Facebook
ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »
1 2 3 ... 1171 > »

Miejsce

M., przygarnąwszy Psa, rozpoczyna ucieczkę przed światem i ludźmi. Nie jest to jednak ucieczka totalna. Samotności musi się dopiero nauczyć - na początku bowiem tęsknota za obecnością drugiego człowieka jest trudna do zniesienia. Z tym że w tej nauce nie ma smutku ani przygnębienia. Mijające pory roku i czas uczą M. życia w harmonii z samym sobą, z naturą i minimalizują jego materialne potrzeby. Ostatecznie, po wielu latach i przejściach, M. decyduje się na to, aby jedynymi towarzyszami rozmów byli Pies, ławka przed domem oraz on sam.

Recenzja: „Właściwie zrozumiałem, że im dłużej żyłem, starając się być tu i teraz, tym częściej żyłem w przeszłości. Przebywając sam ze sobą, coraz częściej wracałem do spraw, które zdarzyły się kiedyś.

Im byłem starszy, tym więcej wspominałem. Jakbym jednak nie potrafił żyć sam.” Często ludzie nie zdają sobie sprawy ze swojej samotności i monotonii w ich życiu. Przeżywają kolejne dni, często nie zamieniając słowa z żadnym człowiekiem. Czasem mają tylko zwierzaka i to z nim jedynie rozmawiają, nie czując upływającego czasu. Takim przypadkiem jest właśnie M. który adoptuje psa i wyprowadza się w góry z dala od miejskiego hałasu. Mieszkając samemu M., na nowo zaczyna przeżywać wspomnienia ze swojego życia i poznawać siebie na nowo. Można powiedzieć, że odbywa wędrówkę po swoim życiu, ale jednocześnie umożliwia nam poznanie wydarzeń, które dzieją się aktualnie, np. rozmowa z siostrą, Wigilia czy odwiedziny Ewy, którą bohater nazywa jednocześnie Mała i Dużą Ewą. Dopiero jak dziewczyna zadzwoniła do M. zdał sobie sprawę, że czas upłynął, a Mała Ewa stała się Dużą Ewą.

Żyjąc w swojej chacie miałam wrażenie, że bohater nie dostrzega upływu czasu, do momentu aż nie otrzyma impulsu. Miałam wrażenie, że zatraca się w swojej samotności, którą bardzo polubił. Spędzał głównie czas na rozmowach z psem, przesiadując na ławce przed domem lub spacerując po górach, lecz z czasem nawet to ostanie porzucił.

„Zacząłem obawiać się Wigilii i tego czasu, który pozostał mi do końca świąt, do powrotu w góry. To nie był oczywiście czysty, zwykły strach. Nie trząsłem się z przerażenia. To było raczej poczucie, że nie mogę sprostać oczekiwaniom.” „Miejsce” to historia o życiu, jego przemijaniu i samotności. Jest lekturą, która prowokuje do myślenia, o przeszłości, teraźniejszości i naszej przyszłości. Ukazuje, jak szybko płynie czas, którego nie da się już cofnąć, i jak szybko odchodzą ludzie, którzy są nam bliscy. To co mi się spodobało w tej historii, to płynność w jakim autorka przechodziła ze wspomnienia na wspomnienie, umożliwiając nam poznanie M. jako bohatera, pomimo że nie znamy jego imienia. Dowiadujemy się, że jest autorem, który pisze książki, ma siostrę, a także miał narzeczoną, która uratowała swoją młodszą siostrę.

Ta łatwość z jaką przychodzi przedstawienie z pozoru normalnego toku życia powoduje, że czyta się książkę z ciekawością, pomimo że nie jest ona podzielona na rozdziały i stanowi jeden ciąg.

Kiedy otworzyłam paczkę z książką, byłam miło zaskoczona. Przyzwyczaiłam się, że książki od Wydawnictwo Editio są wydawane przeważnie w miękkich okładkach. Natomiast „Miejsce” ma piękną, prostą, czytelną i twardą okładkę, na której znajduje się pies. Kolorystyka jest świetnie wyważona, bo na kremowym, a nawet mogę powiedzieć lekko kawowym tle znajduje się czarny tytuł oraz pies tego samego koloru. W dodatku w książce znajduje się materiałowa, czarna zakładka w postaci wstążki. Ja po prostu uwielbiam takie wydania książek i tutaj wielkie gratulacje dla wydawnictwa za takie wydanie!

„Gdybym miał dzieci, opowiedziałbym im te wszystkie historie. Robiłbym to dokładnie w taki sam sposób. Niczego bym nie podsuwał zanadto, niczego nie naddawał. Dobra historia musi mieć miejsce na to, żeby każdy poszerzył ją sobie po swojemu.” Podsumowując „Miejsce” Dominiki Kluźniak, jest naprawdę dobrym debiutem, który z czystym sercem mogę polecić na deszczowy wieczór przy kawie, a do tego jeszcze puścić sobie klimatyczną muzykę (w moim przypadku był Accantus „Nadszedł czas”). Nie znajdziecie w tej historii zwrotów akcji, sensacji, czy fajerwerek. To po prostu historia o życiu i jego przemijaniu.

Miłość online

"... jestem pewien, że gdybym powiedział o tobie moim przyjaciołom, nikt by tego nie zrozumiał. Pomyśleliby, że zwariowałem. Ale jeśli to szaleństwo, to ja już nigdy nie chcę być normalny, bo nie pamiętam, kiedy byłem szczęśliwszy".

Książki Penelope Ward niemalże zawsze są przepisem na dobrze spędzony czas. Jak tylko zobaczyłam kolejną zapowiedź z tak fajną, uroczą okładką, to od razu wiedziałam, że będę chciała to przeczytać. Z opisu wychodziło na to, że będzie to niezwykle oryginalna historia. Czy tak właśnie było?

RYDER jest facetem, który może kąpać się w pieniądzach. Sukcesu jednak nie osiągnął sam, zawdzięcza pieniądze ojcu. To on rozwinął firmę i przygotowywał go do zajęcia swojego miejsca tak, aby Ryder znał wartość pieniądza i pracy. Jednak sława, znajomości i splendor to coś, czego z czasem ma dość. Trudno mu w tym świecie odszukać kogoś kto, wzbudziłby w nim jakieś większe emocje. Podczas pewnej imprezy wymyka się do swojego pokoju i włącza kanał z seks kamerkami. Nie jest pewny, czy to coś dla niego, ale zmienia zdanie, kiedy trafia na dziewczynę ze skrzypcami. Postanawia tam tylko zajrzeć, ale szybko okazuje się, że na jednym razie się nie skończy... EDEN to mądra i spokojna dziewczyna, która wieczorami zmienia swoje oblicze przed kamerą. Internetowy flirt to dla niej forma zarobku, do której została niejako zmuszona przez życie. Ma dość namolnych i chamskich obserwatorów, więc osoba, która prosi o jej śpiew, zdecydowanie wyróżnia się z tłumu. Ich relacja coraz bardziej się rozwija, aż w końcu dziewczyna chce ją zerwać. Nigdy nie wiadomo, czy po drugiej stronie kamery nie czai się jakiś psychopata...

Historia zaczyna się naprawdę oryginalnie. Znajomość Internetowa jest zabawna i stopniowo się rozwija. Autorka miała ciekawy pomysł na tła psychologiczne głównych bohaterów oraz trafione, zabawne dialogi. W tym wszystkim świetnie przedstawia ideę seks kamerek, gdzie obcy ludzie płacą za konkretne usługi. Przedstawia perspektywę osoby, która w ten sposób pracuje oraz perspektywę osoby, która jest "klientem". Z biegiem stron widzimy przemianę, jaka zachodzi Ryderze, jak i w Eden. Ona dostrzega, że nie każdy jej widz jest prostakiem, chamem i gburem. On dostrzega, że za kamerą kryje się nie tylko piękne ciało, ale też piękna dusza.

Jak przystało na tę autorkę główni bohaterowie i ich wątek miłosny to nie jedyne, co tutaj znajdziemy. Poznajemy również losy ich rodzin, czyli relacje Rydera z ojcem oraz sytuację życiową Eden. Penelope Ward wprowadziła kwestię problemów zdrowotnych oczu, ale tym razem ta kwestia wydała mi się wrzucona tu nieco na siłę, nieco sztucznie. Podobieństwo przeżyć między głównymi bohaterami było mało realne i zbyt idealistyczne. Mimo to, znajdziecie tutaj fajny życiowy przekaz, który skłania do refleksji. Choć pod koniec wydarzenia wydają się zbyt słodkie i zbyt pomyślne, to całość sprawia naprawdę dobre wrażenie. Za co cenię tę książkę, jak i inne książki tej autorki? Za szczerość, lekkość pióra, zabawne dialogi oraz ciekawą tematykę. Szczerze i mocno polubiłam głównych bohaterów już po kilkunastu stronach. Myślę, że śmiało można kupować tę książkę, bo warto!

Miejsce

#mójczwartek - akcja zapoczątkowana przez @ksiazkowy_las Dziś "jesienny must have" - u mnie to oczywiście książka, świeczki, ciepłe skarpety na wiecznie marznące stopy a także planowanie a potem realizowanie wycieczek górskich. Teraz czytam wspaniałą, kameralną powieść, są tu właśnie góry, ucieczka głównego bohatera przed całym światem w Karkonosze. A my tymczasem już niebawem ruszamy w przeciwną stronę - Bieszczady czekają na nas
ewika.mad, Ewa Madej

Zgryźliwe wiadomości

Charlotte to zwariowana, pełna życia bohaterka, która ostatnio przeżywa trudny czas. Kobieta miała wychodzić za mąż, jednak jej narzeczony okazał się zdradliwym dupkiem, który na nią nie zasługiwał. Charlotte została bez narzeczonego, natomiast z piękną suknią ślubną, którą na szczęście może odsprzedać. Kiedy pojawia się w butiku ze swoją suknią, znajduje inną z przypiętą karteczką, która łamie jej serce i sprawia, że pragnie poznać tego, który ją napisał.

Reed jest pracowitym, posępnym, momentami aroganckim, a do tego niezwykle przystojnym mężczyzną. Kiedy pierwszy raz spotkał Charlotte wiedział, że jest inna i, że będą z nią problemy. Nie przypuszczał jednak, że przyjdzie im razem pracować. Mężczyzna nie zawierzał jednak ulec urokowi nowej asystentki i miał silne postanowienie, że będzie dla niej wymagający i wredny, aż sama zaprzestanie starań, aby zburzyć jego mur. Bohater ma za sobą przykre doświadczenia, które wiele w nim zmieniły. Jednak ta pogodna, pełna życia kobieta, która wprowadza do jego życia promyk światła podoba mu się bardziej, niż sam jest w stanie przed sobą przyznać.

"Zgryźliwe wiadomości" to książka, która bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Nieszablonowa historia, która wzrusza, bawi, wstrząsa i daje wiele do myślenia. Charlotte to bohaterka, którą uwielbiam. Jest pełna życia, żywiołowa, piękna, a do tego taka prawdziwa w tym co robi i jaka jest. Reed mimo swojej gburowatości również jest bohaterem, którego da się lubić. Wiele w swoim życiu przeszedł i myślę, że pewne zachowania zostaną mu wybaczone. Jednak wiadomo wszystko ma swoje granice. Dwoje bardzo różnych bohaterów, jednak oboje pracowici, nie bojący się wyzwań i sprawiający, że zaczynamy wierzyć w przeznaczenie. Piękna, emocjonalna historia o miłości, rodzinie, radzeniu sobie z własnymi słabościami. O tym, że mamy jedno życie i należy je wykorzystać w stu procentach, a nie rozmyślać nad tym, co by było gdyby. O tym, że czasami pojawienie się jednej, wyjątkowej osoby zmienia wszystko, chodź początkowo trudno się do tego przyznać. Bohaterowie między, którymi iskrzy, a z każdym kolejnym dniem coraz trudniej to ignorować.

Nie jest to typowy romans, lecz książka która chwyta za serce i długo w nim pozostanie. Bardzo polecam.
Instagram.com/zaczytana_opisana, Aleksandra Kuszczak

Cholerna książka

Dałam się namówić na spotkanie z Polską Bridget Jones. Czy okaże się równie zabawna i oryginalna? Zobaczymy. Liczę na wyjątkowy chumor i szalone emocje. Maryśka - samotna matka dwóch nastolatków, rozwódka i wyjątkowo pechowy postać. Uwikłana w dziwne relacje z facetami i zakochana po uszy. Maryśka - kobieta, która nie umie żyć bez komplikacji. Już ją chyba lubię. A Wy?
1 2 3 ... 1171 > »