Recenzje:
Dzień dobry w poniedziałek. Mam od wczoraj poważną awarię internetu, więc wiecie... jest ciężko :( Ale co tam, najważniejsze, że mam co czytać :) :) I wam również proponuję zacząć ten tydzień w książkowym towarzystwie, a mianowicie od pierwszej części trylogii "Oxen", czyli "Zanim zawisły psy". Niels Oxen, były żołnierz duńskich sił specjalnych, wielokrotnie odznaczany za odwagę, po powrocie z ostatniej misji w Afganistanie zamieszkał w jednej z dzielnic Kopenhagi. Tam wegetuje dręczony syndromem stresu pourazowego, utrzymując się ze zbierania butelek. Jedynym towarzyszem jego parszywego życia jest pies — tylko jemu ufa, tylko jego obecność toleruje. Pewnego dnia postanawia uwolnić się od wewnętrznych demonów i zaszyć się w głuszy, w lasach północnej Jutlandii. Niestety, szybko się okazuje, że wybrał najgorsze z możliwych miejsc. Kiedy w tajemniczych okolicznościach ginie wpływowy polityk, właściciel pobliskiego zamku, Oxen staje się głównym podejrzanym. Zaczyna się prawdziwy koszmar. Wbrew swojej woli zostaje wciągnięty w wir śledztwa. Wspólnie z agentką Margrethe Franck odkrywa kolejne części przerażającej układanki. Okazuje się, że niewyjaśnionych zabójstw było znacznie więcej. Łączy je jeden element: morderca zapowiadał swoje przybycie w szczególny, niezwykle makabryczny sposób... Czy Nielsowi i Margrethe uda się powstrzymać falę zbrodni i dotrzeć do sedna ich tajemnicy? Czy Oxen oczyści się z podejrzeń? Kto tak naprawdę stoi za serią okrutnych morderstw?

Subiektywnie o książkach


Na wstępie powiem, że nie jestem wielką fanką duńskich kryminałów. Ale tej serii byłam naprawdę ciekawa. Nie wiem czemu, ale po opisie myślałam, że to będzie coś w stylu Dana Browna. Nie do końca tak jest, ale też nie jest to klasyczny kryminał. Głównym bohaterem jest Oxen- były żołnierz, ogromnie zasłużony bohater wojenny, który jedyne czego chce to spokoju, a zostaje wciągnięty w środek ogromnej afery na szczycie władzy. I musi pomóc w rozwiązaniu jej. Były momenty kiedy nudziło mnie (szczególnie dla mnie kompletnie nie potrzebne wstawki ala Wikipedia), ale byłam ciekawa jak to się skończy. Podobało mi się również, że książka zbudowana jest z dużej ilości (dokładnie z 66) krótkich rozdziałów. Jestem tym typem czytelnika który musi skończyć rozdział, więc było to dla wygodne.

Lubimy Czytać Kasia


Niels Oxen był żołnierzem wielokrotnie odznaczanym za odwagę. Brał udział w licznych misjach i jako jedyny otrzymał Krzyż Waleczności – najwyższe duńskie odznaczenie wojskowe. Ale to już przeszłość. Oxen odszedł z wojska. Teraz utrzymuje się ze sprzedaży butelek, a je to, co znajdzie w śmietnikach. Dręczące go demony z wojskowej przeszłości zagłusza alkoholem i trawką. Szukając spokoju, zaszywa się w lasach Jutlandii. Jednak jego egzystencja z dala od społeczeństwa szybko zostaje zakłócona. W pobliskim zamku Nørlund ginie emerytowany ambasador, człowiek należący do najbardziej wpływowych w Danii. Oxen staje się głównym podejrzanym, a szeroko zakrojone śledztwo szybko ujawnia fakt, że nie jest to pierwsze tego typu morderstwo. Ktoś zabija bogatych mężczyzn, a swoje przybycie zapowiada w makabryczny sposób. Chcąc uniknąć więzienia, były weteran jest zmuszony do współpracy z Margrethe Frank z PET (Policyjna Służba Wywiadowcza). Śledztwo w sprawie zabójstw zaprowadzi ich znacznie dalej, niż się spodziewali, a tożsamość mordercy to nie jedyna zagadka, na którą się natkną. Zanim zawisły psy Jensa Henrika Jensena to pierwsza część trylogii opowiadającej o losach byłego żołnierza, Nielsa Oxena. Książka łączy w sobie elementy różnych gatunków: kryminału, thrillera politycznego czy dramatu obyczajowego. Ale przede wszystkim jest to kryminał w stylu nordic noir. Autor sporo miejsca poświęca na pokazanie mrocznych stron pozornie świetnie działającego i dbającego o obywateli duńskiego społeczeństwa. Oczywistym przykładem jest Oxen, zmagający się z zespołem stresu pourazowego. To bohater, któremu państwo przyznało medale, po czym zupełnie o nim zapomniało. A on został sam z prześladującymi go upiorami przeszłości. Jensen podkreśla, że trauma żołnierzy nie wiąże się tylko z misjami wojskowymi. Spustoszenie w ich psychice siały także misje pokojowe na Bałkanach. W tym wypadku żołnierzom towarzyszy silne poczucie winy, bo przyglądali się czystkom etnicznym i niczego nie zrobili. W książce emocje Oxena ujawniają się w snach, gdzie realnym wydarzeniom nadano pewną symbolikę. Pojawiająca się w nich Siódemka to stali towarzysze życia byłego żołnierza. Dobrze być silnym. Trzeba być silnym. Bezsilność to najgorszy syf. Byli świadkami czystki etnicznej, a nie zrobili nic poza wysyłaniem do bazy papierowych raportów, które nikomu nie mogły wyrządzić żadnej szkody (s. 38). W szerszym wymiarze Jensen obnaża słabość całego systemu, który przeżarty jest zepsuciem. Są bogaci i wpływowi, którym wolno wszystko oraz zwykli ludzie, z którymi z kolei można zrobić wszystko. Całość zaczyna się jak w typowym kryminale, ale stopniowo pojawia się coraz więcej elementów rodem z thrillera politycznego. I choć zagadka morderstw zostaje rozwiązana, okazuje się, że w całej tej historii jest drugie dno, tajemnica, której odkrycie na zawsze zmieni życie bohaterów. A jest ona związana z poszukiwaniami w starym, średniowiecznym zamku. Autorowi zgrabnie udało się ułożyć całą układankę. Poszatkowane na początku wydarzenia pod koniec układają się w spójny obraz. Całą książkę czytało mi się świetnie. Także ze względu na charakterystyczny dla skandynawskich kryminałów ciężki, mroczny klimat, który uwielbiam. Znajdował się teraz w strefie zagrożenia, dokładnie tak jak przez całe swoje życie. Rzeczywistość została przewrócona na opak tyle razy, że nie można już było mieć pewności, czy zgodność DNA faktycznie oznacza zgodność DNA. Wymazywano zbrodnie, znikały ciała, a teraz znikali również podejrzani. Więc zgodność też mogła zniknąć – albo nagle powstać (s. 352). Zanim zawisły psy nie byłyby taką samą książką, gdyby nie para głównych bohaterów, którzy właściwie z przymusu pracują razem i mimo początkowej nieufności, zawiązują pakt. Pozornie Nielsa Oxena, byłego żołnierza, który wybrał życie poza społeczeństwem, i agentkę Margrethe Frank łączy niewiele. Oxen nie chce mieć nic wspólnego z systemem, który zniszczył mu życie, Margrethe zaś jest jego przedstawicielką. Jednak oboje zostali przez swoją służbę okaleczeni i przez resztę życia będą musieli zmagać się z konsekwencjami. To powoduje, że mimo wszystko udaje się im ze sobą dogadać. I rzecz jasna, nie jest to przypadek. W tej książce nie ma przypadków, roi się za to od intryg i ludzi rozgrywających większe i mniejsze gierki. Oxen wie, że nie może zaufać nikomu i podejrzewa manipulację. Ale bierze udział w grze, której warunków nie zna, bo po prostu nie ma innego wyjścia. To przerażające, pomyślał, że istnieje władza tak wielka, że potrafi wymazać rzeczywistość (s. 439). Mam taki jeden zarzut, może niezbyt istotny dla odbioru całej powieści, ale moim zdaniem cały rytuał zapowiadający przybycie mordercy i jego ostateczne wyjaśnienie, było zrobione nieco na siłę i nie pasowało do innych, przemyślanych intryg autora. Liczyłam na coś bardziej powiązanego z wydarzeniami z przeszłości. Zanim zawisły psy Jensa Henrika Jensena to wybuchowa mieszanka różnych gatunków, na czele z kryminałem i thrillerem. Autor pisze o ciemnych stronach wielkiej polityki, kreśląc wciągającą intrygę, która nie tylko sięga do różnych krajów Europy, ale i głęboko w przeszłość, do czasów historycznej Danii. Dla wielbicieli mrocznych klimatów rodem ze Skandynawii to pozycja obowiązkowa. Mnie czytało się świetnie.

www.instagram.com/katherine_the_bookworm/


Kolejny światowy fenomen trafił do Polski. Mowa tutaj o książce „Zanim zawisły psy” Jensa Henrika Jensena. Jest to pierwsza część trylogii o Nielsie Oxenie. Powieść w samej Danii rozeszła się w nakładzie ponad 140 tysiącach egzemplarzy, a prawa do tłumaczenia nabyły między innymi takie kraje jak Szwecja, Czechy, Finlandia, Niemcy i Holandia. Co więcej, prawa do filmowej adaptacji cyklu nabyła ta sama agencja GoodCo Films, która wcześniej zekranizowała między innymi sagę „Millennium” Stiega Larssona oraz seriale o Kurcie Wallanderze i inspektor Irene Huss. Autor książki ukończył Duńską Szkołę Dziennikarstwa, uwielbia on historie z drugim dnem, gdzie można doszukiwać się drugiej warstwy, innego znaczenia. Jego powieści są zróżnicowane, zawierają zarówno elementy thrillera, kryminału, jak i dramatu obyczajowego. Tak jak to widać w „Zanim zawisły psy”, Jensen jest fanem teorii spiskowych. Recenzowana pozycja nie jest jego debiutem, napisał on wcześniej kilka innych książek, między innymi trylogię o agencie Kazanskim, czy trylogię o policjantce Ninie Portland. Niemal wszystkie powieści autora stają się od razu bestsellerami i są wydawane w wielu krajach europejskich. Nie miałam do tej pory styczności z twórczością autora, dlatego cieszę się niezmiernie, że jedna z jego książek wreszcie trafiła w moje ręce. Na początku powieści poznajemy Nielsa Oxena, człowieka zagadkę, byłego żołnierza duńskich sił specjalnych, który wielokrotnie był odznaczany za odwagę. Mężczyzna brał udział w wielu misjach, po powrocie z ostatniej z Afganistanu mieszka w jednej z dzielnic Kopenhagi. Jego życie można porównać do wegetacji, tak jak wielu weteranów, tak i jego męczy syndrom stresu pourazowego. Jego małżeństwo się rozsypało, z synem nie ma praktycznie żadnego kontaktu, jedynym jego towarzyszem doli i niedoli, głównie tej drugiej, jest wierny przyjaciel pies. Pewnego dnia mężczyzna postanawia zaszyć się w głuszy, poszukać spokoju i uwolnić się od gnębiących go demonów, w dalekich lasach północnej Jutlandii. Wszystko wydaje się być dobrze, dopóki zupełnie przypadkiem nie zostaje wciągnięty w wir policyjnego śledztwa, gdzie razem z agentką Franck stawia czoła kolejnym przeciwnościom, aby wspólnie ułożyć przerażającą układankę. Pewnie zastanawiacie się jaki przypadek może wciągnąć pustelnika w sam środek policyjnej akcji, a no taki, że jak jest się zbyt ciekawskim to, może się to odbić czkawką w najbardziej nieoczekiwany sposób. Oxen, pewnego dnia postanawia się przyjrzeć z bliska pewnemu zamkowi, który znajduje się nieopodal jego obozowiska, pech chce, że dochodzi tam do zbrodni, a policja na miejscu zdarzenia odnajduje wiele śladów wskazujących na obecność Nielsa w czasie zbieżnym ze zbrodnią, co czyni go podejrzanym. Sprawa staje się dla niego walką o śmierć i życie, mężczyzna musi wybronić się z przypisywanego mu przestępstwa. Szczerze muszę przyznać, że bardzo polubiłam głównego bohatera, jego zagadkowa osobowość i zamknięty charakter sprawiły, że z każdą stroną kibicowałam mu coraz bardziej i miałam nadzieję, że uda mu się oczyścić ze stawianych mu zarzutów, czy mu się udało? Tego już Wam nie mogę zdradzić. Zapałałam również sympatią do jego partnerki, kobiety, która pomimo tego, że wydaje się trzymać wszystkich na dystans, jakimś cudem zaprzyjaźnia się z drugim, zamkniętym w sobie, człowiekiem. Tak naprawdę ta dwójka tworzy swojego rodzaju spektakularny duet, jak w znanej piosence „a gdy się zejdą raz i drugi kobieta z przeszłością, mężczyzna po przejściach”, tutaj on weteran wojenny z syndromem stresu pourazowego, ona kobieta bez nogi (straciła ją w jednej z akcji policyjnych, w których brała udział), oboje skrzywdzeni przez los, jednak pełni ogromnej determinacji, aby rozwiązać zagadkę. Tak naprawdę mam nadzieję, że autor połączy ich losy w dalszych częściach trylogii i być może coś między nimi zaiskrzy również w strefie prywatnej. Myślę, że książka Jensena jest dobrą pozycją na polskim rynku wydawniczym, lektura jej była lekka i przyjemna, Myślę, że chętnie poznam dalsze losy Oxena.

moznaprzeczytac.pl Barszczyk


Zawisłam i ja ;) Zazwyczaj omijam szerokim łukiem książki w których siedzi wątek polityczny... ... a bo to nudy, a bo to za skomplikowane, a bo to polityka - czyli temat nie dla mnie. Kiedy tylko zwącham taki wątek, książka natychmiast ląduje w poczekalni, bo może kiedyś do tego dojrzeję... Tym razem jednak, było zupełnie inaczej. Najzwyczajniej opisana przez autora historia tak mnie wciągnęła, że nie zauważyłam tej polityki jaką posmarował sporszą część książki... ... albo, jak myślę, polityka tu pisana nie była polityką w 100%? Cała opowieść mnie tak zaskoczyła - w sumie sama nie wiem dlaczego?, że przeczytałam bez jęczenia również to o polityce do końca i byłam tak zaskoczona, że mi się spodobało, że do dzisiaj nie mogę w to uwierzyć :) Generalnie książka nakręcona w odpowiedni sposób :)

Lubimy Czytać Anka Markova


Na początku myślałam, że Niels Oxen jest duńskim odpowiednikiem Jacka Richera. Taki duży i silny, były wojskowy bez adresu i rodziny. Z piersią pokrytą medalami. Z umiejętnościami walki wręcz i innymi atutami cechującymi tylko komandosów i Łowców. Sprawiedliwy outsaider. Na szczęście bohater Jensena nie jest bratem bliźniakiem Jacka. Jest tylko typem podobnym do wymienionego. Jest trawiony przez stres pourazowy (misje na Bałkanach), ale jest zdolny współpracować w małej grupie np. z agentką Margrethe Franck. A walczyć potrafi tak,że niech się Jack schowa. Polubiłam Oxena. Mam tylko żal, że autor powtarza, co to jest ten stres pourazowy i jaki to odważny i jak odznaczony jest ten mężczyzna. Załapałam za pierwszym razem. Well, zaczekam na tom drugi.

Lubimy Czytać Hana


Jens Henrik Jensen to jeszcze jeden skandynawski autor (Duńczyk), którego nazwisko warto zapamiętać. Otwierająca trylogię powieść „Zanim zawisły psy” to kryminał wyraźnie skręcający w stronę thrillera political-fiction z mocno nakreśloną warstwą społeczno-obyczajową. Bardzo interesujący główny bohater, były żołnierz duńskich sił specjalnych, przypadkowo zostaje wplątany w sprawę zabójstwa, które nieoczekiwanie prowadzi na ślad głęboko zakonspirowanej grupy wpływowych ludzi od lat sterującą najważniejszymi sprawami w kraju. Świetny pomysł, zgrabnie skonstruowana fabuła, a wszystko to doskonale napisane i nic dziwnego, że czyta się te książkę z zapartym tchem. Nie tylko postać Oxena na długo zapada w pamięć, bo przecież nie mniej fascynuje osoba jego partnerki Margrethe Franck. Oprócz pasjonującego wątku głównego warto zwrócić uwagę na psychologiczny portret Oxena, na którym głęboki ślad odbiły okropności, jakich był świadkiem podczas misji na Bałkanach. Powieść zdecydowanie polecam, a jej kontynuacja zapowiada się pasjonująco.

Lubimy Czytać emindflow


"Zanim zawisły psy" to pierwsza część trylogii o Nielsie Oxenie. Przyznam szczerze, że kiedy tylko zobaczyłam ją w zapowiedziach wydawniczych Editio Black, wiedziałam, że prędzej czy później powieść jakimś sposobem trafi w moje ręce, a ja będę mogła z ogromną przyjemnością delektować się jej lekturą. Z niecierpliwością czekałam na przesyłkę, a kiedy tylko książka znalazła się w moim domu, zabrałam się za czytanie. Jeśli zastanawiacie się czy warto zapoznać się z serią Oxen, zapraszam do przeczytania dalszej części recenzji, z której z pewnością się tego dowiecie. Niels Oxen, były żołnierz duńskich sił specjalnych, wielokrotnie odznaczany za odwagę, po powrocie z ostatniej misji w Afganistanie zamieszkuje w jednej z dzielnic Kopenhagi. Tam wegetuje dręczony syndromem stresu pourazowego, utrzymując się ze zbierania butelek. Jedynym towarzyszem jego parszywego życia jest pies - tylko jemu ufa, tylko jego obecność toleruje. Pewnego dnia postanawia uwolnić się od wewnętrznych demonów i zaszyć w głuszy, w lasach północnej Jutlandii. Niestety, szybko się okazuje, że wybrał najgorsze z możliwych miejsc. Kiedy w tajemniczych okolicznościach ginie wpływowy polityk, właściciel pobliskiego zamku, głównym podejrzanym staje się Oxen. Wbrew swojej woli zostaje wciągnięty w wir śledztwa. Wspólnie z agentką Margrethe Franck odkrywa kolejne części przerażającej układanki. Okazuje się, że niewyjaśnionych zabójstw było znacznie więcej. Łączy je jeden element: morderca zapowiadał swoje przybycie w szczególny, niezwykle makabryczny sposób... Czy Nielsowi i Margrethe uda się powstrzymać falę zbrodni i dotrzeć do sedna ich tajemnicy? Czy Oxen oczyści się z podejrzeń? Kto naprawdę stoi za serią okrutnych morderstw? Muszę przyznać, że zabierając się za czytanie "Zanim zawisły psy" odrobinę obawiałam się wątku politycznego, który był zapowiedziany już w opisie książki. Martwiłam się, że cała historia może stać się przez to nudna, albo kompletnie dla mnie niezrozumiała. Całe szczęście okazało się, że Jens Henrik Jensen opisał wszystko w taki sposób, że nawet niedoświadczony w sprawach polityki czytelnik będzie w stanie nadążyć za fabułą i toczącymi się wydarzeniami. Chociaż polityka odgrywa tutaj znaczącą rolę, w ogóle mi to nie przeszkadzało, a może nawet wręcz przeciwnie - jeszcze bardziej podkręciło to moją ciekawość. Bohaterowie są naprawdę bardzo dobrze wykreowani, a każdy z nich wyróżnia się oryginalnym charakterem i niepowtarzalną osobowością. Szczególnie Niels Oxen zrobił na mnie pozytywne wrażenie, a jego przygody dostarczyły mi naprawdę wiele przyjemnych chwil. Autor posługuje się przystępnym językiem, dzięki czemu absolutnie każdy odnajdzie się w stworzonym przez niego świecie i bez problemu zrozumie całą fabułę. "Zanim zawisły psy" to powieść, którą czyta się bardzo szybko i przyjemnie. Moim zdaniem jest to dobrze skonstruowany kryminał, który zadowoli niejednego czytelnika żądnego mrocznych tajemnic i przerażających morderstw. Podsumowując - cieszę się, że miałam okazję zapoznać się z pierwszą częścią trylogii Oxen. Całe szczęście drugi tom jest już na mojej półce, więc nie będę musiała długo czekać, aby poznać dalsze losy głównego bohatera. Myślę, że jeszcze dzisiaj zabiorę się za lekturę drugiego tomu, a wy już wkrótce będziecie mogli przeczytać jego recenzję. Mam nadzieje, że chociaż trochę zachęciłam was do spotkania z Jensem Henrikiem Jensenem, i że niedługo sami przekonacie się, że warto dać mu szansę.

Ksiazki-milki.blogspot.com Kamila Idziaszek


Zazwyczaj,gdy w powieściach pojawia się wątek polityczny,trochę kręcę nosem.Często wskutek skomplikowanych losów politycznych książka nie do końca spełnia moje oczekiwania.Zanim zawisły psy Jensa Henrika Jensena to skandynawski kryminał,który taki właśnie wątek posiada.Na szczęście jednak w tym przypadku autor wybrnął na piątkę z plusem kreując postać niebanalnego byłego żołnierza Nielsa Oxena.Gdyby nie jego oryginalna osobowość,kryminał nie byłby tak wyrazisty a jego klimat pozostawiałby dużo do życzenia. Niels Oxen to człowiek po przejściach.Po powrocie z licznych misji na Bałkanach nie może odnaleźć się w duńskiej rzeczywistości.Odznaczony kilkukrotnie medalami za odwagę mógłby spokojnie żyć sącząc w fotelu duńskie piwo i wspominając stare dzieje.Niestety tragiczne zdarzenia,których był świadkiem na misjach pozostawiły w nim trwały ślad.Niels cierpi na zespół stresu pourazowego.Koszmarne obrazy nawiedzają go niemal co noc.Dlatego były żołnierz postanawia zaszyć się w północnej Jutlandii i tam wśród gęstych lasów spędzać czas ze swoim wiernym przyjacielem psem. Niemal w tym samym czasie rozpoczyna się seria brutalnych morderstw najpierw psów(które są wieszane na drzewach) a później ich właścicieli znanych polityków.Niels ma talent do wpadania w tarapaty i przypadkowo znajduje się blisko miejsca jednego z przestępstw.Po oględzinach śladów,które należą do byłego żołnierza zostaje głównym podejrzanym w sprawie.Szybko jednak okazuje się,że morderstwa nie są ani zwyczajne ani przypadkowe.Niels zapoznany z sytuacją polityczną podejmuje się wyjaśnienia sprawy z pomocą rezolutnej agentki Margrethe Franck. Od pierwszych stron możemy poczuć klimat tej historii.Narracja jest gęsta,ale nie nuży odbiorcy.Plastyczne opisy przenoszą nas w głąb skomplikowanej osobowości Oxena.Silny i jednocześnie słaby,hardy i wrażliwy,człowiek z zasadami i oryginalnym sposobem bycia jest tym elementem powieści,który przyciąga naszą uwagę.Mamy ochotę go poznawać,gdyż nie jest schematyczny,przewidywalny. Losy Oxena oserwujemy wraz z postępującym śledztwem dotyczącym morderstw polityków.Sprawa okazuje się być szyta grubymi nićmi.Autor wkracza w rejony polityki,historii,podwójnej moralności,odwiecznej walki o władzę.Wszystko to łączy się idealnie zarówno z samym Oxenem,ale i z agentką Margrethe Franck.Kto jest kim w tej plątaninie pytań i zagadek? Gdzie leży prawda i kto działa na czyją niekorzyść? Autor bardzo sprawnie prowadzi fabułę zaskakując nas pośrednimi rozwiązaniami do tego stopnia,że dopiero pod koniec lektury zdajemy sobie sprawę z wielu wspólnych elementów, kontaktów i założeń.Czytelnik może czuć się w pełni usatysfakcjonowany.Nie ma bowiem szans na wcześniejsze samodzielne odgadnięcie przebiegu akcji co ostatnio często zdarza się w tego typu lekturach. Zanim zawisły psy to inteligentnie złożony,przemyślany kryminał a więc taki,który wymaga pewnego zaangażowania ze strony odbiorcy.Nie mamy tu wszystkiego podanego na tacy.Począwszy od narracji autor wymaga od nas pewnego skupienia,aby nic nie uszło naszej uwadze.Podoba mi się niezmiernie ta gra z czytelnikiem choć jestem pewna,że nie jest to książka dla każdego. Pozycja Jensena z Oxenem to pierwszy tom skandynawskiej trylogii. Losy Oxena nie są do końca wyjaśnione a smak nadchodzącej przygody Jensen pozostawia nam wraz z ostatnią stroną książki. Jestem bardzo ciekawa czy autor utrzyma poziom mojej ciekawości również w drugim tomie zatytułowanym Mroczni ludzie. O moich wrażeniach opowiem niebawem a was zapraszam w wolnej chwili do sięgnięcia do pierwszej części z Nielsem Oxenem w roli głównej.Może również was zaciekawi jego postać.

Czytanestrony.blogspot.com Małgorzata Kowalska


Przyznam się wam bez bicia, że kryminały czytam sporadycznie. Jednak jak w opisie zobaczyłam, że jest tam wątek polityczny to od razu wiedziałam, że muszę przeczytać tę pozycję, ponieważ lubię politykę i rzeczy z nią związane. A teraz przejdźmy do fabuły. Niels Oxen, jest byłym komandosem, który pomimo wielu odznaczeń, z objawami stresu pourazowego, którego nabawił się na misji na Bałkanach, ledwo wiąże koniec z końcem. Można wręcz powiedzieć, że jego życie jest walką o przetrwanie, ponieważ na codzień Oxen utrzymuje się ze zbierania butelek i jedzenia starej żywności. W pewnym momencie wpada on na pomysł zamieszkania w dziczy z dala od ludzi, gdzie będzie żył z tego co upoluje. Jednak wybrał na to najgorszy czas i miejsce, ponieważ ginie właściciel lasów, w których Niels zamieszkuje. Były komandos staje się podejrzanym numer jeden. Chcąc nie chcą nasz bohater musi zacząć współpracę z policją, by oczyścić się z zarzutów. Wspólnie z agentką, Margrethe Frack, odkrywa kolejne części przerażającej układanki. Okazuje się, że niewyjaśnionych zabójstw było znacznie więcej, a z pewnością nie są to przypadkowe osoby, ponieważ wśród zamordowanych jest były ambasador czy też wysoko postawieni politycy. A morderstwa te łączy jeden element: morderca zapowiada swoje przybycie w szczególnie makabryczny sposób: wiesza psy, a potem morduje ich właścicieli. (Mogę spać spokojnie, nie mam psa 😉😉) W pewnym momencie, ktoś wiesza psa Oxena. Kto morduje i dlaczego? Czy naszemu bohaterowi uda się rozwiązać tę zagadkę? Na tę i inne pytania odpowiedź znajdziecie w książce, więc czym prędzej zastanawiajcie tę pozycję bo warto. Nie czytam dużo kryminałów, jednak jak na moje standardy jest on dobry, mogę wręcz napisać, że bardzo dobry. Jednak jest parę szczegółów do których mogę się doczepić: - jak dla mnie wystarczyło tylko raz napisać co to jest stres pourazowy. Niepotrzebne było wielokrotne powtarzanie tej definicji. Chyba nigdy się nie przyzwyczaję do języków z rodziny skandynawskiej. Niektóre nazwiska i nazwy geograficzne były tak trudne do przeczytania, że je omijałam. Według mnie to jedyne minusy tej powieści. I jak nie da się rozwiązać problemu językowego, tak mam nadzieję, że w drugim tomie, autor nie tłumaczy nam ciągle co to jest stres pourazowy. Powiem wam, że pomimo nudnego początku, książka była bardzo wciągająca. Im dalej tym lepiej. Autor znakomicie oddał klimat Danii. Do tego stopnia mnie zaciekawił, że w internecie przeglądałam zdjęcia, gdzie toczy się fabuła powieści. Moi drodzy. Jeżeli spodziewajcie się typowego kryminału z wątkiem political-fiction, to bardzo się mylicie. Ta powieść jest zawiła, mroczna i pełna niespodzianek, że nie sposób się od niej oderwać. Ja czytałam ją z zapartym tchem, i naprawdę zrobiło mi się przykro, że to był już koniec. Całe szczęście, że od razu zaczęłam drugi tom pt.: Mroczni ludzie, gdzie znowu spotkałam się z Oxenem i Margrethe. Sami wiecie, że byle czego bym wam nie poleciła. Jeżeli coś jest słabe, to potrafię to nazwać po imieniu i mówić o tym głośno. No więc kochani, czym prędzej zamawiajcie Zanim zawisły psy Jensa Henrika Jensena, ponieważ naprawdę warto.

Gypsygirlrecenzuje.blogspot.com/ Ewelina Pańczyk


Niels Oxen to wielokrotnie odznaczany były żołnierz duńskich sił specjalnych. Oblicza wojen zmieniły go nie do poznania. Cierpi na mocny syndrom stresu pourazowego. Nie potrafi poradzić sobie sam ze sobą. Nie może znieść towarzystwa ludzi, a powracające koszmaru nie chcą dać mu spokoju. Po powrocie z ostatniej misji odchodzi od żony oraz syna i postanawia zamieszkać w jednej z dzielnic Kopenhagi. Utrzymuje się ze zbierania butelek, a jedzenia znajduje w kosztach przy marketach. Jednak i to jest dla niego za dużo. Więziony wycinkiem artykułu z gazety postanawia zaszyć się w lasach północnej Jutladii. Liczy na to, że odnajdzie tam spokój w towarzystwie swojego wiernego psa. Okazuje się jednak, że nie będzie to takie proste, gdyż świat zewnętrzny postanowił dać o sobie znać. Niels wiedzony ciekawością, postanawia w nocy odwiedzić okoliczny zamek w Norlund. Tam widzi dziwnych ludzi, powieszonego psa i nieprzytomnego człowieka. Ucieka, jednak kilka dni później okazuje się, że właściciel zamku zostaje zamordowany, a Oxen staje się pierwszym podejrzanym. Aby oczyścić się z zarzutów musi dołączyć do śledztwa i znaleźć winnego, ale okazuje się, że to wcale nie będzie takie proste. Niels Oxen to bardzo skomplikowany bohater. Prawda jest taka, że przeczytałam tą powieść, a wielu rzeczy o nim jeszcze nie wiem. Mam nadzieję, że w następnych tomach się to wyjaśni, gdyż jego postać jest bardzo ciekawa. Duety powieściach kryminalnych to już chyba standard. Teraz nikt nie robi niczego w pojedynkę, tylko wszystko we dwójkę. W większości przypadków jest to już nużące i człowiekowi wydaje się, że gdzie już o tym czytał. Jednak w "Zanim zawisły psy" ten motyw wydaje się bardzo świeży. Może dlatego, że bohaterowie są tak do siebie podobni. Margrethe, która ma pomagać Oxenowi w śledztwie również nie ma ciekawej przeszłości. W starciu z jednym zabójcą została pozbawiona jedej nogi i musi żyć z protezą. Tak jak Niels cierpi ona na syndrom stresu pourazowego, jednak w mniej zaawansowanym stopniu. Jest to kobieta ambitna, która wie co potrafi i ile znaczy. Zazwyczaj duety w książkach różnią się pod każdym względem. Tutaj możemy zobaczyć postacie podobne do siebie. I to bardzo mi się spodobało, bo chociaż nie za bardzo sobie ufają, to w jakimś stopniu rozumieją sobie nawzajem, a to jest piękne. Literatura skandynawska staje się u nas coraz bardziej popularniejsza. Sama się jednak przyznam, że czytam jej bardzo mało. Sama nie wiem dlatego, skoro to zdecydowanie moje klimaty. Jens Henrik Jensen znakomicie oddał klimat duńskich okolic, chociaż widziałam je tylko na zdjęciach. Jest mrocznie, tajemniczo i pięknie. W dostatku autor miał świetny pomysł na fabułę. Bałam się, że to będzie coś oklepanego, ale było zdecydowanie odwrotnie. Zupełnie nie tego się spodziewałam. W dodatku wcale nie jest łatwo zorientować się, kto jest zabójcą. Chociaż może inaczej, czytelnik podejrzewa kto to jest, ale na pewno nie zgadnie dlaczego to zrobił i jakie miał ku temu powodu. Bardzo mnie to ucieszyło, gdyż przewidywalne kryminały wieją nudą. Ucieszyło mnie to, że autor oprócz zbrodni, która wiedzie oczywiście główny prym, zdecydował się na wątki poboczne. Jednym z nich jest oczywiście podłoże psychologiczne bohaterów. Syndrom stresu purazowego nie jest łatwym tematem go opisania w książce. Owszem, wielu autorów po to sięga, ale trzeba się dobrze we wszystko zagłębić, żeby zrobić to dobrze. Jens Henrik Jensen zrobił to bezbłędnie. Widać, że spędził trochę czasu na zagłębieniu wiedzy, odnośnie symptomów, jakie może mieć osoba, która jest nim dotknięta. Cieszę się, że to zrobił, ponieważ problem nie jest potraktowany po macoszemu, ale z właściwym szacunkiem. Muszę jednak przyznać, że nie wszystko w tej książce jest takie kolorowe. Głównie chodzi mi o to, że początek tej powieści jest nudny. Dopiero około setnej strony wszystko się rozkręca i czytamy stronę za stroną, nie mogąc się oderwać. Wydaje mi się, że miało to związek z bardzo krótkimi rozdziałami, z którymi mamy tutaj styczność. Niektóre z nich mają po trzy czy cztery strony. Byłoby to okej, gdybyśmy mieli ciągłość akcji, tak jak dzieje się to później, natomiast przeskakujemy tutaj od Nielsa, do ofiar i policjantów i trochę ciężko się połapać, gdyż dobrze się nie rozkręciło jedno, a już przerwa i mamy drugie. To niestety zaburza moją ocenę książki, gdyż w pewnym momencie miałam ochotę już ją odłożyć, cieszę się, że jednak tego nie zrobiłam. "Zanim zawisły psy" to bardzo dobry kryminał, z ciekawym podłożem psychologicznym i politycznym. Tajemniczość, zdezorientowanie i ciekawość, te emocje będą wam towarzyszyć do samego końca. Zdecydowanie warto przeczytać tą powieść.

Fantastyczny-swiat-ksiazeek.blogspot.com


''Zanim zawisły psy'' Jens Henrika Jensena to pierwsza część trylogii opisującej losy Nielsa Oxena. Główny bohater to były wielokrotnie odznaczany żołnierz. Przez przypadek zostaje wplątany w śledztwo dotyczące zabójstwa wpływowego polityka. Kiedy wraz z agentką Margrethe Franck próbuje rozwiązać zagadkę śmierci mężczyzny na jaw wychodzą nowe fakty. Sprawa okazuję się o wiele bardziej skomplikowana i niebezpieczna niż z początku można było zakładać. Książka była niezwykle wciągająca. Po przebrnięciu przez nieciekawy początek przewracałam strony w szybkim tempie, chcąc dowiedzieć się jak dalej potoczy się akcja. Główni bohaterowie są bardzo charyzmatyczni a ich współpraca, choć nie bez problemów, układa się dobrze. Historia kryje za sobą skomplikowany polityczny spisek i ciekawi mnie jak w kolejnych częściach zostaną rozwiązane wątki rozpoczęte w tej powieści. Pozycja obowiązkowa dla fanów kryminałów.

Lubimy Czytać Inga; 2019-02-13


Jak tak patrzę na przeczytane książki to zauważam kilka rzeczy: królują kryminały i thrillery, a te skandynawskie mają u mnie pierwszeństwo. W ich przypadku często sięgam bez wiedzy o czym tak naprawdę są i czy będą w moim guście, czy nie. Skoro Szwecja i okolice to czytam i koniec. Tym razem padło na Danię i… politykę. No cóż, jak pomyślę, że nie minęło zbyt wiele czasu od ostatniego kryminału politycznego, który został przeze mnie zmęczony, a nie przeczytany to trochę zwątpiłam. Jens Henrik Jensen jednak przykuł moją uwagę i postanowiłam spróbować. Już nie raz wychodziłam poza swoje ramy czytelnicze, więc przełamanie się nie było aż tak trudne. Niels Oxen jest weteranem wojennym. Były żołnierz duńskich sił specjalnych po powrocie z ostatniej misji w Afganistanie zaszył się w jednej z dzielnic Kopenhagi. Tam trawiony stresem pourazowym, którego nabawił się podczas misji na Bałkanach utrzymuje się ze sprzedaży butelek i jedzenia, które wygrzebie z kontenerów. Jego życie to tak naprawdę wegetacja. Jedynym wiernym przyjacielem w jego parszywym życiu jest pies rasy Samojed – Mr. White. Tylko jemu ufa, jego obecność toleruje i przy nim czuje się „normalnie”. Nadchodzi jednak dzień, kiedy Niels postanawia spróbować uciec od własnych demonów. Wraz z czworonożnym kumplem wyrusza w drogę, by osiąść w lasach północnej Jutlandii. Zaszyć się w głuszy, z dala od ludzi, a w ramionach dzikiej przyrody wydaje mu się najlepszym rozwiązaniem. Problem w tym, że wybrał chyba najgorsze możliwe miejsce i czas na tą prywatną misję. W niedługim czasie od rozbicia przez Oxena obozu ginie właściciel pobliskiego zamku. Był właścicielem lasów, w których Niels postanowił koczować, a mało tego mężczyzna był zobaczyć jego zamek z bliska. Kiedy, więc w okolicach miejsca zbrodni znaleziono jego ślady dość szybko stał się podejrzanym numer jeden. Dla byłego wojskowego zaczyna się prawdziwy koszmar. Z planów przebywania tylko w swoim towarzystwie zostały marzenia, a on wylądował w samym środku oka cyklonu. Wbrew swojej woli zostaje wciągnięty w śledztwo. Wydawałoby się, że jako pomocnik, gdyż były żołnierz potrafi nie tylko walczyć, ale i tropić. Nie przepuści żadnej okazji, by ruszyć do przodu. Tyle że nie umie nikomu zaufać. Do czasu… Okazuje się, że osobą, z którą złapał najlepszy kontakt jest agentka Margrethe Franck. Jako duet zaczynają odkrywać kolejne karty w wydawało by się trudnym, a może utrudnianym śledztwie? Okazuje się bowiem, że niewyjaśnionych zabójstw jest było znacznie więcej, a to, co je łączy to fakt, że morderca zapowiadał swoje przybycie w iście makabryczny sposób… Pomyślicie gdzie tu ta polityka, o której wspomniałam. Śledztwo, które prowadzi Oxen oraz Franck zaprowadzi ich do wprost na ślad głęboko zakonspirowanej grupy wpływowych ludzi od lat sterujących najważniejszymi sprawami w Danii. Danehof, bo o nim mowa to średniowieczny parlament, który odgrywał pewną rolę między rokiem 1250 a 1413. Jednak czy na pewno został zlikwidowany? Polityka, jaką ukrył tu Jens nie jest taka oczywista, ale samo to, że się pojawiła trochę mnie wystraszyło. Niepotrzebnie. Dawno nie czytałam książki z takim zapałem. Aż żal mi było się rozstawać z Oxenem, by sięgać po kolejną powieść. Ale to, co mnie cieszy to fakt, że już niebawem siadam do kolejnej części. Choćby się waliło i paliło muszę zaliczyć cała trylogię, bo czuję, że zdecydowanie warto. Zdecydowanie polubiłam Nielsa i chciałabym mu towarzyszyć do końca jego przygód. Liczę, że autor nie zawiedzie i dalej będzie równie dobrze, a może i lepiej!

swiatmiedzystronami.blogspot.com Karolina Marek; 2019-02-17


Dawno nie czytałam żadnego kryminału! I już zapomniałam, jak bardzo taki gatunek wciąga. Nawet, kiedy akurat nie siedziałam z książką w ręku, to zdarzało mi się myśleć o tym, jak dalej rozwinie się wątek. A to chyba oznacza, że książka jest po prostu dobrze napisana. Skrótowo przedstawię fabułę, żebyście wiedzieli, czy jest to książka dla Was. Od razu ostrzegam, że początkowe rozdziały są dość makabryczne - i nie chodzi mi o ich jakość, ale o obrazy namalowane słowem przez autora. Główny bohater, Niels Oxen, jest byłym żołnierzem, którego męczą demony przeszłości. Jego własna historia sprawia mu na tyle duży problem, że Niels postanawia wieść życie pustelnika, podróżując po kraju ze swoim psem. Chorobliwie unika kontaktu z innymi ludźmi, i chociaż jest zasłużonym weteranem, to nie przyjmuje od państwa żadnej pomocy finansowej, utrzymując się z tego, co znajdzie lub upoluje. Akcja książki rozpoczyna się w Kopenhadze, ale po chwili przenosi się do odludnych lasów północnej Jutlandii, gdzie, zdawałoby się, Oxena nie będzie absolutnie nikt nękał. Niestety splot niefortunnych wydarzeń doprowadza do tego, że główny bohater zostaje podejrzanym w sprawie o morderstwo wpływowego polityka. Ta sytuacja zmusza Oxena do nagięcia swoich zasad i podjęcia współpracy z policją. Postacie pojawiające się na kartach książki są bardzo wyraźnie zarysowane, każda z nich jest zupełnie inna. Przeważają bohaterowie płci męskiej, tocząc walkę na siłę charakterów. Wiele razy w książce widoczna jest typowa dla (stereotypowej) Skandynawii małomówność, chłód, oschłość wypowiedzi. Główna kobieca bohaterka, Margrethe Franck, przypomina mi Sagę Norén z serialu "Most nad Sundem" (KLIK) - jeśli oglądaliście ten serial i przeczytacie "Zanim zawisły psy", to dajcie znać, czy też mieliście takie skojarzenie :) Jedyną rzeczą w całej książce, która mnie denerwowała było słowo "otwarł" i jego różne odmiany. Wiem, że jest to jedna z poprawnych form tego czasownika, ale nic nie poradzę na to, że zawsze mnie razi. A w książce pojawia się dość często wystawiając moją cierpliwość na próbę... ;) "Zanim zawisły psy" to (bardzo udany) wstęp do "Trylogii Oxen". Za chwilę zabieram się za drugą część sagi, czyli "Mrocznych ludzi", których premiera była dosłownie kilka dni temu. Jestem bardzo ciekawa, jak rozwiną się postacie przedstawione w części pierwszej, i jaką zawiłą sprawę, będzie teraz rozwiązywał Niels Oxen (czy znowu będzie mu pomagać Margrethe Franck?). Na pytanie z tytułu postu nie da się jednoznacznie odpowiedzieć. Czy można stwierdzić, że Niels Oxen jest duńską wersją sławnego Jacka Reachera? Niels to postać bardziej ponura, spowita mrokiem i walcząca z naprawdę potężnymi demonami przeszłości. Unika ludzi, nie wikła się w częste romanse. Z Reacherem łączy go na pewno doświadczenie wojskowe i chęć ucieczki od cywilizowanego świata. Jens Henrik Jensen - "Zanim zawisły psy" - trylogia Oxen. Czy Niels Oxen to duński Jack Reacher? Recenzja opinie Dla kogo jest ta książka? Dla miłośników kryminałów - nie tylko skandynawskich. Chociaż tło historii jest mocno związane z polityką i wojskiem, to te wątki wcale nie zdominowały fabuły. Sama obawiałam się, że książka może być kryminałem politycznym lub wojennym, ale tak nie jest. Intryga, mimo tego, że dotyczy głównie zabójstwa pewnego polityka, a sprawę rozwiązuje były żołnierz, wcale nie skupia się na tych aspektach, tylko na odnalezieniu tajemniczego zabójcy. Wątek wojskowy jest tłem dla pełniejszego nakreślenia charakterystyki głównego bohatera - Nielsa Oxena, który jest postacią bardzo złożoną.

marysiadaily.blogspot.com


Hej kochani! Jak się macie? Mam nadzieję, że dobrze. Po pierwsze musimy Was przeprosić za brak postów w ostatnim czasie, choć obiecałyśmy większą aktywność na blogu. Miało to związek ze spontanicznym wyjazdem na weekend, ale już jesteśmy na miejscu i przestawiamy się na tryb mola książkowego. Niestety przez te kilka dni mamy trochę zaległości, a dla Was dużo książek do zrecenzowania, więc czekajcie, bo będzie się działo! W długą podróż pociągiem zabrałam ze sobą powieść, o której chce Wam dzisiaj opowiedzieć. Jest nią skandynawski kryminał "Zanim zawisły psy" autorstwa Jensa Henrika Jensena. To pierwsza część trylogii "Oxen", za którą bardzo dziękuję wydawnictwu editio.black.Chcecie wiedzieć, czy miłośniczka romansów dała się porwać w mroczny świat tajemniczych morderstw, polityki i pięknych duńskich lasów w tle? Zapraszam do recenzji. Dobry political-fiction z klimatem skandynawskich kryminałów? Zacznę może od tego, że to moje pierwsze zderzenie z kryminałem od bardzo bardzo dawna. Po przelotnym "romansie" z twórczością wybitnej A. Christie w liceum, na długi czas odłożyłam ten gatunek, choć nie wiem dlaczego. Zatem powieść Jensa Henrika Jensena już sama w sobie stanowiła dla mnie zagadkę, bo byłam ciekawa, czy po tylu latach przerwy będę jeszcze w stanie wciągnąć się w porządny kryminał. Zachęcona pozytywnymi opiniami o skandynawskiej literaturze kryminalnej, która na świecie cieszy się uznaniem już od dawien dawna sięgnęłam po "Zanim zawisły psy" ... i to był udany come back. Historia, w którą wciąga nas autor zaczyna się w makabryczny sposób, bo od śmierci kilku psów, które, jak wskazuje sam tytuł, zostają powieszone. Wkrótce po nich w niewyjaśnionych okolicznościach giną ich właściciele, zostawiając za sobą masę pytań , a my zaczynamy się zastanawiać, co łączy wszystkie te śmierci ze sobą? Z dala od tego całego zamieszania (przynajmniej na początku) znajduje się Niels Oxen, duński żołnierz, były komandos elitarnego Korpusu Łowców. Człowiek wielokrotnie odznaczany za odwagę, którą wykazał się podczas licznych misji m.in. na Bałkanach, czy w Afganistanie; posiadający najwyższe odznaczenie wojskowe w kraju. Poznajemy go w dość kiepskim dla niego momencie. Wraz ze swoim wiernym druhem, białym samoyedem o zabawnym imieniu Mr. White opuszcza ulice Kopenhagi, w której to utrzymywał się ze zbierania butelek i wyrusza w podróż pociągiem do odległych lasów północnej Jutlandii, w których to zaszywa się, by na nowo odzyskać spokój. Niestety, przypadkiem znajduje się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie i z weterana wojennego, dręczonego własnymi koszmarami z pola walki, staje po środku jeszcze większego dramatu. Zostaje głównym podejrzanym w sprawie o zabójstwo właściciela zabytkowego zamku i byłego ambasadora Corfitzena. Jak nie trudno się domyślić śmierć polityka, w dodatku tak wpływowego, posiadającego liczne kontakty w kręgach biznesowo-kulturowych stawia na nogi policję w całym kraju, wyznaczając do śledztwa ludzi z najwyższego szczebla duńskich organów ścigania. W ten sposób do śledztwa dołącza zespół PET pod kierownictwem Axela Mossmana. By oczyścić swoje imię i by w końcu zaznać upragnionego spokoju Oxen, wbrew swej woli, musi współpracować z ludźmi o niejasnych intencjach. Były żołnierz sam musi zdecydować komu może zaufać i tu zaczyna się prawdziwa gra, intryga rodem z rasowych szpiegowsko-gangsterskich kryminałów. Postać Oxena od początku budzi wiele emocji. Nie jest to typowy, pozytywny bohater, detektyw, kierujący się altruistycznymi pobudkami, poczuciem sprawiedliwości, stający na straży prawa superbohater. To chory człowiek z autentycznymi problemami, z którymi sobie nie radzi, topiąc je w alkoholu i narkotykach. Samotnik, ze swoimi dziwactwami, jak na przykład rozmawianie z psem, czy szperanie po śmietnikach zamiast szukania pomocy w odpowiednich instytucjach. I choć nie do końca znany kulisy jego obecnej sytuacji, można się domyślić co spowodowało taki stan rzeczy. Niels, jak na odludka przystało, nie od początku angażuje się w śledztwo z czystych pobudek. Robi to raczej z obowiązku, ograniczając kontakty z ludźmi do minimum. Dopiero zaangażowanie emocjonalne sprawia, że Oxen zaczyna współpracę z agentką Margrethe Franck, kierując się poniekąd własną "wendettą". Może dlatego ta postać tak przypadła mi do gustu. Polubiłam go nie dlatego, że był szanowanym żołnierzem, o czym autor wielokrotnie w trakcie lektury nam przypomina, chyba z obawy, że czytelnik zapomni, co jest niepotrzebne, bo postać Oxena wzbudziła mój szacunek niemal od razu. Polubiłam go za to, (tu należą się brawa dla autora) że to człowiek z krwi i kości. To barwna, wielowymiarowa postać, jak z resztą wszystkie w tej książce. Oxen, jak każdy z nas ma swoje wady, zalety, swoje uzależnienia. Nie jest to typ macho czy filmowego niezniszczalnego terminatora, który, przepraszam za kolokwializm, rozwala wszystkich na prawo i lewo, machając raptem jednym palcem. Kiedy ucieka, naprawdę zwiewa, gdzie pieprz rośnie, bo nad głową przelatują mu kule; kiedy zostaje zaatakowany, naprawdę krwawi. Bo choć jest sprawny fizycznie, nie jet niepokonany. Nie jest to też facet bez sumienia czy uczuć. Bardzo podobało mi się, jak w książce została potraktowana jego relacja z psem, to, jakim wzajemnym uczuciem obaj siebie darzyli. Wiele mówi nam o tym, jakim naprawdę człowiekiem jest Niels Oxen. Dużym atutem tej książki jest także współpraca między Oxenem, a jego nową partnerką Margrethe. Ich relacja rodzi się w bólach, choć wiele ich łączy. Podobnie jak Oxen, Franck przebyła traumę po utracie nogi na służbie. I podobnie jak on, kobieta chce poznać prawdę za wszelką cenę. Początkowo oboje są wobec siebie tak nieufni, że odkrywają przed sobą tylko strzępki informacji, przez to śledztwo nie idzie tak, jak powinno. Dopiero, gdy łączą szyki, odkrywają, że w ten sposób mają jedyną szansę na odnalezienie sprawcy morderstw i uchronienie kolejnych osób przed podzieleniem tego samego losu, co poprzednie ofiary. Co najciekawsze, nawet, gdy między Margrethe i Oxenem rodzi się zalążek zaufania, nie powstrzymuje to opanowanej pani policjant przed prowadzeniem jej własnego, prywatnego śledztwa, dotyczącego Oxena. Kobieta uparcie zagłębia się w przeszłość naszego bohatera, przez co mamy w sumie do czynienia z dwoma śledztwami prowadzonymi jednocześnie. To nadaje książce jeszcze lepszego, psychologicznego klimatu. Para w efekcie tworzy zgrany zespół i jestem niezmiernie ciekawa, jak rozwinie się ich relacja, bo miejscami miałam wrażenie, że nasza wojownicza policjantka ma jakąś słabość do Oxena i tak angażuje się w swoje "śledztwo" nie tylko w celach zawodowych. A Ale Oxen czy Franck to nie tylko postaci warte uwagi. Książka wręcz obfituje w wiele ciekawych bohaterów, jak Axel Mossman i cały zespół PET, komisarz Grube, czy jego szef. Każda z tych postaci ma swój schemat działania, ma swoje motywy i w jakiś sposób zaznacza swoją obecność na kartkach powieści. Choć pisownia niektórych nazwisk może wydawać się nam dziwna, idzie się dość łatwo połapać, jeśli śledzi się wydarzenia na bieżąco i z należytym skupieniem. Co jeszcze podobało mi się w tej książce oprócz wyrazistych postaci? To niewątpliwie jej klimat oraz sama intryga. Wątek śledztwa prowadzony jej zgrabnie i w miarę zrozumiale, ale trzeba czytać uważnie, by nie pogubić się w nazwiskach i wątkach. Akcja może nie pędzi na łeb na szyję, ale wiele się dzieje. Znajdziemy tutaj wszystko, co kochają fani kryminałów. Fałszywe nazwiska, pościgi, bijatyki, strzelaniny, tylko w mniej amerykańskim stylu. Za to całość fabuły naprawdę wciąga, jest spójna, przemyślana i po prostu ciekawa. To klasyczny przykład śledztwa "po nitce do kłębka". Mamy tu trochę elementów z klasycznych kryminałów, trochę sensacji z filmów szpiegowskich, trochę polityki. Ale wszystko przedstawione w "zjadliwy" sposób, że owe polityczne podłoże zabójstw człowieka nie męczy. Wręcz przeciwnie. Śledzimy nowe fakty i odkrycia razem z bohaterami. Niejeden zwrot w akcji sprawia, że czyta się powieść z zapartym tchem. W ogóle się nie domyślałam, w jakim kierunku pójdzie to śledztwo, a to, że jej ślad znajdzie się nawet w Europie Wschodniej nawet nie przeszło mi przez głowę. W sumie spodziewałam się zupełnie czegoś innego, a dostałam super dopracowaną zagadkę, w której nie wiadomo kto jest wrogiem, a kto przyjacielem, gdzie za sznurki ciągną najbardziej wpływowi ludzie w Danii. Uroki książce dodały także krajobraz i opisy rozległych lasów Jutlandii, które stanowiły tło tej historii. To, że autor umiejscowił miejsce zbrodni tak blisko lasów jeszcze bardziej podkreślało taki mroczny, zimny klimat, jaki często spotykamy w skandynawskich filmach. Ale książka Jensena zawiera w sobie coś więcej, niż tylko dobry wątek kryminalny. Autor porusza w swojej książce niezwykle ważny temat, o którym chce powiedzieć szerzej, bo uważam go za niemniej istotny. Jest nim oczywiście zespół PTSD, czyli zespół stresu pourazowego, na który cierpi nasz główny bohater. Poprzez postać Oxena, oraz flashbacki wspomnień z jego misji nadaje książce nieco psychologicznego zabawienia. Autor ukazuje nam, że żołnierz nie jest skałą ani maszynką do zabijania.To żywy człowiek, który też ma swoje emocje i uczucia. Ale ten zabieg miał też dużo ważniejszy cel. Poznając mroczną historię Oxena niejako odkrywamy stosunek autora do działań wojennych. Autor zdecydowanie sprzeciwia się okrucieństwu, jakie w latach 90-tych zapanowało na Bałkanach. W bardzo obrazowy sposób przedstawia czytelnikowi z czym wiążą się działania wojenne na obcym terenie. Ale nie tylko. Poniekąd rozlicza Duńczyków za decyzje wówczas podjęte i przywołuje do refleksji nad tym zapomnianym tematem. Dobitnie, ale subtelnie podsuwa też możliwości rozpoczęcia dyskusji, zwracając uwagę na błędy, jakie popełniono oraz to, co można by było w tej kwestii jeszcze zrobić. Jestem mu niezmiernie wdzięczna, bo choć interesuje się historią, nie miałam pojęcia o skali tamtych wydarzeń oraz o bestialstwie, jakie wówczas miało miejsce. Jedyny zarzut? To dość rozwlekły wstęp. Dla osób, które nie lubią zaczynać książki od długich opisów może to się okazać męczące. Przyznam, że na początku ciężko mi było się wgryźć w tą książkę, może dlatego, że na pierwszych stronach Oxen niewiele mówił. I w sumie to logiczne, zważywszy na to, że jego jedynym kompanem był pies. Jednak później, gdy już się z tym oswoimy, dajemy się wciągnąć i opisy połykamy tak, jak dialogi. Niestety, nie da się ich pominąć, gdyż nie tylko wyjaśniają zachowanie bohaterów, ale zwykle zawierają wiele cennych informacji, czy rzucają nowe światło na zagadkę. Warsztat pisarski pana Jensena stoi na wysokim poziomie, co na pewno pomoże mniej cierpliwym czytelnikom przebrnąć przez opisy bezboleśnie. Cała książka jest napisana nowoczesnym, lekkim językiem, ale nie prostym. Widać po stylu autora, że autor ma już za sobą lata doświadczenia. "Zanim zawisły psy" to pierwsza część trylogii Oxen, która wciągnie czytelnika w wir mrocznych intryg i spisków na najwyższych szczeblach władzy. J.H. Jensen w swoim stylu łączy gatunki, zaskakując czytelnika nowymi zwrotami akcji. Zamiast klasycznego kryminału dodajemy zawirowania polityczne, garść tajemnic i ciągle podsycaną atmosferę strachu. A wszystko to w samym sercu jutlandzkich lasów, które przyglądają się temu wszystkiemu, jak cisi zabójcy. "Zanim zawisły psy" to nie tylko wyrazisty bohater, Niels Oxen, ale cała masa tajemnic do odkrycia, na które każdy wielbiciel kryminałów po prostu czeka z niecierpliwością. Czy ją polecam? Oczywiście, że tak. I zabieram się za 2 tom.

czytamytu.blogspot.com Eli


Sam tytuł nie zachęcał mnie do lektury, bo jako wielbicielka psów nie wyobrażam sobie takiego okrucieństwa, choć wiem, że niestety istnieje. Niemniej jednak sięgnęłam zaciekawiona kolejnym duńskim autorem. Lubię książki Egholm czy Adlera Olsena, zatem czemu nie poznać Jensena? Tym bardziej, że „Zanim zawisły psy” to pierwsza część trylogii z Nielsem Oxenem, byłym żołnierzem duńskich sił specjalnych, wielokrotnie odznaczanym za odwagę (co autor dość często podkreśla). Oxen ma swoje tajemnice i mroczne sekrety z przeszłości, nie wiadomo tak naprawdę, jakim człowiekiem był zanim wstąpił do policji, a potem do wojska. Misje w krajach ogarniętych wojną wpływają mocno na psychikę Oxena. Po powrocie z Afganistanu, cierpiąc na syndrom stresu pourazowego, chce mieć już jedynie święty spokój. Ma pięknego białego psa, który wabi się Mr. White, i po dłuższym czasie wegetowania i zbierania butelek w Kopenhadze, postanawia wyruszyć na Jutlandię, by po prostu zamieszkać w lesie. Odciąć się od ludzi, z którymi i tak nie lubi rozmawiać, od hałasu wielkiego miasta i od koszmarów sennych. Poza towarzystwem psa, trawki i butelek whisky, Niels Oxen nie ma z nikim kontaktu. Żyje, ale jakby nie istniał. Nie ma stałego adresu, pracy, ubezpieczenia, śpi na gałęziach pod plandeką, łowi ryby, pije i walczy z Siódemką najstraszniejszych koszmarów. Pewnej nocy, przypadkiem, znajdzie się w niewłaściwym miejscu w niewłaściwym czasie i stanie się głównym podejrzanym w sprawie o zabójstwo znanego polityka. Aby się z tych podejrzeń wyplątać, będzie musiał pomóc policji w śledztwie, bo nie skończy się na jednej ofierze. Pojawi się wiele wątków, morderca najpierw wiesza psy właścicieli, którzy później giną.. Dlaczego? Czy jest coś innego, co łączyło ofiary, niż tylko to, że każda z nich miała psa? Niels Oxen i agentka Margrethe Franck, odważna i lojalna kobieta, okaleczona brutalnie w przeszłości, nazwana raz przez Oxena złośliwie „Larą Croft bez nogi”, będą musieli wgryźć się bardzo głęboko w analizę zdarzeń i okoliczności, by zrozumieć o co w tym wszystkim chodzi. Dlaczego giną politycy? Kto może być jeszcze zagrożony? Co się wydarzyło w starym zamku, którego właścicielem była ofiara? Jak nie dopuścić do kolejnych morderstw i dlaczego, do cholery, ktoś wiesza na drzewach bezbronne psy? Oxen to ciekawa postać. Mroczna, typowa dla tych kryminałów z Północy Europy. Widać, że duński pisarz również czerpie z tego typowego dla Skandynawów klimatu. Równie ciekawą postacią jest Margrethe. Bardzo interesuje mnie, jak ułoży się jej relacja z Oxenem. Póki co, chyba się polubili i zaufali sobie na tyle, by móc razem pracować. Ale jak będzie dalej, to się okaże. Zaraz zabieram się za właśnie za drugą część „Mrocznych ludzi”, która premierę miała 30.01.2019. Ze swojej strony polecam „Zanim zawisły psy”, to dobry kryminał, a właściwie dobra sensacja, z ciekawymi bohaterami i jak dla mnie, z ekscytującą i zaskakującą ze strony na stronę akcją. Bardzo mi się podobało, choć opinie o tej książce widziałam różne – od nudnej po beznadziejną. Nie wiem, może ja się nie znam? ;) Czytało mi się przecież super. A to chyba najważniejsze….

https://czytajodlewej.wordpress.com Barbara Klabisz


Jeśli lubicie rozwiązywać zagadki, czuć dreszczyk emocji, to ta książka jest dla Was. Nie sądziłam, że aż tak przypadnie mi do gustu i że przeczytam ją w kilka dni, jestem naprawdę pod wielkim wrażeniem! Neils Oxen były żołnierz duńskich sił specjalnych,po powrocie z ostaniej misji zamieszkuje w jednej z dzielnic Kopenhagi, tam wegetuje i jednym jego przyjacielem któremu ufa jest jego pies. Postanowił uwolnić się i zaszywa się w lasach północnej Jutlandii, lecz to nie było dobrym pomysłem. W tajemniczych okolicznościach ginie wpływowy polityk, Oxen staje się podejrzany i wtedy zaczyna się prawdziwy koszmar. Wbrew swojej woli zostaje wciągnięty do śledztwa i okazuje się, że niewyjaśnionych zabójstw było więcej, a morderca zapowiadał swoje przybycie w szczegóły sposób. Naprawdę święta książka, gdy ją czytałam czułam ciarki na plecach i nie mogłam odłożyć książki ani na sekundę, polecam Wam serdecznie!

www.instagram.com/munciaa Monika Panek


Przychodzę dzisiaj do Was z recenzją książki pod tytułem ,,Zanim zawiły psy'', którą napisał Jens Henrik Jensen. Mam nadzieję, że nie przeszkadza Wam to, że tematykę beauty łączę z książkami, ale taki pomysł rodził się w mojej głowie od dawna i dopiero niedawno wprowadziłam go w życie. Jest to taka motywacja dla mnie, aby częściej sięgać po książki, a może akurat i was zachęcę, aby po nie sięgnąć. Niels Oxen, były żołnierz duńskich sił specjalnych, wielokrotnie odznaczany za odwagę, po powrocie z ostatniej misji w Afganistanie zamieszkał w jednej z dzielnic Kopenhagi. Tam wegetuje dręczony syndromem stresu pourazowego, utrzymując się ze zbierania butelek. Jedynym towarzyszem jego parszywego życia jest pies - tylko jemu ufa, tylko jego obecność toleruje. Pewnego dnia postanawia uwolnić się od wewnętrznych demonów i zaszyć się w głuszy, w lasach północnej Jutlandii. Niestety, szybko się okazuje, że wybrał najgorsze z możliwych miejsc. Kiedy w tajemniczych okolicznościach ginie wpływowy polityk, właściciel pobliskiego zamku, Oxen staje się głównym podejrzanym. Zaczyna się prawdziwy koszmar. Wbrew swojej woli zostaje wciągnięty w wir śledztwa. Wspólnie z agentką Margrethe Franck odkrywa kolejne części przerażającej układanki. Okazuje się, że niewyjaśnionych zabójstw było znacznie więcej. Łączy je jeden element: morderca zapowiadał swoje przybycie w szczególny, niezwykle makabryczny sposób... Czy Nielsowi i Margrethe uda się powstrzymać falę zbrodni i dotrzeć do sedna ich tajemnicy? Czy Oxen oczyści się z podejrzeń? Kto tak naprawdę stoi za serią okrutnych morderstw? Głównych bohaterem powieści jest były komandos Niels Oxen, który dręczony jest syndromem stresu pourazowego. Postanawia się on przenieść razem ze swoim psem Mr. White z jednej z dzielnic Kopenhagi do lasów północnej Jutlandii. Pewnego dnia pod osłoną nocy skrada się do pobliskiego zamku, który od dawna go ciekawił, jednak zobaczył tam to, czego nie powinien. W między czasie giną dwie, a właściwie trzy ważne osoby, jedna w Hiszpanii, pozostałe w Danii. Za każdym razem przed morderstwem pojawia się ostrzeżenie w postaci powieszonego psa. O ile morderstwo Hannibala Frederiksena oraz Bergoe uznano za nieszczęśliwy wypadek, tak w przypadku Hansa-Ottona Corfitzena wszczęto śledztwo. W gronie podejrzanych znajduje się Oxen, który dwukrotnie wzywany jest na przesłuchanie. Kiedy nie ma jednak dowodów, Niels Oxen zostaje nieoficjalnie poproszony o pomoc w śledztwie, za które dostałby wysokie wynagrodzenie. Początkowo nie chciał się zgodzić, dopóki w swoim leśnym obozie nie zastał powieszonego psa, to był Mr. White. Wspólnie z agentką Margrethe Franck odkrywa kolejne części przerażającej układanki. Czy faktycznie chodziło o to, żeby pomógł w śledztwie? A może o to, aby pojawiło się więcej dowodów, że to właśnie on zabił Hansa-Ottona Corfitzena? O tym dowiecie się z książki, nie chcę zdradzać zbyt dużo szczegółów. Mówiąc szczerze, kiedy zaczęłam czytać książkę, nie wiedziałam kto jest kim, o co w ogóle chodzi, bo każdy rozdział mówił o czymś innym. Później jednak powieść zaczyna się rozkręcać, były takie momenty, że nie mogłam się oderwać od czytania. W książce przewijają się wątki kryminalne, polityczne i dramatyczne. Nie da się przewidzieć co będzie dalej, przynajmniej ja nie umiałam. Powieść pokazuje nam jak wiele można zamieść pod dywan, wystarczy być ważniejszą osobą w kraju i mieć znajomości. Spodobała mi się postać Oxena, mimo tego że jest to człowiek, który dużo przeszedł w swoim życiu, dręczą go koszmary nocne i wizje to potrafił się zaangażować w śledztwo chociaż wiedział, że w każdej chwili może zginąć lub zostać zatrzymanym. Jestem już w trakcie czytania drugiej części, czyli ,,Mroczni ludzie'' i niedługo napiszę o niej więcej.

http://kosmetyki-moim-zyciem.blogspot.com


Zanim zawisły psy, Niels Oxen prowadził żywot włóczykija. Pragnął tylko jednego – żeby wszyscy dali mu spokój. Czy napiętnowany przez demony wojny były komandos duńskiej jednostki specjalnej, człowiek uciekający od życia poza nawias społeczeństwa mógł liczyć na odrobinę duchowej stabilizacji? Wiszący pies. Zwierzę wyglądało, jakby wyciągnęło szyję, rozpaczliwie próbując jeszcze ten jeden, ostatni raz powąchać, jak pachnie życie. Na próżno. Nie udało mu się zbliżyć sznupy do delikatnych płatków kwiatu migdałowca nad jego głową. W nieśmiałym jeszcze świetle wschodzącego słońca widać było rozczarowanie w jego matowych oczach. Walkę o życie przegrał już dawno. Minęło wiele godzin od chwili, gdy swoim ciężarem zacisnął pętlę wokół własnej szyi. Wagabunda, banita, lump? Czasami nadchodzi taki moment, że człowiek ma ochotę rzucić wszystko i uciec od rzeczywistości, która zakleszcza go w zbyt mocnym uścisku. Niels chciał uwolnić się od wspomnień wojny na Bałkanach, sprawić, aby koszmary opuściły go raz na zawsze, dając w zamian spokojny sen. Oxen nie istniał. Nie miał domu, nie żył na koszt państwa, nie figurował pod żadnym adresem. Nie miał nic, oprócz psa, samojeda noszącego imię Mr. White. Były żołnierz, były adept szkoły policyjnej, były mąż i niedokończony ojciec grzebiący po restauracyjnych śmietnikach w poszukiwaniu jedzenia dla siebie i psa – tak prezentował się bohater wojenny trzykrotnie odznaczony medalami za odwagę. Tam, gdzie nogi poniosą. Kierowali się w stronę wielkich lasów – historycznego przyczółku kłusowników, złodziei i wyrzutków społeczeństwa. Trzydzieści lasów, z których każdy nazywał się inaczej, a łącznie tworzyły największy kompleks leśny Danii, majestatyczny Rold Skov. Oxen chciał zobaczyć zamek Norlund i wybrał się tam w towarzystwie Mr. White’a o dość niefortunnej porze, pod osłoną nocy. Żołnierskie nawyki wzmogły jego zainteresowanie dwoma ochroniarzami, którzy kręcili się przed zamkiem; siedzibą byłego ambasadora, mecenasa sztuki i prezesa think tanku w jednym – Corfitzena. To, co zobaczył w ogrodzie poderwało jego nogi do biegu – martwy pies, wciąż jeszcze ciepły, dyndający na gałęzi, a parę kroków dalej ochroniarz, równie nieżywy jak pies. Oto nadchodzi śmierć. Trzy zabite psy stanowiły ostrzegawcze preludium dla ich właścicieli, zapowiedź rychłej śmierci. Dlaczego morderca używał niewinnych zwierząt do realizacji swojego celu? Co wspólnego mieli ze sobą trzej zamordowani (w finezyjny sposób) mężczyźni? Dlaczego ktoś usunął system monitoringu z zamku Norlund? Co planował Axel Mossman, człowiek pracujący dla Policyjnej Służby Wywiadowczej? Jak Niels Oxen znalazł się w epicentrum makabrycznych wydarzeń? Na każde z tych pytań znajdziecie odpowiedź we wciągającym do cna thrillerze Jensa Henrika Jensena. Gra pozorów. Kiedy nie wiadomo, o co chodzi, zazwyczaj chodzi o pieniądze. Albo o władzę. Albo o jedno i drugie. Oxen chciał zaznać spokoju, ale przystał na nieformalną propozycję współpracy z Mossmanem, kiedy po powrocie do obozowiska znalazł nieżywego Mr. White’a. To przeważyło szalę i zgodził się pomóc policji wywiadowczej, żądając za to niebywałej kwoty dwustu pięćdziesięciu tysięcy koron. Wszedł na grząski grunt ze świadomością, że w tej zagmatwanej sprawie mógł być zaledwie płotką rzuconą rekinom na pożarcie. Małomówny, chodzący swoimi ścieżkami były komandos był nie lada orzechem do zgryzienia dla policjantki Francke. Porozumienie, które po czasie nawiązali, pomogło im dotrzeć do osób z najwyższego szczebla władzy i obnażyć bezwzględność ich działań. Trzyma w napięciu. „Zanim zawisły psy” to dobry, mocny i nieprzesadzony kryminał. Rozkręca się powoli, wciągając czytelnika w wir wydarzeń małymi kroczkami. Po przeczytaniu pięćdziesięciu stron, doszłam do wniosku, że czytanie tej książki będzie męczarnią. Pomyliłam się. Autor subtelnie dawkuje napięcie, jednocześnie zapętlając wątki i podając możliwe rozwiązania. Główny bohater jest cudownie pełnowymiarowy, dzięki czemu lektura powieści bardziej przypomina seans filmowy. „Zanim zawisły psy” jest idealną pozycją dla wszystkich wielbicieli mrocznych powieści i polecam ją z czystym sumieniem. Jens Henrik Jensen (ur. 1963) z wykształcenia jest dziennikarzem. „Uwielbiam pisać i opowiadać historie. Tak się to wszystko dla mnie zaczęło w 1994 roku, kiedy zacząłem pracować nad moją pierwszą powieścią Wienerringen (Wiedeński pierścień) i tak to się do tej pory dzieje”.

booknieci.pl Magdalena Czmochowska


Czy jesteście fanami kryminałów skandynawskich ? Jeżeli tak @editio.red ma dla was fajną propozycję z tego typu literatury. Książka opowiada o weteranie wojennym który wypalił się zawodowo, posiada stres po urazowy. Chcąc odpocząć od wszystkiego robi siebie z samotnika i mieszka na odludziu, posiadając tylko jednego przyjaciela czworonoga. Kiedy wybiera się na spacer z swoim psem jest światkiem zbrodni. Znajduje powieszonego psa i później zabitego faceta. Chcąc nie chcąc podejmuje się współpracy z policja nad rozwiązaniem tej sprawy . Kiedy w trakcie śledztwa ginie wiceminister robi się gorąco. Za co zginął ? Za morderstwo prostytutki w trakcie stosunku. Gdy nasz Oxsen zdobywa dowody, one dziwnie znikły. Aby dalej zmusić naszego weterana do współpracy zamordują jego psa w taki sam sposób jak ginęli wcześniejsi. Książka dobrze napisana. Dania i jej klimaty są świetnie opisane . Cały czas jest intryga a także akcja która nie pozwala nam się oderwać od książki.

www.instagram.com/written.in.a.sheet Dorota Odrzywołek


Zanim zawisły psy Jensa Henrika Jensena było moim trzecim, po Dziewczynie bez skóry i Eremicie, podejściem do duńskiego kryminału. I w końcu – po literackich podróżach po Wyspach Owczych i Wyspach Kanaryjskich – udało się, bowiem akcja powieści w przeważającej części rozgrywała się na terenie Danii. Co więcej, fabułę wzbogacono o niezwykle ciekawe odniesienia do średniowiecznej historii Danii, które autor umiejętnie wplótł we współcześnie rozgrywającą się mroczną opowieść. Niels Oxen – zagubiony, cierpiący na zespół stresu pourazowego – były żołnierz elitarnej jednostki wojsk specjalnych duńskiej armii, prowadzi życie odludka. Ten wielokrotnie odznaczany za odwagę komandos żyje w ciągłym lęku, doświadczając co noc nawracających wspomnień traumatycznych, wojennych przeżyć i koszmarów sennych. Nie mogąc sobie poradzić z zaburzeniami psychicznymi ucieka z Kopenhagi, w której mieszkał z Mr. White’em, ukochanym psem. Na miejsce swojej pustelni wybiera bezkresne lasy Jutlandii Północnej. Bardzo szybko okazuje się jednak, że nie będzie dane mu w końcu zaznać spokoju ducha. W okolicy odkryte zostają zwłoki byłego ambasadora, którego śmierć poprzedziło odrażające ostrzeżenie – powieszenie jego psa. Oxen, który przypadkowo był świadkiem niejasnych wydarzeń na zamku Nørlund, szybko staje się głównym podejrzanym. Śledztwo przybiera niespodziewany obrót, a on – wraz z Margrethe Franck, agentką Policyjnej Służby Wywiadowczej – rozpoczyna nieoficjalne dochodzenie, którego stawką będzie nie tylko prawda, lecz przede wszystkim jego los. Jeszcze przed lekturą książki Jensa Henrika Jensena zaciekawił mnie jej tytuł. Byłem zdziwiony i skonsternowany, bowiem nawet najmroczniejsze i przepełnione brutalnością skandynawskie kryminały nie miewają tak ekspresyjnych i wyrazistych, naładowanych przemocą tytułów. Warto jednak podkreślić, że nie są to tylko puste słowa, obliczone na przyciągnięcie uwagi potencjalnego czytelnika, lecz tytułowa fraza znajduje nietrywialne odniesienie i wytłumaczenie w fabule książki. Pierwsza część trylogii Oxen to powieść pełna zwrotów akcji, która zaskakuje. Jensenowi wielokrotnie udaje się zwieść czytelnika, któremu wydaje się, że poznał rozwiązanie zagadkowych historii. Autor inteligentnie odkrywa kolejne karty, wodząc czytającego za nos do samego końca. Fabuła jest bogata i wciągająca, a jej koniec przemyślany i racjonalny. Książka Zanim zawisły psy Jensa Henrika Jensena pozytywnie mnie zaskoczyła. Po przeczytaniu opisu nie spodziewałem się, że okaże się lekturą aż tak ciekawą. Intrygująca fabuła z początku pozornie wydaje się niespójna. Ku mojemu zdziwieniu autor sprawnie połączył wszystkie – przez długi czas sprawiających wrażenie zupełnie od siebie oderwanych – wątki. Bohaterowie powieści Jensena to ciekawa konstelacja różnorodnych postaci. Głównym bohaterem jest bezsprzecznie Oxen, lecz autor wiele wysiłku poświęcił na to, by również inne postacie był barwne i wiarygodnie skonstruowane. Powieść Jensena jest lekturą udaną, oferującą czytelnikowi literacką rozrywkę. Frajdę z czytania ograniczają jednak drobne niedoskonałości. I to właśnie na nich chciałem skupić się w dwóch kolejnych akapitach. Pierwszą niewielką wadą, którą najprawdopodobniej nie sposób obarczyć autora, lecz wydawcę polskiego wydania, jest brak tłumaczeń angielskich zwrotów, które Jensen raz po raz wkłada w usta swoich bohaterów. Przypuszczam, że polska edycja jest kalką duńskiej, jednak ktoś zapomniał, że Polacy, w odróżnieniu od Skandynawów, z zasady nie władają biegle angielskim, a brak przypisów może być uciążliwy. Jeśli chodzi o drugi mankament, to było nim nadużywanie kursywy. Domyślam się, że tak postąpił sam Jensen. Autor raz wyróżnia słowa obcojęzyczne – nie, nie te angielskie, tylko wszystkie inne – lecz jeszcze częściej, eksponuje wybrane słowa. Mogę domniemywać, że chodziło mu o uwydatnienie wypowiedzi, które poszczególne postacie wyjątkowo akcentowały. Miało to jednak miejsce w sytuacjach, w których trudno mi to sobie wyobrazić i uzasadnić. Cóż, może nie potrafiłem właściwie odczytać intencji Jensa Henrika Jensena, być może to autor nie potrafił jasno i czytelnie wyartykułować swoich zamiarów i zamysłów. Niezależnie od tego, która z wspomnianych ewentualności była prawdziwa, to kwestia ta minimalnie, lecz zauważanie, obniżyła odbiór i końcową ocenę, skądinąd bardzo udanej pod względem fabuły, książki.

OKryminałach O.Ś.


Pamiętacie, jak cały tamten rok głosiłam, że w swoje życie wprowadzam zasadę otwartego umysłu? Postanowiłam, że i w tym roku będę to kontynuowała, więc otwieram się na nowe gatunki literackie i tym razem mój wybór padł na kryminał. W przeszłości zdarzało mi się czytać powieści z tego gatunku, ale to było tak dawno, że ciężko jest mi powiedzieć o czym one były. Jens Henrik Jensen jest to skandynawski pisarz, który specjalizuje się w kryminałach. Jestem laikiem jeżeli chodzi o ten gatunek, ale styl pisania tego autora przypadł mi do gustu i na pewno w przyszłości sięgnę po kolejne powieści Jensa Henrika Jensena. O czym jest książka Zanim zawisły psy?? „Człowiek zagadka Niels Oxen, były żołnierz duńskich sił specjalnych, wielokrotnie odznaczany za odwagę, po powrocie z ostatniej misji w Afganistanie zamieszkał w jednej z dzielnic Kopenhagi. Tam wegetuje dręczony syndromem stresu pourazowego, utrzymując się ze zbierania butelek. Jedynym towarzyszem jego parszywego życia jest pies — tylko jemu ufa, tylko jego obecność toleruje. Pewnego dnia postanawia uwolnić się od wewnętrznych demonów i zaszyć się w głuszy, w lasach północnej Jutlandii. Niestety, szybko się okazuje, że wybrał najgorsze z możliwych miejsc. Kiedy w tajemniczych okolicznościach ginie wpływowy polityk, właściciel pobliskiego zamku, Oxen staje się głównym podejrzanym. Zaczyna się prawdziwy koszmar. Wbrew swojej woli zostaje wciągnięty w wir śledztwa. Wspólnie z agentką Margrethe Franck odkrywa kolejne części przerażającej układanki. Okazuje się, że niewyjaśnionych zabójstw było znacznie więcej. Łączy je jeden element: morderca zapowiadał swoje przybycie w szczególny, niezwykle makabryczny sposób... Czy Nielsowi i Margrethe uda się powstrzymać falę zbrodni i dotrzeć do sedna ich tajemnicy? Czy Oxen oczyści się z podejrzeń? Kto tak naprawdę stoi za serią okrutnych morderstw? Pierwsza część trylogii Oxen to inteligentna, intrygująca, mroczna opowieść, która na długo zapadnie Ci w pamięć. Czytaj i... czekaj na więcej.” Tak, jak już Wam pisałam na wstępie tej recenzji, to od bardzo dawna nie czytałam kryminałów, więc nie mam odniesienia do tego, co teraz jest na topie, jeżeli chodzi o ten gatunek literacki. Dlatego, chcę Was za to serdecznie przeprosić, aczkolwiek muszę stwierdzić że historia opisana w Zanim zawisły psy przypadła mi do gustu. Według mnie, ta książka to bardzo dobre rozpoczęcie trylogii Oxen. W Zanim zawisły psy pojawia się interesujący główny bohater, który ma bardzo ciekawą przeszłością i która jak zwykle ma wpływ na jego obecne zachowanie. Widać po Oxenie, że nie potrafi zaufać nikomu, przez to w swoich działaniach jest indywidualistą. Niestety nie ma, co się oszukiwać, że jest to typowy bohater kryminału, aczkolwiek mi jego postać się podoba i świetnie się wpasowuje w całą tę historię. Natomiast, mam ogromny problem z pozostałymi bohaterami tej powieści, ponieważ są oni według mnie mało wyraziści. Przez to zanikają oni gdzieś w tej książce i raczej ich nie zapamiętam. W Zanim zawisły psy były takie momenty, że cała historia ciągnęła się jak „flaki z olejem”. Moim zdaniem niektóre sceny były rozwlekane do granic możliwości i czasami nie miałam już sił czytać tej książki. Chociaż rozumiem zamysł Jensa Henrika Jensena, bo taki styl pisania powoduje, że w czytelniku budzi się ciekawość i chęć rozwiązania zagadki. Książka Zanim zawisły psy to bardzo mocny początek trylogii, która zapowiada bardzo dobrą serię. Autor w tej powieści poruszył temat okrucieństwa i znieczulicy ludzi wobec zwierząt, a to momentami potrafiło zmrozić krew w żyłach. Natomiast zakończenie tej powieści zostawia czytelnika z kilkoma pytaniami, na które odpowiedź najprawdopodobniej pozna dopiero w kolejnych częściach serii Oxen. Uważam, że jest to bardzo dobre rozwiązanie, bo ten niedosyt sprawia, że chce się już przeczytać kolejny tom opowiadający o dalszych losach Oxena. Książka Zanim zawisły psy otrzymuje ode mnie 5 gwiazdek.

coffee-cup90.blogspot.com/ Coffee_cup90


“Zanim zawisły psy” to pierwsza część nowego kryminalnego cyklu z Nielsem Oxenem, byłym żołnierzem duńskich sił specjalnych. Początki serii zawsze budzą wielką ciekawość czytelnika, także i w tym przypadku nie mogło być inaczej. Sięgając po książkę zastanawiałam się przede wszystkim, ile na temat głównego bohatera zdradzi nam autor i czy to, co zostanie nam przedstawione, ukaże go w pozytywnym świetle czy wręcz przeciwnie. Podczas lektury nieustannie nasuwały mi się porównania do Jacka Reachera, bohatera znanego z powieści Lee Childa, jednak nie mogłam mieć o to do Jensena pretensji, bowiem jest to jedna z moich ulubionych postaci literackich. ,,Zanim zawisły psy’’ to moje pierwsze spotkanie z twórczością Jensa Henrika Jensena. Pierwsze, ale zapewne nie ostatnie. Pisarz stworzył niezwykle ciekawą historię kryminalną, z tajemniczym bohaterem w tle oraz skomplikowanymi relacjami w świecie pełnym niedomówień i nierównej walki jednostki z krwiożerczym systemem . Zachęcam do zapoznania się z tą trzymającą w napięciu książką.

testowaniezredrose.blogspot.com


Żaden człowiek nie jest idealny i potrafi popełnić błędy, zwłaszcza kiedy doświadcza niebywałego okrucieństwa, jakie człowiek może zgotować człowiekowi. Nikt jednak nie zasługuje na to, by jego błędy były wykorzystane przeciwko niemu i być wplątanym w sieć intryg tak głębokich, że trudno odkryć, co jest prawdą, a co perfidnym kłamstwem. Nielsen Oxen jest byłym komandosem, wielokrotnie odznaczonym różnymi wyróżnieniami państwowymi, cierpi teraz na zespół stresu pourazowego i nie potrafi funkcjonować w społeczeństwie. Męczą go tłumy, hałas, a już o relacjach z innymi ludźmi może zapomnieć. Jego jedyny przyjaciel jest psem, który nigdy go nie opuszcza. Mężczyzna żyje jak bezdomny, pewnego dnia postanawia udać się do północnych lasów jutlandzkich. Liczy, że tam uda mu się pokonać swoje lęki i uporać z dręczącymi go wspomnieniami. Niestety wraz z jego przybyciem dochodzi do śmierci jednego z najważniejszych ludzi w Danii, a nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności Niels zostaje w nią wplątany i chcąc nie chcąc musi pomóc policji, by oczyścić siebie z zarzutów. Czy mu się to uda? Dawno nie miałam w swoich rękach żadnego kryminału i z chęcią sięgnęłam po Zanim zawisły psy autorstwa Jensa Henrika Jensena. Czy autor sprostał moim oczekiwaniom i było warto poświęcić swój czas temu tytułowi? Nie jest to może najlepszy kryminał, jaki było dane mi czytać, ale nie okazał się też taki zły. Jens Henrik Jensen stworzył typową skandynawską kryminalną historię z mroczną i zimną małą miejscowością, wzbudzającym niepokój klimatem, makabrycznymi momentami i specyficznym sposobem bycia Skandynawów. Nie zabrakło również niespiesznego biegu wydarzeń i szczegółowych opisów nie tylko miejsc, ale i działań. Wszystko to sprawia, że Zanim zawisły psy momentami są nużące i zbędnie przedłużane, niemniej mają w sobie coś takiego, że nie da się odłożyć powieści i o niej zapomnieć. Autor umiejętnie buduje napięcie i plącze wątki w taki sposób, że czytelnik chce poznać zakończenie i wraz z bohaterami, rozwiązać sprawę. A to nie jest takie proste. Do czego jeszcze muszę się przyczepić to charakterystyka postaci. Szczególnie tych pobocznych. Niektórzy są naprawdę ważni dla całej historii, a zostali stworzeni tak nijako, że trudno cokolwiek o nich napisać i szybko zostaną zapomnieni. Chociaż może w kolejnych tomach to się zmieni? Mam nadzieję. Boli też stereotypowa charakterystyka postaci głównego bohatera – z traumą, stroniący od kontaktów, z uzależnieniami, działający na własną rękę, nieufający nikomu. Irytujące w dalszym ciągu, chociaż często spotykane. Mówiąc szczerze, nie zżyłam się z żadną postacią, bardziej skupiłam się na samym wątku kryminalnym. Zanim zawisły psy czytałam kilka dni, ale pomimo tego, że powyżej trochę ponarzekałam, nie żałuję poświęconego czasu książce. Ma ona pewne niedociągnięcia, ale ma też swoje dobre strony. Wzbudziła we mnie żywe emocje i skupiła na sobie moją uwagę. Z oburzeniem czytałam o śmierci zwierząt i ludzkiej podłości. Autor nie tylko zaciekawił fabułą, ale też obnażył mroczną część ludzkiej natury. Pokazał ich okrucieństwo i brak skrupułów w działaniach, by osiągnąć swój cel. Tak jak pisałam wcześniej, lektura jest powolna, ale ciekawie napisana i po zakończeniu chce się kontynuować przygodę z głównym bohaterem, by w końcu rozgryźć wszystkie elementy układanki. Zanim zawisły psy są ciekawym wstępem do serii kryminalnej, która – mam nadzieję – się dopiero rozkręca i autor pozytywnie mnie zaskoczy. Polecam fanom skandynawskich klimatów i niespiesznego tempa akcji. Tutaj trudno odkryć prawdę w całym gąszczu kłamstw oraz manipulacji.

http://zapatrzonawksiazki.blogspot.com/ Irena Bujak


Dawno nie miałam do czynienia z literaturą skandynawską i dlatego ochoczo zabrałam się do czytania utworu Jensena, który utwierdził mnie w przekonaniu, że proza autorów z północy nadal reprezentuje wybitny poziom. "Zanim zawisną psy" to świetna powieść, która przemówi do wielbicieli książek z pogranicza sensacji i kryminału z mocno zarysowanym wątkiem politycznym i moralizatorskim. Głównym bohaterem powieści jest były komandos Niels Oxen, postać ekscentryczna i bardzo fascynująca, która niesamowicie urozmaica czytelnikowi odbiór tej dość skomplikowanej powieści. Czemu skomplikowanej? "Zanim zawisną psy" to jedna z tych książek, które należy czytać bardzo uważnie, ponieważ gdy tylko pozwolimy naszym myślom odbiec na chwilę od czytanego tekstu, możemy przegapić kluczowe informacje dla zrozumienia treści. Przeprawa przez taką książkę może się wydać męcząca, jednak to gra warta świeczki ze względu na satysfakcję, jaką poczujemy na końcu, gdy wreszcie wszystkie elementy układanki wskoczą na swoje miejsca. Mimo wszystko Jensenowi udało się znaleźć złoty środek między upchnięciem do swojej powieści niezliczonych scen akcji, a zapewnieniu czytelnikowi czasu na spokojną refleksję nad tym, o czym właściwie czytamy. W przypadku takich książek jest to niezwykle rozsądne podejście, ponieważ przy takiej ilości istotnych dla fabuły wydarzeń następujących po sobie dość łatwo zgubić wątek. Czytając "Zanim zawisły psy" nie poczujemy się zbyt mocno zbombardowani akcją, ponieważ autor oprócz zapewnienia czytelnikom odpowiedniej dawki scen pościgów i potyczek, odpowiednio dobrał uzupełniające wątki poboczne. W tym przypadku jako tło poznajemy dość mroczną historię Oxena, cierpiącego na PTSD wielokrotnie odznaczonego za odwagę byłego żołnierza, który stał się wyrzutkiem społecznym, a który został zmuszony, aby zmierzyć się ze swoim strachem przed kłamliwą cywilizacją ludzką. Niemałą część książki zajmuje przedstawienie swoistego portretu psychologicznego Oxena i właśnie tutaj pojawia się element moralizatorski, o którym wspomniałam już na początku recenzji. Autor na przykładzie losów głównego bohatera doskonale opisał "prawdziwe i niewyobrażalne okrucieństwo konfliktu na Bałkanach", na co sam zwrócił uwagę w Epilogu. Niels Oxen to jednak nie jedyna wyrazista postać w tej powieści, autor zadbał o różnorodność. Nie mniej fascynującą bohaterką jest Franck, kobieta, która łamie wszelkie stereotypy o słabej płci i której wręcz nie da się nie lubić. Ta para stworzy naprawdę zgrany zespół, a skoro "Zanim zawisły psy" to dopiero pierwsza część, która zapowiada dalsze odsłony cyklu, jestem bardzo ciekawa, jak rozwinie się relacja między tą dwójką. Jedno wiemy na pewno, ten autor na pewno nas zaskoczy. Mogłabym wymienić jeszcze wiele przykładów na to, że kreacja realistycznych i wielowymiarowych postaci to zdecydowanie mocna strona Jensena. Abstrahując od treści, muszę wspomnieć o jednej rzeczy, na którą zwróciłam uwagę w polskim wydaniu, a mianowicie o brakujących tłumaczeniach angielskich wstawek. Często przewijały się one przez dialogi, a wydawca zaniedbał dodać przypisów, co dla niektórych czytelników nieznających tego języka może być kłopotliwe. Reasumując, polecam przede wszystkim czytelnikom, którzy lubią rasową literaturę skandynawską, a także wszystkim, którzy są ciekawi, jak Jensen zdemaskował gierki polityczne Duńczyków, co można łatwo przenieść na własne podwórko, ponieważ takie tematy cechuje spory uniwersalizm. Zachęcam do zapoznania się z tą i kolejnymi częściami cyklu o Oxenie.

Naszksiazkowir.blogspot.com/ Ariada


Już dawno nie spotkałam się z tak zintensyfikowanym kryminałem. Miałam wrażenie, że autor wybrał całą esencję ze znanych mi książek tego gatunku i z niej zaczął budować swoje dzieło. Nie było strony na której by się coś nie wydarzyło. W przypadku tak wartkiej akcji autorzy bardzo często pod koniec zaczynają strzelać ślepakami. Tutaj była zabawa (i zagadka) do samego końca. Jeśli lubicie książki Fryderyka Forsytha, nie boicie się intryg politycznych i biegania po lesie z byłym żołnierzem cierpiącym na PTSD oraz jeśli choć troszkę zależy wam na losie psów, to ta pozycja jest dla was. Niels Oxen, wielokrotnie odznaczany za zasługi, duński żołnierz sił specjalnych, cierpi na zespół stresu pourazowego. Po życiowych turbulencjach zmuszony został zamieszkać w piwnicy i zarabiać na życie zbieraniem butelek. Pewnego dnia postanawia wyruszyć w lasy Jutlandii i tam zmierzyć się z nękającymi go demonami. Kilka dni później w okolicznym zamku zamordowany zostaje znany filantrop i polityk. Oxen staje się głównym podejrzanym i szybko wplątany zostaje w wir śledztwa. Wraz z agentką Franck odkrywają, że morderstw było więcej a znakiem rozpoznawczym sprawcy są powieszone na drzewach psy. Dania to kraj gdzie (pod koniec 2016 roku) żyło niespełna 6 milionów ludzi. Jednak nawet w tak małym kraju zdarzają się wielkie afery polityczne. Chociażby ta z 2014 roku, kiedy na jaw wyszło szpiegowanie rodziny królewskiej i znanych polityków za sprawą dziennikarzy "Se Og Hor". Sprzedawali oni dane z kart kredytowych dzięki którym można było poznać ruchy i miejsce pobytu danych osobistości. Jens Henrik Jensen, jak na dziennikarza przystało, doskonale orientuje się w duńskiej scenie politycznej a na kartach jego powieści możemy spotkać się z ostrą krytyką rządu odnośnie służby medycznej, edukacji oraz nepotyzmu polityków. Również afera "Se Og Hor" stała się źródłem inspiracji dla autora i gdzieś w tle możemy poczuć jej echa. W książce pojawiają się również fakty historyczne, chociażby wątek średniowiecznego Danestagu, zbieranego rokrocznie senatu, którego głównym zadaniem była ocena sytuacji politycznej w kraju i określenie celów na następny rok. Autor przenosi nas również w brutalny świat wojny na Bałkanach, gdzie Dania wysłała swoich żołnierzy w ramach misji stabilizacyjnej. Historia "Bossego" inspirowana była prawdziwymi wydarzeniami z 1995 roku, kiedy wojska serbskie dokonały masakry na żołnierzach ONZ. Jak więc widzicie "Zanim zawisły psy" jest dobrym przykładem typowo "męskiej" literatury kryminalnej. Jest to powieść momentami ciężka i toporna, pozbawiona delikatności. Jensen nie maluje obrazów, do czego przyzwyczaili nas skandynawscy twórcy, on odwzorowuje rzeczywistość w typowej dla niej barwach. Książka ta pozbawiona jest kolorów, mamy do czynienia z typowym, chłodnym duńskim klimatem. Mroczne, rozległe lasy, zimne jeziora, skały i średniowieczne zamki. Obraz, który nam się wyłania jest surowy, to idealne tło dla rozgrywających się zbrodni. Ciekawostką jest, że dla kontrastu, motyw wieszania psów zaczerpnięty został z tradycji słonecznej Hiszpanii. Charty i byki nie są w tym kraju uznawane za zwierzęta dlatego nie podlegają ochronie. Po sezonie myśliwskim, kiedy nie są już potrzebne, właściciele wieszają je na drzewach bądź wrzucają do studzienek kanalizacyjnych. Pomimo licznych petycji przedkładanych na ręce króla oraz hiszpańskiego rządu ten bestialski zwyczaj nadal trwa. Bardzo ważnym, poruszonym w książce tematem, do końca jeszcze nie zbadanym przez psychologów, jest Zespół Stresu Pourazowego, dotykający znaczny odsetek powracających z frontu żołnierzy. Nasz główny bohater Niels, również cierpi na PTSD i to w bardzo ostrej postaci. Doświadcza on wizji i koszmarów wywołanych przez wydarzenia, których był świadkiem i równocześnie bezpośrednim uczestnikiem, podczas służby wojskowej w Bośni. Przed jego oczami przewijają się obrazy zbrodni, setek inwalidów torturowanych i na koniec zamordowanych w hali sportowej. Takich wydarzeń było siedem i każde z nich przyjęło postać demona mieszkającego w umyśle Nielsa. Pomimo pomocy specjalisty, traumatyczne wydarzenia z przeszłości nadal prześladują mężczyznę mając znaczący wpływ na jakość jego życia. Były one bezpośrednią przyczyną przemocy domowej, której się dopuścił. To przez nie stracił pracę i znalazł się na marginesie życia społecznego. Rodzina i przyjaciele odeszli. Pomimo, że był najbardziej odznaczonym duńskim żołnierzem, również wojsko o nim zapomniało. Poznając naszego głównego bohatera od razu widzimy, że jest to człowiek z bliznami na duszy. Choć zamknięty w sobie to nadal niebezpieczny. Ponoć z wyszkoleniem wojskowym jest jak z jazdą na rowerze, tego się nie zapomina. Podobnie jest w przypadku reszty pojawiających się w książce postaci. Są oni specjalistami, członkami służb specjalnych, politykami, analitykami, jednym słowem profesjonalistami. Są to ludzie, którzy wiedzą czego chcą. Cechuje ich bezwzględność, dbają wyłącznie o własne interesy i nie cofną się przed niczym by osiągnąć założone cele. Rozwiązanie zagadki wielokrotnych morderstw na szczycie, kiedy są ludzie którzy posiadają wiedzę i środki by temu zapobiec jest zadaniem ekstremalnym. Ale kto sobie poradzi z tym lepiej niż weteran służb specjalnych? "Zanim zawisły psy" jest rasową książką akcji przy której nie sposób jest się nudzić. To dobra rzecz dla weteranów gatunku. Osoby dopiero rozpoczynające przygodę z literaturą tego typu mogą się poczuć przytłoczone nadmiarem akcji, brutalnością naszych bohaterów i odnośnikami do polityki, która jak wiadomo jest tematem śliskim. Choć Jens Henrik Jensen jest autorem wielu powieści kryminalnych, tak "Zanim zawisły psy" są jego debiutem na polskim rynku wydawniczym. Z niecierpliwością czekam na kolejne części trylogii.

czytankanadobranoc.blogspot.com Karolina Sulińska


Zanim zawisły psy” to nie jest kryminał łatwy, nie czyta się go z prędkością światła, jak większość książek, i potrzeba dobrej chwili żeby akcja zaczęła nabierać wyczekiwanego tempa. Głównym bohaterem jest Niels Oxen – były komandosi i bohater wojenny.W swoim życiu przeżył już nie jedną ciężką walkę o życie.Pomimo wielkiego szacunku, oklasków i nagród, Niels nie potrafi poradzić sobie z traumatycznymi przeżyciami związanymi, ze wspomnieniami wojennymi. Pomimo starań i ucieczki przed tym wszystkim, we śnie obrazy i wspomnienia powracają z dużą siła.Oxen zrywa kontakty ze swoją rodziną, i przyjaciółmi. Nie przyjmuje pomocy ze strony psychologa i wraz z psem Mr White'a, wyjeżdża do Jutlandii. Podczas spaceru w okolicy legendarnego zamku Norlun, staje się świadkiem czegoś okropnego. Znajduje zwłoki powieszonego psa i ciało mężczyzny. Okazuje się, że po kilku dniach od tego wydarzenia w niewyjaśnionych okolicznościach umiera były dyplomata, polityk cieszący się dobrą opinią. Obecność Oxena na miejscu zbrodni sprawia, że zostaje wplątany w zbrodnię. Razem z agentką starają się rozwiązać tajemniczą serię morderstw. Okazuje się, że mogą w tym wszystkim brać ludzie pełniący największe funkcje w państwie. Do czego doprowadzi to śledztwo? Kto tak naprawdę jest winny a kto nie? Czy Oxen poradzi sobie nie tyle z walką, ze wspomnieniami, ale czy będzie przez to wszystko w stanie komukolwiek zaufać?

https://www.instagram.com/books_pr/ Paulina Ryznar


Książki skandynawskich autorów stanowią znaczący punkt na mapie literatury kryminalnej. Od lat historie z tamtej części Europy zyskują wysokie noty u czytelników, lubujących się w tym gatunku. Duńczyk Jens Henrik Jensen jest kolejnym pisarzem z tego kręgu. Ma już na swoim koncie dwie trylogie kryminalne, a powieść „Zanim zawisły psy” stanowi wstęp do kolejnej. Niels Oxen to weteran wojenny. Dawniej zasłużony żołnierz duńskich sił specjalnych, uczestnik wielu misji, dziś – wegetujący bezrobotny z zespołem stresu pourazowego. Walcząc z wewnętrznymi demonami, Niels postanawia opuścić Kopenhagę i ze swoim jedynym przyjacielem – psem – zaszywa się w lasach Jutlandii. Mieszka w szałasie i wędruje po okolicy. Pewnego dnia jest świadkiem ataku na tamtejszego wpływowego polityka i staje się także głównym podejrzanym. Początkowo policja oraz służby wywiadu, zajmujące się śledztwem ze względu na jego wysoką rangę, myślą, że mają do czynienia z bezdomnym, szybko jednak orientują się, że to zasłużony i wielokrotnie odznaczony za odwagę żołnierz. To zmienia charakter jego udziału w sprawie – z podejrzanego staje się kimś, kto może pomóc. Oxen wspólnie z agentką Margrethe Franck stopniowo odkrywają więc kolejne elementy układanki. Okazuje się bowiem, że w podobny sposób zginęli także inni wpływowi ludzie, a wszystkie zbrodnie łączy makabryczny rytuał – tytułowe wieszanie psów, należących do ofiar. „Zanim zawisły psy” określiłabym mianem thrillera politycznego z elementami dramatu obyczajowego. Tematyka w dużej mierze dotyka spraw związanych z wysoko postawionymi osobistościami, odgrywającymi istotne społeczne role. To świat polityki, a w nim ci, którzy mogą zrobić dużo dobrego – mając władzę i zaufanie wyborców – ale robią także dużo złego. To odwołanie do polityki nie odnosi się jedynie do zbrodni popełnianych na wpływowych ludziach. W powieści pojawiają się także skutki różnych konfliktów zbrojnych i wojen: Jensen sporo uwagi poświęcił zespołowi stresu pourazowego, czyli zaburzeniu psychicznemu stanowiącemu reakcję na skrajnie stresujące wydarzenie, które przekroczyło zdolności danej osoby do poradzenia sobie z traumą. Żołnierz może odznaczać się odwagą, ale przede wszystkim jest tylko człowiekiem, istotą niekoniecznie elastyczną w kwestii tragedii, posiadającą swoje granice wytrzymałości. Naznaczenie głównego bohatera tym syndromem wydaje się stanowić głos autora w kwestii przemocy. Oxen jest doświadczony przez życie, ranny psychicznie. Ale i pracująca z nim agentka Franck – ona straciła nogę podczas jednej z akcji. Jest więc w pewnym stopniu tożsama z Oxenem, bo pokiereszowana i fizycznie, i psychicznie. Może dlatego ten duet tak doskonale się zgrywa? Jensen stworzył opowieść, w której filar stanowi – obok zagadki kryminalnej – głos w istotnych społecznych sprawach, takich jak świat polityki od kulis czy trauma wojenna. W tej ciekawie i spójnie wykreowanej historii trudno mi było jedynie pojąć makabryczny rytuał, nawiązujący do tytułu książki, mający ponoć swoje początki w hiszpańskich zwyczajach. Powieść może być bardzo ciężka w odbiorze dla czytelników wrażliwych na krzywdę zwierząt. Po raz kolejny przeczytałam książkę nieznanego mi autora i po raz kolejny zostałam mile zaskoczona – tym razem historią z władzą i polityką w roli głównej, z pokiereszowanym przez życie bohaterem i z surową przyrodą Jutlandii w tle. I choć nie powinno się rozgraniczać literatury na kobiecą i męską, ta książka, właśnie przez swą tematykę, wydaje mi się idealną lekturą dla panów. Ale i kobietom powinna się spodobać, czego przykładem jestem ja sama.

Portal Kryminalny Anna Mazur


Kryminał, dobra sensacja i powieść szpiegowska w jednym. Polityka, wielkie pieniądze i pełnokrwiści bohaterzy. Pierwszą część przygód Nielsa Oxena, byłego żołnierza duńskich sił specjalnych, komandosa w Korpusie Łowców, uczestnika misji na Bałkanach i w Afganistanie, dziś bezdomnego i posądzanego o zbrodnie, recenzuje Agnieszka Graca. Tułaczka po całym kraju? Brak korzeni i jakichkolwiek zobowiązań? Talent do wpadania w sam środek intryg? Brzmi znajomo - ale nie, tym razem nie chodzi o Jacka Reachera, lecz o innego byłego wojskowego. Niels Oxen, niegdyś żołnierz duńskich sił specjalnych, komandos w duńskim Korpusie Łowców, uczestnik misji na Bałkanach i w Afganistanie, wielokrotnie odznaczany za odwagę. Dzisiaj jest bezdomny. Włóczy się po Kopenhadze, jada to, co znajdzie w śmietnikach. Czasem nawet zarobi parę koron, sprzedając butelki. To, co zarobi, wydaje na whisky i trawkę. Pokojowe terytorium jest dla Oxena obce i wrogie, tym bardziej, że zmaga się z zespołem stresu pourazowego. Jego jedynym towarzyszem jest wierny pies, Mr. White. Kiedy Kopenhaga, ze swoim tłumem, hałasem i agresją staje się miejscem niemożliwym do dalszego wegetowania, Niels Oxen wsiada do pociągu i udaje się na północ. Marzy tylko o jednym: żeby zaszyć się w jutlandzkich lasach i w głuszy odnaleźć spokój. Ale wkrótce okaże się, że w głuszy nie jest wcale bezpiecznie. Kiedy w pobliskim zamku Nørlund w podejrzanych okolicznościach ginie jego właściciel, emerytowany ambasador, Oxen staje się głównym podejrzanym. Nie pomaga mu to, że rozbił obozowisko akurat w pobliżu miejsca zbrodni. Ani to, że w ręce policji trafiają informacje o jego mało chwalebnych postępkach sprzed lat. Jak opisuje Oxena jeden ze śledczych - ,,Ile medali, tyle ciemnych stron.” Sytuacja komplikuje się, kiedy pojawiają się kolejne ofiary. Za każdym razem są to wpływowi mężczyźni. Wszystkie zabójstwa łączy jeszcze jeden element: za każdym razem morderca zapowiadał swoją obecność w okrutny, wręcz makabryczny sposób. Wkrótce okazuje się, że Niels Oxen był na różne sposoby powiązany również z pozostałymi ofiarami. Jedynym sposobem na odzyskanie wolności i spokoju jest przyjęcie propozycji jednego ze śledczych. Oxen otrzymuje zadanie uczestniczenia w śledztwie. I chociaż warunki, na jakich ma to zrobić, są trudne do zaakceptowania, weteran wojenny zgadza się. Głównie dlatego, że nie ma wyjścia. ,,Zanim zawisły psy” zaczyna się jak kryminał. Jest morderstwo, a nawet kilka. Jest podejrzany i jest oczywiście policja. Bardzo szybko na scenie zaczynają się jednak pojawiać śledczy coraz wyższego szczebla, w dziwny sposób zaniepokojeni morderstwem na zamku. A od kiedy śledztwo przejmuje PET, Policyjna Służba Wywiadowcza, opowiadana historia zmienia ramy gatunkowe i staje się przygodą w stylu Bonda czy Bourne’a. Akcja przyśpiesza, są szpiedzy, gadżety znane asom wywiadu, szybkie samochody i, obowiązkowo, piękne kobiety. Sama zagadka tajemniczych morderstw przestaje się liczyć; ważniejsza staje się walka o władzę, polityka i wielkie pieniądze. Jedyną osobą, której zależy na odkryciu prawdy, a przy okazji na rozwiązaniu zagadki, jest Oxen. Oxen, który nigdy nie doszedł do siebie po powrocie z misji, znajduje się teraz w samym środku wydarzeń, które niepokojąco przypominają wojnę. Wrogowie są zamaskowani, nie wiadomo kto jest kim, sprzymierzeniec może okazać się wrogiem. Oxen nie ma nawet pewności, po której stronie stoi asystentka, którą PET przydzieliło mu do pomocy. Margrethe Frank jest równie skryta i nieufna jak Oxen. Przyjąć pomocną dłoń? Czy raczej spodziewać się ciosu w plecy w najmniej oczekiwanym momencie? Prowadzenie śledztwa przypomina przechodzenie przez pole minowe. Trzeba stąpać ostrożnie i nie ufać nikomu, bo nie wiadomo, kiedy coś wybuchnie. Kiedy Oxen z Margrethe Frank odkrywają, kto stoi za morderstwami wpływowych Duńczyków (i powieść mogłaby się właściwie tutaj zakończyć), autor serwuje nam kolejny twist akcji, któremu towarzyszy kolejna zmiana gatunkowa. Po kryminale i sensacji pora na zagadkę w stylu Dana Browna. Mamy więc zamek Nørlund, z którego co prawda dawno już usunięto trupa, ale pozostały przecież nieskończenie długie korytarze, piwnice, tajemne przejścia, szyfry i ukryte komnaty. A sekretne pomieszczenia służą przecież ukrywaniu tajemnic. Sprawa kryminalna zdaje się teraz tylko czubkiem góry lodowej, jaką jest skomplikowana, mroczna intryga z tajemniczą organizacją w tle, czy raczej w cieniu zamku Nørlund. Organizacja ta ma tak ogromny wpływ na politykę kraju i zrzesza takie elity królestwa, że nie zawaha się usunąć każdego, kto chciałby jej zagrozić, wyjawiając niewygodne sekrety. Czym ta organizacja dokładnie jest? Dokładnie nie wiadomo. Krążą tylko pogłoski o istnieniu jakiegoś kręgu, loży, bractwa, albo, inaczej mówiąc, strefy wpływów. Największym atutem powieści ,,Zanim zawisły psy” są niewątpliwie główni bohaterowie – Niels Oxen i jego partnerka. Oxen fizycznie jest niezwykle sprawny i potrafi radzić sobie w trudnych sytuacjach, nawet tych pozornie bez wyjścia. Natomiast psychicznie jest wrakiem. Jest coś wzruszającego w tym człowieku dręczonym traumą. Chce mu się kibicować. Tworząc tę postać, Jens Henrik Jensen dotknął ważnego tematu, jakim były ludzkie straty spowodowane konfliktem na Bałkanach. Wojenne wspomnienia Oxena, w postaci przebłysków pamięci, są dramatycznym obrazem okrucieństw współczesnych misji militarnych. Równie ciekawie sportretowaną postacią jest partnerka Oxena. Margrethe Frank. Margrethe, podobnie jak Oxenowi, nieobca jest trauma. W jej przypadku powstała w wyniku wypadku, w którym straciła nogę, ale przezwyciężyła to. Oxen nazywa ją Larą Croft, tylko że bez nogi – kolejne nawiązanie gatunkowe. I coś w tym jest. Margrethe to typ wojowniczki, choć jej największą siłą jest opanowanie. Ta cecha pomaga jej w pracy nie tylko z psychopatami, ale również z tymi, których miała za sojuszników, a którzy okazali się przeciwnikami. Komu polecam książkę? Niewątpliwie spodoba się wielbicielom powieści sensacyjnych i szpiegowskich, lubiącym historie z polityką i wielkimi pieniędzmi w tle. Także tym, którzy lubią eksperymenty gatunkowe. Książkę powinny również (,,ku przestrodze”) przeczytać te osoby, które nie dostrzegają jeszcze zagrożenia, jakie coraz bardziej ogarnia Polskę. Oxen, rozmawiając o wspomnianej wcześniej organizacji, zauważa: ,,To przerażające, że istnieje władza tak wielka, że potrafi wymazać rzeczywistość.” To, co u Jensena jest fikcją, w niektórych państwach staje się realnym zagrożeniem. ,,Zanim zawisły psy” jest pierwszą częścią trylogii Jensa Henrika Jensena, zatem można się spodziewać, że Niels Oxen niedługo powróci. W ostatniej scenie widzimy go stojącego na rozdrożu. I tak jak Jack Reacher wsiada pod koniec każdej przygody do kolejnego przypadkowego autokaru, żeby ruszyć dalej, Oxen wybiera jedną z dróg odchodzących od kierunkowskazu. Gdzie dotrze następnym razem? Tego na razie nie wiadomo. Można być jednak pewnym, że znowu wplącze się w jakąś przygodę.

Zbrodniawbibliotece.pl Agnieszka Graca


Zanim zawisły psy stanowi pierwszą część trylogii o Nielsie Oxenie, byłym żołnierzu duńskich sił specjalnych biorącym udział w misji między innymi w Afganistanie. To ongiś ceniony i wielokrotnie honorowany żołnierz, dziś cierpiący na syndrom stresu pourazowego, szukający świętego spokoju mężczyzna. Tuż po powrocie do Kopenhagi spędza noce na zbieraniu butelek i szukaniu resztek pożywienia w okolicznych śmietnikach. Podczas jednej z wypraw do okolicznych lasów północnej Jutlandii, przypadkiem odkrywa zaciszny zamek, w którym dochodzi do morderstwa wpływowego polityka. Co oczywiste, staje się głównym podejrzanym w sprawie, w której istotną rolę odgrywać będą makabryczne zabójstwa… psów. Duński pisarz, znany chociażby z serii o agencie Kazanskim czy policjantce Ninie Portland, Jens Henrik Jensen, w uwerturze kolejnej trylogii kryminalnej, stawia na niejednoznaczny portret psychologiczny głównego bohatera. Niels Oxen to człowiek nieprzenikniony, zagadkowy, pełen znaków zapytania. To osobowość poniekąd odpychająca. Bo cóż elektryzującego może być w postaci stylizowanej na stroniącego od towarzystwa kloszarda, którego jedynym przyjacielem jest pies? To człowiek o cechach tułaczych, zmęczony życiem, naznaczony przeszłością, skazany na samotność i społeczne odrzucenie. Bohater ten w powieści odgrywa podwójną rolę – jest osobą podejrzaną, a jednocześnie stanowi ważny element w odkrywaniu kolejnych tropów w prowadzonym śledztwie, które, wraz z upływem akcji, zaczyna poniekąd prowadzić we wsparciu z agentką Margrethe Franck. Prócz ciekawej konstrukcji osobowościowej, w książce Duńczyka nie brakuje prawdziwie hipnotyzującej intrygi kryminalnej, która to bazuje na strukturze dość typowej dla tego typu powieści. Cechują ją liczne zwroty akcji, a także balansowanie fabuły na niejednoznacznych i nie do końca zgodnych z prawem zadań tajnych organizacji i polityków. To wszystko, – co jest niezwykle charakterystyczne dla prozy skandynawskiej – wsparte zostało znaczącą funkcją przyrody. Surowość klimatyczna Północy naznaczona wcześnie zapadającym zmrokiem, mrok i gęstość lasów Jutlandii – to tylko niektóre z istotnych elementów odgrywających znaczącą rolę w kreowaniu rzeczywistości. Posępność klimatu dopełniają miejsca ważniejszych zdarzeń, których centrum stanowi chociażby opuszczony zamek czy okoliczne śmietniki. Jensen odmalował dość ponury obraz nordyckiej rzeczywistości i to właśnie on, w znacznej mierze, stanowi o wyjątkowości rzeczonego dreszczowca. Warto zaznaczyć, że prócz wartości stricte rozrywkowej, jaką bez wątpienia niesie za sobą lektura pierwszej części proponowanej przez Duńczyka trylogii, znaczącą rolę odgrywa jej warstwa psychologiczna. Zanim zawisły psy podejmuje ważną tematykę zespołu stresu pourazowego dręczącego głównego bohatera, byłego czynnego żołnierza. Trauma, z jaką walczy Niels Oxen w sposób znaczący uniemożliwia mu wprawne funkcjonowanie w społeczeństwie i adaptację z nim. To interesujące zwrócenie uwagi na problem PTSD, które z rasowego kryminału czyni coś ponadto, a mianowicie osobliwy dramat obyczajowy.

http://bookiecik.pl Dominika Rygiel


Jest to kawał (442 strony) naprawdę dobrej powieści. Chociaż muszę przyznać, że przez pierwsze 180 stron trochę wiało nudą. Ale jak już się rozkręciła akcja to na całego. Co mnie zachwyciło najbardziej to historyczny smaczek w postaci duńskiego Danehof. Autor bezbłędnie uknuł misterną intrygę wokół tajemniczej organizacji, która w rzeczywisty sposób wpływa na politykę i gospodarkę współczesnej Danii. Wydarzenia są opisane w taki sposób, że dopóki nie zostaje wyjaśniony motyw zabójstw, czytelnik nie ma prawa się domyślić kto stoi za zabójstwami polityków. Zanim zawisły psy to połączenie thrillera, kryminału i dramatu obyczajowego. Nareszcie pojawiła się książka od tego Wydawnictwa, w której odczuwalny jest mroczny klimat skandynawski. Należy dodać, że prawa do tłumaczenia sprzedano m.in. do Czech, Finlandii, Holandii, Niemiec i Szwecji. Całkiem słusznie wokół tej powieści jest sporo szumu w Finlandii: duże plakaty w księgarniach, reklamy w metrze, prasie, na przystankach. Już dawno nie widziałam, żeby jakaś książka była aż tak reklamowana. Premierę miała dosłownie kilka dni temu. Nawet pewna znajoma Finka, gdy jej opowiadałam co czytam, od razu zarezerwowała sobie egzemplarz w bibliotece. Na koniec jeszcze wspomnę, że zdecydowanie nie jest to powieść dla miłośników psów. Od opisów ich zabijania, robi się człowiekowi niedobrze.

klaudiawfinlandii.blogspot.com


iels Oxen, były żołnierz duńskich sił specjalnych, wielokrotnie odznaczany za odwagę, po powrocie z ostatniej misji w Afganistanie zamieszkał w jednej z dzielnic Kopenhagi. Tam wegetuje dręczony syndromem stresu pourazowego, utrzymując się ze zbierania butelek. Jedynym towarzyszem jego parszywego życia jest pies - tylko jemu ufa, tylko jego obecność toleruje. Pewnego dnia postanawia uwolnić się od wewnętrznych demonów i zaszyć się w głuszy, w lasach północnej Jutlandii. Niestety, szybko się okazuje, że wybrał najgorsze z możliwych miejsc. Kiedy w tajemniczych okolicznościach ginie wpływowy polityk, właściciel pobliskiego zamku, Oxen staje się głównym podejrzanym. Zaczyna się prawdziwy koszmar. Wbrew swojej woli zostaje wciągnięty w wir śledztwa. Wspólnie z agentką Margrethe Franck odkrywa kolejne części przerażającej układanki. Okazuje się, że niewyjaśnionych zabójstw było znacznie więcej. Łączy je jeden element: morderca zapowiadał swoje przybycie w szczególny, niezwykle makabryczny sposób... Czy Nielsowi i Margrethe uda się powstrzymać falę zbrodni i dotrzeć do sedna ich tajemnicy? Czy Oxen oczyści się z podejrzeń? Kto tak naprawdę stoi za serią okrutnych morderstw? Mocna książka, świetnie napisana, poleciłam ją mojemu mężowi do przeczytania i całkowicie zajęła go przez kilka kolejnych wieczorów. Na koniec stwierdził, że powieść jest faktycznie bardzo dobra, a komplement ten nieczęsto słyszy się z ust mojego męża. Obowiązkowa propozycja dla fanów dobrych, mrocznych kryminałów, a jeśli ktoś zaczytywał się w sadze Millennium, tej pozycji nie może pominąć!

wielopokoleniowo.pl


Były żołnierz duńskich siłspecjalnych, wielokrotnie odznaczany za odwagę, po powrocie z ostatniej misji w Afganistanie zamieszkał w jednej z dzielnic Kopenhagi. Tam wegetuje dręczony syndromem stresu pourazowego, utrzymując się ze zbierania butelek. Jedynym towarzyszem jego parszywego życiajest pies - tylkojemu ufa, tylko jego obecność toleruje. Pewnego dnia postanawia uwolnić się od wewnętrznych demonów i zaszyć się wgłuszy, w lasach północnej Jutlandii. Kiedy jednak w tajemniczych okolicznościach ginie wpływowy polityk, właściciel pobliskiego zamku, nasz bohater staje się głównym podejrzanym. Inteligentna, intrygująca i mroczna opowieść.

Gazeta Współczesna AJS


Porównywana do „Millenium” Stiega Larssona, bestseler w Danii – „Zanim zawisły psy” to powieść sensacyjna, która przyciągnęła moją uwagę motywem psów wplecionym w tę tajemniczą, dość złożoną historię. To pozycja, która nie mogła pozostać prze mnie niezauważona. Jednocześnie to najdłużej czytana przeze mnie książka w tym roku. Czy było warto po nią sięgnąć? Dziś powiem, że tak, choć nie byłam tego taka pewna w trakcie lektury. „Zanim zawisły psy” to pierwsza część trylogii o Nielsie Oxenie. Były komandos, wielokrotnie odznaczany bohater narodowy zerwawszy z dotychczasowym życiem zaszywa się w lasach północnej Jutlandii. Wraz ze swoim psem wiodą życie z daleka od cywilizacji, a Niels próbuje uwolnić się od traumy związanej ze służbą wojskową w ramach swojej ostatniej misji. Nieoczekiwany splot okoliczności sprawia, że zostaje wplątany w zawiłe śledztwo. Zginął przecież wpływowy polityk, a może nawet niejeden? Co go podkusiło, aby znaleźć się w nieodpowiednim miejscu i w nieodpowiednim czasie wpadając na powieszonego psa.. Połączenie kryminału, sensacji oraz wątków wojenno-politycznych powinno stanowić gwarancję „mocnej jazdy bez trzymanki” od pierwszej do ostatniej strony. Tymczasem początkowo bardzo trudno było mi się wczuć w klimat tej książki. Początek może wydawać się dość nużący, choć to właśnie tam najbardziej daje o sobie znać „psi motyw”. Momentami po prostu nudziła mnie lektura tej książki. Za to, kiedy przemęczyłam pierwsze 100 stron akcja nabrała rozpędu, a mi znacznie łatwiej było się odnaleźć w wykreowanym przez autora świecie. I choć główny bohater do końca nie wzbudził we mnie jakiejś specjalnie wielkiej sympatii, to sama historia owszem. Z ciekawością czytałam kolejne rozdziały snując domysły, jakie może być wyjaśnienie dla tajemniczych morderstw. Śledztwo prowadzone przez próbującego odciąć się od działań odpowiednich służb Nielsa jest wielowątkowe, mamy do czynienia z brudnym światem polityki nie tylko duńskiej, ale i międzynarodowej, a także z historią Danii, układami i nadużyciami. I choć czytając tę powieść miałam wrażenie, że trochę to wszystko rozproszone i chaotyczne, to wkrótce okazało się, że autorowi udało się to poskładać w całość. Wykorzystane w „Zanim zawisły psy” motywy sprawiają, że nie dziwię się, że Duńczycy są zachwyceni tą historią. Nie da się ukryć, że jest to bardzo "duńska" powieść. Dla nas może być źródłem interesujących ciekawostek na temat świata polityki i przeszłości tego kraju, co dla mnie było najmocniejszą stroną tej powieści. Jeszcze jedna ważna kwestia: choć w całej historii nie brakuje trupów, to największe wrażenie robiły na mnie… psie ofiary. Okrucieństwo wobec zwierząt było czymś, przez co nie polecam tej książki osobom o słabych nerwach. Serce pęka.

http://www.uwagaczytam.pl/ Joanna Jaworska


Dawno nie miałam do czynienia z literaturą skandynawską i dlatego ochoczo zabrałam się do czytania utworu Jensena, który utwierdził mnie w przekonaniu, że proza autorów z północy nadal reprezentuje wybitny poziom. "Zanim zawisną psy" to świetna powieść, która przemówi do wielbicieli książek z pogranicza sensacji i kryminału z mocno zarysowanym wątkiem politycznym i moralizatorskim. Głównym bohaterem powieści jest były komandos Niels Oxen, postać ekscentryczna i bardzo fascynująca, która niesamowicie urozmaica czytelnikowi odbiór tej dość skomplikowanej powieści. Czemu skomplikowanej? "Zanim zawisną psy" to jedna z tych książek, które należy czytać bardzo uważnie, ponieważ gdy tylko pozwolimy naszym myślom odbiec na chwilę od czytanego tekstu, możemy przegapić kluczowe informacje dla zrozumienia treści. Przeprawa przez taką książkę może się wydać męcząca, jednak to gra warta świeczki ze względu na satysfakcję, jaką poczujemy na końcu, gdy wreszcie wszystkie elementy układanki wskoczą na swoje miejsca. Mimo wszystko Jensenowi udało się znaleźć złoty środek między upchnięciem do swojej powieści niezliczonych scen akcji, a zapewnieniu czytelnikowi czasu na spokojną refleksję nad tym, o czym właściwie czytamy. W przypadku takich książek jest to niezwykle rozsądne podejście, ponieważ przy takiej ilości istotnych dla fabuły wydarzeń następujących po sobie dość łatwo zgubić wątek. Czytając "Zanim zawisły psy" nie poczujemy się zbyt mocno zbombardowani akcją, ponieważ autor oprócz zapewnienia czytelnikom odpowiedniej dawki scen pościgów i potyczek, odpowiednio dobrał uzupełniające wątki poboczne. W tym przypadku jako tło poznajemy dość mroczną historię Oxena, cierpiącego na PTSD wielokrotnie odznaczonego za odwagę byłego żołnierza, który stał się wyrzutkiem społecznym, a który został zmuszony, aby zmierzyć się ze swoim strachem przed kłamliwą cywilizacją ludzką. Niemałą część książki zajmuje przedstawienie swoistego portretu psychologicznego Oxena i właśnie tutaj pojawia się element moralizatorski, o którym wspomniałam już na początku recenzji. Autor na przykładzie losów głównego bohatera doskonale opisał "prawdziwe i niewyobrażalne okrucieństwo konfliktu na Bałkanach", na co sam zwrócił uwagę w Epilogu. Niels Oxen to jednak nie jedyna wyrazista postać w tej powieści, autor zadbał o różnorodność. Nie mniej fascynującą bohaterką jest Franck, kobieta, która łamie wszelkie stereotypy o słabej płci i której wręcz nie da się nie lubić. Ta para stworzy naprawdę zgrany zespół, a skoro "Zanim zawisły psy" to dopiero pierwsza część, która zapowiada dalsze odsłony cyklu, jestem bardzo ciekawa, jak rozwinie się relacja między tą dwójką. Jedno wiemy na pewno, ten autor na pewno nas zaskoczy. Mogłabym wymienić jeszcze wiele przykładów na to, że kreacja realistycznych i wielowymiarowych postaci to zdecydowanie mocna strona Jensena. Abstrahując od treści, muszę wspomnieć o jednej rzeczy, na którą zwróciłam uwagę w polskim wydaniu, a mianowicie o brakujących tłumaczeniach angielskich wstawek. Często przewijały się one przez dialogi, a wydawca zaniedbał dodać przypisów, co dla niektórych czytelników nieznających tego języka może być kłopotliwe. Reasumując, polecam przede wszystkim czytelnikom, którzy lubią rasową literaturę skandynawską, a także wszystkim, którzy są ciekawi, jak Jensen zdemaskował gierki polityczne Duńczyków, co można łatwo przenieść na własne podwórko, ponieważ takie tematy cechuje spory uniwersalizm. Zachęcam do zapoznania się z tą i kolejnymi częściami cyklu o Oxenie.

bloghub.pl Ariada


„Zanim zawisły psy” to pierwsza część trylogii z Nielsen Oxenem z roli głównej. Były komandos, wielokrotnie odznaczany najważniejszymi wyróżnieniami państwowymi, obecnie zmaga się z zespołem napięcia pourazowego. Z piedestału bohatera spadł na samo dno – nie potrafi podtrzymać żadnej relacji międzyludzkiej, jego jedynym przyjacielem, powiernikiem i towarzyszem niedoli jest Mr White, biały jak śnieg samojed. Bohater nie ma domu, kradnie resztki jedzenia, by przetrwać. Jest wyczerpany, nie może odpocząć, nocą bowiem dręczą go koszmary. Niels postanawia uciec od zgiełku miasta, wyrusza ze swoim psem do kompleksu leśnego Rold Skov. Wydaje się, że w rozległym terenie trzydziestu lasów i tysiąca strumieni ujarzmi swoje demony, pogodzi się z przeszłością, stanie na nogi. Natura szybko weryfikuje umiejętności byłego żołnierza – mężczyzna zdaje sobie sprawę, że wyszedł z formy, nie potrafi o sobie należycie zadbać. To jednak nie podcina mu skrzydeł, lecz dodaje motywacji. Podczas eksplorowania terenu dociera w okolice legendarnego zamku Nørlun, gdzie natyka się na ludzkie i zwierzęce zwłoki. W posiadłości ginie Hans-Otton Corfitzen – emerytowany ambasador, altruista, finansista, jeden z najważniejszych ludzi w Danii. Oxen szybko staje się głównym podejrzanym. Jego kluczenie i butna postawa tylko potęgują wrażenie obciążonego sumienia. Do sprawy przydzielono najważniejszych funkcjonariuszy w kraju. Śledczy natychmiast docierają do powiązań między żołnierzem a dyplomatą. Okazuje się także, że Oxen miał związek z kolejną ofiarą. Jednak to tylko kozioł ofiarny, szef PET nie wierzy w winę byłego komandosa, ceni natomiast jego umiejętności i składa mu propozycję nie do odrzucenia – Niels ma prowadzić własne dochodzenie, a wsparcia udzieli mu Margarethe Franck. Do końca nie wiadomo jednak jaką tak naprawdę rolę odegra Niels w tej sprawie. Czy będzie bohaterem, ofiarą czy zwykłym pionkiem? Oxen rozpoczyna heroiczną walkę o odkrycie prawdy w świecie fałszu. Nie łatwo jest wykonywać zadania, gdy każdy z bohaterów kłamie. Sam bohater czuje, że jest manipulowany, ale nie potrafi odgadnąć sieci powiązań między osobami, które spotyka na swej drodze. Jedno jest pewne – nie można ufać nikomu. W „Zanim…” niesamowite wrażenie robi duszna atmosfera powieści. Bohater wplątany w sieć intryg sam nie wie, czy działa dla dobra sprawy (by ująć prawdziwego mordercę) czy według z góry ustalonego planu (jako marionetka w rękach jakiegoś „układu”). Każdy jest tu podejrzany – politycy, funkcjonariusze policji na najwyższych szczeblach, bankierzy, ludzie ze świecznika. To świat pełen brudów, niepokojących porozumień, niebezpiecznych znajomości, w którym dla zdobycia celów wykorzystuje się wszelkie dostępne sposoby, po trupach dąży się do celu. To przerażające (…), że istnieje władza tak wielka, że potrafi wymazać rzeczywistość – myśli w pewnym momencie bohater, a my do końca nie będziemy w stanie rozgryźć kto, dlaczego i za jakie sznurki tu pociąga. Co jest dziełem przypadku, a co akcją kontrolowaną. Jens Henrik Jensen powoli, acz konsekwentnie, rozpędza akcję powieści. Można pomyśleć, że celowe usypia czujność czytelnika, by potem z całą mocą go ogłuszyć. Jednak wnikliwy odbiorca zauważy przynajmniej część wskazówek ukrytych już w początkowej partii książki. Imponuje styl autora – zmieniający się wraz z rozwojem wydarzeń, dopasowany do opisywanych sytuacji. Jensen nie boi się dosadnych scen, z brutalną wręcz szczerością dokładnie przedstawia akty bestialstwa, ale nie epatuje makabrą. Dla podkreślenia pewnych szczegółów używa m.in. poetyckich środków wyrazu. Pisarz nie zadowala się wyłącznie relacją i opisem – korzysta z czytelnych metafor, dzięki czemu podkreśla głębie omawianych kwestii. Oczywiście głównym tematem jest związana z intrygą kryminalną władza, jej wpływ i możliwości. A także zespół stresu pourazowego – kreacja Oxena to modelowy przypadek PTSD. W naturalny sposób autor przedstawia z czym tak naprawdę musi zmagać się były żołnierz, jak silne zaburzenia pozostawiło w nim wojenne piekło. W znaczących snach Nielsa pojawiają się postacie symbole, np. Krowiarz, dziewczynka z lalką, starowinka z głową – obrazują istotę tragedii działań zbrojnych. Jensen w tle umieszcza kilka ważnych kwestii, jak np. sens wojen (najwięcej mówi się tu o konflikcie na Bałkanach), poświęcanie jednostek dla dobra ogółu a moralność, dziedzictwo, historia, społeczna niesprawiedliwość, skomplikowane relacje międzyludzkie, trauma. „Zanim zawisły psy” zawiera w sobie elementy powieści szpiegowskiej, sensacyjnej, psychologicznej oraz kryminalno-detektywistycznej. To zgrabne połączenie dostarcza czytelnikowi mnóstwa wrażeń. Gdy akcja się już rozpędzi – szybkie tempo nie zwalnia nawet na chwilę. Jensen nie pozwala się nudzić ani odbiorcy, ani bohaterom, którzy podróżują po niemal całej Europie w poszukiwaniu kolejnych tropów. To intryga, sięgająca nawet do średniowiecznej historii, zakrojona na naprawdę szeroką skalę. Świetne wrażenie robi Niels Oxen, postać niejednoznaczna – wiele się o nim dowiadujemy, ale można odnieść wrażenie, że jeszcze więcej chowa w zanadrzu, by nieustannie zaskakiwać w kolejnych tomach.

http://dajprzeczytac.blogspot.com Kinga Młynarska


Są takie książki, które już na pierwszy rzut oka wydają się naprawdę dla nas idealne. I tak było w przypadku książki Zanim zawisną psy. Bestsellerowy kryminał, który w rodzimej Danii zyskał ogromny rozgłos, a prawa do jego ekranizacji wykupił producent Millenium. Skusiłam się także dosyć enigmatycznym tytułem. I tak to się zaczęło. Zanim zawisną psy. Dania. Odznaczony za odwagę duński komandos zaszywa się wraz ze swoim psem Mr. Whitem w głuszy. Przypadkiem, oglądając stare, ale zamieszkane zamczysko znajduje powieszonego psa, a jego ucieczka z tamtego miejsca nie umknie uwagi policji. Nagle zostaje wplątany w śledztwo w sprawie kilku morderstw, które łączy motyw powieszonego psa każdego zamordowanego. Niels Oxen wraz z brawurową policjantką Margareth próbuje rozwikłać zagadkę nie zawsze legalnymi sposobami. Czy jednak przypadkiem i on nie staje się celem polowania? Wątków jest trochę więcej niż przedstawiłam, ale nie chcę Wam psuć zabawy. Wiele jest znaków zapytania w tej zagadce, a pozornie niezwiązane ze sobą sprawy zostają połączone przez doświadczonego komandosa. Oxen pomaga policji prowadzić śledztwo próbując jednocześnie nie wplątać się w nic, co mogłoby go unicestwić. Nie będzie to jednak takie proste, bo w zasadzie nie wiadomo kto z kim trzyma i komu można zaufać. Charakter, historia i psy. Muszę przyznać, że cała historia była dosyć skomplikowana, ale zgrabnie przeprowadzona. Nowe fakty co jakiś czas wypływały na wierzch nadając całości dobrego tempa – niezbyt szybkiego, ale także niezbyt wolnego. Autor nie tylko pisze ciekawie, ale także bardzo zgrabnie i jasno, więc czyta się to naprawdę fantastycznie. Może nie śledzimy z zapartym tchem wydarzeń, ale na pewno z ogromną ciekawością co jeszcze się wydarzy i jak wybrnie z tego trochę krąbrny komandos. Akcja dzieje się gdzieś na prowincji w Danii, w głuszy, w otoczeniu starych zamków i delikatnego zabarwienia historycznego. W ogóle postać Oxena jest bardzo ciekawa – z perspektywy osób trzecich to bohater z ogromnymi problemami i nie do końca czystą kartoteką, ale dla czytelnika, który widzi komandosa trochę z innej strony to po prostu człowiek, na którym wojna na Bałkanach odcisnęła ogromne piętno. Nawiedzają go koszmary w postaci Siedmiu postaci, każda symbolizująca inne traumatyczne przeżycie Nielsa. Żałowałam tylko, że autor poświęcił temu wątkowi mało miejsca – nie poznajemy bowiem nawet całej Siódemki. Ale spokojnie, mamy jeszcze dwie części, więc mam nadzieję, że ich poznam. Niosą ze sobą na pewno lekki dreszczyk emocji. Oxen opowiada o swoich prześladowcach przytaczając sytuacje, w których sie narodzili. Niezwykle polubiłam także postać policjantki Margareth – twardej, praworządnej, ale nie całkiem poważnej kobiety, która w trakcie służby straciła nogę. Mimo to zawsze gotowa była pomóc Oxenowi, nie skarżyła się na swój los. Nie byłam też do końca pewna w której drużynie gra – do samego końca miałam wrażenie, że jej nie rozgryzłam. Podsumowanie. Myślę, że tę książkę można spokojnie zaliczyć do kręgu Millenium. Oczywiście, Larsson jest niedośginiony, ale myślę, że Jensen dobrze wpasował się w klimat i stworzył bohatera nieustraszonego, który w niczym nie przypomina Blomkvista, a jednak nawiązuje do niego w sposób dosyć jednoznaczny. Książkę połknęłam w trzy wieczory i byłam po prostu zahipnotyzowana. To kawał dobrego kryminału, doskonale napisanego, z ciekawą historią i mocnymi bohaterami, którzy zapadają mocno w pamięć. Jeśli więc lubicie tego typu książki, a Millenium kochanie – zakładam, że trylogię o komandosie Nielsie Oxenie również docenicie.

http://jakprzezokno.pl/ Jolanta Pabian


Pierwsza część trylogii Oxen to inteligentna, intrygująca, mroczna opowieść, która na długo zapadnie Ci w pamięć. Czytaj i... czekaj na więcej. Niels Oxen, były żołnierz duńskich sił specjalnych, wielokrotnie odznaczany za odwagę, po powrocie z ostatniej misji w Afganistanie zamieszkał w jednej z dzielnic Kopenhagi. Tam wegetuje dręczony syndromem stresu pourazowego, utrzymując się ze zbierania butelek. Jedynym towarzyszem jego parszywego życia jest pies — tylko jemu ufa, tylko jego obecność toleruje. Pewnego dnia postanawia uwolnić się od wewnętrznych demonów i zaszyć się w głuszy, w lasach północnej Jutlandii. Niestety, szybko się okazuje, że wybrał najgorsze z możliwych miejsc. Kiedy w tajemniczych okolicznościach ginie wpływowy polityk, właściciel pobliskiego zamku, Oxen staje się głównym podejrzanym. Zaczyna się prawdziwy koszmar. Wbrew swojej woli zostaje wciągnięty w wir śledztwa. Wspólnie z agentką Margrethe Franck odkrywa kolejne części przerażającej układanki. Okazuje się, że niewyjaśnionych zabójstw było znacznie więcej. Łączy je jeden element: morderca zapowiadał swoje przybycie w szczególny, niezwykle makabryczny sposób... Czy Nielsowi i Margrethe uda się powstrzymać falę zbrodni i dotrzeć do sedna ich tajemnicy? Czy Oxen oczyści się z podejrzeń? Kto tak naprawdę stoi za serią okrutnych morderstw? „Zanim zawisły psy” to nie jest kryminał łatwy, miły i przyjemny, nie czyta się go z prędkością światła i potrzeba dobrej chwili żeby akcja zaskoczyła i wszystko zaczęło nabierać tempa tak lubianego w tego typu tytułach. Nie oszukujmy się, jest to pozycja, do której trzeba sobie przysiąść i na spokojnie przebrnąć przez ponad 100 stron swego rodzaju wstępu, gdzie fabuła zostaje nam nakreślona i zobrazowana w takim sposób, że później jest nam łatwiej zrozumieć zarówno bohaterów, jak również to, o czym czytamy. Jeśli już jesteśmy przy postaciach, to ta główna jest zarówno typowym jak i nietypowym charakterem. Niels Oxen to odznaczony wielokrotnie za dokonania i odwagę były żołnierz duńskich sił specjalnych, który przez całą książkę mierzy się z swoimi demonami, wspomnieniami i PTSD. Oraz podejrzeniem, że być może to właśnie on stoi za trupem, który ściele się dość gęsto. Czy da się go lubić? I tak i nie - budzi dosyć mieszane uczucia, a to wszystko dlatego, że jest osobą bardzo skrytą i nieufną, co nie pozwala nam go zbyt dobrze poznać, czy chociażby rozgryźć. Liczę, że kolejne tomy przyniosą więcej odpowiedzi i pozwolą mi jednoznacznie stwierdzić, czy dołączy do grona moich ulubieńców, czy niekoniecznie. Jeśli chodzi o samo śledztwo, dotyczy ono śmierci prominentów, którzy giną w różnych okolicznościach, a ich osoby łączy tajemna organizacja, która według oficjalnych doniesień nie istnieje już od kilku wieków w Danii. Jak dla mnie książka jest naprawdę dobra i jeśli lubicie takie nieoczywiste kryminały z drugim dnem? To serdecznie Wam tę pozycję POLECAM! Czytaliście? Planujecie? 🤔

shevvolf.blogspot.com


Nie oceniaj ludzi po ubiorze, bo ktoś wyglądający Ci na bezdomnego może okazać się kimś zupełnie niezwykłym. Jens Henrik Jensen to duński pisarz, który zadebiutował w 1994 roku. Dwie napisane przez niego trylogie o agencie Kazanskim, oraz o policjantce Ninie Portland sprzedały się jako bestsellery. W Polsce w połowie marca ukazała się jego książka pt. „Zanim zawisły psy” zapowiadająca cykl zatytułowany „Oxen”. Czasami tak się układa życie, że ktoś kto był doceniony; kto był na piedestale spada z niego bardzo nisko. Na tyle nisko, że najwyższe oznaczenia państwowe jakie mógł otrzymać człowiek nie były w stanie zapewnić odpowiedniego bytu. Taką osobą jest Niels Oxen bohater „Zanim zawisły psy” o żołnierz duńskich sił specjalnych, którego przynajmniej z nazwiska i posiadanych zasług zna niemal każdy mundurowy w kraju. W zasadzie powinnam napisać były żołnierz, a obecnie bezdomny borykający z się z syndromem stresu pourazowego. Niels prowadzi życie włóczęgi, podróżując z miejsca na miejsce z wiernym druhem, psem Mr. White. Mimo że los już go doświadczył (i to bardzo ciężko), okazuje się, że może być jeszcze gorzej. Niels z mężczyzny, którego dzień polegał na szukaniu pożywienia dla siebie i swojego kompana, oraz na piciu alkoholu, nagle staje się podejrzanym, ściganym i tajnym pomocnikiem policji w jednym. A śledztwo, w którym zaczął brać udział, jest o tyle ciężkie, że został w nie osobiście wplątany. Przyznam się, że książka Jensena wywarła na mnie duże wrażenie. Ma doskonale skonstruowaną akcję, która rozwija się powoli, ale trudno domyśleć się następnego wątku. Jest mrocznie, niebezpiecznie i panuje ciężka, tajemnicza atmosfera typowa dla skandynawskich autorów. Jak w porządnej sensacji jest i trochę trupów, ale przecież o to właśnie chodzi. Z chęcią sięgnęłabym po dalszy tom tej historii, bo „Zanim zawisły psy” to po prostu dobra książka, a do czytania takich aż się chce zachęcać.

dlaLejdis.pl Anna Pytel


Niels Oxen odznaczony za odwagę były żołnierz cierpiący na syndrom stresu pourazowego zaszywa się w lesie razem ze swoim psem. Tymczasem wpływowy polityk właściciel zamku i lasu, w którym przebywa Oxen zostaje zamordowany. Ofiarą mordercy staje się również dwóch wpływowych biznesmenów. Morderca zapowiadał swoje pojawienie się poprzez zabicie psów wszystkich trzech ofiar. Oxen staje się podejrzanym w zabójstwie polityka, zeznaje że przebywał w pobliżu zamku lecz nie zna jego właściciela. Szef PET proponuje mu współpracę w znalezieniu mordercy lecz Oxen odmawia, jednak gdy wraca do obozu i zastaje swojego psa zabitego postanawia przyjąć propozycje. Zostaje mu przydzielona do pomocy Margrethe lecz ukrywa przed nią swoje odkrycia dopóki nie odkrywa, że szef PET może mieć jakieś powiązania z morderstwami lub z ofiarami. Oxen wraz ze swoją partnerką odkrywają, że wszystkie morderstwa są powiązane z zniknięciem dziewczyny, która odwiedziła zamek polityka z dwoma innymi dziewczynami. Oxen znajduje film, na którym widać co stało się z dziewczyną i kto jeszcze jest zamieszany w zbrodnie. Czy uda im się ustalić kto stoi za okrutnymi morderstwami i powstrzymać następne zbrodnie? Jaką rolę odgrywa w tej sprawie wywiad? W książce można odnaleźć elementy charakterystyczne dla kryminału, powieści sensacyjnej czy thrillera politycznego. Choć podczas lektury możemy odnieść wrażenie, że sprawa jest dość oczywista, to jednak z ujawnieniem wielu faktów autor cierpliwie czeka do końca. Zaskakujące zwroty akcji i wątek polityczny sprawiły, że jest to powieść intrygująca. Ciekawa fabuła oraz tajemnice nie pozwalają odłożyć książki nie przeczytanej do końca. Bohaterowie nie ujawniają wszystkich swoich posunięć, zatajają przed sobą informacje, są wobec siebie nieufni. Niektóre sytuacje naprawdę mroziły krew w żyłach, jednak okrucieństwo wobec psów mnie osobiście zabolało najbardziej. Autor ukazał autentyczne i niewyobrażalne okrucieństwo wojny na Bałkanach poprzez wspomnienia z czasów misji Oxena. Autor poprzez elementy historyczne stara nam się przedstawić również instytucję, która sprawowała w średniowieczu w Danii władzę. Głównego bohatera cechuje niezwykła siła i niebywała determinacja, a w rękawie chowa on niejednego asa. Autor bardzo dobrze przedstawił układy między wpływowymi ludźmi, a jednostką usiłującą walczyć z systemem. POLECAM

https://oczymszumiakartki.wordpress.com/ Paulina Gąsior


Czy zdarzyło Wam się kiedyś czytać świetną książkę a mimo to czytaliście ją wieki? Mnie spotkała ta niewątpliwa przyjemność i tak oto książka „Zanim zawisły psy” Jensa Henrika Jensena towarzyszyła mi prawie dwa tygodnie... Czemu nam było nie po drodze? Nie mam pojęcia. FABUŁA Niels Oxen chcąc uciec przed ludźmi osiedlił się w lesie ze wszystkim co ma – swoim psem. Niels żyje ze zbierania butelek i tego co upoluje. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że jest najbardziej odznaczonym człowiekiem w Danii a w przeszłości był żołnierzem duńskich sił specjalnych. Pewnego dnia postanowił na własne oczy zobaczyć znajdujący się w okolicy zamek. Nie wie, że to z pozoru niewinne posunięcie wciągnie go w sam środek śledztwa. Wycofany ze społeczeństwa Oxen musi rozwikłać tajemnicę mocno podejrzanego zgonu wysoko postawionego człowieka. W jakiej roli tak naprawdę występuje? Śledczego czy też podejrzanego? Czy poradzi sobie z nagłą zmianą jego spokojnego dotychczas życia? „Zanim zawisły psy” to jedna z tych książek, które mają w sobie to „coś”. Zaledwie po paru stronach jesteśmy pewni, że ta książka jest świetna, więc gdy się na nią natkniecie i od niechcenia zaczniecie czytać, gwarantuje, że wróci z Wami do domu. Ta książka ma wszystko co lubię najbardziej, krótkie rozdziały, więc można czytać z doskoku i nie gubić wątku (wiem, bo sprawdziłam na sobie a większej sklerotyczki ze świeca szukać). Pozycja po brzegi wypełniona wydarzeniami, które jednak nie są monotonne. Autor zadbał o to różnorodność, mamy politykę, ważne osobistości, morderstwo, śledztwo, duchy z przeszłości, traumę, odrobinę historii, ciemną stronę władzy i kilka innych epizodów. Czy przy takiej książce można się nudzić? Do tego bardzo pozytywnie odbieram postać samego Nielsa Oxena i z chęcią śledziłam jego poczynania. Oby więcej takich książek, bo ta zdecydowanie była jedną z lepszych jakie ostatnio czytałam. Podpisuje się pod nią i polecam, na pewno Oxen zagości na długo w mojej biblioteczce.

beztroskadomatorka.blogspot.com Marcelina Andrzejak


Niels Oxen jest weteranem wojennym. Niegdyś był wielokrotnie odznaczanym, komandosem duńskich oddziałów sił specjalnych. Nieraz bardzo przysłużył się na polu walki, jednak ostatnia misja w Afganistanie doprowadziła do tego, że porzucił ten zawód. Zerwał wszelkie kontakty z rodziną i znajomymi. Stał się samotnikiem spędzającym czas jedynie z psem. Przyczynił się do tego zespół stresu pourazowego, który zawdzięcza odbytym misjom. Teraz zamieszkuje zalesiony teren Jutlandii, gdzie stara się dojść do równowagi psychicznej. Ale nie wszystko idzie po jego myśli. Podczas przechadzki w okolicy legendarnego zamku Norlun staje się świadkiem czegoś okropnego. Znajduje zwłoki powieszonego psa i ciało mężczyzny. Szczerze mówiąc nie tego się spodziewałam. Liczyłam na emocjonujący, mroczny i trzymający w napięciu kryminał. Niestety trochę się zawiodłam. Początkowo było emocjonująco i mrocznie, a napięcie opadało aż z czasem w ogóle znikło. Jens Henrik Jensen przedobrzył. Widać, że bardzo starał się to wszystko skomplikować i w końcu wszystko wyszło chaotyczne. Przez to czytanie szło mi niezwykle wolno. Brakowało mi tutaj szybszej akcji, bo nie mogę powiedzieć, że nic się nie działo. Bo naprawdę dużo się tu działo, tyle że było bardzo rozwleczone. Autor posługuje się przystępnym i lekkim piórem, nie ma trudności w przyswajaniu treści. Gdybym wcześniej nie była tak nastawiona na frapującą oraz pełną akcji historię to zdecydowanie lepiej bym ją wspominała. Jestem ciekawa jak Jensen poradzi sobie w kolejnych tomach. Trzymam kciuki, bo pomysł na fabułę miał intrygujący

http://czytaczyk.blogspot.com/ Weronika Turska


Niektóre wydarzenia odbijają na nas piętno, a głęboko skrywane lęki zaczynają dominować nad naszym życiem. Gdy dotychczasowe trwanie w zaklętym kręgu przestaje nam wystarczać, a chęć zwalczenia demonów jest równie mocna co nasza siła, by tego dokonać, wystarczy poddać się zmianom. Jednak czy to jest takie proste? Jak poradzić sobie z kolejnymi przeszkodami i niesłusznymi oskarżeniami? Niels Oxen to były żołnierz, który wiele przeszedł w swym życiu. Wielokrotnie odznaczany za odwagę, po ostatniej misji w Afganistanie porzucił wszystko by zamieszkać na ulicy i zbierać butelki. Cierpi bowiem na silny syndrom stresu pourazowego, a ukojenie daje mu styczność z psem, którego napotkał na swej drodze. Gdy pewnego dnia Oxen postanawia zmienić coś w swym życiu, zamieszkuje w odległej głuszy w jutlandzkich lasach północy. Szybko jednak ta zmiana dostarcza mu niemałych wrażeń, gdy w okolicy ginie znany polityk, to Niels staje się głównym podejrzanym. Zaczyna się koszmar, który doprowadza do wielu tajemniczych morderstw, które poprzedzane są dość dziwną wizytówką mordercy. Czy Oxenowi uda się odnaleźć sprawce zabójstw, pomóc sobie i policji? Zachęcona opisem i faktem, że dawno nie czytałam nic skandynawskiego postanowiłam sięgnąć po powieść Jensena będącą początkiem serii o przygodach Nielsa Oxena. Czy żałuje? Nie ma mowy o żalu, chociaż były słabsze momenty, całość czyta się na tyle płynnie, a historia porywa na równym poziomie, że te małe niedociągnięcia nie będą miały raczej znaczenia. Autor w dość dobrym stylu wprowadza nas w historię, która powoduje jeżenie się włosków na całym ciele. Wciągająca i intrygująca historia z nutką obyczajówki to świetny pomysł na chłodniejszy wieczór, gdy opowieść o skandynawskich lasach rozgrzeje twoją krew. Jest mrocznie i momentami makabrycznie, jednak całość trzyma w napięciu, które tworzą niezwykłe opisy i barwne dialogi. Bohaterowie są ciekawie skonstruowani, jednak poza dwójką głównych bohaterów nie jestem w stanie przypomnieć sobie pobocznych postaci, co jest lekkim minusem. Traktowani po macoszemu trochę zabierają całości historii, która na szczęście broni się głównym zaskakującym wątkiem. Nie ma tu zbyt wielu zwrotów akcji, a całość prowadzona jest dość jednostajnie, jednak rzeczowość opisów i umiejętność autora w przekazywaniu emocji i budowaniu napięcia nawet w tak płasko idącej historii niweluje wszystkie złe uczucia. Zanim zawisły psy to dobry kawałek literatury skandynawskiej, którą warto poznać w odsłonie pana Jensena. Na pewno trafi do fanów kryminałów skandynawskich i każdego ciekawego czytelnika. Polecam jako mało wymagający kryminał, na ciekawy wieczór z czymś mocniejszym.

Martawsrodksiazek.blogspot.com Marta Daft


Były już kryminały i dreszczowce ze Szwecji, z Finlandii i z Norwegii, a teraz przyszedł czas na skandynawski kryminał z Danii – fenomen wydawniczy i początek trylogii o Nielsie Oxenie, czyli „Zanim zawisły psy” Jensa Henrika Jensena. Jest prawdą powszechnie znaną, że powieści kryminalne oraz dreszczowce to jedne z najpopularniejszych i najbardziej lubianych gatunków na rynku wydawniczym. A kiedy opowieść dotyczy śledztwa z północy, kiedy pojawia się samotność, a do tego śnieg, rozległa leśna głusz, czy miejskie labirynty, to jest to gwarancja jego sukcesu. Co takiego jest w tych skandynawskich kryminałach, co tak przyciąga czytelników? Surowość i prostota życia? Izolacja i wyciszenie? Pozory doskonałości, zdawkowej uprzejmości, opanowania, za którymi ukrywa się bezwzględność? A może wszystkie te cechy jednocześnie, tworzące charakterystyczną mieszankę, której zwyczajnie nie można się oprzeć? Niels Oxen to były żołnierz duńskich sił specjalnych, bohater narodowy, który po wielu wojennych misjach wycofał się ze świata. Jedyne czego chce, to by zostawiono go w spokoju i dlatego przenosi się w leśne ostępy Jutlandii wraz ze swoim ukochanym psem. Nie wie jednak, że to właśnie tam dojdzie do tajemniczej śmierci wpływowego polityka i to nie kto inny jak on stanie się głównym podejrzanym w sprawie. Oxen zostanie wciągnięty w wir śledztwa, by wkrótce przekonać się, że przed nim skomplikowana zagadka i zbrodnie nawiązujące do jego militarnej przeszłości. Podczas lektury „Zanim zawisną psy” nie można oprzeć się wrażeniu, że Niels Oxen przypomina swojego amerykańskiego kolegę po fachu, a mianowicie Jacka Reachera z bestsellerowego cyklu brytyjskiego pisarza Lee Childa. Oxen podobnie jak Reacher jest żołnierzem w sercu i w duszy, wielokrotnie odznaczanym za swoje wyczyny na frontach całego świata. Podobnie jak Reacher, Oxen prowadzi życie włóczęgi, który na swoje życzenie wypisał się z systemu i teraz wędruje samotnie po swoim kraju. Jednak w odróżnieniu od Reachera, Oxen ma jednego, nieodłącznego przyjaciela – ukochanego psa Mr White’a. To po części przez niego Oxen postanowi włączyć się do śledztwa i to dla niego będzie kontynuował swoje wysiłki, by znowu wpasować się w systemowe ramy. W końcu to psy są tym, co inicjuje tragiczny ciąg zdarzeń, chociaż to nie od psów wszystko się zaczęło. „Zanim zawisły psy” to rasowy, skandynawski kryminał i doskonały początek dla trylogii o Nielsie Oxenie. Jens Henrik Jensen zawarł w nim wszystko to, co tak charakterystyczne dla gatunku – bohaterów wyrzutków naznaczonych przeszłością i skazanych tym samym na samotność, którzy są niczym wyspy wiecznie zmagające się ze światem; spiski, w które zostają uwikłani, intrygi tajnych organizacji, które niewidzialne współistnieją gdzieś na granicach prawa i rzeczywistości; otoczenie, które zamiast nieść ukojenie i spokój, przynosi jedynie poczucie wiecznego osaczenia. A wszystko to w oparach atmosfery wiecznego niepokoju i obawy o to, co przyniesie przyszłość i w stylu, który wyróżnia samego pisarza. To początek fascynującej serii, która sprawi wiele satysfakcji wielbicielom gatunku.

wielkibuk.com Olga Kowalska


Przełożyła Edyta Stępkowska. Tytuł oryginalny De haengte hunde. Po przeczytaniu pierwszej z należących do trylogii o Nielsie Oxenie książki stwierdzam, że Dania na swój sposób "dorobiła się" literackiego odpowiednika Jacka Reachera. Nie bierzcie mojego stwierdzenia zbyt dosłownie. Po pierwsze, Jack Reacher jest tylko jeden i nikt nie może mu "zagrozić". Po drugie sporo ich jednak różni. Niemniej jednak, wiele ich także łączy. Wojskowa przeszłość, brak posiadania stałego miejsca zamieszkania, nieustępliwość w dochodzeniu do prawdy. I niechęć do zamazywania rzeczywistości a także chęć do tego aby zwyciężyła sprawiedliwość. No i jak to u Reachera bywa, Niels Oxen w sprawę zostaje wplątany zupełnie przypadkiem.  Na początku moje zastrzeżenia. Nic na to nie poradzę, nie lubię kiedy ofiarami w książkach padają również zwierzęta. A w tej książce niestety, tak jest. Nie jest to szczęśliwie odmalowane niepotrzebnie obrazowo ale przeciętna wyobraźnia wystarczy a poza tym? Odnoszę wrażenie, że autor posłużył się tym motywem nieco zbyt "na wyrost". Jakby, nie wiem, używając kontrowersyjnego zabiegu mógł sobie przysporzyć czytelników? Nie wiem czy kierował się naprawdę, uważam, że to nie było niezbędne. Tu więc się "przyczepię". Do czego jeszcze? Ano do tego, że jak na sensację to "Zanim zawisły psy" jest zwyczajnie nieco zbyt przegadana. Sięgając po sensację oczekuję nie tego, że będę czytać zbyt długie opisy bądź zostanę zasypana nadmiarem informacji i bohaterów a tego , że akcja będzie działa się szybko a ja wraz z bohaterem czy bohaterami książki odczuwać będę coś w rodzaju pośpiechu w działaniach i obserwacji rozwoju akcji książki. W tym przypadku było tak, że parę razy po prostu prześlizgnęłam się po stronach (przesuwając strony na czytniku też da się "przyspieszyć" lekturę). W książce Jens Henrik Jensen nie zaskoczy nas, czytelników niczym czego byśmy sięgając po tego typu literaturę nie znali ale jednocześnie nie jest to żaden zarzut. Ot, stwierdzenie, że w tego typu książkach mniej więcej dzieje się podobna opowieść. Autor jest dziennikarzem i w treści książki zdecydowanie widać jego zawód , to, że codzienne śledzenie doniesień ze świata i z kraju (zapewne te intensywniej) nie jest mu obce. Nie oznacza to jednak bynajmniej, że jak w przypadku chociażby Donny Leon będzie tu politykowanie na ogromną skalę. Tu publicystyki ubranej w słowa czy rozważania bohaterów raczej nie znajdziemy, prędzej gorzką refleksję nad współczesną "jakością" świata i polityki. Ale wróćmy do Nielsa Oxena. Ten niedoszły policjant i były żołnierz sił specjalnych, zmagający się z zespołem stresu pourazowego (bardzo traumatyczne wspomnienia z pobytu podczas wojny w byłej Jugosławii), odznaczony wieloma odznaczeniami świadczącymi o jego bohaterstwie na rzecz kraju, zostaje nam zaprezentowany przez Jensena w raczej nie najlepszym momencie jego życia. Oxen jest bezdomny, żywi się tym, co uda mu się wygrzebać ze śmietników. Popija alkohol i nie stroni od używek. Ogólnie prezentuje się raczej bardzo kiepsko. Jest w największym momencie swojej słabości. Może to właśnie spowoduje, że stanie się łatwym celem dla władzy aby pod pretekstem dawnych zasług zostać wciągniętym w śledztwo , którego rozmiary przybiorą rozmiary na niespotykaną wręcz skalę. A Oxen zmuszony będzie nawet opuścić granice rodzinnej Danii, aby ruszyć w ślad za pewnym tropem. Zaczynają bowiem ginąć osoby ze świata polityki i władzy. A ich zgony zapoczątkowane zostają przez zabicie psów, których właścicielami były ofiary. Oxenowi , który poniekąd całkiem możliwie może stać się jedynym podejrzanym, zostaje przedstawiona pomocnica, ambitna i silna Margrethe Franck. Od tej pory na barkach tej dwójki zostanie złożona odpowiedzialność za wykrycie kto też stoi za morderstwami. A także, co łączyło wszystkie te ofiary. Bo to, że ich śmierci nie są przypadkowe, to wie nawet ktoś mało zaangażowany w sprawę. Czytało mi się tę książkę tak, jak pisałam, nieco zbyt rozwlekle, chociaż sama intryga mnie zainteresowała. Jak widzę, autor nie ma złudzeń co do współczesnej polityki, natomiast mam nadzieję, że poziom zła i zepsucia nie jest w przeciętnym państwie wyśrubowany do aż tak wysokiego poziomu. Oby tak było. Miałam też wrażenie, że jak na jedną część, "wpakowano" tu zbyt wiele postaci , tropów i wydarzeń ale być może to jedynie moje subiektywne odczucie, do którego przecież mam prawo. Moja ocena to 4.5 / 6.

chiara76.blox.pl chiara76


Działania wojenne wpływają negatywnie nie tylko na psychikę cywilów, ale także na żołnierzy, którzy z różnych pobudek uczestniczą w tych krwawych wydarzeniach. Bliskie spotkanie ze śmiercią, czyhające z każdej strony niebezpieczeństwo potrafią złamać nawet najbardziej odporną osobę. We współczesnym świecie weterani wojenni często zmagają się z zespołem napięcia pourazowego. Ten problem został poruszony przez Jensa Henrika Jensena w pierwszej części trylogii kryminalnej ,,Zanim zawisły psy’’ – cyklu z byłym komandosem Nielsem Oxenem. Głównym bohaterem powieści jest Niels Oxen – były komandos, bohater wojenny, wielokrotnie odznaczany za swoje zasługi na polu walki. Pomimo ogólnego szacunku i licznych nagród Niels nie potrafi poradzić sobie z traumatycznymi przeżyciami, związanymi z jego aktywnością wojenną. Powracające we śnie obrazy sprawiają, że Oxen zrywa kontakty ze swoją rodziną, z przyjaciółmi, rezygnuje z pomocy psychologicznej i postanawia odseparować się od reszty społeczeństwa. W towarzystwie swojego psa – Mr White’a były komandos ucieka z miasta i przenosi się w okolice północnej Jutlandii. Na zalesionym obszarze Niels próbuje okiełznać pożerające go od wewnątrz demony i pragnie osiągnąć stan równowagi psychicznej. Niestety nasz bohater jest świadkiem wydarzeń, które w sposób znaczący wpłyną na dalszą jego egzystencję. Podczas zwiedzania terenów kompleksu Rold Skov były komandos udaje się w okolice legendarnego zamku Norlun. Tam trafia na zwłoki powieszonego psa i leżące w jego pobliżu ciało niezidentyfikowanego mężczyzny. Okazuje się, że po kilku dniach od tego wydarzenia w niewyjaśnionych okolicznościach umiera były dyplomata, filantrop, polityk niezwykle ceniony i cieszący się dobrą opinią – Hans-Otton Corfitzen. Obecność Oxena na miejscu zbrodni sprawia, że żołnierz zostaje wplątany w zagmatwaną intrygę kryminalną. Niels wspólnie z agentką wywiadu Margrethe Franck starają się rozwikłać tajemniczą serię morderstw, w którą mogą być zamieszani ludzie pełniący najwyższe funkcje w państwie. Do czego doprowadzi to śledztwo? Jaką rolę odgrywa w tej sprawie wywiad? Czy walczący ze swoimi problemami Oxen może komukolwiek zaufać? Jens Henrik Jensen stworzył niezwykle poruszającą opowieść o człowieku, który po latach spędzonych na polu walki, wraca do szarej rzeczywistości i nie jest w stanie uporać się z koszmarami przeszłości. Duński pisarz na łamach powieści opisuje przyczyny i skutki zespołu napięcia pourazowego (PTSD) na podstawie zachowania głównego bohatera. Niels Oxen, pomimo że dowiadujemy się o nim wielu rzeczy, do końca pozostanie człowiekiem zagadką. Drugą ważną kwestią poruszoną przez pisarza jest wpływ władzy na życie jednostki. Do czego zdolni są ludzie, połączeni ze sobą pewnym układem wpływów? Czy zdany tylko na siebie człowiek jest w stanie pokonać stworzoną machinę? Na te pytania znajdziecie odpowiedź w pierwszym tomie trylogii kryminalnej ,,Zanim zawisły psy’’. Powieść Jensa Henrika Jensena nie jest jednoznaczna pod względem gatunkowym. W książce bez trudu można odnaleźć elementy charakterystyczne dla kryminału, powieści sensacyjnej czy thrillera politycznego. Taka wieloznaczność dodaje książce pewnego uroku i sprawia, że czytelnik chce jak najszybciej poznać szczegóły tej tajemniczej sprawy. Akcja ,,Zanim zawisły psy’’ po nieco spokojnym początku nagle niesamowicie przyspiesza. Kolejne elementy układanki łączą się ze sobą, tworząc spójną całość. Na uwagę zasługuje także przywiązanie autora do szczegółu. Jensen nie skupia się tylko na wydarzeniach dynamicznych, ale także ważne są dla niego miejsca, które odwiedzamy razem z Oxenem. Literacki opis świata przedstawionego zachęca do wybrania się w okolice północnej Jutlandii. ,,Zanim zawisły psy’’ to moje pierwsze spotkanie z twórczością Jensa Henrika Jensena. Pierwsze, ale zapewne nie ostatnie. Pisarz stworzył niezwykle ciekawą historię kryminalną, z tajemniczym bohaterem w tle oraz skomplikowanymi relacjami w świecie pełnym niedomówień i nierównej walki jednostki z krwiożerczym systemem . Zachęcam do zapoznania się z tą trzymającą w napięciu książką.

www.kryminalnyswiat.blogspot.com Piotr Marciniak


Gra o najwyższą stawkę Wiem już, że kryminały pochodzące ze Szwecji są kapitalne. Polscy autorzy tegoż gatunku również dorównują swoim skandynawskim kolegom po fachu. A jakie są kryminały z Danii? Czy powieści z tego nadbałtyckiego, niewielkiego kraju również mają szansę stać się wielkimi bestsellerami? Jestem świeżo po lekturze książki duńskiego dziennikarza Jensa Henrika Jensena Zanim zawisły psy, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Editio, w serii Black i jestem przekonana, że odpowiedź na wcześniejsze pytanie jest twierdząca. Autorzy kryminałów powinni przygotować się na konkurencję… Niels Oxen, były żołnierz duńskich sił specjalnych, kilkakrotnie odznaczany za odwagę, zaszywa się w jednej z kopenhaskich dzielnic. Nie pracuje, nie widuje się z rodziną, nie ma przyjaciół. Wegetuje. Jedynym jego towarzyszem jest Whitey – biały pies. Kiedy Oxen zaczyna odczuwać opór przed kontynuacją swego parszywego życia w jeszcze bardziej parszywym mieście, wyjeżdża do północnej Jutlandii, gdzie zaczyna ukrywać się w tamtejszych leśnych ostępach. Zaraz też pożałuje swojej decyzji, gdyż nieopodal zostaje zabity znany polityk i wielki filantrop. Aby tego było mało, jako że Oxen znalazł się w nieodpowiednim miejscu i nieodpowiednim czasie, staje się głównym podejrzanym. Wtedy też dostaje propozycję nie do odrzucenia: będzie aresztowany albo poprowadzi śledztwo. Gra toczy się o najwyższą stawkę… Zanim zawisły psy to świetny, trzymający w napięciu, pełen zaskoczeń kryminał. Co prawda na początku dosyć trudno i opornie mi się czytało, miałam poczucie, że niewiele rozumiem z przedstawionej sytuacji. Na szczęście kiedy fabuła już trochę się rozkręciła, trudno było się od powieści oderwać. Dużym plusem prozy Jensena są znakomicie scharakteryzowani bohaterowie. Trudno doszukać się w fabule jednorodnych postaci, świat przedstawiony, a więc również bohaterowie nie są czarno-biali. Czasem trudno odkryć, czego się po kim spodziewać. Niels Oxen, główny bohater, cierpi na PTSD –zespół stresu pourazowego. Jego sytuacja i upadające, z powodu nieprzepracowanej przeszłości, życie rodzinne zostało świetnie opisane. Czytelnik wręcz razem z bohaterem przeżywa migawki z wojny, które wracają do niego jak bumerang, powodując niewyobrażalne cierpienie. Dwuznaczne zakończenie daje dużą nadzieję na kontynuację losów niepokornego bohatera. Polecam!

ksiazkowelove.wordpress.com Katarzyna Kulawik


„Zanim zawisły psy” to pierwsza część trylogii o Nielsie Oxenie, byłym żołnierzu duńskich sił specjalnych, który mimowolnie zostaje wciągnięty w śledztwo w sprawie niezwykle brutalnych zabójstw. Oxen, po traumatycznych wydarzeniach z przeszłości, zmaga się z zespołem stresu pourazowego, dlatego postanawia zamieszkać w mrocznych lasach Jutlandii. Kiedy jednak w tajemniczych okolicznościach ginie wpływowy polityk, Oxen nie ma wyjścia – musi włączyć się do śledztwa. Wraz z agentką Margrethe Franck powoli odkrywa kolejne elementy brutalnej układanki. Książka trafi do księgarń 14 marca.

Lubimy Czytać


Niels Oxen, były żołnierz duńskich sił specjalnych, wielokrotnie odznaczany za odwagę, po powrocie z ostatniej misji w Afganistanie zamieszkał w jednej z dzielnic Kopenhagi. Tam wegetuje dręczony syndromem stresu pourazowego, utrzymując się ze zbierania butelek. Jedynym towarzyszem jego parszywego życia jest pies — tylko jemu ufa, tylko jego obecność toleruje. Pewnego dnia postanawia uwolnić się od wewnętrznych demonów i zaszyć się w głuszy, w lasach północnej Jutlandii. Niestety, szybko się okazuje, że wybrał najgorsze z możliwych miejsc. Kiedy w tajemniczych okolicznościach ginie wpływowy polityk, właściciel pobliskiego zamku, Oxen staje się głównym podejrzanym. Zaczyna się prawdziwy koszmar. Wbrew swojej woli zostaje wciągnięty w wir śledztwa. Wspólnie z agentką Margrethe Franck odkrywa kolejne części przerażającej układanki. Okazuje się, że niewyjaśnionych zabójstw było znacznie więcej. Łączy je jeden element: morderca zapowiadał swoje przybycie w szczególny, niezwykle makabryczny sposób... Czy Nielsowi i Margrethe uda się powstrzymać falę zbrodni i dotrzeć do sedna ich tajemnicy? Czy Oxen oczyści się z podejrzeń? Kto tak naprawdę stoi za serią okrutnych morderstw? Jens Henrik Jensen to duński dziennikarz, który pisze książki bardzo zróżnicowane gatunkowo. Uwielbia historie z drugim dnem, dwuznaczności, teorie spiskowe i wysublimowaną fabułę. Na polskim rynku wydawniczym ukazała się jego pierwsza powieść Zanim zawisły psy. Już sam tytuł sugeruje, że sprawca bądź sprawcy są niezwykle okrutni. I że coś wydarzyło się wcześniej… Widok martwego zwierzęcia sprawiał mu satysfakcję. (s. 17) Śmierć Hansa-Ottona Corfitzena właściciela średniowiecznego zamku Nørlund Slot, byłego ambasadora w bloku wschodnim podczas zimnej wojny, zasłużonego dyplomaty, arystokraty, mecenasa, postawiła na nogi policję. Tylko zanim zginął człowiek, brutalną śmiercią zginął jego pies wyżeł. Oficjalnie śledztwo prowadzi komisarz Rasmus Grube, lecz przybył jego zwierzchnicy Vester i Bøjlesen oraz sam szef PET (duńskie służby specjalne) – Alex Mossman z szefem operacyjnym Martinem Rytterem i asystentką Margrethe Franck. A nieformalnie podejrzanym jest człowiek, który zaszył się w lesie Rold Skov w północnej Jutlandii… z psem. Przydałby mi się ktoś taki jak pan. (s. 122) To Niels Oxen – weteran wojenny, komandos w Korpusie Łowców, bohater narodowy, który posiada najwyższe odznaczenia w kraju za odwagę. To już postać historyczna, lecz jest jeszcze druga strona złotego medalu – Oxen według policyjnych kartotek to bydlę. Prawdopodobnie były komandos walczy ze stresem pourazowym, jak mówią dotknęła go choroba zawodowa powracających żołnierzy, PTSD. Poza tym nadużywa alkoholu i lubi zapalić skręta. I ten oto człowiek dostał propozycję (nie) do odrzucenia od samego szefa PET. Przyjmuje ją, ale na swoich warunkach po tym, jak zobaczył, co się stało z jego wiernym towarzyszem samojedem Mr. Whitem. Teraz Oxen po ponad trzech latach życia w samotności musi na nowo nauczyć się używać słów i w dodatku współpracować z kobietą! Będziesz naszymi oczami i uszami w terenie, Oxen. Będziesz robił to, czego nasze służby oficjalne nie mogą robić. (s. 131) Bohaterowie nie ujawniają wszystkich swoich posunięć, działają też w ukryciu, zatajają przed sobą informacje, są wobec siebie nieufni. Tak naprawdę nie wiedzą, do której bramki grają. Niels stara się zachować najdalej idącą ostrożność, bo coś mu w tej sprawie śmierdzi, ktoś wokół niego pociąga za niewidzialne sznurki. Nawet lojalna szefom Margrethe zaczyna podejrzewać swoich przełożonych. Jej lista zagadkowych postaci w śledztwie wydłuża się. W powieści najważniejszymi postaciami są właśnie Oxen i Franck. Do ideałów im daleko. Ona kaleka, a on czasem w dochodzeniu popełnia podstawowe błędy – w końcu jest żołnierzem, a nie policjantem. Ma dar wdeptywania tam, gdzie nie powinien, i komplikowania śledztwa. Im więcej elementów ma układanka, tym więcej istnieje możliwych kombinacji. (s. 417) Z czasem czytelnik zaczyna się gubić w plątaninie zawieranych sojuszy, zastanawia się kto naprawdę jest z kim i przeciwko komu; kto gra fair, a kto chce pogrążyć innych; czy policja i PET chcą znaleźć prawdziwego winnego czy podstawić kozła ofiarnego? W dodatku w trakcie wielowątkowego dochodzenia sprawy Corfitzena wykraczającego poza granice Danii działy się rzeczy co najmniej dziwne – wymazywano zbrodnie, znikały ciała, sprawcy, dowody, a z czasem znikali również podejrzani i świadkowie. Powoli i systematycznie zamiatano wszystko pod dywan… Ktoś na górze mocną ręką dzierży władzę. Pytanie: kto? Ktoś tutaj bawi się w teatr iluzji. (s. 335) Mimo sporej objętości książkę przeczytałam dość szybko. Trudno mi było oderwać się od wciągającej i zagmatwanej fabuły, od napięcia, natłoku wydarzeń i kolejnych tajemnic do rozwikłania. Krótkie rozdziały niejako przyspieszały bieg wydarzeń i przenosiły czytelnika w różne miejsca. Czasami przydałyby się informacje, gdzie toczy się akcja i którego dnia, o której godzinie, żeby. Dużo w powieści zwrotów akcji, teorii spiskowych, niebanalnych rozwiązań. Ciąg zdarzeń jest reakcją łańcuchową, bo zanim zawisły psy, coś musiało się wydarzyć, coś musiało sprowokować sprawcę lub sprawców do tego typu brutalnych działań. Niektóre sytuacje naprawdę mroziły krew w żyłach, jednak okrucieństwo wobec psów mnie osobiście zabolało najbardziej. W tym śledztwie wszystkie drzwi pozostają otwarte na oścież. (s. 231) Powieść Jensa Henrika Jensena jest mieszaniną gatunków – tu kryminał łączy się z thrillerem i sensacją. Po części można w niej odnaleźć elementy powieści historycznej, bowiem autor wplótł je w fabułę bądź na nich się opierał. Jensen niejako w pigułce ukazał autentyczne i niewyobrażalne okrucieństwo wojny na Bałkanach poprzez wspomnienia z czasów misji, które dręczą głównego bohatera. Zakończenie pozostaje otwarte, gdyż nie wszystkie sprawy zostały rozwiązane, a na wiele pytań wciąż brak odpowiedzi, ale o tym zapewne w drugim tomie trylogii Oxen. W każdym razie udało nam się zamknąć kilka śledztw, choć parę pytań pozostało bez odpowiedzi. (s. 435) Powieść Zanim zawisły psy zapada w pamięć, ponieważ autor przygotował bardzo skomplikowaną i inteligentną intrygę osadzoną we współczesnych realiach duńskich, mroczną, intrygującą z dwójką nietuzinkowych bohaterów. Polecam! Z niecierpliwością czekam na tom drugi.

W szponach literek martucha180


Zanim zawisły psy to pierwsza część trylogii z Nielsen Oxenem z roli głównej. Były komandos, wielokrotnie odznaczany najważniejszymi wyróżnieniami państwowymi, obecnie zmaga się z zespołem napięcia pourazowego. Z piedestału spadł na samo dno – nie potrafi podtrzymać żadnej relacji, jego jedynym przyjacielem, powiernikiem i towarzyszem niedoli jest Mr White, biały jak śnieg samojed. Bohater nie ma domu, kradnie resztki jedzenia, by przetrwać. Jest wyczerpany, nie może odpocząć, nocą bowiem dręczą go koszmary. Niels postanawia uciec od zgiełku miasta, wyrusza więc ze swoim psem do kompleksu leśnego Rold Skov. Wydaje się, że w rozległym terenie trzydziestu lasów i tysiąca strumieni ujarzmi swoje demony, pogodzi się z przeszłością, stanie na nogi. Natura szybko weryfikuje umiejętności byłego żołnierza – mężczyzna zdaje sobie sprawę z tego, że wyszedł z formy, nie potrafi o sobie należycie zadbać. To jednak tylko dodaje mu motywacji. Podczas eksplorowania terenu dociera w okolice legendarnego zamku Nørlun, gdzie natyka się na ludzkie i zwierzęce zwłoki. W posiadłości ginie Hans-Otton Corfitzen – emerytowany ambasador, altruista, finansista, jeden z najważniejszych ludzi w Danii. Oxen szybko staje się głównym podejrzanym. Jego kluczenie i butna postawa tylko potęgują wrażenie nieczystego sumienia. Do sprawy przydzielono najważniejszych funkcjonariuszy w kraju. Śledczy natychmiast docierają do powiązań między żołnierzem a dyplomatą. Okazuje się także, że Oxen miał związek z kolejną ofiarą. Jednak szef PET nie wierzy w winę byłego komandosa, ceni natomiast jego umiejętności i składa mu propozycję nie do odrzucenia – Niels ma prowadzić własne dochodzenie, a wsparcia udzieli mu Margarethe Franck. Do końca nie wiadomo jednak, jaką tak naprawdę rolę odegra Niels w tej sprawie. Czy będzie bohaterem, ofiarą czy zwykłym pionkiem? Oxen rozpoczyna heroiczną walkę o odkrycie prawdy w świecie fałszu. Niełatwo wykonywać zadania, gdy każdy z bohaterów kłamie. Sam bohater czuje, że jest manipulowany, ale nie potrafi rozwikłać sieci powiązań między osobami, które spotyka na swej drodze. Jedno jest pewne – nie można ufać nikomu. W Zanim… duże wrażenie robi duszna atmosfera powieści. Bohater, wplątany w sieć intryg, sam nie wie, czy działa dla dobra sprawy (by ująć prawdziwego mordercę) czy według z góry ustalonego planu (jako marionetka w rękach „układu”). Każdy jest tu podejrzany – politycy, funkcjonariusze policji na najwyższych szczeblach, bankierzy, ludzie „ze świecznika". To świat pełen brudów, niepokojących porozumień, niebezpiecznych znajomości, w którym dla osiągnięcia celów wykorzystuje się wszelkie dostępne sposoby. To przerażające (…), że istnieje władza tak wielka, że potrafi wymazać rzeczywistość – myśli w pewnym momencie bohater. Kto ją sprawuje? O tym trzeba przekonać się podczas lektury. Jens Henrik Jensen powoli, acz konsekwentnie, rozpędza akcję powieści. Można pomyśleć, że celowe usypia czujność czytelnika, by potem z całą mocą go ogłuszyć. Jednak wnikliwy odbiorca zauważy przynajmniej część wskazówek ukrytych już w początkowej partii książki. Imponuje styl autora – zmieniający się wraz z rozwojem wydarzeń, dopasowany do opisywanych sytuacji. Jensen nie boi się dosadnych scen, z brutalną wręcz szczerością ukazuje akty bestialstwa, ale nie epatuje makabrą. Dla podkreślenia pewnych szczegółów używa m.in. poetyckich środków wyrazu. Pisarz nie zadowala się wyłącznie relacją i opisem – korzysta z czytelnych metafor, dzięki czemu podkreśla głębie omawianych kwestii. Oczywiście głównym tematem jest związana z intrygą kryminalną władza, jej wpływ i możliwości. A także zespół stresu pourazowego – Oxen to modelowy przypadek PTSD. W naturalny sposób autor ukazuje, z czym tak naprawdę musi zmagać się były żołnierz, jak silne zaburzenia pozostawiło w nim wojenne piekło. W znaczących snach Nielsa pojawiają się postaci-symbole, na przykład Krowiarz, dziewczynka z lalką, starowinka z głową – ukazujące istotę tragedii działań zbrojnych. Jensen w tle dotyka kilku ważnych kwestii, jak na przykład sens wojen (najwięcej mówi się tu o konflikcie na Bałkanach), poświęcanie jednostek dla dobra ogółu, pojawiają się też tematy moralności, dziedzictwa, historii, społecznej niesprawiedliwości, skomplikowanych relacji międzyludzkich czy traum. Książka Zanim zawisły psy zawiera powieści szpiegowskiej, sensacyjnej, psychologicznej oraz kryminalno-detektywistycznej. To zgrabne połączenie dostarcza czytelnikowi wiele wrażeń. Gdy akcja się już rozpędzi – tempo nie spada nawet na chwilę. Jensen nie pozwala się nudzić ani odbiorcy, ani bohaterom, którzy podróżują po niemal całej Europie w poszukiwaniu kolejnych tropów. To intryga sięgająca nawet do średniowiecznej historii, zakrojona na naprawdę szeroką skalę. Świetne wrażenie robi Niels Oxen, postać niejednoznaczna – wiele się o nim dowiadujemy, ale można odnieść wrażenie, że jeszcze więcej skrywa w zanadrzu, by nieustannie zaskakiwać w kolejnych tomach.

granice.pl Kinga Młynarska


Oxen lubi samotność i swojego psa. Dawniej bohater wojenny, dziś zamknięty w sobie biedak. Mężczyzna zupełnie nieoczekiwanie zostaje wciągnięty w podejrzaną sprawę, z miejsca stając się głównym podejrzanym. Jak potoczą się jego losy? Oxen to sprawca czy ofiara? “Zanim zawisły psy” to pierwsza część nowego kryminalnego cyklu z Nielsem Oxenem, byłym żołnierzem duńskich sił specjalnych. Początki serii zawsze budzą wielką ciekawość czytelnika, także i w tym przypadku nie mogło być inaczej. Sięgając po książkę zastanawiałam się przede wszystkim, ile na temat głównego bohatera zdradzi nam autor i czy to, co zostanie nam przedstawione, ukaże go w pozytywnym świetle czy wręcz przeciwnie. Podczas lektury nieustannie nasuwały mi się porównania do Jacka Reachera, bohatera znanego z powieści Lee Childa, jednak nie mogłam mieć o to do Jensena pretensji, bowiem jest to jedna z moich ulubionych postaci literackich. Oxen wydaje się osobą dość skrytą i tajemniczą, o czym szybko mamy okazję się przekonać. Otaczająca go mgiełka niepewności i sekretna aura bardzo przypadły mi do gustu, a w połączeniu z zaskakującą przeszłością otrzymujemy prawdziwa bombę. Były żołnierz walczy ze wspomnieniami, jednak nie poddaje się im. Cechuje go niezwykła siła i niebywała determinacja, a w rękawie chowa on niejednego asa. Taka charakterystyka postaci robi duże wrażenie. I choć bohater może momentami wywoływać mieszane uczucia, ja szczerze go polubiłam i chętnie powróciłabym do niego przy okazji kolejnych powieści autora. Rozpoczynając lekturę spodziewałam się soczystego, mocnego kryminału. Ten gatunek szczególnie sobie cenię, dlatego też do każdej reprezentującej go powieści podchodzę z dużymi oczekiwaniami. Dość szybko przekonałam się, że „Zanim zawisły psy” to książka raczej międzygatunkowa, łącząca w sobie elementy charakterystyczne dla kryminału, thrillera i powieści sensacyjnej. Takie zestawienie szczerze mnie zaintrygowało i rozbudziło moje zainteresowanie. Nie miałam do autora przesadnego żalu, że odebrał mi nieco krwawej rozrywki na rzecz śledztwa prowadzonego przez byłego żołnierza, niepokojącej atmosfery, garści tajemnic i zawirowań politycznych. Taka gatunkowa mieszanka sprawiła, że powieść okazała się dla mnie dużym zaskoczeniem, a może raczej prawdziwą niespodzianką. Chętnie zagłębiałam się w kolejne szczegóły, zastanawiając się, na czym autor oparł swój pomysł. Bo choć podczas lektury możemy odnieść wrażenie, że sprawa jest dość oczywista, to jednak z ujawnieniem wielu faktów autor cierpliwie czeka do końca. Napięcie i tajemnice szczególne dla thrillera, rzetelne śledztwo poprowadzone jednak z innej strony, nieco kryminalnej brutalności i męska siła charakterystyczna w przypadku powieści sensacyjnej- te elementy nie pozwolą nam się nudzić. Szczerze powiem, że czytało mi się powoli, ale nie mogę powiedzieć, że opornie. Skomplikowana sprawa, kolejne szczegóły, zwroty akcji i wątek polityczny sprawiły, że nie była to powieść, którą czytało się jednym tchem. A jednak czytało się dobrze, niespiesznie, w oczekiwaniu na kolejne niespodzianki. „Zanim zawisły psy” to książka w moim odczuciu bardzo udana. Świetna sylwetka głównego bohatera, interesująca zagadka, ciekawe tło wydarzeń i dopracowany styl autora składają się na wartościową i niebanalną całość.

rudarecenzuje.blogspot.co.uk Ruda Recenzuje