta się ją bardzo szybko. Styl lekki, nie miałam trudności z czytaniem. Kiedy byłem przy niej, stawałem się zupełnie innym człowiekiem. Delikatnym, wrażliwym, a nawet czułym. Przy niej byłem popierdoloną wersją Iliasa, której chciałem się wyzbyć. Za bardzo przypominała mi ona o Mado. O jedynej dziewczynie, której skłonny byłem oddać całe swoje serce, tylko po to, by zmiażdżyła je w swej dłoni, wypuszczając z niej drobne kawałki, których nie da się już posklejać. Okładka jest w bardzo ciepłych barwach. Mamy przedstawioną parę, a w tle morze. Gorąca, ale i subtelna. Podoba mi się. Gabi to młoda osoba, która dopiero wkracza w życie. Pokładała wielkie nadzieje w swoim chłopaku, oddała mu serce. Jednak ten z niej zakpił. Żeby posklejać swoją duszę ucieka jak najdalej może. Nie spodziewała się jednak, że spotka tam miłość. To dobra dziewczyna, która pragnie być szczęśliwa. Czasem jest jednak zbyt naiwna. Ilias to grecki bóg. Typowy Bad boy, bogaty, niezła bryka i za każdym razem inna dziewczyna na noc. Jest uzależniony od seksu, z czego dopiero później zdaje sobie sprawę. Nie chce się angażować, bo poprzednia dziewczyna złamała mu serce. Czy Gabi poskleja je na nowo? Po raz pierwszy na Kos byłam szczęśliwa. A może nawet więcej niż szczęśliwa. Nie wiem, co mam myśleć o tej książce. Z jednej strony pełna schematów, zwykły romans, lato, bad boy i dobra dziewczyna. Jednak z drugiej autorka totalnie zaskoczyła mnie zakończeniem. Nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy. Do tej pory nie mogę dojść do siebie. Można znaleźć w niej zalety, ale posiada też niedociągnięcia. To książka o miłości, przyjaźni, rodzinie i cudownych wakacjach. Jeżeli nie oczekujecie wiele od książek, historia z pewnością się Wam spodoba. Ale jeśli szukacie czegoś głębszego, możecie tego nie znaleźć. Ja z chęcią przeczytam kontynuację, jeżeli taka powstanie. Muszę dowiedzieć się, jak autorka postąpi z bohaterami tej historii, bo po takim zakończeniu nie wiem czego się spodziewać. Złożyłam ręce, czując, że tym razem to muzyka mną kieruje, nie Ilias. Zerkałam na niego, widząc radość w jego oczach, która pomogła mi uwierzyć w siebie. Coraz śmielej wykonywałam nowe figury, śmiejąc się w głos z żartów chłopaka, który mimo wielkiej pewności siebie, miał w sobie także ogromne serce skrywane szczelnie pod skorupą.

Woceanieslow.pl Anka Ania


„Kiedy byłem przy niej, stawałem się zupełnie innym człowiekiem. Delikatnym, wrażliwym, a nawet czułym. Przy niej byłem popierdoloną wersją Iliasa, której chciałem się wyzbyć. Za bardzo przypominała mi ona o Mado. O jedynej dziewczynie, której skłonny byłem oddać całe swoje serce, tylko po to, by zmiażdżyła je w swej dłoni, wypuszczając z niej drobne kawałki, których nie da się już posklejać.” Z Małgorzatą Falkowską miałam już okazję się spotkać przy „Palecie marzeń”(recenzja tutaj). Muszę przyznać, że książka mi się podobała. Czekam z niecierpliwością na kolejne części. Czy z „Iliasem" było tak samo? Do samej książki podchodziłam raczej na dystans. Nie skreślałam go na dzień dobry, ale miałam do niej rezerwę. Ja zazwyczaj do polskich autorów podchodzę z dużym dystansem. Mam tą blokadę, która nie chce się przełamać. Nie do końca wiedziałam, czego mogę się spodziewać, a po okładce liczyłam na gorący romans na Kos. Już od pierwszych stron dostałam wyciągnięta w wir historii. Narratorami są Gabi i Ilias. Muszę dodać, że nie przeszkadzały mi polskie imiona i nazwy własne, a to jesy duży plus, bo oznacza, że książka była niezwykle wciągająca. Autorka stworzyła świetne postaci. Każda z nich jest inna, ale łączą ich tajemnice i ciężka przeszłość. Postaci są barwne, wyraziste, charakterne z odpowiednim sobie temperamentem. Od razu polubiłam główną bohaterkę, Gabi. Dziewczyna z dużą dawką pozytywnej energii, bardzo mocno starająca po ziemi i nie bojąca się podejmować nowych i odważnych decyzji. Co do naszego Iliasa, cóż, zyskuje przy dalszym poznawaniu. „Po raz pierwszy na Kos byłam szczęśliwa. A może nawet więcej niż szczęśliwa.” Język i styl autorki jest prosty o obrazowy, przez co książkę czyta się szybko i przyjemnie. Plusem są także krótkie, ale treściwe rozdziały, które nie przynudzały zbędnymi opisami. Książka zdecydowanie nie jest typowym romansem mimo, że znajdziemy tam sceny seksu, a nawet więcej niż kilka, bo Ilias nie jest typem grzecznego chłopca. Wszystko się zmienia, kiedy poznaje pewną rudą Polkę. Jedyną rzeczą do której można by się było można doczepić to brak zaznaczenia w dialogach języków w jakim rozmawiają. Oboje porozumiewali się ze sobą po angielsku, co nie zawsze było zaznaczone. Dodatkowo w jednym momencie wkradł się mały chochlik, bo podczas rozmowy w której występuje trójka Polaków w tym Gabi i Ilias, podczas rozmów Gabi ze siostrą (wywnioskowałam, że po polsku) Ilias wszystko zrozumiał, co jest niemożliwe bo nie zna polskiego. Z racji tego, że miałam krótki romans z filologią angielską, mnie to osobiście trochę raziło. Już całkiem super by było gdyby dialogi były w oryginalnych językach, ale wiem, że nie każdy zna angielki, czy grecki. Mimo to uważam, że książka by zyskała, a zdania można by tłumaczyć w przypisach. Mimo tego większych błędów się nie doszukałam. „Poczułem, jakby ktoś doczepił mi skrzydła. Jakby dano mi drugie życie lub co najmniej próbę naprawy tego, co w życiu spieprzyłem. A spieprzyłem wiele. Moje życie było jedną, wielką gównianą kulą, którą chciałem zmienić w coś wyjątkowego i ona miała mi w tym pomóc. Była moją muzą. Moją boginią na tej greckiej wyspie.” Z kolei samo zakończenie rozdarło i roztrzaskało moje serce na milion kawałków, których nie pójdzie chyba poskładać. Łzy kapały ciągiem przez kilka ostatnich stron i nie mogłam ich powstrzymać. Emocje mną zawładnęły i nie potrafiłam ich powstrzymać. Jest to pierwszy tom serii, a ja już w tej chwili nie mam bladego pojęcia, jak ta historia może się dalej toczyć, kiedy zabrakło jakiegokolwiek sensu życia. Książka jest dużo głębsza niż może się wydawać. Pokazuje nam słodko-gorzki smak miłości, życie bez opieki rodziny, dojrzewanie i dorastanie, podejmowanie życiowych decyzji i przyjmowanie ich konsekwencji. Pokazuje nam szyderczość i niesprawiedliwość losu. Na tą chwilę jestem tak zdruzgotana, że mam ochotę Gosię zabić gołymi rękami, ale jak to zrobię to nie dowiem się co dalej. Mam jednak świadomość, że życie nie zawsze jest fair i nie zawsze układa się tak jakbyśmy sobie je zaplanowali. Częściej zdarza się tak, że więcej razy dostajemy kłody pod nogi.

www.libraryofvelaris.blogspot.com Kinga Skrzypalik


"Ilias" - Niebanalny romans na jednej z greckich wysp. Jest to kolejna propozycja wydawnictwa @editio.red Książka autorsta @malgorzatafalkowska upewnia mnie w przekonaniu, że polskie autorki są najlepsze Miłość nie szuka podobieństw, wystarczy jej wzajemne przyciąganie! Zdecydowanie warto sięgnąć po ten tytuł. Sama rekomendacja @k.n.haner świadczy o wysokim poziomie tej książki Czytając tą lekturę, pomyślałam sobie, że chcę w wakacje wybrać się do Grecji 😊 A Wy byliście tam kiedys?

Instagram.com/rhythm_of_my_life_/ Kinga Litkowiec


Lektura na niedzielę od @editio.red #ksiazki #książka #książki #czytam #czytamy #czytambolubie #czytambolubię #czytanie #bookstagrampl #instagramczyta #bookstagram #bookstagrammers #bookstagrammer #bookblogger #bookphoto #booksarelife #igbooks #bookstagramfeatures #totalbooknerd #bookshelves #librariesofinstagram #bookgram #bookinstagram #booked #likeforlikes #polishbeauty #ksiazka #shelfie #polskichlopak #booksofig

miyes.imaginations Wiktoria Aleksandrowicz


"Znów narosło we mnie pragnienie. Nie wiem, dlaczego ta dziewczyna wywoływała u mnie takie emocje. Może to przez jej zgrywaną niedostępność? A może to wina jej włosów, które zapadły w moją pamięć." To moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki, ale czy było ono udane? Styl przypadł mi do gustu niemal natychmiast. Rozdziały były krótkie, zwięzłe i na temat. Nie było długich opisów, przez co czytało się bardzo szybko. Historia pisana z punktu widzenia obu bohaterów, to coś, co zawsze jest ciekawe,bo poznajemy oboje z nich. Podobało mi się i tym razem.Znajdziemy tutaj sceny 18+, ba książka od takiej sceny się zaczyna, ale seks nie jest tutaj najważniejszy, więc nie przysłania całej akcji. Akcja ani nie pędzi, ani się nie wlecze. Z łatwością poznajemy bohaterów, a wydarzenia tworzą spójną całość, przez co się nie pogubimy. Okładka jest bardzo ładna, taka wakacyjna i piękna. "Złożyłam ręce, czując, że tym razem to muzyka mną kieruje, nie Ilias. Zerkałam na niego, widząc radość w jego oczach, która pomogła mi uwierzyć w siebie. Coraz śmielej wykonywałam nowe figury, śmiejąc się w głos z żartów chłopaka, który mimo wielkiej pewności siebie, miał w sobie także ogromne serce skrywane szczelnie pod skorupą." Ilias, to chłopak, który stracił mamę, ale i dziewczynę. Przez tę drugą popada w nałóg jakim jest seks. Ciągłe imprezy sprawiają, że rozbija samochód. Jego ojciec, będący szefem kilku dobrze prosperujących hoteli, w końcu nie wytrzymuje i każe synowi odpracować naprawę samochodu, poprzez pracę jako animator w jednym z hoteli. Oczywiście Ilias nie przestał sypiać z kim popadnie i tak oto spędza noce z jedną z animatorek, później z pokojówką. Ale gdy na horyzoncie pojawia się Gabi, niedostępna i oschła w stosunku do niego, dziewczyna z polski, postanawia ją zdobyć. Ukrywa przed nią jednak fakt, że jest synem człowieka, u którego ona pracuje. Czy to będzie przelotny romans? Czy wyjdzie z tego coś więcej? Kto to wie ;) Ilias to dobry, ale skrzywdzony mężczyzna. Teraz nie liczy się z kobietami i traktuje je przedmiotowo. Ale w głębi duszy, to romantyczny, słodki i uroczy facet, który zyskuje przy bliższym poznaniu. Gabi,w momencie w którym ją poznajemy jest świeżo po maturach i właśnie zerwał z nią chłopak. On znalazł sobie inną, a Gabi pękło serce, choć tak naprawdę nikt z jej bliskich nie pałał sympatią do jej chłopaka. Dlatego też jest dla niego opryskliwa, ale gdy coraz lepiej się poznają, coś zaczyna się między nimi dziać. Niestety Ilias okłamuje ją. Ale czy tylko z hotelem? Gabi to miła, uczynna, pomocna dziewczyna, która w brutalny sposób rozpoczyna wakacje, jednak nie poddaje się i stara się wykorzystać sytuację. Czy jej się uda? "Poczułem, jakby ktoś doczepił mi skrzydła. Jakby dano mi drugie życie lub co najmniej próbę naprawy tego, co w życiu spieprzyłem. A spieprzyłem wiele. Moje życie było jedną, wielką gównianą kulą, którą chciałem zmienić w coś wyjątkowego i ona miała mi w tym pomóc. Była moją muzą. Moją boginią na tej greckiej wyspie." Historia Iliasa i Gabi to wakacyjna miłość, która jest piękna, ale i ogromnie smutna. Ze mnie wycisnęła łzy i sprawiła, że zadawałam książce mnóstwo pytań, ale mi nie odpowiedziała :D Powiem Wam, że taka historia może przydarzyć się każdemu. No wiecie w końcu wakacje, ciepło, piękny krajobraz i cudowny chłopak, każdej może zawrócić w głowie. Podobało mi się, że ojciec w końcu postanowił nauczyć syna szanować pieniądze. Kazał mu uzbierać na naprawę, a nie oddał mu już naprawionego samochodu za darmo. Podobała mi się również przemiana, która następowała powoli, ale pewne wydarzenia czegoś go nauczyły i cieszyłam się też z tego, że poznał też i wredną stronę ludzi. Ta książka jest świetnym oderwaniem się od rzeczywistości i przeniesieniem się na cieplutką i uroczą wyspę. Aż samej zachciało mi się w końcu wakacji i takiego stałego ciepła, bez deszczu, wiatru achhh :D Także polecam, bo czyta się szybko, a i klimat ta powieść posiada. "Kiedy byłem przy niej, stawałem się zupełnie innym człowiekiem. Delikatnym, wrażliwym, a nawet czułym. Przy niej byłem popierdoloną wersją Iliasa, której chciałem się wyzbyć. Za bardzo przypominała mi ona o Mado. O jedynej dziewczynie, której skłonny byłem oddać całe swoje serce, tylko po to, by zmiażdżyła je w swej dłoni, wypuszczając z niej drobne kawałki, których nie da się już posklejać."

www.coraciemnosci.pl/ Justyna Dziura


Wyjątkowe okoliczności sprzyjają wyjątkowym uczuciom. Czasami trzeba upaść, aby móc powstać jako silniejsza osoba. Niekiedy trzeba coś utracić, aby móc zyskać coś istotnego. Wydawać by się mogło, że żyjemy dobrym życiem, ale pozorny spokój i poczucie kontroli nad sytuacją mogą bardzo szybko prysnąć, niczym czar rzucony na Kopciuszka, gdy tylko wybije północ. Czasami życie zmusza nas do podjęcia trudnych decyzji i dokonania znaczących zmian. Człowiek, który przeszedł w swoim życiu wiele, niekiedy potrzebuje zmiany scenerii, otoczenia, w którym żyje. Potrzebuje zwyczajnej ucieczki jak najdalej od tego, co było. Ucieczka nie jest rozwiązaniem, ale czasami stanowi lepszą opcję, niż bezczynne siedzenie i pogrążanie się w rozpaczy. Gorąca plaża, piasek, wszechobecny luksus i malownicze krajobrazy - istny raj dla kogoś, kto pragnie uleczyć swoje serce i uciec do zupełnie innej rzeczywistości. Ale pamiętajmy o tym, że czasami uciekając od bólu, można doświadczyć czegoś silniejszego, co złamie nas jeszcze bardziej. Czegoś, co zmieni na zawsze wszystko i sprawi, że nigdy nie będziemy już tymi samymi ludźmi, którymi byliśmy. ,,Ilias” to pierwsza książka Małgorzaty Falkowskiej, jaką dane mi było przeczytać. O twórczości tej autorki słyszałam bardzo wiele i było to mnóstwo dobrych rzeczy. Czytelnicy rozpływają się w zachwytach nad wypełnionymi emocjami tekstami pani Falkowskiej i to właśnie skusiło mnie do zapoznania się z twórczością tej autorki. Muszę przyznać, iż podoba mi się styl pisania pani Małgorzaty - używa ona prostego języka, bez udziwnień w postaci przesadnej metaforyki, czy używania wyszukanego słownictwa. Dzięki temu książkę czyta się błyskawicznie, a czytaną historię łatwiej zrozumieć i przyswoić. Jeżeli natomiast chodzi o samą książkę - oczywiście cały czas mowa jest o ,,Iliasie” - to niestety nie podzielam wielkich zachwytów nad tą powieścią. Do ,,Iliasa” mam stosunek ambiwalentny - ani nie jestem w tej książce zakochana, ani nie mogę powiedzieć, że była ona zła i niegodna uwagi. Być może mam kiepski gust, być może się nie znam, ale zwyczajnie czegoś mi w ,,Iliasie” zabrakło. Czegoś istotnego, ale czego nie mogę jednoznacznie określić. Przyjmijmy, że ta powieść nie zrobiła na mnie piorunującego wrażenia. Aczkolwiek chyba jednak nie żałuję, że zdecydowałam się na kilkugodzinną przygodę z temperamentnym, niegrzecznym Grekiem i zranioną, zdradzoną, pragnącą ucieczki Polką. Sięgając po ,,Iliasa” spodziewałam się lekkiej lekturki, w sam raz na przeczytanie w jeden wieczór i zapomnienie o niej. No i była to lekka historia, ale właściwie tylko z pozoru. Początkowo miałam wrażenie, że czytam scenariusz do kolejnego odcinka serialu paradokumentalnego ,,Pamiętniki z wakacji”, ale szybko dałam sobie po głowie (dosłownie rąbnęłam się książką w czoło) za tak absurdalną myśl i krzywdzące porównanie. Jak wspomniałam historia Gabi i Iliasa jest prosta i przyjemnie lekka tylko z pozoru. Autorka wprowadziła do lektury nieco humoru i młodzieńczego szaleństwa, ale tak naprawdę pod tą całą powierzchowną otoczką ukryta jest opowieść o dwojgu młodych ludzi borykających się z bardzo poważnymi, dorosłymi problemami i licznymi rozterkami. Żeby nie dołować siebie i Was może na dobry początek opowiem o mocnych stronach ,,Iliasa”. Autorka na samym początku powieści zaserwowała nam zabieg, który ja nazwym ,,razem, a jednak osobno”. Na czym on polega? Nie trzeba filozofa, aby się tego domyślić, bo chodzi tu o nic innego, jak pokaźnie życia dwojga głównych bohaterów jeszcze sprzed czasu, gdy się poznali i ich rozwidlone drogi w końcu trafiły na jedną wspólną ścieżkę. Małgorzata Falkowska przybliżyła nam jak żyli Gabi i Ilias zanim rozpoczęła się ich grecka przygoda i przede wszystkim ukazała losy bohaterów, które doprowadziły do tego, że znaleźli się oni w tym samym miejscu, w tym samym czasie. Przez pewien czas miałam wrażenie, że czytam dwie odmienne historie, które w którymś momencie się ze sobą krzyżują i stopniowo zaczynają scalać się w jedność. Małgorzata Falkowska ukazała Gabi i Iliasa na zasadzie kontrastu. Dwoje młodych ludzi wywodzących się z różnych grup społecznych, żyjących w zupełnie innych realiach i borykających się z całkiem innymi problemami. Dwa różne światy, dwa różne spojrzenia na świat... Tak, tak dobrze myślicie - w książce zastosowana została podwójna perspektywa. Punkt widzenia Gabi przeplata się z rozdziałami opisanymi z perspektywy Iliasa. Dzięki takiemu zabiegowi dowiadujemy się co w danej chwili myślą, przez co muszą przechodzić i jakie emocje nimi targają. Skoro już jesteśmy przy temacie postaci, to warto w tym momencie wspomnieć o drugim plusie wędrującym na konto ,,Iliasa”. Jest nim oczywiście to, że autorka bardzo mocno skupiła się na psychologicznym aspekcie dotyczącym postaci. Spory nacisk został położony na emocje bohaterów i ukazanie ich jako ludzi, którzy nie zostali przepuszczeni przez żadne filtry, sztucznie wymuskani. Ludzi, którzy nie są bez skazy. Ilias to rozpuszczony bogaty chłopak, którego życiowym mottem jest beztroskie życie i lans za pieniądze ojca. Wszystko mu wolno, a kiedy pojawiają się nieprzewidziane problemy, to... cóż, pieniądze są w stanie zdziałać cuda. Pamiętacie o czym wcześniej wspomniałam? Pozory, moi drodzy, pozory. Bo ten skończony dupek Ilias, wbrew temu, co widzimy na pierwszy rzut oka, kryje w sobie znacznie więcej, niż płytka osobowość rozpieszczonego bachora. Tytułowy bohater zmaga się ze swoimi własnymi demonami, trudną sytuację rodzinną oraz brakiem uczucia i akceptacji, a wręcz pogardą ze strony kogoś, kto powinien go wspierać. Jego problemy piętrzą się, a Ilias tłumi wszystko w sobie, próbując zagłuszyć ból alkoholem i seksem. Ale jak się domyślacie, kiedyś przyjdzie moment, gdy ucieczka przed problemami się kończy i przychodzi czas na to, by skonfrontować się ze swoją kolekcją trupów w szafie, skrywanymi sekretami i przeszłością, która zawsze prędzej, czy później powraca. Gabi i Ilias choć tak od siebie różni, tak naprawdę mają ze sobą znacznie więcej wspólnego, niż mogłoby się wydawać. Oboje przed czymś uciekają, oboje kryją swoje prawdziwe emocje głęboko w sobie, oboje mają sekrety i każde z nich odczuwa dyskomfort, gdy odkrywają, że nie są sobie obojętni. Czy miłość jest w stanie przezwyciężyć wszystkie przeciwności? Czy jest w stanie zatrzymać lawinę i zapobiec nieuchronnej destrukcji... autodestrukcji i sprowadzić człowieka na właściwe tory? Czy miłość jest w stanie ocalić człowieka? Czy los przewidział dla Iliasa i Gabi szczęśliwe zakończenie? Ciekawa historia, nietuzinkowi bohaterowie i zwrócenie uwagi na trudne tematy - to są zalety ,,Iliasa”. Do plusów mogę zaliczyć również fakt, że akcja książki nie toczy się ciągle w jednym miejscu, ale w kilku lokacjach. Mamy tutaj coś dla każdego czytelnika - polskie realia przeplatają się z bardzo malowniczymi, egzotycznymi lokacjami. Książka ma całkiem niezły klimat. Można poczuć wakacyjny klimat przy okazji historii poznawania bohaterów. Były zalety, to teraz czas na wady, których trochę jest. Po pierwsze akcja książki chwilami aż za bardzo się ciągnęła. Pierwszą połowę książki czytałam z trudem, bo zwyczajnie się nudziłam. Zdażyło się, że ziewałam podczas lektury, bo nic interesującego się akurat nie działo. Dopiero po większej połowie książki historia zaczęła się robić ciekawa, pojawiło się kilka niespodzianek i interesujących momentów. Ale tak naprawdę dopiero na jakieś 100 stron przed końcem wkręciłam się w historię Iliasa i Gabi. A kiedy ta książka zaczęła robić się naprawdę ciekawa i potencjał zaczął rozwijać skrzydła... BUM... nastąpiło zakończenie i ten epicki zwrot akcji, którego kompletnie się nie spodziewałam, a który muszę przyznać, rozwalił mnie na kawałki i sprawił, że nawet uroniłam łezkę, albo i dwie... Hmm ciekawa jestem co też teraz autorka wymyśli w drugiej części serii. Po takim zakończeniu istnieje całe mnóstwo różnych prawdopodobnych scenariuszy. Minusem ,,Iliasa” był jeszcze fakt, że bohaterowie momentami potwornie mnie irytowali swoim zachowaniem i czynionymi głupotami. Zgoda, zmagali się oni z licznymi problemami, niepewnością oraz próbowali radzić sobie z nową sytuacją w której się znaleźli, ale nie wszystko można w ten sposób usprawiedliwić. Jak widzicie moja opinia jest mętna, może momentami będziecie się zastanawiali o co mi właściwie chodzi, albo orzekali, iż plotę trzy po trzy... Ale to tylko dlatego, że nie wiem jak jednoznacznie ocenić tę powieść. Mam mętlik w głowie i trudno mi jest. ale nie jest mi też tak zupełnie obojętna. ,,Ilias” to powieść, w której nie brak namiętności, poczucia humoru, miłości, która ma wiele barw, ale i trudnych momentów, bólu, cierpienia i przeszkód. ,,Ilias” to historia o walce - walce o miłość, o siebie samego, o wyrwanie się z kleszczy przeszłości i uwolnienie spod ciężaru noszonych na barkach tajemnic. To opowieść o dojrzewaniu i stawianiu czoła przeciwnościom losu. ,,Ilias” mówi także o tym, że nigdy nie jest za późno na zmianę oraz o tym, że należy w życiu celebrować każdą dobrą chwilę, bo nigdy nie wiadomo, co może się wydarzyć jutro.

www.instagram.com/katherine_the_bookworm/


Ocena: 10/10 Gabi ma dziewiętnaście lat, niedawno zdała maturę. Równocześnie z egzaminami maturalnymi zakończyła się jej znajomość z Markiem — dwuletni związek, w którym pokładała nadzieje. By nie myśleć o niepowodzeniu, prosi ciotkę pracującą w biurze podróży o pomoc w znalezieniu zajęcia z dala od domu. Kobieta proponuje Gabi pracę animatora w jednym z hoteli na wyspie Kos. To właśnie tam dziewczyna poznaje Iliasa, który w ramach kary musi pierwszy raz w życiu pracować. Jednak jako syn właściciela hotelu postanawia się nie przemęczać — żyć beztrosko, jak dotychczas, i wciąż szukać seksualnych wrażeń. Mimo niechęci do pracy zgadza się pomóc Gabi — i skrada jej serce. Przemilcza tylko kilka tajemnic. Tymczasem przeszłość obojga nie da o sobie zapomnieć. Jak skończy się historia, której bohaterowie rzucili na szalę miłość i kłamstwo? "Ta znajomość nie mogła przecież skończyć się happy endem. Ja nie była do nich stworzona. Grałam raczej królową dramy. I to nie ja ją stworzyłam, co ciekawe, ale ja nią żyłam. Płakałam, zadawałam w myślach setki pytań i cierpiałam. Obiecywałam, że nigdy nie spojrzę na żadnego faceta i wtedy pojawił się Ilias. Człowiek, który burzył wszystko, nad czym pracowałam przez ostatnie tygodnie. Człowiek, który całował mnie z zaskoczenia, nie zapytawszy nawet o zdanie. Tak bardzo go za to nienawidziłam!" "Ilias" to moje pierwsze spotkanie z książkami Małgorzaty Falkowskiej, która już od pierwszej strony wrzuciła mnie w emocjonalny wir wydarzeń, stopniowo prowadząc do zaskakującego finału. Autorka stworzyła charakterystycznych bohaterów, a przede wszystkim takich, z którymi można się utożsamiać. Z pozoru różni, wychowani w odmiennych światach, zagubieni, samotni, popełniający błędy, ale i wyciągający pewne wnioski i dojrzewający. Z miejsca polubiłam temperamentną Gabi. Skradłam od tej dziewczyny odrobinę pozytywnej energii,bo bardzo była mi potrzebna. Z kolei tytułowy Ilias... no cóż, zwykle trzymam się z daleka od takich facetów. Dlatego trudno było mi się do niego przekonać zważywszy na to, jak szybko zmienia kobiety. Jednak po jakimś czasie mój stosunek do jego osoby powoli ulegał zmianie. Autorka na jego przykładzie przypomina, że nie powinniśmy nikogo skreślać, zbyt pochopnie oceniać drugiej osoby. Trzeba spróbować zajrzeć głębiej, a być może dostrzeżemy coś bardzo cennego, czego na pierwszy rzut oka nie widać. "Kiedy byłem przy niej, stawałem się zupełnie innym człowiekiem. Delikatnym, wrażliwym, a nawet czułym. Przy niej byłem popierdoloną wersją Iliasa, której chciałem się wyzbyć." W zasadzie nie zauważyłam jakichkolwiek minusów. Język i niezwykle obrazowy styl bardzo mi odpowiadają. Jest lekko, a jednocześnie emocjonująco. Naprzemienna narracja pozwala na lepsze poznanie każdego z bohaterów. Zaś krótkie rozdziały sprawiają, że mknie się przez tę powieść w zastraszającym tempie. Z kolei zakończenie, jakie zastosowała autorka... czegoś takiego zupełnie się nie spodziewałam. Dlaczego tak?! Tak zagrać na moich uczuciach... Moje serce zostało roztrzaskane. Bardzo ciężko się pozbierać. Ciekawe co przyniesie kontynuacja... bo póki co mam ogrooomną ochotę autorkę udusić! "Ilias" to słodko-gorzka powieść o miłości, samotności, dojrzewaniu, szukaniu siebie i swojego miejsca w świecie, skomplikowanych relacjach międzyludzkich, nadziei na to, że wżyciu nigdy na nic nie jest za późno. To gorący romans okraszony łzami smutku i radości - emocji wszelakich! Już teraz, wczesną wiosną dzięki tej historii poczułam palące słońce na skórze. Polecam Wam gorąco!

sza-terazczytam.blogspot.com/ Izabela Wyszomirska


Drogi Czytelniku... Na wstępie muszę zaznaczyć, iż jest to książka zawierająca sceny seksu oraz wulgarne słownictwo, więc jest skierowana do pełnoletnich miłośników literatury. Grecka wyspa? Jest. Dziewczyna po przejściach? Obecna. Przystojny obcokrajowiec? Tak. Ból, rozczarowanie? Będą. Łzy? Nie zabraknie ich. Zaintrygowani? Ja byłam, nawet bardzo. Z taką oto niebezpieczną mieszanką próbuje zmierzyć się Małgorzata Falkowska w swojej najnowszej powieści pod tytułem „Ilias”. Jaki osiągnęła efekt? By poznać odpowiedź na to pytanie zapraszam do lektury. Jest to pierwszy tom cyklu Ilias. Wspaniale było przenieść się do świata Gabi, jej ciotki, Iliasa, jego ojca, Marka, Agaty, Dawida i innych. Na pewno zastanawiacie się jakie są moje odczucia po lekturze. Już odpowiadam. Po pierwsze, bohaterowie. Są świetnie wykreowani, ogromnie zróżnicowani i bardzo interesujący. Mogę z czystym sumieniem przyznać, że polubiłam Gabi. To dobra dziewczyna. Kibicowałam jej przez całą opowieść. Jeśli zaś chodzi o Iliasa, cóż on z tym swoim charakterkiem nie przypadł mi do gustu, nie od razu. Dlaczego? A tego już musicie się dowiedzieć sami (być może ktoś oceni go inaczej), nie chcę zdradzić za wiele. Po drugie, fabuła. Nie chcę nikomu zdradzać tu szczegółów, jednak powiem, że tym razem prawdziwy rollercoaster, bynajmniej dla mnie, to stanowczo za mało. Książka zaczyna się z przytupem. Akcja stopniowo się rozkręca. A pod koniec? O tym później... Autorka dawkuje nam emocje małymi porcjami. Nie brakuje tu zaskakujących zwrotów akcji, wywoływania w nas skrajnych emocji i problemów, którymi obarczone są na każdym kroku nasze persony, zwłaszcza Gabi. Po trzecie, zakończenie. Nie, nie i jeszcze raz nie. Ja się nie zgadzam na taki koniec. Droga autorko, tak się nie robi. Moje serce zostało rozerwane na milion kawałkeczków w tym momencie. Kto je teraz poskleja? Po czwarte, wielki gest. Dziękuję za niego. Dziękuję za przypomnienie nam, że nawet (a raczej zwłaszcza w takim) momencie możemy zrobić dla innych coś naprawdę wielkiego. Co mam na myśli? Tego dowiecie się już z lektury. W tym miejscu nie napiszę już nic więcej. Po piąte, grecka wyspa. Ja naprawdę czułam się tak, jakbym osobiście była na Kos z bohaterami, jakbym chodziła tam gdzie oni, jakbym widziała to co oni... Dziękuję. Daję za to powieści plusa. Po szóste, sceny erotyczne. Nie są napisane zbyt wulgarnie, lecz do najdelikatniejszych również nie należą. Powieść jest lekką lekturą do poduszki. Opowieść pokazuje, że czasami nawet mała zmiana może wywrócić nasze życie do góry nogami. Książka prawie (niestety nie zawsze) czyta się sama. Historia wciąga (zwłaszcza pod koniec), sprawia, że chce się być częścią życia (mimo iż bardzo pokręconego) naszych bohaterów i go nie opuszczać, przynajmniej w tej części... Autorce dziękuję za tę historię. Z pewnością sięgnę po kolejny tom. Ogólna ocena - 4,5/6. :) POLECAM. Warto po nią sięgnąć.

recenzjeemocjamipisane.blogspot.com Izabela Raszka


Dziś mam wam do przedstawienia kolejną świetnie zapowiadającą się powieść „Ilias” Małgorzaty Falkowskiej. Autorka w nowej odsłonie pragnie przenieść nas na Grecką wyspę Kos. Czy tak samo jak Gabi przeniesiemy się tam, aby zakosztować odrobinę szczęścia i miłości? „Po raz pierwszy na Kos byłam szczęśliwa. A może nawet więcej niż szczęśliwa.” Dziewiętnastoletnia Gabriela właśnie zdała egzaminy maturalne i teraz ma już czas dla swojego chłopaka Marka. Jednak niespodziewanie Marek zrywa z Gabi i na domiar złego dowiaduje się, że zdradzał ją od kilku tygodni. Dziewczyna postanawia poprosić ciocię o pomoc w poszukiwaniu pracy gdyż to są jej najdłuższe wakacje a czas i odległość pomogą zapomnieć o byłym chłopaku. Ciocia proponuje pracę dziewczynie na wyspie Kos, jako animatorka. Gabi zgadza się i w ciągu kilku najbliższych dni jest w samolocie na nowe i nieznane. Poznajemy Iliasa, który na wyspie jest znany, jako leń, obibok, lecz skrywa w sobie pewien mrok i smutek, który ukrywa pod maską bawi damka. Cała jego tragedia życiowa wydarzyła się pięć lat temu. Od tamtej pory wszystko się zmienia a nawet Ilias. Kiedy kolejny raz chłopak wpada w kłopoty prosi o pomoc ojca. Ten postanawia dać mu nauczkę i nakazuje mu pracować w hotelu. Tam poznaję nową pracownicę z polski. Bardzo podobało mi się to, iż autorka w swojej powieści zastosowała narrację pierwszoosobową. Większość rozdziałów poznajemy z perspektywy, Gabi, ale i także z punktu widzenia Iliasa. Tylko, dlatego możemy dowiedzieć się, co czują i przeżywają główni bohaterowie. Autorka książki napisała niesamowitą powieść, która wciąga już od pierwszych stron. Styl pisarki jest lekki i przyjemny a książkę czyta się szybko. Zapewniam was, że nie będziecie się nudzić przy tej książce a znajdziecie za to niezapomniane chwile. Zwłaszcza, że zakończenie, które jest nieprzewidywalne i którego nie tak sobie wyobrażałam. Autorka przeszła moje najśmielsze oczekiwania dlatego zastanawia mnie jedno, czemu akurat ta historia musiała się skończyć tak? „Ilias” nie jest to kolejna książka, którą po przeczytaniu odłożycie na półkę i nie zapomnicie o niej. O Gabi i Iliasie nie a tak łatwo da się zapomnieć. Bohaterowie przezywają prawdziwe rozterki, które mogą namieszać w ich życiu uczuciowym. Książkę polecam i z niecierpliwością czekam na kolejną część.

zaczarowana-ksiazka.blogspot.com Beata Matuszewska


Gabi po zerwaniu wyrusza do pracy na wyspę Kos, gdzie poznaje Iliasa. Dziewczyna nie chce mieć z nim nic wspólnego, gdyż bardzo przypomina jej byłego chłopaka, lecz Ilias się nie poddaje. Czy uda mu się złamać ochronną barierę dziewczyny? Czy dadzą się ponieść emocją i zaryzykują? Jest to moja pierwsza styczność z twórczością autorki i przyznam szczerze, że się nie zawiodłam i chce więcej. Za pomocą tej powieści przenosimy się z naszego rodzinnego kontynentu na gorącą, grecką wyspę Kos, gdzie dajemy się porwać w wir emocji i uniesień. Choć bohaterka jest zamknięta w sobie przed zaliczeniem kolejnego podboju miłosnego to jednak wyróżnia się na tle innych za pomocą swojego ciętego języka oraz burzy rudych wręcz płomiennych włosów. Można rzec, że to za pomocą tych dwóch czynników przyciąga do siebie facetów, choć według naszego bohatera to właśnie oczy odegrały na nim największe wrażenie. Od początku do końca między tą dwójką czuć chemię, która z dnia na dzień staje się coraz bardziej silniejsza. Moim zdaniem bohaterowie to połączenie ognia i wulkanu, ponieważ gdy przebywają z sobą to czuć iskry, które przechodzą na czytelnika. Od pierwszej strony aż do ostatniej odczuwamy na sobie każdą emocje, którą w danej chwili pogrążeni są bohaterowie. Z jednej strony czujemy smutek i żal, by nagle przenieść się do świata radości i zadowolenia. Choć narracja, co rozdział jest pokazana z innej perspektywy to jest ona dobrze pokazana, gdyż perfekcyjnie przechodzi z jednego wydarzenia w drugie, co w większości książek jest niespotykane, ponieważ wielu autorów pokazuje w dwóch rozdziałach jedno wydarzenie najpierw z jednej a potem z drugiej perspektywy. Niestety takie postępowanie autorów bardzo mnie irytuje, a tutaj miałam miłe zaskoczenie, dlatego też wiem, że jeszcze nie raz sięgnę po jakąś książkę autorki. Jedynym minusem, który odnalazłam było drastyczne zakończenie, z którym do tej pory nie mogę się pogodzić i z niecierpliwością czekam na kolejną część, gdyż mam duży niedosyt oraz wiele pytań na temat losu bohaterów, na które odpowiedź pewnie znajdę w kolejnej książce. Jednak pomimo takiego zakończenia to gorąco polecam wam tą opowieść, gdyż dzięki niej możecie poczuć się jak bohaterowie oraz przeżyć swoją czytelniczą przygodę na jednej z greckich wysp. Moja ocena: 10/10

rudablondynkarecenzuje.blogspot.com Andżelika Arendarska


Poznajmy Gabrysie, która po zdanych maturach w końcu może zabawić się ze swoim chłopakiem Markiem. Jednak ten postanowił zakpić z dziewczyny i zrywa z nią po gorących igraszkach. Zbrukana i zrozpaczona młoda kobieta postanawia zmienić otoczenie i wybiera się podróż życia, do Grecji, gdzie ma zacząć pracę jako animatorka w bardzo luksusowym hotelu. Dzięki tej pracy rozpacz Gabi nie trwa długo, ponieważ poznaje zadziornego Ilias'a. Książka oferuje nam dwuosobową narrację Gabi oraz Ilias'a. Dzięki temu wiemy z czym borykają się nasi bohaterowie oraz jakie emocje nimi kierują. Poznajemy też przepiękny obraz Grecji, którą sama osobiście uwielbiam. Autorka dba bardzo o to, aby czytelnik się nie nudził. Zamieściła w lekturze takie dialogi, od których uśmiech sam pojawia się na twarzy. Główni bohaterowie drą między sobą koty. Ale jak to się mówi: "Kto się lubi ten się czubi" i w ten oto sposób od słowa do słowa Gabi i Ilias zakochują się w sobie. Jednak koniec książki zaskoczył mnie i to bardzo. Spodziewałam się czegoś oczywistego, jak to w romansidłach. Lecz nie tym razem. Czekam na kolejną część Ilias'a, która ma się pojawić. Mam nadzieje, że niebawem! A lekturę warto przeczytać i przyszykujcie się na emocjonalny rollercoaster ;)

katjuszaczyta.blogspot.com Kaja Adamska


Ocena: 6/6 Gabriela ma dziewiętnaście lat i właśnie zdała maturę. Niestety, dziewczyna nie ma czasu nacieszyć się zakończeniem szkoły, bo nagle niespodziewanie porzuca ją chłopak, z którym pomału planowała wspólną przyszłość. Szok, niedowierzanie i złamane serce motywują maturzystkę do ucieczki od zakłamanego ukochanego. Dzięki pomocy cioci dziewczyna otrzymuje możliwość wyjazdu do pracy jako animator w jednym z hoteli na wyspie Kos. I choć obecnie nienawidzi wszystkich facetów i nie ma zamiaru z nikim się wiązać, jej uwagę pomału przykuwa Ilias, z którym będzie wspólnie prowadzić zajęcia. Chłopak jest rozpieszczonym, niepokorny synem właściciela i właśnie odpracowuje karę, co wcale mu nie przeszkadza zbierać do swej kolekcji kolejne łatwe, damskie zdobycze. Wygląda na to, iż żadna nie jest w stanie mu się oprzeć, więc szybki, bezuczuciowy seks staje się jego główną rozrywką. Ku jego zdziwieniu, nowa koleżanka w ogóle się nim nie interesuje, czym tylko podsyca rządzę flirtu i polowania. Fakt, iż Gabi wyróżnia się z tłumu rozchichotanych, głupiutkich nastolatek, i to nie tylko ze względu na płomienne włosy, zaczyna rozbudzać w sercu chłopaka nieznane dotąd, a raczej skutecznie ukryte obszary. Dlaczego tak bardzo wzbrania się przed miłością? Czy Gabriela pozwoli mu odgonić demony przeszłości? I czy dwójka pokiereszowanych przez los nastolatków ma szansę zaznać prawdziwego szczęścia w świecie, gdzie fałsz i obłuda otacza ich niemal z każdej strony? Gorący romans ulokowany na jednej z greckich wysp może zdawać się banalną opowieścią o nagłej, gwałtownej, nasyconej namiętnością, kilkudniowej miłości, która w rzeczywistości potem otrzymuje miano młodzieńczej, niewiele znaczącej przygody. Nic bardziej mylnego! Pod postacią tej emocjonującej historii autorka przemyca losy dwójki brutalnie pokiereszowanych młodych ludzi, jacy w zasadzie już zdążyli zwątpić w prawdziwą miłość czy szczerość. I choć dzieli ich praktycznie wszystko, a na każdym kroku spotykają kolejne przeszkody, to jednak tylko oni mogą siebie wzajemnie wyleczyć. Czasem nawet rozum trzeba wyłączyć, bo podążanie za głosem serca jest jedyną właściwą drogą. Czy tak będzie w przypadku tej dwójki? "Byłoby lepiej, gdybyśmy się nie spotkali. Tutaj, gdzie indziej, w ogóle nigdy! Ta znajomość nie mogła przecież skończyć się happy endem. Ja nie byłam do tego stworzona. Grałam raczej królową dramy. I to nie ja ją tworzyłam, co ciekawe, ale ja nią żyłam." Nie będzie przesadą jeśli powiem, że pisarka zaczęła tę historię z prawdziwym przytupem. Już pierwsze strony są zapowiedzią miażdżącej emocjonalnie lektury, która zafunduje istne tortury i wielokrotnie złamie przepełnione nadzieją serce. I choć zdajemy sobie doskonale sprawę, że nakreślona opowieść najprawdopodobniej zostawi nas w totalnej rozsypce, to z drugiej strony nie możemy przerwać czytania ani na chwilę, bo już pierwsze rozdziały zdążyły nas całkowicie zahipnotyzować. "Nienawidziłam go! Cholernie go nienawidziłam, za to, że tak bardzo przypominał mi Marka. Te jego oczy... Miały w sobie tą samą pewność siebie i niechęć do świata, które znałam z oczu mojego byłego. Nie mogłam przez to o nim zapomnieć, choć tak bardzo chciałam." Wyraziste, autentyczne postacie są bezsprzecznie fundamentem tej książki. Dzięki możliwości poznania wydarzeń z obu perspektyw, czytelnik zyskuje dokładny zarys całej sytuacji, a także stopniowo coraz mocniej zbliża się do naszkicowanych bohaterów. Wiedza ta niestety staje się też w pewnym sensie utrapieniem, bo czytelnik, śledząc kolejne niedomówienia czy zbędne, komplikujące uniki, wielokrotnie ma ochotę potrząsnąć Gabrielą lub Iliasem i przemówić im do rozsądku. Niestety, nie mamy możliwości ingerencji w fabułę, możemy jedynie z zapartym tchem obserwować kolejne wydarzenia i trzymać kciuki, że mroczne sekrety i demony przeszłości nie okażą się zbyt wielką przeszkodą dla rodzącego się uczucia. Na uwagę zasługuje również niesłychanie przystępne, lekkie pióro autorki, dzięki któremu kartki same przelatują prze palce. Za sprawą sugestywnych, nieprawdopodobnie wiarygodnych opisów czytelnik wyrusza w niezapomnianą podróż na grecką wyspę, z której ani na chwilę nie chce powracać do zimnego kraju. Historia angażuje wszelkie zmysły, promienie słońca dosłownie muskają naszą skórę, a pod palcami odczuwamy gorący piasek, dzięki czemu książka nie tylko funduje nieprawdopodobną przyjemność, ale i zapewnia błogie ukojenie. "Nauczę cię kochać tak, jak sam pragniesz być kochany." "Ilias" jest wciągającą, zaskakującą, hipnotyzującą powieścią o odkrywaniu samego siebie, nieobliczalnym losie i niespodziewanym uczuciu, które choć nie było planowane, szybko może okazać się największą wartością i jedynym skutecznym lekiem. To chwytająca za serce historia, jaka udowadnia, że w młodym wieku miłość również może być nadzwyczaj dojrzała i kojąca. Doskonale nakreślone postacie, których nie sposób nie pokochać, wartka, nieprzewidywalna akcja, emocjonujące dialogi, prześladujące demony przeszłości, a wszystko dopieszczone niezwykłym, wręcz magicznym klimatem, charakterystycznym jedynie dla gorących, greckich wysp. Zanurzcie się w tej hipnotyzującej opowieści i dajcie porwać się prawdziwej burzy intensywnych emocji, z których nie ochłoniecie jeszcze długo po lekturze! Polecam gorąco.

zfascynacjaoksiazkach.blogspot.com/ Anna Rydzewska


Szczerze powiedziawszy pierwszy raz czytałam książkę autorstwa Pani Małgorzaty. Napisała ją na swoich wakacjach. Czytając ją przenosimy się do Grecji. Jest tam pewna dziewczyna Gabi, która ma 19 lat no i niestety rozeszła się z Markiem z którym była dwa lata. Niestety jak to bywa chłopak zdradzał zakochana dziewczynę, a ona postanowiła się od niego odciąć. Znajduje dodatkową pracę na wyspie Kos jako animator. Tam też poznaje Iliasa, który pierwszy raz w życiu za karę musi pracować ponieważ kolejny raz rozbił swoje auto. Jest on synem właściciela i uważa że wszystko mu się należy i szuka seksualnych przygód. jednak o dziwo pomaga Gabi. Chociaż bardzo ją denerwuje widzi w nim byłego chłopaka natomiast on traktuje dziewczyny jak zabawki. Wiadomo dlaczego tak się zachowuje przez swoją byłą dziewczynę, która go oszukała. Staje się rzecz niesamowita obydwoje zbliżają się do siebie. Ale czy będą razem, czy zapomną o przeszłości? Dowiecie się z tej książki. Książka jak dla mnie świetna i szybko się ją czyta. Zaskakuje i to mi się bardzo spodobało dlatego ją polecam bo warto.

http://rodzinkatestujeirecenzuje.bloog.pl Mariola Skałbania


„Ta znajomość nie mogła przecież skończyć się happy endem. Ja nie była do nich stworzona. Grałam raczej królową dramy. I to nie ja ją stworzyłam, co ciekawe, ale ja nią żyłam. Płakałam, zadawałam w myślach setki pytań i cierpiałam. Obiecywałam, że nigdy nie spojrzę na żadnego faceta i wtedy pojawił się Ilias. Człowiek, który burzył wszystko, nad czym pracowałam przez ostatnie tygodnie. Człowiek, który całował mnie z zaskoczenia, nie zapytawszy nawet o zdanie. Tak bardzo go za to nienawidziłam!” 19-letnia Gabi niedawno zdała maturę. Wraz z zakończonymi egzaminami zakończył się jej dwuletni związek z Markiem. Żeby nie pogrążyć się w rozpaczy prosi swoją ciotkę pracującą w biurze podróży o pomoc w znalezieniu pracy za granicą. Takim sposobem Gabi ląduje na greckiej wyspie Kos, gdzie ma pracować jako animatorka. Tam poznaje Iliasa, syna właściciela hotelu, który po wielu wyskokach w ramach kary musi również pracować w hotelu. Mimo początkowej niechęci, któregoś dnia zgadza się pomóc Gabi, i wraz z upływem czasu skrada także jej serce. Oboje skrywają tajemnice i niechętnie chcą podzielić się przeszłością. Jak zakończy się ta znajomość? Czy w ich przypadku jest w ogóle możliwy happy end? On i ona, słoneczna grecka wyspa – czy potrzeba nam czegoś więcej? Nie oszukujmy się, pierwsze wrażenie – WOW! Przy takiej pogodzie jaką mamy za oknem sama miałam ochotę znaleźć się na takiej słonecznej i gorącej wyspie i pomocą przyszła mi książka Małgosi Falkowskiej „Ilias”. Z ręką na sercu przyznaję, że jestem nią wręcz oczarowana. Od samego początku książka mnie bardzo wciągnęła, a lekki styl jaki charakteryzuje powieści Gosi sprawił, że przez całą książkę wręcz się płynie i czyta z przyjemnością. Jeśli obawiacie się, że książka jest nudna, a historia powolna to gwarantuję, że nie możecie się bardziej mylić. Autorka wymyśliła ciekawą fabułę, pojawiły się łzy - i to nie tylko z powodu smutku, były uśmiechy i przede wszystkim ciekawość, co będzie dalej. Jeśli liczycie tylko na gorące sceny erotyczne to się zawiedziecie, ale z pewnością nasza wyobraźnia będzie pracować na najwyższych obrotach. Końcówka sprawiła, że w napięciu przewracałam kartki, bo bałam się co mogę tam znaleźć. I co? Zakończenie dosłownie zmiażdżyło mi serce, ja się po prostu nie godzę na takie coś! Ja wiedziałam, że będzie zaskoczenie jak to w naturze ma Małgosia, ale uwierzcie mi, tego co się tam wydarzyło na pewno nie możecie się spodziewać. Teraz pozostaje strach co znajdziemy w kontynuacji „Iliasa”.

Instagram.com/motheroftworeads Edyta Giersz


Kochani, melduje powrót z malowniczego Kos. Była to niespotykana podróż, na którą wybrałam się dzięki Małgorzacie Falkowskiej. „Ilias” skusił mnie romantyczną przygodą ,na która zapraszam również i was. Gabi, po ciężkim zawodzie miłosnym, postanawia wyjechać, za granicę. Dzięki pomocy rodziny, znajduje zatrudnienie na jednej, z greckich wysp - Kos. Jej niebanalna uroda, przyciąga uwagę męskiego grona. Swoją osobowością, wzbudza zainteresowanie również w swoim przełożonym. Ilias chodź z początku bardzo niezadowolony,z pracy w hotelu z czasem odkrywa jej niebywałe zalety. Mimo iż, młody Grek nie potrafi odmówić sobie bliskości z przypadkowymi kobietami, osoba Gabi wzbudza w nim chęć zmian. Oboje z bagażem doświadczeń, próbują odnaleźć w sobie pokłady zaufania i miłości. Czy jednak uda, zbudować się im wspólną przyszłość ?? Szczerze kochani, nie ukrywam że był moment kiedy pomyślałam - „ przeidealizowany romans”. Ale kiedy skończyłam czytać tą książkę, to uwierzcie mi że byłam pod jej dużym wrażeniem. Naprawdę, nie spodziewałam się tylu emocji, i tego że będę ją analizować jeszcze przez kilka godzin po jej zakończeniu. Świetna, kobieca powieść. Zachęcam was, do jej przeczytania, ja już tuptam nogami na myśl o następnej części.

https://www.instagram.com/talka_on Natalia Mikołajczyk


Już dawno nie czytałam książki, której zakończenie złamało mi serce. Czy romans rozgrywający się na greckiej wyspie Kos spodobał mi się ? Gabrysia ma dziewiętnaście lat, niedawno zdała maturę. Gdy chłopak, z którym przez dwa lata była w związku rzuca ją, dziewczyna postanawia wyjechać do pracy na jedną z malowniczych, greckich wysp - Kos. Tam poznaje Iliasa, który jest synem właściciela hotelu i po raz pierwszy musi pracować. Tak zacznie się piękna historia miłości dwojga ludzi. Małgorzata Falkowska to szczęśliwa mężatka z rodzinnym gronem wiernych przyjaciół. Posiadaczka najlepszych czytelników pod słońce. Z wykształcenia jest oligofrenopedagogiem. Przymierzałam się do przeczytania ,,To nie jest twoje dziecko" i ,,Paleta marzeń" tej autorki. I aż trudno, a może i nawet wstyd przyznać, że dopiero ,,Ilias" stanowi moje pierwsze spotkanie z twórczością Małgorzaty Falkowskiej. Co ciekawe, pomysł na historię Gabi i Iliasa przyszedł autorce podczas wyjazdu na wyspę Kos jeszcze w 2017 roku. Widać, wena twórcza dopadnie pisarza wszędzie. Muszę od razu, na wstępie Wam napisać, że cieszę się, że mogłam przeczytać tę powieść, bo zarówno historia Gabi i Iliasa, jak i sam sposób jej opowiedzenia naprawdę bardzo mi się podobały, a zakończenie sprawiło, że do teraz nie mogę przestać o nim myśleć. Autorka już od pierwszej strony rzuca czytelnika na głęboką wodę, bowiem powieść rozpoczyna się ,,sceną łóżkową" głównej bohaterki Gabrysi i jej chłopaka Marka. Sielanka trwa jeszcze parę minut, ale po całym miłosnym akcie Marek oznajmia dziewczynie, że ma już kogoś innego. Porzucona Gabi po awanturze wychodzi z domu byłego chłopaka i postanawia zrobić coś ze swoimi najdłuższymi wakacjami życia. Tak oto nastaje w niej myśl, by wyjechać do pracy, oczywiście jak najdalej od Marka, by nie oglądać go z jego nową laską. Dzięki cioci udaje się jej otrzymać posadę animatora w hotelu na wyspie Kos, gdzie spotyka pewnego siebie i aroganckiego Iliasa, który również pracuje w hotelu jako animator. Nastolatka nie jest jednak świadoma, że przystojny Grek, skrywa wiele sekretów. Romans rządzi się swoimi prawami, tak więc Małgorzata Falkowska również nie omieszkała w swojej powieści posłużyć się spotykanymi już w w wielu romansach typami bohaterów. Jednak pomimo całych tych podobieństw do bohaterów ,,czysto romantycznych" podczas czytania ,,Iliasa" ma się wrażenie, że w całej tej powieści czuć świeżość, co i właściwie jest zgodne z prawdą. Oto na samym początku poznajemy Gabi, która wkracza dopiero w prawdziwą dorosłość. Gdy więc tą rudowłosą odważną, nie bojącą się wyzwań dziewiętnastolatkę porzuci w perfidny sposób chłopak, z którym była w związku prawie dwa lata nie będzie miała już nic do stracenia. Postanowi jakoś wykorzystać swoje wakacje i wyjechać do pracy na jedną z grackich wysp. Tymczasem Ilias - przystojny, młody syn właściciela hotelu na wyspie Kos powoduje kolejne stłuczki, obiera sobie na cel kolejne dziewczyny i liczy dni między kolejnymi imprezami. A niejako, że powieść opowiada w końcu historię tych dwojga, nietrudno jest się domyślić, że ci bohaterowie będą musieli się spotkać. Tyle tylko, że będą musieli przejść długą drogę, by ich serca odważyły się pokochać po raz kolejny. Muszę przyznać, że umiejscowienie (prawie całej) akcji na wyspie Kos sprawiło, że poczułam powiew lata i świeżości. Mam wrażenie, że polscy autorzy romansów wolą się trzymać polskich lokalizacji, a jeśli chcą jakiegoś urozmaicenia, to stawiają na bardziej znane lokalizacje, które każdy czytelnik właściwie zna, jeśli nie naocznie, to z telewizji, bądź filmów (Nowy Jork, Londyn). Tymczasem Małgorzata Falkowska postanowiła umiejscowić większą część tej powieści na wyspie Kos i to było bardzo dobre posunięcie, bo malownicze krajobrazy z pewnością stanowią odmianę dla miejskich aglomeracji, w jakich najczęściej toczy się akcja większości romansów. W tej powieści polska i grecka rzeczywistość znakomicie się przeplatają i dobrze się o tym czyta. Powieść jest napisana bardzo lekkim językiem i czyta się ją bardzo szybko. Prowadzenie akcji z punktu widzenia obojga bohaterów sprawia, że jeszcze bardziej możemy ich poznać. Główna bohaterka od początku daje nam się poznać jako miła, sympatyczna, zraniona i porzucona dziewczyna, która chce coś w swoim życiu zmienić. Co do Iliasa, to muszę przyznać, że do mało którego bohatera żywiłam taką odrazę. Chłopak nie ma skrupułów, a seks traktuje jako możliwość odreagowania nie licząc się z uczuciami dziewczyn. Jeszcze chyba żaden bohater romansu nie wzbudził we mnie takiego oburzenia jak Ilias i dlatego trudno mi było uwierzyć w jego przemianę. A jednak aby dać wiarę chemii pomiędzy tą dwójką nie trzeba jakoś bardzo się starać, bo ich wspólne docinki, czy zachowanie, gdy są obok siebie od razu sprawiają, że czuje się ją podświadomie i to kolejny plus tej pozycji. Jedynie to, co zrobiła autorka w zakończeniu tej powieści sprawiło, że serce miałam nie tyle, że złamane na pół, co połamane na kawałeczki. Nie lubię takich zagrań ze strony autorów. Małgorzata Falkowska napisała bardzo ciekawy romans, który chociaż może wydawać się nam słodką historią, to tak naprawdę skrywa w sobie wiele bólu (między innymi za sprawą zakończenia). Autorka nie boi się rzucać swoich bohaterów w wir wydarzeń, a w powieści nieustannie coś się dzieje. Lekki język jakim napisana jest ta powieść sprawia, że czyta się ją naprawdę bardzo dobrze. Autorka pokazuje, że życie to pasmo nieustannych wyborów, które musi podjąć każdy z nas. Uprzedzam tylko, że Falkowska zgrabnie i ciekawie operuje fabułą, więc w jednej chwili możecie poczuć złość, by przy czytaniu kolejnych kartek uśmiechać się pod nosem. Zakończenie naprawdę zaskakuje i mam nadzieję, że nie przyjdzie nam długo czekać na dalszą część tej historii. Podejrzewam, w jaki sposób autorka będzie chciała rozegrać kolejną część, ale już czytając ,,Iliasa" mogłam się przekonać, że Małgorzata Falkowska nie lubi nudy i kocha zaskakiwać czytelnika, tak więc mogę być pewna, że mimo wszystko autorka z pewnością mnie zaskoczy i wierzę, że uleczy moje złamane serce. ,,Miłości nie liczy się w latach, lecz w chwilach, które zostają w pamięci" Ocena: 7/10

mojswiatliteratury.blogspot.com Katarzyna Krupska


"Iść przed siebie, nie zważając na świat, który zostaje za mną. Tylko na chwilę, choć na tyle." A gdyby tak uczucia zadecydowały za ciebie? Czy łatwo konkurować z sercem, chociaż rozum krzyczy już z oddali, że coś jest nie w porządku? Małgorzata Falkowska wielokrotnie, na podstawie swoich książek, udowodniła czytelnikom, że potrafi pisać lekko i przyjemnie, zawsze angażując w to emocje. Jej książki są urocze, ale w bardzo pozytywny sposób, zaskakujące i pomysłowe. Zawsze dzieje się wiele, jak to bywa w życiu, ponieważ autorka słynie z pisania przejmujących powieści obyczajowych. Jak zatem odnajdzie się w powieści New Adult? Czy młodzieżowa miłość w jej wykonaniu także przekona nas do siebie? Myślę, że tak. To książka, której zdecydowanie warto dać szansę, ponieważ intryguje, przekonuje do kreacji bohaterów i trzyma w napięciu dzięki wiszącej w powietrzu tajemnicy. Autorka postawiła na wykonanie i skupiła się na każdym detalu, dzięki czemu jej historia jest w pełni wiarygodna, przyjemna w odbiorze i naprawdę ekscytująca. Opowiada o losach Gabi, która w wieku dziewiętnastu lat zakończyła swój dwuletni związek. Chcąc odpocząć od dramatów i pomyśleć o przyszłości decyduje się podjąć pracę na jednej z greckich wysp. Tam poznaje Iliasa, który nie przekonuje swoim sposobem bycia. Jednak jest w nim coś, co przyciąga Gabi. I co skrada serce dziewczyny. Przyjemnie śledzi się los bohaterów, których kreacja jest niby przyziemna, ale wyczuć można już na wstępie, że głęboko w nich kryje się coś jeszcze. Tajemniczy, tytułowy Ilisa przyciąga nie tylko główną bohaterkę, ale i nas - czytelników, ponieważ z zaciekawieniem śledzimy rozwój sytuacji zastanawiając się w którym kierunku podąży fabuła. Gabi idealnie równoważy zamkniętego w sobie chłopka - jest odważna i śmiała, pewna siebie i bardzo sympatyczna. Razem stanowią kompletną całość, która w przypadku tego romansu wypada naprawdę niebanalnie. Lekkim stylem i z przyjemnymi dialogami autorka prowadzi nas przez historię romansu, który kryje w sobie coś więcej. W tle z pięknymi widokami, z klimatem wakacji, na greckiej wyspie, która przyciąga do siebie. Tutaj rozkwita niespotykane uczucie między dziewczyną, która chciała odpocząć oraz chłopakiem, który nie powinien się zakochiwać. Przeszłość wkracza do akcji i pozwala, by kłamstwa otrzymały jedną z głównych ról. Jak zatem zakończy się ta historia? Czy przetrwa uczucie, którego nie powinno być? "Ilias" to książka, przy której czas płynie zaskakująco szybko. Przyjemna w odbiorze, z dreszczem niepewności w tle. Opowiadająca o sile miłości, która musi stawić czoła wielkim przeciwnością. Autorka wchodząc poza ramy schematycznych opowiadań napisała książkę, która przekonuje do siebie mnóstwem emocji i zatrzymuje kuszącym sekretem, który namiesza w życiu bohaterów. W słodko-gorzkiej historii wszystko może się wydarzyć.

thievingbooks.blogspot.com Thieving Books


Czytałam już książki wielu polskich autorek, ale jeszcze nigdy nie miałam okazji poznać twórczości Małgorzaty Falkowskiej. Premiera jej najnowszej powieści była więc dobrym pretekstem by tę sytuację zmienić. Pomysł na „Iliasa”, bo o tej historii mowa, zrodził się w głowie autorki podczas wakacyjnego pobytu na greckiej wyspie Kos. To tam, zamiast spokojnie wypoczywać, skrupulatnie zapisywała wszelkie niezbędne do stworzenia fabuły informacje, które sprawiły, że jej książka nabrała jeszcze więcej wiarygodności, przenosząc czytelników wprost do Grecji. Powieść Małgorzaty Falkowskiej już od pierwszych stron zaczyna się dość emocjonująco, bowiem sceną miłosną, która jednocześnie kończy dwuletni związek Gabrysi z jej niewiernym chłopakiem Markiem. Zraniona dziewczyna postanawia odciąć się od myśli o nim i znaleźć sobie pracę na wakacje, możliwie jak najdalej od domu i bolesnych wspomnień, które tylko podsycała bliska obecność byłego ukochanego. Długo się nie zastanawiając podejmuje decyzję o wyjeździe na grecką wyspę Kos, gdzie dzięki swojej ciotce, otrzymuje posadę jako animator w jednym z miejscowych hoteli. Tam nieoczekiwanie spotyka Iliasa, który swoją pewnością siebie i charyzmą przypomina jej tego, od którego tak bardzo chciała uciec. Zmuszona z nim pracować, stara się go unikać jak tylko może, jednak łączące ich wzajemne przyciąganie nic sobie nie robi z jej wysiłków. „Byłoby lepiej, gdybyśmy się nie spotkali. Tutaj, gdzie indziej, w ogóle nigdy! Ta znajomość nie mogła przecież skończyć się happy endem. Ja nie byłam do nich stworzona. Grałam raczej królową dramy. I to nie ja ją tworzyłam, co ciekawe, ale ja nią żyłam. Płakałam, zadawałam w myślach setki pytań i cierpiałam. Obiecywałam, że nigdy nie spojrzę na żadnego faceta i wtedy pojawił się Ilias. Człowiek, który burzył wszystko, nad czym pracowałam przez ostatnie tygodnie. Człowiek, który całował mnie z zaskoczenia, nie zapytawszy o zdanie. Tak bardzo go za to nienawidziłam!” „Ilias” to swoisty miks romansu z powieścią z nurtu new adult, bowiem główne postacie to osoby młode, wkraczające w dorosłe życie, zaczynające studia, czy też pierwszą pracę. Na tym etapie jest właśnie Gabi, która krotko po maturze wkracza w dorosłe życie, podejmując pracę z dala od domu. Jest to dziewczyna, która mimo młodego wieku, otrzymała od życia nauczkę i postanawia sobie darować randki, chroniąc przy tym już raz złamane serce. Jednak życie płata jej figla i stawia na jej drodze niegrzecznego chłopca, dla którego seks jest ucieczką od wszelkich problemów i zdawałoby się rzec jedynym nałogiem. „I teraz siedział wygodnie w fotelu samolotu lecącego do Aten, a mi pozostała jedynie tęsknota. Za nim, za wspólnymi chwilami i naszą miłością. I nie liczył się tu czas, który razem spędziliśmy. Ja po prostu czułam, że to jest coś, czego podświadomie szukałam i znalazłam dopiero tutaj, na Kos. Miłości nie liczy się w latach, lecz w chwilach, które zostają w pamięci. Małgorzata Falkowska dała nam możliwość bardzo dobrego poznania myśli i uczuć głównych bohaterów, bowiem fabuła została poprowadzona z ich właśnie punktu widzenia, naprzemiennie ukazując rąbek losów Gabrysi i Iliasa. I o ile Gabi dało się polubić od samego początku powieści, współczując jej zawodu miłosnego, o tyle Ilias był tym czarnym charakterem. Jego kreacja zamiast przyprawiać o szybsze bicie serca, wręcz odpychała, za sprawą jego przedmiotowego podejścia do kobiet. Toteż jego nagła przemiana w kochającego i czułego chłopaka nie do końca do mnie trafiła. Może jest tak dlatego, że dzieje się ona po prostu zbyt szybko. Niewątpliwie jednak czuć więź łączącą bohaterów. Ich słowne przepychanki i czułe gesty jednoznacznie wskazują na rodzące się pomiędzy nimi uczucie. Jednak, czy wystarczy ono by pokonać demony przeszłości tych dwojga? „Ilias” to wciągająca powieść o słodko-gorzkim smaku miłości naznaczonym bólem i rozczarowaniami, gdzie chwile radości przeplatają się z tymi naznaczonymi spływającymi po policzkach łzami. Książka jest napisana prostym, lekkim językiem, dzięki czemu szybko się ją czyta, a wartka akcja sprawia, że czytelnik nie może narzekać na nudę. Świadczyć może o tym najlepiej zakończenie tej części, bowiem zupełnie nie spodziewałam się takiego obrotu wydarzeń. Chwyta ono za serce i zmienia tak naprawdę cały odbiór przeczytanej historii. Mam tylko nadzieję, że autorka nie każe nam długo czekać na dalsze losy rudowłosej Gabrysi. Serdecznie polecam. Moja ocena: 4,5/6

niegrzecznerecenzje.blogspot.com Sil


Po przeczytaniu "Iliasa" zapisuję Małgorzatę Falkowską do grona Autorek, po której książki będę sięgać z wielką przyjemnością. Gabrysia ma dziewiętnaście lat i egzamin maturalny za sobą. Wizja beztroskich i najdłuższych wakacji w jej życiu oscyluje wokół Marka- chłopaka, z którym jest w związku od dwóch lat. Marek natomiast ma zupełnie inny plan. Funduje dziewczynie (a raczej ona jemu) udany seks, po czym następują magiczne słowa "że to koniec, że jest inna". Gabi jest załamana. Ciężko radzi sobie z tym porzuceniem, wylewa morze łez, wyzywa byłego od najgorszych, by ostatecznie wpaść na pomysł, że najlepszym lekarstwem będzie wyjazd z dala od Torunia. Dzięki pomocy cioci, która pracuje w biurze podróży, dziewczyna wyjeżdża do pracy na malowniczą grecką wyspę - Kos. Ilias jest synem właściciela hotelu. Wiedzie beztroskie życie, nie przejmując się tym, że na każdy wydatek trzeba zapracować. Pewien incydent sprawia, że bogaty tatuś wyciąga konsekwencje z występków synalka i każe mu samemu zapracować na naprawę samochodu. Ilias, zostaje animatorem i zabawia wczasowiczów hotelu. Nocą zabawia przypadkowe kobiety, bo seks jest dla niego lekarstwem na wszystko. Z początku sceptyczny, z czasem wykazuje duże zaangażowanie w pracę, zwłaszcza że na horyzoncie pojawiła się ruda piękność o zniewalająco zielonych oczach. Od tej chwili niedostępna Gabi budzi uśpione uczucia w Iliasie. Decydując się na tę historię, będziecie świadkami, iż tych dwoje pasuje do siebie jak wół do karety, ale... Miłość to tak silne uczucie, które potrafi góry przenosić. Ilias wdraża w swoim życiu szereg zmian, bo tak naprawdę gdzieś tam w środku tkwi w nim wartościowy i uczuciowy mężczyzna. Zdaje sobie sprawę, że miłość wymaga poświęceń, wymaga przede wszystkim szczerości i jeśli ma być prawdziwa i trwała, trzeba pozamykać za sobą stare drzwi. Przyznam się bez bicia, że po pierwszych przeczytanych kartkach pomyślałam " no kurcze, będą się chyba bzykać do końca książki" jednak zostałam bardzo mile zaskoczona. W książce znajdziecie całą masę emocji. Ilias będzie zabiegał o względy Gabi, która jak żadna inna nie zwraca na niego uwagi. Uszczypliwe dialogi, zbiegi okoliczności, wspólna praca, to tylko namiastka tej historii. Będziecie świadkami przemian, a niektóre z Was pewnie uronią łzę. Małgorzata Falkowska pisze lekko, co sprawia, że książkę czyta się błyskawicznie. Serdecznie polecam tę gorącą powieść, która umili i ociepli wasze serducha, dostarczając mnóstwa wrażeń.

https://czytelniczyniedosyt.blogspot.com/ Magdalena Krauze


Nieraz moglibyśmy powiedzieć, że życie jest bardzo niesprawiedliwe, a robimy to najczęściej wtedy, kiedy doświadczamy jakieś utraty. Po długim czasie błogiego spokoju nadchodzi czas na ból. Jednak zapominamy o tym, że koniec jest zawsze początkiem czegoś nowego, a czasami trzeba poczuć smak cierpienia, by móc docenić prawdziwe szczęście. Bohaterce powieści „Ilias” Małgorzaty Falkowskiej właśnie przyszło rozprawić się z poczuciem goryczy i odrzucenia, ze stratą, z którą postanawia powalczyć na jednej z greckich wysp. Macie ochotę na romans odgrywany w klimacie jednego z ciepłych, wakacyjnych krajów? Ja takie uwielbiam (wiedzą to chociażby ci, którzy mieli okazję przeczytać moją książkę) stąd bez wahania postanowiłam sprawdzić cóż takiego przygotowała swoim czytelnikom znana już przecież autorka. ZARYS FABUŁY Po dwóch latach szczęśliwego związku Gabi z pewnością nie spodziewała się usłyszeć słowa „koniec”. Pozostawiona z dnia na dzień przez chłopaka, którego kochała, wie, że tylko dzięki intensywnej pracy będzie mogła nie myśleć i zapomnieć. Tym też sposobem trafia na jedną z greckich wysp, korzystając z propozycji cioci oferującej jej pracę w jednym z hoteli na Kos. To właśnie tam spotyka Iliasa, przystojnego animatora, który zdaje się nie narzekać na brak uwagi ze strony kobiet, wręcz przeciwnie. Dziewczyna nie ma jednak pojęcia, że Ilias to tak naprawdę syn właściciela hotelu, który przeholowawszy z beztroskim podejściem do życia musi odpracować popełnione błędy i wypełnić narzuconą karę. Kiedy tych dwoje zaczyna siebie poznawać, nawiązuje się pomiędzy nimi pewną więź, której jeszcze nigdy nie mieli okazji prawdziwie doświadczyć. Tylko czy można zbudować coś trwałego na bazie kłamstw? MŁODZI Z RÓŻNYCH ŚRODOWISK Ilias to typowy syneczek bogatego tatusia. Nie przejmuje się wydatkami, przewinieniami i złamanymi sercami kobiet. Korzysta z życia, ot co, przecież jest zamożny, to się mu należy. Do czasu… Po kolejnym mocnym przegięciu jego ojciec mówi mu dość. I tym sposobem Ilias trafia w szeregi ekipy animatorów hotelu, gdzie wcale nie ma taryfy ulgowej. Choć nadal nieźle pozawala sobie na przelotne, łóżkowe przygody. Gabi to dziewiętnastolatka, która właśnie zdała maturę. Zraniona przez chłopaka, zamiast ryczeć w poduszkę postanawia rzucić się w wir pracy. Z jednej strony niedostępna, nie taka łatwa i ostrożna, z drugiej nieoczekiwanie gotowa na kolejne miłosne wyzwania. Autorka postawiła na narrację pierwszoosobową, naprzemiennie przejmowaną przez głównego bohatera i główną bohaterkę, w wyniku czego pozwoliła równomiernie zbliżyć się do ich obu. Młodzi, pochodzący z różnych środowisk, delikatnie doświadczeni przeszłością. NIESZCZĘŚCIE BYWA POCZĄTKIEM RADOŚCI Historia ludzi, którzy być może nigdy nie mieliby okazji się spotkać gdyby nie swojego rodzaju zdarzenia mające na pozór negatywny dla nich wydźwięk. Kiedy skończył się jakiś szczęśliwy etap ich życia muszą mierzyć się z kolejnymi wyzwaniami, a te przynoszą całej sprawie niespodziewany obrót. Przelotne przygody, niezobowiązujący seks… książka na pewno nie należy do grzecznych – w końcu w grę wchodzi Ilias. Pomiędzy tym wszystkim znajduje się jednak miejsce na nieśmiało podrygujące uczucia i choć autorka zrezygnowała z wielkich dramatów, w końcu głowni bohaterowie wychowują się w raczej troskliwych i dobrych rodzinach, są ciągnące się, nieprzyjemne cienie przeszłości budujące swego rodzaju blokadę i barierę uniemożliwiającą pełne zaufanie drugiemu człowiekowi. MIŁOŚĆ NA WYSPIE KOS W tle piękna wyspa Kos, plaża, niezwykłe morze Egejskie, zakurzone zakątki zapomniane przez turystów, którzy wolą leniwie wylegiwać się na hotelowych leżakach. Dla wielu czas relaksu, czas rozrywki, dla jednych także czas zmian. Książka Małgorzaty Falkowskiej ma piękną okładkę i równie ujmującą treść. Być może pod względem fabuły nie należy do najbardziej oryginalnych i pojawiają się pewne utarte schematy, ja takie powieści uwielbiam i szczerze polecam romantyczkom wiernie zaczytującym się w książkach New Adult.

http://ktoczytaksiazki-zyjepodwojnie.blogspot.com/ werka777


OCENA 5/6 Z wielkim bólem na sercu przyznaję się, że to moja pierwsza styczność z twórczością Małgorzaty Falkowskiej. Wiem, aż wstyd przyznawać, ale teraz wiem, że będę sięgać po każdą kolejną powieść autorki. Gabi nareszcie rozstaje się z Markiem, który jest kompletnym dupkiem. Pragnie wyjechać daleko od swojego miejsca zamieszkania, by móc o nim zapomnieć. Podejmuje się pracy sezonowej na jednej z greckich wysp Kos jako animatorka. Tam poznaje Iliasa, niezwykle przystojnego chłopaka jednak bardzo zarozumiałego. I choć nie podoba jej się jego zachowanie, to musi przyznać się do tego, że czuć między nimi jakąś więź. Z każdym dniem mimo ciągłych docinek względem siebie, zaczyna łączyć ich jakaś więź, a może to uczucie? Z tego co wiem, to pierwszy romans napisany spod ręki Falkowskiej. I cóż, muszę przyznać, iż jestem oczarowana. Książka wciągnęła mnie w swój wir od pierwszych stron, a poznawanie Iliasa oraz Gabi było dla mnie czystą przyjemnością. Podobało mi się to, że oni ciągle sobie dokuczali, w końcu mówią, „że kto się czubi ten się lubi”, i jest w tym wiele prawdy. Oboje mają za sobą nieudane związki i oboje nie chcą mieć nowych. Ona przyjechała tutaj, żeby zapomnieć, on z początku uważa, że ona nie jest godna zainteresowania. Jednak każdy kolejny dzień zmienia ich zachowanie. Zaczyna się rodzić między nimi uczucie. Tylko, że on skrywa tajemnice, o których nie chce mówić od razu. Czy zatem Gabi ma szansę na prawdziwy związek z przystojnym chłopakiem za którym oglądają się wszystkie dziewczyny? Gabi to niezwykle temperamentna dziewczyna, którą polubiłam od razu. Bije od niej pozytywna energia i ma niezwykłe podejście do ludzi. Choć zmaga się ze złamanym sercem, nie pomyślałaby, że to właśnie tutaj na greckiej wyspie spotka miłość swego życia. Ilias to na pierwszy rzut oka dupek, który zmienia kobiety niczym skarpetki na nogach. Dziś prześpi się z tą, jutro z tamtą. Ach, jakżesz mnie to w nim denerwowało. Zawsze wkurzali mnie tacy faceci. Dopiero z czasem zmieniłam co do niego zdanie, kiedy zaczęła zachodzić w nim zmiana. Wtedy skradł moje serce. "Kiedy byłem przy niej, stawałem się zupełnie innym człowiekiem. Delikatnym, wrażliwym, a nawet czułym. Przy niej byłem popierdoloną wersją Iliasa, której chciałem się wyzbyć." Oboje walczą o miłość i rodzące się między nimi uczucie. A jednocześnie walczą też z problemami z którymi się borykają. On jest bogaty, w końcu to syn właściciela hotelu. Zawsze wszystko mu łatwo przychodziło, a ojciec wybaczał mu każde błędy, do czasu, aż sam Ilias musiał zacząć pracować, bo miarka się przebrała. Z początku był sceptycznie nastawiony do tego i kompletnie mu się to nie podobało. Ale później coś się w nim zmieniło. A może to uczucie na niego tak wpłynęło? Małgorzata Falkowska w swojej najnowszej powieści ukazuje nam, że miłość widziana naszymi oczami, nie zawsze jest tak samo widziana również przez naszą rodzinę. Bywa, że my jesteśmy ślepi na rzeczywistość, nie dopuszczamy do siebie myśli, że jesteśmy wykorzystywani przez naszego partnera, że ona nas krzywdzi i z nas szydzi. I dopiero musi stać się coś, abyśmy my potrafili to dostrzec. Osobiście byłam świadkiem w swojej rodzinie w przypadku podobnego problemu, z tym, że tutaj tą złą stroną była kobieta. Osaczyła sobie pewnego mężczyznę, wręcz go omamiła, próbowała skłócić z rodziną, a on ślepo zakochany brnął w to bagno. Ale w końcu przejrzał na oczy i uświadomił sobie, że to nie jest warte tego wszystkiego i ją zostawił. "Obiecywałam, że nigdy nie spojrzę na żadnego faceta i wtedy pojawił się Ilias. Człowiek, który burzył wszystko, nad czym pracowałam przez ostatnie tygodnie. Człowiek, który całował mnie z zaskoczenia, nie zapytawszy o zdanie. Tak bardzo go za to nienawidziłam!" W powieści bohaterowie zostają zmuszeni do wkroczenia w dorosłość. Czas najwyższy wciąć na siebie pełną odpowiedzialność za popełniane błędy. Życie nie zawsze jest usłane różami, i nie zawsze potrafimy radzić sobie w każdej sytuacji, która spada na nas jak grom z jasnego nieba. Człowiek całe życie uczy się na błędach i tak już będzie zawsze. Grunt to umieć się do nich przyznać, i próbować je naprawiać. Autorka pisze w lekki sposób, nie miałam jakiś większych problemów z odbiorem tejże powieści. Bohaterowie zostali dobrze wykreowani, możemy odczuwać ich emocje na własnej skórze. To osoby o zróżnicowanych charakterach, ale myślę, że każdy z nas może odnaleźć jakąś cząstkę samego siebie u któregoś z nich. Pomysł na fabułę jak najbardziej mi się spodobał, czytając o greckiej wyspie rozmarzyłam się i sama zapragnęłam się na niej znaleźć choć na chwilę. I w gruncie rzeczy, dzięki autorce w pewnym sensie mi się to udało. Czytając odczuwałam wiele emocji, śmiałam się wspólnie z bohaterami, ale przyszedł i taki moment, iż Falkowska złamała mi serce. I tylko to zakończenie… pozostawię bez komentarza. Ilias to niezwykle piękna historia o miłości, dojrzewaniu i odnajdywaniu siebie samego. To historia, która pozwala uwierzyć, że po burzy zawsze wyjdzie słońce i że w życiu nigdy nie jest na nic za późno. Koniecznie musicie poznać tę historię. Ja już czekam na jej kontynuację. Polecam.

czytaninka.blogspot.com Grażyna Wróbel


On, ona i gorąca grecka wyspa Kos. Czy spokojna dziewczyna i bawidamek mają szansę na wakacyjny romans z happy endem? Gabriela właśnie zakończyła całkiem długi związek - i jak sama myślała udany - z Markiem. Ma dosyć facetów, otoczenia i szarej codzienności. Z pomocą ciotki pracującej w biurze podróży znajduje pracę w malowniczo położonym ekskluzywnym hotelu na wyspie Kos, gdzie animatorem jest przystojny bawidamek Ilias będący jednocześnie synem właściciela firmy. Początkowo tych dwoje nie pała do siebie sympatią, unikają się jak ognia, a jeśli już się widzą, to nie stronią od wzajemnych docinek. Jednakże ruda zielonooka piękność ciągle drepcze po głowie Iliasa - boga życia i zabawy, przystojniaka, do którego kobiety lgną niczym owady do słodkości. Ale jedna zdaje się nie ulegać jego wrodzonemu wdziękowi i urokowi, co dla mężczyzny stanowi prawdziwą zagadkę. Czy tych dwoje będzie razem? Czy Gabi da się ponieść emocjom i urokowi miejsca? Muszę Wam teraz zdradzić kilka pikantnych szczegółów z perypetii tych dwojga. Proszę więc osoby poniżej 18 roku życia o opuszczenie kilku następnych zdań :) Czy będziecie zaskoczeniu jeśli Wam powiem, że dojdzie do wybuchu ognistego romansu? :) Z pewnością nie, bo już sama okładka daje pole do popisu naszej wyobraźni i zapowiada gorące chwile. Z resztą, Ci co znają Falkowską wiedzą, że jest to pisarka bardzo kreatywna i lubująca się w ukazywaniu na kartach powieści różnych odcieni miłości, całych palet uczuć i to niekoniecznie tylko tych pozytywnych. Historia Iliasa i Gabi jest przepełniona skrajnymi emocjami, które przechodzą na czytelnika. Czytając tę powieść współczujemy dziewczynie i cieszymy się z jej powodzeń, śmiejemy się i wzdychamy do przystojniaka. Zazdrościmy bohaterom miłosnych uniesień i sami mamy ochotę spędzić wakacje na Kos. I złorzeczymy tej trzeciej, która perfidnie wcina się między relację tych dwojga... Powieść "Ilias" miałam okazję czytać na bieżąco, gdy była w trakcie tworzenia. Nigdy nie zapomnę momentu, w którym skończyłam ją czytać, a moja szczęka z hukiem odbiła się od podłogi. Kochani! Zakończenie rozbije Was na miliony drobnych kawałków. Wasze serducha pozostaną w rozsypce na bardzo długi czas, a w myślach pojawi się pytanie "dlaczego?!". Ta historia jest istnym rollercoasterem emocjonalnym. Zaopatrzcie się w chusteczki, dobre wino, czekoladę na otarcie łez, a bardziej wrażliwi niechaj umówią się na wizytę u psychologa ;) Małgorzata Falkowska jest już marką i klasą w samej sobie. Biorąc do ręki jej powieść możecie być pewni, że czas z nią spędzony będzie owocny. Wydawnictwo EditioRed przyjęło w swoje szeregi pisarkę, która jest nie tylko zdolna, ale przede wszystkim dba o swój rozwój, co widać po tym, że każda jej kolejna książka jest coraz lepsza. "Ilias" to powieść, którą każda fanka romansów powinna mieć na swojej półce. Ale pamiętajcie, że to nie jest marne romansidło, tylko piękna literatura kobieca, w której każdy znajdzie coś dla siebie. Serdecznie polecam!

www.czytammwpociagu.blogspot.com Magdalena Szymczyk