Recenzje
Muza rockmana
Emily trochę przez przypadek dostaje posadę asystentki zespołu rockowego podczas trasy koncertowej. Do jej obowiązków należy między innymi zaopatrywanie muzyków w hurtowe ilości prezerwatyw. Szybko zaprzyjaźnia się z frontmanem grupy, którego traktuje jak zwyczajnego człowieka. To okazuje się wyjątkowo odświeżające dla mężczyzny, którego większość ludzi postrzega niczym bożyszcze. Ona, mimo młodego wieku, zdążyła już wiele przejść. Właśnie ukończyła studia i wciąż szuka swojego miejsca w życiu. On jest trzydziestoośmioletnim mężczyzną, który dobrze poznał zarówno blaski, jak i cienie sławy. Narracja prowadzona jest naprzemiennie z perspektywy obojga bohaterów. To mój ulubiony sposób opowiadania historii - najbardziej intymny, pozwalający lepiej zrozumieć emocje, myśli i motywacje postaci. Rytm i dynamikę powieści buduje duża liczba dialogów. Bohaterowie prowadzą nie tylko lekkie, pełne humoru rozmowy, ale także poruszają poważniejsze tematy związane z wiarą, życiem, traumami i poszukiwaniem szczęścia. "Muza rockmana" Penelope Ward to ciepły, dojrzały romans, który poza historią miłosną porusza również temat samotności, straty i poszukiwania własnej drogi.
Muza rockmana
„Nigdy nie opieraj całego poczucia wartości na czymś ulotnym.” Do tej pory wszystkie książki pani Penelopy Ward zawsze miały u mnie wysokie noty, zarówno te, które były pisane w duecie z Vi Keland, jak i samodzielnie. Nic zatem dziwnego, że sięgnęłam po jej kolejną powieść, mimo niezbyt zachęcającej okładki. A ponieważ - tak jak mówi przysłowie - nie ocenia się książki po okładce i w tym przypadku to się sprawdziło, bo dzięki temu poznałam kolejną fascynującą historię zawartą w książce „Muza rockmana” Emily Applewood ma dwadzieścia dwa lata i całe życie przed sobą, ale też, mimo tak młodego wieku, wiele trudnych, wręcz traumatycznych doświadczeń za sobą. To doprowadziło ją do tego, że pewnego dnia przyjeżdża na kalifornijską pustynię z osobistych powodów, o których nawet ona nie wie, dlaczego tutaj się znalazła. Widocznie przywiodło ją tu przeznaczenie, bo właśnie w tym miejscu znajduje się studio popularnego zespołu rockowego, który poszukuje asystentki trasy koncertowej. Niczego nieświadoma Emily zostaje omyłkowo uznana za kandydatkę do tej pracy i ku swemu zaskoczeniu, otrzymuje ją. Jest to dla niej o tyle niesamowite, gdyż nie zna żadnego przeboju zespołu „Delirious Jones”, ani żadnego przedstawiciela grupy. Los sprawił, że jeszcze tego samego dnia poznaje Tristana Daltreya — trzydziestoośmioletniego wokalistę zespołu i prawdziwą legendę rocka. Oczywiście ona nie ma na początku pojęcia, kim jest mężczyzna o chrapliwym głosie i z tatuażami na ciele. Tristan jest przyzwyczajony do powierzchownych relacji i życia w blasku reflektorów, Emily szybko zwraca jego uwagę swoją naturalnością, wrażliwością i siłą charakteru. W trakcie czteromiesięcznej trasy koncertowej ich relacja stopniowo się pogłębia. Wspólne podróże, koncerty i długie rozmowy sprawiają, że między bohaterami rodzi się silne uczucie, któremu oboje próbują się opierać. Emily skrywa jednak sekret mogący zniszczyć wszystko, co zaczęło ich łączyć. Kiedy prawda zaczyna wychodzić na jaw, sytuacja wymyka się spod kontroli, a dziewczyna nagle znika z życia Tristana. „Muza rockmana” to romans muzyczny z motywem trasy koncertowej, dużą różnicą wieku i tajemnicą z przeszłości. Fabuła skupia się na relacji między młodą Emily Applewood a rockmanem Tristanem Daltreyem. Oboje mają swoje sekrety, o których nie chcą nikomu mówić, jednak ich coraz bliższa znajomość sprawia, że stopniowo ujawniają sobie to, co skrywa ich przeszłość. Autorka wrzuca nas w akcję od pierwszych stron, bez zbędnych opisów i tłumaczeń. Dopiero stopniowo, dzięki naprzemiennej narracji pierwszoosobowej, poznajemy motywacje Emily i jej przeszłość. Po tytule spodziewać można by się było, że powieść będzie tętniła muzyką, ale tak nie jest. Akcja dzieje się wokół trasy koncertowej, zaglądamy za kulisy przygotowań, poznajemy problemy zespołu, sposób spędzania przez nich czasu i oczywiście obserwujemy rozwój relacji między głównymi bohaterami. Nie ma jednak tego, co sprawia, że muzykę czujemy, że wypełnia tło fabuły. „Muza rockmana” to powieść obfitująca w wiele sytuacji, które wywołują emocjonalną paletę, sprawiając, że wniknęłam w fabułę całkowicie. Historia Emily i Tristana pełna jest wzruszających momentów, sekretów i stopniowo budowanego napięcia oraz nieoczekiwanych zwrotów akcji, które sprawiają, że trudno oderwać się od lektury. Pani Penelope Ward po raz kolejny stworzyła bohaterów z krwi i kości, prawdziwych, z wadami i zaletami, z bagażem trudnych doświadczeń, traumami, dzięki czemu całość porusza nasze zmysły i serca. Polubiłam zarówno Emily, jak i Tristana, ale też pozostałych ludzi z ekipy zespołu. Epilog wskazuje, że będzie kontynuacja, ale z innymi głównymi bohaterami. Niektóre zalążki przyszłych tematów pojawiają się w trakcie czytania, bo w tle rozgrywają się różne sprawy związane z innymi osobami z zespołu. Liczę więc, że wydawnictwo szybko wyda kolejne części serii, która odsłoni więcej sekretów chłopaków z zespołu „Delirious Jones”.
Titek i kłótnia z Tosią
„Titek i kłótnia z Tosią” to kolejna historia mojego życia 🤣 Rodzeństwo się kłóci i to często i o wszystko. Tak samo jest z Titkiem i Tosią. Awantura wybucha o żółtą kredkę. Mama interweniuje, aby wysłuchać i uspokoić dzieci oraz sugeruje, żeby wspólnie znaleźli rozwiązanie. Udaje im się dogadać a potem rodzinnie wypisują zasady jak się zachowywać, aby było mniej kłótni.
Titek i kłótnia z Tosią
Gdzie dwóch się kłóci ... tam wkracza mama. Czyli jak pogodzić zwaśnione rodzeństwo. Tym razem Titek wraz z siostrą malują laurki z okazji urodzin babci. Kiedy nagle obydwoje chcą użyć żółtej kredki, z błahej sprawy, robi się niezła awantura. Nagle pojawia się mama, która słucha uważnie swoich dzieci i zachęca je do tego, aby sami rozwiązali między sobą ten spór. Czy im się to uda? Tego już Wam nie zdradzę. Mistrzem drugiego planu jest w tej historii kot. Dobrze, że i on nie uparł się na zabawę żółtą kredką. Kłótnie dzieci to ważna część ich rozwoju. Autorka świetnie ukazuje postawę, jaką powinien kierować się w takich sytuacjach dorosły. Zamiast szukania winnego czy wymierzania kar jest wspieranie w samodzielnym poszukiwaniu rozwiązań. Na końcu książki znajduje się poradnik dla rodziców, a w nim wskazówki na temat tego jak wspierać dzieci, gdy się kłócą. Bardzo polecamy ( zwłaszcza tym, którzy doświadczają takich dziecięcych sporów na co dzień).
Włoskie komplikacje
Włoskie Komplikacje to historia rodem z komedii romantycznych, od której nie da się oderwać! Mamy tutaj zabawną cukierniczkę, uroczego gbura, wspomnienia o moim ukochanym Londynie i mnóstwo dramatów w upalnej Toskanii! I jeszcze główny pod podróży - ślub najlepszej przyjaciółki Zoe, Lisy i… jednocześnie siostry Adama! Nie mogło być lepiej, zwłaszcza, że bohaterowie od początku za sobą nie przepadają… a są zmuszeni dzielić razem pokój. Gdy myślą, że już trudniej być nie może, Lisa udowadnia im, że ma sporo pomysłów, jak jeszcze bardziej utrudnić im te chwile. Zuzanna Kulik w idealny sposób połączyła trzy motywy „enemies to lovers”, „fake dating’ z delikatnym nawiązaniem do „grumpy and sunshine”, które tutaj jest po prostu genialne! Od samego początku jest zabawnie, ale z każdym kolejnym rozdziałem robi się coraz lepiej i śmielej! Zarówno głównych bohaterów, jak i czytelników czeka spory szok, gdy razem z nimi odkryją, jakie przygody i dramaty czekają, zanim ten ślub się odbędzie. Tego akurat zapewniono im sporo! I uwielbiam dosłownie wszystkie z nich! Każda kłótnia i zmiana zdań jest w mojej książce zaznaczona, bo nie zliczę ile razy po prostu uśmiechałam się do książki. Takich komedii brakuje w przestrzeni literackiej - lekkich, zabawnych, po prostu uroczych z odpowiednią dawką dramatu. Bardzo szybko czytało mi się tę powieść! Jest perfekcyjnym wyborem na lato! Dodam jeszcze, że najlepiej zaopatrzyć się w fizyczny egzemplarz, bo to wydanie jest prześliczne - prawdziwe, małe dzieło sztuki!