Jak rodzi się historia, która łączy miłość, zemstę i emocje sięgające granic? Monika Kondas w szczerym wywiadzie opowiada o swojej najnowszej powieści „I will wait for you”, zdradzając, skąd wziął się pomysł na skomplikowane losy Angeliny i Xaviera oraz dlaczego zakończenie tej historii było dla niej tak ważne. To także rozmowa o pisarskich wyzwaniach, nieoczekiwanych zwrotach akcji i sile bohaterów, którzy potrafią zaskoczyć nawet swoją autorkę.
Moniko jesteśmy świeżo po premierze książki „I will wait for you”. Jakie towarzyszą Ci emocje? To już Twoja kolejna książka, więc jesteś spokojniejsza czy denerwujesz się równie mocno, jak przy debiucie?
Teraz, po wydaniu piątej książki z kolei, emocje są o wiele spokojniejsze. Oczywiście, to zawsze jest stres czy książka się spodoba czy nie, ale teraz już nie przeżywam tego tak bardzo.
Skąd pomysł na książkę „I will wait for you”? Jak wyglądał proces jej tworzenia?
Na pomysł wpadłam zupełnie przypadkowo. Chciałam napisać coś w stylu Las Vegas w połączniu z historią miłosną, która nie jest tylko łatwa i przyjemna. Podczas pisania miałam konkretny zamysł na to, jak się ona zakończy, ale po kilku miesiącach pracy nad tekstem doszłam do wniosku, że chciałabym go rozwinąć jeszcze bardziej, więc dopisałam kilka dodatkowych rozdziałów. Nie mogłam się oprzeć, by historia Angeliny i Xaviera miała szczęśliwe zakończenie.
Dzieje Angeliny i Xaviera są dość skomplikowane. Który motyw w tej historii pojawił się jako pierwszy – zemsty czy miłości?
Oczywiście motyw zemsty. Uwielbiam wprowadzać zamęt w życiu swoich bohaterów, zarówno tych głównych jak i pobocznych. Historia Angeliny i Xaviera miała być skomplikowana przez to, że oboje pragnęli kompletnie czegoś innego. Ona miłości, a on zemsty. Ale właśnie dzięki temu, ta opowieść jest tak wyjątkowa.
Jak w trzech słowach opisałabyś Angelinę?
Uczciwa, emocjonalna, niesamowicie silna.
Xavier to bohater rozdarty między obsesją a planem zemsty. Czy trudno było Ci stworzyć taką postać? Czytelnicy będą go bardziej kochać czy nienawidzić?
Myślę, że większość czytelników skłoni się ku nienawidzeniu go. To postać, która mocno waha się pomiędzy uczuciami, a własnymi planami. Stworzenie jej z jakiegoś powodu było dla mnie niesamowicie łatwe, może dlatego, że wywołuje ona wiele emocji – niekoniecznie tych dobrych.
Czy w trakcie pisania powieści, któryś z bohaterów szczególnie Cię zaskoczył?
Leander – ta postać kompletnie wymknęła się ze schematu, który początkowo stworzyłam. Miał on być spokojny i cichy, a wyszedł bawidamek, który nie traktuje życia poważnie. Jednak pomimo tego wiem, że wielu czytelników na pewno go polubi za to, właśnie jaki jest.
Jak unikasz powielania schematów w tak popularnym gatunku jakim jest romans?
Przyznam szczerze, że nie wiem czy mi się to udaje. Zawsze staram się, aby moja historia była wyjątkowa i jedyna w swoim rodzaju, ale chyba każdy autor już tak ma :)
Czy są fragmenty, które szczególnie zapadły Ci w pamięć podczas pisania?
Z jakiegoś powodu była to scena, w której Maddox czytał list od swojej pierwszej miłości. Był to niesamowicie emocjonalny i łamiący serce moment. I mimo, że tę historię napisałam jakieś dwa lata temu, to ten konkretny moment nadal pozostaje w mojej pamięci.
Jaką emocję najbardziej chciałabyś pozostawić w czytelniku po przeczytaniu „I will wait for you”?
Najbardziej chciałabym, aby zakochał się w mojej historii. Ale także, aby poczuł satysfakcję, że historia głównych bohaterów potoczyła się w taki, a nie inny sposób. Oczywiście nie wykluczam, że czytelnicy będą wściekli, załamani, a nawet zirytowani i to będzie dla mnie idealny przykład tego, że udało mi się stworzyć niesamowitą opowieść.
Gdybyś miała opisać swoją najnowszą powieść jednym zdaniem – jak by ono brzmiało?
Jedna chwila, która może zmienić wszystko.
Wróćmy jeszcze przy okazji do serii „Bracia Torrino”. Czy zaskoczył Cię jej sukces?
Bardzo. Nie spodziewałam się, że ta seria zyska aż tylu czytelników. To było dla mnie kompletne zaskoczenie, bo to moja pierwsza seria z wątkiem mafijnym. Czułam się dość niepewnie, kiedy „Christopher” miał swoją premierę.
Czy w Twojej opinii miłość w świeci mafii ma szansę być „czysta”?
Oczywiście, że nie. I właśnie dlatego, tak uwielbiam historie z tym wątkiem – bo wykraczają one poza wszystkie zasady, jakimi kierujemy się w życiu i dają one pewnego rodzaju dreszczyk emocji.
Co najbardziej fascynuje Cię w romansach mafijnych?
To, że mogę łamać zasady moralne i tworzyć sceny, które w prawdziwym życiu nie miałaby racji bytu. Kto by nie chciał przeczytać o wielkim szefie mafii, który zrobi dla ciebie wszystko?
Czy jest jakiś szczególny motyw, o którym chciałabyś w przyszłości napisać?
Książka z motywem sportowym. Mam nawet kilka pomysłów ja by to wyglądało, ale oczywiście wymaga to ode mnie lepszego poznania danej dyscypliny sportowej. Chciałabym, aby historia wyszła realistycznie, a na to potrzeba czasu.
Jakie są Twoje najbliższe plany wydawnicze?
Na pewno będę chciała wydać te książki, które już napisałam 😊 A potem się zobaczy.

