Recenzje:
Moja ocena: 7/10 Jeśli jesteście ciekawi co słychać u Bianki i Jamse to serdecznie zapraszam Was na moją opinię o drugim tomie serii „W przestworzach”! Pierwsza część trylogii, Podniebny lot, opowiada o początku burzliwego związku Bianki i Jamesa. Oto on, nieprzyzwoicie bogaty i urodziwszy od bogów Olimpu, wprowadza ją, złotowłosą, wyniosłą i chłodną piękność, w mroczne sekrety uległości i dominacji, pożądania i uzależniającej ekstazy, poruszając przy tym najbardziej skryte instynkty i pragnienia. Powoli staje się jasne, że Bianca zakochała się w Jamesie bezgranicznie... Jednak happy end nie mógł nadejść. Brutalny napad, bolesne nieporozumienia, strach i ból Bianki splotły się w decyzję o odrzuceniu Jamesa i rozstaniu. Po tych dramatycznych wydarzeniach Bianka nie może odzyskać równowagi. Czas uleczył jej ciało, ale nigdy nie ukoi rozedrganej duszy pięknej stewardessy. James nie jest kimś, kto pozwala się odrzucić. Bianka nie jest w stanie wyzwolić się z tęsknoty i pożądania. Wie, że w głębi duszy należy do tego pięknego mężczyzny o turkusowych oczach, zniewalającym głosie i wspaniałym ciele. I że nie będzie mogła oprzeć się Jamesowi — wystarczy, że na nią spojrzy... Nie oderwiesz się od tej książki. Odczujesz magnetyczny urok Jamesa i subtelną delikatność Bianki, doświadczysz tej historii tak intensywnie i realnie, jakby przytrafiła się właśnie Tobie. Zatracisz się bez reszty w fascynującej opowieści o pożądaniu i rozkoszy, o szalonym locie wśród chmur, o namiętnej miłości, o władzy i luksusie. Wystarczy jedno spojrzenie turkusowych oczu... „Pod samym niebem” to drugi tom serii „W przestworzach”, a jednocześnie jest to kontynuacja losów Bianki i Jamesa. Mogliśmy poznać początki ich związku już w pierwszym tomie. Teraz Bianka stara się odpocząć od wszystkiego, co przydarzyło się jej życiu w ostatnim czasie. Mimo że kobieta obiecała sobie, że musi minąć trochę czasu, jej uczucia względem przystojnego mężczyzny nie cichną. Tak jak w poprzedniej części pojawiają się sceny seksu, w których autorka opisuje również fragmenty BDSM. Owszem napisane były one tak, że czytając je, pojawiły mi się wypieki na policzkach, ale na szczęście nie było to niesmaczne. Opisane raczej z wyczuciem co bardzo mi się podobało. Autorka postanowiła wpleść do książki kilka ważniejszych spraw. Pojawiły się momenty, które wnosiły do życia bohaterów nieco więcej. Nie chcę Wam zdradzać, zbyt wiele dlatego powiem tylko tyle, że te wątki wprowadzają do życia bohaterów pewne zmiany. Pamiętam, że w recenzji pierwszego tomu wspomniałam, że obawiam się, iż kolejne tomy będą mnie męczyć. Na szczęście tak się nie stało. Podczas czytania drugiej części czas spędziłam naprawdę przyjemnie. R.K. Lilley nie zanudziła mnie na śmierć, czego bardzo się obawiałam. Jedyne, do czego chciałabym się przyczepić to to, że zabrakło mi w postaci Bianki takiej kobiety, jaką była w pierwszej części. Zabrakło mi tego jej stanowczego charakteru. Nie mam pojęcia, dlaczego autorka zrobiła z niej praktycznie całkowicie inną osobę. Mam nadzieję, że nie tylko ja mam takie wrażenie. Jako okładkową sroką nie mogę nie wspomnieć o okładce. Jest śliczna i na pewno przyciągnie wzrok nie jednego czytelnika. Jest ona utrzymana w jasnych kolorach z wyrazistymi informacjami. No jak dla mnie coś idealnego. No i to jedne z nielicznych książek z tego gatunku, które nie mają na okładce półnagiego mężczyzny. „Pod samym niebem” jest typowym erotykiem. Trzyma się schematów dotyczących romansów, a także jest odrobinę przewidywalna, ale zupełnie mi to nie przeszkadzało. R.K. Lilley cechuje się lekkim i przyjemnym w odbiorze językiem co jest bardzo fajne przy tego typu książkach. Czytelnik nie musi męczyć się z zastanawianiem się, co miała na myśli autorka tylko czerpie przyjemność podczas czytania. A właśnie po to powinny być romanse. Tego typu książki muszą cieszyć. Koniec końców jak pisząc opinię, poprzedniego tomu sądziłam, że się wynudzę przy kolejnych częściach serii, tak teraz jestem niesamowicie ciekawa, jak autorka dalej zdecydowała się poprowadzić losy głównych bohaterów. Mam nadzieję, że uda mi się w najbliższym czasie znaleźć czas, aby zapoznać się z całą serią „W przestworzach". Jeśli lubicie tego typu książki, to tę Wam serdecznie polecam (zresztą, jak i poprzedni tom). Jeśli natomiast szukacie książek, które nie trzymają się schematów to niestety nie tędy droga. Ta seria to typowe erotyki, za którymi ja przepadam, ale nie każdemu muszą się spodobać. Gdybyście zdecydowali się przeczytać tę pozycję, to pamiętajcie jednak, że należy czytać te historie w odpowiedniej kolejności!

Zaczytanaanielka.blogspot .com Aniela


Ocena: 7/10 Brutalny napad, bolesne nieporozumienia, strach i ból Bianki splotły się w decyzję o odrzuceniu Jamesa i rozstaniu. Po tych dramatycznych wydarzeniach Bianka nie może odzyskać równowagi. Czas uleczył jej ciało, ale nigdy nie ukoi rozedrganej duszy pięknej stewardessy. James nie jest kimś, kto pozwala się odrzucić. Bianka nie jest w stanie wyzwolić się z tęsknoty i pożądania. Wie, że w głębi duszy należy do tego pięknego mężczyzny o turkusowych oczach, zniewalającym głosie i wspaniałym ciele. I że nie będzie mogła oprzeć się Jamesowi — wystarczy, że na nią spojrzy... Nie oderwiesz się od tej książki. Odczujesz magnetyczny urok Jamesa i subtelną delikatność Bianki, doświadczysz tej historii tak intensywnie i realnie, jakby przytrafiła się właśnie Tobie. Zatracisz się bez reszty w fascynującej opowieści o pożądaniu i rozkoszy, o szalonym locie wśród chmur, o namiętnej miłości, o władzy i luksusie. Wystarczy jedno spojrzenie turkusowych oczu.. Historię Bianki i Jamesa Cavendisha mogliście poznać w książce "Podniebny lot", teraz prezentuję Wam równie pikantną kontynuację tej namiętnej serii. "Pod samym niebem" to tom drugi podniebnego cyklu W przestworzach. Mamy tu tych samych bohaterów, czarującą stewardessę Biankę oraz zaborczego i mocno przystojnego Jamesa. Ich losy poznajemy dokładnie w momencie, w którym zakończył się tom pierwszy. Po wstrząsających wydarzeniach nasza główna bohaterka próbuje na nowo ułożyć swoje życie. Ciągle obawia się, że jej ojciec może znów jej zagrażać, a dodatkowo problemy w związku z Jamesem nie pozwalają jej ruszyć dalej. To sprawia, że drogi naszych bohaterów - jak łatwo się domyślić - zbiegną się ze sobą szybciej niż byśmy tego oczekiwali. Ciągnie ich do siebie tak mocno, że nie wyobrażają sobie dalszej egzystencji bez swojej obecności i bliskości. Autorka jednak zadbała o czytelnika i serwuje tu kilka mocniejszych zwrotów akcji, które ewidentnie pokazują, że ojciec Bianki jest zdolny do wszystkiego, a dodatkowo jej życie jest w bardzo dużym i realnym niebezpieczeństwie. Ogólnie, zestawiając oba tomy nie widzę w nich znacznej różnicy, akcja jest może bardziej wzbogacona o wątki poboczne, a nie skupia się tylko na relacji Bianki i Jamesa. Kreacja obu postaci nie ulega zmianie i w dalej uważam, że seria ta to opowieść mocno inspirowana słynną na cały świat historią Any i Christiana, z tym zastrzeżeniem, że tutaj oboje mają swoją brutalną przeszłość, która teraz z całym brudem wypływa na wierzch. Jeśli lubicie takie klimaty to ta książka z pewnością porwie Was podobnie jak tom pierwszy. Lektura tej książki to czas miły, przyjemny i nie uważam, że czas przy niej spędzony został zmarnowany. Zdecydowanie zaliczam ten cykl do utworów, które pozwolą zrelaksować się i odpocząć na przykład po ciężkim dniu w pracy. Polecam czytelnikom, którzy lubią czytać pikantne książki, z lekką nutą brutalności w tle i czyhającym za każdym rogiem zagrożeniem. Mam nadzieję, że tom trzeci okaże się znacznie lepszy niż dwie poprzedniczki.

subiektywne-recenzje.blogspot.com/ Katarzyna Próchno


Po pierwszej części serii „W przestworzach” autorstwa R. K. Lilley ciekawość sprawiła, że podjęłam się przeczytania kolejnej. Hm… jak na książkę średnich lotów jest niezła. Ponownie spotykamy się z Bianką oraz Jamesem Cavendishem. Po wydarzeniach z pierwszego tomu kobieta odcięła się od milionera, a on ciągle nie może się z tym pogodzić. Pragnie jej ciała, duszy, a przede wszystkim pragnie ją chronić. Obwinia się o jej pobyt w szpitalu i pogrąża w coraz większej rozpaczy. W końcu za namową Stephana, młoda stewardessa postanawia porozmawiać z Jamesem i powiedzieć mu, że między nimi wszystko jest dobrze. Mężczyzna obiecuje sobie i jej, że za wszelką cenę uda mu się ochronić swoją kobietę, a także zatrudnia detektywów, którzy badają sprawę jej ojca. Pomiędzy kolejnymi lotami, podczas wolnych chwil para spotyka się. James każdego dnia przekonuje Biankę, że pragnie z nią być do końca swoich dni, poruszając nawet tematu o dzieciach oraz zaręczynach. Ona sama nie jest, co do tego przekonana, ale nie mówi stanowczego nie. Dodatkowo Cavendish ciągle wpaja jej, że wszystko, co do niego należy, należy także i do niej, a więc panna Karlsson z biedaczki staje się milionerką, co jest pożywką dla prasy. Oboje zaczynają poznawać siebie bliżej, a kulminacyjne momenty zawsze są w zbliżeniach intymnych. James dopiero tutaj pokazuje prawdziwe oblicze dominanta, a Bianka, jest dla niego idealną uległą. Myślałam już, że historia będzie jak z pięknej bajki, kiedy nagle przeszłość Jamesa wróciła do nich jak bumerang, a w życiu Bianki pojawiła się Sharon Karlsson… jej macocha. „Zrobiłam to. Zaczęłam go dotykać i od razu zachowywałam się gorzej, niż gdybym była pijana. Nie byłam w stanie skupić się na niczym niż dotykanie go.” Przyznam szczerze, że „Pod samym niebem” jest lepsze od pierwszego tomu. Owszem, są naleciałości innych książek, jakby była na nich wzorowana, ale mimo to mam wrażenie, że autorka dała znacznie więcej od siebie. Książka zaskakuje szczególnie w rozdziale 17. Wtedy też naszło mnie pytanie czy R.K Lilley czegoś nie brała podczas jej tworzenia. Nie będę Wam zdradzać, co tam jest, ale uwierzcie mi gorąco i komicznie to najlepsze określenia tego rozdziału. Zabrakło mi trochę tego, z czego ta książka powstała, czyli pomysłu stewardessy i lotów samolotami. Może parę razy Bianca jest w samolocie, a tak to ciągle przebywa z Jamesem, co na początku jest miłe, ale potem zaczyna robić się irytujące. Zastanawia mnie, dlaczego dwie obce osoby, które znają się krótki czas i łączy je relacja Pan- Uległa nagle są sobie bliskie, a James jest tak rozpustny, żeby wszystko oddać Biance. Troszkę to dla mnie nielogiczne, bo nikt normalny nie poczyniłby tak radykalnych kroków. „Miał twarz anioła, ale jego oczy zdradzały ból, który stanowił odbicie moich wewnętrznych ran. Nigdy nie byłam powierzchowna i wiedziałam, że nie zakochałam się w nim ze względu na jego urodę, lecz na duszę ukrytą w tym pięknym opakowaniu.” Jeżeli chodzi o bohaterów to Bianca i jej myślenie dalej do mnie nie przemówiło. Czasami miała przebłysk mądrości, ale ogólnie dalej jest dla mnie nijaka. James zaś pokazał swoją prawdziwą stronę, a raczej dwie strony. Tą dominującą oraz tą opiekuńczą. Nie ukrywam, podoba mi się, jako postać. Mimo że jest szaleńczo nadgorliwy i przypomina w jakimś stopniu Christiana Grey’a to nie jest to całkowita kopia „Szarego”, za co muszę dać dużego plusa. Bardzo podoba mi się tło powieści. Ojciec Bianci oraz jej przeszłość ciągle gdzieś są w tej książce, przez co z płytkiego erotyka, lektura ta posiada nutkę sensacji. Ciekawa jestem jak rozwinie się ta sprawa, gdyż to ona najbardziej mnie interesuje. „Pod samym niebem” to pozycja zdecydowanie lepiej napisana, niż pierwszy tom. Dalej twierdzę, że zamiast czytać „Crossa” i „Greya” wystarczy zatopić się w historii Bianci i Jamesa, aby poznać wszystkie trzy serie za jednym razem. Jest to lektura, którą szybko się czyta i nie zabiera dużo czasu, ale raczej na jeden raz. Wszystko, co tu jest, już gdzieś prędzej czy później można było przeczytać i tutaj nie zaskakuje. Mam nadzieję, że w trzecim tomie autorka skupiła się na pracy Bianki, bo w końcu na tym powinien być zbudowany cały fundament tej serii.

podrugiejstronieokladki6.blogspot.com Emilia Zaręba


Niedawno pisałam wam recenzje pierwszego tomu serii, dzisiaj w końcu przyszła pora na kolejną recenzję. Poprzedni tom zakończył się mega dramatycznie, dlatego z bardzo dużym zapałem czytałam kolejną książkę o losach milionera i stewardessy. Jaki był finał ? Czy historia mnie zachwyciła ? Czytajcie, dalej a na pewno się dowiecie. Jak wiecie, poprzedni tom zakończył się tym, że Bianka została ciężko pobita przez swojego ojca. Trafia do szpitala, jednak postanawia odsunąć od siebie Jamesa na jakiś czas. Jednak brak kontaktu nie mógł trwać długo, gdyż Biankę bardzo ciągnie do bogatego i przystojnego mężczyzny. Mimo wszystko chce iść powolnymi krokami przez ich związek i z niczym się nie spieszyć. Bianka wprowadza,się do mężczyzny, z czym wiążą się kolejne konsekwencje. Jaki będzie finał tej historii ? Jak na erotyk przystało,nie obędzie się bez scen seksu. Jednak nie jest to taki zwykły schemat, nie dość, że jest to motyw BDSM, to jeszcze opisany w taki sposób, że czujemy ciarki na plecach. Podoba mi się styl autorki i jej umiejętność pisania tak, aby wszystko idealnie trafiło do odbiorcy. Dlatego sięgajcie po książki tej autorki, bo naprawdę warto się z nimi zapoznać.

Zaczytanamarzycielka8.blogspot.com Anna Tymińska; 2017-08-29


Myślę, że każda z kobiet zauważyła że szał za literaturą erotyczną zapoczątkowała seria z Grey'em w roli głównej. Na dzisiejszy dzień euforia przycichła, ale gatunek ten pozostał dość popularny i do wyboru mamy na prawdę wiele pozycji. Ja zdecydowanie mam neutralne podejście do tego typu książek. Ani za nimi nie szaleję ani ich nie nienawidzę. Od czasu do czasu cenię je sobie jako przerywnik. A z Lilley mam do czynienia po raz drugi jako, że zaczęłam jej serię "W przestworzach" i chcę ją dokończyć w całości. Książkę będzie mi się recenzowało trudniej niż pierwszą, bo treść choć o wiele lepsza to jednak dość podobna, a nie chciała bym nieznającym pierwszego tomu opowiadać szczegółów... Znów wzbijamy się w niebo na pokładzie samolotu wraz ze stewardessą imieniem Bianca. Dziewczyna jeszcze do nie dawna była opanowana, nieczuła i niewzruszona jeśli chodzi o płeć przeciwną. Wszystko się zmienia, gdy w jej życiu pojawia się ekscentryczny James Cavendish. Bardzo szybko między nimi rodzi się specyficzna więź. To on wprowadza młodą kobietę w świat erotycznych fantazji z elementami BDSM, a ona odkrywa, że ten świat jej odpowiada. Bianca ma za sobą traumatyczne wydarzenia z dzieciństwa, ale nie tylko. Niedawno została napadnięta przez własnego ojca, a nawał zbyt wielu emocji powoduje, że dziewczyna decyduje się na odrzucenie i rozstanie z mężczyzną, którego skrycie pokochała. Jednak trwa to krótko, bo niewinne spotkanie na jakie się decydują bardzo szybko łączy ich ponownie. "Po prostu nie byłam w stanie mu się oprzeć. Udało mi się opierać przez jakiś czas, ale jeśli miałam być szczera, to było to po prostu odliczanie przed kapitulacją." * Książka sama w sobie była by lepsza gdyby nie to, że autorka postanowiła odmienić zarówno Biancę jak i Jamesa. Ona straciła pazur i swoje zdanie, a on został zmiękczony na zaborczego romantyka. Trochę to zepsuło ciekawie zapowiadającą się historię. Jednak całość podobała mi się, a było by jeszcze lepiej gdyby nie uczucie, że Lilley zbyt oparła się na historii Grey'a, ale zaś z drugiej strony wprowadziła śmielsze sceny erotyczne. Pozycję polecam kobietom, które nie oczekują słodkiego romansu, bo tego tu nie znajdą. Jest to nieprzyzwoita acz zmysłowa książka dla odważnych kobiet. Jeśli jeszcze nie znasz tej historii, a masz ochotę na coś lekkiego lecz pikantnego to będzie to idealna pozycja, ale nie warto stawiać jej wysokich wymagań. Szybka i przyjemna w czytaniu, rozgrzeje w zimowy wieczór.

Bookhunter.pl Psotka; 2016-12-13


Tak albo ostatnio pomyślałam, że warto dać tej autorce szansę na rekonwalescencje i być może drugi tom tej serii bedzie lepszy niż poprzedni. Był? Dowiedzcie sie sami. Zarys fabuły : Pierwsza część trylogii, Podniebny lot, opowiada o początku burzliwego związku Bianki i Jamesa. Oto on, nieprzyzwoicie bogaty i urodziwszy od bogów Olimpu, wprowadza ją, złotowłosą, wyniosłą i chłodną piękność, w mroczne sekrety uległości i dominacji, pożądania i uzależniającej ekstazy, poruszając przy tym najbardziej skryte instynkty i pragnienia. Powoli staje się jasne, że Bianca zakochała się w Jamesie bezgranicznie... Jednak happy end nie mógł nadejść. Brutalny napad, bolesne nieporozumienia, strach i ból Bianki splotły się w decyzję o odrzuceniu Jamesa i rozstaniu. Po tych dramatycznych wydarzeniach Bianka nie może odzyskać równowagi. Czas uleczył jej ciało, ale nigdy nie ukoi rozedrganej duszy pięknej stewardessy. James nie jest kimś, kto pozwala się odrzucić. Bianka nie jest w stanie wyzwolić się z tęsknoty i pożądania. Wie, że w głębi duszy należy do tego pięknego mężczyzny o turkusowych oczach, zniewalającym głosie i wspaniałym ciele. I że nie będzie mogła oprzeć się Jamesowi — wystarczy, że na nią spojrzy... *** Jak w pierwszym tomie bohaterowie zarowno główni jak i drugoplanowi działają na nerwy tak przy drugim spotkaniu odniosłam wrażenie, że na tyle przyzwyczaiłam się do ich charakterów, iż przestali mi tak przeszkadzać. ,,Pod samym niebem" to kontynuacja zdarzeń z pierwszego tomu, ale z większą ilością zwrotów akcji, bardziej rozwiniętą fabułą i przede wszystkim juz nie jest tak nudzaca jak jej poprzedniczka. Fakt faktem do rewelacyjnych książek czy kontynuacji ona nie należy, ale autorka napisała powieść godna uwagi, taka na jeden wieczór. Bianka różni się trochę od innych bohaterek powieści z tego gatunku. Jest bardziej stanowcza, umie sama o siebie zadbać o nie jest glupiutką dziewczynką, którą trzeba na każdym kroku pilnować. Plusem jest też, że R. K. Lilley mi podkreśla na każdym kroku braku doświadczenia w sferze seksualnej naszej stewardeesy. Natomiast James... Nie jest zadufanym w soboe mężczyzną, przesadnie pewnym siebie. Stara się o Biancę, otacza ją opieką. Bywa namolny, ale kieruje nim głębokie uczucie, którego doświadcza po raz pierwszy w życiu. Obserwujemy również rozwój wydarzeń z życia najlepszego przyjaciela Bianki- Stephena. Ktoś mu zawróci w głowie, a mężczyzna pokaże swoją zupelnie inną twarz. Ale to nie koniec niespodzianek, bo na planie pojawi się ktoś jeszcze. I to pojawienie się tajemniczej postaci zaburza życie stewardessy. Jak juz podkreślałam ta lektura nie należy do ambitnych i jest dosłownie na jeden raz. Erotyk, który umilil mi podróż samochodem. Zdarzały się momenty gdzie nienmoglam się dosłownie oderwać, ale niestety należały do rzadkości. Język bywa wulgarny, wiec na to też musimy się nastawić. Ale mimo wszystko nie żałuję chwil spędzonych z Bianką i James'em. Nie dajcie się zwieść kiczowatym opisom tych książek. Powiem Wam, że mnie one zniechecaly i widząc stwierdzenie ,,urodziwszy od bogów Olimpu" moja wewnętrzna bogini przewracala oczyma. Mimo schematu te książki nie sa aż tak złe. Czy sięgnę po nią ponownie? Nie wiem. Ale ciekawość dalszych losów bohaterów we mnie pozostała. Szukacie przyjemnego odmóżdżacza i nie wymagacie zbyt wiele od powieści? Jeśli tak to książka dla Was.

http://adaline-bookworm.blogspot.com/ Hanna Wojtasińska; 2016-08-22


Pod samym niebem to kontynuacja opowieści o super bogatym, przystojnym, seksownym mężczyźnie o imieniu James i delikatnej, a jednocześnie bardzo silnej stewardesie Biance. Historia rozpoczyna się, kiedy dziewczyna powraca do zdrowia po ciężkim pobiciu oraz po rozstaniu z Jamesem. Jednak pociąg fizyczny jaki do siebie odczuwają i kiełkujące uczucie (u Jamesa szybciej, u Biacy niestety wolniej) nie pozwala im na zbyt długą rozłąkę... Kochankowie ponownie spotykają się na imprezie. Nie zabawiają tam jednak zbyt długo i postanawiają się wymknąć. I chociaż Bianca nie zamierza dać Cavendischowi szansy na powrót, to jest on i tak nieunikniony. James myśli o poważnym związku i nie zamierza wypuścić jej z rąk. Już od tamtego spotkania para nie rozłącza się. I pomimo, że Bianca nie chce poważnego związku, James za wszelką cenę próbuje go stworzyć i na każdej możliwej płaszczyźnie przywiązuje ją do siebie... Pierwsza cześć zrobiła na mnie duże wrażenie. Po tej książce nie spodziewałam się czegoś niezwykłego czy beznadziejnego. To jest po prostu kontynuacja i nie ma co robić o to wielkiego szumu. Fabuła nadal bardzo mnie interesowała, była niezwykła i potrafiła zaskoczyć. Paru rzeczy się spodziewałam, inne mnie zaskoczyły, oczywiście pozytywnie. Akcja była bardzo dynamiczna co jest ogromną zaletą tej książki. Tak jak poprzednia część, ta również bardzo mnie wciągnęła. Czytałam ją z zapartym tchem czekając co będzie dalej... co będzie dalej... I tak dobrnęłam do końca powieści, a akcja zakończyła się w takim momencie, że wciąż jeszcze w mojej głowie rodzi się pytanie: co będzie dalej? I czekam z niecierpliwością na następną cześć, aby dowiedzieć się jak potoczą się losy tej cudownej pary, co jeszcze spotka ich na krętej wspólnej drodze...

Recenzjekrolewskie.blogspot.com Patrycja Sudoł; 2016-11-16


Czasami sięgam po jakąś książkę i zastanawiam się, co właściwie skłoniło mnie do poznania tej historii. Tak właśnie miałam w tym przypadku. Zaczęłam czytać „Pod samym niebem” i zastanawiałam się, dlaczego sobie to robię i co sprawiło, że zapragnęłam przeczytać kontynuacje bohaterów poznanych w książce „Podniebny lot” Bianca młoda dziewczyna pracująca jako stewardessa. W czasie jednego z lotów poznaje przystojnego i pewnie stąpającego po ziemi Jamesa. Już od pierwszych chwil napięcie seksualne wisi nad tą dwójką. Z każdym kolejnym spotkaniem, staje się pewne, że wszystko ich do siebie ciągnie. James jest dominującym mężczyzną, zarówno w życiu, jak i w sytuacjach łóżkowych. Do tego jest szalenie przystojny, okropnie bogaty i momentami zbyt pewny siebie. Czy charyzma dziewczyny i temperament Jamesa pozwolą na zbudowanie związku? Czy tych dwoje ma szansę na miłość? „Pod samym niebem” to druga część serii „W przestworzach”. Z bohaterami mogliśmy się już poznać w pierwszej części „Podniebny lot” i to właśnie od tej książki należy zacząć swoją przygodę z Biancą i Jamesem. W czasie czytania pierwszej części już mogłam stwierdzić, że „Podniebny lot” to historia jakich wiele na rynku wydawniczym. Uznałam ją za przeciętniaka, może i mogłaby być dla mnie ciekawa, ale niestety na tle innych erotyków wypada blado, schematycznie i momentami nudno. Jednak pierwsza część, pomimo swoich wad, zakończeniem dała mi również nadzieję na lepszą kontynuację. Tak się jednak, niestety, nie stało. Kontynuacja wypadła jeszcze gorzej niż pierwszy tom. W książce mamy narrację pierwszoosobowa, a głównych narratorem jest Bianca. Po części podobała mi się budowa tej bohaterki, ponieważ lubię postacie mocno naznaczone demonami przeszłości. Dziewczyna w swoim życiu przeżyła wiele zła i od dłuższego czasu jej ostoją jest przyjaciel, Stephan. W książce podobały mi się tylko właściwie dwie rzeczy związane z Biancą. Jej charyzma, postawa w kryzysowych sytuacjach i to, w jaki sposób usiłuje sobie radzić z bliznami na duszy zadanymi w przeszłości. Na pochwałę zasługuje również wątek przyjaźni między dziewczyną a Stephanem. Tych dwoje są niemal jak rodzeństwo niepołączone więzami krwi, potrafią się wspierać w najtrudniejszych sytuacjach, akceptują siebie takimi, jakimi są i nie starają się nic zmieniać w tym drugim. Lubię takie jasne i klarowne relacje i uważa, że za tę przyjaźń autorce należy się plus. Jednak dwa plusy i to takie wyszukane na siłę nie stawiają książki w korzystnym świetle. Zazwyczaj unikam wszelkich porównań, nie skupiam się na szukaniu w książkach cech wspólnych, bo nie o to chodzi w czytaniu. Każda z lektur musi być przyjemnością i nie ma sensu szukać w nich na siłę podobieństw. Jednak tym razem nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że czytam książkę zbudowaną na innej powieści, mianowicie na Pięćdziesięciu twarzach Greya. Nawet nie o wątek BDMS chodzi, bo takowy w książkach akceptuje i nie tylko Grey jest o takim zabarwieniu. Tutaj relacja bohaterów była iście podobna. Niektóre dialogi były łudząco podobne do tych czytanych w Greyu. Nie ma tu mowy o plagiacie, co to to nie, ale mocna inspiracja jest widoczna. A nawet pokuszę się o stwierdzenie, że R.K Lilley przerosła E.L James w opisie scen erotycznych i ukazaniem związków opartych na seksie BDMS. „Kochać się? Czy to, co robimy, nie nazywa się pieprzeniem?” Tym płynnym ruchem przeszliśmy do scen erotycznych, które, choć były zbudowane dość dobrze, to jednak zabiły w książce jakąkolwiek fabułę. Autorka postanowiła nas seksem wręcz przytłoczyć. Uwielbiam czytać romanse, sięgam też często po erotyki, ale nikt jeszcze nigdy nie znudził mnie scenami zbliżeń. R.K Lilley opisuje seks z sensem, ale nie ma umiaru w umieszczaniu go w fabule. Uważam, że jeżeli ktoś przeczytałby dwa, trzy pierwsze rozdziały, a następnie dwa ostatnie to nie ominie go nic innego jak tylko seks. W relacji bohaterów nie zachodzą żadne emocje, nie mamy względu w ich, wydawałoby się, rodzącą się miłość. Brakowało mi więzi między mną, jako czytelnikiem, a postacią z kart powieści. Książka mnie przytłoczyła, choć czyta się ją naprawdę ekspresowo, to można przyznać, że jest nijaka. Może zbyt późno została wprowadzona na polski rynek wydawniczy. Może ja, jako osoba sięgająca często po tego typu literaturę, oczekuję już czegoś, co mnie naprawdę pochłonie, zaskoczy i uwolni moją wyobraźnię? Tutaj jednak tego nie dostałam. Mimo to, że książka nie do końca mi się spodobała, uważam, że może ona przypaść do gustu osobom lubiącym czytać erotyki, ale też takim, które tych erotyków przeczytało niewiele. Ja już wątpię, że trafię jeszcze na taką książkę erotyczną, która mnie zaskoczy i nie zanudzi. Moim zdaniem „Pod samym niebem” to kontynuacja, która nie dorównała pierwszej części, to książka bardziej o seksie niż o miłości. Przynajmniej ja nie była w stanie wkręcić się w uczucie między bohaterami. Była przewidywalna, sztampowa i momentami wręcz nudna. Wątki z poprzedniego tomu nadal nie zostały zamknięte, nawet nie były one w żaden sposób przeanalizowane w tej części, nie zostały rozwinięte, a raczej tylko odrobinę poruszone. Nie dowiedziałam się nic, czego nie byłabym pewna po pierwszej części. Na zakończenie autorka usiłowała wzbudzić w czytelniku ciekawość i zachęcić do sięgnięcia po kontynuację. Ja już nie sięgnę, nie zostałam zaciekawiona tym zakończeniem i wiem, że to moja ostatnia przygoda z serią „W przestworzach”.

Sztukater.pl



Po ostatnich wydarzeniach życie Bianki już nigdy nie będzie takie jak przedtem. Młoda kobieta nadal nie może uporać się z traumatycznymi wspomnieniami z dzieciństwa, które już na zawsze naznaczyły jej życie. To, czego Bianka była świadkiem jako mała dziewczynka nieustannie ją prześladuje oraz nie pozwala na zaznanie odrobiny spokoju. Jak się wkrótce okazuje to dopiero początek tego, z czym kobieta będzie musiała się zmierzyć. Niedługo bolesna przeszłość ponownie się o nią upomni i Bianka po raz kolejny będzie musiała stawić czoła swoim największym lękom. Czy młodej stewardessie uda się w końcu zamknąć rozdział ze swojej przeszłości oraz uwolnić się od dręczącego ją strachu przed człowiekiem, który to wszystko spowodował? Jak wiele kobieta będzie musiała jeszcze przejść, by zaznać odrobiny szczęścia?
 
 
 
Całe życie dziewczyny wywróciło się do góry nogami, gdy na jej drodze stanął niezwykle przystojny oraz apodyktyczny James, dla którego w jednej chwili całkowicie straciła głowę. Mężczyzna jako jedyny potrafi choć na chwilę odegnać dręczące Biankę demony przeszłości oraz spowodować, że wszystko inne przestaje mieć znaczenie. Już wkrótce wybucha pomiędzy nimi uczucie pełne niezwykłej namiętności oraz pożądania i niedługo oboje odkrywają swoje najbardziej skrywane instynkty i pragnienia. Zarówno młoda stewardessa jak i James podążają niezwykle niebezpieczną oraz chwilami mroczną drogą, z której może nie być już odwrotu. Szczęście zakochanych bardzo szybko zostaje jednak zakłócone i wszystko wskazuje na to, że już wkrótce oboje staną przed niezwykle trudnym wyzwaniem, od którego zależeć będzie ich wspólna przyszłość…
 
 
Nadchodzące wydarzenia będą prawdziwym testem łączącej Biankę oraz Jamesa więzi. Czy ich pełen namiętności oraz pasji związek będzie w stanie przetrwać tę niezwykle trudną próbę? Ktoś z przeszłości kobiety za wszelką cenę pragnie ją skrzywdzić oraz zniszczyć wszystko to, co udało się jej do tej pory zbudować. Kto zagraża Biance? Czy Jamesowi uda się ochronić kobietę oraz zapobiec większej tragedii? Nad zakochanymi zbierają się chmury burzowe i  to tylko kwestia czasu, kiedy będą oni musieli stawić czoła zagrożeniu. Czy Jamesowi uda się ukoić zbolałą duszę pięknej stewardessy oraz przekonać ją o szczerości jego uczuć? Jak zakończy się ta historia? Czy pomimo wszystkiego możemy oczekiwać happy endu?
 
 
„Pod samym niebem” to drugi tom serii W przestworzach, która podbiła serca wielu czytelników. Pierwsza część była naprawdę bardzo obiecującym oraz ciekawym rozpoczęciem całego cyklu i muszę przyznać, że byłam ogromnie ciekawa jak na jej tle wypadnie kolejny tom. Czu autorce udało się utrzymać wysoko postawioną poprzeczkę? Zdecydowanie TAK! Już od pierwszej strony nie mogłam oderwać się od czytania tej książki, która chwilami dosłownie magnetyzuje czytelnika i nie pozwala ani na chwilę oderwać się od tej niezwykłej historii. Dzięki niezwykle plastycznemu oraz lekkiemu stylowi autorki „Pod samym niebem” pochłania się dosłownie w kilka godzin.
 
 
Jedyne co można zarzucić tej książce to fakt, że w poprzedniej części działo się o wiele więcej, a w tym tomie wszystko odrobinę zwalnia. Jednak zakończenie „Pod samym niebem” sugeruje, że trzecia część będzie bardziej ekscytująca oraz pełna nagłych zwrotów akcji.  Autorka porusza jednak wiele ważnych tematów oraz pokazuje jak potężna oraz obezwładniająca może być siła miłości oraz przyjaźni. „Pod samym niebem” to opowieść pełna mroku, tajemnic, ogromnej namiętności oraz walce ze swoimi demonami. Tej historii naprawdę nie można się oprzeć i już nie mogę się doczekać chwili, kiedy będę mogła poznać dalsze losy głównych bohaterów. Na takie książki zdecydowanie warto czekać i jeśli jeszcze nie czytaliście tej serii, to naprawdę bardzo gorąco Was do tego zachęcam!
 
Za możliwość przeczytania tej książki serdecznie dziękuję wydawnictwu

Addictedtobooksstories.blogspot.com Aleksandra Szałek


"Zmarnowałam" na to cztery dni swoich ferii. Miała być jedna książka, a okazało się, że jest ich aż trzy. A miałam tylko przeczytać jakiś romans do poduszki... i jak zwykle wtedy, gdy najmniej się tego spodziewałam, trafiłam na prawdziwą perełkę. Ale tak jest zawsze. Coś, co sprawi nam szczęście, za każdym razem przychodzi nieoczekiwanie.
Tak samo jest niestety - a może stety -z miłością.

Ludzie, którzy mieli najmniej miłości, potrafią jej dać najwięcej. Ale to nie jest do końca takie proste, jak wydaje się być. Nie jest łatwo otworzyć się na miłość, kiedy człowiek, który powinien nas bezwarunkowo kochać, sprawiał tylko ból. Ten fizyczny, jak i ten psychiczny. 

Bianca pracuje jako stewardesa w luksusowych liniach lotniczych, Jest profesjonalistką w każdym calu; pewna siebie, chłodna, kiedy trzeba, uprzejma, niewzruszona i niespoufalająca się z podróżującymi. To ważne cechy, gdyż jej głównym obowiązkiem jest umilanie czasu w szczególności gwiazdom, bogaczom i osobom z pierwszych stron gazet. 
Nie przewidziała tylko jednego...
James Cavendish jest człowiekiem, który od samego początku wie, czego pragnie. Tym razem chce Bianki. Ten Pan jest Czuły, Uparty, Perwersyjny, Przystojny, Dominujący, Zaborczy... i ma najpiękniejsze turkusowe oczy jakie w życiu widzieliście.  Jest jedynym znanym jej mężczyzną, który budzi coś w jej wnętrzu. Prawie bez wysiłku okręcił ją sobie wokół palca. Czy tak samo łatwo wyjdzie mu zatrzymanie jej przy sobie? 


Literatura erotyczna opanowała cały świat. Głównie  za sprawą Greya, 
ale - proszę! - nie zestawiajcie tych serii ze sobą. Styl R. K. Lilley jest nieporównywalnie lepszy pod względem stylistycznym. BDSM jest tu głównym wątkiem, wiec to może zniechęcić niektóre osoby. Książki w pewnych momentach wydają się być brutalne i nieprzewidywalne, ale gdy popatrzy się na to z każdej strony, z szerszej perspektywy, wychodzi z tego naprawdę trzymająca w napięciu historia. W końcu to co robimy w łóżku, nie powinno  być jedynym wyznacznikiem tego, jacy jesteśmy.     

W tej historii podoba się mi bardzo niezależność głównej bohaterki. Pewnie pierwszą rzeczą jaka przyszła wam na myśl to pieniądze, ale nie o taką niezależność mi chodzi. Bianca sama potrafi poradzić sobie we wszystkim i nie jest jej potrzebny facet. Wiele autorek ma problemy z pokazaniem wszystkiego tego, co jest wokół postaci, tzn. gdy pojawi się wybranek - nic oprócz niego się nie liczy! To on jest od tej chwili nie tylko centrum wszechświata, ale i całym nim. (Mistrzyni w tym Katy Evans - Real xD) Tu czegoś takiego nie ma i za to seria dostaje ode mnie dużego plusa.  Nie tylko dowiadujemy się o zawirowaniach miłosnych Bianki, ale także dostajemy ogrom informacji o życiu jej przyjaciół. Po prostu kocham takie książki. ♥

Teraz poluję tylko na kolejną część. 
Zobaczymy czy też podbije moje serce.

Dziewczynaopapierowymsercu.blogspot.com Justyna Kosmal


Sięgając po tą książkę myślałam, że znów poczuję niechęć jak przy pierwszej części. Jednak tym razem było inaczej, ponieważ książka bardzo mnie zaskoczyła. Myślałam, że znowu pożądanie będzie się ciągnęło przez cały czas, ale szybko przechodziło się do problemów, które nie zostały wszystkie rozwiązane. Plusem dla książki jest to, że szybko się czyta i w końcu coś się w tej historii dzieje. Minusem jest moje pytanie dlaczego tak szybko zmieniła swoje postanowienie i dlaczego zakończenie jest takie drastyczne?

rudablondynkarecenzuje.blogspot.com Andżelika A; 2016-11-02


Okładka jak zawsze piękna, delikatna, subtelna i nieskazitelna -  tyle w temacie.

Kiedy przeczytałam pierwszą część trylogii *Podniebny Lot*, nie mogłam się doczekać kiedy wyjdzie druga część tego wspaniałego erotyka połączonego z gorącym romansem. Kiedy już dorwałam drugą część, od razu poszła w ruch i nie mogłam się od niej oderwać. Po przeczytaniu drugiej części *Pod samym niebem* jestem znów bardzo zadowolona z tej opowieści. Nie zamierzam wam streszczać całej książki jak to niekiedy recenzujący, to robią, ale tylko odrobinkę wam przybliżę, o co w niej chodzi :)

Bianka w drugiej części trochę obawia się Jamesa i troszkę go unika, ale jak to TEN facet ma w zwyczaju, że nie da się go tak łatwo spławić. W końcu dochodzi do konfrontacji między nimi i się godzą. Autorka serwuje nam znów mnóstwo pikantnych szczegółów, ale co mnie bardzo cieszy w tej książce, że są one opisane bardzo delikatnie i zmysłowo. Nie ociekają wulgaryzmem. Bianka kompletnie się zatraca w Jamesie i oczywiście z wzajemnością. Jednak boi się pokazać swoje uczucia i sama bije się z tym w głębi serca, ale pewnego dnia wszytko z niej się wylewa. Na szczęście wszystko się układa w jej życiu. James szaleje za nią, przyjaciele ją wspierają i ma wspaniałą pracę, którą kocha, ale jest jeden mały szkopuł, jak to bywa w takich historiach, ale nie zdradzę jaki. Jednak podpowiem, że jest on związany z jej przeszłością.

Tak naprawdę dużo w drugiej części się nie dzieje. Dopiero pod koniec książki akcja się rozkręca i nabiera tempa, ale jak to bywa, wtedy następuje zakończenie i wiem już teraz, że będzie kolejna część, a kiedy? Tego nie wiem, a szkoda, ale mam wielką nadzieję, że do mnie przyjdzie trzecia część, bo jestem ciekawa, co tam będzie się dalej działo. Ogólnie książka lekka, ociekająca seksem, ale z uczuciem. Jest ona idealna na takie ponure i zimne wieczory. Czy ją polecam? Oczywiście, że tak, ale najpierw przeczytajcie pierwszą część :)

Pozdrawiam cieplutko :)

kosmetycznieee.blogspot.com Nataleczka; 2016-12-20


To kontynuacja zdarzeń z pierwszego tomu, jednak mimo iż w poprzedniej akcja bardzo zaskakiwała szybkością w jakiej się rozwijała, tutaj zostaniemy jeszcze bardziej wciągnięci w fabułę.
Bianka zaczęła nieco różnić się od innych bohaterek tego typu powieści, jest stanowcza i umie sama o siebie zadbać. Jednak jest kompletnie nie doświadczona w sferze seksualnej, co autorka podkreśla na każdym kroku. 
James natomiast nie jest zadufanym w sobie mężczyzną, lecz bardzo troskliwym i wrażliwym, kieruje nim głębokie uczucie, ale bywa namolny, może dlatego że po raz pierwszy się zakochał. 
W tej części poznajemy również perypetie przyjaciela Bianki, który pokaże swoją prawdziwą twarz gdy ktoś zawróci mu w głowie. To jednak nie wszystko bo w tej scenerii pojawi się ktoś jeszcze i właśnie pojawienie się tej osoby zaburzy życie Bianki. 
To kolejny lekki erotyk który umili krótki czas, jak np podróż samochodem. Książkę wchłonęłam w 2 godz a więc jak widzisz bardzo szybko i łatwo się ją czyta, były momenty kiedy nie mogłam się od niej oderwać. 
Muszę przyznać, że drugi tom, zachęcił mnie aby dowiedzieć się o dalszych losach bohaterów. 

Dziewczynka jak malinka Iza; 2016-12-12


Myślę, że każda z kobiet zauważyła że szał za literaturą erotyczną zapoczątkowała seria z Grey'em w roli głównej. Na dzisiejszy dzień euforia przycichła, ale gatunek ten pozostał dość popularny i do wyboru mamy na prawdę wiele pozycji. Ja zdecydowanie mam neutralne podejście do tego typu książek. Ani za nimi nie szaleję ani ich nie nienawidzę. Od czasu do czasu cenię je sobie jako przerywnik. A z Lilley mam do czynienia po raz drugi jako, że zaczęłam jej serię "W przestworzach" i chcę ją dokończyć w całości.
 
Książkę będzie mi się recenzowało trudniej niż pierwszą, bo treść choć o wiele lepsza to jednak dość podobna, a nie chciała bym nieznającym pierwszego tomu opowiadać szczegółów... 
 
Znów wzbijamy się w niebo na pokładzie samolotu wraz ze stewardessą imieniem Bianca. Dziewczyna jeszcze do nie dawna była opanowana, nieczuła i niewzruszona jeśli chodzi o płeć przeciwną. Wszystko się zmienia, gdy w jej życiu pojawia się ekscentryczny James Cavendish. Bardzo szybko między nimi rodzi się specyficzna więź. To on wprowadza młodą kobietę w świat erotycznych fantazji z elementami BDSM, a ona odkrywa, że ten świat jej odpowiada. Bianca ma za sobą traumatyczne wydarzenia z dzieciństwa, ale nie tylko. Niedawno została napadnięta przez własnego ojca, a nawał zbyt wielu emocji powoduje, że dziewczyna decyduje się na odrzucenie i rozstanie z mężczyzną, którego skrycie pokochała. Jednak trwa to krótko, bo niewinne spotkanie na jakie się decydują bardzo szybko łączy ich ponownie.
 
Książka sama w sobie była by lepsza gdyby nie to, że autorka postanowiła odmienić zarówno Biancę jak i Jamesa. Ona straciła pazur i swoje zdanie, a on został zmiękczony na zaborczego romantyka. Trochę to zepsuło ciekawie zapowiadającą się historię. Jednak całość podobała mi się, a było by jeszcze lepiej gdyby nie uczucie, że Lilley zbyt oparła się na historii Grey'a, ale zaś z drugiej strony wprowadziła śmielsze sceny erotyczne. Pozycję polecam kobietom, które nie oczekują słodkiego romansu, bo tego tu nie znajdą. Jest to nieprzyzwoita acz zmysłowa książka dla odważnych kobiet. Jeśli jeszcze nie znasz tej historii, a masz ochotę na coś lekkiego lecz pikantnego to będzie to idealna pozycja, ale nie warto stawiać jej wysokich wymagań. Szybka i przyjemna w czytaniu, rozgrzeje w zimowy wieczór.

swiatmiedzystronami.blogspot.com Karolina Marek; 2016-12-13


Po tym, jak Bianka została zaatakowana przez swojego ojca, dziewczyna przerażona tym, w jakim tempie posuwa się jej związek z Jamesem, postanawia odsunąć się od bohatera, by móc na spokojnie uporać się ze swoimi uczuciami. Okazuje się jednak, że życie bez Jamesa, gdy Bianka już trochę go zaznała, jest trudniejsze, niż by się mogło wydawać. Jej decyzji nie ułatwiają jednak liczne obelgi na temat jej związku z Jamesem ze stron gazet, czy w końcu czyhający na każdym kroku paparazzi liczący na kolejną okazję, by ukazać ją w jeszcze bardziej nieprzychylnym świetle. Czy jednak Bianka postanowi wrócić do Jamesa, którego zaczyna darzyć coraz to większym uczuciem?
 
Bardzo ciekawiło mnie to, w jaki sposób zakończyła się pierwsza część serii (recenzja klik), dlatego mimo wad z jakimi się w niej spotkałam, nie wyobrażałam sobie, abym nie sięgnęła po Pod samym niebem. Jedno wiem na pewno - autorka potrafi przedstawić historię w taki sposób, że nie można się jej oderwać. Jednak czy to wystarczy, aby zatrzymać czytelnika przy sobie na nieco dłużej?
 
Do historii w Pod samym niebem wracamy jakiś czas po tym, jak Bianka została zaatakowana przez swojego ojca. Szczerze to jestem nieco zawiedziona, że autorka zaczęła książkę w dosyć odległym od poprzednich zdarzeń czasie. Nie jest bowiem do końca wyjaśnione, co też takiego działo się z bohaterami przez ten czas, gdy dziewczyna wracała do zdrowia. Szkoda, że R. K. Lilley postąpiła tak, a nie inaczej, jednak jest to jeden mały minus, który mogę znieść. Cieszę się, że autorce udało się utrzymać cały czas taki sam charakter książki, jak i samych bohaterów. Czasem zdarza się, że pod wpływem takich sytuacji, jaka miała miejsce właśnie w zakończeniu pierwszej części serii, sami bohaterowie zmieniają się tak, że później mocno odbiegają od tego, jak czytelnik ich zapamiętał. Tutaj jednak tego nie mamy. Owszem, widać, że zarówno w Biance, jak i w Jamesie zaczyna zachodzić zmiana, czy to dotycząca ich związku, czy też całego życia, jednak została ona przedstawiona bardzo łagodnie. Mi jak najbardziej to odpowiada, gdyż przypadki, gdy po powrocie do serii dowiaduję się, że bohater, którego tak bardzo polubiłam poprzednio, nie jest już do końca sobą, zdecydowanie nie należą do moich ulubionych. Autorce ów zmiany udało przeprowadzić się w bardzo naturalny i delikatny sposób, który sama bardzo lubię.

Jeśli chodzi o pozostałą część fabuły, to gdy się nad tym zastanowić, nie ma tu nic wielce spektakularnego. Historia jest bardzo przyjemna i czyta się ją z wielkim zapałem, jednakże nie ma tu zbyt wielu zwrotów akcji. Jak jednak wspomniałam już wcześniej, autorce po raz kolejny udało się mimo wszystko zatrzymać czytelnika przy sobie. Nie wiem jednak, czy tym razem to wystarczy. Ja zapewne sięgnę po kolejną część serii, jednak chyba tylko z czystej ciekawości, bo a nóż może pojawić się coś na prawdę zaskakującego.

Gdybym miała podsumować krótko całą książkę powiedziałabym, że owszem było przyjemnie i może nawet nieco lepiej niż w przypadku Podniebnego lotu, jednak nie znalazłam tutaj niczego, co koniec końców mocno trzymałoby mnie przy tej historii. Fabuła była ciekawa, jednak w dość umiarkowany sposób. Myślę, że do całości idealnie pasuje słowo przyjemna. Z pewnością warto do niej zajrzeć, gdy przeczytało się już pierwszą część serii, jednak gdybym ja sama zastanawiała się dopiero, czy w ogóle dać szansę tej serii, raczej nie traciłabym na nią czasu.

http://about-katherine.blogspot.com/ Katherine Parker; 2016-12-14


Brutalny napad, nieporozumienia, strach i ból Bianki splotły się z jej rozstaniem z Jamesem. Po tych wydarzeniach Bianka nie potrafi odzyskać równowagi i wrócić do normalnego funkcjonowania. Ślady na jej ciele znikają, lecz dusza ciągle pozostaje rozdarta, tęskniąc za pieszczotami i głosem Jamesa. Dziewczyna zdaje sobie sprawę, że wystarczy tylko jedno jego spojrzenie, by ponownie zatraciła się w tych turkusowych oczach, by świat dookoła przestał istnieć… choćby na chwilę…
 
Po przeczytaniu pierwszej części serii W przestworzach, spodziewałam się po jej kontynuacji czegoś nowego, czegoś, co mnie zaskoczy, wciągnie. A otrzymałam przeciętny erotyk z soft BDSM, bo niby sceny erotyczny były bardziej urozmaicone, bardziej śmiałe, ale zbyt delikatnie ujęte, powiedziałabym, że po macoszemu, zabrakło mi w nich emocji, czegoś, co zadziałałoby na emocjach czytelnika.
 
Pod samym niebem irytowała mnie postawa Jamesa. Bardzo zaborczy, zazdrosny, próbujący podchodami wymuszać na Blance pewne decyzje, poprzez nadskakiwanie jej na każdym kroku kupowaniem drogiej biżuterii, ubrań itd. Czy tak zachowuje się kochający mężczyzna? Hmmm… Momentami miałam wrażenie, że facet ma obsesje na punkcie jej posiadania na wyłączność, co oznaką zdrowia z pewnością nie jestem…
 
Blanka zaś nadal nie do końca wiedziała, czego chce od życia. Niby chciała być z Jamesem, ale „jak taki facet mógłby ją kochać, ale gdyby jednak kochał, to co?”. To jej niezdecydowanie i postawia „głupiutkiej dziewczynki” wielokrotnie mnie irytowała.
 
I tym razem nie można odmówić autorce lekkiego pióra. Język jest prosty, niewymagający. Książkę czyta się dość szybko, choć jak dla mnie zdecydowanie za mało dialogów, a niektóre opisy – zwłaszcza te dotyczące poszczególnych rozmówczyń  – niepotrzebnie przedłużały dany wątek…
 
Najlepsze zostawiam na koniec… W odniesieniu do całości jest to, jak wspomniałam, przeciętny erotyk, jednak tak, jak to miało miejsce w pierwszym tomie serii, tak i w tym, najciekawsze jest zakończenie, które po raz kolejny sprawia, że chce się wiedzieć, co będzie dalej, jak skończy się ta historia… bowiem ponownie przeszłość i przemoc wkracza w życie Blanki…
 
Podsumowując: Seria W przestworzach (choć nie znamy jeszcze trzeciego tomu) to z pewnością dobra lektura dla osób chcących wkroczyć w świat erotyków BDSM. Książki nie są wymagające, czyta się je szybko i w bardzo „delikatny” sposób poznaje to, co dzieje się za drzwiami sypialni (i nie tylko) osób lubujących się w tej odmianie seksu…

Papierowybluszcz.wordpress.com Michelle; 2016-11-17


W końcu przyszedł ten czas, aby poznać dalsze losy bohaterów Podniebnego lotu, który pomimo, że wpisuje się w literaturę erotyczną, to jednak zainteresował mnie swoją fabułą. Dlatego też wiedząc, że jest kontynuacja, bez zastanowienie sięgnęłam po kolejną część – Pod samym niebem
 
Tym razem jednak trudno jest nakreślić fabułę książki ponieważ w większości są to powroty do przeszłości uzupełnione jedynie wydarzeniami obecnie się dziejącymi. Dlatego też aby nie zdradzić za wiele z fabuły, i nie zepsuć przyjemności z lektury tomu pierwszego skupię się w większej części na własnych odczuciach.
 
Brutalny napad, który spotkał Biankę w poprzedniej części mocno zaważył na dalszych relacjach pomiędzy nią a Cavendishem.  Rozstanie i przeżycia po napadzie spowodowały w kobiecie wielkie spustoszenie, i pomimo bólu nadal cierpi po rozstaniu z mężczyzną, który wywarł na niej tak duże wrażenie, z którym tak wiele ją łączyło. Niestety James po tych wydarzeniach stara się unikać Bianki, a z drugiej strony nie pozwala o sobie zapomnieć. Co się stanie z uczuciem pomiędzy nimi? Czy uda się zapomnieć?
 
Pod samym niebem trochę mnie rozczarowało postępowaniem głównych bohaterów. Bianka zachowuje się jakby miała dwanaście lat, z jednej strony mówi, że kocha Jamesa, by za chwilę stwierdzić, że nie jest jej wart, a może jednak będzie im razem dobrze? James natomiast zachowuje się jak przysłowiowy pies ogrodnika: sam nie weźmie i nikomu nie da. 
 
Tak jak w poprzedniej części elementów BDSM było niewiele, tak tutaj autorka pokusiła się o ich rozbudowanie, jednak nic więcej nowego nie wprowadziła w fabułę. Ciągłe powroty do przeszłości, ciągłe wahania nastrojów bohaterów nie wniosły nic odkrywczego. Byłam pewna że tym razem autorka bardziej skupi się na przeżyciach głównej bohaterki po napadzie, niestety zawiodłam się, gdyż wzmianka o tym zajęła może jedną stronę powieści i jakby się skończyła, więcej powrotu do niej nie było.
 
Reasumując Pod samym niebem czytało mi się dość dobrze i w miarę szybko, jednak nie powaliła mnie na kolana, i mogę stwierdzić, że lepiej bawiłam się przy pierwszej części serii.

zksiazkawdloni.pl Kasia Roszczenko


Bianca powoli dochodzi do siebie. Dzięki Stephanowi staje na nogi, wraca do pracy i spotyka się ze znajomymi, jednak nadal nie wie jak zachować się wobec Jamesa, który nieustannie do niej dzwoni i zasypuje smsami. Dziewczyna jest zagubiona i nie potrafi do końca określić tego, co łączy ją z przystojnym mężczyzną. Sam James nie ułatwia jej zadania i robi wszystko, by zdobyć serce ukochanej. Czy Bianca dojrzeje do tego, by podjąć decyzję? Jak potoczą się ich losy?
 
R.K. Lilley mieszka w Teksasie z mężem oraz dwoma synami. W przeszłości miała wiele zajęć, jednak żadne nich nie była tak trudna jak wychowanie dzieci. Uwielbia czytać, pisać, podróżować, wędrować oraz… oglądać anime. Na swoim koncie ma kilka serii: „Wild Side”, „Tristan & Danika” oraz „W przestworzach”.
 
Jak wiecie, do niedawna nie sięgałam po literaturę erotyczną, jednak po powieściach Christiny Lauren wiedziałam, że od czasu do czasu będę sięgać po taką pozycję. Po „Podniebnym locie”, który nie do końca przypadł mi do gustu, postanowiłam sięgnąć po kontynuację licząc na to, że mi się spodoba. Niestety i tym razem się rozczarowałam. Fabuła tak naprawdę niczym się nie różniła od pierwszego tomu. Zarys historii, mnóstwo perwersyjnego seksu – to już było! Druga część nie wniosła nic nowego, a lektura niekiedy po prostu mnie męczyła. 
 
Bianca i James to bohaterowie, którzy mnie niezwykle irytują. Dawno nie czytałam powieści, w której główna bohaterka by mnie tak denerwowała. Nieustannie jęczy, że nie wie co czuje James, że sama nie wie co wobec niego czuje… Cały czas dramatyzuje, przeprasza, a James jakby mógł, to przychyliłby jej nieba. Natomiast mężczyzna jest niezwykle zaborczy i drażnił mnie. Może wynika to dlatego, że lubię niezależność i nie mogę sobie wyobrazić takiej sytuacji, aby dać się zdominować, wręcz stłamsić, w prawie każdym aspekcie. 
 
„Pod samym niebem” napisane jest prostym językiem, często wręcz wulgarnym, do którego przyzwyczaiły mnie inne powieści erotyczne. Może dzięki temu czyta się szybko, jednak styl autorki nie do końca do mnie przemawia.
 
Podsumowanie: „Pod samym niebem” utrzymane jest na podobnym poziomie jak „Podniebny lot”. Brakowało mi czegoś nowego, jakiegoś tchnienia świeżości. Powieść ma w sobie to coś, dzięki czemu nie można jej ot tak odłożyć, dlatego jeżeli poszukujecie lekkiej lektury, przy której się odstresujecie, to powinniście sięgnąć po tę książkę.

http://ja-ksiazkoholik.blogspot.com/


Kiedy skończyłam "Podniebny lot", wiedziałam, że muszę od razu zabrać się za "Pod samym niebem". Poprzedni tom zrodził w mojej głowie wiele pytań, na które musiała poznać odpowiedź. 
Ale drugi tom zrodził ich jeszcze więcej i teraz z niecierpliwością będę wyczekiwać trzeciego tomu, ponieważ historia Bee i Jamesa jest po prostu genialna i gdyby nie błędy, które popełniła autorka, mogłabym stwierdzić, że jest idealna. 
I od błędów dzisiaj zacznę, bo od nich się książka zaczęła.

Zastanawia mnie, dlaczego autorzy uparcie wciskają do książek wątki, gdzie pojawia się jazda konna, jeśli się na tym nie znają. Może i dla osoby, która się na tym nie zna wszystko wydaje się w porządku, ale nie dla mnie, o nie. 
Jako, że jeżdżę konno i się na tym trochę znam, to mocno krytykuję książki, gdzie pojawia się wątek wyssany z palca.
Bianka pierwszy raz w życiu wsiadła na konia i oczywiście była tak niesamowicie utalentowana, że wszystko potrafiła. Ta nienaganna postawa ciała i ułożenie nóg, och taka cudowna... No szkoda tylko, że najlepsi jeźdźcy uczą się tego miesiącami, a nawet latami... Ale nieważne, ważne jest to, że Bianka jest po prostu genialna w tym.
I oczywiście pierwsza lekcja jazdy, a Bianka co? Bianka sobie kłusuje!
 
I idzie jej to bardzo dobrze, dziewczyna od razu wszystko łapie... HE HE HE JASNE. Szkoda tylko, że to odbiega od normalności i prawdziwości...
Ehh... Brak mi słów na sztuczność tego fragmentu, który pojawił się na początku. I przez niego aż nie chciało mi się czytać, a moment współżycia na koniu wzbudził we mnie po prostu obrzydzenie.
Nie mieści się to w mojej głowie, bo dla mnie zwierzę to nie jest łóżko...
Na szczęście to był tylko zły początek. Później zostało mi wszystko zrekompensowane, no tak jakby. 
 
Zauważyłam znaczną poprawę w stylu autorki i już nie było tak wiele nadużyć "się" jak poprzednio. I chwała jej za to, bo bym chyba teraz zwariowała.
A fabuła, pomijając początek, była o wiele lepsza od tej, która pojawiła się w pierwszej części. 
Rozkręciło się i było jeszcze ciekawiej. 
Były moment zaskoczenia i zdziwienia i nie było schematyczności oraz twardego wzorowania się na innych książkach, a to mi się bardzo podobało. Końcówki się nie spodziewałam, ale to co się w niej wydarzyło było przeze mnie wyczekiwane. Domyśliłam się jednego wątku, ale nie sądziłam, że ten moment nastąpi dopiero na końcu. I właśnie ostatnie rozdziały trochę mnie zdziwiły, bo jak wcześniej nie było aż takiej schematyczności, to na końcu pojawił się nudny wątek, który nie raz się pojawiał.
I oczywiście musiała być wstrętna ex, która myśli, że może mieć wszystko i uprzykrza życie.
Niemniej jednak nadal zastanawiam się, co dzieje się z ojcem Bianki, który pojawił się w pierwszej części. Ciekawi mnie on i jeszcze kilka wątków, dlatego chętnie poznam kolejny tom.
 
A co do bohaterów...
James jest tak niesamowicie kochany i pokazuje to na każdym kroku. Stanowczo pokazuje czego chce, a jego zazdrość jest momentami wręcz komiczna, ale jednocześnie słodka. Coś w stylu "Bianka jest moja, nie możesz jej ruszyć chociaż palcem, bo złamię Ci rękę". Jest fantastyczną postacią i uwielbiam go, jego zmienność, poczucie humoru i tajne spiskowanie z przyjacielem Bianki, po którym szczerzy się zadziornie.
Natomiast Bianka zaczęła mnie wkurzać, chociaż ją lubię. Sama nie wie czego chce "Nie chcę od niego prezentów, ale i tak je przyjmę, nie będę się kłócić" To chcesz je, czy nie chce? No bo ja jeśli czegoś nie chce, to stanowczo mówię nie i oddaje prezenty. To samo jest z jej uczuciami, sama nie wie czego chce i co czuje. Twierdzi, że ufa Jamesowi, a za chwila okazuje się, że jednak mu nie ufa. Mówi, że nie chce z nim mieszkać, a za chwilę zmienia zdanie. Kobiety zmienne są, fakt, ale że aż tak?
Stefan chociaż jest orientacji homoseksualnej, to nie odpychały mnie jego relacje z mężczyzną. Autorka jedynie zrobiła ich zarys, nie przesadziła, dlatego też świetnie się czytało. Wszystko było delikatne.

A co podobało mi się najbardziej?
Bardzo podobało mi się, że wątek miłosny był uroczy i nieprzesadzony, a sceny erotyczne nie odpychały. Czuć namiętność i pożądanie, które zostały niesamowicie oddane w tej książce. Nie brakuje opiekuńczości, zazdrości, która występuje w każdym związku. I chociaż ich zazdrość jest dość mocna, to jakoś mi to nie przeszkadzało, a wręcz sprawiało, że mogłam się pośmiać.
Po trzeci tom z pewnością sięgnę, chociażby dla samego Jamesa.

bookparadisebynatalia.blogspot.com


Pod samym niebem to drugi tom serii W przestworzach, w której poznajemy losy pięknej i młodej Bianki i równie pięknego i młodego Jamesa. Jak dalej potoczyły się ich losy? Poniżej kilka zdań o nowej książce autorstwa R. K. Lilley…

Bianka po wydarzeniach kończących pierwszy tom dochodzi do siebie. Nie chce widzieć Jamesa i próbuje ułożyć swoje życie na nowo. Czy jej się to uda? Już przy okazji pierwszego rejsu, w czasie którego jest częścią załogi ma okazję spotkać się z Jamesem i ulega ponownie jego urokowi…

Po drugi tom serii W przestworzach sięgnęłam zaciekawiona tym, w jaki sposób autorka rozwinie zakończenie pierwszej części. Jednak na początku kolejnego tomu jest tylko krótka wzmianka i potem długo, długo nic na ten temat nie znajdziemy. Za to możemy obserwować dalsze losy Jamesa i Banki – swoistą zabawę w kotka i myszkę. Tak jak w pierwszej części dziewczyna zastrzega, że nie chce wiązać się z Jamesem i nie za bardzo chce mieć z nim nic wspólnego, a już na pierwszym spotkaniu po wypadku ostro z nim flirtuje. Zakłada się też o rzeczy, których nie miała zamiaru robić, co jest nieco irytujące. Drażnić może też postępowanie Jamesa, który chce mieć Biankę tylko dla siebie, jego zaborczość posuwa się do tego, że nawet chce myć i ubierać Biankę w przygotowaną przez siebie odzież.
Jest tutaj oczywiście dużo scen erotycznych, w tym nawiązujących do BDSM. Jednak są one podobne stylem do tych z pierwszej części.

Czytając Pod samym niebem miałam odczucia bardzo podobne jak przy pierwszej części. Liczyłam na coś więcej, tym bardziej, że coś ekstra zapowiadała końcówka pierwszego tomu. Pod względem stylistycznym wydaje mi się, że druga część jest nieco lepsza od pierwszej. Jednak sama fabuła ma bardzo podobny poziom.

Czytając Iwona; 2016-09-14


Książka „Pod samym niebem” niewiele różni się od poprzedniej części serii. Autorka po raz kolejny postawiła na mocne sceny erotyczne pomiędzy głównymi bohaterami, które są dominującym elementem w fabule. R. K. Lilley przeszła samą siebie tworząc jeszcze bardziej ogniste i bardziej namiętne momenty, które wywołają u nie jednego czytelnika rumieniec na policzkach. Sceny zbliżeń pomiędzy bohaterami można zdecydowanie zaliczyć do tych wyuzdanych, pełnych perwersyjnych elementów, które pobudzają wyobraźnię czytelnika oraz jego zmysły. Muszę przyznać, że autorka ma dość bujną wyobraźnię jeżeli chodzi o sceny erotyczne, co sprawia, że właśnie momenty zbliżeń pomiędzy Bianką a Jamesem są najmocniejszym elementem książki. 
 
Relacja Bianki i Jamesa już w poprzedniej części polegała w większości na fizycznym przyciąganiu, jednak niezbyt chętnie oboje przyznawali sami przed sobą, że czują do siebie coś więcej. W „Pod samym niebem” autorka zacieśnia ich relację, wplatając kilka romantycznych momentów, które nie pozostawiają wątpliwości, że główni bohaterowie coś do siebie czują. Zdecydowanie bardziej widoczne jest to u Jamesa, który nie odstępuje Bianki na krok. Zdecydowanie James w tej części wywarł na mnie o wiele lepsze wrażenie. Jego postać wydaje się być bardziej przystępna, ale jednocześnie bardziej zaborcza względem Bianki.
 
Dodatkowym plusem jest wprowadzenie do fabuły kilku nowych postaci, których pojawienie się skutecznie zamiesza w związku Bianki i Jamesa. Autorka również rozwija rozpoczęty w poprzedniej części wątek ojca Bianki, dodający odrobinę napięcia i zaskoczenia. Wszystko to sprawia, że całość oceniam znacznie lepiej niż „Podniebny lot”.
 
Podsumowując, „Pod samym niebem” to dość dobrze napisana kontynuacja losów Bianki i Jamesa, która po raz kolejny przenosi nas w świat dominacji i uległości oraz momentów ociekających erotyzmem. Książkę polecam nie tylko fanom gatunku erotycznego, ale również wszystkim, którzy chcą na chwilę oderwać się od rzeczywistości. 

zaczytanabloguje.blogspot.com Karolina Rybkowska; 2016-10-11


Jest to opowieść o dalszych losach Bianci i Jamesie. Historia w pierwszym tomie zakończyła się rozstaniem dwojga zakochanych gdyż Bainca nie mogła się uporać z uczuciem, jaki darzy Jamesa. Boi się tego, co czuje i jaka staje się przy jego boku. Postanawia odciąć się od ukochanego, lecz nie trwa to długo.
 
Po wypadku, jaki miała kilka tygodni temu zaczyna wracać do zdrowia. Ostatnie wydarzenia są dla dziewczyny bardzo ciężkim tematem, co zaczynają przypominać o koszmarze, jaki wydarzył się w dzieciństwie. Postanawia złożyć zeznania na policję, lecz w tym czynem zwraca swoją uwagę oprawcy. James, chociaż obiecał dziewczynie, że da jej czas na przemyślenie to tak naprawdę czekał na właściwy moment, aby zacząć działać.  Jedno spotkanie w klubie a Bee nie może przejść obojętnie obok tego mężczyzny.

Po tym spotkaniu wszystko się zmieni, ale czy na dobre?
Czy układ, jaki mieli między sobą zmieni w coś głębszego?
Czy uczucie wygra i Kochankowie wyznają sobie miłość?
 
Czytając pierwszy tom bardzo byłam ciekawa jak zakończą się losy tych dwojga. Dowiedziałam się oczywiście się trochę więcej, lecz nie wszystkiego, co jest dużym plusem i minusem. Za plus możemy uznać, że autorka umie sprowokować i opisać sytuacje tak, aby czytelnik był ciekawy kolejnej sceny, lecz za minus ja uznaje to, że nie dowiedziałam się, co dalej z związkiem tych dwojga a jaj nie należę do osób, które lubią długo czekać.
 
W tej książce dowiadujemy się więcej rzeczy o Damienie który jest zawsze w pobliżu Bee, lecz nie wyznał uczucia dziewczynie. Spotykamy także Stephana przyjaciela i brata w jednym, który w tej części spotyka dawnego kochanka i uczucie ich ożywia na nowo. Bianca cieszy się z związku przyjaciela, lecz nie wie, czemu James zawarł pakt z Stephanem, którzy na każdym kroku opiekują i sprawdzają dziewczynę. Z końcem książki dowiemy się, iż James poprosi Biance o to by razem zamieszkali niby się zgadza, ale na swoich warunkach. Często Bee myśli o tym, że ukochany często mówi o swoich zamiarach, lecz tak naprawdę jeszcze nie wyznał jej uczucia. A może to tak naprawdę to on czeka na jej pierwszy krok?
 
Autorka w bardzo ciekawy sposób opisała postacie i sceny, w których główna bohaterka nie umie oprzeć się dominującemu Jamesowi. Choć sceny z BDSM w pierwszej części były opisane skromnie to za to w kolejnej części znajdziemy tam trochę więcej. Widać, że pisarka ma dużą wiedzę na ten temat. Kiedy czytałam kolejne sceny erotyczne zamykałam oczy i widziałam oczami wyobraźni, że podglądam dwojga kochanków.
 
Jest to druga książka, którą czytam tej autorki i jestem zadowolona. Mam nadzieję, że kolejne części będą szybko wydane gdyż ja już nie mogę się doczekać, co będzie dalej. 

zaczarowana-ksiazka.blogspot.com Beata Matuszewska


W lipcu na blogu pisałam o pierwszym tomie serii W przestworzach R.K. Lilley, czyli Podniebnym locie. Powieść erotyczna, której bohaterami są piękna stewardesa i miliarder branży hotelarskiej niespecjalnie mnie zachwyciła. Ot, historia, jakich na rynku wiele. Mimo wszystko jej zakończenie było na tyle ciekawe, iż postanowiłam dać tej serii jeszcze jedną szansą. Tym sposobem w moje ręce trafiła jej kontynuacja – Pod samym niebem. O tym, co zaliczył drugi tom serii – wzlot czy upadek, opowiem Wam dzisiaj.
Pierwszy tom zakończył się dosyć dramatycznie. Po niespodziewanej i bolesnej (w każdym tego słowa znaczeniu) wizycie ojca i nagonce medialnej, jaka się wokół niej rozpętała, Bianca chce dać sobie trochę przestrzeni od Jamesa. Potrzebuje dystansu, bo ich przedziwny związek rozwija się zbyt szybko i zbyt intensywnie. Trudno jednak wytrzymać z dala od tak zniewalającego mężczyzny. Wystarczy jedno spotkanie, by wszystkie uczucia powróciły z siłą huraganu. James chce udowodnić jej, że jest dla niej w stanie zmienić wszystko i zostawić niechlubną przeszłość za sobą. Bianca jest rozdarta – z jednej strony jest w nim szaleńczo zakochana, z drugiej jednak boi się, że kiedyś w końcu James się nią znudzi. On ma wszystko i może mieć każdą, dlaczego więc zawraca sobie głowę nią? Czy Bianca wreszcie mu zaufa?
 
Mam za sobą niejedną powieść erotyczną i z przykrością muszę stwierdzić, że ta seria należy do najsłabszych, jakie czytałam. W Pod samym niebem dzieje się naprawdę niewiele. Autorka skupia się na tylko na wzajemnej relacji Bianki i Jamesa, reszta stanowi jedynie bardzo rozmyte tło. Sam związek bohaterów także prezentuje się bez większych rewelacji. W pierwszym tomie Bianca pracowała, spędzała czas wolny ze Stephanem, przeżywała swoją przeszłość, która cieniem kładła się na teraźniejszość. W drugim tomie jest po prostu z Jamesem. Przez prawie cały czas. I tyle. 
 
Związek bohaterów mogłabym streścić w kilku zwrotach: dużo seksu, "Bianco, zamieszkaj ze mną!" i "spałeś z nią?". Tak, dokładnie w tych trzech zwrotach. James wywraca swoje życie do góry nogami – zamyka za sobą przeszłość, w której bawił się kobietami, zmienia swoje domy dla Bianki, obsypuje ją  i jej znajomych prezentami, chce się nią opiekować, mówi jej, że dla żadnej czegoś takiego nie zrobił – to wszystko najwidoczniej jednak ciągle za mało, by uwierzyć, że mu na niej zależy. Mało tego – każda kobieta z życia Jamesa, jaka pojawia się na horyzoncie, wywołuje lawinę pytań o to, czy ten z nią spał. Dawno żadna bohaterka mnie tak nie zirytowała, jak Bianca.
 
Skoro postać Bianki tak mnie denerwowała, to może chociaż postać Jamesa ratuje tę powieść? Nic podobnego. Wydawać by się mogło, że facet, który ma za sobą niezliczoną ilość kobiet, któremu niczego nie brakuje, jest wręcz wzorem pewności siebie. Nie, James jest zaborczy i zazdrosny – nikt nie ma prawa nawet dotknąć Bianki, którą najchętniej zamknąłby w złotej klatce. Bianka w rękach Jamesa nieraz jawiła mi się jako naturalnych rozmiarów lalka. James kupuje jej ubrania, różne akcesoria, myje ją, czesze i zaplata jej warkocze, ubiera ją (tak, dosłownie zakłada jej ciuchy), a nawet i szczotkuje zęby. Koszmar!
 
W książce pełno jest scen erotycznych, które w dalszym ciągu napisane są bez polotu. Niby odważne, a jednak nie wzbudzają większych emocji. Zbliżenia między bohaterami są pozbawione finezji, mechaniczne i kończą się często absurdalnym poleceniem "teraz!". Serio? Kto kończy w ten sposób? Nie brakuje scen BDSM, które jednak wydają się być żywcem zaczerpnięte z powieści E.L. James. Ktoś na goodreads stwierdził, że Pod samym niebem to w zasadnie fanfiction Greya. Coś w tym jest. 
 
Kiedy kończyłam czytać Podniebny lot, zaciekawił mnie wątek przeszłości bohaterki i jej ojca. Liczyłam na to, że w drugim tomie jakoś ciekawie zostanie on pociągnięty. Autorka jednak tak skupiła się na relacji bohaterów, że jakby kompletnie zapomniała o tym, że coś Biance groziło i przypomniała sobie o tym dopiero pod koniec drugiego tomu. To zdecydowanie za mało.
 
Pod samym niebem mnie nie zachwyciło, a wręcz rozczarowało. Oczekiwałam po tej części czegoś więcej – jakiejś akcji, konfrontacji Bianki z przeszłością. Dostałam mocno przeciętny erotyk z dwójką totalnie zazdrosnych i niepewnych siebie bohaterów.
Czy sięgnę po kolejny tom? Nie wiem. Z jednej strony nie lubię porzucać rozpoczętych historii, ale z drugiej... zastanawiam się, czy warto.

zaczytana-dolina.blogspot.com Marta; 2016-09-03


Tak to erotyk. Większa część  książki poświęcona jest tematowi BDSM. Taka lektura wymaga odpowiedniego czytelnika. Absolutnie nie odnajdą się w lekturze czytelnicy, którzy liczą na zgrabnie ujęty w słowach romans. Nie! Pod samym niebem emanuje gorącymi scenami, które mogą wywołać sprzeczne emocje. Otwartość autorki w aspekcie erotyki jest wyczuwalna. Czytelnik staje się podglądaczem scen, o których nawet nie śni. R.K. Lilley stworzyła logiczny ciąg erotycznych zdarzeń, które są  dopracowane. Autorka ma wiedzę na temat BDSM, lecz nie każdy odnajdzie się w tej lekturze...

Trochę akcji kryminalnej w erotyku? Dlaczego nie! Świat bohaterów nacieka erotyką, a autorka postawiła na wprowadzenie pobocznych wątków, które dawkuje czytelnikowi. Autorka zachowuje dystans i rzuca strzępki informacji, które mają odwrócić uwagę, lecz zbyt minimalistycznie podeszła do tego tematu. Dużo pobocznych informacji, z których można połączyć fakty, lecz autorka ponownie zakończyła książkę w kulminacyjnym punkcie, a czytelnik pozostaje z niczym.

Autorka rozważnie prowadzi dialogi. Pod samym niebem nie jest lekturą, która rozłoży czytelnika emocjami, ale jest napisana bardzo przystępnym językiem, a dialogi są przepełnione ilością słów. W poprzedniej części namacalny był język typowo erotyczny, a w tej części  autorka sprawnie wciąga czytelnika w grę słów, której nic nie brakuje...

Czy Pod samym niebem ociera się o banał? Tak i nie. W kwestii wykreowanych bohaterów, całokształtu fabuły można stwierdzić, że tak! Z ukrycia wychodzi banalność tej książki. Z rozmachem autorka rzuciła się na opisy BDSM. Ta strona książki, nie ociera się o banał, ponieważ autorka ma zalążek wiedzy. Inną kwestią jest odbiorca tej powieści. Jeżeli autorka znajdzie odpowiedniego czytelnika, który lubi mocną erotyczną literaturę, to można wróżyć autorce sukces. Nie można ukrywać, że książka to arcydzieło, ale też nie należy do typowych mało ambitnych powieści...

Pod samym niebem nie powala emocjami. Erotyczna strona książki pobudza zmysły, a bohaterowie są jedną wielką sprzecznością. Lilley stworzyła historię, która wciąga.  Osobiście wyczekuję kolejnej części, ponieważ jest ciekawa dalszych losów bohaterów.

ksiazkowaczarnobialaem.blogspot.com czarno_biała em; 2016-08-22


Po dramatycznych wydarzeniach z poprzedniego tomu Bianca nie może odzyskać równowagi. Czas uleczył jej ciało, ale nigdy nie ukoi rozedrganej duszy pięknej stewardesy. James nie jest kimś, kto pozwala się odrzucić. Bianca nie jest w stanie wyzwolić się z tęsknoty i pożądania. Wie, że w głębi duszy należy do tego pięknego mężczyzny o turkusowych oczach, zniewalającym głosie i wspaniałym ciele. I że nie będzie mogła oprzeć się Jamesowi - wystarczy, że na nią spojrzy. 

Bianca od poprzedniej części niezbyt się zmieniła. Wciąż ukrywa swoje emocje pod maską, której nie da się przełamać. Myśli jedno, a robi coś całkiem innego. Przeraża ją to, jak bardzo zakochana jest w Jamesie. Jak tylko może ucieka od tego, aby nie związać się uczuciowo. Jednakże James to nie jest mężczyzna, którego łatwo można się pozbyć. Wie, że to co czuje do Bianci jest prawdziwe. Dlatego chciałby spędzić z nią resztę swojego życia. I zrobi wszystko co w jego mocy, aby ją do tego przekonać.

Relacja głównych bohaterów jest praktycznie taka sama jak w pierwszym tomie. W dalszym ciągu James chce od Bianci więcej, niż ona chce mu dać. Czasami miałam wrażenie, że mimo tego, iż dostrzega ona jego zalety, to jest z nim tylko dlatego, że uwielbia chodzić z nim do łózka. W dalszym ciągu uważam, że BDSM nie jest dla tej autorki. Wszystkie takie sceny wydają się bardzo płytkie i okrojone. Widać jednak postęp w porównaniu do poprzedniej części.

Pani Lilley wie jak podgrzać atmosferę i za to wielki ukłon w jej stronę. Kiedy wydaje się, że wszystko już będzie dobrze, to nagle dzieję się coś, co obraca wszystko do góry nogami. Ma ona talent do pisania, jednakże musi go jeszcze trochę podszlifować. Czekam oczywiście na następną część tej powieści, gdyż jestem ciekawa jak się to wszystko skończy. Oczywiście jeżeli ktoś przeczytał pierwszą część, to zachęcam i do tej, gdyż na pewno jest lepsza od poprzedniej.

http://swiat-pelen-liter.blogspot.com/ Desari; 2016-09-13


Pierwsza część serii W przestworzach kończy się pobiciem Bianki i jej rozstaniem z Jamesem. Jak wiadomo czas leczy rany, więc nasza bohaterka przez około 4 - 6 tygodni odmawiała spotkania z panem Przystojnym, jednak w końcu uległa. I jak można było się spodziewać od razu poszła z nim do łóżka (no może nie do końca, bo najpierw uprawiali seks w aucie, potem pod prysznicem, na koniu, dopiero potem, w łóżku). Pan Cavendish jest nieprzytomnie zakochany w stewardessie, ogłasza całemu światu, że to jego nowa dziewczyna, proponuje Biance, by zamieszkali razem i ogólnie rzeczy biorąc spełnia każdą jej zachciankę (nawet te, o których dziewczyna nie zdążyła jeszcze pomyśleć).
Co na to panna Karlsson? Cóż... nie możne uwierzyć, ze ktoś taki jak James mógł się w niej zakochać i cały czas zastanawia się, kiedy pan Cudowny znowu złamie jej serce. 
Poza tym w książce mamy seks, dużo seksu i... uwaga! morderstwo! 

"Pod samym niebem" można podsumować tylko w jeden sposób - wypisz, wymaluj "Ciemniejsza strona Greya" z innymi bohaterami w rolach głównych.

Dlaczego ten tom oceniłam gorzej niż poprzedni? Dlatego, że od kontynuacji zawsze wymagam więcej. W przypadku serii w pierwszym tomie poznajemy bohaterów, fabułę - wszystko jest nowe. W kolejnych częściach wiemy już, z kim się spotkamy i mniej więcej o co w tym wszystkim chodzi. Aby było ciekawiej i lepiej potrzebny jest jakiś element zaskoczenia. A tu nic... Ci sami bohaterowie, samoloty, seks, zero innowacji. 
Myślę, że osoby zafascynowane książkami E.L. James mogą bez obaw zapoznać się i z tą serią - słyszałam na własne uszy, że jest o niebo lepsza od Greya ;) 

Subiektywnie o książkach Daria Pawlicka; 2016-08-22


Nie będę Wam streszczać fabuły, bo w sumie nie ma co streszczać. Bianca i James znów się spotykają, a na końcu jest punkt kulminacyjny związany z przeszłością dziewczyny. Jeśli ktoś czytał pierwszy tom, to uzna, że brzmi to dosyć znajomo. W Podniebnym locie też na początku był seks, seks, seks, a na sam koniec jakaś ciekawa informacja czy zdarzenie odnośnie Bianki. W sumie to było 300 stron scen łóżkowych i 30 stron jakieś akcji. 

Bianca i James. James i Bianca. Para, która irytowała mnie, ale była do przełknięcia. Bianca ciągle wypominała byłe partnerki Jamesa, za to on był chorobliwie zazdrosny. Na miejscu Jamesa zrobiłabym coś Biance, ale też na miejscu dziewczyny zrobiłabym też coś Jamesowi. Moja irytacja w związku z bohaterami nie polegała na chęci rzuceniem książki o ścianę, gdy zdarzały się jakieś irytujące fragmenty, a raczej na przewracaniu oczami ;) 
Gdyby książka składa się tylko i wyłącznie z scen +18, to byłaby to bardzo słaba książka. Jedynie, co ratuje tę powieść, to ta końcówka. Tak samo, jak podczas czytania pierwszego tomu, tak samo tutaj, zakończenie robi apetyt na kolejną część. Jest to stary chwyt, ale autorka wykorzystała go dobrze. I szczerze, chciałabym sięgnąć po ostatni tom trylogii, żeby dowiedzieć się jak zakończył się ten wątek. Wątek przeszłości Bianki, jest zwyczajnie w świecie, ciekawy ;)
 
Poza tym czyta się lekko i szybko, ot, takie czytadło. Jeśli czytaliście pierwszy tom i zainteresowała Was końcówka, to sięgnijcie po drugi tom. A jeśli Podniebny lot nie podobał się Wam, to w sumie szkoda czasu na Pod samym niebem ;)

http://imperiumksiazkomaniaczki.blogspot.com/ Aleksandra Sowa; 2016-09-13


To już druga część serii W Przestworzach i tym samym dalszy ciąg historii Bianki i Jamesa, a ja staję się ich wiernym i kibicującym ich związkowi fanem.

Bianka po wypadku jaki zdarzył się z winy jej ojca, wraca spokojnie do zdrowia, wypoczywa i regeneruje siły w towarzystwie przyjaciół. Jednym z jej najwierniejszych kolegów jest oczywiście kapitan Damien, który skrycie liczy na coś więcej ze strony dziewczyny, a teraz kiedy ona chwilowo zerwała kontakt z Jamesem, czuje, że ma jeszcze większe szanse w podbojach o jej serce. Bianka, tak jak już wspomniałam, zerwała chwilowo kontakt z Panem Przystojnym, po to, aby wszystko  na spokojnie przemyśleć, gdyż przerażają ją uczucia do niego i to, że w jego obecności całkowicie traci kontrolę. Ale czy myślicie, że James odpuści? Jasne, że nie. Nęka dziewczynę swoimi telefonami do niej, a dodatkowo spiskuje ze Stephanem, który wyraźnie jest po jego stronie. W końcu gdy udaje się mu umówić z Bianką stara się zaznaczyć swoje terytorium przed kapitanem Damienem, o którego szczególnie jest zazdrosny, oczywiście z wiadomych powodów.

W pewnym jednak momencie James prosi Biankę o to, żeby ta z nim zamieszkała i od tej pory wszystkie domy, które należą do niego, dzielić będą  wspólnie.

Jak myślicie, czy Bianka się zgodzi? A może James przestraszy dziewczynę swoją otwartością? Przecież Bee wcale nie ma dobrych wspomnień związanych z rodziną, a James ewidentnie coś takiego planuje….

Książkę czyta się po prostu w zawrotnym tempie, nie umiem nawet określić kiedy byłam już w końcowych momentach i żałowałam, że tak szybko skończy się ta część. A żeby tego było mało, tom drugi kończy się w momencie kiedy wszystkim zamierają serca – bohaterom i czytelnikom. Aż strach pomyśleć co będzie dalej i jak to wszystko się rozwinie.

Bardzo mocno kibicuję Biance i Jamesowi, strasznie ujmuje mnie w tej serii kruchość bohaterów. Z jednej strony silny i władczy James, wszystko kontrolujący, a z drugiej strony tak łatwo go zranić i jest tak ogromnie troskliwy w stosunku do osób szczególnie mu bliskich. Bianka, która kocha Jamesa, ale boi się mu o tym powiedzieć, a z drugiej strony skrzywdzona przez życie, które nie oszczędzało jej przeżyć w dzieciństwie, przez co kompletnie nie myśli o zakładaniu rodziny.

​Założę się jednak, że do szczęśliwego zakończenia jeszcze długa droga i my jako czytelnicy będziemy przeżywać jeszcze wiele strasznych chwil w obawie o naszych ukochanych bohaterów.

Czekam z niecierpliwością na kolejne części.

DobreRecenzje.pl Edyta; 2016-09-07


Pod samym niebem jest kontynuacją serii, o której pisałam na początku lipca. Określiłam ją jako interesującą i zapewniającą rozrywkę, ale nie jakoś szczególnie genialna. Tego samego oczekiwałam po drugim tomie i muszę przyznać, że się nie zawiodłam.
 
Początek był o tyle trudny do czytania, że bez przerwy miałam wrażenie, że to już było. Rozterki głównej bohaterki były dokładnie takie same jak w poprzednim tomie: on mnie na pewno nie kocha, tylko chce się ze mną przespać, niedługo mnie rzuci. Prezentowała też dokładnie ten sam tok myślenia, co na początku znajomości. Jej nieufność była wręcz groteskowa i nawet trudnym życiem nie sposób jej wytłumaczyć - w końcu krzywdził ją tylko ojciec, życie na ulicy nie mogło być proste, ale też bez przesady, a James od początku starał się być dla niej dobry. Na szczęście dość szybko się pogodzili i choć Bianca nie przeszła jakiejś niesamowitej przemiany, to jednak troszeczkę spasowała z nieufnością, a fabuła poszła w takim kierunku, że nie było zbyt wiele miejsca na tego typu rozważania, choć wyskakiwały jeszcze kilka razy, pod koniec mam nawet wrażenie, że bohaterka zaczęła ufać Jamesowi. Daje to nadzieję na poprawę w tym względzie w kolejnym tomie.
 
Fascynującą przemianę przeszedł James. Dotąd był arogancki i pewny siebie, ale wciąż troskliwy wobec Bianki. Teraz z tego wszystkiego pozostała tylko troska, poprowadzona aż do granic przesady (może nawet obsesji), co przyczyniło się do rozwinięcia jego dominacji - zdaje się kontrolować już każdy aspekt jej życia i staje się to nieco przerażające, choć samej przemiany nie oceniałabym ani na plus, ani na minus. Jest po prostu faktem i warto przy tym zwrócić uwagę, że bardzo uzasadnionym zważywszy na okoliczności.
 
Pojawia się kilka innych postaci, które nie odgrywają szczególnie dużej roli w tym tomie, może niektóre odegrają większą w kolejnym. W tej chwili niestety nie warto zwracać na nie szczególnie dużej uwagi, ponieważ nie są ani wyjątkowe, ani ciekawie skonstruowane. W zasadzie nic dziwnego, skoro pojawiają się tylko na chwilę, jednak szkoda, że żadna nie zapada na dłużej w pamięć i nie wnosi wiele nowego.
 
Trudna przeszłość Binki odgrywała pewną rolę już w poprzednim tomie, w tym została delikatnie rozbudowana, jak cały wątek sensacyjny. Nie wychodził na pierwszy plan, ale zawsze był gdzieś z boku, rzucając cień na względnie szczęśliwe życie bohaterów i budząc niepokój w czytelniku. Trzeba przyznać, że Lilley umiejętnie go wykorzystała do budowania napięcia i zainteresowania - nawet w nudnawym początku potrafił utrzymać uwagę czytelnika. Natomiast zakończenie to sensacja w pełnym wydaniu, po raz kolejny bardzo ciekawa i sprawiająca, że nie mogę się doczekać kolejnego tomu.
 
Książka należy jednak do erotyków i trzeba przyznać, że i pod tym kątem spisuje się świetnie. Opisów jest więcej w stosunku do poprzedniego tomu, są interesujące i lepsze niż w Podniebnym locie, bo bardziej rozbudowane i zwracające uwagę na więcej aspektów - emocji i myśli, przedstawionych w bardziej realistyczny sposób. 
 
Pod samym niebem jest dobrą książką rozrywkową, lepszą nawet niż wcześniejszy Podniebny lot. Nadal jednak nie jest arcydziełem, ma na to trochę za dużo wad. Mimo to jeśli szuka się lekkiej  i pikantnej lektury na wieczór, to sprawdzi się doskonale.

coffee-kafes.blogspot.com Aleksandra; 2016-08-29


„Pod samym niebem” R. K. Lilley to II część serii w Przestworzach, stanowiąca kontynuację historii miłosnej Bianki i Jamesa. Pomimo wielu pozytywnych opinii, które czytałam, książka nie przypadła mi do gustu, nie spełniła moich oczekiwań.  
 
Ona jest piękną i ambitną stewardessą, kochającą swoją pracę, on- przystojnym i bogatym mężczyzną, który pragnie ofiarować jej wszystko, co posiada. Oboje zgłębiają sekrety uległości i dominacji. W łóżku on jest jej panem, a ona jego uległą. Po okropnych wydarzeniach, Bianka fizycznie powoli powraca do równowagi. Ciągle jednak dręczą ją wydarzenia z przeszłości. Nie potrafi ona do końca zaufać mężczyźnie, którego kocha. Nie jest w stanie wyrazić swoich uczuć względem niego.
 
Powieść porusza temat BDSM. Kajdanki, klapsy, czy obroże są nieodłączną częścią związku głównych bohaterów. Bianka jest uległą, która spełnia w łóżku rozkazy swojego pana. Oboje są sobą zafascynowani, a między nimi można dostrzec wielką namiętność i pożądanie.
 
Muszę podkreślić, że w niektórych momentach irytowało mnie zachowanie głównych bohaterów. Bianka, pomimo, że jest niezależną i pewną siebie kobietą, pozwala traktować się jak małe dziecko. Mam tutaj na myśli fakt, że to James bardzo często zakłada jej bieliznę i pozostałą część garderoby, myje ją, a nawet dobiera jej ubrania. Dla mnie taka sytuacja jest nie do przyjęcia. Według mnie on stara się kontrolować każdą sferę jej życia, ograniczając tym jej niezależność.
 
Akcja powieści jest dosyć monotonna. Skupia się głównie na uczuciu głównych bohaterów, które jest zbyt przesłodzone. Fabuła jak dla mnie mało rozbudowana. Brakuje mi tu jakiegoś zwrotu akcji, który pobudziłby ciekawość czytelnika. Kreacje bohaterów również nie do końca spełniły moje oczekiwania. Chciałabym bardziej poznać ich uczucia, przeżycia i emocje.
 
Niewątpliwym plusem powieści są krótki rozdziały, co sprawia, że czyta się ją szybko, lekko i przyjemnie. Sceny erotyczne opisane zostały w dosyć realistyczny sposób, pobudzając zmysły czytelnika. Ciekawym pomysłem jest również kontrast, który można dostrzec między głównymi bohaterami. Bianca jest delikatną, wrażliwą dziewczyną, natomiast James jest dominującym, pewnym siebie mężczyzną. Oboje się wzajemnie uzupełniają.
 
Podsumowując, książka nie do końca spełniła moje oczekiwania, pomimo tak wielu pozytywnych opinii, które miałam okazję poznać wcześniej.

ksiazkowyswiatmoniki.blogspot.com Monika Hetz; 2016-08-29


Po niezbyt pochlebnych recenzjach poprzedniej książce i moim miłym zaskoczeniu pierwszym spotkaniem Lilley, byłam bardzo podekscytowana Pod samym niebem. Druga część serii W przestworzach jest co najmniej zaskakująca, ale trochę zabrakło atmosfery stworzonej w pierwszym tomie. Po raz drugi zastanawiam się, jak dokonała tego, że w tak niewielkiej ilości stron, pomieściła tyle zaskakujących wydarzeń z życia bohaterów, a przy tym powieść nadal dla mnie jest w pewnym stopniu oryginalna.
 
Wiele razy powtarzałam i powtarzać będę, że powieści erotyczne to gatunek nie dla każdego i lepiej odpuścić je sobie zawczasu. Mają swoich  zwolenników i pewnie większe grono przeciwników, ale nie sądzę, żeby Pod samym niebem, chociaż brutalniejsza, bardziej hipnotyzująca i pomysłowa była zła. Owszem, miała kilka niedociągnięć lub autorka pozmieniała nieco pierwsze wrażenia, jakie wywołali bohaterowie, ale to nadal bardzo dobra historia. Jak już wspominałam w recenzji pierwszego tomu, wspomniałam o dobrze rozwiniętej stronie psychologicznej, to w tej części historii nie dało się tego w takim stopniu odczuć.
 
Przykrym faktem jest dla mnie napisanie, że Bianca była w tej części trochę irytująca. Miała momenty, gdzie na usta cisnęło mi się jedno, wielkie: SERIO?,  ale w ogólnym rozrachunku nie była wcale odrzucająca, chociaż jej pomysły i tok myślenia nie zostały tak dobrze przedstawione jak w Podniebnym locie, co za tym idzie dawały gorsze wrażenie na odbiorcy. Mam nadzieję, że w następnym tomie autorka ukaże potencjał Bianki i będzie on wynagradzał jej subtelne potknięcia.
 
James... Dopiero w tej powieści można ogarnąć rozumem jego osobowość, która wcale nie jest tak płytka i brutalna. Powtórzę to jeszcze raz, ponieważ po Pod samym niebem jestem pewna, że ten facet to złoto i to, co zrobił... Nie, tego nie da się opisać. Chociaż jego upodobania mogą nieźle przerazić, to jego czyny automatycznie niwelują te drobne niedogodności. Przecież nie można patrzeć na bohatera tylko przez seks i jego preferencje.
 
Nadal jestem zdania, że jest to powieść, która nadal ma pewną dozę oryginalności i ciekawego podejścia do tematu. Widać, że autorka świetnie bawi się słowem i sterowaniem życiem bohaterów, których losy są szalenie uzależniające i czasami przechodził mi po plecach dreszcz zaszokowania, ponieważ nie mogłam uwierzyć, jak można wpaść na taki obrót wydarzeń. Ogromnym plusem jest również pomysłowość Lilley, która w tym tomie zaskoczyła mnie z potrójną siłą.
 
Polecam, ponieważ mimo wszystko uważam, że jest to świetna powieść, gdzie można w przyjemny sposób spędzić czas, zamknąć się w świecie książki na kilka godzin i cieszyć się lekturą. Pod samym niebem zaczyna wchodzić w nieco bardziej kryminalne wątki, co czyni ją jeszcze bardziej intrygującą, niż początek historii.

wachajac-ksiazki.blogspot.com


Erotyczny szał w literaturze trwa nadal. Nieziemsko bogaci i przystojni mężczyźni uwodzą dziewczęta, które nie mają zbyt dużego doświadczenia w sprawach łóżkowych, uzależniają je od siebie. Każda myśl o nich jest zarówno przyjemna, jak i bolesna. Dziś znów spotykamy się z Bianką i Jamesem, bohaterami Podniebnego lotu. Co spotkało ich tym razem?
 
Bianca stara się dojść do siebie po traumatycznych przeżyciach z poprzedniego tomu. Chociaż widoczne rany goją się, jej dusza nadal krwawi. James jednak nie pozwala o sobie zapomnieć, a stęskniona kochanka nie wyobraża sobie życia bez ukochanego, który uzależnił ją od siebie i swojego dotyku. Należy do niego i nie jest w stanie w żaden sposób tego zmienić. Dokąd zaprowadzą ją miłosne ścieżki? Jakie granice przekroczy tym razem?
 
Czytając tę część cyklu, miałam ochotę rozerwać cudownego Jamesa na strzępy. Na miejscu Bianki uciekałabym przed nim w podskokach. Jego zachowanie było bardzo irytujące. Był strasznie zaborczy i zazdrosny. Tylko okresu mu w sumie brakowało. Wszystko brał na serio i miałam ochotę zdrowo zdzielić go w łeb. Mocno. Aż miałam ochotę krzyczeć, gdy czytałam o tym, jak myje i ubiera Biankę, a także czesze jej warkoczyki. Wasi ukochani robią z Wami coś takiego? Mnie by mąż wszystkie włosy powyrywał, gdyby miał mnie uczesać. I zdecydowanie mnie nie ubiera. Sama Bianca też była rozdarta, ale za jej tokiem rozumowania w miarę nadążałam, choć czasem ją też miałam ochotę trzepnąć na opamiętanie. Tak na wszelki wypadek.
 
Autorka serwuje czytelnikom sporą dawkę seksu i BDSM. Niektóre sceny stosunków bohaterów łamały prawa fizyki. Nie chcę tu za dużo zdradzać, ale mam na myśli motyw z koniem. Wtajemniczeni będą wiedzieć, o co chodzi. Zachodziłam w głowę, jak to było możliwe, że oni w ten sposób się ze sobą bawili. Obawiam się, że gdybym ja spróbowała czegoś takiego z mężem, to musiałabym spisać testament, bo źle by się to dla mnie skończyło.
 
Książkę czyta się szybko. Wciąga, nie ustępuje niczym poprzedniej części. Idealna na leniwe popołudnie. Nie wymaga zbyt dużego wysiłku od czytelnika, ale nie przechodzi bez echa. Jestem bardzo ciekawa, jak będzie wyglądało zakończenie cyklu. Jeśli nie czytaliście Podniebnego lotu, zacznijcie swoją przygodę z tą autorką od niego. Inaczej możecie kilku wątków z Pod samym niebem nie zrozumieć.

http://czytelnia-mola-ksiazkowego.pl


Ten sierpniowy weekend, spędziłam z książką pt. „Pod samym niebem”. To druga część serii W przestworzach. Gdy poznałam historię stewardesy Bianci i Jamesa Cavendisha, czekałam z niecierpliwością na następną część.

On uparty i perwersyjny, ona pewna siebie i profesjonalna. Oboje, stają się sobie bardzo bliscy. Powieści autorki R. K. Lilley, która obecnie mieszka w Teksasie sprawiają, że jej twórczość, znajduje uznanie wśród czytelniczek w każdym wieku.

Nieważne, czy jesteś kobietą pracującą w korporacji, matką, gospodynią domową, czy studentką. Jeśli szukasz miłości i płynnie napisanej książki, to idealna opcja dla Ciebie.

Jamesowi, towarzyszy medialne zainteresowanie. Przyzwyczajenie do paparazzich dużo kosztuje, a okazywanie jawnej wrogości, kompletnie obcej osobie jest niezrozumiałe. Bohaterka na waszych oczach, jest podniecona, podekscytowana i przestraszona.

Cavendish, jest bardzo zmysłowy, seksowny i co najważniejsze -  Bianca staje się kobietą, dla której, jest w stanie poświęcić wiele.

Pieniądze, prywatny odrzutowiec, oraz określony gust. To one, przybliżają status materialny Jamesa. Typ zdobywcy, kolekcjonera i amanta w jednej osobie, który uzupełni piękną bibliotekę, oraz znajdzie odpowiednią garderobę dla swojego gościa. Mężczyzna, nie musi zabiegać o uczucia i zainteresowanie kobiet. Jest obiektem westchnień.

Powiecie pewnie, że to kolejne „romansidło”. O nie ! To dobry erotyk z ciekawą fabułą i codziennością, okraszoną bogactwem i namiętnym seksem. Jaka będzie reakcja otoczenia, na tak dynamiczny związek dwojga ludzi? I czy w ogóle, warto przejmować się opiniami złośliwych i zazdrosnych?

Oceniając stronę graficzną, to bardzo ładnie wydana powieść z panoramiczną okładką, tłoczonymi czerwonymi literami, która doskonale uzupełnia się z pierwszym tomem serii.

Gorąco polecam

http://redaktor21.bloog.pl/ Katarzyna Żarska; 2016-08-14


Każdy kto czytał pierwszy tom z tej serii, ten wie, że poznaliśmy tam piękną stewardesę Biankę oraz nieziemsko przystojnego milionera Jamesa Cavendisha. Tę dwójkę połączył układ, w którym Bianka była uległą, a James jej Panem. Jak można było się spodziewać kobieta zakochała się w panu Cavendishu, jednak szczęśliwe zakończenie nie było im dane. Brutalny napad, bolesne nieporozumienie oraz strach przed odrzuceniem, doprowadziły młodą stewardesę do podjęcia trudnej dla niej decyzji, czyli o porzuceniu mężczyzny, którego pokochała.
 
W tej części Bianka po dramatycznym napadzie nie będzie mogła dojść do siebie, bo choć z ciała znikły wszelkie ślady, to dusza tak szybko nie potrafi się uleczyć. Oczywiście James także się nie poddaje i próbuje odzyskać kobietę, przy której czuje, że wreszcie zaczął żyć. Czy mu się to uda? Na pewno łatwo nie będzie, tylko czy jakakolwiek kobieta byłaby w stanie oprzeć się temu przystojnemu bogaczowi? Zdecydowanie nie!
 
Ta część trylogii jest zdecydowanie lepsza niż część pierwsza, choć gdybym chciała mogłabym się do kilku rzeczy przyczepić, ale wtedy myślę, że zdradziłabym Wam zbyt wiele z fabuły książki. Osobiście jestem zadowolona z lektury „Pod samym niebem” i myślę, że osoby, które były usatysfakcjonowane częścią pierwszą, będą mieć podobne zdanie do mojego.
 
W tej części autorka coraz bardziej zagłębia się w temacie BDSM, pojawiają się ostrzejsze oraz brutalniejsze sceny, w których pojawia się np. asfiksjofilia, czyli podduszanie podczas seksu. Oczywiście wszystko to sprawia naszym bohaterom niewyobrażalną przyjemność, a sam seks traktują jako lekarstwo, które uleczy ich ciała oraz dusze. Uważam, że sceny seksu zostały napisane bardzo dobrze, są bardzo realne i niejednokrotnie doprowadzały mnie do wrzenia, wywołując dreszczyk przyjemności.
 
Bardzo spodobało mi się to, że bohaterowie nie bawili się ze sobą w kotka i myszkę, całą sytuację między sobą wyjaśnili bardzo szybko i podjęli decyzję, że chcą być z sobą na wyłączność, tworząc poważny związek. Tylko czy taki mężczyzna jak James jest na to gotowy? Tego Wam nie zdradzę. Za to napiszę, że oboje powoli będą otwierać się na siebie, pojawi się wiele szczerych uczuć, a niechciana przeszłość nie będzie chciała zostawić ich w spokoju.
 
Muszę wspomnieć jeszcze króciutko o głównych bohaterach, których polubiłam w poprzedniej części, teraz oczywiście lubię ich nadal, mimo tego, że miejscami ich zachowanie doprowadzało mnie na sam szczyt irytacji. James momentami zachowywał się  jak zazdrosny nastolatek, który na każdym kroku zaznacza swoją własność, a Bianka w każdej spotkanej kobiecie widziała byłą uległą Jamesa. No normalnie jak dzieci ;) Jednak ja podejrzewam, że to miłość tak zmieniła tę dwójkę i wszędzie widzą potencjalnych rywali. Piękne uczucie połączyło Biankę oraz Jamesa, ale czy poradzą sobie z wszystkimi przeciwnościami jakie szykuje dla nich los?
 
Jeżeli jesteście fanami erotyków i nie boicie zagłębić się w świecie BDSM, to możecie się skusić na lekturę trylogii „W przestworzach” i choć przez chwilę pobyć w świecie Bianki oraz Jamesa.

http://kobiecerecenzje365.blogspot.com/ Sylwia Stawska; 2016-08-17


"Pod samym niebem" to druga część erotyku, który opowiada o dalszych losach super przystojnego i mega bogatego dominanta, o seksownym imieniu James, mężczyzny idealnego, mądrego i... słuchającego swojej kobiety, tego co mówi, wczuwającego się w jej rolę i współczującego. Oczywiście uczucia są tu mocno przesadzone i odrealnione, ale i tak zazdrość mnie zżera, że nie mam takiego Jamesa ;) i stewardessy Bianki, będącej uległą, ale tylko i wyłącznie w łóżku. Pierwsza część zakończyła się tragicznym wydarzeniem, albowiem Bianka została zaatakowana i bardzo mocno poturbowana... przez własnego ojca. W związku z takim zakończeniem czułam olbrzymią ciekawość dalszych jej losów, i losów Jamesa.
 
Książka, o której dziś piszę, zaczyna się w momencie, kiedy dziewczyna doszła już powoli do siebie i usiłuje "odpocząć" od Jamesa. Niestety, albo "stety", pociąg fizyczny jaki do siebie odczuwają i kiełkujące się uczucie, nie pozwala im na długie rozstanie. Może gdyby już nigdy się nie zobaczyli... nie, to niemożliwe, bo Bianka i James są dla siebie stworzeni, tylko najpierw Bianca musi zaufać swemu kochankowi i przestać bać się uczucia. Tutaj to ona jest tą nieufną, a James za wszelką cenę pragnie udowodnić, że można mu zaufać, i że boi się ją stracić. Ich relacje nie są proste, i dobrze, bo proste relacje, do tego przewidywalne nie stanowiłyby ciekawej fabuły. Wiele przeszkód muszą przejść i wiele słów musi paść, żeby miłość zwyciężyła...
 
Pierwsza część książki nie zrobiła na mnie wielkiego wrażenia. Szału nie było, ot, zwykły erotyk, podobny bardzo do Greya. Za to druga część zgubiła wiele podobieństwa do szarego, chociaż ciągle gdzieniegdzie je zauważałam, chociażby zaplatanie warkocza, kupowanie ubrań dla Bianki przez pracownice Jamesa, prywatny samolot czy karanie ciągłym odwlekaniem orgazmu, no i spotkania z poprzednimi uległymi Jamesa... Scena z piórem i paskami do biczowania, to wypisz wymaluj scena z Greya. Dużym plusem jest tutaj bardzo dynamiczna akcja, w której nie ma miejsca na nudę i nie znajdziemy rozwlekłego czekania. Wszystko dzieje się szybko i ostro. Bardzo ostro. Rzec by się chwilami chciało - "ałłaaa". 
 
W dzisiejszej dobie erotyków, ciężko jest napisać autorkom takich powieści coś, czego jeszcze nie było, tutaj autorce to się prawie udało. I nie chodzi tu o BDSM, bo to już było, ani o romantyczną historię milionera i ubogiej dziewczyny, bo to też już było, ale o odpowiednie połączenie tych dwóch rzeczy, w całość, która wciągnie nas i nie pozwoli przestać czytać. Wiadomo, że wybierając tą tematykę, nie da się uniknąć podobieństw. 

Autorka pisze poprawnie literacko i ciekawie. Fabułę ubiera w  krótkie i proste zdania, jakby mechaniczne. Za to opisy są bardzo szczegółowe -  wygląd karoserii, butów, dosłownie wszystko i jak dla mnie chwilami chyba nieco za szczegółowo

Nie zabraknie też spraw trudnego dzieciństwa, morderstwa i pedofilii, co odbija się na późniejszym życiu bohaterów. Jest i wątek związku gejowski, w którym jest największy przyjaciel dziewczyny.

Jak na erotyk przystało, mamy też sceny seksu i to seksu BDSM w ostrym wydaniu, ale opisanym w taki sposób, że ciarki czuje się na całym ciele. Co jeszcze zauważyłam? To nie tylko seks, bo autorka pokazuje nam w jaki sposób ludzie poznają własne upodobania i jak mogą one uprzyjemnić życie, jeżeli są aprobowane przez obie strony. Zdumiała mnie też jedna rzecz - zawsze myślałam, że to osoby dominujące na co dzień lubią być uległymi w łóżku, ale tutaj James, który rządzi olbrzymim imperium finansowym jest mimo to w łóżku również dominantem. Z drugiej jednak strony, w ich związku to Bianka rozdaje karty i to on musi o nią walczyć, o nią i z jej demonami z dzieciństwa...

Świetną sprawą są wplątane w fabułę informacje o rasach koni, nazwach części jeździeckiego ubioru itd. Miła odmiana i trochę informacji, co bardzo w książkach lubię. Cała powieść jest w pewnym sensie odzwierciedleniem życia autorki, bo ona, tak jak Bianca, była stewardessą, a po za tym opiekowała się końmi i stąd jej  spora wiedza na ten temat.

Niezmiennie zaskakuje mnie też fakt "zawsze i wszędzie" w erotykach, czyli bohaterowie uprawiają seks wszędzie i w każdej chwili, doznając orgazmów kilkakrotnie, albo kilkanaście razy w ciągu dnia... no cóż, fikcja literacka musi być ;)

"POD SAMYM NIEBEM" nie należy do  literatury wysokich lotów, ale gdybym chciała po taką sięgnąć to przeczytałabym Pana Tadeusza. Prawda jest taka, że lubię czytać romanse, czy erotyki, ale żeby je polubić, trzeba traktować je z przymrużeniem oka i "wrzucić na luz", a wtedy taka lektura może sprawić nam sporo frajdy, a czasem stać się inspiracją... Na uznanie zasługuje też okładka, która podobnie, jak pierwsza część, utrzymana jest w delikatnych tonacjach. które kojarzą się z delikatnością i spokojem. Takie okładki lubię, minimalistyczne i stonowane. 

Książkę polecam głównie kobietom, ale żadnemu mężczyźnie też nie zaszkodzi, a może nawet podpowie jak traktować kobietę i nie mam tu na myśli tylko spraw łóżkowych.

http://czasemtakjestczasemtakjest.blogspot.com/


Pierwszy tom serii autorstwa R.K. Lilley stawiał raczej na akcję toczącą się w jednym kierunku, nie ukrywajmy,głównie skupioną na scenach zbliżeń głównych bohaterów. Raczej trudno było doszukać się jakichś porywających wątków poboczny i szczerze powiedziawszy, teraz niewiele się zmieniło. Kontynuacja w wielu momentach częstuje wręcz  łudząco podobną fabułą, co jej poprzedniczka. Druga część została wyposażona w szczyptę pikanterii i namiętności, garstkę romantycznej aury oraz wisienkę na torcie – BDSM i pociąg bohaterów do posunięć co najmniej odważnych. Erotyczna fantazja nie ma tutaj granic.
 
Bohaterowie powieści, chociaż mocno zaangażowani w niebanalny związek, który udało im się stworzyć, wciąż nie potrafią dokładnie sprecyzować tego, co względem siebie czują. James, całkowicie zaborczy, dominujący, odganiający od Bianki każdego (dosłownie) mężczyznę stającego na jej drodze, chwilami zachowuje się wręcz absurdalnie. Nie żałuje jej drogich prezentów, zabiera ją w różne ciekawe miejsca – uwaga, otwierając tym samym bramy do swojego życia i przeszłości. A ta ostatnia nie zawsze bywa kolorowa i tolerowana przez Biankę. Czy jednak mężczyzna tak mroczny jak on, może kryć w sobie pokłady czułości i opiekuńczości? Ano może. I o tym możecie się tutaj przekonać.
 
Z kolei główna bohaterka, jak i zarazem narratorka powieści, próbując pozbierać się po niełatwych doświadczeniach, pokazuje swoje silne, zdeterminowane oblicze, jak i z drugiej strony jawi się jako krucha i niepewna własnych pragnień kobieta. Chce Jamesa i nie chce. Kocha go, ale się boi. Oddaje się mu i zabiera. Uff… Bywa irytująca, chociaż nie bardziej, aniżeli w pierwszej części.
 
Przez dłuższy czas to nie przekorny i złośliwy los, abohaterowie sami obarczają się kolejnymi przeszkodami. I już można byłoby pomyśleć, że w drugiej części nie dzieje się absolutnie nic wartego uwagi, kiedy nadchodzi wielki finał całkowicie zmieniający stabilny rytm akcji, który dotąd snujący się wolno, nagle zaczyna galopować. Nieco zmęczona, deczko znudzona i na pewno senna naprawdę się rozbudziłam. A więc autorka potrafi budować porywające momenty kulminacyjne. Pytanie tylko, dlaczego tak ich skąpi?
 
Nie można doczepić się do stylu, jakim ta książka została napisana. Plastyczny język, wystarczająco dobrze rozwinięte opisy i wiarygodne dialogi, chwilami tylko , ze względu na daną sytuację, nieco zbijające z tropu. Generalnie całość czyta się szybko, jednakże z pomieszanymi emocjami, które chociaż nie dogłębne, naprawdę potrafią dawać się we znaki.
 
PODSUMOWANIE:
„Pod samym niebem” to kontynuacja utrzymana na tym samym poziomie, co pierwszy tom. Jeżeli więc James i Bianka zdążyli Was porwać, tym razem także nie zawiodą. Dla mnie z pewnością nie pozostaną oni bohaterami numer jeden, bo niosąc ze sobą bagaż drażniących mnie cech, niejednokrotnie sprawiali, że miałam ochotę mocno nimi potrząsnąć. Chociaż Jamesowi mogłabym wybaczyć, z względu na te momenty, kiedy u jego boku naprawdę się rozpływałam.
 
Książka R.K. Lilley to nie jest ambitna lektura, która przetrząśnie Was emocjonalnie. Jeżeli liczycie na paletę dogłębnych wrażeń, raczej ją sobie odpuście. Jeśli zaś szukacie czegoś odważnego, co bez dwóch zdań wywoła na twarzy wypieki, jeżeli macie ochotę na literaturę erotyczną po brzegi wypełnioną seksem, „Pod samym niebem” jest strzałem w dziesiątkę. A ja? Zadowolona i znudzona zarazem, wesoła i poirytowana, ale przede wszystkim wściekła za tak udany koniec, będę musiała sięgnąć po ostatnią część trylogii. Bo na przekór sobie, chociaż wytknęłam tej powieści sporo wad, muszę przyznać, że czas spędzony u jej boku wcale nie był taki zmarnowany. I chyba będę chciała to kontynuować.

http://ktoczytaksiazki-zyjepodwojnie.blogspot.com/ werka777; 2016-08-20