ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »
« < 1 2 3 4 ... 1426 > »

Gdy skończy się sierpień

„Mój zdeprawowany umysł podsuwał mi obrazy, w których dawałem jej coś więcej. Może w innym czasie, w innym świecie byłoby to możliwe. Ale w rzeczywistości, w której oboje funkcjonowaliśmy, Heather była dla mnie za dobra, za niewinna i za czysta”.

Heather i Noah dzieli spora różnica wieku. Ona to dwudziestoletnia dziewczyna, która opiekuje się schorowaną matką. Jej życie to pasmo przykrych zdarzeń. Ojciec odszedł, gdy była mała, kilka lat temu siostra popełniła samobójstwo, a chłopak, z którym wiązała przyszłość, ją zdradził. Pracuje w miejscowym barze  oraz zajmuje się wynajmowanym nad jeziorem domkiem. Pomimo swojego wieku, jest bardzo dojrzała, ale to los ukształtował jej osobowość.

Noah to dojrzały mężczyzna, rozwodnik. Porzuca na kilka miesięcy swoje dotychczasowe życie. Potrzebuje chwili, by się zatrzymać. Pogodzić z przeszłością. Musi zamknąć pewien trudny etap w jego życiu. Jakie doświadczenie spowodowało, że jeżdżący po świecie fotograf postanowił na wakacje zaszyć się w głuchej ciszy jeziora Winnipesaukee?

Dwoje ludzi, których życie różniło się na każdej płaszczyźnie, lądują w jednym miejscu, patrzą na ten sam księżyc odbijający się w tafli jeziora. „Oboje samotni i niepewni przyszłości”. Oboje jakby zawieszeni. Zafascynowani sobą nawzajem. Jedno z nich silnie broni się przed przekroczeniem pewnej granicy. Dobrze im w swoim towarzystwie, nawet gdy milczą. Żadne z nich nie do końca wie, co stanie się, gdy skończy się sierpień. Czy to przeznaczenie, że się spotkali, czy jednak ktoś maczał w tym palce?

„Dałem sobie chwilę, aby na nią popatrzeć. Zobaczyć tę piękną kobietę, która chciała się przekonać, jak to jest być ze mną. A ja chciałem tylko być z nią. Jeśli teraz się odwrócę, to czy będę do końca wspominał ten moment … Moment, w którym pozbawiłem nas oboje doświadczenia, którego tak bardzo pragnęliśmy?”.

„Gdy skończy się sierpień” to książka, która w dyskretny sposób uświadamia nam, że nie powinniśmy marnować życia. Powinniśmy wykorzystywać każdy dzień i każdą chwilę, a nie tkwić w miejscu z powodu lęku przed przyszłością. Powinniśmy podążać za szczęściem. A szczęście to coś, co możemy zabrać ze sobą. Gdziekolwiek na świecie będziemy, ono zawsze będzie z nami. A czy szczęściem jest odwzajemniona miłość?

„Rozum walczył z moim sercem i ciałem - dwóch na jednego. Każdym najbardziej skrytym skrawkiem duszy wiedziałem, że jeśli teraz do niej podejdę, to będzie koniec. I że to nie głowa wygra ten pojedynek”.

Penelopy Ward w bardzo przystępny sposób pokazała nam, że dla miłości nie ma granic wiekowych. Że wiek nie odzwierciedla dojrzałości duszy. Najważniejsze, by w życiu słuchać swojego instynktu ...

„Gdy czujesz, że czegoś nie powinieneś robić, to prawdopodobnie nie powinieneś. A ja od początku czułem, że nie powinienem cię opuszczać”.

Jest to piękna opowieść o stracie, o dojrzewaniu oraz o sile miłości. Styl pisania autorki jest bardzo przyjemny, dobrze się czyta. Nie ma wielkich zwrotów akcji, ale jest interesująco i czasami naprawdę zabawnie. Absolutnie nie będziecie się nudzić. Polecam.
Sweetness of life Andrzejewska-Redzimska Amanda

Opór. Niegodziwe Rozrywki #1

Śmiało mogę powiedzieć, że „Opór” jest jedną z najlepszych powieści K. Bromberg. Książka jest wysoko oceniana na lubimyczytac.pl i nic w tym dziwnego. „Opór” łączy w sobie wątki romantyczne, dramatyczne i sensacyjne. Nie brakuje napięcia erotycznego i błyskotliwego humoru. Idealne połączenie, które zaspokoi nawet najbardziej wymagającego czytelnika. Ryker Lockhart jest przystojnym i aroganckim prawnikiem, który nie zawaha użyć się wszystkich dostępnych środków, aby wygrać swoją sprawę. Zajmuje się sprawami rozwodowymi i reprezentuje tylko mężczyzn. Ryker nie wierzy w miłość, dlatego aby zaspokoić swoje potrzeby seksualne postanawia skorzystać z agencji towarzyskiej. Niegodziwe Rozrywki mają mu zagwarantować piękną, seksowną, mądrą błyskotliwą kobietę, która będzie na każde jego wezwanie. Prosty układ, prawda? Wszystko się jednak komplikuje, kiedy Vaughn, właścicielka agencji nie może spełnić oczekiwań swojego nowego klienta. Nie ma dla niego odpowiedniej dziewczyny. Aby nie stracić Rykera, jako klienta, Vaughn postanawia złamać swoje wszystkie zasady i sama postanawia podjąć zlecenie. Problem jednak w tym, że kobieta obawia się bliskości. Jej strach wzrasta, kiedy po spotkaniu z aroganckim prawnikiem zdaje sobie sprawę, że wzbudza on w niej dawno zapomniane pożądanie. Ryker jest zaintrygowany niedostępną kobietą i również postanawia złamać swoje zasady i zrobić wszystko, aby ją zdobyć. Kiedy gra rozpoczyna się bez jakichkolwiek reguł a wzajemna fascynacja rośnie możemy być pewni, że nastąpi chaos. Piekielnie gorrrący chaos! „Opór” bardzo mile mnie zaskoczył. To nie jest prosta historia o romansie a naprawdę fascynująca i piękna opowieść o życiu, rodzinie i poświęceniu. Bohaterowie są skrajnie różni, ale mają mocne charaktery, przez co ich przyciąganie i wzajemna fascynacja jest tak bardzo prawdziwa i zachwyca. Akcja w książce wciąga czytelnika już od pierwszych stron i trzyma w swoich szponach aż do ostatniego zdania, przez co lektura jest niezwykle szybka. Nie mogłam oderwać się od tej książki póki nie poznałam finału historii, który oczywiście wbił mnie w fotel. Już nie mogę doczekać się kontynuacji. Gorąco polecam i gwarantuje, że się nie zawiedziecie!
Literatura zmysłów Magdalena Rodasik

Zaistnienia

Zaistnienia to opowieść o podróży rowerem. Nie mniej, Piotr Strzeżysz nie relacjonuje swojej eskapady przez Ameryki. Zbiór zawiera kilkanaście niewielkich reportaży z miejsc, do których dotarł.

Wyprawa rowerowa i Ameryka Południowa — te hasła natychmiast pobudzają moją wyobraźnię. Większość wolnego czasu przeznaczonego na aktywność fizyczną spędzam na rowerze i choć teraz folgowanie temu zamiłowaniu ograniczyłem do koniecznego życiowo minimum1, wrażliwość pozostała niestępiona. Ponieważ dodatkowo pieszą wyprawę w Andy przed kilku laty wspominam jako jedną z najciekawszych, jakie odbyłem, z niecierpliwością wziąłem Zaistnienia do ręki.

W czternastu tekstach autor wraca do wybranych wspomnień, jakie przywiózł, przemierzywszy dystans z Patagonii do Alaski. Podróżował rowerem — to jest dla mnie najbardziej fascynujące. Czytając jego refleksje, kilkakrotnie kiwałem głową, stwierdzając, że podobnie bym to przeżywał i bliźniaczo reagował. Z uśmiechem zadowolenia zauważałem również podobieństwo w postrzeganiu latynoamerykańskich kontrastów oraz gigantyzmu konsumpcji podopiecznych Wuja Sama.

Autor skupia się na ludziach i wydarzeniach, pisze o swojej samotności, a miejsce staje się tłem.

Piotr Strzeżysz pisze przede wszystkim o spotkaniach z ludźmi. Rozmowy toczone z mieszkańcami mijanych terenów poza samą przyjemnością konwersacji oraz zaspokojeniem potrzeby kontaktu doskwierającej samotnemu wagabundzie wyposażają podróżujących w wiedzę, której często próżno szukać w przewodnikach. Dopiero one budują rzeczywisty obraz otoczenia, jego klimat, pomagają ocenić, co rzeczywiście warto poznać. Choć Zaistnienia nie opisują turystycznych atrakcji, nie brak w nich praktycznych wskazówek, wrzucanych mimochodem w trakcie szerszego wywodu. Moją uwagę zwrócił kontrast pomiędzy postrzeganiem samotnego rowerzysty w krajach latynoskich oraz na północ od Rio Grande. To bardzo ważny aspekt podróży, gdyż bezpośrednio wpływa na zachowanie i konieczne środki ostrożności. Podobnych podpowiedzi mamy więcej: jak znaleźć nocleg, planować zakupy, reagować na nieprzewidziane wydarzenia. Taka wiedza jest niezbędna szczególnie dla podróżującego w pojedynkę.

Sparafrazowane na różne sposoby stwierdzenie, że droga ważniejsza jest od celu, przebija również w Zaistnieniach, mimo że wprost cytat nie pada. Autor skupia się na ludziach i wydarzeniach, pisze o swojej samotności, a miejsce staje się tłem. Podoba mi się zastosowany w nazwach rozdziałów zabieg — każda przygoda to za-opowieść składająca się na tytułowe za-istnienie. Spokojny, stonowany i lekko poetycki jest również język, a w wybranych tekstach jawa przeplata się z wyobrażeniami, może snem. Szkoda jednak, że niektóre zabiegi stylistyczne są przesadzone, przez co brzmią sztucznie.

Zaistnienia nie są ani turystycznym przewodnikiem, ani też poradnikiem, choć kilka spostrzeżeń cechuje praktyczny wymiar. Książkę przeczytałem z ciekawością wynikającą z podobieństwa pasji oraz z zazdrością, że autor był tam przede mną.

1tekst powstał w okresie pandemii spowodowanej zakażeniami wirusem SARS CoV-2.
Czytanie to przygoda Adam Słupski

Tak, kochanie. Kaci Hadesa

Styx i Mae po raz kolejny.

O „I do, babe” pisałam Wam przy okazji opinii „Przebaczenia”. Nie wiedziałam wtedy, że wydawnictwo EditioRed wyda te krótkie nowelki w naszym kraju. Wieść o tych krótkich, acz ważnych historiach po polsku była niczym grom z jasnego nieba i zanim przejdę dalej, z tego miejsca chciałam bardzo, ale to bardzo podziękować wydawnictwu EditioRed za decyzję o wydaniu tej, jak i „Odnalezionego Piękna” w Polsce.

River Nash pokochał Mae od pierwszego spotkania. Choć ich droga do szczęścia nie należała do najłatwiejszych, teraz ma swoją miłość przy sobie. Jednak czegoś mu brak w życiu, a tym czymś jest obrączka na palcu swojej kobiety. Obrączka, która wszystkim będzie mówić, że Mae jest tylko jego. Choć prez klubu motocyklowego Kaci Hadesa potrafi zabijać bez mrugnięcia okiem, nie ma zielonego pojęcia, jak poprosić Mae, aby za niego wyszła. Kiedy Styx jest dręczony przez wątpliwości, co do oświadczyn, Mae zauważa, że jej ukochanego coś dręczy i zaczyna się martwić. Czy River w końcu odważy się otworzyć i pokonać lęki? Czy Mae w końcu usłyszy te magiczne słowa, które będą mogły popchnąć ich związek na kolejny poziom?

Już na wstępie zaznaczę, że nie jest to nowelka bez sensu, jak to autorzy mają w zwyczaju pisać. „Tak, kochanie” nie jest „zapychaczem”, ponieważ ciągnie historię Mae i Styxa, których dawno nie mieliśmy okazji czytać. Jedyne co mnie zastanawia, to wydanie tej nowelki trochę poza kolejnością zagraniczną. Jest to tomik 5,5; czyli między „Przebaczeniem”, a „Nieujarzmioną Przeszłością”. My mamy okazję przeczytać ją dopiero teraz, kiedy nowelka „Odnalezione Piękno” też jest dostępna. Dziwne to dla mnie, ale i tak cieszę się, że wydawnictwo zdecydowało się te krótkie historie wydać w papierze, bo „Kaci Hadesa” bez nich nie są pełni.

„Tak, kochanie” to nowelka na niecałą godzinę. Jeżeli lubicie „Katów Hadesa” to wciągniecie ją nosem i nie poczujecie upływu czasu przy niej. A potem uderzycie w beton zwany „rzeczywistością”, albo jak kto woli „końcem książki”.

Lubię wracać do „Katów Hadesa”. Lubię Tillie Cole, jako autorkę. Wprawdzie czekam na jej najnowsze książki, gdzie „The Fallen: Genesis” rozpoczyna jeszcze brutalniejszą serię, niż „Kaci” to i tak, za każdym razem, kiedy EditioRed wydaje nową Cole, czytam ją ponownie. I wiecie co? Ani trochę mnie nie nudzi, a nie zwykłam czytać książek po kilka razy. „Tak, kochanie” to obowiązkowa lektura dla fanów serii.
podrugiejstronieokladki6.blogspot.com

Bogaty i grzeszny. Bogactwo i grzech #1

Grzeszny? Chyba grzeczny.

Meghan March przekonała nas, że potrafi napisać naprawdę pikantną, pełną emocji i seksu historię, która spowoduje rumieńce na naszych policzkach. „Bogaty i Grzeszny” to kolejna książka, jaką wydawnictwo EditioRed serwuje nam właśnie od tej autorki. Czy jednak jest to dalej ta sama March?

Kiedy Lincoln pierwszy raz spotkał Whitney Gable, nie wiedział kim ona naprawdę jest. Tajemnicza Blue, bo taki przydomek jej dał spędziła z nim gorącą noc, a kiedy zrozumiała kim Lincoln naprawdę jest uciekła w popłochu. Mimo wielu próśb i przekonywań Lincoln nie zdziałał nic, w kwestii ślubu Whitney i tak oddał kobietę swoich marzeń w ręce innego mężczyzny. Po dziesięciu latach milczenia Whitney wraca do rodzinnego miasta i od razu spotyka Lincolna, bowiem jej kuzynka Cricket bierze ślub z przyjacielem Riscoffa. Ich uczucie szybko zyskuje na namiętności, a Lincoln z Whitney choć rozumieją, że są dla siebie idealni, cały czas próbują się temu przeciwstawić. Głównie dlatego, że ich rodziny to najwięksi wrogowie, jakich znał świat.

Lubię Meghan March i jej historie. Autorka zawsze potrafi mnie wciągnąć w powieść, którą chce nam pokazać, do tego stopnia, że odkładam książkę dopiero, kiedy się kończy. Z „Bogatym i Grzesznym” mam jednak wiele problemów.

Zaczynając od początku. Tytuł. Ja naprawdę wiem, że nie tłumaczy się dosłownie z języka oryginalnego na polski, ale tutaj nieco zostało to przesadzone. Oryginalny „Richer than Sin” powinien zostać w Polsce „Grzesznie bogatym”, bądź „Bogaty jak grzech” (chociaż to brzmi głupio). Przy okazji, sprawdziłam sobie tytuł polskiej wersji drugiego tomu i też jest przetłumaczony po prostu źle.

Lincoln może i jest bogaty, ale do grzesznego mu wiele brakuje (jaj na pewno). Podczas czytania tej książki, miałam go raczej za rozpuszczonego dzieciaka, który nie wie czego chce, a jak się w końcu dowiedział to nie wiedział, jak zabrać się za walkę o Whitney. Generalnie i on, i Whitney to postaci tak bezbarwne, że zastanawiałam się dlaczego March na takie coś pozwoliła.

Jest też Cricket, czyli kuzynka Whitney, która miała być śmieszna, a wyszła żenująco głupia. Przysięgam, nawet nie macie pojęcia, jak ta dziewczyna działała mi na nerwy podczas lektury. I nie. Nie odkupiła swojej głupoty, aż do końca książki.

Matka Lincolna to kobieta, którą najchętniej bym zabiła. Kiedy w książce chcieli wzywać pomoc dla niej i dzwonić po pogotowie w moim mózgu było jedynie: „zostawcie ją, niech umrze i tak się nikomu nie przyda”.

Jest, a raczej są dwa plusy tej książki. Podejrzewam, że wcale Was nie zdziwię kiedy napiszę, że dziadek Lincolna i dziadek Whitney to najlepsi bohaterowie w całej książce. Są kiedy ich potrzeba i podejmują naprawdę rozsądne decyzje. Myślę, że to właśnie dla nich będę czekać na drugi i trzeci tom serii, bo ich naprawdę polubiłam.

„Bogaty i Grzeszny” to pierwsza część trylogii współczesnego „Romeo i Julii”, bowiem też mamy tu dwa zwaśnione rody, które ze sobą konkurują i zakazaną miłość między młodymi. Zakończenie nie zaskakuje, jak w poprzednich książkach autorki. Jest cliffhanger, ale w sumie „Bogaty i Grzeszny” to książka, którą można przeczytać i na spokojnie poczekać na kolejny tom, nawet zapominając co było w pierwszym. „Bogatego i grzesznego” czyta się szybko i nie czuje się upływu czasu podczas lektury. Czy jest to książka, którą warto przeczytać? W sumie tak. Można sobie ją, że tak się wyrażę „łyknąć” i być zadowolonym. Co mnie najbardziej w niej cieszy to okładka, bowiem w końcu ma inne barwy, niż czerń i czerwień. „Bogaty i grzeszny” to książka wielu wad, ale mimo wszystko czekam na drugi tom, bo znając Meghan March i jej książki wiem, że autorka odbije się od tej słabej pozycji.
podrugiejstronieokladki6.blogspot.com PO DRUGIEJ STRONIE OKŁADKI
« < 1 2 3 4 ... 1426 > »