Recenzje
Do wesela się zagoi
Książka "Do wesela się zagoi" była moim kolejnym spotkaniem z twórczością autorki. W książce znajdziemy takie motywy jak: single guardian, grumpy sunshine, forced proximity, one house, small town oraz wedding fever. Stylistyka i język jakim posługuje się pisarka jest bardzo lekki, prosty i przyjemny w odbiorze co sprawia, że książkę czyta się w zawrotnym tempie. Mi zapoznanie się z losami bohaterów zajęło jeden wieczór. Już od pierwszych stron zostałam wciągnięta do ich świata i z dużym zainteresowaniem oraz zaangażowaniem śledziłam ich losy oraz rozwijającą się relację. Fabuła została w interesujący sposób nakreślona, przemyślana i dobrze poprowadzona. Natomiast bohaterowie, zarówno pierwszo jak i drugoplanowi, zostali w ciekawy, niejednoznaczny i autentyczny sposób wykreowani. To postaci, które mają swoje wady i zalety, borykają się z różnymi mniejszymi bądź większymi problemami dnia codziennego, zdarza się im popełniać błędy czy postępować pod wpływem chwili, dlatego tak łatwo się z nimi utożsamić w niektórych przypadkach podzielając podobne troski i dylematy moralne. Historia została przedstawiona z perspektywy Sutton i Hugh, co pozwoliło mi lepiej ich poznać dowiedzieć się co czują, myślą, z czym się zmagają każdego dnia, stopniowo mogłam także dowiedzieć się jakie wydarzenia z przeszłości wpłynęły na ich obecne życie, co ich ukształtowało, a tym samym mogłam lepiej zrozumieć ich postępowanie oraz decyzję. Sutton od samego początku zaskarbiła sobie moją sympatię. Podziwiam ją za to, że potrafiła porzucić swoje marzenia, imać się różnych prac żeby podołać opiece nad siostrzenicy. To jak opiekowała się Susie (która swoją drogą skradła moje serce) totalnie mnie rozczuliło. Do tego Sutton jest cudowna przyjaciółką, na którą każdy zawsze może liczyć. Hugh natomiast początkowo wywoływał we mnie mieszane odczucia, jednak z czasem kiedy poznałam go lepiej, kiedy zaczął pokazywać swoje mniej gburowate oblicze i kiedy obserwowałam to jak z czasem zaczął troszczyć się o Sutton i Susie oraz za wszelką cenę usiłował zapewnić im bezpieczeństwo (a było tutaj kilka zagrażających im sytuacji) mężczyzna totalnie mnie zauroczył. I jak się okazuje nie tylko mnie. Relacja bohaterów została w świetny sposób zaprezentowana. Od pierwszego spotkania dało się wyczuć pomiędzy nimi wyraźne napięcie, a także lekką niechęć, które z czasem zaczęło przybierać zupełnie innego charakteru, a ich potyczki słowne wielokrotnie wywoływały uśmiech na mojej twarzy. Niemniej wszystko toczyło się swoim rytmem pozwalając Czytelnikowi skupić się na gestach, słowach i odczuciach towarzyszących głównym bohaterom. Są totalnymi przeciwieństwami, a mimo to idealnie się uzupełniają. Chociaż żeby do tego dojść musieli pokonać kilka znaczących przeciwności losu, które mocno skomplikowały to co zdążyli w krótkim czasie zbudować. Istotną rolę w tej historii odgrywają postaci drugoplanowe, które wprowadzają sporo zamieszania do ich życia, dostarczając zarówno im samym jak i Czytelnikowi wielu emocji i wrażeń. Cieszę się również, że mogłam dowiedzieć się jak dalej potoczyły się losy Sainta i Marigold - bohatów książki "Prędzej piekło zamarznie" i przy okazji zachęcam Was do lektury! Autorka w naprawdę świetny sposób kreśli portrety psychologiczne wszystkich postaci, interesująco ukazuje skomplikowane relacje rodzinne, do tego nie boi poruszać się trudnych, życiowych i ponadczasowych tematów, które tak naprawdę mogą spotkać każdego z nas czy naszych bliskich. Pisarka na przykładzie swoich bohaterów pokazuje, że wszystko dzieje się po coś, nic nie jest dziełem przypadku, a ludzie pojawiający się na naszej drodze znajdują się na niej nie bez przyczyny. W końcu każde spotkanie ma znaczenie, wnosi coś cennego i ważnego do naszej mozaiki życiowej. "Do wesela się zagoi" to emocjonująca, miejscami poruszająca historia o sile przyjaźni oraz miłość, która pojawia się w najmniej oczekiwanym momencie. Polecam!
Muza rockmana
Lubię książki autorki za tą lekkość, a wy znacie coś z tworczosci autorki? Poznajemy Emily Applewood, 22-letniq dziewczyne, która przypadkiem dostaje pracę jako asystentka podczas trasy koncertowej słynnego zespołu rockowego. Poznaje ona Tristana Daltreya - charyzmatycznego, starszego muzyka, z którym szybko zaczyna ją łączyć silne uczucie. Choć oboje próbują je ukryć, relacja się pogłębia w trakcie wspólnej trasy. Sytuacja jednak komplikuje się, gdy Emily zdradza zbyt wiele ze swojej przeszłości. Okazuje się, że skrywa mroczny sekret, który zmienia wszystko i sprawia, że nagle znika z życia Tristana. Ich historia staje pod znakiem zapytania, a przeszłość Emily nie pozwala im być razem. Co tak naprawdę skrywa Emily i w jaki sposób wciągnięty jest w to Tristan? Muszę przyznać, że długo zastanawiałam się, jaka właściwie była prawdziwa misja Emily. Już od początku, dzięki jej myślom, wiemy, że nie planowała zakochać się w Tristanie. Miała zupełnie inny cel. Jednak, jak to bywa, uczucia nie pytają o zgodę… Autorka stworzyła bardzo ludzką postać artysty. Tristan jest naturalny i autentyczny. Nie sprawia wrażenia kogoś, komu „woda sodowa uderzyła do głowy”. A jeśli nawet kiedyś tak było, to wydaje się, że ma to już za sobą i poznajemy go na zupełnie innym etapie życia. Styl autorki jest lekki i przyjemny, dzięki czemu książkę czyta się bardzo szybko. Napięcie między bohaterami skutecznie podsyca emocje i sprawia, że czytelnik czeka, aż w końcu wydarzy się coś więcej. Mimo dość dużej różnicy wieku między postaciami, nie odczułam jej jako szczególnie. Na plus zasługuje również ciekawe przedstawienie życie gwiazd podczas trasy koncertowej. I te zachcianki... które tu akurat odgrywał calkowicie inną rolę...;-)
Muza rockmana
Lubicie motyw różnicy wieku w romansach? A jeśli do tego dochodzi jeszcze klimat rockowej trasy koncertowej to mamy naprawdę ciekawe połączenie. Główną bohaterkę poznajemy w dość nietypowych okolicznościach , przez przypadek trafia na rozmowę o pracę jako pomoc podczas trasy koncertowej. Zrządzenie losu sprawia, że mimo wszystko dostaje tę posadę i w ten sposób trafia do świata muzyki, który szybko zaczyna ją wciągać. Na miejscu poznaje Travisa — muzyka, z którym od pierwszych chwil łapie świetny kontakt. Ich rozmowy są naturalne, niewymuszone, a między nimi zaczyna pojawiać się coś więcej niż zwykła sympatia. Relacja rozwija się powoli, krok po kroku, co jest dużym plusem tej historii — nie ma tu nic na siłę, wszystko ma swój czas i tempo. Sytuacja komplikuje się jednak w momencie, gdy wychodzi na jaw, że Emily nie znalazła się tam całkiem przypadkowo. Skrywa pewien sekret i ma własny cel, który może zburzyć wszystko, co zaczęło się między nią a Travisem budować. Wyjawienie prawdy niesie za sobą poważne konsekwencje i stawia ich relację pod dużym znakiem zapytania. Książka bardzo mi się podobała. Polubiłam głównych bohaterów — szczególnie Travisa, który został przedstawiony jako ciepły, wrażliwy i dojrzały mężczyzna. Emily również jest ciekawą postacią — doświadczoną przez życie, z bagażem trudnych przeżyć, które wpływają na jej decyzje. Dużym atutem powieści jest sposób, w jaki autorka buduje relację między bohaterami. Jest tu dużo rozmów, emocji i wewnętrznych rozterek. Travis zmaga się głównie z dużą różnicą wieku między nim a Emily, natomiast ona mierzy się z zupełnie innym problemem, którego nie chcę zdradzać, żeby nie psuć przyjemności z lektury. Niektóre wątki momentami wydawały mi się nieco zaskakujące, a nawet odrobinę dziwne, jednak autorka ostatecznie dobrze je poprowadziła. Finał historii był satysfakcjonujący i spójny z całością. To emocjonalna, spokojnie rozwijająca się historia o uczuciach, zaufaniu i trudnych wyborach zdecydowanie warta uwagi.
Redemption of Sins
„Redemption of Sins” Lori Rave to powieść, która opiera się przede wszystkim na emocjach tych trudnych, niewygodnych i często bolesnych. To historia o ludziach, którzy zostali naznaczeni przez przeszłość i próbują odnaleźć się na nowo, mimo że życie nie daje im łatwych odpowiedzi. Głównym bohaterem jest Killian Sanders, mężczyzna, który wraca z wojny jako zupełnie inny człowiek niż ten, który kiedyś wyjechał. Jest zamknięty w sobie, wycofany, momentami wręcz chłodny. Trauma, której doświadczył, nie pozwala mu normalnie funkcjonować nosi w sobie poczucie winy, stratę i wewnętrzny chaos. Killian nie jest typowym „idealnym bohaterem” bywa trudny, impulsywny i zagubiony, ale właśnie to czyni go autentycznym. Jego postać została napisana w sposób surowy, bez upiększeń, co sprawia, że czytelnik naprawdę czuje ciężar jego doświadczeń. Z kolei Kiara Reed jest jego przeciwieństwem, choć również nosi w sobie własne rany. To kobieta empatyczna, silna, ale nie w sposób oczywisty jej siła polega na wytrwałości i zdolności do troski o innych. Pracując z dziećmi, pokazuje ogromne pokłady ciepła i cierpliwości, jednak w relacji z Killianem widać, że nie jest niezniszczalna. Kiara nie jest idealizowana popełnia błędy, wątpi, czasem nie wie, czy powinna walczyć o przeszłość, czy ją zostawić. Relacja między nimi to serce tej książki. Nie jest to klasyczna, lekka historia miłosna raczej powolne, trudne odbudowywanie więzi między dwojgiem ludzi, którzy kiedyś się znali, ale dziś są już kimś innym. Autorka dobrze oddaje napięcie między tym, co było, a tym, co jest teraz. Ich rozmowy często są pełne niedopowiedzeń, a emocje nie zawsze znajdują ujście w słowach. Dużym atutem książki jest sposób, w jaki pokazuje proces radzenia sobie z traumą. Nie ma tu prostych rozwiązań ani szybkiego „happy endu”. Zmiany zachodzą powoli, czasem boleśnie, a bohaterowie muszą mierzyć się z własnymi ograniczeniami. Styl Lori Rave jest prosty, ale nasycony emocjami. Nie ma tu przesadnej poetyckości zamiast tego dostajemy szczerość i bezpośredniość, które dobrze pasują do ciężaru poruszanych tematów. Momentami książka bywa przytłaczająca, ale właśnie to sprawia, że zostaje w pamięci na dłużej. „Redemption of Sins” to opowieść o tym, że nie zawsze da się naprawić przeszłość, ale można spróbować nauczyć się z nią żyć. To historia o miłości, która nie leczy wszystkiego, ale daje siłę, by spróbować jeszcze raz.
Victor. Tylko moja
Dzisiaj na tapecie kolejna część serii TYLKO MOJA (druga). Na dzień dobry wspomnę, że na duży plus zasługuje bardzo mocny początek, który od razu wciąga w wir historii i czyni ją propozycją nieodkładalną. Lubię to! 😍 Autorka ma lekki styl, bardzo dobrze płynie się przez całą historię, szczerze mówiąc przeczytałam w jeden wieczór. Czasem jak już zacznę czytać, to nie mogę przestać. Znacie to? 🔥 W tej propozycji znajdziecie wszystko to czego oczekują fanki romansów mafijnych - bo to właśnie romans mafijny i jest skierowany do osób, które takie właśnie książki lubią. Jakby ktoś nie wiedział, to musiałam zaznaczyć. Ja wielką fanką nie jestem (dobra, czasem jestem ), ale czytałam pierwszą część i po prostu musiałam sprawdzić, czy druga bardziej mi się spodoba! Ciekawski ze mnie człowiek - ale nie zawsze. Więc? 😊 Cieszę się, że dałam szansę autorce, bo tym razem całość zdecydowanie lepiej mi leżała, złapałam trochę oddechu i przez kilka godzin miałam całkowity relaks. ❤️ Bardzo dużo tutaj emocji, bolesnej przeszłości, nie będziecie się nudzić. Myślę, że @aleksandramozejko_pisarka ma nam jeszcze bardzo dużo do zaoferowania i będę wypatrywać jej kolejnych książek. 😍