Recenzje:
Od pewnego czasu bardzo dużo czytam. A to za sprawą autorki, która nazywa się K.N. Haner, która wbrew pozorom, jakie stwarza nazwisko - jest polką. Jest to pseudonim artystyczny pisarki, która dopiero niedawno pojawiła się na rynku wydawniczym. Publikacje zaczęły pojawiać się w 2015 roku. Jej prawdziwe nazwisko to Katarzyna Nowakowska - jest autorką powieści erotycznych m.in serii Mafijna Miłość o której chcę Wam dzisiaj napisać. Zacznijmy od początku. Główną bohaterką serii jest Cassandra Givens, która pochodzi z Toronto. Już na samym początku powieści dowiadujemy się, że wyjechała do Miami miała być początkiem jej nowego życia. W Toronto zostawiła rodziców - ojca, który zawsze chciał mieć syna i nie potrafił pogodzić się z tym, że ma córkę, a jego żona nie może już mieć więcej dzieci. Przez to utracone marzenie o synu - nie traktował córki zbyt dobrze. Skupiał się na sobie i swoim sklepie wędkarskim. Przeprowadziła się do Miami do swojej kuzynki Nicole. Cassandra z zawodu jest architektem i w Miami stara się o pracę w bardzo renomowanej firmie, której właścicielem jest Adam McKey. Rozmowa kwalifikacyjna jednak nie idzie jej za dobrze, za sprawą dziwnego zachowania przyszłego szefa, który nawet nie odwrócił się z krzesła, aby ją zobaczyć i spojrzeć jej w oczy. Wściekła, rzuca kilka epitetów w stronę McKeya i wychodzi z hukiem z firmy. Po powrocie do domu - Nicole wyciąga ją razem ze swoim facetem i jego kolegą do knajpy. W tracie wieczoru Cassandra dowiaduje się kilku plotek na swój temat, zostaje perfidnie podrywana przez kolegę Nicole i wychodzi z baru. Wściekła idzie przez ulice Miami na której spotyka chłopaka o imieniu Tommy. Okazuje się, że ten - właśnie dowiedział się o tym, iż choruje na białaczkę i jedynie przeszczep może uratować jego życie. Chce się zabawić i proponuje Cassandrze wspólne wyjście do klubu Mirrors, do którego wpuszczają tylko pary. Dziewczyna zgadza się i to właśnie ten wieczór odmieni całe jej życie... W klubie widzi ludzi, którzy dotykają się i kochają przy swoich stolikach. Cały klub ocieka wręcz seksem i w powietrzu czuć gorącą atmosferę. Dziewczyna postanawia jednak się zabawić i poprawić swój humor. Kiedy widzi Tommiego, który znika gdzieś w łazience z jakąś dziewczyną - idzie na parkiet, a po chwili tańczy z jakimś mężczyzną w masce, który przedstawia się jako Morfeusz. Zatraca się w erotycznej chwili i zgadza się wyjść z nim z klubu. Ląduje w jego limuzynie, a następnie domu i tam uprawiają namiętny seks aż do rana. Rano dziewczyna ucieka z jego mieszkania. Po powrocie do domu otrzymuje telefon, że mimo tak strasznej rozmowy kwalifikacyjnej dostała pracę w firmie McKeya, który później okazuje się ... Morfeuszem. Możecie sobie wyobrazić jak niezręczna jest to sytuacja, dziewczyna waha się czy podjąć pracę z Adamem, jednak decyduje się na nią. Nie chcę opowiadać Wam całej historii, ale powiem Wam, że każdy tom kończy się w taki sposób, że człowiek od razu sięga po kolejny - bo nie może wytrzymać z ciekawości. Mówię to z doświadczenia mojego, oraz mojej koleżanki, która pożyczyła ode mnie tą serię. W trzech tomach znajomość Cassandry z Adamem - Morfeuszem zmienia się o 360 stopni. Jednego dnia pieprzą się jak króliki, drugiego nienawidzą. Adam, kiedy jest Adamem potrafi być czuły i Cassandra kocha go całym sercem. Jednak kiedy zmienia się w Morfeusza, który powiązany jest z mafią, która zajmuje się prostytucją - jest zimny i nieobliczalny. Czytając, przeżywamy razem z bohaterką powroty i rozstania. Cassandra przeżywa wszystko bardzo mocno, ma w głowie mętlik i sama nie wie jak ma się zachować. Zostaje wyrzucona z mieszkania Nicole - jej chłopak chciał zgwałcić naszą bohaterkę, a kuzynce naświetla fakty zupełnie odwrotnie - Cassandra staje się w oczach kuzynki puszczalską prostytutką. Nie ma dokąd iść i pod swój dach przyjmuje ją Adam. Wszystkie drogi Cassandry Givens prowadzą do Adama McKeya. Od chwili przypadkowego spotkania w nocnym klubie namiętny i wybuchowy związek Cass i Adama przeżywa różne fazy, ale pozostaje nierozerwalny jak samo życie. Choć oboje są świadomi zagrożeń, jakie niosą ze sobą potajemne spotkania, choć codziennie przekonują się, że niebezpieczeństwo czai się wszędzie, nie potrafią wyrzec się swoich uczuć. Słowa to za mało, gdy nawet gesty nie potrafią ukoić rozpalonych ciał. McKey zaczyna naginać twarde zasady obowiązujące w jego świecie, a Cassandra coraz częściej myśli nad bardziej radykalnymi krokami uwolnienia ukochanego z sideł złowrogiej organizacji. Jednak życie w ciągłym strachu odbija się na ich relacji i niemal ją niszczy. Namiętna miłość potrafi być bardzo destrukcyjna... Cassandra zachodzi w ciążę i wyjeżdża z Miami wracając do domu matki w Toronto. Adam nie wie o tym, że jego ukochana jest z nim w ciąży. Jak kończy się ich historia? Czy Cassandra w końcu będzie szczęśliwa z Adamem? A może jednak ich drogi się rozejdą. Nie chcę zdradzać Wam historii, która jest bardzo ciekawa, bo chciałabym, żebyście sięgnęli po nią sami - obiecuję, że wciągnie Was tak samo jak mnie i nie będziecie potrafić się od niej oderwać.

www.zuzkapisze.pl ZUZANNA DUDKO


Zawsze nachodzi ten czas, kiedy musimy się pożegnać z bohaterami naszej ulubionej książki, bo seria zwyczajnie się kończy. Pożegnania nie są łatwe, a K.N.Haner nie ułatwiła mi tego wydając ostatnią część „Mafijnej miłości”. Ostatnie spotkanie z Cassandrą i Adamem sprawiło, że zrobiło mi się smutno na sercu. Sama nie wiem dlaczego. Bo więcej nie będę miała okazji przczytać o wpadkach Cass? Bo nie spotkam się z Morfeuszem w nowych sytuacjach? Hm... [MOGĄ WYSTĄPIĆ MAŁE SPOJLERY, JEŻELI NIE CZYTAŁAŚ WCZEŚNIEJSZYCH TOMÓW TO ODPUŚĆ I WRÓĆ PONOWNIE] Cassandra po rozstaniu się z Adamem wraca do rodzinnego domu w Toronto. Jej matka mieszka tam sama i jest zachwycona wnukiem, a relacje między nią a córką ocieplają się choć długa droga je czeka, aby osiągnęły rodzinną normalność. Dziewczyna dostaje się do nowej pracy, aby nie żyć na garnuszku mamusi i tam poznaje kolejnych facetów ( jak w całym swoim życiu – lep na mężczyzn normalnie ). Jednak pewnego dnia okazuje się, że ich nowym klientem jest nikt inny jak sam Adam „Morfeusz” McKey. To kompilkuje całą sprawę, gdyż dziewczyna dalej ma gorące dreszcze podniecenia jak widzi jego przenikliwe lodowate spojrzenie. Przejdźmy jednak dalej. Jak wiadomo z drugiego tomu „Koszmaru Morfeusza” Cassandra Givens była w ciąży i urodziła syna - Tommyego. I to właśnie ten maluch, mimo że nie ma wielkich kwestii w lekturze skradł całą pozycję. Jak ułożyło się życie Cass? Czy wróciła do Adama? Kim tak naprawdę jest tajemniczy Will, który z nią pracuje? I w końcu: Co z Erosem? Na te pytania „Przebudzenie Morfeusza” odpowiada, ale muszę dodać, że w międzyczasie w Waszych umysłach pojawią się kolejne znaki zapytania, które także zostaną rozwiązane. Jest gorąco. Jest ciekawie. Jest zaskakująco. K. N. Haner doskonale wie jak rozbudzić czytelnika. Wie jak uruchomić jego umysł i sprawić, że serce zacznie z nim współpracować. Bohaterowie, a w szczególności Cassandra, za którą nie przepadałam teraz okazała się być lwicą, która potrafi walczyć o swoje. Role się odwróciły i teraz to Adam jest tym, który się broni, a Givens jest napastnikiem. Mówią, że cicha woda brzegi rwie i mają rację. Postaci są wyraziste, ostre jak brzytwa i mocno rozwinięte. W „Przebudzeniu Morfeusza” następuje całkowita zmiana wszystkiego, która udaje się autorce wręcz idealnie. Zdecydowanie mogę napisać, iż trzecia część „Mafijnej miłości” jest najlepszą częścią serii ( jakbym mogła to bym dała autorce medal ). Przez pierwsze tomy poznajemy historię, nienawidzimy, bądź kochamy bohaterów, aby w ostatniej części wciagnąć się w ich opowieść na tyle głęboko, że wstawanie z łożka i robienie czegokolwiek innego jest kompletnie nieopacalne. Ja osobiście, pochłonęłam „Przebudzenie Morfeusza” w dwa dni, zaś zakończenie czytałam 5 razy, bo nie potrafiłam uwierzyć w to co się stało i w to jak sprytnie autorka pokierowała całością książki. Kończąc cieszę się, że zaczęłam swoją przygodę z historią Adama i Cassandry od „Koszmaru Morfeusza”, wciągnełam się wystarczająco, żeby mieć chęć nadgonienia braków z pierwszej części i poznania jak to wszystko się łączy. „Przebudzenie Morfeusza” jest metą. Metą z przytupem, kończącą świetną trylogię. Jeżeli podobał Wam się „Koszmar...” to gwarantuje, że trzeci tom pochłoniecie z prędkością światła i nie będziecie żałować, ani jednej chwili spędzonej z tą lekturą. PS. A jak zajrzycie na tylne skrzydełko to na samej górze zobaczycie coś, co dalej do mnie nie dociera.

podrugiejstronieokladki6.blogspot.com Emilia Zaręba


Po zniknięciu Adama Cassandra względnie uporządkowała swoje życie. Znów zamieszkała w Toronto, a iskierką nadziei jest dla niej synek — Tommy. Dziewczyna pragnie zapomnieć o przeszłości, ale nie potrafi. Jej serce, choć roztrzaskane na kawałki, nadal bije dla najbardziej nieodpowiedniego faceta na świecie. Gdy Adam McKey nagle zjawia się w jej rodzinnym domu, Cassandra jest wściekła, choć jednocześnie szczęśliwa. Niestety, razem z ojcem jej dziecka powracają dawne demony. Wokół znów czają się wrogowie, a wśród nich najgroźniejszy — Eros. On również nie zapomniał o Cassandrze. Walka trwa. Zemsta jest okrutna i bolesna, a w świecie mafii to sprawa honoru. Toczy się ostateczna rozgrywka — o miłość, zaufanie i prawdę. Prawdę, która może uleczyć, ale także zabić. Jaką decyzję podejmie Cassandra? I co wybierze Adam w świecie, w którym nic nie jest tym, czym się wydaje? Śniłam o mężczyźnie, który był dla mnie zgubą. Przeszliśmy razem przez koszmar, a teraz... Teraz czas na przebudzenie. Długo, bardzo długo się zastanawiałam co napisać w tej recenzji. Pierwszą wersję ''Przebudzenia Morfeusza'' miałam przyjemność poznać w zeszłym roku, a jego ostateczną wersję w marcu i powiem Wam, że K. N. Haner naprawdę ciężko pracuje nad swoimi książkami i dopracowuje szczegóły. Pierwsza wersja była dobra, naprawdę dobra, jednak po zmianach i poprawkach, ''Przebudzenie Morfeusza'' stało się dla mnie książką rewelacyjną. Pójdę o krok do przodu i napiszę, że według mnie jest to najlepsza wydana książka autorki. K. N. Haner po raz trzeci zabiera nas w podróż do świata Adama i Cassandry. Dwa lata — tyle minęło czasu od ostatniego spotkania Adama i Cass. Dla niej ten czas minął na próbie ułożenia sobie życia, musiała wziąć się w garść, nie dla siebie, ale dla swojego synka. Tommy jest jedynym jasnym punktem w jej życiu, to dla niego żyje, na niego przelewa wszystkie swoje uczucia. Niespodziewanie Adam ponownie pojawia się w życiu Cass, a ona nie wie jak się wobec niego zachować, jej emocje przeskakują od radości od nienawiści. Obecność Adama w ich życiu przyniesie także obecność Erosa, o którym Cass wolałaby nie pamiętać. Zapewniam was, że nic nie przygotowało was na to, co dla bohaterów przygotowała K. N. Haner. Jak wiecie, nie darzę sympatią kobiet w książkach K. N. Haner, jednak autorka sprawiła, że w ''Przebudzeniu Morfeusza'' Cass można polubić. Bohaterka dojrzała, stara się podejmować odpowiedzialne decyzje, chociaż nie zawsze jej to wychodzi. Postać Adama także sporo zyskuje w tej części — stał się bardziej opiekuńczy a sposób, w jaki pochodził, do rodzicielstwa sprawił, że na chwilę zapominałam o jego powiązaniach mafijnych. K. N. Haner wprowadza nowe postaci, które trochę namieszają w życiu głównych bohaterów. Jak już wspomniałam wyżej, autorka dopracowała tę część i dzięki temu ''Przebudzenie Morfeusza'' jest rewelacyjnym zakończeniem serii. Pozwól, by K. N. Haner po raz ostatni wciągnęła Cię w świat mafijnej miłości. Niebezpieczna i namiętna gra zmierza ku końcowi, jednak jej wyniku nikt nie mógł przewidzieć. Gwarantuję, że nie jesteście przygotowani na zakończenie, jakie zafundowała nam autorka. Gorąco polecam!!!

myfairybookworld.blogspot.co.uk Ewelina Nawara


Twórczość K.N. Haner zaczęłam poznawać właśnie z tą serią. O ile Sny Morfeusza zrobiły na mnie niezłe wrażenie, to Koszmar Morfeusza wciągnął mnie bez opamiętania. Był zdecydowanie mocniejszy i po prostu dużo lepszy. Idąc tym tropem liczyłam na to, że autorka w trzecim tomie podniesie sobie poprzeczkę jeszcze wyżej i zachwyci mnie nowymi pomysłami. Czy to jej się udało? Po zniknięciu Adama, Cassandra względnie uporządkowała swoje życie. Znów zamieszkała w Toronto, a iskierką nadziei jest dla niej synek - Tommy. Dziewczyna pragnie zapomnieć o przeszłości, ale nie potrafi. Jej serc, choć roztrzaskane na kawałki, nadal bije dla najbardziej nieodpowiedniego faceta na świecie. Gdy Adam McKey nagle zjawia się w jej rodzinnym domu, Cassandra jest wściekła, choć jednoznacznie szczęśliwa. Niestety, razem z ojcem jej dziecka powracają dawne demony. Wokół znów czają się wrogowie, a wśród nich najgroźniejszy - Eros. On również nie zapomniał o Cassandrze. Walka trwa. Zemsta jest okrutna i bolesna, a w świecie mafii to sprawa honoru. Toczy się ostateczna rozgrywka - o miłość, zaufanie i prawdę. Prawdę, która może uleczyć, ale także zabić. [opis wydawcy] Sięgając po trzecią część mafijnej trylogii nie wiem czego bardziej się obawiałam - tego, że autorka nie da rady pociągnąć tak mocnej akcji, czy może raczej tego, że całość ją przerośnie i zakończenie wypadnie słabo i blado w porównaniu do części poprzedniej? A może jednego i drugiego po trochę? Nie mniej dalsze losy Cassandry i Adama bardzo mnie intrygowały i szalenie się cieszę, że miałam możliwość je poznać. Po dwóch latach przerwy mamy okazję powrócić do życia Cassandry, która ku mojemu wielkiemu zdumieniu... zmieniła się! Z irytującej, momentami bardzo irytującej kobiety przekształciła się w całkiem przyjemną bohaterkę. Tego się nie spodziewałam, ale przeprowadzka do Toronto, synek i odizolowanie od mrocznego świata zdecydowanie mogły mieć na to wpływ i cieszę się, że tak się potoczyło. Jednak wraz z Adamem wracają demony przeszłości... Kasia Haner z każdą kolejną książką wspaniale się rozwija i bardzo przyjemnie jest śledzić jej poczynania twórcze. Z całą pewnością należy przyznać, iż pomysłów jej nie brakuje, sensacja goni sensację, akcja za akcją i cała masa zaskakujących okoliczności. Jeśli na jednej stronie stwierdzicie, że wiecie co będzie dalej, to już kolejna Wam powie, w jak wielkim błędzie jesteście. Byłam pewna, że za bardzo autorka mnie już nie zaskoczy, ale po tej części wiem, żeby przy każdej jej książce spodziewać się niespodziewanego. Tym razem oprócz dobrze nam znanych bohaterów pojawią się nowi, a wszystko wywróci się do góry nogami! Nie chcę za dużo pisać o fabule, żeby nie psuć zabawy tym, którzy dopiero sięgną po tę trylogię. Cieszy mnie, że w końcu i Adam zaczyna w tej rozgrywce rozdawać karty. Ostatnim tomem trylogii K.N. Haner funduje swoim czytelniczkom istny rollercoaster emocjonalny, z którego ciężko wysiąść. Zaskakuje, wciąga i nie puszcza do ostatniej strony. Ktoś może powiedzieć, że ta historia jest bardzo nierealna i oderwana od rzeczywistości. Może i tak właśnie jest, ale czy to źle? Lubię czasami poczytać opowieści, które nigdy w życiu mi się nie przydarzą. Od tego są właśnie książki, nie mają nam dostarczać tylko faktów i sytuacji z życia wziętych. Czasami potrzebne jest coś innego i to właśnie prezentuje nam Kasia Haner. Z niecierpliwością będę oczekiwać kolejnych książek, które wyjdą spod jej pióra, a niebawem podzielę się opinią o drugiej serii autorki, która ujrzała już światło dzienne. Przebudzenie Morfeusza to znakomita kontynuacja serii, która z każdym kolejnym tomem jest lepsza, pobudza zmysły i dostarcza niezapomnianych wrażeń. Polecam!

http://krainaksiazkazwana.blogspot.com/ Daria Skiba


Po zniknięciu Adama Cassandra musi ułożyć swoje życie na nowo, przede wszystkim mając na względzie dobro swojego synka Tommy’ego. Przeszłość wydaje się zamknięta, a wraz z nią mija niebezpieczeństwo i poczucie zagrożenia. Tymczasem mijają dwa lata i Adam powraca, a wraz z nim wszystko, czego kobieta próbowała uniknąć… Sięgając po trzecią, a zarazem ostatnią część cyklu, nie byłam pewna, czego się spodziewać. Z jednej strony liczyłam na emocjonalne tornado, zwroty akcji i mocne zakończenie, z drugiej marzyły mi się wzruszenia i finał, który nie tylko zaskoczy, ale chyba również okaże się dobry dla osób lubiących uronić łezkę w trakcie lektury. Towarzyszyło mi również mnóstwo pytań dotyczących mafijnego świata i rozwoju relacji między bohaterami. Haner kolejny raz zapewnia czytelnikowi emocjonującą i wciągającą historię. Swoją opowieścią zaprasza do fikcyjnego, ale przerażającego swą realnością świata, wypełnionego bohaterami przypominającymi po części nas samych. Ciężko przejść obojętnie obok tej historii ze względu na fakt, że została ona po brzegi wypełniona emocjami. Jeszcze ciężej czytać ze świadomością, że wraz z tą lekturą przychodzi czas na pożegnanie, a lubiani bohaterzy, miejsca, cała powieściowa rzeczywistość w tym miejscu przechodzi do historii. Poprzednimi książkami autorka udowodniła, że nie tylko posiada bogatą wyobraźnię, ale również potrafi umiejętnie przelewać swoje pomysły na papier. Jej historie kojarzą mi się z dojrzałością, dopracowanym stylem, światem przedstawionym w bogaty, ale nieprzesadzony sposób. I te elementy odnalazłam również w tej części. Akcja powieści od początku zaskakuje, a potem ani na chwilę nie zwalnia. Zwroty akcji, emocjonalne twisty, nowe fakty to jedynie kilka rzeczy, jakich czytelnicy mogą się spodziewać. Dzięki temu powieść pochłania się szybko, ciekawość bowiem bierze górę nad czytelnikiem i choć momentami emocje przytłaczają nie sposób przerwać lektury, szkoda czasu na przystanki i przerwy. To książka, która wymaga, by czytelnik się zaangażował. Jej lektura wymaga czasu i skupienia, bo kiedy już ją zaczniemy, nie sposób przerwać szalonej eskapady prowadzącej nas w stronę zakończenia. Haner w prosty ale jednocześnie efektowny i zaskakujący sposób łączy wydarzenia, miesza emocje, igra z przeszłością i ingeruje w teraźniejszość. Sprawia, że w sercu czytelnika goszczą uczucia różnej maści, przeplatając się w sposób nieoczekiwany, w zaskakujących kombinacjach. Niektóre wątki wydały mi się dość przewidywalne, a jednak patrząc z perspektywy całości tej historii jestem zadowolona, w jaki sposób autorka popchnęła tę historię i jak poprowadziła książkowe tematy. Pewnych rzeczy nie sposób przecież uniknąć i nie można mieć temu autorowi za złe, zwłaszcza, że sięgając po taki gatunek powieści jesteśmy po części przygotowani na to, co zastaniemy. Podoba mi się, że w tej części sceny erotyczne zeszły nieco na bok, zajmując miejsce drugoplanowe. Nie powiem, by ta historia była lepsza bez nich, a jednak zepchnięcie ich na tył nie stanowiło dla mnie problemu. Nie można jednak odmówić autorce umiejętności i fantazji w przedstawianiu tych obrazów. Potrafi bowiem ożywić wyobraźnię, a zręczne operowanie słowem pobudza fantazję czytelniczek. Podoba mi się, w jaki sposób autora zakończyła serię. Widać, że dokładnie zaplanowała co i w jakich ilościach powinno się znaleźć w poszczególnych częściach. Wykreowała interesujący świat, zręcznie go opisała, stworzyła interesujących bohaterów i wywołała wiele emocji. Tyle mi wystarczy.

Sztukater.pl Ruda Recenzuje (DEPRECATED)


Już od drugiej strony książki wielkie emocje, wielki znak zapytania, w co ta Cassandra się znowu wpakowała? Kolejny raz udowadnia, że myślenie i wyciąganie wniosków to nie jest jej najlepsza strona. Pierwsze 100 stron budzi mieszane uczucia, akcja rozwija się powoli i czegoś jakby brakuje. Mijają prawie 3 lata odkąd Cassandra i Adam widzieli się po raz ostatni. Wiele od tego czasu się zmieniło, Cass została matką i wróciła do Toronto. Adam, choć trzymał się od niej z daleka cały czas monitorował każdy jej krok. Czy spotkanie po tak długim czasie będzie wybuchem erotycznej rozkoszy, czy jednak chłodną obojętnością? „Adam był… jest mrokiem mojego życia. Mrokiem, który podarował mi największą jasność…” Ze względu na dziecko Cassandra była bezpieczna i ze strony organizacji mafijnej nic jej nie groziło. Okres ochronny jednak się kończy i na scenę znów wraca Eros. Bezwzględny mafioso pragnie zemsty, kto jednak jest jego celem? Cassandra, Adam czy mały Tommy? K.N Haner potrafi budować napięcie (nie tylko erotyczne), czytając niekiedy zapominałam o oddychaniu, i zupełnie nie potrafiłam odgadnąć w jakim kierunku to wszystko zmierza. Zakończenie okazało się prawdziwą petardą, w pełni satysfakcjonującą i zupełnie nie spodziewaną. Przy recenzji pierwszego tomu zarzucałam Cassandrze, że pomyliła miłość z namiętnością. W tomie trzecim, widzę jednak siłę tego uczucia, które opanowało obie strony. Czy możliwa jest miłość w świecie pozbawionym zasad i moralności. Czy członek mafii, która za nic ma kobiety i traktuje je tylko jako obiekty seksualne, może tak pokochać kobietę, że poświęca dla niej całe dotychczasowe życie? Musicie to przeczytać. Zakończenie zwala z nóg i jest najlepszym zakończeniem jakie ostatnio czytałam. P O L E C A M

mamopoczytajsobie.blogspot.com/ Maria Kasperczak; 2017-09-09


Z twórczością polskiej pisarki ,która ukrywa się pod pseudonimem.N Haner miałam styczność przy recenzowaniu jej debiutu Sny Morfeusza.Pióro autorki jest dość trudne, aczkolwiek z każdej z powieści znalazłam jakiś plus.Jak najbardziej daje szansę młodym polskim autorom.Teraz mam dla Was recenzje trzeciej części Przebudzenie Morfeusza. Gdy znika Adam,Cassandra jest zmuszona wieść normalne życie,na pozór silna bohaterka udaje dobrą minę do złej gry.tylko i wyłącznie dla swojego synka Tommego.Kobieta stara się zapomnieć o swojej miłości, jednak nagłe pojawienie się mężczyzny burzy jej prawie ułożony i spokojny świat.Czy czas jest w stanie uleczyć wszystkie cierpienia?Tego dowiedzieć się tylko i wyłącznie sięgając po powieść. Trzecią część czytałam dość długo,a cała trylogia ciągnęła mi się strasznie długo i ciesze się,że już mam ją za sobą.Z jednej strony powieść była ciekawa ,aczkolwiek autora niekoniecznie trafiła w moje gust.Fajnie,by było porównać twórczość autorki z inną powieścią niedotyczącej trylogii,niemniej jednak Wam zostawiam decyzję czy sięgnąć po powieść.

angelikarecenzjeksiazek.blogspot.com Angelika S; 2017-09-25


Na „Przebudzenie Morfeusza” K.N. Haner czekałam z niecierpliwością. W cyklu Mafijna miłość znajdziemy miłość, pożądanie, namiętność, ale również zdradę, zemstę i mafijne porachunki, które odcisną ogromne piętno na życiu bohaterów. Mijają dwa lata od zniknięcia Adama… Cassandra próbuje poukładać swoje życie od nowa. Wraz z synkiem zamieszkuje w rodzinnym domu, w Toronto, gdzie stara się zapomnieć o bolesnej przeszłości. Dzięki nowej pracy w końcu zaczyna żyć. Wtedy to ponownie na jej drodze staje Adam, a wraz z nim pojawiają się problemy i przeciwności losu. Największe zagrożenie stanowi dla nich napędzany chęcią zemsty Eros, który by osiągnąć zamierzony cel, nie cofnie się przed niczym. Jak dalej potoczą się losy Cass i Adama? Czy w końcu miłość zwycięży? Historia ta nie jest – jak z pozoru mogłoby się wydawać – zwykłą opowieścią o miłości. Główni bohaterowie walczą już nie tylko o siebie, ale głównie o swojego synka, który jest teraz najważniejszy. Ich miłość naznaczona jest cierpieniem i nieustającą walką o przyszłość. Pomimo upływu lat, ich uczucia względem siebie nie słabną, a wręcz przeciwnie, stają się jeszcze silniejsze. Oboje zdają sobie sprawę, że nie potrafią bez siebie żyć. Dla siebie są gotowi do największych poświęceń, do czynności mających zagwarantować bezpieczeństwo ich dziecku. Pytanie tylko, czy to wystarczy, żeby wygrać walkę z ich największym wrogiem? Od pierwszych stron poczułam zmianę klimatu, jednocześnie zauważając przemianę wewnętrzną bohaterów. Cassandra mimo wszystkich blizn niewidocznych gołym okiem, jest silniejsza niż kiedykolwiek. Teraz ma dla kogo walczyć. Nadal trwa jednak w niebezpieczeństwie mafijnego życia, nie jest jednak aż tak wulgarna, co trochę raziło mnie wcześniej. Mimo, że zmienia się jej podejście do pewnych spraw, nadal denerwuje mnie cechująca ją naiwność. Największą niespodzianką jest Adam. Przechodzi kompletną metamorfozę. Zachowuje swój czar, jednak z jednostki zamkniętej w sobie, zmienia się w otwartego, nie bojącego się mówić o uczuciach, pragnącego normalnego życia mężczyznę. Staje się lepszą wersją siebie. Tą, której przebłyski mogliśmy zauważyć w poprzednich częściach. Do jego serca wkrada się jednak niepewność, gdyż będąc ojcem ma dużo więcej do stracenia… Jestem zaskoczona zakończeniem książki. Minęło kilka dni od jej przeczytania, zanim je zrozumiałam. Niekoniecznie liczyłam na szczęśliwy finał, ale na zakończenie, które wyjaśni wiele spraw. Nadal żyjemy jednak w niepewności, która aż prosi się o kolejną część. 🙂 Barwne, plastyczne opisy pobudzają wyobraźnię, a lekki styl autorki sprawia, że książkę czyta się szybko i przyjemnie. Sceny erotyczne są odważne, pełne namiętności i pożądania. Fabuła dopracowana jest w każdym szczególe. Musicie ją przeczytać!

Miłość do Czytania Sandra Jędrowiak; 2017-09-17


"Przebudzenie Morfeusza" to już trzeci tom serii "Mafijna Miłość" Cassandra Givens po zniknięciu Adama potrzebuje stabilizacji i choć odrobinę spokoju. Wraca do Toronto oraz znajduje nową pracę. Ma dość mężczyzn. W jej życiu jedynym szczęściem jest mały, uroczy Tommy. Cass ciągle walczy o siebie, resztki swojej godności, które jej jeszcze pozostały. Niestety jak zwykle nic nie idzie po jej myśli. Ciągle żyje w strachu. Musi nauczyć się podejmować słuszne decyzje. Gdy chce zapomnieć o Adamie McKey'u on znów pojawia się w jej życiu, a raczej ich życiu. Chce być ojcem dla ich synka i uparcie do tego dąży. Cassandra ma ogromny mętlik w głowie. Z jednej strony jest wściekła na Adama, a z drugiej jest bardzo szczęśliwa widząc mężczyznę, którego kocha. Jego widok z małym to dla niej "miód na sercu". Adam w końcu zdobywa się na odważniejsze wyznania i otwiera coraz bardziej przed dziewczyną. Ich związek jak zwykle jest burzliwy, zmienny i nieprzewidywalny. Adam i Cass to chyba najbardziej nieprzewidywalni bohaterowie książkowi jakich znam ! Ciężko za nimi nadążyć. Następuję w nich ogromna przemiana. Historię Cassnadry i Adama poznałam zaledwie kilka dni temu, a już zawróciła mi w głowie. Ciągle o nich rozmyślam, pełno myśli kłębi się w mojej głowie. Nie przepadam za czytaniem ostatnich tomów, nie cierpię żegnać się z takimi bohaterami jak oni! Z pewnością nie zaskoczę Was tym, że książka znów jest nieprzewidywalna. Jakieś ostatnie czterdzieści stron były dla mnie przepełnione emocjami i zaskakujące. Nikt chyba nie jest gotów na takie zakończenie, jakie funduje nam Kasia. To nie możliwe, że autorka ma aż tak wiele pomysłów ! Cała ta mafia, te wszystkie sytuacje i erotyczne sceny... co trzeba mieć w głowie ?! Bardzo podoba mi się język i styl pisana K.N. Haner, co zdecydowanie przyśpiesza czytanie i nie pozwala oderwać się od lektury. Autorka nie ma żadnych problemów z pisaniem o seksie, robi to z ogromną otwartością, a to niestety nie zdarza się zbyt często. Ma ogromny talent i tyle! Powieść pełna jest emocji, erotyzmu, pożądania i strachu. Opisy są bardzo zmysłowe. Na pewno nie jest to książka dla każdego, trzeba mieć naprawdę mocne nerwy. Nie ma tutaj miejsca na słodkie teksty i spokojne randki z romantycznymi wyznaniami. Serdecznie polecam całą serię ! :)

adabooksandfood.blogspot.com Ada B; 2017-09-04


Po tym jak zniknął Adam, Cassandra musi samodzielnie stawić czoła nowej rzeczywistości. I choć nie jest jej łatwo, ma wsparcie w bliskich osobach a sens jej życiu nadaje mały synek - Tommy. Kiedy mijają dwa lata i wydaje się, że Cass uporządkowała swoje życie i uciekła przed niebezpieczeństwem, w jej życiu znowu pojawia się Adam McKey a wraz z nim cała przeszłość. Niebezpieczeństwo nawet na chwilę nie przestało zagrażać bohaterom a ponowne pojawienie się Adama w życiu Cassandry nie jest bezcelowe. Przed mafią nie ma ucieczki a bohaterowie będą zmuszeni podjąć trudne decyzje, od których zależeć będzie wszystko a zwłaszcza ich życie. Czy Adam zdoła uchronić Cassandrę i Tommy'ego przed mitologicznym światkiem? Do czego posunie się Eros, by zemścić się na Adamie? Kogo pochłonie piekło, a komu uda się ujść z niego z życiem? Kiedy sięgałam po trzecią a zarazem ostatną część "Mafijnej miłości" towarzyszyło mi mnóstwo obaw i ogromny niepokój. Obawiałam się wielu rzeczy - przede wszystkim tego, czy jestem gotowa na ostatnie spotkanie z Cassandrą i Adamem, którzy stali się mi tak bliscy, że nie chciałam się z nimi żegnać a kończąc tę część skazywałam się na rozstanie z nimi. Obawiałam się również czy podołam psychicznie wgłębiając się w coraz bardziej poplątane życie bohaterów. Nie byłam pewna czy dam radę wytrzymać emocje, jakich spodziewałam się doświadczyć oraz czy będę gotowa zmierzyć się z finałem tej historii, jakikolwiek by on nie był. Przyszło mi przez to spędzić kilka niespokojnych dni. Co chwilę odkładałam książkę na bok, bo bałam się tego, co przeczytam na końcu i czy autorka przypadkiem nie zagra mi na uczuciach. Ale nie tylko dlatego tak wolno szła mi lektura - każda strona przepełniona jest tak intensywnymi emocjami, że musiałam po prostu przerwać czytanie, złapać oddech i na spokojnie wrócić do tej piekielnie wciągającej historii. "Przebudzenie Morfeusza" to powieść najbardziej dojrzała i najbardziej rozwinięta spośród wszystkich części. Dzieje się dużo i dzieje się ciekawie a tempo akcji nie zwalnia nawet na moment. Cała seria a zwłaszcza ostatni tom robi ogromne wrażenie i pozostawia bez słów. Autorka wykonała kawał dobrej roboty. To zdecydowanie najlepsza część i jedynie żałować może ten, kto jej nie przeczytał. Jest wypełniona po brzegi szalonymi emocjami. Tu prawda przeplata się z kłamstwem, szczęście ze smutkiem, niepokój z ulgą, miłość z nienawiścią, zemsta z przebaczeniem... Czy ta powieść jest przewidywalna? Myślę, że nie do końca. Choć pewne rzeczy można przewidzieć to tak naprawdę nawet nie miałam czasu o tym myśleć. Moje myśli były zbyt skupione na tym co tu i teraz, na tym co aktualnie się działo i w ogóle nie wybiegałam nimi do przodu, bo niczego nie mogłam być pewna. Gdzieniegdzie zapala się czytelnikowi czerwona lampka, coś jest podejrzane a coś przewidywalne i oczywiste, jednak jeśli spojrzeć na trylogię jako całość, to gdybym przed jej przeczytaniem (a nawet po przeczytaniu pierwszego tomu) miała powiedzieć co w niej zastanę, jak zagmatwany i niebezpieczny świat wykreowała autorka i jaki będzie finał, to nigdy bym nie odgadła. "Przebudzenie Morfeusza" to część najbardziej uboga w erotyczne sceny, którym mimo to nie brak smaczku. Autorka wie, jak rozpalić zmysły i wychodzi jej to wyśmienicie. Spodobało mi się, że w tej części autorka postawiła na ukazanie głębszych relacji i uczuć, poświęcając im więcej miejsca niż w poprzednich tomach. I choć powieść wpasowuje się w ramy literatury erotycznej, gdzieniegdzie więcej w niej intrygującego i wciągającego thrillera oraz dramatu. Pamiętając o pierwszej części można zauważyć, że w Cassandrze zachodzą pewne zmiany, przez co moje nastawienie do niej również się zmieniło. Bohaterka, która na początku mnie irytowała i budziła antypatię ostatecznie zdobyła moje serce. Choć jej serce i rozum nadal zaciekle ze sobą walczyły, to jednak jej wewnętrzne rozdarcie nie jest tak irytujące, bo nie dotyczy ono błahostek. Cassandra stała się dojrzalsza, przez co jej wewnętrzne rozterki przestały mnie drażnić. "Przebudzenie Morfeusza" czytałam z przejęciem i pełnym zaangażowaniem. Wylałam najprawdziwsze łzy, a wszystko przez zakończenie, które niespodziewanie pozostawiło mnie w całkowitym szoku i zawieszeniu pomiędzy ulgą a rozpaczą. Nie wiem właściwie czy moje łzy płynęły ze szczęścia, z rozpaczy, z ulgi czy z rozczarowania... Finał był jak bomba, której nikt się nie spodziewał i której nikt nie mógł przewidzieć. Nie na takie coś byłam przygotowana... Chcę wierzyć, że ta historia ma swój happy end, ale czy mam pewność? Nie. Autorko, błagam, dopisz jeszcze jedną część bo oszaleję... Podsumowując nie tylko tę część, ale i całą trylogię, mogę śmiało i z ręką na sercu stwierdzić, że dostarczyła mi ona wrażeń, jakich dawno nie przeżyłam. Choć pierwszy tom był ubogi w konkretną fabułę, wydawał się całkiem OK. Jednak tak naprawdę dopiero druga część wciąga bez reszty, a "Przebudzenie Morfeusza" jeszcze bardziej zniewala czytelnika i angażuje jego serce w historię Cassandry i Adama. Muszę przyznać, że dopadł mnie prawdziwy kac książkowy, co nie zdarza się często i nie mam na razie ochoty sięgać po nic innego, dopóki nie posklejam swojego serca, roztrzaskanego wydarzeniami z ostatnich stron, i dopóki nie przeżyję wewnętrznej żałoby po rozstaniu z Cassandrą i Adamem. Ta historia kompletnie mnie opętała... Najchętniej sięgnęłabym po pierwszą część, otworzyła na pierwszej stronie i zaczęła tę szalenie absorbującą przygodę raz jeszcze.

czytanie-i-inne-przygody.blogspot.com Zuzanna P.; 2017-09-06


Trzecia, niestety ostatnia część Mafijnej miłości najbardziej mi się podobała. Jest w największym stopniu dojrzała, pełna emocji i niespodzianek. K.N. Haner pozostawiła mi niedosyt. Z chęcią przeczytałabym kolejną część historii Cass i Adama.Jest to najlepsza i najgrubsza zarazem lektura z całej serii. Akcja dzieje się 3 lata po wydarzeniach z Koszmaru Morfeusza. Cassandra po zniknięciu Adama stara się ułożyć życie na nowo - zajmuje się Tommym- jej dwuletnim synkiem, znajduje prace i o dziwo stara się ustabilizować. Tu na arenę wraca Filip, bohater wspomniany w pierwszej części. Cass mimo, że Filip wydaje się czułym mężczyzną, nie może zapomnieć o Adamie. Po trzech latach niby przypadkiem Adam pojawia się u niej w pracy. Wszystko zaczyna się na nowo: powraca Eros, organizacja, która chce zniszczyć życie, tym razem nie tylko jej, ale także syna. Bardzo podobała mi się zmiana jaka zaszła w Morfeuszu. Kiedy wyznał miłość synowi albo Cass miękło mi serce. „Adam kogoś kocha… Kocha cząstkę mnie, która jest w Tommym. Nie… Na pewno nie. Kocha go jako swoje dziecko i nie dostrzega w nim tego co ja.” Seks nadal pełni dużą rolę w książce, jednak w tej części nie był on tak brutalny jak w Koszmarze Morfeusza. Nie odrzucał mnie tak jak w drugiej części, nie jest tak wyuzdany. „Przebudzenie Morfeusza” jest bardzo dokładnie zaplanowaną książką. Widać, że autorka włożyła w nią dużo pracy. Wszystkie elementy doskonale ze sobą współgrają. Język jest dopracowany. Przez natłok akcji nie sposób się oderwać. Każda strona niesie za sobą jakąś tajemnice. Pokazuje, że nie można ufać każdemu, że świat mimo, że jest piękny jest także zły, obłudny, pełen przemocy. Koniec nie jest typowym happy Endem, a raczej nie dokończoną historią. Uwielbiam takie zabiegi w książkach, chociaż z drugiej strony nie wiem jak potoczyły się ich dalsze losy. Książka przepełniona jest cytatami i złotymi myślami, co bardzo lubię. Koniec jest również dramatyczny, przepełniony emocjami. Jest to ulubiona część książki. Cytaty i słowa w nim zawarte poruszyły moje serce. Z życia okładkowej sroki Nie mogę przejść obojętnie. Okładka tej części podobała mi się najbardziej. Kocham kiedy książki z serii ze sobą współgrają- tak jest w tym przypadku. Sny, Koszmar i Przebudzenie Morfeusza pięknie prezentują się razem. A na półce wyglądają doskonale. Gratuluję autorce świetnej serii! Polecam tą serię. Znajdziemy w niej tajemnice, miłość, seks, mafie, zwroty akcji, fałszywych przyjaciół, niebezpieczeństwo, prawdziwą przyjaźń, oddanie, porwania, chorą miłość… Mimo, że po drugiej części byłam sceptycznie nastawiona, to po tej mogę stwierdzić, że KOCHAM Mafijną miłość.

love-more-books.blogspot.com


Na pewno wiecie jakie to uczucie kiedy książka kończy się w takim momencie, że aż Was skręca zastanawiając się co dalej, a kolejnej części jeszcze nie ma... Kiedy w końcu w moje ręce trafiła trzecia część mafijnej miłości byłam trochę rozczarowana. Dlaczego? Zapraszam do czytania. Kto przeczytał chociaż jedną część tejże trylogii mógł sobie wyrobić zdanie i pokochać autorkę albo wręcz odwrotnie, utożsamić się z główną bohaterką Cassandrą albo pomyśleć o niej, że jest po prostu idiotką. Miałam do bohaterki skrajne uczucia raz mnie denerwowała, a za chwilę było mi jej po prostu żal, z innej jeszcze strony podziwiłam ją z odwagę, determinację i oddanie się. Wszystko dla miłości. Tylko czy warto kierować się sercem? "Przebudzenie Morfeusza" budzi tak wiele emocji, że nie sposób ich wszystkich wyrazić i przekazać Wam co czułam gdy czytałam tą książkę. Na pewno był to strach i złość, to chyba te uczucia wzięły górę. Lubię książki, które w jakikolwiek sposób poruszają, nie lubię ckliwych romansideł i takich typowych, przewidywalnych zakończeń typu ...i żyli długo i szczęśliwie... Autorka Morfeusza na pewno zaskakuje i wiedziałam, że mogę liczyć na ciekawe zakończenie ale to zakończenie mnie rozczarowało. Nie było złe, o nie ale pierwszy raz chciałam szczęśliwego zakończenia, po prostu należało się tej parze, która tak wiele przeszła odrobinę więcej szczęścia. Gwarantuje Wam, że książka, a szczególnie zakończenie wbije Was w fotel i wyciśnie sporo łez.

sylwiatestujeiradzi.blogspot.com Sylwia Kuzioła; 2017-09-07


Po zniknięciu Adama Cassandra rozpoczyna nowy etap w swoim życiu. Odbudowuje swoje poczucie wartości, wraca do rodzinnego domu w Toronto i skupia się na swoim synku Tommy'm. Mimo koszmaru, przez który przeszła, nie potrafi wyrzucić z głowy swojej jedynej miłości, więc próbuje zagłuszyć ból przeszłości. Pewnego Adam McKey ponownie staje w jej drzwiach, pragnąc uczestniczyć w życiu dwójki ludzi, na których najbardziej mu zależy, swojego dziecka i jego matki. Cassandra jest rozdarta. Wraz z Adamem powracają wszystkie zmartwienia. Ponownie zaczyna grozić jej niebezpieczeństwo, ale teraz musi chronić także syna. Eros również wraca. Ma obsesje na jej punkcie, ale nie jest on jedynym wrogiem w tej rozgrywce. Nadchodzi zemsta, która w świecie mafii gra ważną rolę. Bohaterowie muszą uzbroić się w zaufanie, zmierzyć z prawdą i uwierzyć w miłość. Jakie decyzje podejmie Cassandra? Do czego posunie się Adam, by zapewnić bezpieczeństwo najbliższym? Ze wszystkich części serii o Morfeuszu, ta jest najbardziej dramatyczna i emocjonalna. Ale zmienia także swój charakter. Widać w niej światło i nadzieję, mimo wielu przeszkód, które bohaterowie muszą jeszcze pokonać. Od pierwszych stron poczułam zmianę klimatu i jak w poprzednich tomach, od razu się wciągnęłam i nie oderwałam od książki, dopóki nie dotarłam do końca. Na kolejnych stronach widzimy przemianę wewnętrzną bohaterów. Cassandra mimo wszystkich blizn niewidocznych gołym okiem, jest silniejsza niż kiedykolwiek, bo teraz ma dla kogo walczyć. Zmienia się jej podejście do pewnych spraw, ale nadal trochę denerwuje mnie jej naiwność. Adam przechodzi kompletną metamorfozę. Nadal jest czarującym sobą, ale staje się bardziej otwarty, nie boi się mówić o uczuciach, pragnie normalnego życia, choć do jego serca wkrada się niepewność, bo teraz ma o wiele więcej do stracenia. Staje się lepszą wersją siebie, tą której tylko przebłyski mogliśmy zobaczyć w poprzednich częściach. Czytając tę część, moje serce czuło się najbardziej bezpieczne, choć to był emocjonalny rollercoaster, a zakończenie tak niespodziewane, że prawie się zachłysnęłam. Tym razem Cassandra i Adam nie walczyli między sobą, a o swoją miłość, choć nie brakło strachu o to, czy kolejne szanse są tego warte. "Przebudzenie Morfeusza" to zdecydowanie najlepsze dzieło, które wyszło spod pióra autorki. O wiele bardziej dojrzałe i dopracowane pod każdym względem. Jestem pod wrażeniem wszystkiego, co przeczytałam, szczególnie nieprzewidywalnego zakończenia, którego kartki przerzucałam z prędkością światła i szybko bijącym sercem. Właśnie spodziewałam się czegoś tak niebanalnego i nie mogłam się doczekać, aż w końcu dotrę do tego momentu. Liczne zwroty akcji sprawiały, że popadałam ze skrajności w skrajność. Muszę przyznać, że autorka przeszła sama siebie, żałuję tylko, że na pewne wydarzenia trzeba było tak długo czekać, ale cóż... Najlepsze zawsze zostawia się na koniec. Mam nadzieję tylko, że w następnym książkach K.N. opisze ostatni rozdział bardziej szczegółowo. Tę książkę musicie przeczytać!!!

Sunreads.blogspot.com


K.N. Haner stworzyła historię, która przeraża, powieść, która denerwuje, w końcu jednak serię, po której części sięga się z niebezpieczną ciekawością. Mafijna miłość to trylogia erotyczna wykraczająca poza granice gatunku, ale i przyzwoitości. W końcu nie każdy literacki romans malowany jest na tle zagrażającej życiu bohaterów organizacji i nie każdy traktuje seks nie tylko jako miłosne wyznanie, ale i narzędzie pracy. Co przygotowała autorka w trzecim tomie? Nadszedł czas na „Przebudzenie Morfeusza”. Jeżeli dwie poprzednie części macie za sobą, zapraszam na recenzję. ZARYS FABUŁY Cassandra próbuje osiągnąć stabilizację podejmując się nowej pracy i wychowując ukochanego syna. Zniknięcie Adama było dla niej potężnym ciosem, po którym jeszcze nie do końca się pozbierała, jednak kobieta wie, że ma dla kogo żyć. Nagle jednak powraca ten, o którym stara się zapomnieć. Najbardziej nieodpowiedni mężczyzna świata, którego pokochała. Adam McKey wkracza w jej codzienność kolejny już raz, deklarując bezpieczeństwo. Niestety wraz z nim nadchodzi zagrożenie, które teraz, po upływie pewnego czasu uchronnego, wydaje się mieć jeszcze bardziej bezwzględne oblicze. Czy Cassandra i Adam mogą stworzyć szczęśliwy związek? Z jakim mrokiem będą musieli się zmierzyć? Jak wyglądają uczucia wepchnięte w świat mafii? BUDZĄCY EMOCJE Bohaterowie tej książki to para, która daje się we znaki na wiele różnych sposobów. Jakich? Cass to kobieta po przejściach – co widać. Niestabilna emocjonalnie, zmieniająca zdanie częściej niż typowa przedstawicielka płci pięknej, targana wieloma uczuciami i ostatecznie dość szybko ulegająca cielesnym pokusom. Niekoniecznie ją polubiłam, a już na pewno denerwowało mnie to, że na jej widok każdy facet marzył tylko o jednym. Serio?! Jakby była jedyną samicą w stadzie pełnym samców. Adam zaś, oj tak – jego mrok zdecydowanie mnie przyciągnął. Mężczyzna, którego ciemność kilkakroć przekracza wymiar demonów innych, literackich kolegów po fachu. Nie zawsze postępujący pochlebnie, głównie jednak ze względu na środowisko, w którym funkcjonuje. Teraz przybiera bardziej ludzką twarz, którą autorka ucieszyła mnie i uraczyła. DOMINUJĄCY MĘŻCZYŹNI Nie brak bohaterów drugoplanowych, bez których fabuła musiałaby potoczyć się w innym, o wiele nudniejszym kierunku. Czarny charakter Eros, tracący kontrolę nad sobą, przyjaciel Filip czy niepozorny Will, który daje o sobie znać szczególnie w ostatniej fazie książki – to Wam obiecuję. O ile w pierwszej części nie do końca potrafiłam zaakceptować takiej mieszanki wybuchowej skrajnych osobowości, teraz zauważyłam jej walory, które dodały książce rytmu i dynamiki. NIETUZINKOWE ŚRODOWISKO Kontrowersyjne środowisko proponowane przez K.N. Haner nie pozostaje obojętne. Toksyczna organizacja, ze szpon której nie w sposób się wydostać, budzi ciekawość bądź niesmak. Mitologiczny świat mafii, werbowanych kobiet, rozkoszy, ale przede wszystkim ogromnego niebezpieczeństwa w końcu przyzwyczaił do siebie także i mnie. I muszę przyznać, że całkiem mi się podobało. AKCJA Akcja miewa swoje mankamenty, które różnorodnie wpływają na wiarygodność tej historii. Ale… Nie można odmówić jej tempa i emocji. Myślałam, że K.N. Haner pozbyła się pomysłów w pierwszym i drugim tomie, tymczasem pokazała, że trzecim potrafi pochwycić uwagę czytelnika nawet bardziej, niż poprzednimi. PODSUMOWANIE Nie nudziłam się, naprawdę. Nie zabrakło namiętności, napięcia, iście zwierzęcych instynktów, ale także… prawdziwej miłości. Nie zawiodłam się i uważam, że tych, którzy przebrnęli przez Sny oraz Koszmar Morfeusza, czeka tutaj wiele pozytywnych wrażeń. Wejście w świat trylogii Mafijna miłość warto potraktować z przymrużeniem oka, bo kiedy już na dobre się w nim zadomowi, jest ciekawie. Polecam czytelniczkom odważnym, gotowym na brutalną rzeczywistość i nieidealnych bohaterów. Odradzam romantyczkom i marzycielkom, bo zarówno „Przebudzenie Morfeusza”, jak i cała seria, to nie love story, zaś Adam McKey na pewno nie jest księciem z bajki.

http://ktoczytaksiazki-zyjepodwojnie.blogspot.com/ Weronika Tomala; 2017-08-10


Adam i Cassandra. Dwoje ludzi, którzy zostali skrzywdzeni przez mafię. Ten świat ich rozdzielił, obdarł ich z godności i zostawił trwały ślad w ich umysłach. Wydaje się, że ich miłość nie mogła przetrwać tego wszystkiego, że wszystko już jest stracone, ale nagle Adam ponownie zjawia się w życiu Cass. Zostaje klientem w firmie architektonicznej, w której pracuje jego dawna miłość. Wszystkie obawy, ryzyko i strach kumulują się w kobiecie gdy tylko widzi znajomą twarz w swojej firmie. Po dwóch latach spokoju, wszystko wraca ze zdwojoną siłą, bo Cassandra nie boi się już tylko i wyłącznie o siebie. Jej mały synek jest dla niej całym światem, a ona musi go chronić. Mam problem z określeniem gatunku tych książek. Romans, erotyk, thriller, sensacja, kryminał? Chyba jest tu wszystkiego po trochu, co nadaje tej serii oryginalności. W świecie przepełnionym schematycznymi romansami, dostajemy to. Każda strona jest wręcz przesiąknięta akcją. Wraz z bohaterami zostałam ponownie wciągnięta w mafijny świat, w te wszystkie brudne interesy, w brutalne czyny, a w szczególności odczuwałam taką samą niepewność jak oni. Bo nie wiedziałam co się może za chwilę stać. Nie da się przewidzieć zakończenia, a pytanie "komu można zaufać?" towarzyszyło mi gdy tylko pojawił się ktoś nowy. Są to bardzo odważne książki, poruszają trudne tematy, o jakich jeszcze nie czytałam nigdzie indziej. Dlatego tym bardziej podziwiam Autorkę, że wymyśliła coś takiego, że potrafiła napisać to tak, aby wszystko miało ręce i nogi i każdy wątek został wyjaśniony. To bardzo przemyślana historia i jestem pod wrażeniem wyobraźni! Co do bohaterki - Cassandra niby się zmieniła od kiedy została matką. Wmawia to sobie codziennie, ale kiedy tylko pojawia się Adam, bardzo często zachowuje się jak stara Cass. Czasami jeszcze jest bezmyślna, ale widać w jej zachowaniu coś nowego. Coś, co sprawia, że jest bardziej dojrzalsza. Jedyne co mi przeszkadzało, to to, że jej syn prawie non stop śpi. Skoro ma już dwa lata, to powinien być wszędzie, a tymczasem on praktycznie ciągle śpi. Może to i lepiej, bo ja nie lubię dzieci, nawet w książkach :D Każda książka z serii o „Mafijnej miłości” zrobiła na mnie inne wrażenie. Pierwsza część była okej, ale nie wyróżniała się z tłumu. Myślałam, że to będzie romans jakich pełno na rynku. Dopiero druga część pokazała, że będzie inaczej i to wyjątkowa historia. Dodatkowo wstrząsnęła mną i pierwszy raz poczułam taki nadmiar emocji. Powtórzyło się to przy trzecim tomie, chociaż uważam, że był trochę spokojniejszy od poprzedniego. Tutaj natomiast czaiły się inne uczucia, o których wspomniałam wcześniej. Dlatego każdy tom odczułam inaczej. Samo zakończenie tej historii było satysfakcjonujące, ale nadal czuję jakiś niedosyt. Chciałabym, żeby jeszcze jeden rozdział był temu poświęcony, szczególnie, że nie każdy jest zadowolony z takiego obrotu spraw, bo niektórzy chcieliby mieć wszystko napisane czarno na białym :d Świetnie się bawiłam przy tej historii. Dziękuję za uświadomienie mnie, że potrafię jeszcze odczuwać takie emocje wraz z bohaterami i mimo, że to jest fikcją literacka, to mogę tak przeżywać ich los.

ksiazkanawsi.blogspot.com Anna Kelly; 2017-08-10


Przed Wami trzecia część bardzo zmysłowej powieści, która będzie ukojeniem złych emocji, sennym marzeniem i realizacją pragnień nietuzinkowych postaci. Autorką powieści jest K.N Haner. To pseudonim polskiej pisarki, która debiutowała w 2015 roku powieścią „Na szczycie”. Seria o Morfeuszu szybko zyskała status bestsellera. Prywatnie Haner jest bardzo wesoła i rodzinna. Kocha Mazury, polskie morze i marzy o nurkowaniu na rafie koralowej u wybrzeży Australii. Cassandra Givens jest młoda, ambitna i od zawsze nie ma szczęścia do facetów. Jej przelotne znajomości kończą się zwykle złamanym sercem, a zgryźliwe poczucie humoru, wpędza w kłopoty. Poznacie Adama McKeya, jej przyszłego i byłego szefa, a to, komplikuje wszystko jeszcze bardziej. Fascynujący romans i duże kłopoty, to wszystko przed Wami, na wyciągnięcie ręki. Mężczyzna jest bardzo władczy, przystojny, ale i wpływowy. Niestety swego rodzaju mafia jest niebezpieczna dla niego i jego kobiety, którą pragnie chronić. Czy uda mu się sprostać porachunkom Erosa? Z Miami czytelnik przeniesie się do Toronto. Nowym miejscem pracy Cassandry Givens staje się firma Deco&Art. Kyle Worthington – to nowy, przystojny szef, a to równa się kłopoty. Bardzo widoczna jest tu fascynacja mitologią. Czytelnik odczyta bez wątpienia miłość, erotyzm, ale i wielką władzę nie tylko nad ciałem, ale i nad duszą kobiety. Adam w dalszym ciągu jest bardzo bliski jej sercu. Adam nie wie o swoim synu, a Cassandra pragnie chronić dziecko przed całym złem tego świata. Nowa praca, to nie tylko obowiązki, ale i zmiana w planowaniu czasu, oraz bycie punktualną i odpowiedzialną. Tommy jest taki podobny do ojca gdy robi miny, krzywi się, czy się śmieje. Z jednej strony zaczyna się walka o dziecko. Adam ma pewne plany względem odwiedzin swojego syna. Zaczyna czuć ojcowski instynkt. Zakłopotanie i emocje są dostrzegalne przez otoczenie, a nawet matkę Cassandry. Synek Tommy, jest taką iskierką, pomimo, że życie nadal jest pełne strachu i mroku. Kobieta pragnie zmian nie tylko zewnętrznych, ale i wewnętrznych. Drugim adoratorem staje się Filip, który dla mnie jest trochę dziwny i pragnie realizować tylko swoje potrzeby. W łóżku stara się o indywidualną przyjemność traktując Cassandrę przedmiotowo. Cassandra zna go ze studenckich czasów, ale wie, że ten łatwo nie odpuszcza. Jak zakończy się ta burzliwa historia? Czy Adam to już tylko złe wspomnienie? A może intensywność doznań i erotyzm będą punktem numer jeden? Jedno jest pewne, że najgroźniejszy wróg Eros nie śpi … Gorąco polecam

http://redaktor21.bloog.pl/ Katarzyna Żarska; 2017-07-31


Z książkowymi seriami już tak jest, że przychodzi moment na ich zakończenie, choć niekoniecznie chcemy się z nią rozstać. Przyszedł czas na pożegnanie z Morfeuszem, Cassandrą i pozostałymi bohaterami serii „Mafijna miłość”. A będzie to pożegnanie z przytupem. Nie da się uniknąć pewnych spoilerów z poprzednich części opisując fabułę książki, więc jeśli jesteście jeszcze przed lekturą tych książek i nie chcecie znać pewnych ważnych wątków fabuły, przerwijcie czytanie w tym miejscu. Po zniknięciu Adama z życia Cassandry, dziewczyna postanawia wrócić do swojej matki, do Toronto. Próbuje ponownie nawiązać z nią normalne relacje, w czym niewątpliwie pomaga jej mały Tommy, czyli ich mały synek. To właśnie dzięki temu maluchowi, Cass ma siły by codziennie stawiać czoło kolejnym trudnościom, żyć i walczyć o lepszą przyszłość dla siebie i dziecka. Nie chcąc być zależną i utrzymywaną przez matkę, dostaje pracę w małej firmie architektonicznej. Tam poznaje Kyle i Willa, z którymi pracuje, gdyż, jak to u Casandry zazwyczaj bywa, przyciąga do siebie facetów. Niespodziewanie, po ponad dwóch latach, w jej życiu zjawia się oczywiście Adam „Morfeusz” McKey. Mimo, że dziewczyna ma do niego ogromny żal, nadal go kocha, co nie pomaga jej w nowej sytuacji, w której się znaleźli. Niestety wraz z Adamem powracają koszmary z przeszłości, powraca mitologiczna mafia i nie kto inny, jak największy koszmar Cass, czyli Eros. Czy dziewczynie uda się uwolnić ze szponów prześladującej ją mafii i ocalić przed nią najbliższe jej osoby? Ta paląca pustka w sercu, poczucie straty czegoś, co nigdy do mnie nie należało, upokorzenie i ból. Ból przeszywający na wskroś. Adam jest niszczycielem mojego życia, a ja nie mogę pozwolić, by wtargnął do niego ponownie. Śmiało mogę to przyznać, z ręką na sercu, że „Przebudzenie Morfeusza” to najlepsza część z całej trylogii. Nie zdarza się zbyt często w seriach, by taka sytuacja miała miejsce w przypadku ostatniego tomu. Kasia Haner postawiła zdecydowanie na akcję, ale tę sensacyjną. Ponownie znajdziecie tu mniej erotyki, na rzecz sensacji, grozy, napięcia, a nawet wątków kryminalnych. To znakomity, trzymający w napięciu thriller z erotyzmem w tle. A wszystko to zawarte jest na 528 stronach, z czego wszyscy powinni się cieszyć, gdyż jest to naprawdę znakomite zakończenie mafijnej serii. Książkę tę czytałam dwukrotnie i za każdym razem zarwałam z nią noc, bo nie mogłam oderwać się od lektury. Co z bohaterami ostatniego tomu serii o tajemniczym Morfeuszu? Będzie bardzo ciekawie. Przede wszystkim mały Tommy, syn Cass i Adama, po prostu skradł moje serce i z resztą także całą historię. Mimo, że jego kwestie są bardzo ograniczone, do wypowiadanych przez niego pojedynczych słów, po prostu chwyta za serce. Głupiutka momentami Cass przeszła ogromną metamorfozę odkąd stała się matką. O szczęście swoje i syna walczy niczym lwica i nie zawaha się przed niczym, co mogłoby tylko pomóc w zapewnieniu bezpieczeństwa Tommy’emu. W końcu stała się odpowiedzialną kobietą, myślącą i zachowującą się z głową. Adam najwyraźniej zamienił się rolą z Cass i tym razem to on jest stroną bardziej zabiegającą o uwagę tej drugiej osoby. Wszak ma do nadrobienia i odrobienia mnóstwo straconego czasu, który de facto powinien spędzić przy swoich bliskich. Dlaczego postąpił wtedy tak, a nie inaczej? Tego dowiecie się czytając książkę. Tajemniczy kolega z pracy, Will, okazuje się być … bardzo ciekawą postacią, ale nie zdradzę jego znaczenia, bo zepsułabym Wam całą zabawę podczas lektury. Odegra na pewno ważną rolę w całej tej układance z mafią w tle. Ale szczegóły poznacie dopiero, gdy sami sięgnięcie po książkę. Oczywiście w „Przebudzeniu Morfeusza” pojawia się znienawidzony przeze mnie (zapewne nie tylko przeze mnie) Eros. Kiedy czytałam sceny z tym typem spod ciemnej gwiazdy, w kieszeni otwierał mi się przysłowiowy nóż. Czytając to miałam przed oczami jego przebiegły, cwaniacki wyraz twarzy. Gdybym mogła, to bym wyrwała go ze stron książki i udusiła gołymi rękami, takie ta postać wywołuje we mnie emocje. Jak można kochać kogoś takiego jak ja? Kobietę, która dała się upodlić facetowi, podczas gdy on zawsze miał ją gdzieś. Jestem marną imitacją kobiety i nie zasługuję na nic dobrego. Zakończenie książki na pewno Was zaskoczy i wbije w fotel. Kasia Haner zakończyła historię w bardzo ciekawy sposób, pobudzający wyobraźnię i jednocześnie proszący się o więcej. Kto wie, być może kiedyś zechce napisać kontynuację „Mafijnej miłości”. Co zasługuje na szczególną uwagę, to fakt, że z książki na książkę widać ogromny rozwój autorki. Kasia bierze sobie bardzo do serca wszelkie uwagi czytelników, dzięki czemu na bieżąco poprawia swój warsztat twórczy, co jest bardzo widoczne w trakcie czytania jej powieści. Warto dawać szansę naszym rodzimym autorom, bo często niewiele albo i wcale nie odbiegają od tych zagranicznych. Książka „Przebudzenie Morfeusza” została objęta przez nas patronatem medialnym, w związku z tym możecie się spodziewać konkursu, w którym do zdobycia będą jej egzemplarze. A już niedługo będziecie mogli na naszym portalu przeczytać wywiad, jakiego udzieliła nam K.N. Haner.

Kulturantki.pl Ewa Mikosz-Malara; 2017-07-05


Cassandra jest w rozsypce. Choć od jej ostatniego spotkania z Adamem McKeyem minęły prawie trzy lata, dziewczyna wciąż porządkuje zgliszcza jakie pozostawił w jej sercu. Próbuje ułożyć sobie życie na nowo, ale nie jest gotowa zbliżyć się do innego mężczyzny ani fizycznie, ani emocjonalnie. Chociaż wie, że nadszedł czas by otworzyć przed kimś serce, czuje, że wciąż jest ono w posiadaniu Adama. Mimo całej nienawiści jaką darzy go Cass, nie może zaprzeczyć, że ciągle go kocha. A to niszczy ją każdego dnia na nowo. Jednego Cassandra jest pewna- nie chce nigdy więcej spotkać swojego byłego kochanka. Nie chce ponownie przechodzić przez piekło jakie jej zafundował, nie przeżyje jeśli ten złamie jeszcze raz jej serce. To postanowione. Najważniejsze jednak, by nigdy nie dowiedział się, że mają syna. Ani on, ani nikt z okrutnej mafii dla której pracuje. Wkrótce jednak McKey ponownie wkracza w życie Cassandry. Jest taki sam jak go zapamiętała, wciąż arogancki, pewny siebie i nadal tak samo zniewalający. A jednak coś się zmieniło i Cass zaczyna to dostrzegać za tą fasadą zupełnie innego Adama. Czułego, kochającego i… bezbronnego wobec uczuć. Nowa twarz mężczyzny, całkowicie mnie rozbroiła i sprawiała, że pierwszy raz w trakcie mojej przygody z serią zapałałam do niego cieplejszymi uczuciami. Wreszcie jest w nim TO COŚ za co można go pokochać, nie tylko zimny drań i irytujący biznesmen. Aż chce się powiedzieć „nareszcie!”, bo długo na to czekałam. Pierwsza część aż kipiała od erotyzmu. W pewnym momencie był on aż przytłaczający, bo wszystkiego było po prostu za dużo. W drugim tomie, autorka nieco przystopowała i postawiła na jakość, tworząc bardziej mroczne i odważne sceny, a za razem zmniejszając ich ilość. Tym razem znowu mnie zaskoczyła, bo postawiła głównie na napięcie, co chyba odpowiada mi najbardziej. Nic nie dzieje się zbyt szybko, mniej tu dziwactw i mrocznych żądz, a emocje wprost rozrywają czytelnika na strzępy. Autorce udało się poprawić swój warsztat, na niemal wszystkich drażniących mnie dotychczas płaszczyznach. To, co kiedyś mi nie pasowało, zostało zgrabnie zamienione na o wiele bardziej satysfakcjonujące rozwiązania. Do połowy książki, byłam autentycznie nią zaczarowana. Szkoda tylko, że później dostałam powtórkę z tego, czego najbardziej nie lubiłam w poprzednich tomach. Choć powinnam zrozumieć bohaterów, którzy znaleźli się w koszmarnej pułapce mafijnych rytuałów i wciąż musieli oglądać się za siebie w obawie przed zemstą, to ich rozchwianie emocjonalne i impulsywne działania doprowadzały mnie na skraj rozpaczy. Z jednej strony nauczyli się rozmawiać i wyjaśniać dręczące ich kwestie z drugiej jednak wciąż nie mogą się pogodzić z tym co dzieje się wokół. Stale kłócą się i godzą, dochodzą do kompromisu, by za chwilę wywlec znowu stare brudy na światło dzienne. Ta emocjonalna huśtawka rozhuśtała się tak wysoko, że w pewnym momencie nie chciało mi się już słuchać argumentów żadnej ze stron, a ich ciągłe spory o te same kwestie były po prostu męczące. Zakończenie powieści wywołało niemałe zamieszanie wśród czytelników, wiele osób wręcz pałało żądzą mordu nie mogąc uwierzyć w to co autorka przygotowała swoim bohaterom na koniec. Tym bardziej byłam zaintrygowana cóż za emocjonalną bombę na mnie zrzuci, ale jeśli mam być szczera nie do końca mnie to usatysfakcjonowało. Zakończenie jest mocne i intensywne, ale jak dla mnie podkręcone aż do przesady. Krótkie końcowe wstawki wydały mi się całkowicie zbędne, dopisane później i jakby na siłę, by podkręcić dodatkowo atmosferę i dokopać jeszcze odrobinę bohaterom. Są jednak zbyt skrótowe i w moim odczuciu nie pasują do bardzo szczegółowej i rozbudowanej całości. Mimo wszystko, zakończenie pozostawiło mnie z mętlikiem w głowie w stanie całkowitego osłupienia i nie dało o sobie zapomnieć przez długi czas. Mimo, że niezbyt przypadło mi do gustu, można powiedzieć, że autorka i tak dopięła swego. O CZYM? „Przebudzenie Morfeusza”, to już ostania (a może wcale nie?) część namiętnej i nieco mrocznej opowieści o pełnym emocji romansie i mafii, która nigdy nie wybacza. Co mogę powiedzieć o serii? Jest mocna intensywna i bardzo odważna. Wbrew schematom jakie widać na pierwszy rzut oka, jest również całkiem oryginalna i nieprzewidywalna. Znajdzie się tu miejsce na namiętność, mroczne uniesienia, ale także dramat, łzy i niebezpieczeństwo. Każdy tom jest coraz lepszy i intensywniejszy od poprzedniego. Naprawdę warto dać się porwać tej historii i zapamiętać nazwisko autorki, która na pewno jeszcze nie raz namiesza w naszych głowach i sercach.

beauty-little-moment.blogspot.com Patka; 2017-07-24


W ten duszny, ale jakże gorący dzień zapraszam was na kolejną recenzję. Przez najbliższy tydzień może być tu spory tłok, a to za sprawą, że oboje z Przemkiem mamy urlopy. On aktualnie przemierza szlaki zakopiańskich szczytów, a ja ruszam na pomorze. Ale dzięki temu będziemy mieli czas na relaks, na przemyślenie pewnych kwestii. Trzymajcie kciuki by wszystko się udało. Miłego czytania. Recenzja może zawierać spojlery. Więc jeśli nie czytałaś/łeś pierwszych dwóch tomów, to tę recenzję czytasz na własną odpowiedzialność! "Przebudzenie Morfeusza" to kontynuacja losów Cassandry Givens oraz Adama McKeya. Będąc w grupie u Kasi bałam się, że nie doczekam się tej chwili, kiedy będę mogła mieć swojego Morfika w rękach. Na szczęście przez nawał pracy udało mi się skupić swoje myśli w zupełnie innym kierunku. Czy Kasia podołała zadaniu? Czy udało jej się utrzymać ton w jakim tak książka od początku była napisana? Okładka piękna, teraz rozumiem zamysł dwóch poprzednich. To połączenie jest idealne, brawo dla grafików z Editio Red! Świetna robota! Cassandra Givens po przeżyciach z Adamem McKeyem wraca do rodzinnego Toronto. Nie jest to dla niej łatwe, ma z nim dziecko - dwuletniego Tommiego, który bardzo przypomina jej o tym co się wydarzyło, ale także jest dla niej całym światem.. Zamieszkuje u matki, która mimo przeszłości nie odwróciła się od córki, chociaż nie do końca pochwala jej niektóre zachowania. Cass ma nadzieję, że wszystko teraz zmieni się na lepsze. Jednak gdy pewnego dnia Adam McKey pojawia się w drzwiach jej domu, ponownie przed oczyma pojawiają się koszmary. Czy Adam tym razem chce pomóc Cassandrze? Czego od niej oczekuje? I czy jego główny wróg Eros również powróci? Dreszcze na pewno są, wynikają one nie tylko z kontekstu erotycznego, ale również z emocji które przekazuje nam Kasia Haner. Przez pierwsze 200 stron myślałam, że rzucę książką w kąt, jakoś nie mogłam na nowo odnaleźć się w świecie Morfeusza. Cassandra i Adam bardzo mnie irytowali, jednak z każdą stroną było coraz lepiej (może to zamierzony efekt?). Tak jak już trochę napisałam w grupie Kasi, że zakończenie jest bardzo dojrzałe i zupełnie inne niż zazwyczaj czytałam. Ono daje nam nadzieję, że może jednak to nie koniec? Może będzie coś więcej? Tylko mam nadzieję, że nie będzie to tak jak w przypadku innych książek, gdzie zamysł był na trio a zrobił się kwartet 😉. Niemniej jednak polecam wam przeczytanie całej trylogii od początku. Wiem, że Kasia ma swoich zwolenników i przeciwników. Jak każdy, jeszcze się taki nie urodził co by każdemu dogodził. Powiem wam jedno, że kibicuje Kasi, bo jest świetną babką, która wie czego chce od życia, która nie siedzi w miejscu i lamentuje czekając na cud. Ona sama tego dokonuje. Kasiu, pamiętaj o tym, że sama dla siebie jesteś zwycięzcą, a my czyli fanki/fani to tylko dodatek do całości.

swiat-ksiazkowych-recenzji.blogspot.com Anna Jędrzejewska; 2017-07-23


Pełne emocji, wzruszeń, walki o uczucia zakończenie mafijnej trylogii - zapraszam na ostatnią recenzję książki o Morfeuszu :) Nie wiem, jak wy, ale ja nie lubię momentu, gdy sięgam po ostatni tom serii. Świadomość, że coś za chwilę się skończy niesamowicie mnie smuci, tym bardziej, jeśli polubiłam bohaterów oraz ich historię. Tak również było w przypadku omawianej książki. Byłam bardzo ciekawa, jak ma się ona skończyć, jednak słyszałam opinie, że czytelniczki chciały przysłowiowo udusić autorkę za takie, a nie inne zakończenie. Z jednej strony mnie to przerażało, a z drugiej nie mogłam się doczekać końcowych stron. Na wstępie podkreślam, że jeśli nie jesteś po lekturze poprzednich tomów, a już na pewno tomu drugiego, to najpierw to nadrób, a następnie wróć do tego postu :) Informuję o tym, gdyż to co przeczytasz poniżej może okazać się spoilerem. Czytasz na własną odpowiedzialność. Wreszcie nadszedł ten moment, kiedy prawie w pełni zadowolona mogę stwierdzić, że Cass staje się twardą babką! Prawda jest taka, że nie jest taka w każdym momencie, ale ma zadatki na prawdziwą fighterkę! Sądzę, że to idealny czas, aby na zakończenie serii w końcu się pokazać z korzystniejszej strony. Adam... Och, Adam. Moje serce wręcz się rozpływało podczas czytania scen, kiedy Adam pokazywał swoją ojcowską, słodką i jednocześnie niepewną stronę osobowości. Sposób w jaki zajmował się małym Tommy'm był po prostu cudowny. Na dodatek mężczyzna odkrywa swoje nieznane oblicze, pod którym skrywają się uczucia. Jest to naprawdę super. Króciutko skupmy się na Tommy'm. Przecudowne, przeurocze i po prostu prze-wszystko dziecko. Kiedy tylko była scena, w której malec mógł się popisać, to czytałam z niezwykłą przyjemnością. Dziękuję autorce za tą wprowadzająca uśmiech postać. Co do innych postaci, a pojawiają się również nowe, mogę powiedzieć, że panuje różnorodność. Całkowita. Jedna budziła moją odrazę, inna próbowała zdobyć sympatię. Cały kalejdoskop. Nie przedłużając, "Przebudzenie Morfeusza" jest zdecydowanie dobrym zakończeniem trylogii. Ostatnie strony, choć przez wiele osób uznawane za zagmatwane, moim zdaniem idealnie oddają klimat tej historii. Są jej zwieńczeniem. Jeśli poprzednie części znajdują się na waszej półce "przeczytane", to koniecznie musicie sięgnąć po trzeci tom trylogii "Mafijna miłość", a już w szczególności, jeśli jesteście fanami twórczości Haner. :)

ksiazkowapasja.blogspot.com Weronika Bar; 2017-07-24


Adam zniknął z życia Cassandry dwa lata temu. Od tego czasu uporządkowała swoje życie. Znalazła nową pracę, naprawiła kontakty z mamą, a co najważniejsze, wychowuje swojego wspaniałego synka, który przywrócił blask w jej życiu. Niestety jej pogruchotane serce wciąż bije dla nieodpowiedniego mężczyzny. Gdy w jej życiu po raz kolejny pojawia się Adam, kobieta nie wie co myśleć. Mężczyzna pragnie ją odzyskać, a ponadto pragnie opiekować się Tommym. Cassandra po raz kolejny zagłębia się w tym niebezpiecznym świecie narażając tym razem jeszcze i synka. Wraz z pojawieniem się Adama do akcji wkraczają starzy wrogowie, a także przybywają nowi. Teraz nie wiadomo komu można ufać a komu nie. Walka trwa. Rozgrywa się o wszystko co najważniejsze: miłość, zaufanie, wolność... Cassandrę i Adama poznaliśmy już dobrze w poprzednich tomach trylogii. Cassandra z roztrzepanej, nieodpowiedzialnej, mało stanowczej, bardzo naiwnej dziewczyny zmieniła się w bardziej odpowiedzialną kobietę i matkę. Myślę, że to macierzyństwo tak na nią wpłynęło i bezwzględna chęć chronienia synka. Jak już wiecie, Adama serdecznie nienawidziłam w poprzednich tomach. Teraz moja opinia o nim diametralnie uległa zmianie. Prze te dwa lata, Adam, bardzo się zmienił. Jest zupełnie innym facetem. Nie jest już taki apodyktyczny, pragnie rodziny, pragnie Cassandry, pragnie być dla niej dobry. Robi wszystko, by móc wieść normalne życie u boku kobiety, którą kocha. Tym razem Adam bardzo u mnie zaplusował. Tak jak już pisałam w poprzedniej recenzji, że pani Haner, z każdą książką pisze coraz lepiej. Przebudzenie Morfeusza zdecydowanie jest najlepszą częścią tej trylogii. Nie podobają mi się tylko relacje rodzinne i zachowanie matki. Patrząc na realia Stanów Zjednoczonych Ameryki, to żadna matka nie mówiłaby o "zalegalizowaniu związku" czy nie zamartwiałaby się tym, że córka zapomniała kanapek do pracy. Tam ludzie żyją bez ślubów, a w pracy wychodzą na lunche, nie zabierają kanapek do pracy. Ponadto autorka nie do końca chyba wiedziała jak wygląda życie dwuletniego dziecka. Sama mam kilkuletnią siostrę i jestem na bieżąco z tymi sprawami i wiem, że dwuletnie dziecko nie śpi na każdym kroku. Na dodatek przesadzone trochę było, kiedy od płaczu, który wcale jakoś tak długo nie trwał, dziecko się rozchorowało. A do tego dziecko widząc pierwszy raz jakiegoś faceta, nie rzuca mu się od razu w ramiona. Ale myślę, że mnie to kłuło w oczy głównie ze względu na to, że widzę zachowania dziecka na co dzień, a nie będzie to jakoś szczególnie ważne dla osób, które takowej styczności nie mają. Zaskoczeniem dla mnie było zakończenie. Nie takiego się spodziewałam. Po części byłam zawiedziona, a po części, myślę, że zasługuje na uznanie, bo jest na prawdę nieprzewidywalne i ma w sobie "to coś". Myślę też, że chętnie przeczytałabym kontynuację losów Cassandry i Adama w jakiejś dodatkowej, mniej już obszernej książeczce.

Recenzjekrolewskie.blogspot.com Patrycja Sudoł; 2017-07-07


Długo zabierałam się zarówno za tę powieść, jak i za napisanie moich odczuć po jej przeczytaniu. Dlaczego? Na początku bałam się po nią sięgnąć – wiedziałam, że to ostatni tom, finał historii Morfeusza, a przecież nie chciałam jeszcze rozstawać się z bohaterami. Po jej zakończeniu jednak nie byłam w stanie napisać recenzji, ponieważ powieść rozłożyła mnie na łopatki, powaliła emocjonalnie. Nie tego się spodziewałam. I tak, K.N.Haner – zamierzam Cię zamordować za takie zakończenie. Ale do tego przejdziemy później. Cassandra odbudowuje swoje życie na nowo, tym razem z Tommym. Staje się jej całym światem, nadzieją na jakiekolwiek jutro i na to, że jej serce znów zostanie poskładane w całość po Adamie. Torronto jej sprzyja. Przynajmniej do czasu, aż przeszłość znów powraca. Dokładnie, to staje w progu jej domu. Oczywiście nie sam, bo demony ich przeszłości wracają wraz z nim, zwłaszcza Eros. Wszak to mafia, która staje się rządna krwi. Zemsta, miłość, namiętność, zdrada. Komu zaufa Cass, teraz już nie będąc samej, przecież jej siłą jest Tommy. Uda się pokonać Erosa jego własną bronią? Tego dowiemy się czytając do końca powieść. Podsumowując: Z pewnością wciągająca i nie dająca wytchnienia. Główna bohaterka drażniła mnie bardziej, niż zwykle. Spodziewałam się chyba, że teraz będzie zachowywać się dojrzalej. Myliłam się. K.N.Haner postarała się skomplikować i tak już skomplikowaną sytuację. Czy jej wyszło? Trudno powiedzieć. Mam mieszane uczucia względem logiki w powieści. Nie zmienia to jednak faktu, że dobrze się bawiłam podczas czytania, a łez wylałam miliony. Emocjonalna. Zaskakująca. A okładka uwodzi. Podoba mi się, że cała seria jest utrzymana w tym samym klimacie. Polecam, bo jest idealna na letnie leniwe popołudnia w leżaku.

smag-rekomendacje.blogspot.com Subocz Magdalena; 2017-07-15


To już kolejna książka tajemniczej polskiej autorki, kryjącej się pod pseudonimem K.N. Haner. Znanych z poprzednich części cyklu bohaterów spotykamy tu na nowych ścieżkach życia. Cassandra znów jest sama i stara się skupić na codziennym życiu i potrzebach swojego syna Tommy’ego. Jednak przeszłość nieodparcie wraca w jej wspomnieniach, a postać Adama gra w nich główną rolę… Autorka kreśli tu bardzo ciekawy literacki portret kobiety rozdartej między uczuciami i rozsądkiem. Rozum podpowiada jej, że Adam zupełnie nie pasuje do niej, jednak jej serce wciąż dla niego bije. Nieoczekiwane spotkanie z nim wzbudza bardzo niepokojące emocje, wraca też niebezpieczeństwo, które się z nim wiąże. Mafia znów daje o sobie znać… To powieść o trudnych wyborach i decyzjach, które mają poważne konsekwencje. Poczucie bezpieczeństwa Cassandry zostaje zachwiane. Czy wyjdzie ona obronną ręką z tej opresji i jak potoczą się losy Adama? Czy odzyska jej zaufanie? Jakie fakty na jego temat ujrzą światło dzienne? To książka wręcz buzująca namiętnością i sensacją. Fabuła wciąga czytelnika w swój wartki nurt, odkrywając przed nim coraz to nowe wątki, rzucające nowe światło na to, co już wydawało się odkryte i oczywiste. Zaskakuje też bogactwem doznań erotycznych, coraz śmielej wkraczających w sferę mrocznej perwersji. To fabularny erotyk połączony z konwencją powieści sensacyjnej i thrillera. Zapraszam do fascynująco niebezpiecznego świata mafijnej miłości, gdzie za wszystko trzeba zapłacić, ale ryzyko zostaje wpisane w cenę tego dreszczu emocji, który nadaje życiu rys niesamowitości. Niezaprzeczalną cechą bohaterów powieści jest to, że pragną coraz silniejszych doznań, nie zważając na konwenanse i własne granice… Nie pozwalają czytelnikowi się nudzić – a wręcz pozostawiają niedosyt po przeczytaniu ostatniej strony – gdy emocje sięgają już zenitu, a powieść jednak się kończy… Sprawdźcie sami, ile można poświęcić dla zaspokojenia swej żądzy i ile miłości jest tak naprawdę w tej historii!

urodaizdrowie.pl


„Przebudzenie Morfeusza” jest ostatnią częścią Mafijnej Miłości. K.N. Haner jest pseudonimem autorskim polskiej autorki książek dla kobiet. Zadebiutowała w 2015 roku powieścią „Na szczycie”. Wydała łącznie już pięć wspaniałych, cieszących się popularnością książek. „Przebudzenie Morfeusza” jest szóstą powieścią autorki. Po zniknięciu Adama Cassandra względnie uporządkowała swoje życie. Znów zamieszkała w Toronto, a iskierką nadziei jest dla niej synek — Tommy. Dziewczyna pragnie zapomnieć o przeszłości, ale nie potrafi. Jej serce, choć roztrzaskane na kawałki, nadal bije dla najbardziej nieodpowiedniego faceta na świecie. Gdy Adam McKey nagle zjawia się w jej rodzinnym domu, Cassandra jest wściekła, choć jednocześnie szczęśliwa. Niestety, razem z ojcem jej dziecka powracają dawne demony. Wokół znów czają się wrogowie, a wśród nich najgroźniejszy — Eros. On również nie zapomniał o Cassandrze. Walka trwa. Zemsta jest okrutna i bolesna, a w świecie mafii to sprawa honoru. Toczy się ostateczna rozgrywka — o miłość, zaufanie i prawdę. Prawdę, która może uleczyć, ale także zabić. Jaką decyzję podejmie Cassandra? I co wybierze Adam w świecie, w którym nic nie jest tym, czym się wydaje? K.N. Haner tym razem zaskakuje nas wielką dawka emocji. Nie obejdzie się bez uśmiechu na twarzy jak i słownych łez. Przebudzenie Morfeusza jest bez dwóch zdań najlepsza częścią Mafijnej Miłości. Po przeczytaniu tej książki nie wiedziałam, co mam ze sobą zrobić. Po „Koszmarze Morfeusza” ryczałam jak nie wiem, tym razem też miałam łzy w oczach i niedowierzałam temu, co się stało. Aaaa… Kasia mistrzem erotyku i dramatu w książkach. O zakończeniu rozpiszę się za niedługo. Czas na bohaterów książki. Największą przemianę przeszła Cassandra. Wie, czego chce i dąży do celu. Nie zawsze ma rację, ale dostrzega swoje błędy i stara się je naprawić. Dba ona o dobro swojej rodziny chce dla niej jak najlepiej. Już nie jest taką szarą myszką, jaką była w pierwszej części o Mafijnej Miłości. To w niej z książki na książkę zachodzi przemiana. Adam natomiast mało się jak dla mnie zmienił. On jest po prostu sobą. Widać w nim wielką chęć wydostania się z tej popapranej organizacji mafii. Widać jak bardzo kocha swojego synka i Cass. Robi wszystko, aby ich życie było normalne, jednak nadal jest Morfeuszem. Jego determinacja i chęć przestania istnienia w świecie mafii jest tak wielka, że jest w stanie zrobić wszystko, aby się uwolnić. Opis tego jak Adam dzielnie dąży do celu jest ujęty w bardzo fajny i poruszający sposób. W pewnym sensie bałam się jego reakcji i tego, co w zaistniałej sytuacji zrobi. To było takie (eeee… serioo to tak naprawdę?), co ta Kasia kombinuje, po co ta postać się pojawia na drodze Adama. Taki ogólny szok jak dla mnie. Natomiast ta osoba mu naprawdę pomogła i poszło to jak dla mnie trochę za łatwo. Jednak Kasia Kasią by się nie zwała jak by nie zafundowała nam Mega Wybuchowego, Dramatycznego i Emocjonalnego Zakończenia. I tak po raz kolejny po przeczytaniu jej książki miałam totalny rozpieprz emocjonalny oraz kaca książkowego. Niestety tak już bywa, a to jest znak, że przeczytałam naprawdę dobrą książkę. Czytało mi się ją bardzo fajnie i szybko. Zatraciłam się w niej i nie wiem, kiedy ją przeczytałam. Takich książek mi bardzo brakuje. Akcja książki toczy się cały czas na wysokich obrotach. Momentami trochę zwalnia, aby rozkręcić się na maksa. Każde wydarzenie współgra ze sobą, co sprawia, że książkę czyta się z zapartym tchem i z wielkim zaangażowaniem w całą sytuację, w której znajdują się bohaterowie. Zapewne jak przeczytacie Przebudzenie będziecie chcieli niektóre osoby pozabijać, wręcz rozszarpać na drobne kawałki. To takie ogarniające mnie uczucie, gdy kończę czytać Przebudzenie, a zrobiłam to dwa razy. I za każdym razem tak samo przeżywałam tą opowieść.

ksiazkowe-wyznania.blogspot.com Dominika Starzyk; 2017-07-04


Na pewno wielu z Was z drżącym sercem czeka na zakończenie historii Cassandry i Adama vel Morfeusza. Ja trzeci tom czytałam już dość dawno temu, ale, jako że zakończenie Kasia zmieniała kilka razy, to do końca nie byłam pewna, które z nich znajdzie się w książce. Oczywiście Kasia mnie nie zawiodła i zakończenie okazało się bombą, która mnie emocjonalnie rozwaliła. Zapraszam na recenzję „Przebudzenia Morfeusza” K.N. Haner. Mam nadzieję, że jesteście gotowi na ostrą jazdę bez trzymanki. Mogłoby się wydawać, że po zniknięciu Adama, życie Cassandry jest względnie uporządkowane. Wraca do rodzinnego domu w Toronto, znajduje dobrą pracę i poświęca się wychowywaniu ukochanego synka, Tommy'ego. Z całych sił stara się zapomnieć o przeszłości, o Adamie i o wszystkim, co do tej pory się wydarzyło. Tylko, czy można oszukać serce, które tęskni i bije, choć nie powinno tylko dla niego? Gdy w jej życiu kolejny raz pojawia się Adam, kobieta nie wie co myśleć, ani co robić. Z jednej strony jest wściekła, że Adam ją znalazł, a z drugiej strony jest szczęśliwa, widząc mężczyznę swojego życia. Ostatecznie jednak postanawia ułożyć swoje życie bez Adama i ma zamiar trzymać się od niego z daleka. Adam jednak łatwo się nie poddaje. Postanawia walczyć o kobietę, którą kocha i o syna, którego dopiero zaczyna poznawać. Niestety wraz z pojawieniem się McKeya z życia Cassandry kolejny raz znika spokój, a demony przeszłości zaczynają dawać o sobie znać. Jakie decyzje podejmie Cassandra? Czy Adam będzie potrafił się poświęcić? Przekonajcie się sami. „Śniłam o mężczyźnie, który był dla mnie zgubą. Przeszliśmy razem przez koszmar... A teraz czas na przebudzenie.” Długi czas zastanawiałam się co napisać w tej recenzji, bo choć historię Cassandry i Adama znam od dawna to zawsze, gdy powtórnie czytam książki Kasi, to przeżywam wszystko od nowa, myśli kłębią mi się w głowie i żyję życiem bohaterów. Nie lubię ostatnich tomów, nie lubię pożegnań, a niestety nadszedł taki czas i trzeba pożegnać się z bohaterami, których pokochało wiele z Was. Uważam, że ta część jest najlepsza z całej trylogii. Dopracowana i dopieszczona w najdrobniejszym szczególe, a przede wszystkim nieprzewidywalna. Myślę, że nikt z Was nigdy by się nie domyślił, co autorka zaserwowała swoim bohaterom. Od samego początku jest to jedna wielka niewiadoma i nigdy nie ma się pojęcia, co pojawi się na kolejnej stronie. K.N. Haner to autorka, która niesamowicie miesza w życiu swoich bohaterów, dramat goni dramat, a emocje są wyczuwalne na każdej stronie. Emocje to esencja każdej książki Kasi. „Przebudzenie Morfeusza” to gorąca, rozpalająca zmysły, a zarazem mroczna powieść, od której nie sposób się oderwać. K.N. Haner uzależnia swoją twórczością i po skończeniu lektury jej książki zawsze czuję się jak narkoman na głodzie, który potrzebuje więcej, by dalej normalnie funkcjonować. Nie każdy autor erotyków potrafi pisać tak otwarcie o seksie, jak robi to ona, jej sceny rozpalają zmysły, doprowadzają krew do wrzenia, a namiętność i pożądanie wypływające z kart powieści pieści ciało. Jednak ta książka to nie tylko gorące chwile uniesień, to także bezwzględny świat mafii, która nigdy nie wybacza i nie zapomina, więc możecie się domyślić, że mafijny świat znów dopadnie Cass w swoje szpony, a Eros pokaże jeszcze gorsze oblicze. Zapewniam Was, że będzie się działo. Może nie zawsze będzie po Waszej myśli, ale koniec końców będziecie usatysfakcjonowani. Jeżeli chodzi o bohaterów, to jestem pod ogromnym wrażeniem zmian, jakie w nich zachodzą. Cassandra jest nie do poznania, z irytującej dziewczyny zmienia się w prawdziwą kobietę, która jak lwica potrafi walczyć o to, co kocha i co jest dla niej najważniejsze. Adam też się zmienia, staje się bardziej ludzki, uczuciowy oraz odpowiedzialny, ale potrafi także wdziać maskę obojętności i wcielić się w rolę Morfeusza. Pojawiają się także nowi bohaterowie, którzy okażą się bardzo ważni w tej historii i to za ich sprawą dużo się zmieni w życiu Cass i Adama. Nic więcej nie napiszę, musicie poznać ich sami. Nie liczcie, że w tej książce znajdziecie serduszka oraz kwiatki, bo to naprawdę opowieść mroczna, czasami nawet przerażająca. Często zastanawiam się, co siedzi Kasi w głowie, że potrafi wymyślać tak dziwne historie i tak realistycznie potrafi opisywać rzeczy złe i okrutne. Nie wiem, co tam siedzi, ale mam nadzieję, że nigdy nie zniknie. Ma dziewczyna talent i tylko to się liczy. „Przebudzenie Morfeusza” po raz kolejny przeniesie Was do świata mrocznych, wyuzdanych pragnień i mafii, która nigdy nie wybacza. Przygotujcie się na ostrą jazdę bez trzymanki, bo K.N. Haner to mistrzyni dramatów, która zawsze zapewnia czytelnikom skrajne wrażenia i emocje. Musicie jak najszybciej poznać zakończenie tej historii i uwierzcie, że nie jesteście przygotowani na to, co zafundowała nam autorka. Gorąco polecam!

http://kobiecerecenzje365.blogspot.com/ Sylwia Stawska; 2017-07-05


Miłość - uczucie, które sprawia, że patrzysz na świat z innej perspektywy, zauważasz otaczające cię piękno, pragniesz spędzać czas z ukochaną osobą. Namiętność, szczęście, bezpieczeństwo - właśnie to powinno kojarzyć się z więzią, która rozkwita między dwoma osobami. Miłość nie powinna przynosić bólu, ale niestety, tak również się zdarza. Wyobraź sobie, że osoba, którą kochasz rani cię na każdym kroku. Nie potrafi nad tym zapanować, a może po prostu nie chce. Cierpienie i strach jest nierozerwalnie z nią związane, a mimo to nie potrafisz odejść... Zapomnieć. Nawiedza cię w snach, rozpala zmysły, ukazuje swoją miłość, aż tu nagle znowu się to dzieje - znów cię rani. Wiesz, że na dłuższą metę nie ma to sensu, ale i tak nie potrafisz odwrócić się do tej osoby plecami. Boisz się jej utraty - wiesz, że z nią czeka cię samo niebezpieczeństwo, a mimo to nie zważasz na nie. Codziennie stawiasz czoła światu, który pragnie cię zniszczyć, aby wieczorem zapaść w objęcia swojej miłości i zapomnieć o wszystkim. Aż nagle pewnego dnia pojawia się ON - mały chłopiec, którego nosisz pod sercem. Czy będziesz potrafiła żyć z nim w świecie, gdzie jego życie jest zagrożone? Czy może oderwiesz się od tego, co złe, aby zagwarantować mu bezpieczeństwo, nawet za cenę miłości? Kochani, zapraszam was dziś na recenzję książki, która nie raz sprawiła, że miałam ochotę coś zniszczyć. Nie wyobrażacie sobie, ile razy chciałam rzucić nią o ścianę i skrzywdzić autorkę za to emocjonalną huśtawkę, wylane łzy i gniew kipiący pod skórą. K. N. Haner powraca na rynek czytelniczy z zakończeniem swojej namiętnej, mrocznej serii, która rozpala zmysły i często doprowadza do szewskiej pasji. ,,Przebudzenie Morfeusza" mnie zniszczyło, sprawiło, że nie mogłam sięgnąć po inną powieść, a w moim umyśle cały czas odgrywała się historia, którą usieli przejść bohaterowie. Uprzedzam - zanim zaczniecie czytać, napijcie się melisy, albo czegoś mocniejszego, ponieważ ta historia was zniszczy. Zapraszam do zapoznania się z całą recenzją! Po zniknięciu Adama Cassandra względnie uporządkowała swoje życie. Znów zamieszkała w Toronto, a iskierką nadziei jest dla niej synek — Tommy. Dziewczyna pragnie zapomnieć o przeszłości, ale nie potrafi. Jej serce, choć roztrzaskane na kawałki, nadal bije dla najbardziej nieodpowiedniego faceta na świecie. Gdy Adam McKey nagle zjawia się w jej rodzinnym domu, Cassandra jest wściekła, choć jednocześnie szczęśliwa. Niestety, razem z ojcem jej dziecka powracają dawne demony. Wokół znów czają się wrogowie, a wśród nich najgroźniejszy — Eros. On również nie zapomniał o Cassandrze. Walka trwa. Zemsta jest okrutna i bolesna, a w świecie mafii to sprawa honoru. Toczy się ostateczna rozgrywka — o miłość, zaufanie i prawdę. Prawdę, która może uleczyć, ale także zabić. Jaką decyzję podejmie Cassandra? I co wybierze Adam w świecie, w którym nic nie jest tym, czym się wydaje? Śniłam o mężczyźnie, który był dla mnie zgubą. Przeszliśmy razem przez koszmar, a teraz... Teraz czas na przebudzenie. Cassandra w końcu jest bezpieczna. Odejście Adama zabiło cząstkę jej duszy, ale istotka, którą jej pozostawił, wypełnia tę pustkę. Tommy jest radością jej życia, dzieckiem, które zawsze koi jej zszargane nerwy i sprawia, że codziennie wstaje rano z łóżka, aby zapewnić mu bezpieczeństwo. Cassandra stara się zapomnieć o mężczyźnie, który zniszczył jej życie, ale nie potrafi. Adam McKey nadal trzyma w ryzach jej serce i żaden przelotny związek tego nie zmieni. Kobieta przekonana jest, że już nigdy go nie zobaczy, aż pewnego dnia ten mroczny mężczyzna znów pojawia się w jej życiu, które już nigdy nie będzie takie same... Realizacja nowego projektu dla jakiegoś bogatego mężczyzny to nic takiego, ale jeśli jest nim Adam McKey, wszystko może ulec zmianie. Cassandra jest przerażona jego powrotem, a kiedy jej największy sekret wychodzi na jaw, zaczyna przeczuwać, że niebezpieczeństwo, które, jak wydawało jej się, przegnała, znów powraca. Adam dowiaduje się prawdy o Tommym i wchodzi w praktycznie uporządkowane życie kobiety z butami i nic nie zapowiada tego, aby miał zamiar odpuścić. Burzowe chmury znów pojawiają się nad głową Cass - Adam przypomina jej bolesną przeszłość i znów wciąga ją w świat okrutnej mafii, co oznacza, że Eros również pojawia się w mieście. Cass wie, że może ją zniszczyć, a obecność tego demona zagraża życiu jej synka. Czy miłość Adama i Cass, która nadal między nimi płynie, ocali to, co tak bardzo kochają? A może ciemność ostatecznie wygra? ,,Przebudzenie Morfeusza" to historia pełna tlącego się pożądania, który z każdą kolejną stroną wznosi się w górę i sprawia, że czytelnik z coraz większymi rumieńcami zagłębia się w powieść, która czeka, aby porwać w swoje mroczne objęcia. K. N. Haner w zakończeniu swojej serii o brutalnej, namiętnej miłości, która musi zmierzyć się z okrucieństwem mitologicznej mafii, przyprawia o zawał serca, niszczy wszelkie wyobrażenia, wywołuje łzy i rozpala gniew w żyłach. Jeśli spodziewacie się słodkiego finału, to jesteście w błędzie. Czeka was wycieczka bez trzymanki na sam szczyt emocji, który niczym tornado niszczy wszystko wokół siebie. Przyznam się wam szczerze, że bałam się sięgnąć po tę książkę. Gdy w końcu mogłam się z nią zapoznać, co miało miejsce parę miesięcy temu, przeczuwałam, że nie będzie to łatwa, spokojna przygoda, ale to, co dostałam, do tej pory mnie nawiedza. Nie zliczę, ile razy miałam ochotę udusić autorkę, za te wszystkie zszargane nerwy, momenty, w których moje serce przestawało bić i te przepraszam za określenie, cholerne zwroty akcji. ,,Przebudzenie Morfeusza" to najbardziej emocjonująca książka, jaką przeczytałam w ostatnich miesiącach! Jestem pod wrażeniem przemiany bohaterów i to zarówno tych pierwszoplanowych, jak i drugoplanowych. Cassandra w pierwszym tomie była niczym nabuzowana namiętnościami nastolatka, która nie potrafi powiedzieć ,,nie", w drugim zaczęła w końcu walczyć z tym, co było złe wokół niej i okazała się niezwykłą odwagą w wielu sytuacjach, aby w ostatnim tomie stać się odpowiedzialną, pewną siebie kobietą, która zrobi wszystko, aby uchronić tych, których kocha przed niebezpieczeństwem. Nie powiem, że czasami nie miałam momentów, w których miałam ochotę ją udusić (w dzisiejszej recenzji zbyt wiele razy użyłam tego słowa), ale mimo to współczuje jej tego wszystkiego, co musiała przejść. Adam znów pojawia się w życiu Cass i w końcu pokazuje swoją inną stronę - tą bardziej ludzką, ulegającą namiętnościom, troskliwą. Mężczyzna nareszcie przeciwstawia się absurdalnym zasadom mafii, co może mieć dla jego rodziny przerażające konsekwencje, ale zarówno on, jak i Cass są gotowi stawić temu czoła, aby w końcu być razem. Czy im się to uda? Kto zwycięży w tej ostatecznej rozgrywce? ,,Przebudzenie Morfeusza" nadchodzi, dawne koszmary wychodzą na światło dzienne, a sny mieszają się z jawą. Dajcie się porwać do świata, w którym wszystko jest możliwe. Zobaczcie, jak na nowo rodzi się uczucie między dwójką osób, które nigdy nie powinny być razem. Mroczna, tajemnicza, pobudzająca zmysły historia, o której nie można zapomnieć. Czy jesteście gotowi znów wpaść w objęcia Morfeusza?

Niesamowity-swiat-ksiazek.blogspot.com Klaudia Grabowska; 2017-07-02


Cassandra wraca do domu w Toronto. Dostaje nową propozycję pracy, niestety nowym klientem zostaje sam Adam! Wszystko, od czego dziewczyna chciała uciec powraca, ale nie tylko jej miłość. Poprzednie dramaty, jakie miały miejsce niosą skutki i właśnie, teraz gdy Cass myślała, że mogła sobie ułożyć życie, wszystko się wali... Serce, które zaczyna na nowo bić, emocje, które zalęgły się w środku próbują wydostać się na zewnątrz... PROSZĘ O WYROZUMIAŁOŚĆ PO PRZECZYTANIU MOJEJ WYPOWIEDZI. TA KSIĄŻKA WYWARŁA NA MNIE TYLE EMOCJI, ŻE NIE MOGĘ JEJ SPÓJNIE NAPISAĆ, ZARAZ ZOBACZYCIE DLACZEGO... Zacznę od postaci, oczywiście pojawią się nowi, ale też pewna kobieta z przeszłości. Cassandra zdaje się bardziej dojrzała. Jej tok myślenia na początku zmienił się, teraz stała się matką. Próbuje za wszelką cenę dbać o małego synka, on jet najważniejszy. Później „staje” się kobietą, którą mogliśmy poznać w „Snach” i „Koszmarze". Seks jest ważny, ale nie najważniejszy. W skrócie mogę napisać (nie zdradzając fabuły), że jej wybory i długi język przyniesie dużo niebezpieczeństwa. Miałam chęć drzeć się na nią za to, co mówi i jak się zachowuje. Czułam, że nie liczy się z uczuciami nie tylko Adama, ale i innych. "Nie chcę widzieć Adama, nie chcę by znowu zniszczył cały mój świat. Zresztą już go niszczy... Gdy chwilę wcześniej przeczytałam jego imię i nazwisko, od razu poczułam się nikim.(...) Ból przeszywający na wskroś. Adam jest niszczycielem mojego życia, a ja nie mogę pozwolić, by wtargnął do niego ponownie" Adam powraca. Tym razem jego temperament i cała „otoczka” mafijnego świata gdzieś przepadła. Teraz stara się wszystko zacząć od początku, chce być dobry nie tylko dla Cass, ale i dla Tommy'ego. "-Wiesz Cassandro... Są miejsca, w których nigdy nie powinniśmy się znaleźć. Są osoby, których nigdy nie powinniśmy poznać. Najczęściej jednak za późno orientujemy się, że coś jest nie tak, ale wtedy już nie można się wycofać" Role się odwróciły, mężczyzna miękkie, a kobieta staje się być tą złą. Will zdawał się dość fajnym i dobrym facetem, ale to do czego dopuścił się później przerosło mnie. Teraz dzień po przeczytaniu, miałam chwilę na rozważania i trochę go rozumiem. Chciał chronić ją od tego całego „syfu”, ale kosztem „ich". Chciałabym rozwinąć tę myśl, ale nie uda mi się bez zdradzania fabuły. Więc nie zrobię tego, ale kto już przeczytał ten wie, o co mi chodziło. Cała książka jest o wiele bardziej druzgocąca od poprzednich. Z ręką na sercu połowę przebeczałam i byłam wkurzona. Nie chciałam takiej historii, nie chciałam czuć tego, co czułam. Choć po nocy, zwątpiłam w to. Może to tak powinno się skończyć? Może faktycznie nić między takimi światami jest bardzo cienka. Wystarczy jedno zdarzenie, jeden gest i puf, nie ma już nic... "W tym momencie dociera do mnie, jak bardzo jestem słaba. Słaba i nieodporna ani na krytykę, ani ataki mojej rodziny" W tej części dość dużo rzeczy mnie irytowało, Cass dostaje nową pracę, oczywiście spóźnia się, później na zwolnieniu. Sory, rozumiem, że po znajomości itd., ale zdenerwowałam się tym. Pewna kobieta z przeszłości. Tu mam problem czułam się tak jakby ten cały wątek, który jej dotyczył zbyt szybko się skończył. Nie było jakiegoś punktu zaczepienia, ot pojawiła się i... Sprawdzanie czy jest jeszcze między nimi chemia, byłam trochę wkurzona tym. Potem stwierdziłam ,że chyba każda kobieta spotykając swego byłego chciałaby wzbudzić w nim trochę zazdrości i pokazać co stracił. Odpuszczam temat. Coś w całym tym czytaniu nie dawało mi spokoju, nie mam pojęcia co. Czy chodzi o "szybkość" zdarzeń? Nie wiem, chciałbym "przeciągnięcia" pewnych wydarzeń, ale wiecie co? Zakończenie= myślę, że wszystkie te "niby" niedociągnięcia miały doprowadzić do "tego" końca książki. "Śniłam o mężczyźnie który był dla mnie zgubą. Przeszliśmy razem przez koszmar, a teraz... Teraz czas na przebudzenie, bo po nocy zawsze przychodzi dzień" Osobiście nie chcę rozpisywać się na ten temat , ale tylko dlatego, że pewnie rozbeczę się ponownie. Palce, aż świerzbią, aby wykrzyczeć wszystko od A do Z! Historia, która zakończyła się w "Koszmarze Morfeusza" zostawiła potok łez, ale tutaj złamane serce i pewne niedopowiedzenia. Tyle cierpienia w tej książce, tyle emocji kłębiących się w ciele... Teraz tak wylewając swoje słowa, myślę, że ten ostatni epilog dał mi nadzieję. CZYTANIE ZE ZROZUMIENIEM SIĘ KŁANIA :) "-Zemsta smakuje słodko, dziecinko" Zakończę to pewnymi zdaniami: Książka, która nie powinna ujrzeć światła dziennego ze względu na złamane serce. Czy DROGA KASIU wynajdziesz dla wszystkich lek na tę przypadłość? Jak można pogrywać sobie w ten sposób z czytelnikami? No jak? Gdybym mogła to złapała cię i związała każąc napisać specjalnie dla nas „prawidłowe” zakończenie książki.... Takie bez twierdzenia, albo albo... JEDNA RADA: COŚ MOCNEGO DO PICIA I CHUSTECZKI :)

degustujaca.blogspot.com Marlena


„Przebudzenie Morfeusza” K.N. Haner stanowi świetne, wręcz genialne zakończenie intrygującej historii pięknej Casandry i nieziemsko przystojnego Adama. Powieść obfituje w wiele różnych emocji, zaskakuje w najmniej spodziewanym momencie i sprawia, że nie jesteśmy w stanie się od niej oderwać do momentu przeczytania ostatniej strony. Znajdujemy tutaj miłość, pożądanie, namiętność, ale również zdradę, zemstę i mafijne porachunki, które odcisną ogromne piętno na życiu bohaterów. Jesteście gotowi, aby wkroczyć w ten mroczny świat? Świat, w którym wszystko może się zdarzyć. Mija 2 lata od zniknięcia Adama… Cassandra próbuje poukładać swoje życie od nowa. Wraz z synkiem zamieszkuje w rodzinnym domu, w Toronto, gdzie stara się zapomnieć o bolesnej przeszłości. Nowa praca, nowy chłopak, w końcu zaczyna żyć. Wtedy to ponownie na jej drodze staje Adam, a wraz z nim pojawiają się problemy i przeciwności losu. Największe zagrożenie stanowi dla nich Eros, napędzany chęcią zemsty nie cofnie się przed niczym, aby osiągnąć zamierzony cel. Jak dalej potoczą się losy Cass i McKeya? Czy w końcu miłość zwycięży? Trzecia część trylogii o mafijnej miłości obfituje w wiele przeróżnych emocji i przeżyć. Wzrusza i bawi do łez. Ciekawi, intryguje, przeraża, trzyma w napięciu i niepewności aż do ostatniej strony. Przenosi nas w mroczny świat przestępczych porachunków, w którym wszystko może się zdarzyć. Odkrywa przed nami kolejne tajemnice związane z funkcjonowaniem mitologicznej organizacji. Poznajemy jej struktury, zasady, okrutną działalność jej członków, którzy są bezwzględnie, nie mają litości ani szacunku względem kobiet. Stajemy się świadkami dramatycznych wydarzeń… Nie jest to zwykła opowieść o miłości, jak z pozoru mogłoby się wydawać. Miłość głównych bohaterów naznaczona jest cierpieniem, strachem, lękiem o najbliższą przyszłość. Muszą oni walczyć już nie tylko o siebie, ale również o Tommego, który jest ich oczkiem w głowie. Pomimo upływu lat ich uczucia względem siebie nie słabną, a wręcz przeciwnie staje się jeszcze silniejsze. Oboje zdają sobie sprawę, że nie potrafią bez siebie żyć. Jednak ciągle wzajemnie się przyciągają, a za chwilę odpychają, co mnie niejednokrotnie irytowało. Dla siebie są gotowi do największych poświęceń. Zrobią wszystko, aby zagwarantować bezpieczeństwo ukochanemu dziecku. Ale czy to wystarczy, aby wygrać z organizacją i jej najokrutniejszym członkiem... Historia bohaterów uświadamia nam jak destrukcyjny wpływ na życie wielu osób może mieć chęć zemsty i nienawiść względem innych. Eros nie cofnie się przed niczym, ani nikim, aby osiągnąć zamierzony cel. Jego działania okazują się największym koszmarem, który niestety znajduje odzwierciedlenie w rzeczywistości. Mężczyzna zrobi wszystko, aby zranić swojego największego wroga i rywala... Akcja powieść jest wartka, dynamiczna, zaskakuje w najmniej spodziewanym momencie. Nie sposób oderwać się od książki do momentu przeczytania zakończenia. Jeśli mowa o zakończeniu, to było ono dla mnie totalnym zaskoczeniem… Nie mogłam o nim zapomnieć przez dłuższy czas. Po skończonej lekturze pozostało mnóstwo emocji i pytań. Nie mogłam uwierzyć, że w taki sposób zakończy się historia mojej ulubionej pary. Barwne, plastyczne opisy pobudzają wyobraźnię, a lekki styl autorki sprawia, że książkę czyta się szybko i przyjemnie. Sceny erotyczne są odważne, pełne namiętności i pożądania. Fabuła dopracowana jest w każdym szczególe. Podsumowując „Przebudzenie Morfeusza” jak dla mnie jest najlepszą częścią trylogii i stanowi jej świetne zwieńczenie. Obfituje w wiele różnych przeżyć. Powoduje, że z każdą kolejną stroną jesteśmy jeszcze bardziej zachwyceni i ciekawi dalszych losów bohaterów. Powieść polecam i zachęcam do lektury.

ksiazkowyswiatmoniki.blogspot.com Monika Hetz; 2017-07-02


Po zniknięciu Adama Cassandra względnie uporządkowała swoje życie. Znów zamieszkała w Toronto, a iskierką nadziei jest dla niej synek — Tommy. Dziewczyna pragnie zapomnieć o przeszłości, ale nie potrafi. Jej serce, choć roztrzaskane na kawałki, nadal bije dla najbardziej nieodpowiedniego faceta na świecie. Gdy Adam McKey nagle zjawia się w jej rodzinnym domu, Cassandra jest wściekła, choć jednocześnie szczęśliwa. Niestety, razem z ojcem jej dziecka powracają dawne demony. Wokół znów czają się wrogowie, a wśród nich najgroźniejszy — Eros. On również nie zapomniał o Cassandrze. Walka trwa. Zemsta jest okrutna i bolesna, a w świecie mafii to sprawa honoru. Toczy się ostateczna rozgrywka — o miłość, zaufanie i prawdę. Prawdę, która może uleczyć, ale także zabić. Jaką decyzję podejmie Cassandra? I co wybierze Adam w świecie, w którym nic nie jest tym, czym się wydaje? Śniłam o mężczyźnie, który był dla mnie zgubą. Przeszliśmy razem przez koszmar, a teraz... Teraz czas na przebudzenie.http://editio.pl/ksiazki/przebudzenie-morfeusza/prmorf.html K.N. Haner ur. 21 października 1988 roku, autorka serii „Miłość w rytmie rocka” oraz „Mafijna miłość”, swoją twórczością dzieli się również na platformie Wattpad oraz na blogu http://knhaner.blogspot.com/. Mieszka pod Warszawą z suczką Tilą i kotką Miśką. W wolnym czasie pisze, czyta, gotuje, słucha muzyki i ogląda filmy. Pozostaje wierną fanką twórczości E L James. "Jestem w tym momencie zła na nas dwoje. Tak cholernie zła, że nie wiem, komu pierwszemu powinnam skopać tyłek: sonie czy jemu?" Czy trzeci tom serii „Mafijna miłość” sprosta wygórowanym oczekiwaniom czytelniczek zakochanych w Morfeuszu? K. N Haner swoimi poprzednimi książkami wywołała niemałą burzę. Jest jedną z tych autorek, które albo się uwielbia, albo omija szerokim łukiem. Ja zdecydowanie nalezę do tej pierwszej grupy, a lektura „Przebudzenia Morfeusza” tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że to się raczej już nie zmieni. Rzadko się zdarza, żeby to ostatni tom trylogii był tym najlepszym, ale tak właśnie jest w tym przypadku. Autorka przeszła samą siebie zarówno w tworzeniu niesamowitej fabuły, jak i również w kreacji bohaterów. Powrotu Adama chyba wszystkie czytelniczki się spodziewały, ale z pewnością nikt nie spodziewał się odmienionej Cassandry. Dziewczyna przeszła niemałą metamorfozę. Najważniejszą jej cechą jest to, że nareszcie wydoroślała i przestała mnie tak okrutnie irytować, co miało miejsce w dwóch poprzednich tomach. Być może to macierzyństwo tak na nią wpłynęło, z pewnością przeszłość również pozostawiła w niej ślad, niemniej nareszcie stała się prawdziwą kobietą, odpowiedzialną i myślącą. Autorka, jak to ma w zwyczaju, postanowiła zamieszać w poukładanym już życiu Cassandry. Tym razem to Adam musi zawalczyć o przychylność matki swojego dziecka. Nie dopuszcza do siebie myśli, że w jej życiu być może już nie ma dla niego miejsca. To odwrócenie ról okazało się nad wyraz intrygujące, poznajemy Adama z całkiem innej strony jako łagodnego i cierpliwego mężczyznę, który nie rzuca się na Cass, gdy tylko ją zobaczy. W finałowej części swojej trylogii K. N Haner zdecydowanie postawiła na akcję, ale to nie erotyczną, czego się spodziewałam. Scen miłosnych jest o wiele mniej niż w poprzednich tomach. Mimo ich okrojonej ilości autorka postarała się, aby czytelniczki nie czuły się zawiedzione. Bardzo sugestywne opisy w połączeniu z niezwykłym talentem opisującej, gwarantują przyśpieszony oddech i rumieniec podniecenia podczas ich czytania. Mamy za to o wiele więcej scen, w których jesteśmy zmuszone do wstrzymania oddechu. Niebezpieczeństwo i niepewność ponownie pojawiają się w życiu naszej bohaterki, a wróg w postaci Erosa, stał się o wiele potężniejszy niż ta go zapamiętała. „Przebudzenie Morfeusza” to zmysłowa książka pełna niebezpieczeństw, pasji i namiętności, jest tak samo podniecająca, jak wzruszająca, a K.N. Haner nie boi się poruszyć czytelnika na wszystkie możliwe sposoby i robi to z niebywałą zręcznością. Ta książka wciągnie cię w sam środek mafijnego świata, a gdy raz go poznasz, nie będziesz chciała go opuścić.

posredniczka-ksiazek.pl Agnieszka Zabawa; 2017-07-03


Seria z Morfeuszem, to seria która K.N.Haner zdecydowanie wyszła. Ma ona więcej fanów niż hejterów, chyba...w sumie ciężko to stwierdzić. Tak czy tak trzeci tom serii szybko trafił na listę bestsellerów podobnie jak dwa poprzednie. Jestem również pewna, że i czwarty tom stanie się bestsellerem, no bo jak inaczej? Skupmy się jednak na trzecim tomie. Cassandra stara się, żeby jej życie było jak najbardziej uporządkowane. Chce je ogarnąć jak najlepiej. Bez Adama, którego nie widziała od dłuższego czasu. Pragnie o nim zapomnieć, bo jest ktoś znacznie ważniejszy od niego. Ich syn Tommy, to dla niego żyje, to dla niego się pozbierała, to dzięki niemu w życiu odnajduje szczęście. Niestety to wszystko jest ulotne. Jej serce, choć roztrzaskane na kawałki, nadal bije dla najbardziej nieodpowiedniego faceta na świecie. Adam McKey wcale nie zniknął na zawsze. Niespodziewanie pojawia się w domu rodzinnym Cassandry, czym wywołuje w niej wiele sprzecznych emocji, od radości do skrajnej nienawiści. Wraz z Adamem oprócz przyjemnych wspomnień powracają te mroczne, o których zdecydowanie wolałaby zapomnieć, a na czele ze wspomnieniami powraca jeden z demonów - Eros. On także pamięta Cassandrę i nie zamierza jej odpuścić. Nie teraz, kiedy skończył się jej okres ochronny. W świecie mafii walka o władzę trwa. Zemsta, wielkie pieniądze i honor to wszystko co się tak naprawdę liczy w tej rozgrywce. Nikt nie zatrzyma się przed osiągnięciem swojego celu. Stawką w tej grze są miłość, zaufanie, prawda, a nawet życie... Ten strach czai się wszędzie i mimo że ostatnio czuję się względnie bezpieczna, nadal mam koszmary i lęki. To siedzi w mojej głowie. To mnie niszczy, ale walczę z tym. Dla mojego synka. Lubię tę serię i zdecydowanie nie zawiodłam się na tym tomie. Kaśka jest specjalistką od kobiecych emocji, nagłych zwrotów akcji i trzymania w napięciu aż do ostatniej strony, tego nie można jej odmówić. Myślę, że jak do tej pory, Przebudzenie Morfeusza to najlepsza książka tej serii, z wyjątkiem małego minusu, ale o tym za chwilę. Na plus trzeba zaliczyć rozwój bohaterów. Cassandra, chociaż nadal dużo panikuje i nie do końca jest pewna kiedy powiedzieć nie, a jej przemyślenia czasem wywołują pogardliwy uśmiech, zdecydowanie zyskuje. Stała się mądrzejsza i stara się odnaleźć w tej trudniej dla siebie sytuacji, bo jest matką i to ochrona dziecka jest dla niej najważniejsza. I chociaż nadal popełnia błędy to nie jest już tak lekkomyślna jak dawniej. Nie oznacza to, że nie irytowała mnie czasami jak to ma w zwyczaju, ale naprawdę ta postać przeszła przemianę. Z kolei Adam po raz pierwszy zyskał naprawdę ludzką twarz. Morfeusz i Adam zostali oficjalnie rozdzieleni. Swoją drogą sam wątek mafii oczywiście występował, ale tak naprawdę nie grał głównej roli. Nie można zranić kogoś, kto nie ma serca. W tej części mniej jest scen erotycznych, chyba najmniej. Nie przeszkadza to czytelnikowi bez względu na to czego szukał w lekturze. Uważam, że to tylko udowadnia, że w tej serii jest drugie dno, a same zbliżenia bohaterów nie grają tutaj pierwszych skrzypiec. Nie oznacza to jednak, że nie jest gorąco i że napięcie pomiędzy nimi nie spowoduje kilku pożarów. Przebudzenie Morfeusza wywraca całą historię do góry nogami. Przede wszystkim pojawia się dwóch nowych bohaterów, którzy z całą pewnością namieszają w skomplikowanym życiu Adama i Cassandry. Co więcej w tym tomie mafia nadal jest groźna, ale Adam w tej grze również zaczyna rozdawać karty, bo awansuje coraz wyżej w mafijnej hierarchii tylko po to by jak najlepiej chronić swoją rodzinę, którą cały czas próbuje odzyskać. Z tym, że w tej grze pojawia się także nowy gracz, którym jest prawo, bo organy ścigania zaczynają się coraz bardziej interesować tajemniczym klubem... Świetnie zbudowana i lekko prowadzona fabuła, z nieoczekiwanymi zwrotami akcji została odrobinę nadszarpnięta przez zakończenie. Odniosłam wrażenie, że autorka po pierwsze za wiele chce w nim zawrzeć, po drugie nie może się na nie zdecydować. Zakończeń jest tak naprawdę kilka, a każde z nich jest urwane, w zasadzie z ostatnich kilkunastu stron książki można byłoby napisać osobną powieść. No, ale wielu czytelników i tak będzie miało złamane serce, a kolejny tom na pewno je ukoi. Śniłam o mężczyźnie, który był dla mnie zgubą. Przeszliśmy razem przez koszmar... A teraz czas na przebudzenie. Przebudzenie Morfeusza to godna kontynuacja dwóch poprzednich tomów. Autorka nie zawodzi, emocji targających czytelnikiem jest coraz więcej, a przyjemność z czytania tylko rośnie. Serdecznie polecam tom trzeci wszystkim, którzy na niego czekają lub przygodę z serią.

www.recenzjezpazurem.pl Diane Rose


Przebudzenie Morfeusza jest kontynuacją i ostania częścią bestselerowej trylogii. Nie przypuszczałam, że ta część będzie tak emocjonalna, ciekawsza a tu miłe zaskoczenie. Powieść bardzo dobrze się czyta, jest lekka tylko szkoda, że to już koniec przygody z głównymi bohaterami. Powieść balansuje na granicy dobra i zła, która połowa zwycięży ? Jak potoczyły się losy Adama i Cassandry tego wam nie zdradzę, to musicie sami odkryć. Naprawdę warto po nią sięgnąć i przeczytać. Cieszę się, że Zaczytana ma okazję po razkolejny ambasadorować powieści Kasi Haner. I cieszę się, że po raz kolejny przy losach właśnie Adama i Cassandry. Przebudzenie Morfeusza zdecydowanie jest elektryzujące, wciągające, przyznam się wam, że powieść wchłonęłam dwa razy i nawet nie wiem, kiedy tak szybko przy niej czas zleciał, niedawno otwierałam książkę a wczoraj poraz drugi zamknęłam przygodę. Ciekawi mnie jak autorka to robi że z każdą powieścią, z każdą częścią włada swoim czytelnikiem, wciąga go w wir książki, miałam wrażenie, że jestem razem z Adamem i Cassandrą i przeżywam to, co oni, obok nich jestem. Fajne uczucie jak łapie się taką dobrą falę podczas czytania. Zdecydowanie polecam wam tę powieść i zapraszam po sięgnięcia po nią.

zaczytanaksiazholiczka.blogspot.com Claudia Sobańska; 2017-07-05


Wróciła do rodzinnego miasta pragnąc rozpocząć nowe życie i zapomnieć o wszystkim tym, co wydarzyło się ostatnio w jej życiu. Miała nadzieję, że uda jej się uwolnić od złych wspomnień i nigdy więcej nie będzie miała kontaktu z bezwzględnymi osobami poznanymi w przeszłości. Wierzyła, że będzie mogła skoncentrować się przede wszystkim na synku oraz nowej pracy, a o ojcu chłopca uda jej się kiedyś zapomnieć i całkowicie wyrzucić ze swojej pamięci. Starała się także nie myśleć o tym, że mafia zawsze odpłaca za obelgi i upokorzenia i to często w najmniej oczekiwanym momencie... Kiedy Cassandra stara się wszystko spokojnie poukładać, znów zupełnie niespodziewanie pojawia się na jej drodze Adam. Jakie plany ma mężczyzna wobec kobiety, z którą łączyło go kiedyś płomiennie uczucie? Czy będzie chciał pozostać z nią, czy może interesuje go tylko syn? I co z jego mafijnymi powiązaniami? Czy udało mu się zerwać z tym niebezpiecznym kręgiem, czy wręcz przeciwnie, tkwi w nim jeszcze głębiej? Cassandrę i Adama mieliśmy okazję dobrze poznać we dwóch wcześniejszych powieściach z serii Mafijna Miłość, tj. w książkach "Sny Morfeusza" i "Koszmar Morfeusza". Młoda, piękna, gorąca i nieco roztrzepana Cassandra oraz Adam, zabójczo przystojny, bardzo bogaty i niezwykle tajemniczy tworzyli dosyć nietypową parę - kochali się, nienawidzili, rozstawali i znowu łączyli ze sobą. Może nie byłoby w tym nic nietypowego (chyba całkiem sporo młodych par tak ma? ;-) ), gdyby nie to, że Adam prowadził podwójne życie i w tym drugim wcieleniu nie był już Adamem, tylko Morfeuszem. A świat Morfeusza nie był słodki i kolorowy, tylko pełen brutalności, krzywdy i cierpienia... Cassadra w ostatnim tomie jest już nieco poważniejsza, bardziej odpowiedzialna i trochę mniej roztrzepana (aczkolwiek wciąż spóźnia się do pracy i często podejmuje pochopne decyzje). Macierzyństwo zmieniło ją, odsuwając jej osobiste potrzeby na dalszy plan. Ta ognista dziewczyna wyrzekła się również swoich potrzeb seksualnych i gorących scen jest w książce znacznie mniej, niż we wcześniejszych częściach. Adam z kolei wydaje się być szczerze przejęty rolą ojca, starając się odpłacić za czas, kiedy nie było go przy dziecku. Ale czy oboje będą w stanie zaufać sobie na tyle, aby stworzyć szczęśliwą rodzinę? Narracja prowadzona jest przede wszystkim w pierwszej osobie przez Cassandrę. Jest prosta, przyjemna w odbiorze i od samego początku wciąga. Cały czas coś się dzieje, nie ma momentów nudy i często jesteśmy zaskakiwani przez bohaterów. Jedno, do czego mogę się przyczepić, to sam finał powieści, a jednocześnie całej mafijnej serii. O ile cały tom jest dosyć obszerny i niektóre sceny są mocno rozbudowane, to finał jest wyjątkowo krótki i przedstawiony niemalże błyskawicznie. Trochę brakowało mi tu większej ilości wyjaśnień, opisów, dopowiedzenia i po prostu ładnego zakończenia, które z jednej strony w pełni usatysfakcjonowało by mnie czytelniczo, a z drugiej konkretnie zakończyło całą serię Mafijnej Miłości. Jednak pomijając ten fakt, jest to z całą pewnością obowiązkowa pozycja dla fanów wcześniejszych tomów tego cyklu.

wielopokoleniowo.pl Dorota Kotlińska


W życiu czytelnika pojawiają się takie trylogie, że po skończeniu ma się ochotę przeczytać je raz jeszcze od początku. Aby poczuć te porywające, efektowne emocje, które udało się Autowi wywołać w czytelniku. Zatracić się w słowach, zapomnieć o całym świecie. Chłonąć historię zdanie po zdaniu, dostrzegać to co umknęło za pierwszym razem. Są to takie trylogie, które przenikają Nasze wnętrze. Trylogie, które wywołują ogrom emocji, które wspomina się z uśmiechem i wypiekami na twarzy. Taką trylogią bez wątpienia jest Mafijna Miłość K.N.Haner. Przebudzenie Morfeusza to punkt kulminacyjny, zwieńczenie, apogeum tej trylogii. Muszę przyznać, że to NAJLEPSZA (i najgrubsza) część tego cyklu! Podczas czytanie czułam się jak na rollercoasterze. Kiedy pojawiały się momenty, iż tempo akcji lekko zwalniało, to tylko po to, aby zaraz przyspieszyć i to ze zdwojoną siłą! Aby zabrać nas w wir niespodzianych wydarzeń. Aby zapewnić nam nieustające bicie serca, a także aby Nas wchłonąć do tego stopnia, że nie spoczniemy, dopóki nie przeczytamy ostatniej strony! Brawo Kasiu! Jestem pod imponującym wrażeniem. Zapraszam do zapoznania się z dalszą częścią mojej recenzji. Na wstępie książki spotykamy się ze znaną Nam już z poprzednich części Cassandrą, która wróciła do rodzinnego domu w Toronto. Po rozstaniu z Adamem próbuje poukładać swoje życie, które zostało roztrzaskane na milion małych i drobnych kawałków. W jej życiu pojawił się również pewien mężczyzna – Filip, z którym odbywała staż podczas studiów. Dzięki tej części możemy właśnie go poznać. Aktualnie traktuje go na dystans, gdyż na chwile obecną ma dość mężczyzn. Prócz jednego, który stał się dla Cass całym światem, promykiem, szczęściem, miłością – mam tu na myśli jej synka Tommy'ego. Kobieta pragnie zapewnić swojemu dziecku jak najwięcej bezpieczeństwa, a także dąży do tego aby wychować Tommy'ego na porządnego mężczyznę. Na całe szczęście w tym całym bałaganie, który został po Adamie, Cass może liczyć na wsparcie swojej kochanej mamy. Mimo iż, w życiu matki i córki istniały burzliwe chwile, matka w pełni angażuje się w naprawienie relacji, które z biegiem czasu ocieplają się, stara się być dla córki oddana, wpiera ją i pomaga jej przy małym Tommym. Babcia jest oczywiście oczarowana wnukiem i poświęca mu każdą chwile. Po dwóch latach „odpoczynku” dziewczynie udaje się dostać nową pracę w biurze projektowym Deco&Art, i to za sprawą Filipa, który polecił Cassandre swojemu znajomemu – właścicielowi powyższej firmy. Oczywiście jak to z Cassandrą bywa spóźnia się już pierwszego dnia. Okazuje skruchę i na całe szczęście szybko udaje się jej złapać dobry kontakt z nowym szefem, niejakim Kylem Worthingtonem. Pierwsze zlecenie, które otrzymuje zwala ją z nóg... Nowym klientem okazuje się być nikt inny jak sam Adam „Morfeusz” McKey. Dziewczyna jest załamana, zdruzgotana i pełna obaw. Kiedy już w miarę ułożyła swoje życie pojawia się znowu ON! Wystarczy jedno przeszywające i przenikliwe spojrzenie Adama, aby w Cassandrze ożyły wspomnienia, które nie zawsze były wyjątkowe i wspaniałe. Są to też takie wspomnienia, które wywołały w kobiecie wiele bólu, cierpienia i smutku... Dziewczyna nie ma pewności, czy może czuć się bezpieczna w towarzystwie Adama... Zatargi z mafią wciąż nie dają jej spokoju, i Adamowi również... Czy spotkanie z Adamem sprowadza się do czegoś dobrego? Jak łatwo można się domyśleć – nie. Okazuje się bowiem, iż McKey nie ma dobrych wiadomości dla Cassandry. Okres ochrony dobiega końca, a Eros znowu może pojawić się w życiu kobiety... Czy Cassandra w końcu zazna spokoju? Czy pojawienie się Adama w jej życiu wyprowadzi ją na prostą? Jakie zamiary ma Eros? I jeszcze jest ktoś - niejaki Will - „kolega” z pracy. Mężczyzna mocno namiesza w życiu Cassandry i Adama. To historia która przeraża, fascynuje, pobudza zmysły nie daje o sobie zapomnieć. Cała trylogia jest niesamowita, w każdej części jest coś zaskakującego, coś wyjątkowego, coś godnego uwagi. Byłam wręcz pewna, że Przebudzenie Morfeusza będzie tą częścią, która będzie najbardziej spokojna, subtelna, wszystko wyjaśniająca. O nie, nie moi drodzy. Spokoju, subtelności w niej mało, chociaż są wątki nieco mnie emocjonujące, dające chwile na oddech, niemniej jednak Przebudzenia Morfeusza to głośny przytup ze strony Kasi, który rozchodzi się echem po całej Naszej duszy. Fabuła bez wątpienia porywa od pierwszych stron, jak najbardziej jest oryginalna, wciąga, pobudza, że tak po prostu nie można odłożyć książki. Przebudzenie Morfeusza to nie dająca się kontrolować adrenalina, akcja, kilogramy emocji. Znacznie mniej w tej części scen nasyconych erotyzmem, niemniej jednak pojawiają się. Przez karty III tomu, przewija się dużo różnorodnych bohaterów, zarówno tych znanych, jak i nowych. Pojawia się Przebudzony Adam. To niesamowite, że W KOŃCU zaczął okazywać uczucia, i że w ogóle je posiada. Nie jest już taki oschły, zimny, potrafi pokazać, że mu zależy, potrafi walczyć. Cassandra, poturbowana przez los, pragnie zaznać szczęścia i spokoju wraz ze swoim kochanym synem, ale nie jest łatwo. Ile ta kobieta musi się nacierpieć. Kasia nie oszczędzała Cassandry i w tej części. Biorąc pod uwagę Filipa, nie podobał mi się ten mężczyzna od początku. Niby mu zależało na Cassandrze, ale jak przychodziło co do czego, to wcale nie był taki idealny jakim się przedstawiał. No dobra pomagała Cass, był przy nie, ale co jak co, niektóre jego poczynania w stosunku do kobiety były po prostu tragiczne! No jak tak można... Najpiękniejszą iskierką w tym całym świecie mafii, intryg, niepohamowanych poczynań jest oczywiście postać Tommy'ego – synka Cass, która nadaje subtelności, i kolorowych barw. Biorąc pod uwagę Will'a to mogę tylko powiedzieć „cicha woda brzegi rwie”, nie chce zdradzać więcej. Podobnie jak w poprzednich tomach spotykamy się z lekkim piórem autorki, co oczywiście powoduję, iż książkę czyta się w ekspresowym tempie. Kasia oczywiście manipuluje czytelnikiem, do tego stopnia, że to co sobie zakładamy oczywiście się nie sprawdza. Jakżeby inaczej. Niesamowity klimat - klimat mroku i nieustającej niepewności, cały czas jest zachowany. Przebudzenie Morfeusza pochłonęło mnie do tego stopnia, że zapomniałam o otaczającej mnie rzeczywistości. A wiecie co jest najlepsze? ZAKOŃCZENIE oczywiście. Przeczytałam je chyba z 10 razy i nadal nie mogę uwierzyć, że TAK to się skończyło. Happy endu nie znajdziecie! Nie jest słodko, miło i pięknie. Oj nie jest. Co jak co, ale liczyłam na dobre zakończenie, na wspaniały obrót sprawy, no ale to nie jest w stylu Kasi. Zdecydowanie meta musiała być intensywna, mocna i silna. I taka właśnie jest. Kasia tak pokierowała wszystkimi wydarzeniami, poprowadziła je w taki sposób, aby w rezultacie zostawić Nas czytelników w stanie emocjonalnej rozsypki, rozbicia, rozdarcia. Autorka przejechała szturmem po moich emocjach, co skutkowało utwierdzeniem mnie w przekonaniu, iż Kasia zdecydowanie jest Królową Dramatów. Czy polecam? O rany! Oczywiście, że tak! Przeczytajcie tę trylogię, jeżeli jeszcze tego nie zrobiliście! A jeżeli już przeczytaliście dwa tomu, to nie pozostaje Wam nic innego, aby zapoznać się z treścią tomu będącego zwieńczeniem tej wspaniałej trylogii. A i jeszcze jedno. Wiem, że ustawia się już do Kasi kolejka w celu popełnienia zbrodni za TAKIE zakończenia, jakie Nam serwuje w swoich książkach. Z pewnością też się w niej ustawię. Niemniej jednak będę wszystkich przekonywać, aby tego nie robili! Bo jeżeli dokonamy mordu, to kto będzie Naszym emocjonalnym dilerem?

http://nie-oceniam-po-okladkach.blogspot.com/


Cieszę się, że książkę „Przebudzenie Morfeusza „miałam okazję przeczytać przedpremierowo, gdyż nie mogłam się doczekać, aby zagłębić się w lekturze od razu po otwarciu przesyłki. Naprawdę pokochałam bohaterów „Mafijnej miłości „i ciężko jest mi się z nimi rozstać. Końcówka jak najbardziej mnie usatysfakcjonowała i jest to jak na razie najlepsze zakończenie serii, z jakim się spotkałam. Teraz z niecierpliwością czekam na kolejne książki Pani Kasi i mam nadzieje, że nie będę musiała długo czytać. Jeśli chcecie, poznać moje zdanie na temat tej książki to zapraszam do czytania dalej. Książka już od pierwszych stron pędzi z prędkością światła. Na początku spotykamy dobrze nam znaną Cassandre, która po rozstaniu z Adamem postanawia przeprowadzić się do Toronto i zamieszkać ze swoją matką. Kobieta wychowuje syna samotnie, ale w tym wszystkim wspiera ją matka. Po dwóch latach zajmowania się synem postanawia, zacząć pracę w studiu projektowym Deco&Art. Kobieta już pierwszego dnia spóźnia się, a później dostaje zlecenie, którego nigdy nie chciała dostać. Ma bowiem urządzić mieszkanie dla nikogo innego jak swojego byłego faceta Adama MacKay. Kobieta jest wstrząśnięta i prosi szefa, aby odsunął ją od tego zlecenia. Jednak Adam nie daje się tak łatwo zbyć i znowu miesza się w życie Cassandy. Jednak razem z nim wracają demony kobiety, na czele z nikim innym jak Erosem. Książka to po prostu istny rollercoaster. Myślałam, że w trzecim tomie będzie więcej sielanki, jednak nic bardziej mylnego. Autorka ograniczyła sceny erotyczne, ale dała nam w zamian takiej emocje, że czasami łzy same leciały po policzku. W książce poznajemy wiele nowych bohaterów. Filipa-kolegę ze studiów Casandry, Kyla szefa dziewczyny oraz tajemniczego i bardzo skrytego Willa agenta rządowego. Jednak było również wiele osób, które nie zyskały mojej sympatii, ale to głównie osoby z grona Miross. Uważam jednak , że książka dobrze napisana. Szkoda , że to już koniec, ale wierze, że autorka naprawdę nie będzie kazała nam długo czekać na swoją kolejną fantastyczną książkę. Jeśli nie znacie, jeszcze Mafijnej miłości to jak najszybciej nadróbcie zaległości, bo warto! Mam nadzieje również , że kiedyś uda mi się podpisać swoje książki i porozmawiać chwilę z Panią Kasią.

Zaczytanamarzycielka8.blogspot.com Anna Rachuta; 2017-06-28


Po zniknięciu Adama Cassandra względnie uporządkowała swoje życie. Znów zamieszkała w Toronto, a iskierką nadziei jest dla niej synek Tommy.Dziewczyna pragnie zapomnieć o przeszłości, ale nie potrafi. Jej serce, choć roztrzaskane na kawałki, nadal bije dla najbardziej nieodpowiedniego faceta na świecie. Gdy Adam McKey nagle zjawia się w jej rodzinnym domu, Cassandra jest wściekła, choć jednocześnie szczęśliwa. Niestety, razem z ojcem jej dziecka powracają dawne demony. Wokół znów czają się wrogowie, a wśród nich najgroźniejszy ? Eros. On również nie zapomniał o Cassandrze. Walka trwa. Zemsta jest okrutna i bolesna, a w świecie mafii to sprawa honoru. Toczy się ostateczna rozgrywka ? o miłość, zaufanie i prawdę. Prawdę, która może uleczyć, ale także zabić. Jaką decyzję podejmie Cassandra? I co wybierze Adam w świecie, w którym nic nie jest tym, czym się wydaje? Śniłam o mężczyźnie, który był dla mnie zgubą. Przeszliśmy razem przez koszmar, a teraz? Teraz czas na przebudzenie. K.N. Haner - to pseudonim polskiej autorki, która w 2015 roku debiutowała powieścią ,,Na szczycie'', cieszącej się uznaniem wśród czytelniczek literatury kobiecej. Za ,,Sny Morfeusza'', otrzymała status bestsellera. Prywatnie K.N. Haner jest osobą bardzo rodzinną, wesołą i otwartą. Uwielbia pisać, czytać i gotować. Kocha polskie morze i Mazury. Marzy jej się nurkowanie na rafie koralowej u wybrzeży Australii. ,,Przebudzenie Morfeusza'' to trzeci tom z serii MAFIJNA MIŁOŚĆ. Poprzednie części wręcz kipiały od różnorodnych emocji. A jak jest tym razem? Czy autorka sprostała moim oczekiwaniom? A może spoczęła na laurach? Nie będę Was trzymać dłużej w niepewności i od razu napiszę, że jest MOC! Otrzymałam powieść erotyczną z prawdziwego zdarzenia, która na każdym kroku wstrząsa, wzrusza i rozpala zmysły do granic możliwości. Nie spodziewałam się aż tak wielkich wrażeń. Totalne zaskoczenie. Fabuła już od pierwszych stron porywa, angażuje i chwyta za serce. Mogłoby się wydawać, że w życiu Cassandry w końcu nastąpiła długo oczekiwana stabilizacja. Mieszka ze swoim dwuletnim synkiem u mamy i właśnie dostała pracę w biurze projektowym. Niestety sielanka zostaje przerwana wraz z pojawieniem się Adama McKey, który za wszelką cenę pragnie uczestniczyć w wychowywaniu Tommy'ego. Na nic zdają się wszelkie prośby i błagania, żeby zostawił ich w spokoju. Co z tego dalej wyniknie? Pora zapomnieć o słodkich historyjkach. To mroczna, brutalna, intensywna proza, która zniewala złowrogim urokiem, szokuje erotycznym temperamentem, osacza poczuciem zagrożenia i niepewności oraz budzi wiele kontrowersji. Jest w niej coś jednocześnie pięknego i elektryzującego, jak i coś okropnego, przeszywającego na wskroś. Muszę to napisać, bo nie wytrzymam :) Autorka przyzwyczaiła mnie już do tego, że jej twórczość wręcz ocieka seksem. Natomiast w tej części cyklu mamy więcej podskórnego napięcia, z potężną dawką wzajemnej chemii, a mniej zwierzęcej kopulacji. Jakże pozytywna odmiana. Dopiero w drugiej połowie książki robi się mega gorąco, zmysłowo i perwersyjnie. Proponuję mieć w pobliżu butelkę zimnej wody, by w razie czego ostudzić niewidzialny pożar, który może rozszaleć się w Waszym wnętrzu. Kolejnym wielkim plusem jest postać główniej bohaterki. Dotychczas Cassandra nieustannie irytowała swoim rozwiązłym zachowaniem i nadmierną skłonnością do podejmowania pochopnych decyzji. Teraz widać znaczącą poprawę. Jest bardziej asertywna, zdecydowana, silniejsza psychicznie. Owszem, zdarzają jej się upadki, chwile słabości i momenty załamania, ale to właśnie czyni ją autentyczną. Dużą metamorfozę widać także u Adama. Potrafi iść na ustępstwa, przyznaje się do błędów i nie boi się własnych uczuć, mimo iż obdzierają go z tej twardej skorupy. Ale przez to wydaje się bardziej prawdziwy, niewymownie ludzki. Równie oryginalne są postacie drugoplanowe. Każda z nich się wyróżnia i stanowi mocny kontrast na tle pozostałych. Wiele też wnoszą do rozwoju wydarzeń. Największą zaletą książki jest bez wątpienia wątek mafijny. Znakomicie wyeksponowany, do bólu realistyczny. K.N. Haner wciąga nas w niespokojny i dynamicznie rozgrywający się scenariusz akcji, gdzie pojawia się miłość w otoczeniu brudnych interesów, porachunków, uprowadzeń, klubów nocnych, a nawet morderstw. Gdzie bezsilność przeplata się z nienawiścią, lęk z pragnieniem zemsty, a nadzieja z bolesnym oczekiwaniem. ,,Tak naprawdę do tej pory byłaś tylko zabawką w tej grze Cassandro, a zostając moją, stajesz się jej częścią. -Częścią gry? - dopytuję. -Tak, czeka nas próba zaufania i wytrzymałości.'' Nie mogę nie wspomnieć o świetnej materii uczuciowej. Adam i Cassandra stąpają po bardzo kruchym lodzie pełnym tajemnic, niedomówień i manipulacji. Są dla siebie zarówno wybawieniem, jak i przekleństwem. Ich złożone relacje skłaniają do różnych przemyśleń. Przede wszystkim uświadamiają nam, że miłość nie zawsze jest łatwa przyjemna. Czasami bardzo boli, popycha w otchłań nieznanych wód i wymaga wielu poświęceń. Mimo wszystko warto walczyć, przejść przez każde piekło, aby docenić wartość, jaką stanowią nasi najbliżsi. ,,Szczęście to miłość. Szczęście to mieć przy sobie ludzi, których się kocha. Można błądzić w ciemności, bać się przyszłości, mieć sobie za złe przeszłość, ale jeśli masz kogoś kto cię kocha, i wspiera, i zrobi dla ciebie wszystko, to nic więcej się nie liczy.'' Całość napisana jest prostym, niewyszukanym językiem. Opisy są niezwykle sugestywne, a dialogi adekwatne do danej sytuacji. I w żadnym wypadku nie można narzekać na nudę. Cały czas coś się dzieje. Zacięta nienawiść. Dzika namiętność. Zdrada. Pragnienie zemsty. Szczęśliwe chwile przeplatają się z tragedią i dramatem, by na finiszu zaserwować nam totalny odjazd. Zdecydowanie najlepsza i najmocniejsza część serii. Aż żal się z nią rozstawać.

Literaci świat Cyrysi Cyrysia; 2017-06-28


W tamtym roku mieliśmy przyjemność poznać losy Cassandry i Adama w książce „Sny Morfeusza”. Po przeczytaniu pierwszej części postanowiłam dowiedzieć się, co będzie dalej. Na początku roku w lutym swoją premierę miała druga część „Koszmar Morfeusza”. Całą książkę czytałam z zapartym tchem do ostatniej strony gdzie nie mogłam pohamować łez nad losem Cass i tego, że muszę czekać aż do lata, aby dowiedzieć się, co będzie dalej. Każdy, kto nie może się doczekać ostatniej części „Przebudzenie Morfeusza” na pewno wie, że książka będzie miała swoją premierę już w Lipcu!!!! Czy to nie jest cudowna wiadomość. W poprzedniej części dowiadujemy się, że Cssandra wpada w pułapkę Erosa, który wykorzystuje dziewczynę bez najmniejszych skrupułów. Adam boi się przeciwstawić organizacji, bo wie, czym to może się skończyć. Postanawia odciąć od Cassandry, ale ma pewien plan, który nikt nie może o nim wiedzieć nawet ukochana. Od ostatniego spotkania Cass i Adama mijają trzy lata. Dziewczyna mieszka z synem Tommy i matką w Toronto. Cass postanawia wrócić do pracy w zawodzie dzięki Filipowi (dawny kochanek, z którym miała romans) poleca jej pracę u najlepszego przyjaciela Kyle Worthington. „Jego usta są wyciągnięte w zawadiackim uśmiechu. Lubiłam ten uśmiech… Kiedyś, na studiach. A teraz? Teraz sama nie wiem, co wyprawiam. Ponownie wpadam w jego sidła, a on jest zdeterminowany, by osiągnąć swój cel. Tylko, co miałoby być dalej? Co jeśli mu ulegnę, to on zaangażuje się bardziej? Bardzo w to wątpię.” Dziewczyna z czasem domyśla się, że jest to praca po znajomości. Już pierwszego dnia w pracy zaczyna się dużo dziać. Cassandra zaspała a na dodatek jej pierwsze zlecenie jest dla Adama McKeyea. Zbieg okoliczności a może jednak to nie przypadek? Z każdym dniem Cassandra wspomina i myśli o Adamie. „Błękit jego źrenic przeszywa mnie na wskroś, a przez to zapomniałam wręcz jak się oddycha. Tak bardzo bałam się tej chwili. Tak cholernie bałam się zostać z nim sam na sam.” Nie może o nim zapomnieć, więc ucieka w ramiona Filipa. Co wyniknie z tej znajomości? Czy Eros na dobrą sprawę zapomniał o dziewczynie? Kim dla Cass okaże się Will i co wspólnego ma z Erosem? Czy Adam znajdzie sposób, aby odzyskać ukochaną, wyznać jej miłość i wieść szczęśliwą sielankę? Zbyt dużo pytań kłębi się w głowie a zbyt mało czasu na odpowiedzi, na które znajdziecie w książce. K.N. Hanre to pseudonim polskiej autorki, która w 2015 roku zadebiutowała powieścią „Na Szczycie”, cieszącą się uznaniem czytelniczek literatury kobiecej. Kolejna powieść „Sny Morfeusza” uzyskała status bestsellera. Prywatnie K.N. Haner jest osobą bardzo rodzinną, wesołą i otwartą. Uwielbia pisać, czytać i gotować. Kocha polskie morze i Mazury. Autorka książki kolejny raz zafundowała nam fenomenalną książkę, która rozpala porusza nawet te najtwardsze serca. Porusza trudne tematy o miłości zaufaniu i ciemnych stronach mafii. To właśnie Adam chce odzyskać swoją ukochaną i syna. „Jedno jego słowo, a z moim ciałem dzieje się coś irracjonalnego. Przyłapuje się na tym, że głupio się uśmiecham. Dziecinko” K.N. Haner kolejny raz napisała powieść pełną emocji, która kipi erotyzmem, pożądanie które miesza się ze strachem a tęsknota z pożądaniem. Książka jest napisana ze smakiem a każda scena zbliżenia jest tak opisana, że zamykając oczy widzę wszystko i mogę puścić wodze wyobraźni a tam naprawdę dużo się dzieje. Czytając dowiadujemy się o zmianach, jakie następują w życiu Adama i co postanowił zrobić by odzyskać rodzinę. Poświęca się o bezpieczeństwo najbliższych nie bacząc na swoje życie. Cassandrę i Adama pokochałam od samego początku i od pierwszych stron trzymałam za nich kciuki, aby im się udało. Podoba mi się język i styl, jakim jest napisana książka, co za tym idzie bardzo szybko się czyta a lektura jest tak wciągająca, że nie można od niej się oderwać i czyta się z zapartym tchem. Grzechem by było gdybym nie wspomniała o okładce książki, która wzbudziła moje zainteresowanie. Przyciąga wzrok i elektryzuje a dwie twarze wciągają nas w tajemniczy świat. „Przebudzenie Morfeusza” jest to jedna z nielicznych książek, po które sięgnę jeszcze nie raz. Cała ta historia jest niesamowicie mroczna, rozpalająca, elektryzująca, przerażająca i wciągająca, która zapada w pamięci. Książka jest nie dla każdego mogą ją czytać ludzie o mocnych nerwach. Każdy, kto czyta to na własną odpowiedzialność. Serdecznie polecam

zaczarowana-ksiazka.blogspot.com Beata Matuszewska; 2017-06-22