Recenzje:
Penelope Ward i Vi Keelend znowu w duecie. Autorki poczytnych romansów znowu razem. "Słodki drań" to jak na razie najlepsza według mnie książka tych autorek. Jeśli śledzicie mojego bloga, to wiecie, że czytam dużo romansów, znam wiele wątków oraz często widzę, identyczne motywy w różnych książkach. Jednak w powieściach tych autorek nie ma powielania schematów, są coraz to nowe historię, które inspirują do działania. Aubrey to młoda kobieta, która po burzliwym rozstaniu ze swoim ex, wyjeżdża do Kalifornii. Chce zacząć życie od nowa wśród osób, które jej nie znają i nie będą oceniać pod żadnym względem. Na jednej ze stacji benzynowych los chce, aby Aubrey zabrała w dalszą drogę Chance. Mężczyzna to przystojny, arogancki mężczyzna, który wie, czego chce w życiu. Para podróżuje i się poznaje bliżej, między nimi coś zaczyna się rodzić. Jednak to wtedy pewnej nocy Chance znika na całe dwa lata. Po tym czasie na nowo chce zyskać zaufanie kobiety i zagościć na zawsze w jej życiu. Czy Aubrey wybaczy mężczyźnie i przyjmie go z powrotem? "Słodki drań" to historia wzruszająca, rozrywająca serce i dająca radość za jednym zamachem. Widzimy drogę, jaką muszą przejść nasi bohaterowie, aby znaleźć się w tym miejscu, w którym ich poznajemy. Oczywiście jak to w tym gatunku bywa, jest to książka na jeden wieczór. Jedyne co bym zmieniła w tej książce to okładka, jakoś kompletnie ten mężczyzna nie pasuje mi do Chance. Czekam na kolejne książki tego duetu, bo nie mogę się doczekać, co będzie dalej.

Zaczytanamarzycielka8.blogspot.com Anna Tymińska


Penelope Ward oraz Vi Keeland jeszcze mnie nigdy nie zawiodły. Obie autorki budują cudowną atmosferę w swoich książkach i często sama się gubię w moich podejrzeniach co do zakończenia historii w książce. Tak było również w tej. Przedstawiam Wam "Słodkiego drania" od Editio Red. Aubrey czyli główna bohaterka, jest pogrążona w cierpieniu przez rozstanie się z mężczyzną. Postanawia zostawić wszystko w tyle i uciec gdzieś daleko. Pakuje cały swój dobytek do samochodu i jedzie prosto do Kalifornii. Po drodze na jednej ze stacji benzynowych, w niemiłej sytuacji poznaje faceta o imieniu Chance, który pochodzi z Australii. Nie jest z tego faktu zbytnio zadowolona jednak zgadza się mu pomoc po tym jak oświadcza jej, że jego motocykl się zepsuł. Od tego czasu ruszają razem w podróż. Na początku towarzyszy im napięta atmosfera - w sumie to bardziej głownej bohaterce nie podoba się taki układ zdarzeń. Chance za to pozwala sobie na więcej i odbiera nawet jej telefon, gdzie akurat postanowił zadzwonić do niej jej były. Aubrey już ma ochotę zatrzymać się i wywalić za drzwi Chance jednak przez swoją nieuwagę potrąca kozę. Oboje decydują, że muszą poszukać najbliższego weterynarza. W ten sposób, dziewczyna podróżuje nie tylko z zarozumiałym facetem z Australii, a również z ofiarą potrącenia - kozą. Po tych przygodach para więcej ze sobą rozmawia, ba! Nawet zaczynają się dogadywać. Gdy podróż dobiega końca, oboje są w sobie zakochani i lądują w łóżku. Jest jedno małe "ale", gdy kobieta budzi się rano w hotelowej sypialni odkrywa, że jej partner zniknął. Czeka na niego jeszcze pare godzin. Jednak postanawia jechać do swojego wcześniej obranego celu, czyli nowego domu i nowego życia. Aubrey długo dochodzi do siebie po nocy spędzonej w hotelowym łóżku z przystojnym Australijczykiem. Gdy jednak postanawia ułożyć sobie życie. Chance wraca i chce wytłumaczyć dziewczynie swoją nieobecność oraz zniknięcie po cudownej nocy. Czy kobieta zdecyduje się wysłuchać mężczyzny? Czy da mu szanse i zaburzy na nowo swoją stabilizację w życiu? Tego dowiecie się właśnie w książce "Słodki drań". Zachęcam Was do sięgnięcia właśnie po tę powieść, a nie pożałujecie!

kobietainspiruje.blogspot.com Dorota Poneta


Dziś mam dla Was recenzję książki, którą przeczytałam już jakiś czas temu, ale jakoś nie było okazji, by wcześniej Wam o niej opowiedzieć. Jest to powieść jedna z nowszych powieści mojego ukochanego duetu, czyli Penelope Ward i Vi Keeland, zatytułowana "Słodki drań", którą miałam okazję poczytać dzięki uprzejmości wydawnictwa editio.red. Już na bookstagramie pojawiło się wiele recenzji tej książki,a le jeśli chcecie znać naszą oponie, to serdecznie zapraszam. Akcja "Słodkiego drania" rozpoczyna się na stacji benzynowej, ot takiej zwykłej, jakich zapewne miliony w całych Stanach. Aubrey, główną bohaterkę poznajemy w dość przełomowym momencie jej życia, gdyż po bolesnym rozstaniu z partnerem, dziewczyna postanawia całkowicie zmienić wszystko, co dotychczas robiła. Spakowała walizki, wsiadła w samochód i wyruszyła w wielogodzinną podróż autostradą do Kalifornii, by na nowo znaleźć swoje miejsce. Zbieg okoliczności, nazywany przez niektórych przeznaczeniem sprawił, że na tej samej stacji benzynowej dziewczyna spotyka Chance`a, aroganckiego przystojniaka ze śmiesznym akcentem i zepsutym motocyklem. Chcąc kontynuować dalszą podróż, oboje zostają poniekąd zmuszeni do przebywania w swoim towarzystwie i wyruszają w dalszą drogę razem. Skóra, motor i... Słodki drań? Brzmi znajomo? Czy jednak dla obojga będzie to podróż życia, która całkowicie odmieni życie obojga? Ojj, dowiecie się tego oczywiście po zasięgnięciu po książkę. Jak wiele osób pewnie już wie lub się domyśla, wspólna podróż nie będzie "a bed of roses". Znając już ten znakomicie zgrany pisarski duet spodziewamy się wielu ciekawych perypetii i rzeczywiście je dostajemy. Autorki jak zwykle po mistrzowsku wplątują naszych bohaterów we wiele często zabawnych sytuacji, z mniejszą bądź większą dawną absurdu, ale robią to w takim stylu, że nie prostu nie sposób się przy tym nie bawić. Pisarki jakby instynktownie wiedziały co czytelnika może śmieszyć, a wierzcie mi, śmiałam się często i głośno, zwłaszcza z afery, w którą została wplątana malutka, niewinna koza, zwana Esmeraldą Śnieżką, bądź... Gulaszem. "(...) nie zasłużyłaś, aby tkwić w miejscu, kiedy to dopiero co podjęłaś próbę rozpoczęcia wszystkiego od nowa". Pikanterii tej niezwykłej przygody dodaje jeszcze fakt, że między bohaterami od pierwszego spotkania wyraźnie iskrzy, aż lecą wióry i to tylko kwestia czasu, aż duszona namiętność wybuchnie ze zdwojoną siłą i zaleje naszych bohaterów. Cieszy mnie jednak to, że pomiędzy Aubrey a Chance`m oprócz wyraźnego przyciągania fizycznego pojawia się od razu zwykła ciekawość i chęć poznania drugiej osoby. Jak to zwykle u pisarek bywa zawsze za czystą fizycznością pojawia się coś głębszego. Wiadomo, to erotyk, więc znajdziemy tam trochę pikantnych scen i wulgaryzmów, ale wszystko zostało zgrabnie utrzymane w przyzwoitych granicach. Chance i Aubrey szybko odnajdują nić porozumienia i zawiązuje się między nimi naprawę fajna relacja, oparta na mocnych fundamentach, która ma szansę na przetrwanie więcej niż jednej, wspólnej podróży. Z książkami duetu Penelope Ward i Vi Keeland mam taki mały "problem"; "problemik", że opis na tylnej okładce zaczem zdradza za wiele po przeczytaniu. Ja ostatnio tego nie robię i po prosto biorę te książki w ciemno, bo wiem, że się nie zawiodę. Dotychczas każda ich książka trafiła w moje gusta. Ale jeśli nawet popełnimy ten "błąd" (czy nie błąd, jak to woli) to już niejednokrotnie się przekonałam, że to, co znajdziemy na okładce to tylko fragment układanki. Sposób, w jaki historia autorki lawirują między osiami czasu a wydarzeniami, jak budują historię to coś co zwyczajnie lubię. Oczywiście, nie brakuje schematów, ale co tak naprawdę w dzisiejszych czasach jest w 100 procentach oryginalne? Najważniejsze, że wątki fajnie się ze sobą łączą, nie ma totalnych nielogiczności, czy wręcz absurdów, która nawet największa romantyczna nie byłaby w stanie znieść, a wszystko tworzy dość zgrabną całość, która może nie wnosi nić do naszego życia, ale można się w niej zatracić, na chwilę przenieść się w inne miejsce i po prostu pomarzyć. W każdej ich książce coś mnie zaskakuje. Bo kiedy już myślałam, że kurcze, i co dalej, skoro już jest tak dobrze, zawsze wydarzy się coś, co obraca historię o 180 stopni i wypuszcza ją na nowe tory. Nie inaczej było w tym przypadku, ale co różniło tą książkę od wszystkich, jakie dotychczas czytałam było owo wydarzenie, którego się kompletnie nie spodziewałam, a które bardzo mi się spodobało, (choć sama nie chciałabym nigdy tego "przeżywać) oraz sposób opowiadania historii. Mam tu na myśli narrację, która przez połowę książki była prowadzona przez Aubrey, a od pewnego momentu w czasie przez Chanca`a. Bardzo lubię, gdy książki są pisane z męskiej perspektywy, gdyż nie wiem, zawsze fajniej jest się chociaż na chwilę wejść w męską skórę i zobaczyć, jak wszystko widzą i opisują mężczyźni. Dla mnie to zawsze ciekawe doświadczenie, choć nie oszukujmy się, my-kobiety, nigdy się nie dowiemy tak do końca, jak to jest, ale warto próbować. Nie muszę chyba mówić, że książka mi się podobała. Nie tylko fajna fabuła, ale też oczywiście główni bohaterowie, a zwłaszcza postać Chanca, który jest naprawdę... słodki. Pokochałam go jeszcze bardziej właśnie, gdy to on był narratorem powieści. To naprawdę fajny, czuły facet. Taki skarb, którego warto szukać. A biorąc pod uwagę "dziwne" miejsca, które autorki wybierają do swoich "first meeting" to mamy poczucie, że jest szansa, że miłość można spotkać w najbardziej abstrakcyjnych miejscach, tam, gdzie byśmy się tego nawet nie spodziewali. Aubrey też nie ustępuje postaci Chance`a i jej postać także wzbudziła moją sympatię. To rozsądna, twardo stąpająca po ziemi młoda kobieta, która nie traktuje życia jak nieustanną przygodę, zwykle nie kieruje się emocjami, a raczej jest dość zachowawcza i nieufna. Może odnalazłam w niej trochę swoich cech, dlatego rozumiałam jej wybory, choć nie wiem, czy po tym wszystkim, ja byłabym w stanie wybaczyć... Styl pisarek się nie zmienił. Jest to coś, co lubię. Jest szybki, przyjemny, niezmącony niepotrzebnymi opisami i nieopatrzony wyszukanymi metaforami, które w tego typu są po prostu niezmącone. Tutaj mamy chodzi przede wszystkim o fun, a czytelnik ma płynnie przechodzić z wydarzenia na wydarzenie, aż do finału. Nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała, że Słodki drań to nie tylko historia miłosna. Zawsze za nimi dyskretnie, niezobowiązująco podrzucają tematy znane nam ze współczesności jak opieka nad zwierzętami i kwestie etyczne związane z ich "wykorzystywaniem", aż po powolny proces budowania zaufania, które niegdyś się utraciło. To bardzo wyraźne odniesienie do motywu "drugiej szansy". Nie uciekniemy tutaj także od przewijającego się motywu podróży, który nie tylko można rozumieć dosłownie, ale także w przenośni, jako próbę odnalezienia samego siebie, swojej pasji, swojego miejsca na świecie. Słodki drań to słodka, zabawna historia, która rozpoczyna się wątkiem znanym z klasycznych romansów: on - słodki drań; ona - poukładana, spokojna szara myszka. Ale czy w tym schemacie jest reguła? W przypadku duetu Penelope Ward i Vi Keeland schemat otrzymuje nowe życie i zamienia się w dopracowaną, piękną opowieść o miłości, w której pełno zaskakujących wydarzeń i zabawnych przygód. To niezwykle prawdziwa historia złamanego serca, które ktoś na nowo chce posklejać i zapełnić gorącym uczuciem. Przede wszystkim to książka o potrzebie zmian, odnajdywaniu własnej drogi i próbie zrozumienia samego siebie. To powieść, którą pokochają wielbicielki słodkich drani, które chętnie dałby się porwać na motocykl; wyruszyłyby w siną dal i czując wiatr we włosach, jechałyby na przeciw własnemu przeznaczeniu.

czytamytu.blogspot.com Eli


Ocena: 8/10 Stacja benzynowa gdzieś na pustkowiu Nebraski nie jest zbyt romantycznym miejscem, zwłaszcza kiedy jesteś w kiepskim humorze. Aubrey była. Znużona wielogodzinną trasą w perspektywie miała jeszcze wiele godzin dalszej jazdy. Uciekała przed swoją przeszłością, chciała ukoić złamane serce i rozpocząć nowe życie w Kalifornii. Chance, zarozumiały przystojniak z Australii, wkurzył ją od pierwszego wejrzenia. Był niesamowicie seksowny, ale do przesady arogancki. Dziewczyna przestałaby o nim myśleć pięć minut po odjechaniu ze stacji, gdyby nie problem z kołem, którego sama nie była w stanie zmienić. Również Chance nie mógł wyruszyć w dalszą podróż — nie umiał poradzić sobie z awarią motocykla. Chcąc nie chcąc, dalej pojechali razem. Wkrótce Aubrey z zaskoczeniem odkrywa w tym pewnym siebie zarozumialcu najlepszego kompana podróży, jakiego mogłaby sobie wymarzyć. A i Chance wygląda na faceta, który również czuje do dziewczyny coś więcej. Wyprawa wydłuża się do kilku dziwnych, ale cudownych dni. Jest zabawnie, miło, a napięcie między nimi rośnie. Audrey coraz bardziej zakochuje się w przystojnym Australijczyku i wszystko zdaje się zmierzać do szczęśliwego końca, gdy któregoś dnia, zupełnie nieoczekiwanie, Chance znika bez pożegnania... To opowieść o zabawnych przypadkach, namiętności i pożądaniu, ale również o trudnych wyborach, cierpliwości i przyjaźni. O rozterkach, smutku i tęsknocie za ukochaną osobą. Ta historia pełna jest zaskakujących zwrotów akcji, uśmiechów, łez i radości. Od kart tej książki nie oderwiesz się aż do ostatniego zdania! "Słodki drań" to kolejna odsłona twórczości duetu Vi Keeland i Penelope Ward. Jest to pełna przygód, miłości i namiętności książka, a także spełnienie kobiecych marzeń dotyczących idealnego mężczyzny. Jednak niech nie zmyli Was ten słodki początkowy akcent, bo zawarte w tej książce wydarzenia nie przedstawiają jedynie cukierkowego, cudownego obrazu miłości. Ujawniają też gorzki smak porażki, odrzucenia i popełnionych błędów w przeszłości, które teraz rzucają cień na podejmowane decyzje. Aubrey zerwała ze swoim starym życiem, upokorzona i z bolącym sercem zostawia za sobą wszystkie przeszłe wydarzenia i z twardym postanowieniem rusza po nowe życie. Wyprowadza się na drugi koniec stanów, do Kaliforni, tam ma plan na to, aby rozwinąć swoje skrzydła w kancelarii adwokackiej. Nie będzie to jednak takie łatwe, kiedy na drodze do wymarzonej przyszłości stanie Chance, przystojny Australijczyk z niesamowitym akcentem, który, chcąc nie chcąc, stał się jej kompanem podróży. Autorki postarały się o to aby zwariowana relacja, która budowała się w trasie była pełna zwrotów akcji, bogata w świetne żarty, które powodowały niekontrolowane napady śmiechu czytelnika, ale też gdzieś z tyłu głowy nieustannie pojawiało się ostrzeżenie, że zaraz wydarzy się coś, co całkowicie zmieni losy bohaterów. Po upojnej nocy Chance znika, a zrozpaczona Aubrey po raz kolejny zmaga się z bolesnym poczuciem odrzucenia. Historia Aubrey i Chance'a udowadnia nam, że czasem chcąc chronić kogoś kogo kochamy, ranimy go jeszcze bardziej ukrywając pewne fakty, niż gdybyśmy wyjaśnili wszystko od samego początku. Nie wiem jak obie Panie to robią, ale ich książki są genialne. Już teraz, śmiało, mogę powiedzieć, że gdy tylko widzę ich nazwiska na okładce to bez czytania opisu wiem, że będzie to fascynująca lektura. "Słodki drań" nie jest aż tak porywający jak inne ich powieści, ale wcale nie jest gorszy. To książka z gatunku tych, które bawią, rozczulają, wzruszają i sprawiają, że trzymamy mocno kciuki za bohaterów, żeby wreszcie udało im się przeciwstawić wszystkim komplikacjom, jakie zrzuca na nich los. To cudowna opowieść o przebaczeniu, odkupieniu win i o tym, że warto walczyć o to, co się kocha - bez względu na wszystko. Chance nie dał za wygraną i do ostatniego momentu, z wielką determinacją walczył o względy Aubrey. "Słodki drań" to z jednej strony zwykły romans, a z drugiej, pełna przygody i poczucia humoru, fantastyczna historia o miłości, którą czyta się niezwykle szybko - za szybko. Z czystym sercem polecam Wam "Słodkiego drania". Z całą pewnością nie będziecie żałować czasu z nim spędzonego. Autorki sprawią, że będziecie czytać z wypiekami i uśmiechem na twarzy do ostatniej kartki.

subiektywne-recenzje.blogspot.com/ Katarzyna


"Czy zdajesz sobie sprawę, ile czasu zajęło mi otrząśnięcie się po tym, co mi zrobiłeś? Dopiero teraz moje życie powoli wraca do normy. Nie możesz wracać po dwóch latach i oczekiwać, że przyjmę cię do mojego życia po tym, jak tak ciężko walczyłam, byś z niego zniknął. W końcu mi się to udało. Proszę. Błagam: zniknij z mojego życia." Aubrey zapakowała wszystkie rzeczy i życie do swojego samochodu i wyjechała na drugi koniec kraju. Ucieka przed bólem i przeszłością. Jej związek się rozpadł. Pragnie zacząć wszystko od początku w nowym miejscu. Chce ukoić złamane serce i znaleźć szczęście w Kalifornii. W drodze, na stacji benzynowej na pustkowiu Nebraski poznaje Chance'a, zarozumiałego i pewnego siebie motocyklistę, od którego nie potrafi oderwać wzroku... "Jeśli powiedziałam, że mi na czymś zależy, to tego nie porzucam." Zepsute koło w samochodzie, awaria motoru i Aubrey i Chance są zmuszeni ze sobą podróżować. Decydują się na wspólną jazdę do Kalifornii jej samochodem. Szybko się przekonują, że bardzo im odpowiada swoje towarzystwo, a droga okazuje się bardzo przyjemna. Wyprawa wydłuża się o kilka dni. Wszystko układa się pięknie. Między nimi zaczyna iskrzyć, zaczynają się do siebie zbliżać i wszystko wskazuje na to, że czeka ich szczęśliwe zakończenie, kiedy nagle Chance znika... "Nie proszę o obietnicę. Proszę o szansę." Vi Keeland i Penelope Ward to zdecydowanie najlepszy duet pisarski. Wiedziałam, że ta książka będzie dobra, bo czytałam już jedną z powieści tych autorek. I tak jak to było poprzednim razem- zakochałam się. Zakochałam się zarówno w fabule jak i samych bohaterach. Po raz kolejny urzekły mnie zabawne dialogi i mądre myśli bohaterów. To wszystko było takie słodkie i urzekające. Po prostu rozpływałam się czytając to wszystko. Jeśli znacie twórczość autorek powinnyście wiedzieć, że to jest niezwykła książka pełna uczuć, wzruszeń i pięknych momentów, które warto poznać. Moja ocena: 10/10

Recenzjekrolewskie.blogspot.com Patrycja Sudoł


"Czasem ci, którzy budują wokół siebie najwyższe mury, próbują w ten sposób chronić największe serca." Wystarczy jedna chwila, a raczej to żeby znaleźć się w odpowiednim miejscu i czasie co ta druga osoba. Moment w którym Aubrey i Chance spotkali się na stacji benzynowej odmienił ich życie. Ona uciekała przed przeszłością, chciała zacząć nowe życie w całkiem nowym miejscu. On zabójczo przystojny i seksownie arogancki może to brzmieć trochę idiotycznie, ale taki właśnie jest na pierwszy rzut oka, wracał do domu. Prawdziwa przygoda zaczyna się od tego, że Chance miał awarię motoru i chcąc czy nie chcąc to właśnie Aubrey jechała w to samo miejsce co on, a że i jej przydarzył się niefortunny wypadek, z którym nie mogła sobie poradzić, mianowicie zmianą koła w samochodzie. Z opresji ją wybawił właśnie on w zamian za podwózkę. I tak zaczęła się ich przygoda życia, która odmieniła ich na zawsze. "Czasem trzeba wszystko stracić, żeby się dowiedzieć, czego potrzebujesz naprawdę." Książka została podzielona na dwie części w pierwszej była opisana ich podróż z perspektywy Aubrey. Natomiast druga część jest już z perspektywy Chance, który walczy z całych sił o swoją miłość. Bardzo mi tym zaimponował, bo każda kobieta chciałaby żeby ktoś się tak bardzo o nią starał jak zrobił to on. Bardzo ważnym elementem całej tej historii jest koza, która mnie rozwalała co się okazało była ich takim talizmanem i dzieckiem. "Podobno, jeśli wypuścisz coś z rąk i to coś do ciebie nie wróci, tak naprawdę nigdy do ciebie nie należało." "Słodki Drań" to niezwykle lekka i przyjemna przygoda przy której nie będziecie się nudzić. Jak już zaczniecie to nie będziecie mogli przestać, póki nie skończycie. Jest to opowieść o zabawnych przypadkach(koza to jedno z nich), namiętności która się cały czas unosiła nad nimi i pożądaniu. Lecz tak słodko nie jest bo życie stawia bohaterów również przed trudnymi wyborami. Ja z całego serca wam polecam tę książkę. Sama bym chciała przeżyć to co przeżyli bohaterowie. Wierzę w to, że każdy człowiek jest komuś przeznaczony tylko musi przyjść ten właśnie odpowiedni czas.

Swiatksiazkowymali.blogspot.com Malwina Nowak


Ona z całym swoim dobytkiem w samochodzie przeprowadza się na drugi koniec kraju, w trakcie jazdy, na stacji benzynowej poznaje Chanse'a. Okazuje się że podróżują do tego samego miejsca - co więcej - są na siebie skazani, dalszą drogę pokonują razem. Co z tego wyniknie? Czyżby miłość? Kochani po tą książkę po prostu trzeba sięgnąć

https://worldofcasie.blogspot.com


Przepiękny lekki romans, który rozbawia po pachy, jednocześnie doprowadzając do łez. Szybko się czyta, bohaterowie są bardzo dobrze wykreowani, a historia zawarta w książce jest niepowtarzalna. Czytając poprzednie książki tej autorki, nie jestem zawiedziona. Doskonale wiedziałam, że otrzymam to, co chciałam. Autorka ma swój styl pisania, który uwielbiam. Głównymi bohaterami książki jest Aubrey, oraz Chanse. Kobieta jest rudowłosą pięknością o zielonych oczach pracuje jako prawniczka. Właśnie spakowała wszystkie swoje rzeczy, aby wyjechać w nieznane, po rozstaniu z partnerem. Chance jest zarozumiałym i arogandzkim przystojniakiem, który poprzez kontuzję nie zdołał rozwinąć swojej karierysportowej. Ich spotkanie następuje na stacji benzynowej, w sklepiku. Bohater jest dla kobiety bardzo niemiły i pewny siebie. Wyjeżdzając, kawałek dalej psuje się jego motocykl. W tym samym momencie kobiecie w samochodzie psuje się koło. Chance oferuje jej wymianę koła, w zamian za podwózkę do Kaliforni. Nie mając innego wyjścia bohaterka przystaje na tę propozycję. Podróż zakłóca im jednak telefon Aubrey, który nieustannie dzwoni. Jest to Harry- były partner kobiety. Nowy pasażer podróży bez skrupółów nagle odbiera jedno z połączeń słowami: "- Harry, co słychać, brachu?" Mimo iż nie zna rozmówcy po drugiej stronie telefonu. Po kilku godzinach nieustannej podróży, bohaterowie postanawiają udać się do hotelu, aby odpocząć. Następnego dnia przy śniadaniu, kobieta opowiada, co było powodem jej aktualnej wyprowadzki. W ciągu dalszej podróży Chance zaczyna przeszukiwać rzeczy które zabrała ze sobą Aubrey. (Nie powiem co tam znajduję, jak przeczytacie to zobaczycie) Nagle dochodzi do wypadku. Bohaterom na szczęście nic się nie stało, lecz potrącili... kozła. Kobieta nie chcą zostawić go samego na pastwę losu, ładuje nowego pasażera ich podróży do samochodu na tylne siedzenie, zapina je pasami i zawozi do weterynarza. Jak później się okazuje, poza nie została potrącona, tylko zemdlała ze stresu. Na dodatek jest ślepa. Razem więc podróżują we trójkę. Wiedząc, że żaden hotel w okolicy nie przyjmnie ich z kozą na nocleg, postanawiają zrobić sobie biwak. Po zakupie namiotu oraz środków potrzebnych na biwak, przesypiają kolejną noc. Podróż mija im w coraz lepszej atmosferze. Po drodze odwiedzają przepiękny kanion. Nie chcąc spędzać kolejnej nocy na biwakowaniu, zatrzymują się w ekskluzywnym hotelu, postanawiając przemycić kozę, oraz zakupić jej taśmę klejącą i pampersy. Jednak wspólna wycieczka powoli dobiega końca. Nie chcąc się tak szybko rozstawać, para postanawia odwiedzić Las Vegas, gdzie szalejąc pod wpływem alkoholu biorą "Ślub na niby". Następnie spędzają pełną gorących emocji i wrażeń noc w hotelu. Historia nie kończy się jednak szczęśliwie, to jeszcze nie koniec, a może właśnie koniec? Bohaterka budzi się sama w hotelu, po Chance nie zostało ani śladu. Mężczyzna zabrał wszystkie swoje rzeczy i zniknął zostawiając ją bez żadnego słowa, czy chodź by liściku. Aubrey sześć godzin w hotelowym holu czeka na bohatera, lecz słuch po nim zaginął. Byłam bardzo zła na bohatera, wręcz kipiałam złością, lecz patrząc na to iż zostało jeszcze pół książki pomyśłałam " o nie... tak to nie może się skończyć" Następuje druga część książki. Gdzie wszystko od tego momentu opisywane jest z punktu widzenia mężczyzny. Jak się dowiadujemy, Chance zaraz po wyjściu z hotelu zaczął swoją dwuletnią odsiadkę w więzieniu, a gdy tylko wyszedł postanowił odszukać kobietę. Gdy tylko ją odnalazł, nie poszedł do niej bezpośrednio, tylko postanowił ją śledzić, aby dowiedzieć się o niej coś więcej. Aubrey posiada mały drewniany domek gdzie mieszka.... Gulasz, czyli koza, która towarzyszyła im podczas podróży. Mimu upływu lat kobieta nie zostawiła zwierzęcia. Ma również dobrą prace jako prawnik w biurze. Nieoczekiwanie ich drogi krzyżują się w pewniej kawiarni w Starbucks, co jest wielkim szokiem dla kobiety. Zostawiając Chanca bez słowa ucieka do swojego biura. Po kilku dniach jednak postanawia się do niego odezwać, pisząc sms-y. Mężczyzna po kilkunastu dniach otrzymuję ofertę pracy w kampanii reklamowej, co wymaga konsultacji z prawnikiem. Wykorzystuje tą sytuację, aby spotkać się z Aubrey w jej biurze. Gdy dochodzi do ich spotkania, Chance usilnie próbuję wytłumaczyć bohaterce co było powodem jego dwuletniego zniknięcia bez słowa. Lecz czy kobieta będzie chciała go wysłuchać? Jak dalej potoczy się los? Książkę czytało mi się jednym tchem. Jest w niej bardzo dużo momentów, gdy czytając śmiałam się na głos. Nie zabrakło także łez. Jeśli chcesz dowiedzieć się co było dalej, koniecznie sięgnij po książkę, a gwarantuję Ci, że się nie zawiedziesz. Nie rozumiałam kilku faktów w książce, ale nie przeszkadzają one w czytaniu książki. Zostawiam ocenkę 7/10

Atramentoweksiazki.blogspot.com Dominika Rudzka


Vi Keeland oraz Penelope Ward to autorki, których z pewnością nie muszę wam przedstawiać. Jestem pewna, że większość z was doskonale kojarzy obie panie oraz ich twórczość. Muszę przyznać, że osobiście bardzo chętnie sięgam po stworzone przez nie historie, ponieważ zawsze są one przepełnione emocjami i namiętnością. Cieszę się, że ich książki zyskały w Polsce taką popularność, a wydawnictwa chętnie je wydają, dzięki czemu mam możliwość się z nimi zapoznać. Kiedy tylko dostrzegłam w zapowiedziach "Słodkiego drania", wiedziałam, że prędzej czy później sięgnę po tę lekturę. Choć okładka nie do końca spełniła moje oczekiwania, byłam gotowa zaryzykować i przekonać się czy również tym razem Vi Keeland oraz Penelope Ward pozytywnie mnie zaskoczą. Zapraszam do zapoznania się z dalszą częścią recenzji, w której z pewnością znajdziecie wszelkie potrzebne informacje i odpowiedzi na nurtujące was pytania. Stacja benzynowa gdzieś na pustkowiu Nebraski nie jest zbyt romantycznym miejscem, zwłaszcza dla tych, którzy są w złym humorze. Aubrey była. Znużona wielogodzinną trasą w perspektywie miała jeszcze wiele godzin dalszej jazdy. Uciekała przed swoją przeszłością, chciała ukoić złamane serce i rozpocząć nowe życie w Kalifornii. Chance, zarozumiały przystojniak z Australii, wkurzył ją od pierwszego wejrzenia. Był niesamowicie seksowny, ale do przesady arogancki. Dziewczyna przestałaby o nim myśleć pięć minut po wyjeździe ze stacji, gdyby nie problem z kołem, którego sama nie była w stanie zmienić. Również Chance nie mógł wyruszyć w dalszą podróż - nie umiał poradzić sobie z awarią motocykla. Chcąc nie chcąc, dalej pojechali razem. Wkrótce Aubrey z zaskoczeniem odkrywa w tym pewnym siebie zarozumialcu najlepszego kompana podróży, jakiego mogłaby sobie wymarzyć. A i Chance wygląda na faceta, który również coś do dziewczyny czuje. Wyprawa wydłuża się do kilku dziwnych, ale cudownych dni. Jest zabawnie, miło, a napięcie między dwojgiem ludzi rośnie. Aubrey zakochuje się w przystojnym Australijczyku i wszystko zdaje się zmierzać do szczęśliwego końca, gdy któregoś dnia, zupełnie nieoczekiwanie, Chance znika bez pożegnania... To co zdecydowanie mocno wyróżnia te autorki to świetne poczucie humoru, które możemy zaobserwować już przy pierwszych kilkudziesięciu stronach "Słodkiego drania". Czytając tę powieść wielokrotnie zanosiłam się głośnym śmiechem, nie potrafiąc go opanować - czytanie tego tytułu w autobusie lub tramwaju grozi niebezpieczeństwem w postaci dziwnych spojrzeń kierowanych przez innych pasażerów w naszą stronę. Sytuacje, które spotykały głównych bohaterów były zabawne i wnosiły mnóstwo pozytywnych emocji do całej historii. Fabuła "Słodkiego drania" wciągnęła mnie już od pierwszych stron i intrygowała do samego końca. Muszę przyznać, że bardzo trudno było mi się pożegnać z głównymi bohaterami i zrobiłam to z ogromną niechęcią. Aubrey oraz Chance to postacie, które doskonale do siebie pasują i według mnie tworzą świetny duet, który szybko zyskuje sympatię czytelnika. Nie będę ukrywać, że osobiście po prostu ich uwielbiam, a śledzenie ich przygód sprawiło mi całą masę przyjemności. Zdaję sobie sprawę, że szansa na to, że w prawdziwym życiu spotka nas coś podobnego jest mniejsza niż minimalna, ale ta historia pomimo tego na długo pozostanie w mojej pamięci. Autorki posługują się bardzo prostym i lekkim językiem dzięki czemu powieść czyta się w błyskawicznym tempie. "Słodki drań" to tytuł, który świetnie nadaje się na chwilę relaksu i zapomnienia o codziennych obowiązkach i problemach. To świetna propozycja dla każdego kto szuka mało wymagającej lektury i po prostu chce się dobrze bawić podczas czytania. Ja z niecierpliwością czekam na kolejne książki tych autorek, a wam życzę przyjemnej lektury "Słodkiego drania".

Ksiazki-milki.blogspot.com Kamila Idziaszek


Od jakiegoś czasu coraz więcej czytam powieści dwóch świetnych pisarek, Vi Keeland i Penelope Ward. Jestem zachwycona tym duetem oraz tym, co tworzą. "Słodki Drań" niemalże od pierwszych stron pochłonął mnie doszczętnie. Obie pisarki nawet osobno są warte każdej powierzonej im minuty, jednak razem wychodzi im coś niezwykłego. Całkowicie popadłam w stan czytelniczego ciągu. Nie mogłam oderwać się nawet na chwilę. Lekturę zakończyłam późno w nocy, jednak nie żal mi tych paru chwil. Co prawda sen jest ważny, ale przecież książka nie może czekać! Mnie osobiście najlepiej czyta się w moich zaciszu łóżkowym. Nikt mi nie przeszkadza (no, chyba, że chrapiący mąż) cisza, spokój i moja książka. Kartki w ruch, Ania czyta! Okładka przedstawia seksownego Pana, który mi się osobiście ani trochę nie podoba. Natomiast ten osobnik, którego skrywa wnętrze tej oprawy, jest moim kolejnym mężem. „Wracając tamtego wieczora do domu, podjąłem ciężką decyzję. Zejdę jej z oczu na jakiś czas. Dam jej trochę przestrzeni. Podobno jeśli wypuścisz coś z rąk i to coś do ciebie nie wróci, tak naprawdę nigdy do ciebie nie należało. Choć zważywszy, że to ja pierwszy ją opuściłem, chyba niczego nie da się przewidzieć.” Pierwsze spotkanie dwojga naszych głównych bohaterów jest dość śmieszne. Zdarza wam się, że ktoś potrafi wkurzyć was od pierwszego wejrzenia? Aubrey spotkała swojego towarzysza podróży na stacji benzynowej, kiedy jej opona w kole niedomagała, a jego motor również się zbuntował. Tak oto ta dwójka wyruszyła we wspólną podróż. Nasi bohaterowie odkrywają siebie nawzajem, do momentu, aż któreś z nich się zakocha. Nie zdradzę wam więcej! O nie! Książka w ręce i #polkiczytają. “Czasem ci, którzy budują wokół siebie najwyższe mury, próbują w ten sposób chronić największe serca”. Jedno jest pewne, humoru tutaj nie brakuje. Niektóre momenty były tak absurdalne, że aż śmieszne. W sumie zazdroszczę głównej bohaterce jednej rzeczy, podróży w nieznane z nieznajomym, oczywiście nie byle jakim, a TAKIM nieznajomym. Zwiedzanie różnych zakamarków Stanów musi być niezwykłe. Fabuła bardzo mi się podoba. Nie jest ciężka, można spokojnie odpocząć i się pośmiać. Jestem wdzięczna tym dwóm Panią za umilenie mojego czasu. Czekam na dalsze dzieła tego duetu! Polecam! 8/10

zapiski-ksiazkoholiczki.blogspot.com Anna Gołuch-Bidas


Lubicie książkowe duety? Który z nich skradł Wasze serca? Moim ulubionym jest zdecydowanie Vi Keeland oraz Penelope Ward. Obie autorki osobno piszą wspaniałe historie, a połączenie dwóch mistrzyń jest totalną bombą! ⠀ “Słodki drań” to bardzo przyjemna i zabawna lektura. Aubrey i Chance poznają się w niezbyt romantycznych warunkach, a początek ich znajomości nie należy do najbardziej ckliwych. Przeciwności losu łączą ich ścieżki i tym oto sposobem, dwoje nieznanych sobie dotąd ludzi, spędza kilka dni w jednym samochodzie. W tym czasie między nimi zaiskrzyło, wszystko zdawało się być na dobrej drodze, do czasu, aż Chance zniknął bez słowa… Jak Aubrey poradziła sobie z tą nieoczekiwaną utratą? Przyznam szczerze, że początek “Słodkiego drania” niespecjalnie mnie wciągnął. Wydawało mi się, że gdzieś już to widziałam i czytałam, ale na szczęście nie zrezygnowałam tak łatwo. I jakże to była dobra decyzja! Tak bardzo się później wciągnęłam w historię Aubrey i Chance’a, że przeczytałam ją jednym tchem. To, co najbardziej lubię w duecie Keeland i Ward, jest ich wspaniałe poczucie humoru i świetny styl. Książka nie wieje nudą, a każde zakończenie rozdziału cichutko skłania do przeczytania kolejnego. I tak za każdym razem! Autorki, mimo moich początkowych wątpliwości, zadbały o to, aby historia przedstawiona w książce była oryginalna i zaskakująca, ale przede wszystkim chwytająca za serce. Nie mogę zarzucić im, że to się nie udało. Osobiście jestem oczarowana historią Aubrey i Chance’a, a koza była elementem równie zabawnym, co uroczym. Keeland i Ward opowiedziały nie tylko o miłości, ale w “Słodkich draniu” zawarły także takie wątki jak przyjaźń i cierpliwość w dążeniu do szczęścia. Polecam tę historię z całego serca wszystkim miłośniczkom dobrego romansu - na pewno się nie zawiedziecie!

book.monsterpl Dagmara Jakubczak


Aubrey to młoda kobieta, która postanowiła diametralnie zmienić swoje życie. Ponieważ jej były chłopak nie mógł pogodzić się z myślą, że go rzuciła po tym, jak dowiedziała się o jego zdradzie, postanowiła poszukać pracy w innej miejscowości i tam się przeprowadzić. Pierwszą ofertę otrzymała z Temecula w Kalifornii i to właśnie tam postanowiła zamieszkać. Wielogodzinna trasa nie należy jednak do przyjemnych. Zmęczona i głodna zatrzymała się na stacji benzynowej na pustkowiu Nebraski. Oglądając jedną z tych śmiesznych głów prezydenta na sprężynie, spotyka niesamowicie przystojnego faceta, który śmieje się z jej zachowania i każe wyciągnąć jej kij z tyłka, gdyż za bardzo bierze wszystko do siebie. Dziewczyna chce odjechać i nigdy więcej go nie spotkać, ale jego zepsuty motor i jej przebita opona sprawia, że postanawiają jechać razem. O wyjdzie z tej wspólnej podróży? Aubrey to bohaterka, którą na prawdę łatwo polubić. Na początku wydawała mi się trochę sztywna, ale później się rozkręciła i stała się świetną postacią. Chance to mężczyzna, o którym początkowo nie wiemy za wiele. W sumie to wiadome jest tylko to, że jedzie do Kalifornii, ale w jakim celu tak na prawdę, do już nie. Kiedy był małym chłopcem wyjechał z rodzicami do Australii. To tam się wychowywał i spędził większą część swojego życia. Miłość do piłki nożnej sprawiła, że udało dostać mu się do reprezentacji. Pech jednak sprawił, że już na pierwszym meczu doznał kontuzji i nigdy więcej nie zagrał. To wydarzenie trochę go przybiło, gdyż jego marzenia legly w gruzach. Kiedy spotyka Aubrey wie, że musi się trzymać od tej dziewczyny z daleka. Chociaż jest piękna i urocza, to nie może sobie teraz pozwolić na jakiekolwiek uczucia. Czy to jednak jest możliwe, kiedy jest się zamkniętym przez wiele godzin w jednym samochodzie? Początkowo myślałam, że Chance to taki przystojny i seksowny facet, który myśli, że jest idealny i wszystko mu wolno. Okazało się jednak, że bardzo się co do niego myliłam i bardzo się z tego powodu cieszę. Kiedy dowiedziałam się, że ta książka ma pojawić się na naszym rynku wydawniczym, pomyślałam sobie: serio, znowu one? Jeżeli czytaliście recenzję poprzedniej książki tych autorek, to wiecie, że kompletnie nie przypadła mi ona do gustu. Była pusta, schematyczna i bezsensowna. Po dłuższym namyśle zdecydowałam jednak, że dam im drugą szansę, zwłaszcza, że po opisie książka zapowiadała się na prawdę dobrze. W dodatku uważam, że każdy autor zasługuje na drugie podejście, bo ciężko jest ocenić cała twórczość, jeżeli przeczytało się tylko jedną książkę. I wiecie co? Cieszę się ogromnie, że to zrobiłam, bo to jest na prawdę dobra książka. Spodziewałam się przewidywalnej i banalnej historii przesyconej seksem, a dostałam coś lekkiego, niebanalnego i z dobrym humorem. W tym wypadku duet Keeland i Ward spisał się na medal. Zazwyczaj się lubię powieści, w których główni bohaterowie zakochują się w sobie zbyt szybko. Wydaje mi się to nierealne i niemożliwe w naszym świecie. Tutaj jednak spisało się to bardzo dobrze, gdyż wcale nie wydaje się sztuczne. Bohaterowie spędzają że sobą kilka pięknych i cudownych chwil, w których oddają sobie wzajemnie serca. Jednak później Chance znika i tak na prawdę nie wiadomo dlaczego. Przecież ewidentnie on również poczuł coś do Aubrey. Nic nie przygotowało mnie na to, czego dowiedziałam się później. Ten szok i niedowierzanie zostaną ze mną do końca. Jak zapewne możecie się domyślić, jest to romans drugiej szansy. Ja wiem, że na naszym rynku jest ich teraz bardzo dużo, jednak w tej książce znalazłam coś nowego, co jeszcze się nie pojawiało i na prawdę warto po nią sięgnąć. "Słodki drań" pokazał mi, że czasami warto dać autorom drugą szansę. To świetna książka, która nie zawiera w sobie utartych schematów i znanych już z innych historii bohaterów. Humor, który tak często pojawia się w tej powieści, szczególnie na początku, sprawił, że w kilku miejscach płakałam że śmiechu. Niebanalna historia, która zostanie w mojej pamięci na dłużej. Ocena: 8/10

Fantastyczny-swiat-ksiazeek.blogspot.com Martyna Piętka


Już na samym początku muszę przyznać, że żałuję, że z jednej strony nie sięgnęłam po tę książkę wcześniej a z drugiej cieszę się, że mogłam poznać ją teraz i zaczytywać się w niej do woli. Jaką książkę mam na myśli spytacie? Chodzi tu o jedną z książek niezastąpionego duetu Vi Keeland i Penelope Ward a mianowicie o „Słodkiego drania”. Po jej przeczytaniu nie mogę nie stwierdzić, że po prostu MUSICIE po nią sięgnąć, kiedy tylko będziecie mieli taką możliwość i gwarantuję Wam, że nie będziecie zawiedzeni. Jeśli szukacie świetnej mieszanki historii powstania związku, romansu i humoru nie musicie już szukać dalej, ponieważ „Słodki drań” to właśnie taka mieszanka… i wiele, wiele więcej. Chcecie wiedzieć dlaczego? Zapraszam na moją recenzję.Aubrey poznajemy podczas wycieczki do Kalifornii. Potrzebuje nowego startu po tym, jak jej były chłopak ją zdradził. Zostawiła wszystko za sobą i przyjęła pierwszą propozycję pracy, jako prawnik w małej firmie startupowej w Temecula, w Kalifornii. Jej wyprawa zdecydowanie zmienia się na lepsze, gdy w drodze spotyka Chance'a, seksownego, aroganckiego mężczyznę, który czasami ją denerwuje, no dobrze częściej niż czasami, a mimo to sprawia, że ​​coraz bardziej ją przyciąga, bardziej niż ktoś kiedykolwiek. Chance jest seksownym Australijczykiem, który kiedyś był zawodowym piłkarzem. Jest w drodze do domu do Kalifornii, kiedy jego motocykl umiera. Aubrey i Chance zgadzają się podróżować razem samochodem Aubrey po tym, jak Chance go naprawia. W miarę upływu czasu i wzajemnego poznawania się, Aubrey i Chance nie mogą zaprzeczyć silnej chemii między nimi, ale nie mogą zapomnieć, że zmierzają w dwóch różnych kierunkach. Coś się dzieje między tą dwójką a w końcu zostają rozdzieleni przez pewne zdecydowanie nieprzyjemne okoliczności. Ta książka naprawdę mi się podobała i wciągnęła mnie od pierwszej strony, tak jak to bywa w przypadku książek tego duetu. Jak wspomniałam powyżej, jest w niej trochę wszystkiego, co składa się na bardzo dobrą książkę z tego gatunku. Szczerze mówiąc, było znacznie lepiej niż się spodziewałam. Historia była po prostu zabawna, zabawna od początku do końca. To było orzeźwiająca, zabawna i niezwykle seksowna książka. Historia jest podzielona na dwie części. Pierwsza z nich pisana jest z punktu widzenia Aubrey, a druga z punktu widzenia Chance'a. Podczas gdy pierwsza z nich jest bardziej zabawna, druga jest bardziej „poważna”. Osobiście podobała mi się pierwsza część, więc nie miałbym nic przeciwko, żeby cała historia była taka - prosta i zabawna. Mając na uwadze powyższe, myślę, że ogólnie fabuła była zachwycająca, a sposób opowiadania był fantastyczny. Trzymał mnie on przyklejoną do stron aż do samego końca. Zarówno Aubrey, jak i Chance były ujmującymi, dobrze rozwiniętymi postaciami. Podobała mi się Aubrey i jej osobowość. Była zabawna, słodka, a nawet godna zaufania. Ale to, co sprawiło, że ta książka była dla mnie wspaniałym doświadczeniem, była postać Chance’a. Wygląda na to, że kocham bardziej zarozumiałego drania, niż sobie wyobrażałam. Mężczyzna ten był niezwykle seksownym i pociągającym typem, wspaniałym, uroczym jak również niezwykle radosnym. Tak muszę powiedzieć, że podobała mi się jego zarozumiałość i to jaki był w stosunku do Aubrey. W miarę rozwoju fabuły widzimy jego słodką i „poważniejszą” stronę, która również mi się spodobała. Mężczyzna z pewnością wiedział, czego chce i to również dodawało mu uroku. Chemia między Aubrey i Chancem była naprawdę dobrze opisana, a seksualne insynuacje, także seksowne momenty między nimi były fantastycznie opisane. Dialog między nimi w pierwszej części był zabawny i po prostu uwielbiałem ich dowcipne przekomarzanie się. Od czasu do czasu między nimi było naprawdę bardzo zabawnie. I po prostu nie mogę tutaj nie wspomnieć pewnej drugoplanowej postaci, która o mały włos nie skradłaby całej historii a mam na myśli tutaj małą kózkę, która była słodka i zabawna. Uwielbiałam ją po prostu. Podsumowując, „Słodki drań” był bardzo przyjemną lekturą, która przyciągnie Waszą uwagę od samego początku dzięki wielu słodkim i zabawnym momentom, dwóm ujmującym postaciom, które utrzymają Wasze skupienie z tego lub innego powodu i pięknym romansie, który skradnie Wasze serca. Polecam gorąco.

michalinowebuki.blogspot.com Michalina Janczak


Jak tylko przeczytałam opis słodkiego drania to wiedziałam, że książkę muszę mieć ! Uwielbiam ten duet Keeland & Ward, więc to kolejna książka w moich skromnych progach. Jeżeli jesteście ciekawi recenzji tej książki to zapraszam dalej. OCENA: 8/10 „Słodki drań” to historia o tym, jak przypadkowe spotkanie może zmienić życie. Opowieść, która utwierdza w przekonaniu, że niemożliwe nie istnieje. Czasem trzeba podjąć odrobinę ryzyka i posłuchać swojego wewnętrznego głosu. Nikt nie odpowie zawczasu czy będzie warto. Tym razem autorki przedstawiają Aubrey i Chance'a. Aubrey jest w trakcie przeprowadzki... nie, inaczej... przeprowadza się na drugi koniec w kraju, a w swoim aucie ma cały swój dobytek. Podczas postoju na pewnej stacji paliw zauważa zaparkowany obok motocykl... a chwilę później staje oko w oko z jego właścicielem. Który, tak się składa, kieruje się w te same strony co Aubrey. Z pewnych przyczyn od nich niezależnych, zmuszeni są zostać współtowarzyszami podróży. Co z tego wyniknie? Oj, z pewnością dużo śmiechu! O czym jest zatem Słodki drań??? „Stacja benzynowa gdzieś na pustkowiu Nebraski nie jest zbyt romantycznym miejscem, zwłaszcza kiedy jesteś w kiepskim humorze. Aubrey była. Znużona wielogodzinną trasą w perspektywie miała jeszcze wiele godzin dalszej jazdy. Uciekała przed swoją przeszłością, chciała ukoić złamane serce i rozpocząć nowe życie w Kalifornii. Chance, zarozumiały przystojniak z Australii, wkurzył ją od pierwszego wejrzenia. Był niesamowicie seksowny, ale do przesady arogancki. Dziewczyna przestałaby o nim myśleć pięć minut po odjechaniu ze stacji, gdyby nie problem z kołem, którego sama nie była w stanie zmienić. Również Chance nie mógł wyruszyć w dalszą podróż — nie umiał poradzić sobie z awarią motocykla. Chcąc nie chcąc, dalej pojechali razem. „Droga, która nas tu przywiodła, nie zawsze była prosta, ale uczyniła nas silniejszymi i w pełni gotowymi na to, co będzie dalej.” Kolejnym plusem są postacie, które z miejsca wkradają się do serca i w nim pozostają. Aubrey i Chance są jak dwa żywioły, charakterni, ale zupełnie inni. Ona zaczyna nowy rozdział w życiu i stara się odnaleźć, nie jest jednak nieśmiała i zahukana. Potrafi pokazać pazurki i być uparta, wyrazić swoje zdanie, a na drugą szansę trzeba u niej mocno zapracować. Chance… ten facet potrafi namieszać w głowie oraz sercu, niby irytuje i przekracza granice, ale z drugiej strony zabawny, troskliwy, uroczy i nie zgrywa bad boya, chociaż ma też tajemnice i podejmuje decyzje, za którą trudno go przez jakiś czas lubić. Trudno jednak przejść obojętnie obok słownych przepychanek tej dwójki oraz otaczającej ich chemii i rodzącej się więzi. Nie można też zapomnieć o czworonożnym bohaterze tej historii. Och, ile ja się dzięki niemu uśmiałam! Takiego zwierzaka chyba jeszcze w żadnej książce nie było. Rozczulił mnie i zdobył całe serducho. Ta powieść nieco się różni od poprzednich książek tego duetu. Historia w Słodkim draniu została podzielona na dwie części. Pierwsza charakteryzuje się lekkością i ogromną dawką poczucia humoru. Natomiast druga część jest poważniejsza i bardziej złożona, chociaż i w niej nie brakuje zabawnych momentów. Muszę się Wam przyznać, że polubiłam postać Aubrey, ponieważ jest ona zabawną i słodką młodą kobietą, ale potrafi też być również bardzo poważna. Uwielbiam, też w niej to, że nie stawała się słodką idiotką, która dostawała małpiego rozumu na widok seksownego mężczyzny, jakim był niewątpliwie Chance. Pewnie nic dziwnego, ale „Słodki drań” wciągnął mnie od samego początku i najzwyczajniej w świecie nie potrafiłam się oderwać. No nie umiałam! Przez tę historię się po prostu płynie i ciężko ją odłożyć. Wspaniała, warta akcja, gdzie ciągle coś się dzieje, ciekawi i z poczuciem humoru bohaterowie, zabawne momenty... czego chcieć więcej! Ale powiem wam, że autorki mnie solidnie zaskoczyły! Domyślałam się, że Chance coś ukrywa, jednak nie przypuszczałam, że chodzi o coś takiego! Przyznam, że nieco mnie zatkało. Ale i cieszę się, że pojawiło się coś nieco innego.

Testujzpa2ul.pl Paulina Kowalew


Książki z motywem podróży są prawdopodobnie jednymi z najchętniej czytanymi przeze mnie romansami. Być może dlatego, że takie podróżowanie po świecie zawsze było jednym z moich największych marzeń. Takie historie dają mi możliwość wybrania się w podróż po miastach Ameryki, jazdy po słynnych autostradach, życia moimi marzeniami razem z bohaterami. Kiedy zobaczyłam zapowiedź tej książki, wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Zwłaszcza, że to powieść duetu Vi Keeland oraz Penelope Ward, które w ostatnim czasie bardzo mocno polubiłam. I cóż, autorki po raz kolejny mnie nie zawiodły. Co więcej, sprawiły, że pragnę tylko więcej. - Wrzuciłem ci tam trochę drobnych. Może uda ci się za to kupić trochę poczucia humoru. Aubrey podróżuje swoim autem do Kalifornii, nowego miejsca zamieszkania. Zostawia za sobą dotychczasowe życie i chce rozpocząć nowe, z czystą kartą. Na początku poznajemy ją jako osobę dość nieśmiałą, uporządkowaną i mało spontaniczną. Dopiero kiedy na stacji benzynowej w Nebrasce poznaje Chance'a, mężczyzna wydobywa z niej jej prawdziwą tożsamość. Przekracza jej granice, mówi bezczelne, świńskie rzeczy, tym samym sprawiając, że Aubrey staje się bardziej śmiała, otwarta i wyluzowana. Chance natomiast od razu uderza w czytelnika swoim niewyparzonym językiem, otwartością, bezwstydnością. Mówi co myśli i właśnie to na początku tak denerwuje Aubrey. Uważa go za dupka, który ma zbyt wielkie ego, ale to, co najbardziej ją irytuje, to to, że jest niezwykle atrakcyjny. Ze swoim australijskim akcentem i ciałem z okładki magazynów (i to dosłownie) sprawia, że nie można mu się oprzeć. Nie muszę chyba zaznaczać, że Chance skradł moje serce i nawet nie jest mi przykro, że zrobił to z taką łatwością. Jasne, popełnia kilka błędów, ale nawet wtedy nie potrafiłam się na niego złościć, bo jego powody były uzasadnione. Jest seksowny, słodki, kochany, bezczelny, skory do poświęceń - cóż więcej mogłabym sobie wymarzyć? Czasem trzeba wszystko stracić, żeby się dowiedzieć, czego potrzebujesz naprawdę. Autorki podzieliły książkę na dwie części, z czego pierwsza skupia się na podróży bohaterów, opowiedziana oczami Aubrey, a w drugiej przeskakujemy już dwa lata później i czytamy oczami Chance'a. Nie będę ukrywać, że to pierwsza część była moją ulubioną i trochę żałuję, że trwała tak krótko. Zdecydowanie była lżejsza, mniej problematyczna, a podróż po Ameryce tylko nadawała jej genialnego klimatu. Wtedy poznajemy też perełkę tej książki, a mianowicie kozę Gulasza Pixy Esmeraldę Śnieżkę, który wyrusza w podróż razem z naszymi bohaterami. Druga część książki podobała mi się już trochę mniej, a głównie dlatego, że zaczęła mnie irytować główna bohaterka. Po tym jak Chance zostawił ją samą w hotelu i bez pożegnania wyjechał, jestem w stanie zrozumieć, że mu nie ufała, gdy ponownie pojawił się w jej życiu. Zwłaszcza, że ona ruszyła dalej, miała dobrego chłopaka, pracę i wreszcie zaczynała być szczęśliwa. Nie chcę tu przeprowadzać zbędnego monologu, bo sami musicie poznać szczegóły ich rozstania i późniejszego ponownego spotkania, ale doprawdy uważam, że Aubrey zbyt długo zwodziła Chance'a, a tym samym także swojego chłopaka. Narobił się taki zbędny bałagan i ta lekkość i humor książki, które wciągnęły mnie w pierwszej części, uleciały. Muszę przyznać, że podziwiam cierpliwość i determinację Chance'a, gdy próbował odzyskać Aubrey. Ja miałam ochotę nią potrząsnąć, żeby przejrzała na oczy i zauważyła, ile on dla niej robi. Zwłaszcza, że wytłumaczył się ze swojego zachowania i moim zdaniem jego powód był bardzo dobry i w dużej mierze tak naprawdę niezależny od niego, a Aubrey zbyt mocno to wyolbrzymiła. Wyrzuciła mnie ze swojego życia. Cóż, cholernie mi przykro. Bo właśnie wróciłem. "Słodki Drań" to książka na jeden wieczór, idealna na poprawę humoru. Bawi do łez, wzrusza i sprawia, że zakochujemy się w postaciach, nie chcąc się z nimi żegnać. Ta historia była taka świeża, przyjemna i nawet pomimo irytującego zachowania bohaterki w drugiej części, książka była dobra od początku do końca. Bohaterowie są nieidealni i popełniają błędy, ale dzięki miłości odnajdują wspólne szczęście. Autorki napisały naprawdę dobrą historię o bratnich duszach, drugich szansach, wybaczeniu, z dodatkiem atrakcyjnego, cudownego, aroganckiego Australijczyka i mdlejącej, ślepej kozy. Zakończenie może i jest przewidywalne, ale to nie odebrało mi przyjemności z czytania. A Chance zostaje moim nowym książkowym mężem! Gorąco polecam.

Weronika Recenzuje Weronika Czuryszkiewicz


"Jedna chwila może zmienić w życiu tak wiele" #SłodkiDrań bestsellerowego duetu Penelope Ward: Author oraz Author Vi Keeland to nowa propozycja wydawnicza od Editio Red Każdy, kto chociaż raz zasmakował twórczości tych dwóch autorek wie, że może liczyć na niesamowitą historię pełną humoru, gorącego romansu i zaskakujących zwrotów akcji. Moja recenzja: Wyobraźcie sobie, że utknęłyście pośrodku pustkowia, z przebitą oponą samochodu i jedynym ratunkiem okazuje się pomoc od przystojnego, jednak dość aroganckiego i mega pewnego siebie faceta, który w zamian oczekuje podwózki. Brzmi ekscytująco? Tak, bo właśnie taka była niespodziewana podróż dwójki głównych bohaterów, którzy mimo, iż bardzo różnili się od siebie, to ten nieoczekiwany zwrot w ich życiu, dał im przeżyć niesamowitą przygodę. Słodki drań, czy też z oryginału Cocky Bastard, idealnie oddaje osobowość #Chance'a. Przystojny Australijczyk, który kupi was i oczaruje swoim wyluzowanym sposobem bycia, żartownisia i umiejącego samą gadką "dirty talk" zmiękczyć kobiece kolana. Jednak pod tą maską Chance ukrywa swoje tajemnice. #Audrey to twardo stąpająca po ziemi i lubiąca mieć wszystko pod kontrolą dziewczyna, która ucieka od swojego dotychczasowego życia. Mimo, że różnili się od siebie, to chemia tworząca się między nimi stawała się coraz silniejsza i nie mogłam się wprost doczekać, aż wybuchnie wielkim ogniem. Książkę można podzielić na dwie części, a każda z nich dostarcza innych emocji. Do tego podwójna narracja bohaterów, daje nam spojrzeć na historię oczami Audrey i Chance, i tutaj czeka na Was mała niespodzianka. Zabawne dialogi, niespodziewane zwroty akcji, a do tego gorące uczucie, które pomału budziło się pomiędzy bohaterami, by nagle rozkwitnąć i jednocześnie zmienić się w popiół. Ta książka to ogromna bomba emocjonalna, przy której doznacie całego wachlarza emocji. Przygotujcie się na jazdę bez trzymanki z tą fantastyczną parą bohaterów i wielu innych, którzy idealnie uzupełniają i ubarwiają tą historię ( tutaj kolejna niespodzianka). Z tą książką spędziłam cudowny czas. Jej fabuła była orzeźwiająca, lekko łamała serce, jednak pokochałam bohaterów cały sercem, dlatego polecam ją wszystkim miłośnikom rom-com'ów.

Bookmarksbyjasmina.blogspot.com Ewelina Chajdecka


Człowiek od zawsze chciał przejąć kontrolę nad sobą i swoim życiem. Ujarzmić otoczenie, odnaleźć mocne strony i dążyć ku doskonałości. Nie przewidział tylko jednej siły, tej wypływającej z miłości. To ona pojawia się niespodziewanie, nie daje się ujarzmić, bawi się nami i tym, jak reaguje na nią nasze serce. Wyjścia zawsze są dwa, poddać się biegowi rzeki lub wciąż uparcie bronić się przed nieuniknionym. Która droga przyniesie większe straty? Aubrey dusi się w dotychczasowym życiu. Wie, że pora nie tylko odciąć się od byłego faceta, ale i postawić na szersze zmiany. Najlepszym sposobem na wdrożenie planu jest przeprowadzka. Kalifornia wydaje się idealnym miejscem na nowy początek. Postój na jednej ze stacji przysparza kobiecie mnóstwa wrażeń ma jednak nadzieje, że ich sprawca już nigdy nie stanie na jej drodze. Niestety pech lub jak kto woli przeznaczenie, nie czeka zbyt długo, by drogi tej dwójki ponownie się przecięły. Złapanie gumy w kole i awaria motocykla, a to wszystko w tym samym miejscu i czasie. Mężczyzna za pomoc w zmianie opony oczekuje podwózki. Niby nic takiego, ale czy Aubrey uniesie nadmiar zarozumialstwa i przystojności w jednym? Co przyniesie wspólna podróż? Nie ma chyba takiej mocy, która odciągnęłaby mnie od powieści spod pióra tego duetu. Choć czasami historię są na wskroś romantyczne i słodkie, to i tak odnajdują drogę do mego serca. Czy Słodki drań też tego dokonał? Bez dwóch zdań od pierwszych stron powieści wyczuć można styl obu autorek. Lekkość i świeżość połączone z ogromną dawką humoru to niezaprzeczalnie mocne punkty tej opowieści. Pomysł na fabułę może lekko oklepany, poznają się przez przypadek, on jej zachodzi za skórę, a los splata ich drogi ponownie. Tylko że na tym podobieństwa się kończą, ustępując pola wydarzeniom humorystycznym, romantycznym i mrożącym krew w żyłach. Będziecie mogli poczuć smak łez zarówno słodkich, jak i gorzkich. Zmierzyć się nie tylko z historią pełną zawirowań, zmian kierunku, ale i bohaterami, którzy urzekną was naturalnością, poczuciem humoru, ale i podejściem do życia. Oboje mają swoje za uszami, każde z nich ciągnie za sobą przeszłość, która niejednokrotnie sprawi, że grunt zacznie osuwać się im spod nóg. Aubrey i Chance bez problemu wciągną was w swoje losy, niezauważalnie staniecie się częścią tej słodko-gorzkiej historii, która pozwala nam wierzyć, że miłość nie pyta o zdanie i po prostu się pojawia. Nie ma mowy, byście wyczuli, za które fragmenty odpowiedzialna jest konkretna autorka. To już kolejna powieść, w której oczarowują nas lekkością i zgraniem. Z wyczuciem i kunsztem kolejny raz zdobywają moje czytelnicze serce, oddając w moje ręce opowieść o miłości, odnajdywaniu siły i nowym początku. Pokazują, że nie tylko kot i pies mogą się stać zwierzątkiem domowym. Sprawiają, że całą sobą wciąż wierze w istnienie tak czułych i walczących o każdy uśmiech swojej wybranki mężczyzn, podobnych do Chance'a. Pełna zwrotów akcji, trudnych decyzji i minut wypełnionych czystym niewymuszonym śmiechem opowieść, która właśnie w chwili czytania tej recenzji powoli, niepostrzeżenie szturmuje wasze umysły. Dajcie się ponieść opowieści, która uprzyjemni wam wieczór, dając chwile zapomnienia. Ocena:

Martawsrodksiazek.blogspot.com Marta Daft


NE ZNOWU TO ZROBIŁY! ZNOWU! Kolejna książka z duetu, który kocham, uwielbiam i mega mocno szanuje. Już pewnie wiecie o co chodzi? Nie no naprawde? Nie słyszeliście o mojej wielgachnej miłości do duetu Vi Keeland i Penelope Ward? To poznajcie ją! A dzisiaj za omawianie weźmiemy "Słodkiego Drania" czyli nowość od @editio.red Poznajcie "Słodkiego Drania". Seksownego australijskiego motocyklistę, który najpierw Was rozkocha w sobie a potem zostawi bez jakiwgokolwiek pożegnania. Autorki znowu są w szczytowej formie. Powiem nawet więcej to jest najlepsza ich książka moim skromnym zdaniem. Motyw podróży, który został tutaj zawarty to istne moje marzenie od wielu lat. Bo kto nie chciałby przejechać Ameryki samochodem, zjechać na jakieś mało znaczące drogi i poznać ten zew przygody? Wszystko oczywiście ubrane w specyficzny humor obu Autorek oraz historii która jest bardzo nietuzinkowa i zaskakująca. Myślałam, że już z repertuaru Autorek wszystko poznałam, ale jak widać nie - tutaj nadal umieją mnie bardzo pozytywnie zaskoczyć. A to już jest powiem szczerze troche trudne bo w końcu to nie jest moja pierwsza przeczytana ich książka. A żeby was teraz rozśmieszyć troche to powiem, że po tytule spodziewałam się bardziej kontynuacji "Drania z Manhattanu" jakoś od razu nasunęło mi się to skojarzenie, ale jednak po przeczytaniu opisu stwierdziłam, że sromotnie sie pomyliłam Chase i Aubrey (ale czytajcie to tak jak Chase wymiawia, czyli "A-BRIII") to jest para totalnie odjechana i jedna z moich ulubionych. Jak pamiętacie, mówiłam o tym, że tutaj w każdej książce z tego duetu postacie są powtarzalne, ale tutaj troche sie to zmieniło. Chase był z totalnym jajem i to mi się mega podobało. No ruch w dobrą strone! Polecam! Zaśmiejecie się, spędzicie dobry czas przy tej książce a nazwiska tych Autorek to gwarancja dobrej książki!

Instagram.com/emczytelnik Emilia Krawczyk


Zrobiło się znowu zimo, więc może pora się rozgrzać przy romansie?😎😏 Vi Keeland i Penelopa Ward - ten duet autorek skusił mnie do sięgnięcia po "Słodkiego drania". Mimo, że nie jest to pierwsza wspólna powieść autorek, ja dopiero teraz mam przyjemność zapoznać się z ich dziełem, które razem stworzyły. Jak wypadło? "Słodki drań" spełnił moje oczekiwania! Bardzo dobrze i szybko czytało mi się tę powieść. Zarówno Ward jak i Keeland mają świetne poczucie humoru i wiedzą jak rozśmieszyć czytelniczkę i sprawić by nie zasnęła z nudów. Mają też talent do kreowania ciekawych bohaterów, którzy nie zamęczą nas swoimi głupimi przemyśleniami i irytującym zachowaniem. Ja zawsze mam problem z bohaterami romansów, bo w większości przypadków nigdy nie mam do nich cierpliwości. W tej historii poznajemy Aubrey i Chance'a. Ona właśnie jest w trakcie przeprowadzki i wielkich zmian życiowych. On wyświadczy Aubrey przysługę i sprawi, że uda jej się wyjść z swojej strefy komfortu. Podobało mi się to jak dogryzali sobie nawzajem oraz to jak rozwijała się ich relacja. Nie było tak jak w typowym romansie. Pierwsza połowa książki to szaleństwo i korzystanie z życia pełnymi garściami, druga cześć to romantyczne, słodkie próby walki o miłość swojego życia. Książka nie tylko o miłości i łóżkowych uniesieniach, ale również o tym, jak ważne jest by umieć korzystać z życia i walczyć o to, co w naszym życiu najważniejsze. Bardzo przyjemny romans do przeczytania w jeden dzień. Polecam do wiosennego relaksu!

Instagram.com/polishbooklover Marika Bruch


Jak zawsze zaczęłam czytać, że tak powiem "od dupy strony", bo to jest czwarta część autorek w duecie, a ja owszem czytałam ich książki, ale każdej z osobna. Co nie zmienia faktu, że będę musiała nadrobić zaległości. "Stacja benzynowa gdzieś na pustkowiu Nebraski nie jest zbyt romantycznym miejscem, zwłaszcza kiedy jesteś w kiepskim humorze. Aubrey była. Znużona wielogodzinną trasą w perspektywie miała jeszcze wiele godzin dalszej jazdy. Uciekała przed swoją przeszłością, chciała ukoić złamane serce i rozpocząć nowe życie w Kalifornii. Chance, zarozumiały przystojniak z Australii, wkurzył ją od pierwszego wejrzenia. Był niesamowicie seksowny, ale do przesady arogancki. Dziewczyna przestałaby o nim myśleć pięć minut po odjechaniu ze stacji, gdyby nie problem z kołem, którego sama nie była w stanie zmienić. Również Chance nie mógł wyruszyć w dalszą podróż — nie umiał poradzić sobie z awarią motocykla. Chcąc nie chcąc, dalej pojechali razem. Wkrótce Aubrey z zaskoczeniem odkrywa w tym pewnym siebie zarozumialcu najlepszego kompana podróży, jakiego mogłaby sobie wymarzyć. A i Chance wygląda na faceta, który również czuje do dziewczyny coś więcej. Wyprawa wydłuża się do kilku dziwnych, ale cudownych dni. Jest zabawnie, miło, a napięcie między nimi rośnie. Audrey coraz bardziej zakochuje się w przystojnym Australijczyku i wszystko zdaje się zmierzać do szczęśliwego końca, gdy któregoś dnia, zupełnie nieoczekiwanie, Chance znika bez pożegnania... To opowieść o zabawnych przypadkach, namiętności i pożądaniu, ale również o trudnych wyborach, cierpliwości i przyjaźni. O rozterkach, smutku i tęsknocie za ukochaną osobą. Ta historia pełna jest zaskakujących zwrotów akcji, uśmiechów, łez i radości. Od kart tej książki nie oderwiesz się aż do ostatniego zdania! Po prostu zniknął... Tego się nie robi takiej dziewczynie!" Na początku książka mnie nie porwała, mimo przezabawnych momentów i śmiesznych dialogów było to trochę nudne. Zwłaszcza po tym jak przeczytałam "nieziemsko przystojny"... o jaaa... kolejna, no czy nie może być tak, że jakiś koleś jest przeciętny?? No ale, czytałam dalej i historia mnie zaciekawiła, było kilka zwrotów akcji, jednak mimo to ja dosłownie wszystko przewidziałam, nie było tego elementu zaskoczenia. Książka podzielona jest jakby na dwie części, pierwsza z perspektywy Aubrey oraz Chanca. Uwielbiam takie narrację z uwagi na to, że strasznie ciekawi mnie co dzieje się w głowach głónych bohaterów. Język jest prosty i czyta się szybko. Jednak jeżeli mam być szczera to książka niestety podobna do wszystkich innych jakie czytałam. Bohaterowie owszem, są zabawni i ich wypowiedzi są na jakimś poziomie. Jednak Aubrey pod kilkoma względami strasznie mnie irytowała, ale o tym przekonacie się sami ;) Co do scen erotycznych to super, że autorki przedstawiły wszystko ze smakiem i pikanterią, a nie jako typowy erotyk, gdzie co druga kartka tam seks. Na sam koniec dodam, że książka mimo nieciekawej okładki wciąga (po przeczytaniu pierwszych 60 stron :P). No i ta koza!! Serdecznie polecam tą propozycję, naprawdę nadaje się lekturę do poduszki ;) Moja ocena: 7/10

Miedzywersami123.blogspot.com Magdalena Fischoeder


Dziś przedstawiam Wam kolejny hit od @editio.red Książka opowiada historię dwojga młodych ludzi - kobiety i mężczyzny - Aubrey i Chanse'a. Ona z całym swoim dobytkiem w samochodzie przeprowadza się na drugi koniec kraju, w trakcie jazdy, na stacji benzynowej poznaje Chanse'a. Okazuje się że podróżują do tego samego miejsca - co więcej - są na siebie skazani, dalszą drogę pokonują razem. Co z tego wyniknie? Czyżby miłość? Ja uwielbiam tego typu książki a Wy bardzo dobrze o tym wiecie Jeżeli macie podobny gust czytelnicy do mojego to koniecznie musicie przeczytać książkę "Słodki Drań" wydawnictwa @editio.red Dajcie znać jakie książki lubicie najbardziej

www.instagram.com/world_of_casie_/ Izabela Dudziec


olejna bardzo udana spółpraca autorek co mnie bardzo cieszy. Zabierając się za czytanie z myślą że tytuł będzie się utożsamiał z głównym bohaterem, a tu taka miła niespodzianka. "Słodki drań" - romans który miałam okazję przeczytać, okazał się bardzo przyjemny, wciągający i delikatny. Historia Aubery i Chance, ktorzy poznali się przypadkowo gdzieś na stancji benzynowej daje doskonały przyklad, że w zwiazku nie chodzi tylko o sex. Są też inne wartości, takie jak : zaufanie i cierpliwość. Ślub na niby i nieślubne dziecko w postaci - kozy co mne bardzo rozbawiło. Jak śmiem twierdzić, koza nie jest czestym gosciem jako jedno z główniejszych bohaterów. Po ośmiu dniach znajomości Chance znika bez slowa na dwa lata, łamiąc tym serce dziewczynie. Gdy w miarę otrząsa się z porażki - ON wraca. To co mnie bardzo zaskoczyło, to w jaki sposób próbuje ją odzyskać. Stara się dbać o jej otoczenie, tak aby czuła, że mu na niej zależy co w pewnym sensie i pomału trafia znowu do jej serca. Książkę czyta się bardzo fajnie, na pewno nie znajdziemy w niej ostrych scen łóżkowych co też jest dużym plusem. BARDZO POLECAM

czytaanna.blogspot.com


Zrobiło się znowu zimo, więc może pora się rozgrzać przy romansie?😎😏 Vi Keeland i Penelopa Ward - ten duet autorek skusił mnie do sięgnięcia po "Słodkiego drania". Mimo, że nie jest to pierwsza wspólna powieść autorek, ja dopiero teraz mam przyjemność zapoznać się z ich dziełem, które razem stworzyły. Jak wypadło? "Słodki drań" spełnił moje oczekiwania! Bardzo dobrze i szybko czytało mi się tę powieść. Zarówno Ward jak i Keeland mają świetne poczucie humoru i wiedzą jak rozśmieszyć czytelniczkę i sprawić by nie zasnęła z nudów. Mają też talent do kreowania ciekawych bohaterów, którzy nie zamęczą nas swoimi głupimi przemyśleniami i irytującym zachowaniem. Ja zawsze mam problem z bohaterami romansów, bo w większości przypadków nigdy nie mam do nich cierpliwości. W tej historii poznajemy Aubrey i Chance'a. Ona właśnie jest w trakcie przeprowadzki i wielkich zmian życiowych. On wyświadczy Aubrey przysługę i sprawi, że uda jej się wyjść z swojej strefy komfortu. Podobało mi się to jak dogryzali sobie nawzajem oraz to jak rozwijała się ich relacja. Nie było tak jak w typowym romansie. Pierwsza połowa książki to szaleństwo i korzystanie z życia pełnymi garściami, druga cześć to romantyczne, słodkie próby walki o miłość swojego życia. Książka nie tylko o miłości i łóżkowych uniesieniach, ale również o tym, jak ważne jest by umieć korzystać z życia i walczyć o to, co w naszym życiu najważniejsze. Bardzo przyjemny romans do przeczytania w jeden dzień. Polecam do wiosennego relaksu!

Instagram.com/polishbooklover Marika Bruch


Przypadkowe spotkanie w przydrożnym sklepiku. Niesprawny motocykl i złapana guma. W taki oto sposób Aubrey i Chance wylądowali w jednym aucie podczas długiej wyprawy do Kalifornii. Początkowo działając sobie na nerwy, poznawali się coraz lepiej, żartowali i miło spędzali czas. Relacja tej dwójki przepełniona jest żartami i flirtem. Zdążyli nawet adoptować kozę - nie, nie żartuję! Podczas pewnego incydentu na drodze (w trakcie ich sprzeczki), znaleźli małego, ślepego koziołka, którego zabrali ze sobą. Kiedy postanowili spędzić dwa dni w Vegas, żadne z nich nie spodziewało się, jak to się skończy. Gdy w końcu oboje dali się ponieść pożądaniu, poranek sprowadził ich na ziemię. Oboje. Aubrey obudziła się w łóżku sama. Chance zniknął i nie dał więcej znaku życia. Jej serce rozpadło się na tysiące maleńkich kawałeczków. Ale nie tylko ona cierpiała... Kiedy życie dziewczyny powoli zaczęło wracać na właściwe tory, w Starbucks koło jej pracy pojawił się znowu on. Po dwóch latach Chance wrócił i chce zawalczyć o swoją Księżniczkę. Jednak Aubrey ma już chłopaka. Słodziak Chance się nie poddał i zaczął dbać o jej ogródek (dosłownie) oraz koziołka, za którym też bardzo tęsknił (i to z wzajemnością!). Gdy w końcu udaje mu się namówić Aubrey, by go wysłuchała, na jaw wychodzą nieznane jej dotąd fakty. A pani prawnik musi podjąć bardzo ważną decyzję. Bo to wcale nie było tak, że Chance ją wykorzystał. Że ją wykorzystał i uciekł, bo nie chciał zobowiązań ani niczego podobnego. Nie, nie. Nic bardziej mylnego. Chance nie zniknął z życia Aubrey dlatego, że tak chciał. Facet miał poważny powód i po prostu nie mógł się "wyrwać". Nie kłamał mówiąc, że przyjechał jak najszybciej mógł. Co z tego wyniknie? Czy Aubrey da Chancowi drugą szansę? A może będzie go zwodzić tak długo, że Słodziak w końcu odpuści sobie Księżniczkę? "Słodki drań" to zabawna historia o dwójce ludzi, którzy bardzo chcą być razem, ale napotykają na przeszkody. O dwójce ludzi, którzy najbardziej boją się zranienia. I o facecie, który się nie poddaje i walczy z całych sił o to, na czym mu zależy - i nie przebiera przy tym w środkach. Moja ocena: 4.5/5

Ohhmylotus.blogspot.com Adriana Mazurkiewicz


Piękna historia! Duet autorek Vi Keeland i Penelope Ward sprawdza się śpiewająco. Ich książki czytają się same. Może zacznę od tego, że przy Słodkim Draniu przy pierwszych ok. 60 stronach ( jak również kilka razy później ) wybuchałam co kilka stron niepohamowanym, czystym, oczyszczającym śmiechem. Do tego stopnia rozbawiło mnie kilka scen, że musiałam przytoczyć fragmenty mojemu partnerowi – rezultat: śmialiśmy się razem. Do rozpuku! Naprawdę dawno nic tak mnie w książce nie rozbawiło jak sytuacje, które spotkały głównych bohaterów, Aubrey I Chance. Jednak książka nie opiera się tylko i wyłącznie na przezabawnych scenach. Nazwałabym ją słodko – gorzką. Mnogość emocji jaką książka wywołuje jest trudna do oddania w kilku słowach. To trzeba przeczytać. Powieść urzeka i chociaż jest typowym romansem, to ma w sobie to coś. Coś co sprawia, że zatracasz się w tej fikcyjnej historii całkowicie. Historia Aubrey I Chance zaczyna się na stacji benzynowej, gdzie poznają się przez jakżeby inaczej zabawny zbieg okoliczności. Oboje są w podróży, a wyznacznikiem ich wspólnej, dalekiej drogi będzie zepsuty motor i pęknięta opona. Czeka na nich wiele niespodzianek, a droga do domu nie będzie taka łatwa. Ograniczoną ilość miejsca w samochodzie wypełnia bowiem pożądanie, ciekawość i coś jeszcze. Ale o tym musicie się dowiedzieć sami. Oboje są charakterni, oboje mają swoje tajemnice. Co wyniknie z tak wybuchowe mieszanki z jaką mamy do czynienia? Gwarantuje 100% genialnej rozrywki! Polecam gorąco.

https://www.instagram.com/magia_stron/ Klaudia Stygar


Ostatnio bardzo polubiłam twórczość Penelope Ward. Kiedy tylko zobaczyłam kolejne nowości wydawnicze tej Pani, postanowiłam się skusić. Książka "Słodki drań" została napisana wspólnie z Vi Keeland, której książek nie miałam okazji czytać do tej pory, jednak po tej lekturze z pewnością się to zmieni. Główna bohaterka ma na imię Aubrey. Poznajemy ją w momencie, kiedy po rozstaniu z facetem postanowiła przeprowadzić się do Kalifornii i tam zacząć życie od nowa. Cały swój dobytek spakowała w swoje BMW i ruszyła w drogę. Na pewnej stacji benzynowej w Nebrasce postanowiła zrobić przystanek i tam, w stresującej sytuacji poznaje Chance'a - zarozumiałego przystojniaka z Australii. Mężczyzna zatrzymał się tam swoim motocyklem, który w tej samej chwili się zepsuł. Chance proponuje Aubrey układ jakim jest zabranie go ze sobą w zamian za wymianę koła, które w tym samym czasie złapało gumę. Mimo, że kobieta nie była zainteresowana takim układem, zgadza się i razem zaczynają wspólną podróż. Na początku taka wspólna jazda strasznie nie podoba się naszej bohaterce. Chance był na tyle bezczelny, że odebrał jej telefon i prowadził dyskusję z jej byłym. Dziewczyna ma ochotę wywalić pasażera na najbliższym możliwym postoju, jednak zmienia zdanie, kiedy na ich drodze pojawia się koza, którą najprawdopodobniej kobieta potrąciła. Wspólnie z Chance'm decydują się na zawiezienie jej do weterynarza, a kiedy okazuje się, że nic jej nie jest nie mają serca, aby ją tam zostawić. W taki sposób koza dołącza do ich "ekipy" w dalszej podróży. Vi Keeland & Penelope Ward "Słodki Drań" - recenzja Audrey i Chance zaczynają się ze sobą dogadywać, mają wspólne tematy, a przekomarzanie się wcale nie jest już tak denerwujące. Rodzi się między nimi przyjaźń i oboje czują narastającą między nimi chemię. Zbaczają z drogi, poznając wspólnie nieznane miejsca i świetnie się przy tym bawiąc. W Las Vegas zdecydowali się na fałszywy ślub, który w obojgu z nich wywołał masę emocji. Ich droga powoli dobiega końca, para zakochuje się w sobie i spędza wspólną noc. Niestety następnego ranka kobieta odkrywa, że Chance zniknął. Dziewczyna czeka kilka godzin w hotelowym holu jednak mężczyzna nie wraca. Audrey musi więc jechać w drogę, do nowego domu i zacząć swoje życie od nowa - tak jak planowała to na samym początku podróży. Powrót do rzeczywistości okazuje się jednak bardzo trudny i Audrey bardzo przeżywa to "rozstanie". Zanim dochodzi do siebie mija bardzo dużo czasu. W końcu decyduje się na nowy związek i wtedy, po dwóch latach Chance ponownie pojawia się w jej życiu. Chce wyjaśnić jej swoje zniknięcie i zacząć wszystko od nowa... Czy dziewczyna da mu szanse? Jest to opowieść o zabawnych przypadkach (jak koza), namiętności, pożądaniu, ale i również o trudnych życiowych wyborach przed którymi muszą stanąć nasi bohaterowie, cierpliwości, przyjaźni i niezwykłym zaufaniu. Szczerze mówiąc zakończenia takiego jak tu, zupełnie się nie spodziewałam, nawet nie potrafiłam domyślić się co stało za zniknięciem Chance'a z hotelu po upojnej nocy. W tej chwili był dla mnie skreślony i razem z bohaterką próbowałam zrozumieć jego zachowanie. Powód okazał się czymś co mnie zaskoczyło i wyjaśniło pewne sytuacje. Podsumowując muszę Wam napisać, że nie mogłam oderwać się od tej lektury i polecam ją Wam z całego serca. Jestem pewna, że podobnie jak ja przeczytacie tę pozycję jednym tchem. Nie jest pisana językiem trudnym, wszystko opisane jest w taki sposób, że czytając ją, miałam wrażenie, że sama podróżuję z naszymi bohaterami i ich kozą tym samochodem. Dawno żadna książka nie wywołała we mnie tyle emocji i nie sprawiła, że po zakończeniu jej - czułabym się usatysfakcjonowana. W tym przypadku właśnie tak było. Jeśli lubicie lekkie pozycje z nutką erotyzmu, zabawnymi sytuacjami czy trudnych powrotach - sięgnijcie po "Słodkiego drania" .

www.zuzkapisze.pl Zuzanna Dudko


Premiera 12 marca! Łapcie opis, bo dla Was też mam egzemplarz 😁 ➡ Stacja benzynowa gdzieś na pustkowiu Nebraski nie jest zbyt romantycznym miejscem, zwłaszcza kiedy jesteś w kiepskim humorze. Aubrey była. Znużona wielogodzinną trasą w perspektywie miała jeszcze wiele godzin dalszej jazdy. Uciekała przed swoją przeszłością, chciała ukoić złamane serce i rozpocząć nowe życie w Kalifornii. Chance, zarozumiały przystojniak z Australii, wkurzył ją od pierwszego wejrzenia. Był niesamowicie seksowny, ale do przesady arogancki. Dziewczyna przestałaby o nim myśleć pięć minut po odjechaniu ze stacji, gdyby nie problem z kołem, którego sama nie była w stanie zmienić. Również Chance nie mógł wyruszyć w dalszą podróż - nie umiał poradzić sobie z awarią motocykla. Chcąc nie chcąc, dalej pojechali razem. Wkrótce Aubrey z zaskoczeniem odkrywa w tym pewnym siebie zarozumialcu najlepszego kompana podróży, jakiego mogłaby sobie wymarzyć. A i Chance wygląda na faceta, który również czuje do dziewczyny coś więcej. Wyprawa wydłuża się do kilku dziwnych, ale cudownych dni. Jest zabawnie, miło, a napięcie między nimi rośnie. Audrey coraz bardziej zakochuje się w przystojnym Australijczyku i wszystko zdaje się zmierzać do szczęśliwego końca, gdy któregoś dnia, zupełnie nieoczekiwanie, Chance znika bez pożegnania... To opowieść o zabawnych przypadkach, namiętności i pożądaniu, ale również o trudnych wyborach, cierpliwości i przyjaźni. O rozterkach, smutku i tęsknocie za ukochaną osobą. Ta historia pełna jest zaskakujących zwrotów akcji, uśmiechów, łez i radości. Od kart tej książki nie oderwiesz się aż do ostatniego zdania! Po prostu zniknął... Tego się nie robi takiej dziewczynie!

ksiazki_moni Monika Szulc


Witajcie! Czasem gdy mam już przesyt mocnych klimatów... i chcę trochę rozjaśnić myśli w głowie sięgam po komedie tym razem zaplanowałam spędzić dzień z "Słodkim draniem" od @editio.red Poprzednie części wywoływały u mnie salwy śmiechu ale też wzruszenia... . Spójrzcie na notkę od wydawnictwa: "To opowieść o zabawnych przypadkach, namiętności i pożądaniu, ale również o trudnych wyborach, cierpliwości i przyjaźni. O rozterkach, smutku i tęsknocie za ukochaną osobą. Ta historia pełna jest zaskakujących zwrotów akcji, uśmiechów, łez i radości. Od kart tej książki nie oderwiesz się aż do ostatniego zdania! Tak! to zdecydowanie coś dla mnie a Wy z jaką ksiązką spędzacie dzień? Miłego i zaczytanego! #terazczytam

tina_booklover Justyna Michalska-Szewczyk


Następna książka od moich ulubionych dwóch autorek. Połączenie ich dwóch to istny rollercoaster emocjonalny. Następna książka czyli Słodki Drań. Książka opowiada , o Aubrey i Chance'a. Książka ma taki sam schemat jak każdy inny erotyk. Spotkanie które nie zobowiązuje do niczego a także na samym początku też nic nam nie mówi o tym że jednak coś z tego będzie. Przechodzimy cały etap poznawania się naszych bohaterów i wszystko jest przedstawione bardzo naturalnie. Książkę czyta się bardzo dobrze , nie można się od niej oderwać.Relacja przedstawiona przez autorki jest przewrotna ! Autorki nigdy mnie nie zawiodły, jeżeli chodzi o ich duet.

www.instagram.com/written.in.a.sheet Dorota Odrzywołek


„Stacja benzynowa gdzieś na pustkowiu Nebraski nie jest zbyt romantycznym miejscem, zwłaszcza kiedy jesteś w kiepskim humorze. Aubrey była. Znużona wielogodzinną trasą w perspektywie miała jeszcze wiele godzin dalszej jazdy. Uciekała przed swoją przeszłością, chciała ukoić złamane serce i rozpocząć nowe życie w Kalifornii. Chance, zarozumiały przystojniak z Australii, wkurzył ją od pierwszego wejrzenia. Był niesamowicie seksowny, ale do przesady arogancki. Dziewczyna przestałaby o nim myśleć pięć minut po odjechaniu ze stacji, gdyby nie problem z kołem, którego sama nie była w stanie zmienić. Również Chance nie mógł wyruszyć w dalszą podróż — nie umiał poradzić sobie z awarią motocykla. Chcąc nie chcąc, dalej pojechali razem. Wkrótce Aubrey z zaskoczeniem odkrywa w tym pewnym siebie zarozumialcu najlepszego kompana podróży, jakiego mogłaby sobie wymarzyć. A i Chance wygląda na faceta, który również czuje do dziewczyny coś więcej. Wyprawa wydłuża się do kilku dziwnych, ale cudownych dni. Jest zabawnie, miło, a napięcie między nimi rośnie. Audrey coraz bardziej zakochuje się w przystojnym Australijczyku i wszystko zdaje się zmierzać do szczęśliwego końca, gdy któregoś dnia, zupełnie nieoczekiwanie, Chance znika bez pożegnania... To opowieść o zabawnych przypadkach, namiętności i pożądaniu, ale również o trudnych wyborach, cierpliwości i przyjaźni. O rozterkach, smutku i tęsknocie za ukochaną osobą. Ta historia pełna jest zaskakujących zwrotów akcji, uśmiechów, łez i radości. Od kart tej książki nie oderwiesz się aż do ostatniego zdania! Po prostu zniknął... Tego się nie robi takiej dziewczynie!” Chance znika, ale dlaczego to zrobił, gdy sam poczuł tak wiele do Aubrey? Co go skłoniło by ją zostawić, tak bez słowa? Aubrey z tego powodu ogromnie cierpiała, zostawił ją z pustką w sercu, której zapełnienie wydaje się niemożliwe. Znika na dwa lata, a później się pojawia. Życie, które już zdążyła poskładać sobie jakoś Aubrey, zostaje zachwiane, pojawia się i co? Co działo się przez te dwa lata? Gdzie był? Co robił? Dlaczego ją tak zostawił? Na te pytania znajdziemy odpowiedź, ale ona nie umniejsza bólu naszej bohaterki. Nic nie jest w stanie wynagrodzić tych dwóch lata cierpienia, a nagłe pojawienie się niczego nie ułatwia. Zranił ją tak mocno, złamał serce, i doszczętnie zniszczył jej zaufanie do niego. Chance po dwóch latach, chce czegoś, ale czy to możliwe po tym wszystkim? Życie Aubrey nie stało w miejscu i ona sama zaczęła żyć na nowo. A Chance pozostał tylko wspomnieniem i to bolesnym. Co się wydarzy po jego powrocie? Przekonajcie się. To, że uwielbiam ten duet pisarski, to już pewnie wiecie, ale powiem raz jeszcze, to co Vi Keeland i Penelope Ward tworzą, to świetny kawałek literatury, idealny do odprężenia się. Humorystyczny akcent powieści, sprawia, że nie raz wybuchałam głośnym śmiechem. Ale to nie tylko to. Ta gra na naszych emocjach, trzymanie w niepewności, tajemniczość, świetne dialogi, brak nużących opisów. Co pozostaje czytelnikowi – czerpać przyjemność z czytania. Autorki budują świetne postacie, takie niepowtarzalne. Chance w łatwy sposób skrada serca nasze, a Aubrey, kobieta, która jest charyzmatyczna. Bardzo podoba mi się jej postać. Jej podejście do zwierząt, co wywoływało wiele zabawnych sytuacji. Książka idealna w każdej porze. Pokazuje, że nie raz przypadkowa znajomość, może znaczyć więc niż ludzie, którzy byli wcześniej. Że kilka chwil spędzonych razem, może namieszać w życiu, ale i w sercu człowieka. Niektóre osoby pojawiają się na naszej drodze w chwilach, których ich nie oczekujmy. Ale sprawiają wtedy, że ponownie chce się żyć, że przy nich doświadczamy tego co najwspanialsze, ale gdy taka osoba znika, znika całe światło, jakie nam dała swym pojawianiem, a to jest trudne. Czy po takim czymś druga szansa jest możliwa?

Pisanie / czytanie - moja pasja


Moja opinia: 9/10 Po trzech wcześniejszych książkach mojego ulubionego duetu - Vi Keelend i Penelope Ward, nadszedł czas na ich czwartą historię, tj. „Słodki drań”. Jak wszystkie, ciekawiła mnie ona od samego początku i bardzo chciałam ją przeczytać. Kiedy tylko przydarzyła się ku temu okazja, od razu zaczęłam, bo wiedziałam, że to będzie coś dobrego. I nie pomyliłam się! „Czasami trzeba wszystko stracić, żeby się dowiedzieć, czego potrzebujesz naprawdę.” Tym razem autorki przedstawiają Aubrey i Chance'a. Aubrey jest w trakcie przeprowadzki... nie, inaczej... przeprowadza się na drugi koniec w kraju, a w swoim aucie ma cały swój dobytek. Podczas postoju na pewnej stacji paliw zauważa zaparkowany obok motocykl... a chwilę później staje oko w oko z jego właścicielem. Który, tak się składa, kieruje się w te same strony co Aubrey. Z pewnych przyczyn od nich niezależnych, zmuszeni są zostać współtowarzyszami podróży. Co z tego wyniknie? Oj, z pewnością dużo śmiechu! Zarówno Aubrey, jak i Chance'a polubiłam niemalże od razu, oboje mieli w sobie to coś, te cechy, które sprawiają, że nie da się ich nie lubić. Nie są płytkimi, bezkształtnymi postaciami, autorki dodały im głębi, dorzuciły to tu, to tam jakieś informacje o ich wcześniejszych przeżyciach. Byli tacy... prawdziwi, realni – zresztą jak wszyscy bohaterowie, którzy wyszli spod pióra Vi i Penelope. „Droga, która nas tu przywiodła, nie zawsze była prosta, ale uczyniła nas silniejszymi i w pełni gotowymi na to, co będzie dalej.” „Słodki drań” zaczyna się dość pospolicie – niespodziewane spotkanie i szybkie podłapanie nici porozumienia przez bohaterów. Ale nie jest stereotypowo, oj nie! Nie można też powiedzieć, że „coś” między nimi zaczyna się od samego początku, wręcz przeciwnie... najpierw jest etap poznawania się, przyjaźni – czyli coś co lubię. Nawet bym powiedziała, że nie tak szybko zaczyna się przyjaźń. Faktem jest, że wszystko rozgrywa się w swoim tempie, nic się nie dzieje za szybko. Ogólnie to bardzo mi się podobał sposób, w jaki autorki podeszły do relacji tej dwójki. Było tak... swojsko, wesoło, przyjaźnie i oczywiście – zabawnie! Choć nie zabrakło i momentów goryczy! Zabawnie, tak! To nie byłby ten duet, gdyby zabrakło niezastąpionego humoru! I tym razem Keeland i Ward nie zawodzą, a ja sama nieraz chichrałam się pod nosem z tego co bohaterowie, powiedzieli bądź zrobili. Jejku kocham te dogryzania, te docinki! Naprawdę można się pośmiać! W ogóle tym razem autorki poszły o krok dalej i wprowadziły wątek, o którym bym nawet nie pomyślała! Hej, co jak co, ale wątek z kozą pozamiatał wszystko! A ile przy tym było śmiechu! „-Chance! - Hmm – mruknął zaspany zza ścianki. - Koza! Nie ma jej! - Panika przeszywa moje ciało na wskroś. - Nie ma jej!!! Nie zastanawiając się, rozsunęłam dzielącą nas ściankę. - Spokojnie, jest u mnie. - Mee.” Pewnie nic dziwnego, ale „Słodki drań” wciągnął mnie od samego początku i najzwyczajniej w świecie nie potrafiłam się oderwać. No nie umiałam! Przez tę historię się po prostu płynie i ciężko ją odłożyć. Wspaniała, warta akcja, gdzie ciągle coś się dzieje, ciekawi i z poczuciem humoru bohaterowie, zabawne momenty... czego chcieć więcej! Ale powiem wam, że autorki mnie solidnie zaskoczyły! Domyślałam się, że Chance coś ukrywa, jednak nie przypuszczałam, że chodzi o coś takiego! Przyznam, że nieco mnie zatkało. Ale i cieszę się, że pojawiło się coś nieco innego. „Słodki drań” może nie jest jakąś bardzo ambitną książką, ale hej – warto, naprawdę warto przeczytać! Tą, jak i poprzednie tego duetu! Bo Vi Keeland i Penelope Ward razem to czyste złoto! Wiem, że wychwalam, ale co ja poradzę, że tak bardzo uwielbiam?! Ich historie to nie tylko humor i dobra zabawa, nie – ich historie kryją w sobie też coś więcej. I w tym przypadku nie jest inaczej, tutaj tez są wplecione mniej lub bardziej ważne wątki. Ja zdecydowanie polecam! Choć nadal utrzymuję, że „Drań z Manhattanu” najlepszy :D „Czasem ci, którzy budują wokół siebie najwyższe mury, próbują w ten sposób chronić największe serca.”

Zabookowanyswiatpauli.blogspot.com Paulina Dziub


„Słodki drań” to historia o tym, jak przypadkowe spotkanie może zmienić życie. Opowieść, która utwierdza w przekonaniu, że niemożliwe nie istnieje. Czasem trzeba podjąć odrobinę ryzyka i posłuchać swojego wewnętrznego głosu. Nikt nie odpowie zawczasu czy będzie warto. (Nie)przypadkowa stacja benzynowa To niezbyt romantyczne miejsce, jednak nasi bohaterowie poznają się, zupełnie przypadkowo, na stacji paliw. Każde z nich jest w paskudnym humorze. Ona, znużona wielogodzinną podróżą, ze smutkiem zdaje sobie sprawę, że czeka ją jeszcze długa droga do celu. Uciekała przed swoją przeszłością i facetem, który zamienił jej życie w piekło „zupełnie niechcący”. Jedyne, czego chciała, to ukoić zranione serce i zacząć żyć od nowa, w miejscu, w którym nikt nie będzie o niej nic wiedział. Pan Ideał? On, zarozumiały przystojniak z Australii, denerwował od pierwszego wejrzenia. Potrafił być arogancki, pewny siebie, a jednocześnie słodki i zabawny. Ta mieszanka wybuchowa doprowadzała ją do szaleństwa. Aubrey przestałaby o nim myśleć parę minut od spotkania na stacji, jednak mężczyźnie popsuł się motocykl i postanowił ruszyć z bohaterką w dalszą drogę do samej Kalifornii. Co wydarzyło się podczas podróży? Różnym przygodom nie było końca. Aubrey z zaskoczeniem odkrywa w tym napakowanym zarozumialcu najlepszego towarzysza dalszej jazdy. Chance zdaje się nie być obojętny na swoją koleżankę, która uratowała go na stacji benzynowej. Choć bohaterowie zbliżali się do siebie z każdym kolejnym kilometrem, ich mocne charaktery, doskonałe poczucie humoru i cięty język sprawiły, że nie nudziłam się w trakcie czytania. Wyprawa wydłuża się do kilku dni. Jest zabawnie, miło, a napięcie między bohaterami rośnie. Wszystko zdaje się zmierzać do szczęśliwego zakończenia, gdy któregoś dnia, zupełnie niespodziewanie, Chance znika bez uprzedzenia… „Słodki drań” nie pozwala spać po nocach Gdy Aubrey miała wątpliwości co do autentycznych zamiarów swojego towarzysza, lękałam się razem z nią. Jednak podczas ich rozmów o wszystkim i o niczym przekonywałam się do Chance’a coraz mocniej. W trakcie ich przygody nie było miejsca na nudę, ani czasu na odłożenie pozycji gdzieś na bok. Książka bardzo wciąga. Można zapomnieć o długim nocnym spaniu, ponieważ wyprawa Aubrey i Chance’a jest ważniejsza. „Słodkiego drania” pochłania się w dosłownie kilka chwil, a to wszystko dzięki wspaniałym bohaterom i nieprzeciętnemu stylowi tejże powieści. Dwie autorki – hit czy kit? Przyznam szczerze, że po raz pierwszy spotkałam się z tym pisarskim duetem, jednak Vi Keeland i Penelope Ward sprawdzają się razem doskonale! Kobiety stworzyły naprawdę piękną historię, która jest jednocześnie zwyczajna i nietuzinkowa. „Słodki drań” wzrusza, ale także bawi do łez. Sama kilkakrotnie wybuchałam głośnym śmiechem. Z przyjemnością przyjrzę się bliżej innym książkom tych autorek, wydaje mi się, że w każdej z nich znajdę coś wspaniałego. Wielkim niewypałem jest okładka Naprawdę tak uważam! Nie potrafię kompletnie zrozumieć, jak tak wciągająca i dobra książka może mieć na okładce pół nagiego mężczyznę, który niby zalotnie się uśmiecha. Takie „opakowanie” od razu wzbudza negatywne konotacje w potencjalnym czytelniku. Sama złapałam się na tym, że gdy zobaczyłam owego pana, stwierdziłam, że „Słodki drań” nie jest warty mojego czasu ani uwagi. Jednak nie chciałam być gołosłowna i nie mam w zwyczaju pisać recenzji książek, o których nie mam zielonego pojęcia. Jakże dobrze zrobiłam! Kontrast jest niesamowity. Osobiście uważam, że tak jak autorki spisały się wyśmienicie, tak okładka niestety wręcz przeciwnie. Słodko-gorzka opowieść o autentycznym świecie? To nie tak, że „Słodki drań” tylko bawi. Moim zdaniem to pozycja, która pokazuje, że wiele sytuacji może zdarzyć się w naszym życiu nagle, a osoby pojawiają się niespodziewanie. Dlatego też książka wywołuje w czytelniku mnóstwo emocji, pobudza do refleksji. Niektórych z nich nie da się opisać żadnym zdaniem, nawet wielokrotnie złożonym. To po prostu trzeba przeczytać. Jestem przekonana, że każdy znajdzie w tej książce coś dla siebie, zrozumie z niej odmienne treści, ale co najważniejsze – realne i czasem rozczarowujące. Cudowny pomysł na relaks Powieść jest teoretycznie typowym romansem, ale mnie urzekła, ma w sobie to coś. Na szczęście w niczym nie przypomina słynnych „Pięćdziesięciu twarzy Greya” czy innych, napakowanych erotyzmem, książek. Tutaj czytelnik zatraca się w życiu głównych bohaterów całkowicie i nie umie przejść obok ich przygody obojętnie. Dlatego musicie przekonać się sami. Gorąco polecam!

booknieci.pl Wiktoria Makowska


Hej kochani, dzisiaj już mamy czwartek wiec za chwile weekend Macie jakieś plany na weekend? Przychodzę do was z przedpremierową recenzją Słodkiego Drania od mojego ulubionego duetu czyli Vi Keeland i Penelope Ward. Aubrey i Chance poznają się w trasie do Kalifornii i przez zrządzenie losu zaczynają razem podróż. W książce jest tyle humoru, że przez połowę stron po prostu śmiałam się cały czas. W życiu bym nie wpadła na taki obrót spraw! Bardzo polubiłam Chance’a chociaż zdenerwował mnie tą decyzją, którą podjął. Kiedy wrócił i to jak starał się odzyskać zaufanie, jak ciężko na nie pracował naprawdę mnie wzruszyło. Aubrey nie zachowywała się może zbyt fair, ale w pewnym stopniu ją rozumiem. Mega fajna, wzruszająca i zabawna historia! Ode mnie 9/10! Polecam

instagram.com/dangerous_love98/?hl=pl Agata Sobczak


Od dawna powtarzam, że historie stworzone przez ten duet są jedyne w swoim rodzaju i wspaniałe. Kolejna książka i kolejny raz się nie zawiodłam. Jestem zachwycona! "Słodki drań" ma wszystko co trzeba. Świetnie wykreowanych bohaterów, humor i słodko - gorzkie sytuacje. Tutaj nawet poważne sprawy nie przytłaczają, ponieważ wszystko jest przedstawione z dużą dawką humoru. Historia jest niesamowita, a momentami trudno uwierzyć w to co się czyta. Wiele razy podczas lektury tej książki wybuchałam śmiechem. Przyznaję, że to chyba najlepsza ze wszystkich na razie ukazanych się książek tego duetu. Jestem zachwycona i zauroczona tą historią. Nie spodziewałam się, aż tak dużej dawki pozytywnych emocji. Książkę czyta się lekko i przyjemnie, aż żal odkładać ją na bok, chce się do niej wracać i robi się przykro, gdy historia dobiega końca. Mogę powiedzieć, że dostałam nawet więcej, niż zakładałam. Sięgnijcie po nią same, to przekonacie się o co mi chodzi, teraz nie chcę zdradzać szczegółów, żeby nie zabrać Wam radości z czytania. Jednego jestem pewna- na pewno nie zawiedziecie się, jeśli po nią sięgniecie. Ta książka to istne cudo! No po prostu uwielbiam i uwielbiać będę. Jedna z lepszych książek przeczytanych w tym roku! Polecam Wam ją i naprawdę zachęcam do sięgnięcia po nią, jeśli jeszcze jej nie czytałaście. Ogólnie, to polecam wszystkie książki tego duetu

https://www.instagram.com/zaczytana_angelika/ Angelika Słotwińska


Aubrey właśnie zakończyła związek . Ze swoim złamanym sercem, zapakowanym po dach autem i parszywym humorem wyruszyła w drugą podróż na drugi koniec kraju, by rozpocząć nową pracę, a tym samym nowe życie. Na małej stacji benzynowej poznaje Chance'a, z którym zmuszona jest kontynuować podróż przez przebitą oponę, której sama nie potrafiłaby zmienić. Arogancki przystojniak okazuje się być ciekawym kompanem podróży, jednak kiedy zaczyna się robić goręcej chłopak znika... Czytając "Słodkiego drania" po raz pierwszy zetknęłam się z duetem Keeland i Ward, o którym słyszałam dużo dobrego. Jestem z tego powodu zadowolona, bo ten duet nie ma sobie równych. Ilość humoru w tej książce jest rozbrajająca, a to nie jedyna jej zaleta! Książka nie jest długa, a przy tym napisana w prosty i przez większość czasu żartobliwy sposób, więc czytaj się ją błyskawicznie. Przeczytałam ją w raptem dwie godzinki i od razu zaczęłam żałować, że nie mam na podorędziu innej powieści tych autorek. Losy bohaterów zdecydowanie mnie urzekły. Książka była dość schematyczna, ale pomysł na fabułę, a szczególnie relacja między bohaterami była na tyle ciekawie rozbudowana, że historię pochłaniałam nie zauważając jej mankamentów. Było kilka sytuacji, które wywołały u mnie większe emocje, zarówno pozytywne, jak i negatywne, przez co "Słodkiego drania" z pewnością będę dłuższy czas pamiętać. Jeśli potrzebujecie chwili wytchnienia od codziennych zmartwień i chcecie poznać Chance i tajemniczego Pixiego, to "Słodki drań" będzie strzałem w dziesiątkę. Książka nie składa się jedynie z pozytywnych momentów, jednak w ogólnym rozrachunku napawa optymizmem i jeśli pozostałe książki tych autorek są równie pogodne, to mój portfel chyba niedługo ucierpi! Moja ocena: 7/10

cos-o-ksiazkach.blogspot.com


Dlaczego zdecydowałam się sięgnąć po powieść „Słodki drań” duetu Vi Keeland oraz Penelope Ward? Odpowiedź może być tylko jedna – „Bogini i milioner” – jedna z ich poprzednich książek spodobała mi się na tyle, by sięgnąć po kolejne dzieło pań i sprawdzić, czy udało im się zachować podobny poziom tekstu, ale i humoru! Aubrey to młoda prawniczka, która próbując zapomnieć o złamanym sercu, zdecydowała się na rewolucyjne zmiany. Po prostu porzuciła poprzednią pracę, zapakowała rzeczy do samochodu i ruszyła na drugi koniec Stanów Zjednoczonych – do Kalifornii, aby tam zacząć nowe życie. Zatrzymując się na stacji benzynowej pośrodku pustkowia, gdzieś w stanie Nebraska, trafiła na zarozumiałego, ale również przystojnego motocyklistę. Pewnie tych dwoje zapomniało by o sobie, odjeżdżając w swoją stronę, gdyby nie przeznaczenie. Jemu zepsuł się Harley, ona złapała gumę i nie umiała sama zmienić koła. Połączyli więc siły i wspólnie ruszyli w dalszą drogę! Wbrew początkowej antypatii Aubrey odkrywa, że Chance – bo tak nazywa się tajemniczy przystojniak ze wspaniałym australijskim akcentem, to nie tylko pełen humoru, ale i wspaniały towarzysz podróży. Chemia, która pojawiła się niemal w momencie ich poznania, cały czas gęstnieje, czyniąc atmosferę coraz bardziej gorącą i pikantną. Wyprawa wydłuża się nieco. Dziewczyna zakochuje się w tym niesamowitym mężczyźnie, a i ona z całą pewnością nie jest mu obojętna… A jednak pewnego dnia motocyklista znika bez pożegnania. Aubrey wierzy, że mężczyzna wróci, aż w końcu musi zrozumieć, że czekanie jest bezsensowne. Nic więcej Wam nie zdradzę! Powiem tylko jedno: jeśli oczekujecie ciągu pikantnych scen luźno połączonych nijaką fabułą to zdecydowanie nie sięgajcie po ten tytuł. Postacie zarysowane są wyraźnie; ich motywacje, uczucia, obawy dokładnie zaakcentowane, przez co odgrywają bardzo ważną rolę w całej historii. Całość wzbogacona jest doskonałym poczuciem humoru, który niejednokrotnie wywoływał u mnie wybuchy śmiechu. Moją ulubioną postacią jest Pixy, zwany również pieszczotliwie Gulaszem bądź Esmeraldą. Wprowadzenie jego postaci było niespodziewane, ale dzięki temu zabiegowi powieść zdecydowanie wiele zyskała. Nie będę ukrywać, sama chciałabym mieć takiego Pixiego w swoim życiu 😉 Uważni, empatyczni czytelnicy oprócz przyjemności z czytania otrzymają życiową lekcję – naocznie przekonają się, że wystarczy zaledwie jedna krótka chwila, aby nasza codzienność przybrała zupełnie inny kształt. Jedna decyzja może sprowadzić nas na złą drogę, a jej konsekwencje będą bolesne nie tylko dla nas, ale również dla najbliższych. Mam tylko jedną, jedyną uwagę krytyczną – pierwsze zdanie powieści, jak dla mnie jest nie do przyjęcia. Po prostu je zignorujcie i zacznijcie lekturę od drugiego (zaczynającego zresztą nowy akapit), wtedy czytanie ten powieści stanie się niczym niezmąconą przyjemnością. Podsumowując: zdecydowanie polecam! W tej książce znajdziecie wszystko, co powinno znaleźć się w tego typu książce (pożądanie, namiętność, pikantne sceny przesycone zmysłowością), ale także życiowe, czasami bardzo trudne wybory, smutek, tęsknotę, a także przyjaźń i miłość.

Papierowybluszcz.wordpress.com Monika


Wciąż patrzyłam na zdjęcie Rusha jako uśmiechniętego bobasa. Oddawało wrodzoną dobroć, która tli się w sercu mojego twardziela. Gia przyjechała do Hamptons, aby napisać książkę. Wynajęła pokój w domu letniskowym, który dzieliła z innymi wczasowiczami. Pewnego wieczora jej współlokatorka Riley poprosiła Giee, aby zastąpiła ją w pracy i stanęła za barem. Gia nie miała zielonego pojęcia o tym, jak robi się drinki, szczególnie te wymyślne, ale zgodziła się, ratując przyjaciółkę z opresji. Podczas swojego zastępstwa, poznała wytatuowanego i cholernie przystojnego Rusha, który okazał się szefem Riley. Wkurzony na nieporadność Gii i samowolkę swojej pracownicy, wyrzucił Giee z lokalu, każąc jej przekazać, że Riley nie ma już po co wracać do pracy. Jednak w tym samym momencie dostał od ochroniarza klubu informację, iż hostessa przyjmująca gości w części restauracyjnej właśnie zrezygnowała z pracy, zostawiając szefa bez pracownicy. Rush ostatecznie zaproponował Gii, że może mu pomóc i pracować jako hostessa, a on nie wyrzuci Riley z pracy. Gia przyparta do muru i potrzebująca pieniędzy, zgodziła się na propozycję. Oboje nie sądzili, że z ich znajomości wyniknie coś więcej, szczególnie że Rush miał żelazną zasadę odnośnie do relacji z pracownikami. Między tym dwojgiem zrodziło się nieproszone uczucie, przed którym Rush usilnie chciał uciec, lecz gdy postanowił przełamać strach i wydawałoby się, że ich historia zakończy się happy endem, los postanowił utrudnić im i tak już skomplikowaną sytuację. Zbuntowany dziedzic to pierwsza część z serii, której koniec pozostawia wielki niedosyt, akurat w momencie, gdy autorki postanowiły zrzucić na bohaterów i czytelników kolejną bombę. Zbuntowany dziedzic jest powieścią lekką, zabawną i pełną uczuć. Poza śmiesznym dialogami i lekkością wypowiedzi bohaterów poznacie z pozoru twardego faceta, który pod maską kryje uroczego i troskliwego mężczyznę. I choć nie wierzę w istnienie takich mężczyzn, postać Rusha rozkochała moje serce, a jego działania i starania wywołały łzy. Już teraz wiem, że w kolejnej części nie będzie mu łatwo i cholernie boję się tego, z czym będzie musiał zmierzyć się on, a także Gia. Zbuntowany dziedzic to opowieść o trudnych wyborach, o niewypowiedzianych obawach, o walce z uczuciami, o ludziach, których połączył los i wystawił na wiele prób, a to jeszcze nie koniec. Powieść choć trochę słodka zawiera w sobie samo życie, porusza temat znany wielu kobietom i zwraca uwagę na to, jak powinności zachować się w takiej sytuacji, w jakiej znaleźli się bohaterowie. Autorki poraz kolejny stworzyły historię dwojga ludzi, którą czyta się z zapartym tchem, serwując czytelniczkom prawdziwe emocje i świetnie spędzony czas w towarzystwie przystojnego i kochanego Rusha. Jedną z rzeczy, którą cenie sobie w powieściach Vi Keeland i Penelope Ward jest to, że nie leją wody, nie przeciągają fabuły, nie zapychają stron niepotrzebnymi opisami miejsc, czy wykonywanych czynności. One doskonale wiedzą, czego czytelnik oczekuje od książki, co lubi w niej znaleźć i jakich bohaterów stworzyć, by zostali pokochani. Dlatego ja z chęcią sięgam po książki o tego duetu i Wam również polecam, szczególnie Zbuntowanego dziedzica.

Lawendowaczytelnia.blogspot.com Samanta Louis


Vi Keeland i Penelope Ward. Osobno to szału nie ma, pupki nie urywa. No może jeszcze Pani Ward trzyma poziom i potrafi mnie zaciekawić. Natomiast Keeland...nie będę tracić na nią słów. Jednak razem....razem tworzą coś naprawdę dobrego. Coś co mi się podoba. I tak samo jest ze Słodkim draniem. Jednak mniejsza o to. Aubrey, która jest w podróży do Kalifornii zatrzymuje się na stacji benzynowej i poznaje tam Chance'a. Spolot różnych wydarzeń sprawia, że ta dwójka będzie musiała dokończyć swoją podróż razem. Cały ten trip zaczyna ich zbliżać do siebie. Jednak życie to nie bajka. Nikt nie powiedział, że będzie lekko. Chance znika. Co było powodem tej nagłej ,,ucieczki" Chance'a i czy zdoła wrócić do Aubrey, oraz co z tym wszystkim wspólnego ma koza będziecie musieli się sami przekonać czytając Słodkiego drania. Powiem wam, że jak widzę książki tego duetu w zapowiedziach, to wiem, że będzie to dobrze spędzony czas. I tak samo było w tym przypadku. Chance....nie da się go nie lubić. Spokojnie mogłaby zostać czarodziejem, ponieważ naprawdę czaruje na stronach tej powieści. A jego perspektywa, (książka jest podzielona na dwie części...Audrey i właśnie Chance'a) jest o niebo lepsza niż perspektywa ,,Księżniczki". Audrey była mi obojętna. Taka bohaterka, którą szybko się zapomina, bo jest ich na pęczki. Za to Chance, tak jak wyżej napisałam jest cudowny. Taki prawdziwy słodki drań. Autorki naprawdę mają patent na męskich bohaterów swoich książek, bo każdy z nich jest gorący jak piekło. W Słodkim draniu jest wszystko co powinno być w takich książkach. Emocje, wzruszenia, pełnia humoru, który cechuje książki tego duetu. A co do Chance'a. Pamiętacie faceta z kozą z książki Drań z Manhattanu?? To właśnie on. Koza, czyli Pixy aka Gulasz jest naprawdę gwiazdą tej książki. Chyba nigdy zwierzę w książce nie wywoływało we mnie uśmiechu na ustach, jak wyżej wymieniona koza. Z pewnością nikogo nie zaskoczę stwierdzeniem, że Słodki drań porwał mnie od pierwszej strony. Jednak nikt kto zna ten duet nie powinien być zdziwiony. Nie umiałam i nie chciałam się od niej oderwać. Przez tę książkę się płynie, że nawet nie zauważyłam kiedy przeczytałam ostatnie słowo. No to moi drodzy. Jeżeli szukacie ksiazki i do tańca i do różańca, to trafiliście idealnie. Ta pozycja to fantastyczny czasoumilacz. Nie macie się nad czym zastanawiać, tylko raz, dwa, trzy i zamawiajcie książkę.

Gypsygirlrecenzuje.blogspot.com/ Ewelina Pańczyk


Drogi Czytelniku... Na wstępie muszę zaznaczyć, iż jest to książka zawierająca sceny erotyczne (i nie tylko to zresztą), więc jest skierowana do pełnoletnich miłośników literatury. Namiętność, miłość, trudne wybory, pożądanie, cierpliwość, przyjaźń... Między innymi właśnie to serwują nam Vi Keeland i Penelope Ward w ich najnowszej powieści pod tytułem „Słodki drań”. Jaki osiągnęły efekt? By poznać odpowiedź na to pytanie, tradycyjnie już zapraszam do lektury. Wspaniale było przenieść się do świata Aubrey, Chance'a, Adele i innych. Na pewno zastanawiacie się jakie są moje odczucia po lekturze. Już odpowiadam. Po pierwsze, bohaterowie. Są świetnie wykreowani, zróżnicowani i bardzo interesujący. Mogę z czystym sumieniem przyznać, że polubiłam Aubrey. Do samego końca jej kibicowałam i chciałam dla niej jak najlepiej. Jeśli zaś chodzi o Chance'a, cóż on również przypadł mi do gustu, lecz nie od razu. Dlaczego? A tego już musicie się dowiedzieć sami (być może ktoś oceni go inaczej), nie chcę zdradzić za wiele. Po drugie, fabuła. Nie chcę nikomu zdradzać tu szczegółów, jednak powiem, że prawdziwy rollercoaster, bynajmniej dla mnie, to stanowczo za mało. Akcja przez całą książkę pędzi do przodu jak zwariowana. Nie zwalnia ani na chwilę (tradycji na szczęście nie stało się zadość, czytający poprzednie recenzje wiedzą o co chodzi). Autorki dawkują nam emocje sporymi garściami. Nie brakuje tu zaskakujących zwrotów akcji, wywoływania w nas skrajnych emocji i problemów, którymi obarczone są na każdym kroku nasze persony, zwłaszcza Aubrey. Nie bez znaczenia jest tu również to, że nie zabrakło momentów, w których śmiałam się do łez. Po trzecie, ważne tematy. Czułam, że nie zabraknie tu ich poruszania i przeczucie mnie nie myliło. Cieszy mnie to, lubię gdy książka nie jest tylko pustą historyjką bez morału czy jakiejkolwiek nauki. Przyznaję za to małego plusa opowieści. Po czwarte, podział. Książka składa się z dwóch części. Jakich? To pozostanie moją tajemnicą. Czytając na pewno to odkryjecie. Powiem tylko, że osobiście drugą wolę bardziej. Lubię takie zabiegi. Daję za to powieści sporego plusa. Po piąte, sceny erotyczne. Są 'smacznie' napisane, nie są przesadzone i zbyt wulgarne, są wręcz 'delikatne'. Po szóste, pewna koza. Muszę o niej wspomnieć, po prostu muszę. Jej wątek jest chyba najlepszy, a na pewno najzabawniejszy. Jestem pewna, że każdy ją polubi. Nie da się inaczej. Dobra, już nic więcej nie piszę. Poczytajcie i sami się przekonacie co mam na myśli. Powieść jest lekką lekturą do poduszki. Opowieść pokazuje, że nigdy nie jest za późno na zmiany, nawet te najbardziej radykalne (mimo obaw, że coś nie wyjdzie, że coś się rozsypie, w końcu ten, kto nie ryzykuje... no wiecie jak to dalej szło) oraz to, że czasami warto wybaczyć drugiej osobie, mimo bólu jaki nam sprawiła. Książka praktycznie czyta się sama (i całe szczęście, ponieważ dokładnie tego po cichu od niej oczekiwałam, nie zawiodłam się). Historia ogromnie wciąga, sprawia, że chce się być częścią życia naszych bohaterów i nie opuszczać aż do ostatniej litery. Autorkom bardzo dziękuję za tę historię. Czekam na więcej podobnych, wychodzących spod ich pióra przygód równie ciekawych osobowości jak Aubrey i Chance. Ogólna ocena - 6/6. :) (nie może być inaczej) POLECAM, POLECAM, POLECAM. Warto po nią sięgnąć.

recenzjeemocjamipisane.blogspot.com Izabela Raszka


Dobry wieczór Moliki, macie czas w tygodniu czytać książki ? 🙂 pare dni temu skończyłam czytać książkę „Słodki drań” @vi_keeland @penelopewardauthor @editio.red Zdecydowanie to mój ulubiony duet pisarski 🙂 Autorki idealnie dopasowały się swoim style pisania. Ich książki czyta się z ogromną przyjemnością oraz z zaciekawieniem. Wydawałoby się, że to zwykły romans z elementami erotyki, ale nic bardziej mylnego. To prawda znajdziemy w tej książce romans, wątek erotyczny, ale jest również świetna fabuła. Prawdziwa historia, która może przytrafić się każdemu z nas. Właśnie takie są książki z tej serii 🙂 Oprócz chemii między głównymi bohaterami, mamy fajną, przemyślaną opowieść. Aubrey i Chance poznają się gdzieś na pustkowiu, na stacji benzynowej. Dziewczyna przeprowadza się do Kalifornii, ucieka od przeszłości. Natomiast chłopak udaje się w podobnym kierunku. Pech chciał, że jemu zepsuł się motocykl, ona ma problem z kołem w swoim samochodzie. On jej pomaga, ale pod jednym warunkiem. Chcąc nie chcąc, pojechali dalej razem. Jak potoczy się podróż tych dwojga ? Czy z przypadkowego spotkanie może zrodzić się prawdziwe uczucie ? To historia o namiętności, pożądaniu, zabawnych przypadkach, ale również o trudnych wyborach, przyjaźni oraz cierpliwości. Tak zaciekawiła mnie ta książka, że nie potrafiłam się od niej oderwać 🙂 Miłego wieczoru

https://www.instagram.com/book.moodpl/ Nina Kosiak


Dobry wieczór Moliki, macie czas w tygodniu czytać książki ? 🙂 pare dni temu skończyłam czytać książkę „Słodki drań” @vi_keeland @penelopewardauthor @editio.red Zdecydowanie to mój ulubiony duet pisarski 🙂 Autorki idealnie dopasowały się swoim style pisania. Ich książki czyta się z ogromną przyjemnością oraz z zaciekawieniem. Wydawałoby się, że to zwykły romans z elementami erotyki, ale nic bardziej mylnego. To prawda znajdziemy w tej książce romans, wątek erotyczny, ale jest również świetna fabuła. Prawdziwa historia, która może przytrafić się każdemu z nas. Właśnie takie są książki z tej serii 🙂 Oprócz chemii między głównymi bohaterami, mamy fajną, przemyślaną opowieść. Aubrey i Chance poznają się gdzieś na pustkowiu, na stacji benzynowej. Dziewczyna przeprowadza się do Kalifornii, ucieka od przeszłości. Natomiast chłopak udaje się w podobnym kierunku. Pech chciał, że jemu zepsuł się motocykl, ona ma problem z kołem w swoim samochodzie. On jej pomaga, ale pod jednym warunkiem. Chcąc nie chcąc, pojechali dalej razem. Jak potoczy się podróż tych dwojga ? Czy z przypadkowego spotkanie może zrodzić się prawdziwe uczucie ? To historia o namiętności, pożądaniu, zabawnych przypadkach, ale również o trudnych wyborach, przyjaźni oraz cierpliwości. Tak zaciekawiła mnie ta książka, że nie potrafiłam się od niej oderwać 🙂 Miłego wieczoru

https://www.instagram.com/book.moodpl/ Nina Kosiak


Masz ochotę ze mną zgrzeszyć, Księżniczko? Długo by pisać ile bohaterów Vi Keeland i Penelope Ward powołały razem do życia, aby porwać nas ich perypetiami. „Słodki Drań” jest najnowszą pozycją tej dwójki od wydawnictwa Editio Red i chyba też jedną z ciekawszych, jakie wyszły spod pióra Keeland i Ward. Aubrey znużona długą podrożą zajechała na stacje benzynową nie tylko po to, żeby zatankować swoje pełne od kartonów auto, ale też zobaczyć bibeloty stojące na sklepowych półkach. Jej uwagę przyciąga mała figurka jednego z prezydentów USA, a kiedy kobieta rozmyśla nad tą ozdóbką głos obok znienacka podpowiada, aby ją kupiła, przez co Aubrey upuszcza figurkę, a tej odpada głowa. Winowajcą okazuje się być jeden z przystojniejszych mężczyzn, jakich widziała, który nie dość, że płaci za jej figurkę to jeszcze jeździ motocyklem. Kobieta nie może oderwać wzroku od motocyklisty, a jej nieme marzenia o poznaniu go bliżej szybko się spełniają, bo okazuje się, że motocykl milusińskiego padł trupem, a ten postanowił skorzystać z podwózki, którą jest auto Aubrey. Chance od początku ich wyprawy okazuje się być zarozumiałym i pewnym siebie mężczyzną, który wie czego chce. Im dłużej jadą razem, tym częściej zaczynają zjeżdżać w boczne trasy i objazdy, aby spędzić ze sobą jeszcze więcej czasu. Droga zaczyna ich do siebie zbliżać, a moment kulminacyjny jest kiedy potrącają... kozła na ulicy. Jednak bajka nie może trwać wiecznie. „Słodki Drań” trafił na drugie miejsce na podium, jeżeli chodzi o książki pisane przez ten duet. Autorki poszalały całkowicie i wyszło im to znakomicie. Jak w innych ich książkach, czuło się momentami nudę, albo sztywność, tak tutaj nie ma ani tego pierwszego, ani drugiego. Aubrey jest mi obojętna, w sumie momentami była dla mnie trochę głupiutka, ale ogólnie nic do niej, jako bohaterki nie mam. Chance... cóż, tutaj mogłabym dużo napisać. Chłopak z początku czaruje i czaruje, a te czary doskonale mu wychodzą. Potem nagle znika i nikt nie wie dlaczego. Dopiero w drugiej części książki zaczyna się jego opowieść i prawda. Autorki podzieliły książkę na część gdzie narratorką jest Aubrey i tę, gdzie Chance wiedzie prym. Ta druga podobała mi się bardziej szczególnie, że chłopak namiętnie zabiegał o względy dziewczyny, którą utracił. Nie, nie przez głupotę. Powiedziałabym raczej, że przez poczucie obowiązku. Podobało mi się to, co Chance wyrabiał i dopiero w tej drugiej części możemy zobaczyć prawdziwą naturę tego bohatera. Humor w tej książce jest jednym z lepszych, jakie posiada cała ta seria. Żadna książka nie przypadła mi tak do gustu jak „Słodki Drań”. Może nie będziecie się zwijać ze śmiechu, ale na pewno się uśmiechniecie. I to nie raz. Nie do końca wiem, co stało się z okładką. Nie wiem, czy na Waszych też jest niby śnieg (deszcz), skoro model z okładki jest całkowicie suchy. Może to jakiś błąd w drukarni, czy wada towaru, ale sprawdzałam z kilkoma innymi książkami i są takie same, jak moja. Nie żeby mi to przeszkadzało. Raczej po prostu zastanawia, co tu się zadziało. „Słodki Drań” to świetna przygoda. Książkę czyta się jednym tchem. Nie ma tutaj nudy, a akcja zwalnia tylko po to, aby chwilę później ruszyć ponownie z kopyta. Miałam wrażenie, że znajduję się na sinusoidzie, kiedy czytałam tę pozycję. Bohaterowie nie są płytcy, fabuła mimo że schematyczna to nie męczy, a wszystko to przyprószone humorem robi naprawdę dobrą lekturę na kilka godzin relaksu. A co najważniejsze, „Słodki Drań” pokazuje, że w życiu nie tylko liczą się pieniądze i kariera. Najważniejsze jest myślenie o samym sobie i nieuleganie wpływom z zewnątrz. Ale do tego sami dojdziecie, kiedy przeczytacie tę pozycję.

podrugiejstronieokladki6.blogspot.com Emilia Zaręba


W dzisiejszej recenzji opowiem wam o kolejnej na polskim rynku wydawniczym książce duetu Penelope Ward/ Vi Keeland. Historią w „Słodkim draniu” autorki kolejny raz udowadniają, że chyba nie mają sobie równych w słodko-gorzkich romansach ze świetną fabułą, zabawnymi dialogami i fantastycznie sportretowanymi bohaterami. Ale po kolei… Główną bohaterką książki jest prawniczka Aubrey, która właśnie porzuciła zdradzającego ją faceta i pracę w Chicago, aby zacząć wszystko od nowa w słonecznej Kalifornii. Kobieta planowała spokojną, choć kilkunastogodzinną podróż samochodem. Nie planowała jednak, że w trakcie postoju na stacji benzynowej złapię gumę, a jedyną osobą, która zaproponuję jej pomoc, będzie ten sam przystojniak z australijskim akcentem, który zirytował ją przy kasie kiedy robiła zakupy. Chance obiecuję, że zmieni jej koło, ale … w zamian Aubrey podwiezie go do Kalifornii, do której kobieta i tak zmierza, bo pech chciał, że motocykl którym podróżował mężczyzna się popsuł. Nie mająca wyjścia Aubrey, niechętnie, ale przystaję na propozycję Chance’a. Jeszcze wtedy, żadne z naszych bohaterów nie ma najmniejszego pojęcia, że wspólna podróż będzie jednocześnie najlepszym i najgorszym co mogło im się przytrafić. Jak szybko można polubić daną osobę? Ja szybko można zorientować się, że jest się zakochanym. Jak szybko można złamać czyjeś serce? To, co miało trwać kilkanaście godzin, okazało się kilkudniową podróżą w trakcie której Aubrey i Chance zorientowali się, że mimo, iż z początku ich znajomość nie zaczęła się najlepiej, to z każdą mijającą w podroży chwilą, coś ich do siebie przyciąga – niczym magnes. Mężczyzna sam przyznaję się Aubrey, że czuję do niej niesamowity pociąg … ale nie podejmuję w tej kwestii żadnego kroku, aż do pewnego wieczoru kiedy nocując w Las Vegas pod wpływem zbyt dużej ilości alkoholu, biorą fałszywy ślub dla żartu, a ich noc poślubna okazuję się … całkiem prawdziwa. "Trzy godziny później postanowiliśmy zakończyć podróż na dziś. Dochodziła północ i przejechaliśmy tyle, ile zaplanowałam, nawet mimo utraty paru godzin na zakup nowego koła. Kobieta w recepcji hotelu bawiła się telefonem i ledwie na nas spojrzała, gdy do niej podeszliśmy. — Macie wolny pokój na jedną noc? — zapytał Chance. — Erhm… Potrzebujemy dwa pokoje — sprecyzowałam. — No coś ty? Myślałem, że weźmiemy pokój z dwoma łóżkami. — Nie będę z tobą dzielić pokoju. Wzruszył tylko ramionami. — Jak sobie chcesz. — I ponownie zwracając się do recepcjonistki, dodał tonem znawcy: — Boi się, że jeśli znajdziemy się razem w jednym pokoju, nie będzie w stanie utrzymać rąk przy sobie. — Po czy puścił do dziewczyny oko. I choć była ciemnoskóra, dostrzegłam rumieniec na jej policzkach." A teraz postawcie się na miejscu Aubrey. Poznajecie fantastycznego faceta. Orientujecie się, że chyba się zakochałyście. Spędzacie z nim wspaniałą noc. Budzicie się następnego dnia, a po facecie ani śladu. Zniknął on, zniknęły wszystkie jego rzeczy, a wam zostało tylko złamane serce i … koza (dobrze czytacie – koza, ale aby dowiedzieć się skąd się wzięła, będziecie musieli skusić się na lekturę książki). Czy po tym co spotkało Aburey, może ją jej się przytrafić coś gorszego? Tak. Gdy ten sam facet, który niknął pojawia się znowu w waszym życiu … po dwóch latach. Dwa lata! To się robi nudne, ale ten autorski duet kolejny raz mnie zachwycił. Który to już raz z kolei? Nie wiem, ale wiem, że na pewno nie ostatni. Z każdą ich kolejną książką, kradną moje czytelniczce serce fabułą, która jest oryginalna, zabawna i niepowtarzalna. To, co stanowi dla mnie ogromną zaletę „Słodkiego drania”, to ciekawe charaktery i cechy jakie głównym bohaterom nadały same autorki. Jeśli jesteście fanami twórczości Penelope Ward i Vi Keeland, to z czystym sercem oddaje wam w ręcę ich kolejny książkowy hit. Jeśli dopiero rozpoczynacie przygodę z ich twórczością, to „Słodki drań” będzie idealnym początkiem dla waszego początku z piórem tego duetu. Niech was nie zmyli ciacho na okładce i może odrobinę infantylny tytuł, bo historia ukryta we wnętrzu tej książki jest fantastyczna.

booksbymags.blogspot.com Magdalena Szabelska


Duet Vi Keeland i Penelope Ward powraca z kolejną piękną historią, która bawi oraz napełnia serca optymizmem. Słodki drań to książka, która poprawia humor, ponieważ przyprawia nas o niekontrolowane salwy śmiechu. Nieoczekiwane spotkanie z przystojnym mężczyzną Aubrey zmierza do miejscowości na drugim końcu Stanów Zjednoczonych. Przed nią długa droga, dlatego też młoda kobieta co pewien czas się zatrzymuje. Podczas jednego z postojów wchodzi do sklepu z pamiątkami, gdzie przygląda się figurce Baracka Obamy. Gdy za jej plecami odzywa się nieznany głos, Aubrey panikuje i niechcący zrzuca figurkę na podłogę, a ta rozpada się. Tajemniczy przystojniak postanawia pokryć za kobietę koszty uszkodzenia towaru i kupuje jej drugą, taką samą, sprawną figurkę. Wspólna podróż z nowo poznanym facetem Gdy obydwoje rozstają się, okazuje się, że zarówno jej samochód, jak i jego harley mają gumę. Tajemniczy przystojniak proponuje Aubrey, że zmieni jej koło, jeśli ona w zamian zawiezie go do tej samej miejscowości, do której zmierza, bowiem obydwoje udają się w tym samym kierunku. Kobieta w końcu się zgadza i poznaje tożsamość mężczyzny. Chance, bo tak nosi na imię przystojniak, odbywa trudną rozmowę z Harrym, facetem z przeszłości, który nie daje spokoju Aubrey. Słodki drań – nietypowy romans Między Aubrey a Chance`em nieustannie iskrzy. Tych dwoje kłóci się o wiele rzeczy, począwszy od stacji radiowej, poprzez poranny posiłek, a na odebraniu telefonu skończywszy. Wszystkie kłótnie są przezabawne i to właśnie one sprawiają, że czytelnik wydaje z siebie niekontrolowane salwy śmiechu. Choć Słodki drań wydaje się bardzo zabawną książką, w rzeczywistości jest to słodko-gorzka opowieść. Powieść ta wywołuje cały wachlarz emocji, aby je poczuć, trzeba koniecznie oddać się lekturze, ponieważ nie sposób opisać je w dwóch-trzech zdaniach. Główni bohaterowie powieści Słodki drań wzbudzają sympatię. Obydwoje są charakterni i wyraziści. Bywają trudni, skrywają też niejedną tajemnicę. Ale bije z nich szczerość i autentyzm, cechy, o które w dzisiejszych czasach tak ciężko.

Menopauza.pl


Czytanie książek wciągnęło mnie na maksa, niestety nie mam na to tyle czasu ile bym chciała. Przeczytanie jednej książki zajmuje mi zwykle tydzień, czasem dłużej, czasem krócej. Wiadomo są rzeczy ważne i ważniejsze. Czasami wieczorem jestem tak zmęczona, że jedyne o czym myślę to łóżku. Cieszę się jednak, że udało mi się chociaż częściowo wrócić do tego zajęcia. Dzisiaj słów kilka na temat ''Słodkiego drania'', przyznaję że książka bardzo mi się spodobała i przyjemnie się ją czytało do samego końca. Więcej dowiecie się w dalszej części wpisu. Stacja benzynowa gdzieś na pustkowiu Nebraski nie jest zbyt romantycznym miejscem, zwłaszcza kiedy jesteś w kiepskim humorze. Aubrey była. Znużona wielogodzinną trasą w perspektywie miała jeszcze wiele godzin dalszej jazdy. Uciekała przed swoją przeszłością, chciała ukoić złamane serce i rozpocząć nowe życie w Kalifornii. Chance, zarozumiały przystojniak z Australii, wkurzył ją od pierwszego wejrzenia. Był niesamowicie seksowny, ale do przesady arogancki. Dziewczyna przestałaby o nim myśleć pięć minut po odjechaniu ze stacji, gdyby nie problem z kołem, którego sama nie była w stanie zmienić. Również Chance nie mógł wyruszyć w dalszą podróż - nie umiał poradzić sobie z awarią motocykla. Chcąc nie chcąc, dalej pojechali razem. Wkrótce Aubrey z zaskoczeniem odkrywa w tym pewnym siebie zarozumialcu najlepszego kompana podróży, jakiego mogłaby sobie wymarzyć. A i Chance wygląda na faceta, który również czuje do dziewczyny coś więcej. Wyprawa wydłuża się do kilku dziwnych, ale cudownych dni. Jest zabawnie, miło, a napięcie między nimi rośnie. Audrey coraz bardziej zakochuje się w przystojnym Australijczyku i wszystko zdaje się zmierzać do szczęśliwego końca, gdy któregoś dnia, zupełnie nieoczekiwanie, Chance znika bez pożegnania... To opowieść o zabawnych przypadkach, namiętności i pożądaniu, ale również o trudnych wyborach, cierpliwości i przyjaźni. O rozterkach, smutku i tęsknocie za ukochaną osobą. Ta historia pełna jest zaskakujących zwrotów akcji, uśmiechów, łez i radości. Od kart tej książki nie oderwiesz się aż do ostatniego zdania! Po prostu zniknął... Tego się nie robi takiej dziewczynie! Akcja książki zaczyna się na stacji benzynowej, gdzie Aubrey zatrzymuje się podczas swojej podróży do Kalifornii, gdzie zamierza zacząć nowe życie. W tym samym miejscu aktualnie znajduje się Chance, przystojniak z Australii, który irytuje dziewczynę od samego początku. Okazuje się, że oboje podróżują w tym samym kierunku, ale on ma problem ze swoim motocyklem, a jej przebiła się opona w aucie. Chance proponuje swoją pomoc w zamian za podwózkę, Aubrey ostatecznie się zgadza. Z każdym kolejnym kilometrem zbliżają się do siebie, chociaż on stara się trzymać dystans. Podczas podróży mają mały wypadek, Aubrey myśli, że potrąciła kozła i postanawia mu pomóc. Jak się jednak okazuje później, wcale nie ucierpiał, po prostu zemdlał z nerwów. Postanawiają go ''adopotować'' i zostaje ich wspólnym dzieckiem. Kiedy są już blisko celu postanawiają zboczyć z trasy i zatrzymać się na kilka dni w Vegas. Biorą ślub na niby, spędzają miło czas. W hotelu Aubrey stawia wszystko na jedną kartę, wchodzi do pokoju chłopaka nago i spędzają wspólnie noc. Rano jednak kobieta budzi się sama w pokoju, Chance zniknął razem ze swoimi rzeczami. Początkowo trudno jej w to uwierzyć, ale postanawia kontynuować podróż sama z kozłem, bo w końcu w Kalifornii czeka na nią praca i wynajęty dom. Dalej autorka przenosi nas dwa lata do przodu, kiedy Chance wychodzi z więzienia, trafił tam za pobicie. Stawił się w nim tego samego dnia kiedy zostawił Aubrey w hotelowym pokoju. Początkowo nie myśli o tym, aby ją odzyskać, ale jednak ostatecznie jedzie do jej miasta i zatrzymuje się w motelu. Obserwując ją dowiaduje się, że zatrzymała kozła oraz z kimś się spotyka. Chance nie chce się ujawniać, wychodzi to jednak przypadkowo kiedy kupuje w Starbucksu kawę. Kobieta ma do niego żal, że zostawił ją wtedy bez żadnych wyjaśnień. Przystojniak robi wszystko aby ją odzyskać, odwiedza ją w pracy, porządkuje jej ogród, sadzi kwiaty, kosi trawę... Czy uda się mu ją odzyskać? Czy Aubrey zerwie ze swoim obecnym partnerem i zwiąże się z Chancem? O tym dowiecie się z książki, nie chcę zdradzać szczegółów do końca. :) ''Słodki drań'' jest książką, która wciąga od pierwszej strony, ciężko ją odłożyć. To opowieść o zabawnych przypadkach, namiętności i pożądaniu, ale również o trudnych wyborach, cierpliwości i przyjaźni. Pojawiają się niej wątki erotyczne, jednak jest ich mało i są mało rozbudowane. Pokazuje, że trzeba walczyć do samego końca i można się poddawać, ale też trzeba wiedzieć kiedy odpuścić. Jest to moja pierwsza książka tej autorki, ale na pewno nie ostatnia, chętnie sięgnę po inne pozycje. Może coś polecacie?

http://kosmetyki-moim-zyciem.blogspot.com Alicja Studnicka


Vi Keeland i Penelope Ward to autorki, których książki uwielbiam i choć każda z nich osobno pisze świetnie, to jednak uważam, że jako duet i tak wypadają dużo lepiej. W stu procentach się uzupełniają, a historie, które wychodzą spod ich pióra, są po prostu genialne i zachwycające. Tym razem miałam przyjemność przeczytać „Słodkiego drania” i cóż ja mogę o tej książce napisać, chyba tylko to, że historia Aubrey i Chance’a zachwyca, zniewala, fascynuje i przede wszystkim uwodzi. Autorki odwaliły kawał świetnej roboty i już po kilku stronach wiedziałam, że to ich kolejna książka, która mnie zauroczy, rozbawi do łez i że świetnie spędzę przy niej czas. Nie żałuję ani minuty, którą spędziłam z tymi wspaniałymi bohaterami, bo od razu poczułam z nimi więź i najmocniej jak mogłam, trzymałam kciuki, by ich historia miała happy end. Poza tym to jedna z takich książek, która mimo tego, że została napisana według utartych schematów, to i tak ma w sobie to coś, co nas do niej przyciąga. Nie można się od niej uwolnić, a rozstanie z bohaterami jest niemal bolesne. To genialny romans z intrygującą i wciągającą fabułą, w którym oczywiście znajdziemy elementy komedii oraz wyrazistych i nietuzinkowych bohaterów, z którymi nie sposób się rozstać. Ja przepadłam i zatraciłam się w tym zmysłowym świecie i wiecie co? Myślę, że z Wami będzie podobnie. Według mnie autorki stworzyły genialnych bohaterów. Każdy z nich jest inny i bardzo charakterystyczny. Aubrey to kobieta twardo stąpająca po ziemi, zadziorna, i jak to określił Chance, mająca kij w tyłku który na całe szczęście dzięki niemu znika. Moment, w którym poznaje Chance’a jest jej nowym początkiem. Właśnie przeprowadza się na drugi koniec kraju, by zacząć nowy rozdział w życiu. Nie wie tylko, że osiem dni, które spędzi z tym zakręconym i seksowym chłopakiem wywróci jej na nowo poukładane życie do góry nogami. Jeżeli chodzi o Chance’a, no to cóż… to mój kolejny książkowy ideał (no wiem, wiem, ja i te moje ideały;)). Ale naprawdę jego postać jest po prostu świetna. To arogancki, ale bardzo zabawny dupek, którego od razu pokochałam. To przystojny i słodki drań, który głęboko skrywa swoje tajemnice. Aubrey od razu zawróciła mu głowie, ale wiedział, że nie może i że nie powinien się do niej zbliżać. Tylko czy można wygrać z tak gorącą i zadziorną dziewczyną, jaką jest Aubrey? Gdy wydaje się, że między tą dwójką będzie coś poważnego, mężczyzna znika… Pojawia się po dwóch latach, w momencie, w którym Aubrey znów zaczęła się uśmiechać, a w jej życiu pojawił się nowy mężczyzna. Jednak Chance tak łatwo się nie poddaje i zaczyna walkę o kobietę, o której nie może zapomnieć i która wypełniła pustkę w jego sercu. Czy mu się to uda? Tego oczywiście Wam nie zdradzę. Zapewniam Was tylko, że nic nie będzie łatwe, a mężczyzna będzie musiał się natrudzić, by Aubrey poświęciła mu chwilkę swojego czasu. Jednak Chance to bardzo pomysłowy mężczyzna, który łatwo się nie poddaje. "Wymeldowałam nas oboje i przez sześć godzin siedziałam w holu. To było głupie. Zniknęły jego ubrania. Najwyraźniej nie zamierzał wracać, skoro wymknął się, gdy spałam. Mimo to z jakiegoś powodu nie chciałam wyjeżdżać. Siedziałam na skórzanej kanapie na tętniącym życiem dziedzińcu wewnętrznym hotelu i wpatrywałam się tępo w główne wejście. Może zmienił zdanie? Może wskoczył w autobus i był już w połowie drogi do Kalifornii, kiedy pożałował swojej decyzji? Co, jeśli przybiegnie z powrotem, a mnie już tu nie będzie? Wtedy sobie przypomniałam, że on ma mój numer telefonu, a mimo to nie zadzwonił. Jeszcze boleśniej uświadomiłam sobie prawdę." Polecam Wam tę powieść z całego serca, bo to piękna, zmysłowa, namiętna i pełna humoru historia o prawdziwej miłości, która pojawia się znikąd i łączy na zawsze. To książka niezwykle zaskakująca, emocjonująca i także pouczająca, więc koniecznie musicie ją przeczytać. Jestem przekonana, że zatracicie się w tej historii tak jak i ja. Gorąco polecam!

http://kobiecerecenzje365.blogspot.com/ Sylwia Stawska


„Wracając tamtego wieczora do domu, podjąłem ciężką decyzję. Zejdę jej z oczu na jakiś czas. Dam jej trochę przestrzeni. Podobno jeśli wypuścisz coś z rąk i to coś do ciebie nie wróci, tak naprawdę nigdy do ciebie nie należało. Choć zważywszy, że to ja pierwszy ją opuściłem, chyba niczego nie da się przewidzieć.” Aubrey pragnąc rozpocząć nowe życie, postanowiła przenieść się do Kalifornii. Podczas postoju na stacji benzynowej poznaje Chance’a – przystojnego Australijczyka, który od razu wydał jej się zarozumiały i arogancki. Pech chciał, że w jej aucie przebiło się koło, i zmuszona była poprosić go o pomoc, ponieważ sama by sobie z tym nie poradziła. Wtedy Chance zaproponował, że jej pomoże, ale w zamian będzie mógł zabrać się z nią w dalszą trasę, ponieważ jego motocykl uległ awarii. Wraz z każdym przebytym wspólnie kilometrem do Aubrey dociera, że Chance wcale nie jest tak zły na jakiego wygląda, a podróż z nim jest naprawdę zabawną i fantastyczna przygodą. Wkrótce się w nim zakochuje, i wydaje się że wszystko zmierza ku dobremu, gdy pewnego dnia Chance znika bez pożegnania… Było to moje pierwsze spotkanie z duetem Penelope Ward i Vi Kelland, ale naprawdę bardzo udane. Książka była pełna humoru, dzięki czemu już od początku mnie wciągnęła. Zdecydowanie tytuł i okładka nie oddają w całości tego, co spotkamy w książce, szczerze mówiąc właśnie po nich spodziewałam się czegoś innego. Jak to mówią – nie oceniaj książki po okładce – i tu mamy doskonały przykład. Ale przyznaję, naprawdę dobrze było się rozczarować. Wyobraźcie sobie pewnego siebie, seksownego Australijczyka, który zupełnie nie ma oporów przed mówieniem tego, co mu ślina na język przyniesie oraz skromną, wstydliwą ale pyskatą Aubrey. A do tego dodajcie sobie epizod z kozą (!) – co możemy otrzymać? Przezabawną, seksowną i romantyczną historię miłosną, w której zakochasz się od początku i ciężko będzie ci ją odłożyć dopóki nie skończysz. Autorki wiedzą jak oczarować nas każdym słowem, każdym zdaniem, każdą przerzuconą stroną, każdym rozdziałem. To, czego szukamy w dobrej lekturze, to wyjątkowość i oryginalność. Nie mam najmniejszej wątpliwości, że „Słodki drań” właśnie to nam ofiaruje. Lecz mimo mnóstwa humoru, ta historia to coś więcej. To opowieść o zaufaniu, stracie, odejściu i drugiej szansie. Gwarantuję, że się nie będziecie przy niej nudzić, a może nawet uronicie niejedną łzę.

Instagram.com/motheroftworeads Edyta Giersz


Seria duetu @vi_keeland oraz @penelopewardauthor wciąż zaskakuje kolejnymi książkami. Tym razem w moje ręcę wpadł tytuł "Słodki drań". No i mam problem, gdyby ktoś mnie zapytał która z tych części jest najlepsza nie potrafiłabym odpowiedzieć. Ciężko bowiem wybrać jedną, skoro wszystkie tak bardzo wciągają Muszę jednak przyznać, że "słodki drań" zdecydowanie jest książką napisaną z największym do tej pory humorem, przez co jest jeszcze lepsza To zdecydowanie trzeba przeczytać Znacie tą serię? Kochani, a jak Wy spędzacie czas kiedy macie go tylko dla siebie?

Instagram.com/rhythm_of_my_life_/ Kinga Litkowiec


Aubrey Bloom po zawodzie miłosnym pakuje cały swój dobytek i wyrusza do Kalifornii. Ma tam zamiar zacząć całkiem nowe życie i pracę. Podczas podróży zatrzymuje się na stacji benzynowej, gdzie spotyka gorącego, przystojnego i zarozumiałego Australijczyka, który już od pierwszej chwili działa jej na nerwy. Jednak nigdy by nie przypuszczała, że to niespodziewane spotkanie, połączy ich we wspólną podróż, ale Chance to nie jedyny pasażer, który się z nimi zabierze :D “- Nie myślisz chyba… - Owszem, o tym właśnie myślę. Zmienię ci koło, a ty pozwolisz mi się ze sobą przejechać. - Mam cię podwieźć? - Dokładnie. - Nie, czekaj. Co ty właśnie powiedziałeś? - Słyszysz głosy.” W miarę upływu czasu i wzajemnego poznawania się podczas jazdy Aubrey i Chance’a, nie da się zaprzeczyć silnej chemii, która się między nimi nasila. Aczkolwiek nie mogą zapomnieć, że zmierzają w dwóch różnych kierunkach. Mimo tego zbaczają kilka razy z drogi, a ostatnim ich przystankiem jest Vegas, gdzie spędzają ze sobą czas, ale także i noc, po której mężczyzna znika bez słowa. “W tamtej chwili myślałam, że to były piękne słowa, ale teraz nagle zawartość żołądka gwałtownie mi się podniosła i błyskawicznie przejrzałam na oczy. On się ze mną żegnał.” Dlaczego Chance tak nagle zniknął? Jaki miał powód? Czy Aubrey będzie kiedykolwiek w stanie wybaczyć mężczyźnie to, że ją tak nagle zostawił? Jak zdążyliście zauważyć, to uwielbiam twórczość obydwóch autorek solo, jak i w duecie. Czasem jest mi naprawdę trudno napisać cokolwiek o kreatywności tych pisarek dlatego, że w swoich poprzednich recenzjach wychwalałam je pod niebiosa i chyba wyczerpałam już zasób słów (chociaż pewnie, jakieś bym znalazła :D). Jedyne, co mi pozostaje to powtarzanie się, że Pani Keeland i Ward piszą po prostu wspaniale, nie tracą swojej wyrazistości, pomysłów, trzymają swoją twórczość na poziomie i przede wszystkim się nie wypalają. Nie wiem, jak one to robią, że są w stanie wymyślić tak zabawne historie, wplatając w to romans i jakąś dramę. “Słodki drań” to nie tylko serduszka i kwiatki, ale również pewna historia, która jak dla mnie jest poruszająca i z wyraźnym przekazem. Książkę się czyta naprawdę szybko, chociażby z tego względu, że jest przezabawna już od samego początku. Co, mi się podoba to, to że ta historia jest podzielona na dwie części, jedna z punktu widzenia Aubrey, a druga Chance’a. Cóż mogę powiedzieć o pierwszej połowie? Jest na pewno zabawna, pełna przekomarzań się pomiędzy bohaterami. Aubrey i Chance zwyczajnie żyli chwilą. Za to druga jest bardziej poważna i przedstawia nam, co się działo z Chance'am, kiedy zniknął. Ogólnie cała fabuła była interesująca i zachwycająca, a sposób jej przedstawienia był fantastyczny. Styl pisania autorek się nie zmienia, kiedy ma być podniosła atmosfera, to tak się dzieje, a kiedy ma być śmiesznie, to tak dokładnie jest. Według mnie te pisarki są mistrzyniami właśnie w budowaniu takich emocji. Nie mogę się przyczepić do niczego w ich twórczości. Dla mnie wszystko miało ręce i nogi oraz trzymało się kupy, co jest najważniejsze. Co do bohaterów, zarówno Aubrey, jak i Chance byli ujmującym postaciami. W Aubrey podobała mi się jej osobowość. Była silna, odważna, słodka, wesoła i żartobliwa. Czasami miałam ochotę nią potrząsnąć i otworzyć jej oczy, ale z drugiej strony ją rozumiałam, bo było to dla niej trudne, zapewne domyślicie się po przeczytaniu książki, co miałam na myśli pisząc przedostatnie zdanie :) Chance’a tego “słodkiego drania” polubiłam już na samym początku, niezły z niego jajcarz. Niektóre sytuacje i żarty z jego udziałem wywoływały we mnie salwy śmiechu. Był arogancki, uroczy i wiedział, czego chce, a chciał Aubrey, jednak było coś, co go powstrzymywało. “- Pieluchy? - Tak. Nakładane Huggies. Będziemy musieli jakoś obczaić, jak mu je założyć. Zwłaszcza jeśli dostanie sraczki, a będziemy w jakimś eleganckim hotelu. - Nie wierzę, że wcześniej o tym nie pomyśleliśmy. Czy on się nie załatwiał przez cały ten czas, jak z nami jest? Chance głową wskazał tylne siedzenie i powiedział:A widziałaś, ile wysrał teraz? -Musiał to zbierać od co najmniej kilku dni!” Jedna drugorzędna postać prawie skradła cały gwóźdź programu, a była nią… Nie powiem Wam kto, tego dowiecie się już sami, ale jedyne, co mogę zdradzić to, to że uśmiejecie się po pachy. To było tak komiczne, że tym razem łzy mi nie leciały ze wzruszenia, tylko ze śmiechu. Po prostu uwielbiałam wplecione w fabułę momenty z tym osobnikiem. Podsumowując “Słodki drań” to bardzo przyjemna lektura, która przyciągnie Waszą uwagę od samego początku, dzięki wielu słodkim i zabawnym momentom dwóch uroczych i przesympatycznych postaci oraz ich romansu. Jeśli szukacie książki na poprawę humoru, to gorąco Wam polecam tę pozycję i gwarantuję, że uśmiech od razu zagości na Waszych twarzach i tak szybko nie zniknie.

girlsbookslovers.blogspot.com Kasia


Duet Penelope Ward i Vi Keeland jest mi dobrze znany, przeczytałam już kilka książek, które napisały, poznałam mężczyzn i kobiety, które wykreowały i zawsze byłam zadowolona z tego, co ofiarowały mi te książki. Przede wszystkim relaks, trochę uśmiechu i gdzieś tam złości na te problemy, które gdzieś po drodze poznanej parze występowały. Co tym razem przygotowały panie dla swoich wielbicielek? Kim jest ten „Słodki Drań”? Główną bohaterką książki jest Audrey, kobieta, która po zdradzie ukochanego mężczyzny potrzebuje oderwania, zmiany miejsca i zupełnie nowego początku, na który się decyduje. Pakuje swoje rzeczy i wyrusza w podróż do Kalifornii, która ma się dla niej stać tą mlekiem i miodem płynącą. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie problemy samochodem. Na stacji benzynowej spotyka przystojnego i zadziornego Australijczyka o imieniu Chance, który nie budzi w niej szczególnie miłych odczuć. Jest niezwykle bezczelny i pyskaty, niezwykle arogancki. Mimo przyjemnej aparycji sprawia wrażenie zwykłego durnia o wyolbrzymionym ego, które nie zmieści się w jej samochodzie, czy aby na pewno? W wyniku drobnych podróżnych komplikacji, między bohaterami nawiązuje się nikła nić sympatii, a może raczej w główce Chance’a wykiełkował plan doskonały. Motor mężczyzny nie ma zamiaru odpalić, coś się w nim popsuło, a samochód Audrey musi mieć wymienioną oponę, czego oczywiście dziewczyna samodzielnie zrobić nie potrafi. W zamian za pomoc w wymianie opony pojedzie z nią do Kalifornii, tylko czy się nie pozabijają? Dwójka w niewielkiej przestrzeni pojazdu, długa trasa do Kalifornii i nowe wyzwania. Bohaterowie spędzają ze sobą sporo czasu i co ciekawe, nie jest tak źle, jak mogliby przypuszczać, coś się zmienia. Zaczynają siebie poznawać i okazuje się, że były piłkarz Chance nie jest taki bezczelny za jakiego go miała. Tendencja do żartów mężczyzny zabarwionych erotyzmem to tylko wierzchołek góry lodowej, ten facet jest bardzo inteligentny, ma także wielkie serce. Wystarczyło osiem wspólnych, pełnych przygód dni, aby Audrey zaczęła na nowo żyć i odkrywać wszystko na nowo. Zaczęło iskrzyć by bohaterowie zaczynali do siebie coś czuć, kobieta byłą pewna, że to obustronne uczucie, jednak pewnego dnia, kiedy się budzi odkrywa, że mężczyzna zniknął. Odszedł, a wraz z nim coś, co należało tylko do niego, trzepoczące serce Audrey. Jak po takim ciosie pozbiera się kobieta? To już drugie sercowe rozczarowanie w tak krótkim czasie, jej przyszłość nie wygląda różowo. Co też się stało, że mężczyzna postąpił w taki sposób? Czy jeszcze kiedyś się spotkają? Czas pokaże. Autorki stworzyły pełną zawirowań zabawiona erotyzmem i dobrym humorem historię, która sprawia, że uśmiech sam zaczyn gościć na twarzy. Tak, jak Chance jest Słodkim Draniem, tak jego Audrey jest Księżniczką. Chemia między świetnie wykreowanymi bohaterami była mocno wyczuwalna, dialogi przezabawne, zwłaszcza chwile, kiedy tak słodko się przekomarzali. To opowieść o tym, że warto walczyć do samego końca, a ryzyko jakiego się podejmujemy może mieć bardzo przyjemny koniec. Warto wierzyć, walczyć, a przede wszystkim kochać. „Słodkiego drania” bardzo trudno jest wypuścić z rąk i przestać kibicować Australijczykowi w jego drodze, która była zaskakująca. Czasem zbyt łatwo przyklejamy komuś łatkę, kiedy nie zna się w pełni jego prawdziwych motywów, może zbyt łatwo jesteśmy w tanie skreślić drugiego człowieka, kiedy cierpimy? Emocje bywają także zwodnicze zaburzając nasz osąd. Jestem pewna, ze nie muszę przekonywać nikogo do duetu Vi Keeland i Penelope Ward, w ogólnym rozrachunku wolę Ward, jednak jeśli chodzi o duet, po prostu go lubię. Dla kogo jest ta książka? Dla kobiet, które pragną oddać się przyjemnemu romansowi z nietuzinkowym męskim bohaterem w erotycznej otoczce.

Przez-zamrozone-okulary.blogspot.com Agata Wróblewska


Stacja benzynowa gdzieś na pustkowiu Nebraski nie jest zbyt romantycznym miejscem, zwłaszcza dla tych, którzy są w złym humorze. Aubrey była. Znużona wielogodzinną trasą w perspektywie miała jeszcze wiele godzin dalszej jazdy. Uciekała przed swoją przeszłością, chciała ukoić złamane serce i rozpocząć nowe życie w Kalifornii. Chance, zarozumiały przystojniak z Australii, wkurzył ją od pierwszego wejrzenia. Był niesamowicie seksowny, ale do przesady arogancki. Dziewczyna przestałaby o nim myśleć pięć minut po wyjeździe ze stacji, gdyby nie problem z kołem, którego sama nie była w stanie zmienić. Również Chance nie mógł wyruszyć w dalszą podróż – nie umiał poradzić sobie z awarią motocykla. Chcąc nie chcąc, dalej pojechali razem. Wkrótce Aubrey z zaskoczeniem odkrywa w tym pewnym siebie zarozumialcu najlepszego kompana podróży, jakiego mogłaby sobie wymarzyć. A i Chance wygląda na faceta, który również coś do dziewczyny czuje. Wyprawa wydłuża się do kilku dziwnych, ale cudownych dni. Jest zabawnie, miło, a napięcie między dwojgiem ludzi rośnie. Aubrey zakochuje się w przystojnym Australijczyku i wszystko zdaje się zmierzać do szczęśliwego końca, gdy któregoś dnia, zupełnie nieoczekiwanie, Chance znika bez pożegnania… Źródło opisu: https://editio.pl/ksiazki/slodki-dran-penelope-ward-vi-keeland,slodki.htm „Słodki Drań” to czwarta książka duetu Vi i Penelope, którą miałam okazję przeczytać. Sięgnęłam po nią z przyjemnością, bo naprawdę polubiłam twórczość tych autorek, dlatego ubolewam, że nie ma kolejnych książek, które napisały razem, ale mam wielką nadzieję, że nie będę musiała czekać długo na coś nowego! Aubrey została wykreowana na osobę piękną, inteligentną, nieco niepewną, która nie pokazuje innym tego, jaka jest naprawdę. Początkowo nawet zostaje określona mianem osoby, która ma kij w tyłku. Z czasem jednak odkrywamy jej osobowość coraz bardziej. Robi się coraz bardziej śmiała, coraz bardziej pewna siebie, zabawna i ma cięty język. A do tego naprawdę wielkie serce. Niestety w drugiej połowie książki momentami zachowanie tej bohaterki mnie ciut denerwowało. Jak wiecie, bo podaje to już sam opis, Chance w pewnym momencie znika i całkowicie rozumiem jej zachowanie, ale jak możecie się domyślić, kiedyś znów wkroczy w jej życie. I nie zawsze podobało mi się to, jak się w stosunku do niego zachowywała. I nie krytykuję tej bohaterki, bynajmniej. Mimo, że jest postacią literacką, to jest po prostu człowiekiem i ma prawo do różnych zachowań. A każdy człowiek inaczej reaguje na wszelkiego rodzaju rzeczy. I to, że jedna osoba przyjęłaby Chance’a z otwartymi ramionami, nie oznacza, że druga by nie dała mu w twarz i kazała zniknąć z jej życia. Dlatego chociaż jej postępowanie nie zawsze mi się podobało, to sądzę, że bardziej dlatego iż całym sercem byłam za Chance’em i tym, by przyjęła go z powrotem. Choć z drugiej strony potrafię jej zrozumieć. Została naprawdę zraniona przez niego zwłaszcza, że zostawił ją… w TAKIM momencie. Złamał jej tym serce i zniszczył zaufanie, jakim go darzyła, więc nie dziwię się, że tak postępowała. Mam nadzieję, że to wszystko zabrzmiało logicznie i nikt się nie pogubił w mojej wypowiedzi, ale podsumowanie w skrócie: chociaż jej zachowanie mnie momentami denerwowało, to z drugiej strony potrafię sobie wyobrazić czemu tak reagowała. Jeśli chodzi natomiast o postać Chance’a spodziewałam się aroganckiego dupka, który co noc ma inną. Okazało się, że wcale nie był kobieciarzem. To facet, który skrywa jakąś tajemnicę. Miły, czasami arogancki, zabawny i jak to mówi sam tytuł… Słodki dupek. Naprawdę go polubiłam. Pokazał, że jeśli na czymś mu zależy, potrafi o to naprawdę mocno zawalczyć, nawet jeśli nie ma wielkiej nadziei. Troskliwy i pewny siebie. Niejedna kobieta chciałaby takiego faceta, naprawdę. Wiedział doskonale, że zawalił sprawę zostawiając Aubrey i zamierzał dać z siebie wszystko, by naprawić swój błąd. Potrafił się wykazać ogromną siłą woli i cierpliwością. Potrafił być naprawdę zaangażowany, jeśli coś już postanowił. Od momentu, kiedy zaczęłam tylko czytać „Słodkiego Drania” zastanawiałam się nad powodem, dla którego on ją zostawi. Dlaczego i kiedy? Miałam naprawdę wiele domysłów, jaka to mogłaby stać za tym przyczyna, ale kiedy na jaw wyszedł prawdziwy powód… naprawdę się go nie spodziewałam. Może nie było to coś bardzo skomplikowanego, ale jednak dałam się zaskoczyć, bo ten pomysł nie wpadł mi do głowy nawet na chwilę. A ja naprawdę lubię, kiedy książka mnie zaskakuje! Autorki moim zdaniem znów odwaliły dobrą robotę. Prosty, zabawny język. Lektura, która potrafi rozbawić, napiąć nerwy i trzyma w niepewności do samego końca – i to naprawdę! Nie wiedziałam jak potoczy się sprawa pomiędzy tą dwójką. Czy będą razem czy jednak to się nie uda? To sprawiło, że czytałam i z jednej strony chciałam skończyć JUŻ, ale z drugiej bałam się. Książka została podzielona na dwie części, z czego jedną mamy z perspektywy Aubrey, a drugą z perspektywy Chance’a, co pozwala nam dokładniej poznać obu bohaterów, ich wszelkie motywy i uczucia, jakimi są ludźmi. I tak jak w poprzednich książkach Vi i Penelope, nie zauważyłam żadnych zmian w stylu. Czytało mi się ją płynnie i z ogromną przyjemnością, a także ciekawością, co też te dwie autorki znów wymyśliły. „Słodki Drań” to książka zabawna, o podróży dwójki ludzi. Nie tylko tej dosłownej, ale także emocjonalnej. W tej lekturze mamy bardziej skupienie na uczuciach, na tym co się dzieje, niż na aspektach seksualnych, choć momentami bohaterzy posługiwali się odważnym językiem i nie mówię, że do niczego nie doszło. Po prostu tutaj nie grało to wielkiej roli. Nie na tym była skupiona treść. To była naprawdę dobra książka! Jeśli lubicie taki gatunek i szukacie książki, która nie będzie tylko totalnym erotykiem, to myślę, że historia Aubrey i Chance’a mogłaby się wam naprawdę spodobać! Mam nadzieję, że po mojej opinii uda wam się podjąć decyzję czy sięgnąć po „Słodkiego Drania”.

Books-hoolic.blogspot.com Natalia Paradzińska


Tak się wciągnęłam w tą książkę, że jakby mi tu meteoryt pieprznął to nawet bym go nie zauważyłaUwielbiam ten duet! Autorki książki poprostu miażdżą. Ich świńskie książki dla dorosłych to mieszanka sarkastycznego, ostrego i seksownego humoru z wywołującym dreszczyk erotycznym napięciem i namiętnymi scenami. Tym razem mamy historię Aubrey, która właśnie rozstała się ze swoim chłopakiem fajfusem Harrym i jest na etapie zmiany swojego życia. Los sprawia, że na swojej drodze ku nowemu z Chicago do Kalifornii spotyka seksownego kolesia Już przy pierwszej ich wymianie zdań zaczyna iskrzeć. Tak się składa, że jemu psuje się motocykl i zostają skazani na wspólną podróż, która prowadzi przez szalone Las Vegas Jakby tego było mało po drodze dorabiają się oryginalnego zwierzaka, którego biorą pod swoją opiekę wszystko luz, blus i orzeszki aż nagle okazuje się że słodki drań znika. Aubrey dwa lata próbuje dojść do siebie. Układa sobie życie na nowo aż pewnego dnia jej tajemniczy adonis powraca Nic więcej Wam nie zdradzę prócz tego że pół książki śmiałam się jak porypana a zarówno bohaterów jak i ich zwierzątko pokochałam od samego początku!! Ogniście gorąca historia, którą ciężko wypuścić z rąk! Gdzie iskry pobudzą każdy centymetr waszego ciała a wasze zarumienione policzki zapłoną do tego będziecie śmiały się jak opętane

Bookandcaffeine.blogspot.com Olga Kowalkowska


Historia Słodkiego drania już od pierwszych stron dzieje się bardzo szybko, może aż za szybko. Często też miałam takie poczucie zażenowania z powodu myśli, głównej bohaterki Aubrey. Lecz, gdy tytułowy Słodki drań postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i wepchał się jej do auta, by z nią pojechać do Kalifornii... tu zaczęła się taka zabawa, że nic, tylko szczerzyłam się do książki. To było takie urocze jak Chance zmuszał Aubry do mówienia rzeczy, które ją zawstydzały. :D Mówię Wam, to było świetne obserwować jej wewnętrzną walkę, by nie mówić czegoś, aż w końcu się poddawała i ogółem jej konwersacje z Chancem, który był pewny siebie, zabawny, trochę zarozumiały, były epickie. Po prostu epickie. Ich przygody małe i duże podczas podróży były takie, że się nie nudziłam a koza rozwaliła system. Już dużo słyszałam, jak każdy zachwala tę kozę, bo kurczę, ona przejęła tę książkę. :D Nie ma mowy, by się nie śmiać na to, co ona odwalała. Vegas.. Vegas był taki piękny, ale bolesny, nie tylko dla mnie ale i dla bohaterów. Jak widzimy z opisu książki, nasz bohater ucieka. Dlaczego? Pierwsza część książki skupiła się na poznawaniu, druga część skupiona jest na walce. Kochani, ta walka o dziewczynę, na której ci zależy było to dla mnie takie niesamowite i byłam pod pełnym wrażeniem. Nie ważne jakie kłody pod nogi miał rzucane, nie ważne jakby się waliło to się nie poddawał. Dla mnie to postawa godna podziwu, bo ileż to razy ludzie się po prostu poddają, nie walczą o miłość, bo albo im się nie chce, albo nie widzą wyjścia z sytuacji. Tutaj też nie byłoby wyjścia. Ale było, bo Chance się starał. Gdy zobaczycie JAK się starał, co robił, jakie pomysły mu przychodziły do głowy to będziecie tak rozczuleni. Serce Wam stopnieje. To było piękne. Ta książka jest niby lekka, jednak ma ważne przesłanie. Nie tylko jest zabawna, pełna poczucia humoru i pokazuje piękne postacie z historiami godnymi opowiadania. Nie tylko pokazuje, że można zawsze wszystko zmienić, nawet jak masz karierę, możesz ją rzucić. Bo co tracisz? Życie jest za krótkie, by go marnować na rzeczy, które nie sprawiają nam radości i szczęścia. Życie jest za krótkie i zbyt delikatne, by tracić go na osoby, które nie dają ci szczęścia. Najważniejsze: ta książka pokazuje jak walczyć o kogoś kogo kochasz. Uświadamia, że jak tylko wydobędziesz z siebie wystarczająco trudu, zdobędziesz to, czego zawsze chciałeś.

potegaksiazek.blogspot.com


Zabawna, mocno erotyczna i niebanalna, taka właśnie jest ta książka! Poznamy Aubery, seksowną panią adwokat oraz Chance, mega przystojnego byłego gwiazdora sportowego- a teraz pana, który dostaje niezłą kasę za zdjęcia swojego seksownego tyłeczka❗️ Oboje poznają się przypadkiem, gdy jemu popsuje się motor, a ona będzie jego ratunkiem, podwózką do miasta… Do tego duetu dołączy też pewna koza… która mdleje jak się wystraszy! Zaciekawieni?! Kto nie zna duety świetnych autorek VI Keenland i Penelope Ward, powinien to szybko nadrobić! Ja uwielbiam te pisarki. „Słodki drań” będzie miał swoją premierę 13 marca 2019 r., a ja dzięki Wydawnictwu Editio miałam możliwość zrecenzowania jej przedpremierowo. „Słodki drań… jak szepcze to imię wprost do mojego ucha tym swoim gardłowym, niskim głosem”. Ona –Aubrey-przeprowadza się na drugi koniec Ameryki, po drodze napotyka przystojnego lecz zadziornego harleyowca. Chance, bo o nim mowa, zwraca od razu uwagę na naszą śliczną bohaterkę. Los lubi płatać psikusy, jemu psuje się motor, a ostatnią deską ratunku jest ona… bo jedzie do tego samego miasta co on! „O królu wszystkich słodkich drani- był ogromny”. Od początku jak to u autorek bywa jest bardzo zabawnie i z charakterem, no i oczywiście erotyzm bije z każdej strony! Czytając momentami śmiałam się na głos! Uwielbiam to w książkach tego duetu, pozytywne historie, bardzo namiętne ale też niebanalne! Książka pisana jest z perspektywy obojga bohaterów. Pomieszane również mamy czasy, od tego co było kiedyś i tego co jest teraz. Wszystko świetnie jest ze sobą zgrane, a co najważniejsze historia naprawdę zaskakuje! „Miał wprost fenomenalny tyłek. Chętnie bym się w niego wgryzła”. Wspólna podróż może być najlepszą przygodą, doświadczeniem na całe życie, ale czy może przynieść coś więcej… czy jedynie piękne wspomnienia i nauczka na przyszłość?! Co decyduje o tym, że człowiek zostawia drugiego bez pożegnania, nie tłumacząc nic, nie dając szans?! Chcesz się przekonać zabieraj się za czytanie! „On się ze mną żegnał”. Książka sprawi, że będziecie śmiać się na głos i czuć autentycznie erotyzm, który chcą wam przekazać autorki. Ale bajkowo będzie tylko z początku… potem jak to w Ich książkach bywa, zrobi się trudno i bardzo emocjonalnie… ile jest w stanie znieść miłość? Ile jesteś w stanie poświecić dla szczęścia drugiej osoby! Czeka Was rewelacyjna przygoda, kolejny raz duet tych autorek mnie zachwycił! Moja ocena 8/10

Blonderka.pl Agnieszka Rybska


Milioner i bogini to niesamowicie zmysłowa, namiętnie wciągająca i pełna zabawnej nuty historia, która swoją premierę miała 13 marca 2019 roku za pośrednictwem Wydawnictwa EditioRed. Słodki Drań to literacki owoc dwóch bestsellerowych pisarek New York Times – Vi Keeland oraz Penelope Ward. Ich kreatywny duet znany jest z takich powieści jak: Drań z Manhattanu, Playboy za sterami oraz Milioner i bogini. Wyobraź sobie, że wybierasz się w samotną, daleką podróż. Sięgasz po kluczyki ukochanego samochodu, pakujesz najważniejsze rzeczy i zostawiasz wszystko co boli za sobą – nieszczęśliwą miłość, beznadziejną pracę, niespełnione marzenia… a nawet złośliwych sąsiadów. Przed sobą widzisz tylko świetlaną przyszłość, za sobą wyłącznie kurz dawnego życia. W tej jednej chwili czujesz się jak bogini. Jesteś seksowna, pewna siebie i zabójczo odważna. Stałaś się panią swojego życia – czy nie brzmi to pięknie? A potem… musisz zatankować i twoja idealna wizja rozpływa się jak słodki sen. Kątem oka zauważasz przystojnego mężczyznę. Dajesz mu 10 na 10, lecz pod chwili odejmujesz mu 5 (ze względu na jego arogancki charakter). Czestujesz go złośliwym uśmiechem, odpalasz swoją brykę i wracasz do wizji doskonałej siebie. Teraz już nic ci nie zatrzyma. Chyba że… zbuntuje się twoja opona. Wtedy… No cóż… Przystojny mężczyzna ze stacji dostaję dodatkowy punkt za pomoc… i może jeszcze kilka za wspólną, ciekawą podróż? Głównymi bohaterami tej książki są: Aubrey– to młoda i pełna nadziei dziewczyna, której serce zostało złamane na milion ostrych kawałków. Ucieczka do Kalifornii miała jej pomóc nie tylko zapomnieć o niewdzięcznym Ex, ale i stworzyć nową, pozbawioną bólu i łez przyszłość. Jej podróż, plany, marzenia… Wszystko to przebiegało dotąd zgodnie z planem, dopóki na jej drodze nie pojawił się on – przystojny, słodki drań. Chance – to zarozumiały przystojniak z Australii, który nie boi się chwytać życia za rogi. Lubi ryzyko, dobrą zabawę i przepiękne kobiety. Żyje pełną piersią, nie oglądając się nigdy za siebie. Jest jak wiatr: wolny, żywiołowy i nieuchwytny. Złapać go w sidła miłości nie będzie łatwo. Szybciej złamie kobiecie serce, niż pozwoli jej odebrać sobie wolność. Audrey i Chance spotkali się po raz pierwszy na niewielkiej stacji paliwowej. Między nimi od razu zaiskrzyło. I to w ten złośliwy, namiętno-piekielny sposób! Ani ona, ani on nigdy nie przypuszczali, że ta niewinna iskra zmysłowości przerodzi się kiedyś w potężną burzę uczuć. Ich wspólna podróż do Kalifornii nie miała być drogą ku miłości. To miała być chwila wspólnej zabawy i szalonej, niezapomnianej przygody. Dlatego… Kiedy ona otwiera mu serce, on zamyka przed nią drzwi. Kiedy ona pragnie dać mu miłość, on pozostawia ją z milionem pytań i setką niedopowiedzianych słów. Jak potoczą się losy Audrey i Chance ? Czy ich wspólna podróż przerodzi się w prawdziwą miłość? Czy chłopak będący draniem pokocha dziewczynę o złamanym sercu? Podsumowując: Słodki Drań to pełna dobrego humoru, miłosnego szaleństwa i gorzko-słodkiej miłości historia, która wywołuje na twarzy czytelnika nie tylko szeroki uśmiech radości, szczery wyraz zachwytu i głośny wybuchu śmiechu, ale i lekki grymas rozmarzenia, w którym to serce zabiję mocniej, a oczy rozbłysną blaskiem gorącej, młodzieńczej miłości. Polecam gorąco!

blackcrow87.wordpress.com Ewelina Chojnacka


Aubrey z dnia na dzień postanawia zmienić całe swoje życie. Po informacji o zdradzie swojego partnera Harrego, dziewczyna pakuje cały swój dorobek i wyjeżdża do Kalifornii. Na drodze ku szczęściu staje Chance, przystojniak z poczuciem humoru. Los sprawia, że mężczyzna musi stać się jej pasażerem na gapę i to nie jedynym, ponieważ po drodze dziewczyna zmuszona poczuciem winy, zabiera za sobą dość nietypowe zwierzę. Kilka dni w podróży do lepszego świata, sprawia że cała trójka zbliża się do siebie bardzo mocno. Trzeba przyznać, że ten duet sponsoruje nam zabawne i ciekawe historie miłosne. Kolejny raz wzięłam od tych autorek książkę w ciemno i się nie zawiodłam. Romans jest napisany w przezabawny sposób z dużą dawką niezłych tekstów. Książka sama w sobie jest podzielona na postać Aubrey, gdzie opisuje teraźniejszość, ich wyprawę oraz czas rozłąki. Zaś druga część należy do Chance, gdzie opisuje co się dzieje po dwóch latach. Taki zabieg sprawia, że wciągamy się w historię jeszcze bardziej, ponieważ poznajemy dwa różna poglądy na to co się stało i co czują bohaterzy. Książka z pewnością spodoba się fanem Keeland oraz Ward i nie tylko. Jeśli jeszcze jest na świecie osoba, która nie zna tych autorek, to czym prędzej musi nadgonić zaległości.

katjuszaczyta.blogspot.com Kaja Adamska


Zdaję sobie sprawę, że możecie macie już dość mojej obsesji na punkcie książek Vi Keeland. Tylko, co ja biedna mogę poradzić na to, że co chwila na naszym rynku wydawniczym pojawia się jakaś świeżynka jej autorstwa?? A kiedy widzę, że jest ona napisana w duecie z Penelope Ward to nie ma bata i muszę ją przeczytać, a potem dla Wam zrecenzować. Uwielbiam powieści tego duetu, bo wiem, że zawsze znajdę w nich ogromną dawkę poczucia humoru. Nie mam też takiej książki Vi i Penelope, której nie mogła bym Wam polecić z czystym sumieniem, ponieważ wiem, że spędzicie z nimi miło czas, a przecież o to chodzi w czytaniu, czyż nie?? O czym jest zatem Słodki drań??? „Stacja benzynowa gdzieś na pustkowiu Nebraski nie jest zbyt romantycznym miejscem, zwłaszcza kiedy jesteś w kiepskim humorze. Aubrey była. Znużona wielogodzinną trasą w perspektywie miała jeszcze wiele godzin dalszej jazdy. Uciekała przed swoją przeszłością, chciała ukoić złamane serce i rozpocząć nowe życie w Kalifornii. Chance, zarozumiały przystojniak z Australii, wkurzył ją od pierwszego wejrzenia. Był niesamowicie seksowny, ale do przesady arogancki. Dziewczyna przestałaby o nim myśleć pięć minut po odjechaniu ze stacji, gdyby nie problem z kołem, którego sama nie była w stanie zmienić. Również Chance nie mógł wyruszyć w dalszą podróż — nie umiał poradzić sobie z awarią motocykla. Chcąc nie chcąc, dalej pojechali razem. Wkrótce Aubrey z zaskoczeniem odkrywa w tym pewnym siebie zarozumialcu najlepszego kompana podróży, jakiego mogłaby sobie wymarzyć. A i Chance wygląda na faceta, który również czuje do dziewczyny coś więcej. Wyprawa wydłuża się do kilku dziwnych, ale cudownych dni. Jest zabawnie, miło, a napięcie między nimi rośnie. Audrey coraz bardziej zakochuje się w przystojnym Australijczyku i wszystko zdaje się zmierzać do szczęśliwego końca, gdy któregoś dnia, zupełnie nieoczekiwanie, Chance znika bez pożegnania... To opowieść o zabawnych przypadkach, namiętności i pożądaniu, ale również o trudnych wyborach, cierpliwości i przyjaźni. O rozterkach, smutku i tęsknocie za ukochaną osobą. Ta historia pełna jest zaskakujących zwrotów akcji, uśmiechów, łez i radości. Od kart tej książki nie oderwiesz się aż do ostatniego zdania! Po prostu zniknął... Tego się nie robi takiej dziewczynie!” Tak, jak już niejednokrotnie wspominałam, ten duet autorski ma ogromny dar do pisania zabawnych historii i oczywiście nie mogło tego zabraknąć w Słodkim draniu. Muszę przyznać, że sam początek tej powieści był dla mnie lekko powolny i nudnawy, jednak z czasem ta historia się rozkręciła i poczułam to, co czułam przy czytaniu poprzednich książek Vi i Penelope. Niejednokrotnie się uśmiałam podczas czytania Słodkiego drania w szczególności gdy dochodziło do wymiany zdań pomiędzy parą głównych bohaterów. Według mnie dialogi tej dwójki to jest majstersztyk, jeśli chodzi o humor w tej powieści. Nie będę, wspominać już o tym, że się popłakałam ze śmiechu, gdy w tej historii pojawił się wątek z kozą. To mnie dosłownie rozłożyło na łopatki, serio z czymś takim spotykam się pierwszy raz, ale takie zaskoczenie jest czymś naprawdę fajnym. Cieszę się też, że w Słodkim draniu nie zabrakło naprzemiennej narracji. Uwielbiam takie rozwiązania w książkach i będę Wam to powtarzała na każdym kroku. Lubię poznawać myśli głównych bohaterów, bo z natury jestem bardzo ciekawską osobą. Ta powieść nieco się różni od poprzednich książek tego duetu. Historia w Słodkim draniu została podzielona na dwie części. Pierwsza charakteryzuje się lekkością i ogromną dawką poczucia humoru. Natomiast druga część jest poważniejsza i bardziej złożona, chociaż i w niej nie brakuje zabawnych momentów. Muszę się Wam przyznać, że polubiłam postać Aubrey, ponieważ jest ona zabawną i słodką młodą kobietą, ale potrafi też być również bardzo poważna. Uwielbiam, też w niej to, że nie stawała się słodką idiotką, która dostawała małpiego rozumu na widok seksownego mężczyzny, jakim był niewątpliwie Chance. Ten facet uwiódł mnie od momentu, kiedy pojawia się w tej historii. Wraz z rozwojem tej opowieści można zaobserwować jego przemianę, przez co podoba mi się on jeszcze bardziej. Książka Słodki drań w porównaniu do pozostałych powieści tego duetu jest nieco słabsza. Chociaż i tak mi się ona podobała, bo w końcu została napisana przez Vi Keeland i Penelope Ward. Nie mam też żadnych wątpliwości, że jest to przyjemna lektura, którą polubicie od pierwszych stron za te zabawne momenty i oczywiście kozę 😉 Słodki drań to dobry wybór, jeśli szukasz czegoś lekkiego, ale także satysfakcjonującego. Możecie być pewni, że nie będziecie narzekać na nudę podczas czytania tej powieści, bo te autorki wiedzą, jak zaskoczyć czytelnika. Książka Słodki drań otrzymuje ode mnie 5 gwiazdek.

coffee-cup90.blogspot.com/ Justyna Coffee_Cup90


Aubrey po tym jak dowiedziała się, że jej chłopak ją zdrzadza spakowała cały swój dobytek w samochód i wyruszyła w podróż do Kalifornii, gdzie miała zacząć nowe, lepsze życie. Na stacji benzynowej, gdzieś na pustkowiu Nebraski, spotyka przystojnego Chance, który okazuje się zarozumialcem, który od razu ją wkurzył. Jednak los postanowił spłatać figla obojgu. Motocykl Chance zepsuł się, a Aubrey złapała gumę w swoim samochodzie. Chance ofiarowuje swoją pomoc przy zmianie opony, pod warunkiem, że Aubrey zabierze go ze sobą. W ten oto sposób wyruszają w dalszą podróż już wspólnie. Aubrey z zaskoczeniem odkrywa, że zarozumiały i arogancki Chance jest najlepszym kompanem podróży. Oboje bardzo dobrze czują się w swoim towarzystwie. Aubrey zaczyna coś czuć do Chace i wydaje jej się, że nie jest to jednostronne uczucie. Razem spędzają niezapomniane chwile. Wszystko zmierza ku dobremu, gdy nagle Chace znika bez słowa wyjaśnienia. Czy ich historia będzie miała happy end? Co zmusiło Chace'a do opuszczenia Aubrey? Ten kobiecy duet przechodzi sam siebie i każda kolejna książka wydaje się lepsza niż poprzednia. Przezabawna książka, przy której szczerze się śmiałam. Czytając losy Aubrey i Chace'a nie mogłam się pozbyć uśmiechu z twarzy. Cała książka została napisana w dwóch częściach. Pierwsza została napisana z perspektywy Aubrey, która opisuje nam jak doszło do ich spotkania oraz co działo się po ich rozstaniu. Druga część to losy napisane z perspektywy Chace'a. Przenosimy się dwa lata do przodu i poznajemy przyczynę ich rozstania oraz możemy przeczytać jakie starania podjął Chace, by naprawić ich relację. Czy mu się to uda? Czy Aubrey wybaczy mu tak długie rozstanie? Dowiedzcie się sami czytając książkę!

https://www.instagram.com/angelikaserweta/ Angelika Serweta-Dziuba


Od tego duetu biorę wszystko w ciemno i za każdym razem jestem zachwycona! Słodki Drań to kolejna książka Vi Keeland i Penelope Ward, która podbiła moje serce. To zabawna, zadziorna, ale i emocjonująca historia dwojga ludzi, którzy spotykają się w dość nieoczekiwanych warunkach i są zmuszeni do wspólnej podróży. . Aubrey ucieka przed przeszłością. Po nie ciekawych zdarzeniach, pakuję cały swój dobytek i wyrusza w drogę ku nowemu, lepszemu życiu w Kalifornii. Na totalnym pustkowiu w Nebrasce, na stacji benzynowej spotyka zarozumiałego i przystojnego mężczyznę, który od razu zachodzi jej za skórę. Co z tego, że był gorący jak samo piekło, skoro jego arogancja ledwo mieściła się z nim w jednym pomieszczeniu? Aubrey zapomniała by o nim w momencie opuszczenia parkingu, niestety miała problem, a mianowicie nie potrafiła zmienić dziurawego koła. . Chance w drodze do domu zatrzymuje się na stacji benzynowej, spotyka tam dziewczynę, która od razu przykuwa jego wzrok. Traci na atrakcyjności w momencie gdy otwiera swoje seksownie usta. Zdecydowanie potrzebuje wyciągnąć kij, który utkwił jej w pewnej części ciała. Niestety awaria motocykla zmusza go by poprosić ją o pomoc. I tak oboje wyruszają w drogę.. . Oboje wkrótce odkrywają, że bardzo dobrze czują się w swoim towarzystwie, a ich przekomarzanie tylko nakręca cała sytuację. Aubrey zaczyna czuć coś do przystojnego Australijczyka i jest przekonana, że to nie jednostronne uczucie. Spędzają razem cudowne chwile i wszystko zdaje się zmierzać w dobrym kierunku, póki któregoś dnia nie budzi się sama, a mężczyzna znika bez pożegnania. . Spotkali się przypadkiem. Połączyło ich coś wyjątkowego. Niestety są chwile, gdy musisz podjąć decyzję, która może wszystko zrujnowac. Czy będzie im dane szczęśliwe zakończenie? Czy Aubrey wybaczy mężczyźnie, że po prostu zniknął z jej życia na tak długo? . Autorki kolejny raz serwują nam zabawną i ciekawą historię. Nie brakuje śmiesznych momentów, dialogi idealnie oddają charakter postaci. Książka jest napisana w dwóch częściach pierwsza z perspektywy kobiety, opisuje czas spędzony razem i to co wydarzyło się dalej po ich rozstaniu. Druga część to wydarzenia z perspektywy Chancea, akcja ma miejsce po 2 latach. Opisuje i wyjaśnia przyczyny ich rozstania oraz jego próby naprawienia ich relacji. Przez te książkę się płynie, wciąga totalnie i nie jesteś w stanie przerwać. Od pierwszych stron zakochałam się w naszych bohaterach oraz kibicowałam im do samego końca. Przychodzi w życiu każdego człowieka czas, w którym musimy podjąć niełatwe decyzje. Tak właśnie stało się i tym razem. Już przyzwyczaiłam się, że autorki serwują nam jakąś nieoczekiwaną bombę. I szczerze tego bym się w życiu nie spodziewała, nigdy nie ma szans. Kocham je za to, że za każdym razem potrafią zaskoczyć czytelnika czymś nowym. Słodki Drań to historia o sile miłości i przyjaźni. Nie braknie ciekawych zdarzeń, namiętności i pożądania. Kolejna cudowna pozycja, którą polecam z całego serca! Ps. A ta koza wymiata!

Marta-ksiazkowa-kraina.blogspot.com Marta Bobola-Zagożdżon


Kolejna książka, która potwierdza, że autorki Vi Keeland i Penelope Ward to duet idealny! Kolejny raz w moje ręce trafiła książka zabawna, zmysłowa, zaskakująca i wzruszająca. Aubrey rzuciła dosłownie wszystko i wyrusza w podróż na drugi koniec kraju, aby zacząć nowe życie. Kobieta potrzebuje zmian po tym jak okazało się, że jej chłopak zdradzał ją. Cały swój dorobek zmieściła w aucie i ruszyła. Nie spodziewała się, że w drodze spotka towarzystwo i to nie jedno… Aubrey właśnie zatrzymała się na stacji benzynowej. Jest zła, wyczerpana i głodna. I w takim stanie poznaje ją Chance. Dogryzają sobie, żartują aż… okazuje się, że oboje utkwili na stacji benzynowej. Jemu zepsuł się motocykl, jej koło w samochodzie. Chance zgadza się pomóc jej przy awarii, jeśli pozwoli mu ruszyć razem w dalszą podróż. Kobieta zgadza się. Podczas podróży poznają swoje niełatwe charakterki, spotkają kozła (który będzie im towarzyszył) oraz spróbują nie ulec wspólnemu przyciąganiu. Napięcie seksualne wzrasta, ale niestety… tylko Aubrey wykazuje szczególne zainteresowane. Coś hamuje Chanca. Starania Aubrey, aby poderwać swojego towarzysza w końcu powiodły się i mężczyzna ulega kobiecie. Po zmysłowej nocy jednak Chance znika. Serce Aubrey po raz kolejny zostaje złamane. Minie sporo czasu zanim wyjaśni się jego znikniecie. Tylko czy Aubrey będzie czekała? I co spowodowało zniknięcie Chanca? „Słodki drań” posiada wszystkie cechy lektury idealnej. Ciekawa fabuła, zaskakujące zwroty akcji oraz oryginalni bohaterowie, między którymi jest chemia. Książka spodoba się wszystkim fanom Keeland i Ward. A Ci, którzy jeszcze nie znają tego duetu (są tacy???) na pewno zakochają się w tej niezwykłej historii i sięgną po pozostałe książki. Gorąco polecam! To Wasz must have!

Lubimy Czytać Literatura_Zmysłów


Ach… Co to za książka! Duet Penelope Ward i Vi Keeland po raz kolejny okazał się świetnie spędzonym czasem z bohaterami. Pierwszą książką, jaką przeczytałam spod pióra autorek to Milioner i Bogini, ale Słodki Drań dla mnie okazał się jeszcze lepszą lekturą. Jeśli czytałyście Milionera i Bogini, to zdradzę Wam, że bohater o imieniu Chance w Słodkim Draniu jest niemal tak samo wykreowany, a jednak chyba bardziej skradł moje serducho i z wielką przyjemnością chciałabym spotkać go w realu. Historia miłości, jaka zrodziła się między Aubrey i Chancem, napisana została oczywiście z dużą dawką humoru, jak to autorki potrafią, więc możecie być pewne, że niejednokrotnie parskniecie śmiechem. Szczególnie na początku. Ja co chwilę rechotałam, a wątek z kozą po prostu rozłożył mnie na łopatki i bezceremonialnie autorki zdobyły moją sympatię i oficjalnie stałam się ich fanką. Słodki Drań to przezabawna, pełna napięcia seksualnego opowieść o kobiecie, która dzięki obcemu mężczyźnie, zrozumiała, co w życiu jest ważne i facecie, który szaleńczo zakochał się w dziewczynie o rudych włosach i wrednej powierzchowności. Spędzili ze sobą tylko osiem dni, przeżyli podróż życia i zakochali się w sobie do szaleństwa. Ale nikt nie mówił, że miłość jest łatwa i o tym przekonała się Aubrey po ośmiu dniach, kiedy odkryła, że Chance odszedł i zakończył wspólną podróż do Temacula. Reszty Wam nie zdradzę, ale zapewniam, że jest ciekawa. Myślę, że rozwodzić się nad analizą książki nie muszę, ponieważ z tego, co się orientuję, autorki, szczególnie w duecie są bardzo poczytne i znane. Lecz jeśli nie miałyście okazji czytać nic spod ich pióra, mogę zapewnić, że zakochacie się w męskich ideałach, do jakich Penelope i Vi mają słabość i kreują właśnie takich bohaterów, sprawiając, że serducho puchnie. Słodki Drań to typowe lekkie romansidło, przy którym nie zabraknie trzepotania motyli w brzuchu i wibracji u zbiegu ud ;) objętość książki to niecałe trzysta stron, więc jestem pewna, iż połkniecie ją w jeden, góra dwa dni. Słodki Drań to przyjemna podróż u boku nieziemsko przystojnego Chance'a z tendencją do żartów i sprowadzania wszystkiego do seksu, acz mądrego z wielkim sercem człowieka. Aubrey, nieco wycofanej, ale zadziornej laski oraz kozie! Tak, dokładnie kozie! I obiecuję Wam, że będziecie sikać pod siebie, gdy koza wkroczy do akcji. Ja może nie sikałam, ale płakałam ze śmiechu. W każdym razie będzie śmiesznie, gorąco, duszno, smutno i walecznie. Gorąco polecam! Uff.

Lawendowaczytelnia.blogspot.com Samanta Louis