Recenzje:
Polska bocianami stoi i to niewątpliwie jest prawda. Jadąc z północy na południe (a tak jest, kiedy Szczecinianka wybiera się na wakacje w Bieszczady) można naprawdę napatrzyć się na te piękne ptaki. Są symbolem szczęścia i miłości; mówi się, że gospodarstwo, które posiada na swoim terenie bocianie gniazdo, będzie w przyszłości na pewno szczęśliwe. "Gospoda pod bocianem" przyciąga okładką. Piękną, delikatną, wskazującą na raczej babski kierunek rozwoju fabuły. Zapewniam Was, że może i babski, ale na pewno nie jest to romansidło. To raczej piękna saga rodu Bogoszów, która zabiera czytelnika w podróż przez historię - zarówno Polski jak i samej gospody. Czytelnik na dłuższą chwilę staje się członkiem rodziny i płynie wraz z jej członkami przez kilka dekad. Podróż rozpoczynamy w czasach współczesnych, kiedy to studentka Kasia przegląda stare szpargały. Jej uwagę przyciągnęło zdjęcie kobiety z dwojgiem dzieci, na tle Gospody pod Bocianem. Autorem zdjęcia był Konstanty Bogosz - ciepły staruszek – fotograf, który z wielką ochotę zabiera Kasię, a wraz z nią czytelnika, w podróż wspomnień. Płyniemy więc przez czasy obu wojen, czasy międzywojenne, trudną dolę powojenną, komunizm i wolną już Polskę. Bogoszowie trwają w Gospodzie pod Bocianem nawet w czasach komunizmu, kiedy gospoda zostaje upaństwowiona. Bogoszowie stoją na jej czele jako kierownictwo i całą rodziną mieszkają w części prywatnej gospody. Bocianie gniazdo, umieszczone obok gospody wraz z mieszkańcami obserwują radości i tragedie Bogoszów. A zapewniam Was, że losy tej rodziny są bogate w wydarzenia. Nestor rodu – Henryk, założył gospodę na kupionym dopiero co kawałku ziemi. Do szczęścia brakuje mu tylko żony i kiedy poznaje Teodorę wie, że tylko ta i żadna inna. Gospoda pod Bocianem jest świadkiem pierwszego wesela... choć nie do końca szczęśliwego. Nie wszystko idzie tak, jak para młoda sobie zaplanowała. Pojawiają się dzieci, ale pojawiają się też inne kobiety. Morderstwo i tajemniczy list, zaginięcie jednego z członków rodziny, trudne decyzje i wybory - to wszystko składa się na wzruszającą historię o rodzinie, przyjaźni zdradzie i miłości. Powieść jest napisana bardzo pięknym językiem. Autorka posiada bogaty zasób słownictwa i nie waha się korzystać ze swoich zbiorów. Urzekły mnie niektóre opisy (choć z zasady ich nie lubię). Wesele Bogoszów jest zestawieniem tradycji i zwyczajów weselnych z uczuciami osób w nim biorących - nieszczęściem panny młodej, desperacją nowożeńca i nadzieją na przyszłość członków ich rodzin, To, ile słów i uczuć przewija się przez jedno wydarzenie, to trudno opisać. „Gospoda pod bocianem” to książka na długie, jesienne wieczory. Z wielką przyjemnością - z kocem i kubkiem parującej herbaty - zatapiałam się w wydarzenia prezentowane w powieści. Trochę drażnił mnie współczesny wątek, bo właściwie oprócz Bogosza - Fotografa, nic nowego do fabuły nie wnosił. Trochę na siłę, właściwie bez polotu... Dopiero przy końcu powieści zrozumiałam, że ten wątek spinał wszystko, aby na końcówce zalśnić. Dawno nie czytałam tak rozbudowanej powieści. Trochę jak baśń dla dorosłych - wiele wątków płynie przez całą książkę, niektóre w połowie zanikają, inne urywają się niczym zerwana nić. Ta wielorodność budzi w czytelniku nieposkromioną ciekawość. Zaczynamy kibicować bohaterom, a zwłaszcza Tosi, która pomimo nieszczęść i przeciwności losu - trwa w gospodzie. Nawet kiedy odchodzi z tego świata wydaje się komenderować światem z czarno - białej fotografii. Takie sagi są ozdoba księgarskich półek. Nie jest to książka na chwilę. To powieść dla koneserów pięknego słowa. Polecam.

Sztukater.pl GOSIA


Witajcie w sobotę. Wypiliście już pierwszą kawę?Jeśli tak to usiądźcie wygodnie, gdyż Katarzyna Droga po raz kolejny zaprasza was do swej magicznej podróży w przeszłość. Korzenie rodziny Bogoszów nierozerwalnie wiążą się z zajazdem na rozstaju dróg, tuż obok starej wierzby z bocianim gniazdem. Gdy w XIX wieku Henryk Bogosz kupuje ziemię pod Kalinowem, gniazdo już istnieje. Ptaki powracające co roku widzą, jak powstaje gospoda, jak zarządzają nią kolejne pokolenia. Są świadkami wichrów wojny, namiętności, tajemnic, zdrad, miłości, a nawet zbrodni w Gospodzie pod Bocianem. Mimo to każdy Bogosz wie, że tutaj bije serce małej wspólnoty. Losy rodzin są jak drzewa o rozwichrzonych gałęziach, splatają się ze sobą na wiele sposobów. Najlepiej wiedzą o tym ludzie, którzy zbliżają się do końca swego życia. Czasem wystarczy wsłuchać się w ich opowieści, by w pełnej krasie zobaczyć świat dawno miniony, odkryć sekrety przeszłych pokoleń, przeniknąć myśli i uczucia tych, których nie mieliśmy szansy poznać osobiście.

Subiektywnie o książkach... Wioleta Sadowska


Podróż w przeszłość. Saga rodziny Bogoszów - teoretycznie do bólu zwyczajnej rodziny z Podlasia, jednak przez swą zwyczajność jest to rodzina niezwykła. Na przestrzeni opisywanych lat czytelnik jest świadkiem ludzkich wzlotów i upadków, sytuacji zwyczajnych ale i ekstremalnych, łatwych i trudnych... Samo życie ;) Wszystko zaś zamknięte w książkowej pigułce, będącej jego małą metaforą. Książki obyczajowe mają to do siebie, że zwykle pokazując pewną historię niosą ze sobą jakiś morał. Przekaz. Nie inaczej jest i tym razem. Katarzyna Droga nie "wmusza" może tego morału czytelnikowi wprost, ale pokazując losy ludzi na przestrzeni lat daje czytającemu szansę na to, żeby sam sobie wyłowił to, co autor miał na myśli. Dla każdego może to być coś innego, dla mnie jednak to taka, jak już napisałem, mała metafora życia jako takiego. Życia, w którym ważne jest dobro, ludzka życzliwość, ciepło i szczerość, gdy ich bowiem zabraknie zazwyczaj nie dzieje się dobrze. Warto przy tym wszystkim zwolnić i docenić to, co się ma. Umiejscowienie wielopokoleniowej sagi na Podlasiu było chyba dobrym pomysłem. Wybrane przez autorkę miejsce akcji sprzyja refleksji, spowolnieniu i tak już mocno pędzącego życia i zyskaniu dzięki temu chwili na przemyślenia. Czynią to bohaterowie książki, lecz uczynić to może także czytelnik. Miłe spostrzeżenie ;) Wielbiciele powieści obyczajowych będą bez wątpienia zadowoleni. Chociaż jest to książka "o życiu" (tylko i aż), to nie zgodziłbym się w tym miejscu z twierdzeniem, że przeznaczona jest ona tylko dla pań. Ok, może i przede wszystkim dla nich ;) , ale nie jest wcale powiedziane, że tylko panie mają zdolności i potrzeby do refleksji i zatrzymania się na moment po to, żeby dostrzec pewne rzeczy. Każdy czasem tego potrzebuje, a jeśli trafia się książka, która to ułatwia - taka jak ta - to tym lepiej.

cosnapolce.blogspot.com Northman


Bez wątpienia jest to jedna z tych najpiękniejszych i najbardziej poruszających książek, jakie było mi dane przeczytać w tym roku. Powieść opowiadająca o losach rodziny Bogoszów. Zbudowana jest z wielu wątków, lecz każdy z nich łączy się właśnie ze wspomnianą rodziną. Gdy skończyłam lekturę tej książki doprawdy, możecie mi wierzyć, przeżyłam ogromnego książkowego kaca, który trwał aż... przez kilka tygodni, w czasie których nie przeczytałam ani jednej książki, bo każda zaczynana na nowo wydawała mi się mdła i nijaka!

http://tajemniczeksiazki.blogspot.com/ Adriana Rak


Jakiś czas temu Katarzyna Droga zauroczyła mnie sagą rodzinną „Pokolenia”, więc gdy tylko zobaczyłam zapowiedź powieści „Gospoda pod Bocianem”, to wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Czy okazała się równie ciekawa i przeniosła mnie w sam środek fascynujących wydarzeń? Dzięki znalezionemu w kotłowni pudłu zaczynamy poznawać historie rodziny Bogoszów. Opowiada ją Konstanty Bogosz, który przez lata prowadził Zakład Braci Bogosz, był fotografem. Zgromadził sporo rodzinnych fotografii, które teraz stają się przyczynkiem do snucia rodzinnej opowieści... Zaglądamy do Gospody pod Bocianem, którą po śmierci ojca przejął Teodor Bogosz. Ojciec odradzał mu przejęcie interesu, zachęcał do sprzedaży i wyjazdu w szeroki świat. Jednak młody mężczyzna wyczuł, że lokalizacja zajazdu może sprawić, że bardzo szybko interes rozkwitnie. Niebawem miał tu przechodzić szeroki gościniec, który miał łączyć Białystok z Warszawą, a do tego miał się on krzyżować z drugą prowadzącą do Wilna. Grzechem byłoby nie wykorzystać takiej okazji. Z czasem jednak okazało się, że chociaż gospoda przynosiła zyski, to nie wszyscy goście byli zadowoleni z obsługi. W zajeździe zdecydowanie brakowało kobiecej ręki. Za radą przyjaciela, Ernesta Parczewskiego, postanowił lepiej poznać córkę starego Janisza. Ernest powątpiewał, czy ten bogaty człowiek odda Teodorowi swoją córkę, ale mężczyzna nie zamierzał się łatwo poddać. Dziewczyna spodobała mu się od pierwszego wejrzenia, uznał, że idealnie nada się do rządzenia w Gospodzie pod Bocianem. Stary Janisz nie zamierzał godzić się na to małżeństwo, ale Todor wytoczył takie argumenty, które trudno było mu odeprzeć... Poznajemy historię rodziny Bogoszów i Gospody pod Bocianem, którą przez lata prowadzili Bogoszowie. To miejsce stało się świadkiem wielu chwil szczęścia, ale też wielu dramatów, zdrad i rozstań. Członkowie tej rodziny często ginęli w niewyjaśnionych okolicznościach albo za sprawą jakichś nieporozumień. Konstanty opowiada wiele bardzo ciekawych historii, ale nawet on nie wie wszystkiego... Lubię sposób, w jaki Katarzyna Droga snuje swoją opowieść. Przeplata się tu teraźniejszość z przeszłością, mamy narrację pierwszoosobową i trzecioosobową – wszystko ze sobą doskonale współgra. Książkę czyta się bardzo dobrze i łatwo można się zatopić w opisaną tu rzeczywistość. Jak już wspomniałam, mamy tu sporo dramatów, wojna przynosi ból i cierpienie. Właściciele Gospody pod Bocianem próbują się dostosować do zmieniających warunków, do wymagań co rusz to nowego okupanta. W książce znajdziecie mnóstwo emocji, ciekawych wydarzeń i równie fascynujących bohaterów. Mamy tu sporo silnych kobiet, które mimo przeciwności losu, potrafią zawalczyć o rodzinę i jej szczęście. Bardzo lubię takie sagi rodzinne jak „Gospoda pod Bocianem”, w których smutki przeplatają się z radościami, które pozwalają poznać rodzinne historie i zatopić się w nich bez reszty. W tej opowieści przed naszymi oczami przesuwają się różne obrazy, wydarzenia i ludzie. Katarzyna Droga bez wątpienia ma talent do snucia rodzinnych opowieści, udowodniła to po raz kolejny i mam nadzieję, że nie ostatni. Zachęcam Was do poznania historii rodziny Bogoszów. Moja ocena: 8/10

korcimnieczytanie.blogspot.com Kornelia Pikulik-Czyż


Czasem trafiam na książkę, od której nie potrafię oderwać się chociażby na moment. W takiej chwili nie liczy się nic poza jej lekturą, a na końcu pozostaje jedynie żal, że to już koniec, że czas rozstać się z tak wspaniałą historią... Właśnie tak czułam się kilka dni temu, kiedy czytałam "Gospodę pod Bocianem". W XIX wieku niejaki Henryk Bogosz kupuje działkę, na ziemiach której po jakimś czasie buduje swoją gospodę. Po śmierci Henryka, pieczę nad majątkiem przejmuje jego syn, Tadeusz, który sprawia, że miejsce nabiera odpowiednich kształtów i w szybkim czasie staje się popularne, dzięki czemu przynosi rodzinie odpowiednie zyski. Pewnego dnia jednak w niewyjaśnionych okolicznościach Tadeusz ginie bez słowa, poprzez co gospodą zaczyna zajmować się jego żona, a później i synowie. Lata mijają, a to urokliwe miejsce nie traci na swej wartości. Jest świadkiem wielu rodzinnych smutków i boleści, a także i samej wojny, która wśród miejscowej ludności zbierała swoje żniwa. Za sprawą opowieści jednego z bohaterów, który był świadkiem wszystkich opisywanych przez siebie sytuacji, możemy poznać tę niesamowitą i bardzo poruszającą historię... Autorka, Katarzyna Droga zabiera nas w świat wspomnień, które jak możemy się domyślać, często bywają bolesne. Za sprawą opowieści pana Konstantego, jednego z braci Bogoszów, który był świadkiem większości opisywanych przez siebie wydarzeń, możemy przenieść się w ten niezwykle tajemniczy świat. Każda rodzina ma swoje tajemnice, które przez lata skrzętnie ukrywa przed innymi. W życiu każdego człowieka przychodzi jednak czas, w którym czujemy się na tyle silni, że jesteśmy gotowi na zmierzenie się z trudną przeszłością. Tak było właśnie w przypadku pana Konstantego, który - będąc u kresu swego życia - postanowił wyjawić całą prawdę. "Gospoda pod Bocianem" to jedna z tych najpiękniejszych i najbardziej poruszających powieści. Opowiada ona bowiem o życiu zwyczajnych ludzi, którzy na przestrzeni wielu lat niejednokrotnie wystawiani byli przez los na zmierzenie się z trudnymi sytuacjami, z którymi nie zawsze potrafili sobie poradzić. Jak mniemam opisywane wydarzenia są autentycznymi historiami, które niegdyś wydarzyły się w tej małej, urokliwej wsi, położonej na Podlasiu. Jest to niezwykle barwna i wciągająca opowieść o tym, jak łatwo czasem potrafimy się zapomnieć, rujnując sobie (i nie tylko sobie) życie, a także i o tym, jak wiele musimy przejść, aby wreszcie (często na końcu naszej życiowej drogi) osiągnąć pełnie szczęścia. Prawdziwe życie bowiem nie jest usłane różami i zawsze należy o tym pamiętać, przy okazji ciesząc się tymi krótkimi chwilami szczęścia, bo to właśnie dla nich warto jest żyć. Najnowsza powieść pani Katarzyny zbudowana jest z wielu wątków, lecz każdy z nich jest niejako uzupełnieniem całej rodzinnej historii. Osobiście bardzo lubię czytać te nieco dłuższe, zlepione z wielu pobocznych historii książki, choć niestety często zdarza się tak, że większość z nich nie ma żadnego sensu. W przypadku tej powieści wszystko idealnie ze sobą współgra i pomimo wielowątkowości nie czułam się w ogóle znużona, czy przemęczona z powodu nadmiaru wątków. Wręcz przeciwnie - o rodzinie Bogoszów mogłabym czytać i czytać bez końca. Gdy skończyłam lekturę tej książki doprawdy, możecie mi wierzyć, przeżyłam ogromnego książkowego kaca, który trwał aż... przez kilka tygodni, w czasie których nie przeczytałam ani jednej książki, bo każda zaczynana na nowo wydawała mi się mdła i nijaka! Co ważne, wszyscy bohaterowie tej książki są postaciami niezwykle barwnymi i ciekawymi. To rzadkość, aby każda, dosłownie każda postać była wyrazista i zapadała w pamięci czytelnika, jednakże tutaj naprawdę tak jest. Są źli i dobrzy bohaterowie, jednakże każdy z nich jest charakterny i o historii każdego z nich czytałam z wypiekami na twarzy, często nie dowierzając przy tym, że są to tak świetnie wykreowani bohaterowie. Myślę również, że dzięki tak pięknej i bardzo klimatycznej okładce książka ta zyska dużą popularność, dzięki której zainteresuje się nią i w konsekwencji również i przeczyta duże grono odbiorców. Ta książka na to zasługuje! Jest idealną powieścią i dla kobiet, i dla mężczyzn, a także i młodzieży. Każdy wyciągnie z niej jakieś wartości, a chyba o to w tym wszystkim chodzi, prawda? ;-) Reasumując, gorąco zachęcam Was do lektury tej powieści. Gwarantuję Wam, że czas spędzony na jej lekturze nie będzie czasem straconym!

http://tajemniczeksiazki.blogspot.com/ Adriana Rak


Nituzinkowi bohaterowie i wciągająca historia rodzinna. Akcja osadzona w pierwszej połowie ubiegłego wieku. Ciekawa opowieść o miłości, rodzinie i nieprzewidywalności ludzkiego życia. To moja pierwsza książka Katarzyny Drogi i myślę, że po przeczytaniu chętnie poznam inne powieści autorki.

www.instagram.com/margaretkaw


„Dzień dobry ! Niedzielne popołudnie spędzę dziś z książką "Gospoda pod bocianem". Troszkę inny klimat, dużo wzruszeń oraz historia w tle.… "Korzenie rodziny Bogoszów nierozewralnie wiążą się z zajazdem na rozstaju dróg, tuż obok starej wierzby z bocianim gniazdem. Gdy w XIX wieku Henryk Bogosz kupuje ziemię pod Kalinowem gniazdo już istnieje. Ptaki powracające co roku widzą, jak powstaje gospoda, jak zarządają nią kolejne pokolenia. Są świadkami wichrów wojny, namiętności, tajemnic, zdrad, miłości a nawet zbrodni w Gospodzie pod Bocianem. Mimo to każdy Bogosz wie, że tutaj bije serce małej wspólnoty. Losy rodzin są jak drzewa o rozwichrzonych gałęziach, splatają się ze sobą na wiele sposobów. Najlepiej wiedzą o tym ludzie, którzy zbliżają się do końca swego życia. Czasem wystarczy wsłuchać się w ich opowieści, by w pełnej krasie zobaczyć świat dawno miniony, odkryć sekrety przeszłych pokoleń, przeniknąć myśli i uczucia tych, których nie mieliśmy szansy poznać osobiście. Katarzyna Droga po raz kolejny zaprasza nas do swej magicznej podróży w przeszłość."

www.instagram.com/czyczytasz


Początkowo czytało mi się trudno, ale jakoś w 1/3 powieść mnie zaciekawiła. To przyjemna historia rodzinna, z dość niebanalnym bohaterami, licznymi tajemnicami i miłością, która nigdy nie jest prosta i idealna.

https://www.facebook.com/szarakawiarenka


Korzenie rodziny Bogoszów nierozerwalnie wiążą się z zajazdem na rozstaju dróg, tuż obok starej wierzby z bocianim gniazdem. Gdy w XIX wieku Henryk Bogosz kupuje ziemię pod Kalinowem, gniazdo już istnieje. Ptaki powracające co roku widzą, jak powstaje gospoda, jak zarządzają nią kolejne pokolenia. Są świadkami wichrów wojny, namiętności, tajemnic, zdrad, miłości, a nawet zbrodni w Gospodzie pod Bocianem. Mimo to każdy Bogosz wie, że tutaj bije serce małej wspólnoty. Sięgnęłam po książkę Gospoda pod Bocianem Katarzyny Drogi z kilku powodów. Bocian – jakże swojski ptak, jakże symboliczny, jakże niecierpliwie wypatrywany wiosną i ze smutkiem żegnany u schyłku lata; swojska gospoda. Magiczna okładka zatrzymała mój wzrok na dłużej, podkreślając minione czasy. I tematyka – historia rodu, stare fotografie, genealogia, sekrety. Zaczęłam czytać i na jakiś czas przeniosłam się do Gospody pod Bocianem jako gość, a potem domownik. Oto i pudło. Mateusz dziarsko je podniósł, a ono złośliwie rozsypało się w rękach, ujawniając niezwykłą zawartość. (s. 13) Zapalnikiem do przeniesienia się w przeszłość i poznania historii rodu Bogoszów stają się stare szkice, dokumenty, zeszyty i album. To z niego wysypały się pokurzone czarno-białe fotografie. Niektóre z nich były podpisane. Bohaterkę zaintrygowało zdjęciem przedstawiające kobietę z dwojgiem dzieci na tle murowanego budynku z szyldem: Gospoda Pod Bocianem. Zostało ono wykonane w 1942 roku w Kalinowie w Zakładzie Braci Bogosz. Ponieważ kobieta wierzy w filozoficzne życie pudełek i znaki od losu, to postanowiła dowiedzieć się czegoś więcej, tym bardziej że znała ostatniego z braci, Konstantego Bogosza, starego fotografa z żelaznego pokolenia. Udzielił mi zgody na spisanie dziejów rodziny, ale przede wszystkim musiał dać ją sam sobie. (s. 20) Spotkanie z panem Konstantym było nieuniknione. Zdjęcia sprzed lat wywołały w nim wspomnienia, a że przeczytał książkę bohaterki o jej rodzicach, to zgodził się uchylić drzwi do swojej przeszłości, opowiedzieć historię swojej rodziny i ją spisać. Tak oto dzieje rodziny Bogoszów, poplątane losy nestora rodu Teodora Bogosza zaczęły żyć na nowo. Wspomnienia, stare fotografie, papierowe listy splotły się z e-mailami, komórkami, dyktafonem, komputerem i danymi z Internetu. Same dziury w tej sieci. (s. 243) Konstanty nazwał rodzinę Bogoszów „porwaną siecią”. Wieczne zaginięcia i wyjazdy to ich przekleństwo. W każdym pokoleniu ktoś wyjeżdża lub znika: Teodor, Stanisław, Krystyna… Każdy ma w rodzinie swoje miejsce, a gdy ktoś nagle znika, to pozostali członkowie dążą do scalenia wszelkimi metodami i środkami, do poznania prawdy o zaginionym, nawet tej najgorszej i najbardziej bolesnej. Cierpienia pozostawiają swój ślad na członkach rodu, kolejne pokolenia pogrobowców w rodzinie. Klan Bogoszów mimo wielu zawirowań historycznych i perturbacji rodzinnych jest silny. Z jednej strony godzi się ze swoim losem, a z drugiej walczy na różne sposoby o bliskich i o dom rodzinny. To kobiety odgrywają w tej historii najważniejszą rolę. One są siłą. Każda tajemnica ma swoją cenę podług wyceny posiadacza. (s.71) Tajemnic w powieści nie brakuje, związane są choćby z zaginięciem poszczególnych członków rodziny. Zostają one stopniowo odkrywane po latach – czasami w wyniku niespodziewanego przypadku, czasami w wyniku wieloletniego śledztwa odnalezienia świadków. Jednak nie wszystkie karty tajemnic zostają odkryte. Los nie chce ich tak szybko ujawnić. Sami bohaterowie mają własne sekrety, skrywane przed najbliższymi, choć inni o nich wiedzą. W tym wszystkim miłość, namiętności i zdrady, które rządzą ludźmi na co dzień. Honor i duma, pozycja w społeczeństwie, przynależność do grupy społecznej często wpływają na przebieg zdarzeń i losy bohaterów. Trzecie dziesięciolecie wieku dwudziestego okazało się czasem ciekawym, ale stare przysłowie mówi, że ciekawe czasy, to czasy przeklęte. (s. 57) Barwne dzieje rodu Bogoszów nie byłyby tak zajmujące i intrygujące, gdyby nie usytuowanie Gospody pod Bocianem przy rozwidleniu ważnych dróg do Warszawy, Białegostoku, Wilna, Grodna. Gość musiał się tu zatrzymać. Wojny wybuchały, władze się zmieniały, a gospoda wciąż trwała na swoim miejscu niczym posąg i żywiła ludzi. Zmieniały się tylko pokolenia Bogoszów i bocianów. Losy gospody na przestrzeni lat, zmian ustrojowych i panującej władzy to kawałek burzliwej historii Polski II połowy XIX, XX i początku XXI wieku. To również widoczny postęp cywilizacyjny, wprowadzenie elektryfikacji i kanalizacji, postępowe myślenie właścicieli, stawianie na rozwój i historia utrwalona na zdjęciach. Nie ma czegoś takiego jak wsze czasy. Wszystkie nasze biografie to tylko… tymczasy. (s. 179) Ulotność życia, przemijanie nieustająco wiąże się z historią rodziny. Pojawiają się nowe pokolenia i to one przejmują schedę. Rodzina jak drzewo się rozrasta, jej gałęzie splatają się z innymi drzewami rosnącymi wokół siebie. Drzewo genealogiczne rodu Boguszów też się rozrasta. Czytelnicy mają szansę do niego zajrzeć w razie potrzeby, gdyż zostało ono zamieszczone na wewnętrznej stronie trzeciej okładki. Podróżowanie w czasie za pomocą wspomnień bywa kosztowne, bardziej niż najdroższe loty wokół globu, tylko waluta jest inna. (s. 152) Wspomnienia Konstantego opowiadane w ciągu kilku miesięcy to główny trzon powieści. Płaszczyzna historyczno-wspomnieniowa przetykana jest płaszczyzną wydarzeń współczesnych. To one dominują pod koniec powieści i przynoszą dla wszystkich zaskakujące rozwiązania – nie tylko bohaterowie się wzruszają. Gmatwają także losy młodego pokolenia Bogoszów. Helena, wnucz ka Konstantego, raptownie dokonuje rewolucji w swoim życiu. Co się wydarzy? Nie wiadomo. Ale Gospoda pod Bocianem wciąż miała swój klimat i czynne „gniazdo”. (s. 19) Gospoda pod Bocianem zaprasza w swe skromne progi i raczy podlaską gościnnością, wschodnią otwartością ramion i bram, bogatą historią, intrygującą i zagmatwaną historią rodu jej właścicieli snutą przez dziewięćdziesięcioletniego Konstantego Bogosza i pisaną dalej przez współczesne pokolenie. Fabuła powieści oparta na prawdziwej historii fascynuje swą złożonością i wielowątkowością. Akcja trzyma w napięciu i niechętnie odsłania rodzinne tajemnice, porusza i wzrusza, uczy historii Polski. Uświadamia, jaką siłą w czasie klęsk i wichur oraz w czasie spokoju i budowy jest rodzina, a właściwie kobiety w tej rodzinie oraz jaką nieocenioną skarbnicą wiedzy o dawnych czasach i rodzinie są nestorowie rodu, starzy ludzie podróżnicy w czasie. To Konstanty opowieścią o swej rodzinie może skłonić czytelnika do wybrania się we własną podróż w czasie z filiżanką herbaty i starymi dokumentami oraz czarno-białymi fotografiami. A bociany czuwają z gniazda…

W szponach literek martucha180


Historia rodziny Bogoszów rozpoczyna się w XIX wieku, gdy Henryk tworzy Gospodę pod Bocianem, niezwykłe miejsce, które staje się prędko rodzinnym gniazdkiem dla jego bliskich. Choć lata mijają, a czasy bezustannie się zmieniają ród Bogoszów nieprzerwanie od tamtego czasu trzyma się razem. Za każdym razem, gdy sięgam po literaturę dedykowaną kobietom mam nadzieję, że tym razem faktycznie wsiąknę w tę historię. Że ten romans w końcu okaże się „mój”, że ten dramat faktycznie mnie poruszy. Niestety, jak na razie nie znalazłam swojej idealnej książki dedykowanej mojej płci i choć sięgnęłam po „Gospodę pod Bocianem” Katarzyny Drogi z jak najlepszym nastawieniem to niestety, i tym razem nie jest to do końca książka dla mnie. Nie jest to zła powieść – po prostu ja najwyraźniej nie potrafię wczuć się w te typowo kobiecą literaturę. Tytuł: Gospoda pod Bocianem Autor: Katarzyna Droga Liczba stron: 324 Gatunek: powieść obyczajowa Wydanie: Edito, Gliwice 2018 Konstrukcja „Gospody pod Bocianem” przypomina mi trochę „Całe miasto o tym mówi” Fannie Flagg. Tak jak i tam, tak i tu obserwujemy losy bohaterów na przestrzeni lat, choć należy dodać, że jednak książka Drogi nie rozwleka swojej historii na aż tyle lat i po prostu trzyma się jednej rodziny, a nie opowiada o całym mieście. Ta powieść to swoista saga rodzinna, tyle tylko, że zmieszczona w jednym tomie. W związku z tym czasy opisywane przez autorkę naprawdę szybko mijają i moim zdaniem trudno w trakcie czytania „Gospody…” naprawdę wczuć się w czasy międzywojnia, czy II wojny światowej, zwłaszcza, że te wydają się podane stosunkowo płytko. A przynajmniej – dla mnie, osoby przyzwyczajonej do mocnej stylizacji języka w związku z czytaniem literatury fantastycznej. Ponieważ czas w książce Drogi mija dość szybko, trudno tu też mówić o bardzo indywidualnym podejściu do bohaterów i jakiejś konkretnej fabule. Narrator często zdaje się stać z boku, obserwując to, co się dzieje i nie wnika zbyt głęboko w dusze postaci, choć należy zaznaczyć, że sama ich charakterystyka wypada naprawdę nieźle. A fabuła? Cóż, choć w „Gospodzie…” znajdziemy kilka wątków, które stanowią swoiste rodzinne tajemnice i pchają całość do przodu to jednak przede wszystkim to książka o funkcjonowaniu dość zżytej ze sobą rodziny. A szkoda. Szkoda, bo w tle tego wszystkiego rozgrywa się naprawdę niezła historia, którą chciałabym przeczytać i poznać, tylko… z innej perspektywy i z innym sposobem narracji; bardziej dynamicznym, bardziej emocjonalnym. Bo choć styl Drogi jest całkiem ładny oraz naprawdę ciepły to akurat do tego typu fabuły taki sposób opowiadania historii absolutnie by nie pasował. Ta książka okazała się być dla mnie po prostu kolejną, „typową” literaturą kobiecą. Całkiem ładnie napisaną, bardzo serdeczną, dość spokojną i skupiającą się na relacjach między członkami rodziny. Właściwie nie mam jej nic do zarzucenia jako do książki tego typu: na pewno będę polecała ją wielu kobietom, które po prostu takiej literatury szukają, co jak najbardziej rozumiem i szanuje. Tyle tylko, że sama chciałabym jednak czegoś więcej; czegoś mocniejszego, czegoś bardziej dopracowanego pod względem stylu, czegoś, co naprawdę by mnie zaintrygowało. Nie widzę też w książce Drogi właściwie niczego innowacyjnego: to po prostu bardzo „bezpieczna” historia, która zdecydowanie nie próbuje wyprowadzać czytelniczki przyzwyczajonej do rodzinnych opowieści z jej strefy komfortu. „Gospoda pod Bocianem” nie okazała się dla mnie strzałem w dziesiątkę; próbuję i testuję literaturę kobiecą, ale to cały czas nie jest to, czego szukam. Nie żałuję jednak zapoznania się z nią i mam po prostu nadzieję, że będę mogła wieść o niej przekazać dalej w świat, bo nie wątpię, że ta powieść znajdzie dość duże grono swoich zwolenniczek… i może również zwolenników?

http://drewniany-most.blogspot.com


Literatura obyczajowa to taki rodzaj książek, po które rzadko sięgam. Tym razem, zachęcona przez portal www.czytampierwszy.pl, sięgnęłam po „Gospodę pod bocianem” autorstwa Katarzyny Droga. Muszę przyznać, że książka sama w sobie jest naprawdę barwna, bogato opisana. Autorka w sposób subtelny i przemyślany łączy zawiłe wątki rodziny Bogoszów, ich historię, jak i losy obecne. Trzeba przyzna, że styl pisarski Katarzyny Droga jest bogaty, słownictwo różnorodne, a wyobrażeniowe opisy wydarzeń przenoszą czytelnika w świat Bogoszów. „Naiwnym jest każdy, kto sądzi, że można przejść przez życie bez wstrząsów, wzlotów i upadków, że zależy to od cech osobniczych jednostki, czasów, w których przyszło jej żyć, jest dziełem przypadku albo kwestią nagrody lub kary Bożej. Nic podobnego. Tak w przypadku człowieka poczciwego, jak i niespokojnego, nadchodzi czas klęski i wichury, czas budowy, spokoju, znów trzęsienia ziemi i tak dalej. Na pytanie, czemu tak bywa i jak się to zwykle kończy – nikt nie zna odpowiedzi.” (Gospoda pod bocianem, K. Droga) Jak w każdej sadze rodzinnej, tak i w „Gospodzie pod bocianem” wydarzenia są dynamiczne, czas płynie bardzo szybko, także trzeba czytać uważnie, aby nadążyć za losami rodziny – w końcu „losy rodzin są ja drzewa o rozwichrzonych gałęziach, splatają się ze sobą na wiele sposobów…” (Gospoda pod bocianem, K. Droga). Ta powieść to jedna wielka się miłości, zawodów, wzlotów i upadków, przyjaźni i nienawiści, fascynacji i pogardy. Akcja książki toczy się z jednej strony w czasach II wojny światowej, kiedy to Teodora Bogosz otwiera Gospodę pod Bocianem, która ma stanowi gniazdo rodzinne Bogoszów, z drugiej strony mamy do czynienia z bohaterami współczesnymi, którzy za pomocą wspomnień, fotografii i kart historii odkrywają swoje korzenie i rodzinne tajemnice. Tutaj pojawia się największy – jak dla mnie minus książki – mianowicie mimo trudnych czasów, których toczy się powieść, autorka nie rozwodzi się na trudami życia w okresie międzywojennym – tak jak by Gospoda po bocianem była po za wojną i wydarzeniami. Mamy tylko ogólny zarys, jakieś echo szumiące w oddali, a cała groza wojny omija bohaterów, a tym samym czytelnika. Po co zatem wracać do czasów II wojny światowej jeżeli omija się jej grozę, strajki, protesty, realizm czasów komunistycznych? Jak wspomniałam na początku – nie jestem fanem tego typu literatury i mimo brwności opisów, zawiłej historii i wspaniale opisanych losów rodziny Bogoszów – „Gospoda pod bocianem” nie jest lekturą, która na długo zapadnie mi w pamięć. Zdecydowanie jest to ten rodzaj literatury, który trzeba kochać. Mnie osobiście pewne wątki nudziły, akacja mimo, że dynamiczna wydała mi się wątła – nie to o w kryminałach i thrillerach, które kocham. Brakowało mi dreszczyku emocji, które dostarcza tajemnicze śledztwo lub krwawe morderstwo. Moja ostateczna ocena to 5/10 – w końcu nie można dyskredytować typu literatury, którego się nie lubi, dla fanów obyczajówek jednak mógłby być to naprawdę dobra pozycja.

https://www.nieprzeczytane.pl Patrycja C.


Gospoda pod Bocianem od lat łączyła losy rodziny Bogoszów. Rodzili się tam, razem pracowali i zdawało im się, że nic nie może zaburzyć tego porządku rzeczy. Okazało się to złudzeniem - rodzina niejednokrotnie musiała mierzyć się z problemami: wojnami, obsługą wrogich wojsk, rzeczywistością Polski Ludowej i utratą praw do Gospody, próbą ich odzyskania. Mimo wielu problemów, kłótni, tajemnic i wyjazdów, rodzina jednak potrafiła się odnaleźć. Gospoda pod Bocianem jest powieścią ciepłą. Bohaterowie nie zawsze się lubią, przeżywają ogromne tragedie i straty, ale wzajemne wsparcie, upór i pamięć o tych, którzy odeszli, sprawia, że trudno ich nie polubić. Zwłaszcza, że poznajemy ich za pomocą wspomnień najstarszego żyjącego Bogosza i możemy zestawić przeszłość rodzinny z jej teraźniejszością. Niemal nierzeczywiste wsparcie i pomoc, jakiej sobie bohaterowie na przestrzeni lat udzielają wywołuje uśmiech, pomimo pewnych świństw. Sprzyja temu także kreacja postaci - na ogół ciepłych i nawet jeśli w jakiś sposób negatywnych, to nadrabiających czymś innym, jakby zagubionych i z tego względu zasługujących na wybaczenie. Nie są to postacie pełnokrwiste, poza seniorką rodu Tosią, raczej schematycznie zaprezentowane (lub niedoreprezentowane) typy, ale typy na ogół sympatyczne Warto podkreślić, że nie ma postaci w pełni złych czy dobrych - każdy ma swoje za uszami i mimo wszystko nie brak realizmu pod tym kątem. Za to w powieści brakuje trochę tła. Wszystko rozgrywa się w czasach wielkich wydarzeń historycznych, ale do nas dociera zaledwie ich echo. Nie ma oddanej ani grozy wojny, ani absurdów czasów komunistycznych. Wszelkie protesty, strajki są właściwie pomijane, a ocena współpracujących z kolejnymi władzami bohaterów nie przychodzi autorce na myśl. Z jednej strony buduje to dalej utopijność i ciepło świata, z drugiej nieco pozbawia realizmu powieść, którą przecież w jakimś stopniu bazuje na faktach. Niestety w Gospodzie brak też pewnej konsekwencji w narracji i przedstawionych wydarzeniach. Czytamy na przykład: "Tosia też tak myślała, teraz, kiedy dostała od Boga i córkę, po raz pierwszy poczuła, że Teodor nie wróci. Włożyła żałobę [2018 : 104]", a kilka stron później: "Tosia nie przywdziała żałoby, ale śledztwo umorzono i uznano Bogosza za martwego... [2018 : 110]". To niby drobiazgi, ale ostatecznie znajduje się ich tutaj trochę, a książka sprawia wrażenie nieco niedopracowanej. Gospoda pod Bocianem nie jest powieścią idealną. Jest ciepła, przyjemna i całkiem nieźle się ją czyta. Polecam fanom powieści kobiecych, sag rodzinnych oraz tym, którzy mają ochotę poczytać coś niewymagającego.

coffee-kafes.blogspot.com Aleksandra Kacianowska


Gospoda pod Bocianem – założona w XIX wieku nieopodal podlaskiej wsi Kalinowo, była świadkiem ślubów, pogrzebów, emocji codziennych i niezwykłych, zdrad i miłości, zaginięć i powrotów... Przez lata usytuowane tuż obok bocianie gniazdo stało się symbolem i poniekąd patronem Gospody, trwającej niezachwianie przez czasy dobrobytu, okupacji, rozbiorów i wolnej Polski. Jej mieszkańcy – rodzina Bogoszów – to postaci barwne, korzystające z życia i możliwości każde na swój sposób. Główną bohaterką jest Teodora Bogosz, która jako pierwsza objęła władanie nad Gospodą. W ciągu swojego długiego życia miała do opowiedzenia wiele historii, które zostają niespodziewanie odkryte przez bohaterów całkiem współczesnych – Kasię, Mateusza i Helenę. Nagle okazuje się, że faktycznie mały jest ten świat. Chcesz przekonać się o tym, jak historie dwóch rodzin splotły się ze sobą w niemal magiczny sposób? Sięgnij po książkę Katarzyny Drogi.

Lubimy Czytać PerełkoFranklin


"Gospodę pod bocianem" rozpoczyna przybycie Henryka Bogosza do Podlesia - XIX w. Tajemniczy przybysz w podróżnej pelerynie postanawia się tam osiedlić. Na skraju dróg pod miasteczkiem wykupuje tereny, na których decyduje się wybudować oberżę. Urokliwe miejsce przyciąga nie tylko podróżnych, ale i bociany, które co roku odwiedzają karczmę. To od ich gniazda powstała nazwa oberży - oberży, która stała się domem dla pokoleń rodziny Bogosz. "Gospoda pod bocianem" to piękna powieść o rodzinie i miłości. Sprawia, że trudno się od niej oderwać, ale również skłania do chwili refleksji... Autorka nie tylko przedstawiła nam codzienne życie rodziny Bogoszów, ale również ukazała tło historyczne Polski. "Gospoda pod bocianem" to moje pierwsze spotkanie z twórczością Katarzyny Drogi, chyba dobrze zaczęłam, bo zdecydowanie nie będzie to ostatnie spotkanie! :)

paciaczyta.blogspot.com Patrycja Marcinkowska


Książka Katarzyny Drogi „Gospoda pod bocianem”, to pierwsza książka autorki, którą miałam okazję czytać. Mimo niedociągnięć, które dostrzegłam w podczas jej lektury muszę przyznać, że zdecydowanie nie ostatnia książka tej autorki, którą przeczytałam. Historia rodziny Bogoszów, która zawiera zarówno szczęśliwe, jak i te przykre momenty ich życia. Opowiada trudne czasy wojny, etap biedy, ale także sukcesów i czasy świetności rodzinnego biznesu – Gospody pod Bocianem. Historia rodziny, ich korzenie, początki i jakże trudne czasy, w których przyszło im żyć. Jest to obyczajowa powieść z dużą dawką romansu, gdyż każdy z członków rodziny swoje miłości przeżywał. Pierwsze zakochanie, uniesienia miłosne i zdrady jak w życiu każdego się przeplatają. Postacie zwyczajne, bardzo realistyczne i dają się lubić już od pierwszych stron pomimo trudnych czasów w jakich się znaleźli. Niemniej jednak przeszkadzały mi nieco często zagmatwane zawiłości bohaterów, w których momentami zaczynałam się gubić. Autorka w akcji książki często zmienia wymiar czasowy, co również często myli czytelnika. Najważniejszym elementem jest okres II Wojny Światowej, w którym rozgrywa się historia. Jednak autorka przenosi nas również w inne lata XX wieku, aż do czasów współczesnych. Książka napisana przyjemnym, dostępnym językiem, jednak brakowało mi nieco dialogów, gdyż głównie króluje w niej forma narracji. Mnie niestety nieco rozczarowała momentami dość flegmatyczna, powolna i nudna akcja książki oraz męczyły zbyt obszerne opisy rzeczy zbędnych, niedotyczących akcji książki. Książka ciekawa. Polecam ją szczególnie osobom, które interesują się i lubią czasy II wojny światowej w literaturze. Osobiście uważam za nieco przekoloryzowane zakończenie, niemniej jednak rodzina, którą spotkało tyle złego zasługuje na szczęśliwe zakończenie.

granice.pl Małgorzata Stępień


"Gospoda pod bocianem" to pierwsza książka autorstwa Katarzyny Drogi z jaką miałam do czynienia. Nigdy nie czułam pociągu do książek polskich autorów w kategorii romansów, jednak po zachęcającym do przeczytania opisie oraz pozytywnych opinii zadowolonych czytelników sięgnęłam po tę powieść. Nie powiem, że książka mnie zawiodła, jednak otrzymałam zupełnie coś innego, niż początkowo myślałam. Autorka przenosi nas do czasów II wojny światowej, podczas której poznajemy samotną matkę, oraz mężczyznę, który musi opuścić swoją rodzinę. Książka wciąga, przez kartki czuć realia w jakich osadzona jest powieść. Autorzy są wiarygodnie sportretowani, od pierwszych stron powieści zaprzyjaźniamy się z nimi i ze zgrozą czytamy historie, które ich spotykają. Wątek miłosny jest niczego sobie jednak nie strąca z krzesła. Niestety akcja książki jest nudna i flegmatyczna. Opisy miejsc, zjawisk i bohaterów zanudzają, a zwrotów akcji brak. Plusem powieści jest wplecenie w fabułę Bocianów, których historie niezwykle zainteresowała mnie oraz zachęcała do dalszego przeczytania książki. Polecam tę książkę na zimne jesienne wieczory z kubkiem herbaty, ponieważ lekkość powieści idealnie wpasowuje się w tę porę roku. Nie należy jednak zbytnio nastawiać się na tę powieść, gdyż może być ona dla niektórych czytelników żmudna i monotonna.

Empik Diaxarka


W życiu to się trzeba naśmiać do woli, wytańczyć, z chłopem wykochać aż do utraty tchu, dzieci narodzić, najeść i wódki napić! Inaczej Boga obrażasz, jak się nie cieszysz tym, co dał. ‘’ ,,Gospoda pod bocianem" to książka autorstwa Pani Katarzyny Drogi. Jest to również pierwsza jej książka z jaką miałam przyjemność. Osobiście bardzo chciałam przeczytać, mimo wszystko nie potrafiłam się jakoś zebrać do zakupy jej. Jednak dzięki stronie www.czytampierwszy.pl otrzymałam tę książkę i już nie miałam żadnych wymówek. Po książce nie spodziewałam się żadnych rewelacji… jednakże otrzymałam pozytywne zaskoczenie. Akcja książki rozgrywa się podczas II wojny światowej, podczas której mamy do czynienia ze samotną matką oraz mężczyzną zmuszonym do opuszczenia własnej rodziny. Nie powiem, książka jest bardzo wciągająca, a sam sposób napisania jej „pachnie” realiami tej oto książki. Wszyscy bohaterowie oraz miejsca akcji są bardzo dobrze i wiarygodnie wykreowani. Od samego początku autorka daje nam do zrozumienia, że powieść ta jest pełna zgrozy oraz miłości. Dużym plusem jest pojawienie się Bocianów, które mają równie fascynującą historię. Powieść ta jest idealna na zimne jesiennie wieczory, jest lekka oraz bardzo przyjemnie się ją czyta. Z czystym sercem polecam!

Lubimy Czytać muffinkowa515


Gospoda pod bocianem" Katarzyny Drogi to idealna powieść na jesienne wieczory. Jest to historia o rodzinie Bogoszów, którzy są przywiązani do swojego miejsca zamieszkania - zajazdu na rozstaju dróg. Obok niego znajduję się stara wierzba z bocianim gniazdem. Opowiada od początku jak przodek wszedł w posiadanie gospody pod Kalinowem w XIX. Dowiadujemy się z niej, że gniazdo było zawsze i ptaki powracające co roku widziały, jak powstaje budynek, jak zarządzają nim kolejne pokolenia. Bardzo podobały mi się historie pokoleń ukazane w tej książce. Obok niej nie da się przejść obojętnie. Wzbudza ona pełno emocji od refleksji aż po radość. Bardzo polecam! Moja ocena: 8/10

Lubimy Czytać Klaudia_p


„Gospoda pod Bocianem” przedstawia dzieje rodu Bogoszów począwszy od XIX, kiedy to Henryk Bogosz kupił kawałek ziemi pod Kalinowem aż po czasy współczesne. Dzieje rodu splatają się także z ważnymi i trudnymi czasami – II Wojną Światową czy komunizmem, a świadkami tego wszystkiego są ciągle powracające bociany… „- Tego mnie wojaczka nauczyła-odpowiedział- że człowiek bezpieczny to człek bogaty. Ciało ludzkie rwie się od kul jak szmata. Zdrowie nic tu nie da, szczęścia łut więcej. A moneta przetrwa…” Historia rodziny Bogoszów jest naprawdę piękna i wciągająca. Jednak jak w każdej rodzinie i w tej są rysy – zdrady, tajemnice, niewypowiedziane słowa. Bogoszowie muszą zmierzyć się też z takimi tragedią jak morderstwo czy zaginięcie. Autorka posługuje się także bardzo obrazowym językiem, co sprawia, że książka ma swój niepowtarzalny klimat. Bohaterowie są wyraziści i dobrze wykreowani, co prawda jest ich dość dużo, ale na końcu książki można znaleźć drzewo genealogiczne, dzięki któremu nie można się pogubić. Książka najbardziej podobała mi się, kiedy akcja rozgrywała się w okresie międzywojennym i II Wojny Światowej, najmniej interesujące natomiast, były dla mnie czasy współczesne, szczególnie wątek Mateusza i Helenki, który trochę mnie nudził. „Najprostsze rozwiązania przychodzą do głowy ostatnie...” Jest to moje pierwsze spotkanie z autorką, jednak mam nadzieję, że nie ostatnie. Szczególnie polecam fanom powieści obyczajowych.

500 książek, które warto przeczytać


"… Świat się uporządkował … będą je uczyć latania, a potem razem umkną do ciepłych krajów. Jeśli na swojej drodze nie trafią na przeszkody i złych ludzi, powrócą wiosną ..." Ta książka urzekła mnie swoją okładką. Jeszcze zanim poznałam jej opis, byłam bardzo zaciekawiona. W końcu podjęłam decyzję, że chcę ją przeczytać. W pierwszej myśli miała być to odskocznia od dominującej na blogu fantastyki, romansów i erotyków. Ale był też drugi aspekt: polska autorka, a ja uważam, że naszym rodowitym autorom należy dawać szansę. Pierwsze, na co zawsze zwracam uwagę przy nowo poznanych autorach to styl. Tak naprawdę w takich przypadkach to kilka/kilkanaście stron potrafi zadecydować o tym, czy podejdę pozytywnie do danej książki. Tutaj się nie zawiodłam. Pani Kasia ma niesamowicie piękny, barwny zasób słów. Autorka w ciekawy sposób łączy opisy dotyczące wspomnień i historii z opisami współczesnych wydarzeń. Całość opisana w przemyślany sposób tak, aby czytelnik się nie pogubił. Lektura tej książki przywodziła mi na myśl inspirujące, natchnione duchem miłości historie opowiadane przez dziadków. Ponadto znajdziecie tutaj cudowne opisy podlaskich krajobrazów, które tworzą magiczny, sielankowy klimat. Jak dla mnie Pani Kasia zdała test na bardzo dobrego, polskiego autora. Historia rozpoczyna się, gdy główna bohaterka Kasia (postać autorki) odnajduje stare pudło z różnymi bibelotami. W tych różnościach znajdują się między innymi pokurzone czarno-białe fotografie. Największą uwagę zdobywa zdjęcie kobiety z dwojgiem dzieci na tle Gospody Pod Bocianem. Jest to fotografia z Kalinowa powiązana z rodziną Bogoszów. Autorka zaintrygowana starymi pudełkami, które przekazują wspomnienia, postanawia podążyć śladem tej historii. Spotyka się z Panem Konstantym, najmłodszym z braci Bogoszów. W tym momencie rozpoczyna się magiczna opowieść oparta na wspomnieniach, historii oraz rodzinnych opowieściach. A wszystko zaczyna się pod koniec XIX wieku, kiedy to Henryk Bogosz zostaje właścicielem Gospody pod Bocianem... "Najprostsze rozwiązania przychodzą do głowy ostatnie..." W tej książce pojawia się zdecydowanie wiele wątków. Osobiście uważam, że wszystkie był ciekawe i każdy z nich zasługiwałby tutaj na krótki opis. Momentami jednak czułam się przytłoczona nadmiarem. Autorka stworzyła wielowątkową powieść, przedstawiającą losy wielu pokoleń na przestrzeni lat. Całość należy czytać naprawdę uważnie, aby wgryźć się w najbardziej ciekawe szczegóły oraz szczególiki. Kiedy Pan Konstanty przedstawia dzieje swojej rodziny, zostajemy zabrani w wir wspomnień i podróż w czasie razem z bohaterami. Dodatkowo w tle znajdzie się również współczesna miłosna historia Mateusza i Helenki. Dzieje Bogoszów zbiegają się z II Wojną Światową i trudnymi czasami komunizmu. Opisywane życie wokół gospody pokazuje historię pokoleniową, trwającą w czasie zmian ustrojowych. To połączenie wątków z II połowy XIX, XX i początku XXI wieku. Ta książka jest tak różnorodna i rozbudowana, że aż ciężko mi ją podsumować. Bohaterowie mają to coś, co urzeka czytelnika i sprawia, że pragniemy poznać całość ich historii. Barwnie opisana sprawia wrażenie przeniesienia w czasie i uczestniczenia w życiu bohaterów. Ponadto ciekawie pokazana rozpiętość czasowa ukazuje nam świat jakiego nie znamy: świat wojny, okupacji, ale też miłości i zdrady. Dzięki różnorodności charakterów i zachowań ludzkich czytelnik może zastanowić się jaki wpływ ma na nas historia oraz jak czas próby działa na nasze charaktery. To pasjonująca opowieść osadzona w pięknych podlaskich krajobrazach, o losach zwykłych ludzi na tle przełomowych wydarzeń. Znajdziecie tutaj wątki trudnych decyzji, bólu, złych wyborów, smutku, cierpienia, ale też miłości, pasji, domowego ogniska oraz magii wspomnień. Zdecydowanie polecam osobom, które oczekują lektury delikatnej, spokojnej, pełnej emocji i ciekawych wątków. Podobała się zarówno mnie, jak i mojej mamie, także jest to książka skierowana do szerokiej grupy odbiorców. Myślę, że dałabym tej autorce kolejną szansę bez zawahania. Całość była naprawdę przyjemna i ciekawa, więc jak widać: warto próbować rodzimych autorów! „Naiwnym jest każdy, kto sądzi, że można przejść przez życie bez wstrząsów, wzlotów i upadków, że zależy to od cech osobniczych jednostki, czasów, w których przyszło jej żyć, jest dziełem przypadku albo kwestią nagrody lub kary Bożej. Nic podobnego. Tak w przypadku człowieka poczciwego, jak i niespokojnego, nadchodzi czas klęski i wichury, czas budowy, spokoju, znów trzęsienia ziemi i tak dalej. Na pytanie, czemu tak bywa i jak się to zwykle kończy – nikt nie zna odpowiedzi.”

http://iskraczyta.blogspot.com/ Kinga Ksel


Pokolenia mają swoje tajemnice, radości i smutki. Podróże w przeszłość dla mnie są tymi najciekawszymi, w taką zabrała mnie autorka, ale czy było ciekawie? OPIS: Korzenie rodziny Bogoszów nierozerwalnie wiążą się z zajazdem na rozstaju dróg, tuż obok starej wierzby z bocianim gniazdem. Gdy w XIX wieku Henryk Bogosz kupuje ziemię pod Kalinowem, gniazdo już istnieje. Ptaki powracające co roku widzą, jak powstaje gospoda, jak zarządzają nią kolejne pokolenia. Są świadkami wichrów wojny, namiętności, tajemnic, zdrad, miłości, a nawet zbrodni w Gospodzie pod Bocianem. Mimo to każdy Bogosz wie, że tutaj bije serce małej wspólnoty.Losy rodzin są jak drzewa o rozwichrzonych gałęziach, splatają się ze sobą na wiele sposobów. Najlepiej wiedzą o tym ludzie, którzy zbliżają się do końca swego życia. Czasem wystarczy wsłuchać się w ich opowieści, by w pełnej krasie zobaczyć świat dawno miniony, odkryć sekrety przeszłych pokoleń, przeniknąć myśli i uczucia tych, których nie mieliśmy szansy poznać osobiście. Katarzyna Droga - urodzona w 1965 roku w Zambrowie.Ukończyła Uniwersytet Warszawski na Wydziale Filologii Polskiej. Była nauczycielką języka polskiego, dziennikarką i redaktorką w piśmie edukacyjnym i kobiecym. Wydawała czasopisma dla młodzieży. Teraz pisarka oraz redaktor naczelna w magazynie "Sens. Rozwój, zdrowie, piękno". FABUŁA: Henryk Bogosz w czasie II wojny światowej kupuje kawałek ziemi w którą postanawia zainwestować. Powstaje karczma, która stanie się miejscem wielu pokoleń. Po śmierci seniora rodu, jego syn Teodor postanawia zająć się gospodą. W Kalinowie ciężko było o klientelę, dlatego Henryk przestrzegał syna aby sprzedał karczmę i wyjechał. Mężczyzna nie posłuchał i podejmuje decyzje o poprowadzeniu rodzinnego interesu. Do szczęścia zaczyna mu brakować tylko żony, jednak gdy poznaje Teodorę rychło czekać na ślub. Gospoda pod Bocianem organizuje pierwsze wesele, jest rok 1919 i wczesna jesień. Małżeństwo ma być szczęśliwe, urodzajne w dzieci i trwałe, jednak nie wszystko potoczy się po ich myśli. Henryk nie będzie stronił od kochanek. Mimo powiększającej się rodziny o kolejne dzieci, mężczyzna nie rezygnuje z podwójnego życia. Pewnego dnia pojawi się list, od kochanki Henryka, który być może zmieni całe ich życie. Ród Boguszów to niezwykła, a jednak piękna w swej prostocie opowieść o rodzinie, przyjaźni, zdradzie, rodzicielstwie i trudnych czasach wojny. Historia, która przenosi w czasie i sprawia, że stajemy się częścią rodziny. MOIM ZDANIEM: Jeśli kochacie polskie krajobrazy, doceniacie piękno przyrody i zakorzenione historie rodzin to będziecie tak samo zadowoleni z tej książki jak ja. Podlasie jest piękne w swej naturze, ale nie tylko. Ludzie, którzy je zamieszkują w swoim systemie wartości mają zdecydowanie inną hierarchię. Poczujecie wzajemną pomoc ludzi sobie, radość z małych rzeczy i wszechobecną szczerość wobec siebie. Nie ukrywam, że początki z tą książką były trudne. Nie na co dzień wybieram tego typu powieści. Pokrywanie się dwóch wątków - przeszłości i teraźniejszości. Przygotujcie się na dużą ilość bohaterów, którzy po drodze trochę mogą nas pogubić, ale wystarczy skupienie żeby odnaleźć się dość szybko w historii. Na mnie największe wrażenie zrobiły opowieści o losach wojny i Krysi, ale o tym wszystkim dowiecie się z książki. Kalinowo pozwoli Wam wtopić się w historię i mieszkańców wsi. Sprawi wrażenie tajemniczości, ale wmiesza też Was w koneksje rodzinne, które po przeczytaniu jej nie będą już obojętne. Ogromnym plusem jest drzewo genealogiczne, które jest usytuowane na końcu książki, dzięki czemu się nie pogubicie w powiązaniach rodzinnych. Mnie osobiście książka się podobała, aczkolwiek uważam, że wymagającego czytelnika nie powali na kolana. Trochę za dużo dla mnie w niej wątków, zawirowań i osób. Potrafi zaskoczyć. DLA KOGO: Urokliwe miejsce, ciekawi ludzie i przeszłość, która nie przejdzie obok ich rodziny obojętnie. Jeśli lubicie odprężyć się przy wielowątkowym serialu to ta książka też będzie dla Was! Rodzina, przyjaźń, zdradza, małżeństwo, rodzicielstwo, kłamstwo i prawda - to wszystko co znajdziecie w rodzie Boguszów. OCENA: 6/10

www.zaczytana-na-zaboj.pl Dominika Ziętara


To historia o rodzinie Bogoszów, która od wielu lat prowadzi Gospodę pod Bocianem. Śledzimy ich losy przez pewien czas, towarzysząc im w najważniejszych wydarzeniach rodzinnych oraz historycznych. Jesteśmy świadkami rozwoju ich związków. Poznajemy ich tajemnice. Widzimy radości i smutki. Jeśli lubicie takie sagi rodzinne, to powieść dla Was. Niezbyt często sięgam po tego typu literaturę, ale zaczęła się jesień, więc potrzebuję od czasu do czasu lżejszej książki. I ta taka właśnie była. Chociaż część akcji miała miejsce w czasach II wojny światowej. Gospoda pod Bocianem to powieść, z którą można zagrzebać się pod kocem z kubkiem ciepłej herbaty. Dobra, kobieca literatura. Można się przy niej na chwilę oderwać od codzienności. Ja w każdym razie przeniosłam się w przeszłość i poznałam ciekawą rodzinę. Co prawda nie chciałabym do niej należeć, ale miło spędziłam z nimi czas. Nie pałałam miłością do Teodora ani do części jego synów. Jedynie dwóch mu się udało. Reszta się w niego wdała i niewiele z tego dobrego wyszło. Za to lubiłam Tosię. Nie pochwalałam wszystkich jej zachowań, ale miała w sobie coś, co mnie do niej przyciągało. Żałuję tylko tego, że nie pociągnięto bardziej wątku Krysi, którą też lubiłam, i było go tu za mało. Czas biegnie tutaj bardzo szybko i trzeba zwracać uwagę na to, co się dzieje, żeby nie zgubić wątku. Przeskoki czasowe mogą trochę namieszać, ale nie miałam większych problemów z odnalezieniem się w nich. Chociaż teraźniejszość i przeszłość można było jakoś wyraźniej rozdzielić. Przynajmniej moim zdaniem. Drogie Panie, jeśli szukacie lektury na jesienne i zimowe wieczory, to propozycja dla Was. Katarzyna Droga ma lekkie pióro i powinnyście się wciągnąć w opowiadaną przez nią historię.

http://czytelnia-mola-ksiazkowego.pl Maria Derejczyk-Zwierzyńska


Książka autorstwa Katarzyny Drogiej opowiada o zawiłych losach rodziny Bogosz oraz ich przyjaciół. Znaczna część opowieści rozgrywa się w czasach przeszłych, ale przeszłość mocno powiązana jest z teraźniejszością. Mamy do czynienia z dwoma czasami akcji. Historię Gospody oraz jej mieszkańców poznajemy ze wspomnień Konstantego- syna założyciela oberży na rozstaju dróg, jedynego, który dożył obecnych czasów. Główny bohater książki jest bohaterem zbiorowym, ponieważ jest to rodzina Bogoszów. Jednak postacią szczególnie ważną w tej historii jest Teodora- żona założyciela Gospody. Przez jej postać autorka ukazuje obraz kobiety pracowitej, silnej i niezłomnej, potrafiącej wiele udźwignąć, a mimo to do końca swoich dni stanowić ostoję rodziny- jej głowę i serce. Książka ukazuje przeróżne oblicza miłości, zarówno kobiety i mężczyzny, jak też uczuć rodzicielskich. Powieść ma otwarte zakończenie i aż prosi się, by powstała jej kontynuacja, traktująca o losach bohaterów czasów teraźniejszych. Skłamałabym, jeśli napisałabym, że książka wciągnęła mnie od pierwszych stron. Na początku trzeba się naprawdę mocno skupić, żeby wczuć się w wątek. A właściwie dwa- teraźniejszość i przeszłość. Jednak po przełamaniu pierwszych lodów z kartkami książki, ciężko się od niej oderwać. Opowieść Konstantego o losach rodziny tak wciąga, że momentami, aż się denerwowałam, gdy następował powrót do czasów współczesnych. A działo się to, w najlepszych momentach opowieści! Mnie osobiście bardziej zaciekawiła ukazana w książce przeszłość. Bardzo lubię czytać o dziejach ludzi podczas wojny, jak również przed i po niej. To taka lekcja historii w bardziej przystępnym wydaniu niż daty i fakty. Choć postacie z czasów współczesnych wzbudziły moją sympatię, szczególnie roztrzepana Helenka, to jednak ich losy nie są tak intrygujące, jak to, co działo się lata temu. Mnogość postaci, pozwoliła autorce na ukazanie wielu ciekawych wątków, nie powodując przy tym chaosu i zagubienia dla Czytelnika. Duża ilość bohaterów powieści to także festiwal charakterów i różnych (często skrajnych) poglądów na ówczesne sprawy (wojna, służby bezpieczeństwa). Książka, mimo, że nie jest powieścią sensacyjną, potrafi trzymać w napięciu szczególnie tajemnicze zniknięcia bohaterów- "w tej rodzinie w każdym pokoleniu ktoś musi wyjechać i zniknąć". Choć tajemnic jest w tej książce wiele, dla mnie największą zagadką były losy Krysi- przybranej córki Tosi Bogosz, zabranej do niemieckiego obozu, jako kilkuletniej dziewczynki. Wątek ten wciąż powracał, a ja jako Czytelnik zastanawiałam się, czy może wreszcie uda się wyjaśnić jej losy, może zbiegi okoliczności mające miejsce we współczesności pomogą trafić na jej ślad. Książka "Gospoda pod Bocianem" jest piękną obyczajową powieścią. Losy rodziny w niej ukazane często intrygują, ale też i wzruszają, dają do myślenia. Połączenie przeszłości ze współczesnością bardzo się autorce udało, widoczna jest spójność między tym, co było, a tym, co jest. Polecam gorąco na długie jesienne wieczory.

kobiecylajfstajl.blogspot.com Agnieszka Żmuda


Dni, tygodnie, miesiące i lata... - upływający czas, polityczne zawieruchy, technologiczny postęp i ludzkie życie z nieodłącznym nurtem narodzin i śmierci... A w tym wszystkim istnieje gdzieś jedno wyjątkowe miejsce - gospoda i rosnące obok stare drzewo na rozstaju dróg, które to jest świadkiem tych wszystkich zmian i przemian, tak w życiu właścicieli zajazdu - rodziny Bogoszów, jak i też w historii całego Podlasia... O tym miejscu, tych ludziach i tych zmianach opowiada piękna powieść obyczajowa Katarzyny Drogi pt. "Gospoda pod Bocianem"... Niniejsza opowieść stanowi sobą poruszającą i wielce emocjonującą sagę rodzinną, której to głównymi bohaterami są przedstawiciele kolejnych pokoleń rodu Bogoszów. Wszystko zaś znajduje swój początek w osobie Henryka Bogosza, który to u schyłku XIX stulecia zakupił niewielką parcelę na rozstaju dróg, wybudował tam zajazd i gospodę, a tym samym dał początek tej niezwykłej historii. Historii, która poprzez opowieść jednego z potomków Henryka, poprowadzi nas przez czasy obu wojen, powojennego okresu burz i niepokojów, PRL-oskiej, siermiężnej rzeczywistości, jak i też czasy nam współczesne. Poprowadzi również przez ludzkie emocje, z miłością, zazdrością, zemstą i krótkimi przebłyskami szczęścia, na czele... "Gospoda pod Bocianem" to jedna z tych książek, które na przykładzie narracji o skomplikowanych losach wielopokoleniowej rodziny, opowiadają także o losach całego narodu. I tak oto obok ludzkich dramatów, triumfów, rozczarowań i zwykłych chwil z życia, dotkniemy także wielkiej polityki, wojennej zawieruchy i przemian historii, która raz na zawsze zmieniła oblicze polskiej ziemi. Poznamy tu wyjątkowych bohaterów, przeżyjemy u ich boku barwne wydarzenia i zaznamy wielkich emocji, jak i też odkryjemy historię, kulturę, piękno i magię Podlasia, tak z wielkim Białymstokiem na czele, jak i przytulnym Kalinowem... Niezwykle intrygującym wydaje się już sam fakt powstania tej książki, która to - za sprawą pewnego zbiegu okoliczności, a być może po części i przypadku, zrodziła się ze wspomnień i rozmów Konstantego Bogosza, z autorką tej pozycji. Stare fotografie, skojarzenia imion i nazwisk oraz niezbędna doza zaufania zaawansowanego wiekiem mężczyzny - od tego się zaczęło, tak zrodziła się ta poruszająca i oparta na autentycznych faktach opowieść o losach tej rodziny, tego zajazdu i tej części naszego kraju. I dla mnie właśnie ten fakt, iż nie mamy tu oto do czynienia tylko i wyłącznie z literacką fikcją, wydaje się być niezwykle ważnym i szczególnie zachęcającym do tego, by uwierzyć w tę historię... Centralnym punktem tej opowieści jest "Gospoda pod Bocianem", wokół której to toczy się życie kolejnych przedstawicieli rodziny Bogoszów. To tam splatają się ich losy, tam zakładają oni rodziny, tam kochają, rodzą dzieci, jak i też odchodzą z tego świata. Henryk, Teodor, Tedora, Krystyna, Konstanty, Helena... - to tylko niektórzy z licznych bohaterów tej książki - powiązani krwią, miłością, bądź też przyjaźnią z rodziną Bogoszów. To u ich boku przeżywamy liczne wzruszenia, czasami uśmiechami się na wieść o ich szczęściu, innym razem zaś ocieramy łzę, gdy im jego brakuje... A nad tym wszystkim unosi się również niezwykły klimat przemijania, który tak dobitnie uświadamia nam sobą, iż wszystko na tym świecie i w naszym życiu, musi mieć swój kres... I choć akcja tej książki obfituje także i w bardzo widowiskowe sceny, to mimo wszystko największa moc wydaje się płynąć z emocji i przemyśleń, ukrytych często gdzieś pomiędzy słowami... Spotkanie z tą powieścią, to również fascynujące spotkanie z Podlasiem - tak tym współczesnym, jak i tym z przeszłości. Piękno natury, przyrody, krajobrazu z jednej strony, z drugiej codzienność życia mieszkańców tego zakątka Polska, a gdzieś pomiędzy także i kultura, tradycja i tożsamość tego regionu. I trzeba tu przyznać, iż Pani Katarzyna potrafi opowiadać o tym świecie w bardzo piękny, klimatyczny i poruszający sposób, tak byśmy nie tylko wyobrazili sobie te wszystkie miejsca, ale też naprawdę poczuli się tak, jakbyśmy tam byli. To piękna, literacka wizytówka Podlasia, z której to jego mieszkańcy mogą być dumni! Lektura "Gospody pod Bocianem" funduje nam sobą spotkanie z pięknym ludzkich emocji, które wypełniają jej strony. Emocji, w które wierzymy, którymi się przejmujemy i które to nie dają o sobie zapomnieć na długo, po dobrnięciu do ostatniej strony tej książki. A biorą się one z tego, iż bohaterowie, a w szczególności bohaterki tej opowieści, są ludźmi z krwi i kości, którzy kiedyś żyli lub też wciąż jeszcze żyją - czasem lepiej, czasami gorzej, ale ze wszech miar pełnią piersi... I myślę sobie, że spotkanie z nimi to coś, co warto przeżyć na własnej skórze, gdyż być może dzięki niemu także i my wyniesiemy stąd coś dobrego, mądrego, pomocnego w naszej codziennej egzystencji. Polecam - wielkie emocje i wzruszenia, gwarantowane!

Sztukater.pl ULECZKAA38


Zawsze, kiedy czytam sagi rodzinne, bardzo żałuję, że nie znam historii swojej rodziny. Oczywiście coś tam wiem, potrafię przytoczyć kilka najczęściej powtarzanych anegdot czy opowieści o ważnych wydarzeniach z przeszłości. Niestety z tych skrawków historii mych przodków nie dałoby się ułożyć spójnej opowieści… Może tym bardziej, pełna zazdrości, ale i podziwu, lubię sięgać do rodzinnych sag, dzięki którym czuję, jakbym otwierała magiczne, dotąd szczelnie zamknięte drzwi. Prawdziwe historie są czasem o wiele bardziej zaskakujące niż fikcja literacka… W sierpniu nakładem Wydawnictwa Editio ukazała się książka Katarzyny Drogi Gospoda pod Bocianem napisana na podstawie prawdziwych wydarzeń z życia pewnej rodziny. Czyta się ją jednym tchem… Historia Gospody pod Bocianem rozpoczyna się pod koniec XIX wieku, kiedy to niejaki Henryk Bogosz niespodziewanie (szczególnie dla siebie) kupuje ziemię na rozstaju dróg gdzieś na Podlasiu i buduje w niej karczmę z miejscami noclegowymi. Późniejsze lata istnienia zajazdu nie zapisały się szczególnie w pamięci kolejnych pokoleń, aż do czasu, kiedy jego potomek, młody Teodor Bogosz, równie niespodziewanie (szczególnie dla rodziny) postanawia odłożyć wyjazd w świat i decyduje się zostać karczmarzem. Historia rodziny Bogoszów byłaby niepełna i zapewne potoczyłaby się zupełnie inaczej, gdyby w życiu Teodora nie pojawiła się młoda szlachcianka Teodora. Państwo Bogoszowie doczekali się czworga dzieci i to dzięki najmłodszemu z nich, Konstantemu, poznajemy niezwykłą historię, która toczyła się jakby wokół Gospody pod Bocianem… Powieść Katarzyny Drogi to ciekawa, świetnie napisana, chwytająca za serce saga opisująca prawie stuletnie losy jednej rodziny. To także dzieje całej społeczności, w której przyszło Bogoszom żyć, ale również kawał polskiej historii, począwszy od odzyskania niepodległości i wojny polsko – bolszewickiej, poprzez II wojnę światową, komunizm, aż po czasy wolnej Polski. Kapitalnie było przyglądać się losom poszczególnych ludzi na tle przemian politycznych, obyczajowych i społecznych. Gospoda pod Bocianem to świetny obraz minionej epoki. To genialny portret kobiety – żony, matki, gospodyni, a wreszcie wojowniczki. W osobie Tosi Bogoszowej my, współczesne kobiety, możemy dostrzec losy naszych matek, babek, prababek, które były silniejsze od niejednego mężczyzny, a tak bardzo od nich zależne… Czytając tą powieść czułam się trochę tak, jakbym oglądała stare fotografie z przeszłości pełne realnych ludzi z ich emocjami, radościami i smutkami. Dlatego tym bardziej jest mi szkoda, że na kartach tej książki nie ma zdjęć. Ach, byłoby cudownie zobaczyć te wszystkie miejsca, tych wszystkich ludzi… Bardzo polecam!

ksiazkowelove.wordpress.com Katarzyna Kulawik


Książka zamknięta w miękkiej oprawie z ciekawą grafiką na okładce. Czyta się ją szybko chyba ze względu na prosty i zrozumiały język. Opowiada o kobietach Polkach różnych charakterów, temperamentów, warstw społecznych. Jest tu przedstawiona rodzina Bogoszów, których losy toczą się przy zajeździe na rozstaju dróg obok starej wierzby przy bocianim gnieździe. Jesteśmy świadkami wielu miłosnych uniesień, zdrad, tajemnic, a nawet zbrodni. Henryk kupił gospodę aby goście mogli w czasie drogi odpocząć. Znajdziemy tu historię samotnej kobiety z dwója dzieci, ale również mężczyzny który opuścił swoją rodzinę jednak czy tak sam zdecydował? Są tu losy Żyda i jego kochanki która oddaje dziecko bo nie ma pieniędzy na jego utrzymanie. Jest tu wiele historii chwytających za serce i jednocześnie pokazujące codzienne życie w dawnych czasach i ich realia. Jest tu również opisane piękno przyrody z Podlasia. Możemy poznać jak kiedyś wyglądała przyroda. Na końcu książki jest narysowane drzewo genealogiczne i pokazuje ile osób jest wymienionych w książce. Dobrze wydana książka i ciekawa po którą warto sięgnąć.

http://rodzinkatestujeirecenzuje.bloog.pl Mariola Skałbania


Historia wyciągnięta z pudła na rupiecie (Recenzja książki Gospoda pod Bocianem Katarzyny Drogiej) Był taki moment, że, jak to się mówi, pasjami czytałam wszelkiego rodzaju sagi i opowieści rodzinne, potem musiały one ustąpić miejsca kryminałom i thrillerom. Książka Katarzyny Drogiej przypomniała mi, jak bardzo lubię dobrą literaturę tego typu. Zaznaczam: dobrą literaturę. A Gospoda pod Bocianem bez wątpienia jest dobrą książką. W jednej z recenzji Gospody przeczytałam, że jak już (Katarzyna Droga) znajdzie stare pudło z bibelotami, musi się z tego urodzić jakaś historia. I urodziła się: historia, od której nie mogłam się oderwać, taka normalna i egzotyczna zarazem. Wspomniane stare pudło nie jest tu żadną przenośnią: autorka, będącą jednocześnie jedną z bohaterek powieści, znajduje wśród różnych szpargałów przeznaczonych do spalenia stary, tekturowy album ze zdjęciami. Na jednym z nich napis: Zakład Braci Bogosz. Kalinowo 1942. I zaczyna się: zaczyna się podróż w przeszłość, odkrywanie rodzinnych tajemnic, opowiadanie historii, które domagają się opowiedzenia. A wszystko zaczyna się pod koniec XIX wieku, kiedy to Henryk Bogosz zostaje właścicielem Gospody pod Bocianem. Rodzą mu się dzieci, w końcu tym dzieciom również rodzą się dzieci, które rodzą kolejne dzieci. Śluby, chrzty, pogrzeby i zwykłe, codzienne życie. A w tle Historia: dwie wojny, życie między wojnami i życie po wojnie. Wszystko to zaś ma wpływ na teraźniejszość, bowiem losy rodzin są jak drzewa o rozwichrzonych gałęziach, splatają się ze sobą na wiele sposobów. Czytając Gospodę pod Bocianem, miałam nieodparte skojarzenie z Marią Dobrowską i jej epicką powieścią Noce i dnie. Powieścią, której nie skończyłam, gdyż byłam za młoda, gdy po nią sięgnęłam. Wtedy nieco mnie nużyły te opisy codziennego krzątactwa, zabiegania o byt, problemy małżeńskie i troska o dzieci. Teraz, gdy mam o piętnaście lat więcej, potrafię się w takiej prozie rozsmakować. Prozie, która pokazuje, że każde życie może być piękne i ciekawe, nawet (a może zwłaszcza?), gdy jest ono ciche i proste. Tosia Bogosz, którą poznajemy, gdy ma lat osiemnaście, a rozstajemy się z nią, gdy umiera w otoczeniu dzieci i wnuków, wyrasta na postać wręcz mityczną: niezłomną Matkę - Polkę, której nie złamią żadne trudności. Z drugiej zaś strony jest tylko kobietą, bezbronną wobec tego, co przygotował dla niej los, ale radzącą sobie z nim najlepiej, jak można. Wspaniała postać! Katarzyna Droga opowiedziała historię kilku pokoleń rodziny Bogoszów z ogromną lekkością, to znów jedna z tych książek, gdzie słowa płynnie przechodzą w zdania, zdania w akapity, a te w rozdziały, od których nie można się oderwać, ale chciałoby się jednocześnie, żeby książka się nie skończyła. I przyznam, że jest dla mnie ta autorka odkryciem: wcześniej kojarzyłam ją z pracy dziennikarskiej i redaktorskiej. Tymczasem pisarką jest świetną, w czym - mam nadzieję - utwierdzą mnie jej wcześniejsze książki, po które w najbliższym czasie zamierzam sięgnąć. Na koniec dodam, iż kolejny raz żałuję, że tak słabo znam przeszłość swojej rodziny. Że nie pytałam, kiedy żyły osoby, które mogłam zapytać. Zastanawiam się, ile historii takich jak ta przepadło. Historii, których już nikt nie opowie. A szkoda.

slowoczytane.blogspot.com Ania Kierzkowska


„Naiwnym jest każdy, kto sądzi, że można przejść przez życie bez wstrząsów, wzlotów i upadków, że zależy to od cech osobniczych jednostki, czasów, w których przyszło jej żyć, jest dziełem przypadku albo kwestią nagrody lub kary Bożej. Nic podobnego. Tak w przypadku człowieka poczciwego, jak i niespokojnego, nadchodzi czas klęski i wichury, czas budowy, spokoju, znów trzęsienia ziemi i tak dalej. Na pytanie, czemu tak bywa i jak się to zwykle kończy – nikt nie zna odpowiedzi.” Wielokrotnie to podkreślałam przy recenzjach dotyczących klimatycznych i specyficznych powieści, iż nie tylko stare domy, ale też czarno białe fotografie, przykurzone albumy kryją często wiele historii, tajemnic i tyle samo tragedii co radości. Gospoda pod Bocianem, która stoi na podlaskiej ziemi była niemym świadkiem rodzinnych dramatów, codziennych trosk, emocjonujących chwil, przeżyć, a także przemykających w tle ustrojów politycznych i historycznych wydarzeń. Autorka zabiera nas w podróż pełną sugestywnych afektów, plastycznych obrazów wraz ze swoimi autentycznie nakreślonymi bohaterami, którzy przemawiają do nas swą niezwykłą szczerością i prostotą. W Kalinowie czas płynął innym rytmem. Rodzina Bogoszów miała grono swoich przyjaciół, klientelę zachodzącą do Gospody, szacunek i renomę wśród mieszkańców Kalinowa i okolic. Jednak, jak to w życiu, to co na zewnątrz budziło pewien respekt i estymę, w środku przypudrowywano dla zachowania pozorności. Nie zawsze dopuszczamy do siebie myśli, że ktokolwiek będzie w stanie zburzyć wewnętrzny spokój i porządek rodzinny. Czasami pokusy bywają silniejsze i budzą w nas demony popychające do złych, zaskakujących decyzji. Ta powieść pobudza w nas wiele emocji. Momentami wzruszająca i poruszająca najczulsze struny serca. Pełna trudnych decyzji i wyborów, bólu, smutku i cierpienia. Na tle przełomowych wydarzeń historycznych toczą się losy zwykłych ludzi. Miłość, radość, namiętność, tajemnice i zdrady oraz przeszłość, która wychodzi z cienia i nie daje zamieść się pod dywan. Bohaterowie zdobywają nasze zaufanie swoją niezwykłą szczerością i autentycznymi problemami, jakie ich dotykają. Są zwyczajni, podobni do nas. Autorka szczególnie hartuje kobiece postaci, pokazuje siłę kobiecych charakterów i charyzmę przy dokonywaniu decydujących ścieżek. „Gospoda pod Bocianem” zaprasza w swój niepowtarzalny, bliski nam klimat i wyjątkowo sugestywną aurę zbudowaną plastycznymi opisami i pięknym językiem. Tutaj wszystko ma swój urok, przemawia do nas subtelnością i afektywnymi sekwencjami. Warto! Szczerze polecam!

Nietypowe Recenzje Agnieszka Krizel


Trzeba się solidnie zastanowić, zanim przeznaczymy na opał stare szpargały. To właśnie cenię u Drogi - jak już znajdzie stare pudło z bibelotami, musi się z tego urodzić jakaś historia. Tym razem trafia na zdjęcie Konstantego Bogosza. Od niego zaczyna, a tropy prowadzą aż do XIX wieku, do początków gospody zarządzanej przez kolejne pokolenia. Ciepła opowieść z tajemniczym zabójstwem w tle.

Zwierciadło


Byłam ciekawa tej powieści od samego pojawienia się jej na rynku wydawniczym. Teraz, kiedy jestem już po lekturze, mogę spokojnie powiedzieć, że nie zawiodłam się nawet na moment. Przedstawiona historia jest bardzo obrazowa, a bohaterowie nietuzinkowi. Autorką książki jest Katarzyna Droga. Przyznam szczerze, że to pierwsza powieść pisarki, którą miałam okazję przeczytać. Dziennikarka, oraz autorka sagi rodzinnej ma na swoim koncie „Pokolenia. Wiek deszczu, wiek słońca” i „Pokolenia. Powrót do domu”, oraz opowieści o słynnej Oli Piłsudskiej – czyli „Kobiety, którą pokochał Marszałek”. Droga jest absolwentką filologii polskiej Uniwersytetu Warszawskiego. W przeszłości była nauczycielką i wydawcą. Zostawiła Warszawę i wróciła do rodzinnego domu, gdzie z radością oddaje się pisaniu książek. Pasjonatka podróży. Przed Wami historia rodziny Bogoszów. To Henryk Bogosz , kupił od gminy „ziemię na rozdrożu, wybudował karczmę z noclegiem i ze stajniami, by podróżny mógł wypocząć i zjeść”. Odbiorca przeniesie się w czasy II wojny światowej, pozna kobietę samotnie wychowującą dzieci i mężczyznę, który opuści rodzinę. Ale czy z własnej woli? Może to polityka stanie się punktem zapalnym, a niewygodne spostrzeżenia zaszkodzą wielu osobom. To historia zwaśnionej przyjaźni, Żyda Ernesta i kochanki, która oddaje swoje dziecko nie mając środków do życia. Losy obozowe przybliżają ogrom tragedii wielu ludzi. W powieści przedstawione jest piękno Podlasia. Stron, gdzie również znajdują się moje rodzinne korzenie. Przyznam szczerze, że w tym regionie panuje zupełnie inna mentalność. Liczy się dusza, wartości i proste, normalne życie. Los przyporządkowany jest do odpowiednich pór roku. Sąsiedzka pomoc, oraz samodzielnie wyhodowane warzywa i owoce mają zupełnie inny smak. W rodzie bohaterów panuje tradycja medyczna. Urok Białegostoku to nie tylko gmach pałacu Branickich, czyli siedziby Uniwersytetu Medycznego. Wszystkie lata przynoszą przeróżne zwroty akcji. Dla mnie Helena Boguszówna jest barwną postacią. Zawsze odpowiedzialna, pełna energii, trochę zwariowana, a studiowanie przychodzi jej z łatwością. Bezbarwne opowieści nie zyskują szacunku dziewczyny. Ale czy wszystko będzie takie wspaniałe? Chęć poznania świata jest ogromna. I czy tragedie w rodzinach, nie zdarzają się częściej niż na kartach powieści? Kalinowo ma niesamowitą atmosferę i historię. To także walka starości i doświadczenia, z porywczą młodością. Czy przeszłość ma coś do ukrycia? A może to zbrodnia będzie zbyt straszna? Bocian jest jednym z charakterystycznych ptaków, to symbol polskiego krajobrazu i wsi. Starożytni Egipcjanie i tureccy muzułmanie oddawali mu cześć. W mitologii germańskiej był uważany za wcielenie bogini Holle - opiekunki natury i symbolu wierności małżeńskiej. Uważany za „nosiciela szczęścia”. Wszędzie tam, gdzie znajduje się gniazdo utrzymany jest spokój i powodzenie. W powieści naprawdę uruchomiona została wyobraźnia, ale i gniazdo jest „aktywne”. Na końcu książki znajdziemy rysunek drzewa genealogicznego, dlatego czytelnik nie pogubi się podczas czytania. Waga starych rzeczy, czyli czarno – białych zdjęć, albumów i zapisek jest doskonałym źródłem informacji. Gorąco polecam i czekam na trafne spostrzeżenia w komentarzach.

KSIĄŻKI OKIEM KATARZYNY ŻARSKIEJ Katarzyna Żarska


„Zmiana - przynosi ból, przynosi radość. Nie można przed nią umknąć, wszyscy jesteśmy feniksami jeśli tylko się na to godzimy. Możemy odrodzić się z popiołów” – pisała Christie Golden, a słowa te doskonale oddają sytuacje, w jakiej znajdują się ludzie w procesie zmiany, zarówno w czasach wojny, jak i pokoju. A choć nie wszyscy podnoszą się po upadku, to te jednostki, którym udaje się przetrwać, stają się silniejsze. Dotknięte bólem, naznaczone stratą, kształtują swój charakter, przekraczają swoje ograniczenia, sięgają szczytów. Po takich przeżyciach często człowiek rodzi się na nowo, choć nie zawsze ten nowy człowiek jest lepszy. Zmiana, napięcie, wyzwala bowiem w człowieku pierwotne instynkty, może okazać się, że stajemy się lepsi bądź też odzywa się ta gorsza strona osobowości i walczymy o przeżycie za wszelką cenę. Nawet za cenę krzywdy wyrządzonej bliźniemu… O zachowaniach ludzi, o czasach dobrych i złych, o upadaniu i podnoszeniu się, przeczytać możemy w porywającej powieści „Gospoda pod Bocianem”. Najnowsza książka autorki cyklu „Pokolenia”, to porywająca lektura, ale i podróż, która zabiera nas w okolicę Kalinowa, byśmy mogli rozgościć się w urokliwym zajeździe, który widział więcej, niż niejeden człowiek. W tych murach rodzili się ludzie, doświadczyły one zarówno miłości, jak i straty, tęsknoty, cierpienia, a także nadziei na lepszą przyszłość. Burzliwe dzieje rodziny Bogoszów wciągają nas bez granic, uczestniczymy w ich codzienności, wraz z członkami tej rodziny śmiejemy się i płaczemy. To lektura idealna nie tylko dla osób, które pasjonują się historią Polski, które uwielbiają powieści obyczajowe i śledzenie skomplikowanych ludzkich losów, ale i dla tych, które cenią sobie dobrze napisane książki, mające w sobie głębie, pozwalające wyciągać wnioski, dające nadzieję na lepsze jutro. Kiedy Henryk Bogosz w XIX wieku inwestował w ziemię pod Kalinowem nie sądził nawet, że to miejsce trwale zwiąże się z historią jego rodziny. Ta zaś, będzie naznaczona bocianim gniazdem, bowiem właśnie od niego nazwę wzięła gospoda, w której toczy się życie Bogoszów, w której bezpieczne schronienie znalazło wiele osób. Po śmierci Henryka gospodę objął w posiadanie jego syn, Teodor, który dla niej zrezygnował z wojaży po świecie i z pobierania nauki poza granicami kraju. Odziedziczony po ojcu interes, młody mężczyzna stopniowo rozwijał, gorączkowo poszukując przy tym towarzyszki, która pomogłaby prowadzić gospodę, ale i w której ramionach znalazłby rozkosz. Tą wybranką okazała się być Teodora Janisz, pochodząca z jednej z najzamożniejszych rodzin w okolicy. Mimo iż ojciec niechętnie oddawał ją w ramiona Teodora, ten użył podstępu i swoich pieniędzy, by zawrzeć niemalże transakcję handlową, czyniąc małżonkę nie tylko panią w gospodzie, ale dzieląc się z nią odpowiedzialnością za jej losy, a także planami co do przyszłości biznesu i planowanych zmian, związanych z rewolucją technologiczną. Na kartach powieści toczą się losy tej pary, na świat przychodzą kolejne dzieci, choć ich codzienność daleka jest od sielskiego obrazu. Zarówno kolejne walki o wolność Polski, jak i o godność czy po prostu przetrwanie w czasach pokoju – to wszystko naznacza ich i sprawia, że charaktery ewoluują, zaś oni sami osadzeni są w zaskakujących rolach, przyjdzie im się zmierzyć również z zaskakującymi, niespodziewanymi przeszkodami. Ta historia, zapoczątkowana w latach 20. XIX wieku, łączy się z czasami współczesnymi, zaś opowieść o Bogoszach poznajemy za sprawą jednego z potomków rodziny, z którym autorka rozmawia. Teraźniejszość splata się z przeszłością w niezwykle starannie przemyślany sposób, zaś „Gospoda pod Bocianem” jest dzięki temu jeszcze piękniejsza, bowiem czujemy się, jakbyśmy razem z Katarzyną Drogą odsłaniali tajemnice fascynującego, ale i burzliwego życia Bogoszów. Stajemy się milczącymi świadkami wzlotów i upadków rodziny, również i my przeżywamy targające bohaterami emocje, śmiejemy się i płaczemy, zaś kończąc książkę, trudno jest nam powrócić do rzeczywistości. Wspaniale nakreślone i pełne szczegółów tło historyczne wzbogaca naszą wiedzę, pobudza wyobraźnię, a nawet sprawia, że mimowolnie możemy porównywać historię portretowanej rodziny do swoich rodzinnych opowieści. Powieść skłania też do tego, by wysłuchać zwierzeń bliskich – kto wie, może ich historie są równie ciekawe?

QulturaSlowa Justyna Gul


Katarzyna Droga zrealizowała to, o czym większość tylko rozmyśla: rzuciła stałą pracę i wyprowadziła się na wieś, żeby żyć z pisania książek. Jej debiutancka powieść "Pokolenia" powstała wprawdzie jeszcze przed tą zmianą, ale przeprowadzka dodała autorce wiatru w żagle. Ukazał się drugi tom sagi inspirowanej historią rodziny, potem opowieść biograficzna o Aleksandrze Piłsudskiej, a teraz znów powieść o przodkach Kasi - "Gospoda pod Bocianem", która oczywiście rozgrywa się na Podlasiu, a czytelnicy "Pokoleń" mogą doszukać się w niej znajomych tropów. Poszukiwania to w ogóle ważny aspekt tej książki, bo wielu w niej bohaterów, którzy odchodzą w nieznane albo znikają bez śladu, pozostawiając bliskich w niewiedzy, uniemożliwiającej przeżycie żałoby. Taki los przypada w udziale głównej bohaterce, Tosi, która najpierw traci męża, a potem przysposobioną córkę. Takie czasy, takie miejsce... Jak zwykle powieść Katarzyny Drogiej dostarcza wielkich emocji, a dla nas w SENSie to najlepsza ze wszystkich rekomendacja!

Magazyn SENS


Wiem, że okładki to sprawa dyskusyjna. Są tacy, którzy mówią aby nie oceniać książki po okładce (w końcu mamy też takie powiedzenie, czyż nie?) i stosują się do tej zasady. Ja niestety bądź stety, jednak na okładki patrzę i nie ukrywam, już kilka dobrych książek (na przykład Aliny Białowąs) przeszłoby mi koło nosa gdybym kierowała się okładką a nie poleceniem. No, niestety, nic na to nie poradzę, że okładka tej książki mi się nie podoba, wpisuje się według mnie w nurt jak ja to nazywam na własny użytek, "motyw ładnych pań na okładce" i według mnie niestety, może spowodować, że parę osób przejdzie wobec tej książki obojętnie. I tak jak ja bym to zrobiła, popełni baaaardzo duży błąd. Mnie książkę "Gospoda pod Bocianem" polecił mężczyzna. Tak tak, właśnie. Ba, to mój znajomy, który mówi, że chociaż pewnie większość uważa książkę pani Katarzyny Drogiej za literaturę wpisującą się w oczekiwania raczej czytelniczek, to On książki autorki czyta i podobają mu się. I wywnioskował, że spodobają się i mnie. I co najlepsze, miał całkowitą rację. Muszę powiedzieć, że całkowicie pochłonęła mnie ta książka. Zawdzięczam jej nie tylko wspaniały czytelniczy czas nad lekturą spędzony to coś rewelacyjnego czego do tej pory mi bardzo brakowało. Oto bowiem dzięki tej książce mam wreszcie własną ulubioną bohaterkę literacką! A jest nią ni mniej ni więcej a Teodora Bogosz. Ale do tego jeszcze wrócę. Autorka książki i jednocześnie narratorka opowieści sama przeniosła się na Podlasie, gdzie rozgrywa się akcja książki. Nie czytałam wcześniejszych książek Katarzyny Drogiej, w których opisuje losy swojej rodziny. Sięgnęłam po tę i ponownie jest to treść oparta na faktach i realnie istniejących bohaterach. Tym razem czytelnicy poznają losy rodziny Bogoszów. Wspaniale, że akcja książki rozpoczyna się w tak ważnym dla Polski roku jakim był rok 1918 kiedy Polska rodziła się na nowo po ponadstuletniej niewoli. Czytałam ją dodatkowo z przyjemnością, w sam raz na stulecie odzyskania przez nasz kraj niepodległości bowiem "Gospoda pod Bocianem" to wspaniały opis losów Polski i jej mieszkańców na przykładzie jednej rodziny , której losy poznajemy na przestrzeni niemal właśnie stu lat. Teodor Bogosz przybył do Kalinowa w początkach II Rzeczpospolitej. Ożenił się z jedną z lepiej wykształconych dziewcząt w okolicy, o imieniu nawiasem mówiąc Tedora, i tak oboje państwo już Bogoszowie , zaczęli prowadzić gospodę . Gospoda pod Bocianem nosząca nazwę od gniazda bocianów, które wiernie trwają przy bohaterach, rozwija się pod ich pieczą niesamowicie. Sprzyja Bogoszom fakt, że ich gospoda i pokoje , w których oferują noclegi znajduje się na rozstaju ważnych dróg. Dróg, które obecnie są ważnymi traktami prowadzącymi z zachodu na wschód. Budząca się niepodległość Polski wiąże się z tym, że Polacy zaczynają prowadzić rozliczne interesy, zwyczajnie mówiąc, odbudowują nasz kraj na nowo. A wiążę się to między innymi z podróżami. A gościnna gospoda, gdzie można i dobrze zjeść i przespać jest świetnym miejscem tranzytowym. Interesy idą jak po maśle, Tosia Bogoszowa bardzo dobrze odnajduje się w swojej roli. Zaczynają sypać się państwu Bogoszom dzieci, a konkretnie - Synowie. Całą tę opowieść poznajemy dzięki narratorce, która poznaje syna Tosi i Teodora Bogoszów. Najmłodszego Konstantego. Znajomość owocuje wieloma spędzonymi nad filiżankami z herbatą z samowara godzinami i opowieściami Konstantego , starszego już pana. Wspomina on losy własnych przodków i ludzi, którzy związali się z rodziną Bogoszów wchodząc w związki małżeńskie i nie tylko. Katarzyna Droga zaś podaje nam tę opowieść tak wspaniale , że podczas lektury odnosiłam wrażenie, że albo siedzę wraz z Kasią i panem Konstantym nad parującymi filiżankami herbaty albo wręcz, tak tak, to powód do wstydu ! podsłuchuję ich rozmowy toczące się w zacisznym mieszkaniu starszego pana, które znajduje się nad atelier fotograficznym. Albowiem z wielką pasją i miłością prowadził on zakład fotograficzny, którego losy również (zakładu bo co do bohatera, to pewne) były również ciekawe. W pewnym momencie Kasia i pan Konstanty zgadzają się bardzo, że , określając to może nazbyt kolokwialnie, ale "robią w tym samym". Ona zapisując, czyli słowami czyniąc pamięć, bohaterów, wydarzeń, on - za sprawą fotografii, na których zatrzymuje w kadrze ludzi i ważne dla nich chwile, wydarzenia i miejsca. Katarzyna Droga pisze pięknym językiem, literackim i takim , nazwę to w sam raz eleganckim. Mój notes pełen jest wynotowanych cytatów. Nie ma tu też tego, czego trochę się obawiałam sięgając po jakby nie było, opowieść rodzinną. Tych wszystkich motywów, które napotyka się często w podobnych do tej książce gdzie jakby nie było historia jest w tle. Nie, tu owszem, jest historia nasza polska z jej wieloma ciężkimi momentami , ciężkimi ale i radosnymi, dodajmy ale jakoś na szczęście autorka nie epatuje nadmiarem niepotrzebnych nieszczęść. A może inaczej, wszystko to, co opisuje stwarza bardzo wiarygodną rzeczywistość , którą zna tak wiele rodzin żyjących w naszym kraju. Jak świat światem człowiek jednak najbardziej (cokolwiek by nie mówił) potrzebuje radości i szczęścia wynikającej ze stabilizacji. Z możliwości życia w spokoju, możliwości nauki i pracy, realizowania swoich mniejszych lub większych marzeń. I w takich historiach rodzinnych ludzie się schodzą, rozstają, wdają w politykę albo od niej stronią. Na tle wielkich historycznych wydarzeń dzieje się życie rodziny Bogoszów tak, jak działo się życie tak wielu innych rodzin. Wszyscy ci opisywani członkowie rodziny i bohaterowie są tacy prawdziwi, są, użyję tego słowa chociaż do tej pory dość mnie bawiło ale teraz pasuje jak ulał, mięsiści , prawdziwi. Te namiętności i powody czynów takie do uzasadnienia , co zrozumienia powodów. Taka ta opowieść życiowa, taka prawdziwa. To taka perła wśród opowieści z tego gatunku i naprawdę nie waham się tak ją określać. Chciałabym napisać o jednym motywie, który wzruszał mnie do łez ale nie chcę psuć nikomu lektury, w każdym razie nie ukrywam, że były chwile gdy bardzo mocno się wzruszałam. Jest to też wątek, który związany jest z jak to napisałam na początku, moją ulubioną obecnie bohaterką literacką, panią Teodorą Bogosz, głową i sercem rodziny Bogoszów. Która, jak napisano w książce, "(...) całe życie traciła bliskich - (...) jakby wieczne szukanie miało być jej przeznaczeniem". Stała się dla mnie ulubioną bohaterką właśnie za nieustępliwość w poszukiwaniach i za to, że , cytuję "(...) Tosia nie przebierała w środkach, gdy chodziło o ludzi, których kochała". Pomimo, że pan Konstanty mówi, że "(...) nie ma czegoś takiego jak wsze czasy. Wszystkie nasze biografie to tylko "tymczasy" to dzięki takim opowieściom, dzięki spisaniu wspomnień, stają się one jednak długowieczne. Przynajmniej zostają w naszej pamięci. Podczas czytania "Gospody pod Bocianem" złapał mnie smutek, że swego czasu nie wypytywałam więcej własnych przodków o losy rodziny a wiem ze strzępków informacji, że też są one niełatwe, też spokojnie (jak losy nas wszystkich) stanowić by mogły podstawę do napisania interesującej książki. A na pewno szkoda, że część z tego nie zostanie gdzieś spisane po prostu "dla pamięci". Jak te bociany rokrocznie wracające do gniazda obok Gospody pod Bocianem, tak do owego miejsca, już współcześnie powracają jej właściciele i spadkobiercy. I kto wie, może stanowić to będzie o zaczynie pomysłu na kolejną opowieść? Ogromnie mi się podobała ta opowieść o rodzinie żyjącej na przestrzeni stu lat w Polsce, w podlaskim małym miasteczku i polecam ją Wam ogromnie. Moja ocena chyba nikogo nie zdziwi, jest to 6 / 6.

chiara76.blox.pl chiara76