Po udanym debiucie Kathreen Bennett powróciła z kolejną historią osadzoną w świecie mafijnych romansów. „W jego rękach” to opowieść o fascynacji, trudnych doświadczeniach i bohaterach, którzy skrywają znacznie więcej, niż pokazują na pierwszy rzut oka. W rozmowie z nami autorka opowiada o kulisach powstawania książki, swoich literackich inspiracjach, zamiłowaniu do niejednoznacznych postaci oraz o tym, dlaczego mafia na dobre zagościła w jej twórczości.

Kathreen, jesteśmy miesiąc po premierze Twojej drugiej książki, czyli „W jego rękach”. Czy emocje towarzyszące tej premierze były podobne do tych, które miałaś przy debiucie?

Trochę tak, dalej jest stres i niepewność, ale mam wrażenie, że rok temu bardziej to przeżywałam. Wszystko było nowe, ja byłam bardziej zagubiona i nie wiedziałam, co robić, jak sobie radzić z niektórymi sytuacjami. Teraz też mam w sobie pełno obaw, ale też trochę więcej spokoju.

 

Czy teraz czujesz się pewniej wydając drugą książkę?

Tak, jest to delikatnie inne odczucie niż przy "Kim jesteś?", mam trochę inną strategię, bardziej przemyślane ruchy i to pomaga mi uporządkować pewne kwestie.

 

Kim jesteś okładka + motywy

 

Druga książka i kolejny romans mafijny. Czy to oznacza, że ten gatunek będzie Twoją wizytówką? Widać, że czujesz się w nim bardzo dobrze.

Po każdym romansie mafijnym (a napisanych mam już kilka, które czekają w kolejce na wydanie), obiecuję sobie, że teraz koniec traumatyzowania i krzywdzenia bohaterów, i napiszę lekki romans obyczajowy. Nawet jeden zaczęłam, ale przerwałam na rzecz kolejnej historii mafijnej, bo bardzo domagała się mojej uwagi :) Na ten moment i w tym roku rzeczywiście mogę być kojarzona z tym gatunkiem. Fun fact o mnie jest taki, że przed napisaniem "Kim jesteś?" a było to w 2024 roku, nie przeczytałam ani jednego romansu mafijnego. Zazwyczaj wybierałam romanse historyczne albo obyczajowe. Jeśli chodzi o romanse mafijne, moi czytelnicy wiedzą, że u mnie zawsze znajdą coś w tej tematyce i sami często zachęcają mnie do pisania kolejnych historii z mafią w tle.

 

Skąd wziął się pomysł na historię Ayleen i Collina?

Historia powstała bardzo spontanicznie. Zaczęłam ją pisać 2 sierpnia 2024 roku. Jednego dnia od razu powstało pięć rozdziałów. Po prostu płynęłam na fali mitycznej weny. Na początku nie wiedziałam, czy nie będzie to romans na zasadzie why choose, w końcu mam tam dwóch braci, ale pisząc kolejne sceny, główny bohater stawał się bardzo terytorialny i zaborczy, więc ostatecznie to on zagarnął dla siebie całą uwagę bohaterki.

 

Co było dla Ciebie najważniejsze podczas tworzenia fabuły do książki „W jego rękach”?

Spójność charakterów i ukazanie, że nie wszystko jest takie, jakie wydaje się na pierwszy rzut oka. Ayleen, co jest bardzo powoli pokazywane, pochodzi z trudnego domu, gdzie doświadczała przemocy psychicznej. Jej postawa i decyzje mogą się czasami wydawać irracjonalne, ale trzeba mieć na uwadze, że dla niej są normalne. Ona wbrew pozorom dopiero u Collina zacznie zdawać sobie sprawę, że w jej życiu coś było nie tak, że jej bliscy nie traktują ją odpowiednio i że to jej jednak przeszkadza. Zmiana otoczenia jest u niej na plus. Oczywiście nienaturalne byłoby, gdyby Ayleen zmieniła się w ciągu kilku tygodni (tyle obejmuje fabuła), bo takie zmiany potrzebują czasu. W ciągu tych kilku tygodni bohaterowie też dopiero się poznają, więc nie ma tu instant love, raczej slow burn, co też wydaje mi się autentyczne dla postaci, jaką jest Ayla.

 

Ayleen to bohaterka postawiona pod ogromną presją. Co najbardziej chciałaś pokazać poprzez jej postać?

Chciałam pokazać, że jedną z trudniejszych form przemocy psychicznej jest ta w relacji rodzic - dziecko, bo dziecko w takiej relacji kocha swojego oprawcę, jest od niego całkowicie zależne i długo nie widzi, że coś jest nie tak, w końcu wzrasta we wpajanych mu przekonaniach. Chciałam też pokazać, że nasz los w dużej mierze leży w naszych rękach, bo to my kształtujemy swoją przyszłość. Collin i Cayden to bracia, których dzieli nieduża różnica wieku, ale mentalnie bardzo wiele. Obaj wychowali się w jednym środowisku, które na każdego z nich wpłynęło inaczej, mimo podobnych doświadczeń. Są jednak innymi charakterami i to też wydaje się naturalne, a przede wszystkim akceptowalne. Każdy z nas jest inny i w tej różnorodności tkwi piękno.

 

Collin budzi strach, ale też fascynację. Jak budowałaś jego charakter?

Collin od początku miał być tym poważnym, odpowiedzialnym i stanowczym bratem, który rzadko się uśmiecha, dużo wymaga i jest bezwzględny. Całkowite przeciwieństwo uśmiechniętego, wiecznie żartującego Caydena, któremu w głowie tylko jedno. Taki też pozostał. Wprawdzie przy Ayleen delikatnie spuszcza z tonu, ale to jeszcze nie etap, na którym otwiera się na nią i zaczyna zwierzać. U niego to też działa powoli. Do tego Collin jest strasznym manipulatorem. Teraz jeszcze tego nie widać, ale z biegiem czasu będzie to zauważalne.

 

Który bohater był dla Ciebie najbardziej wymagający w pisaniu?

Cayden. Jego osobowość waha się od wesołego chłopaka z sąsiedztwa do psychopatycznego, seryjnego mordercy. Sam w szeregach pracowników Collina jest egzekutorem, choć sprawia wrażenie lekkoducha i bawidamka. Nigdy nie wiadomo, czy żartuje, czy ponosi go fantazja w historiach, które opowiada. Pisząc historię Collina i Ayleen nie zakładałam, że kiedyś powstanie część o Caydenie, wydawał mi się zbyt trudny, by wczuć się w niego tak całkowicie. Ciekawostka: część o Caydenie powstała :) A do tego rozdziały z jego perspektywy są w niej naprawdę często. Jak raz weszłam w jego głowę, tak potem trudno było wyjść, choć jego myśli oscylują między groteską a horrorem.

 

Czy masz słabość do „red flagów” w literaturze?

Tak. Żaden z moich bohaterów nie jest green flagiem, choć pilnuję, żeby jego zachowanie nie było za bardzo toksyczne w stosunku do kobiety, która ma się w nim zakochać. Żaden z moich bohaterów nie posuwa się do nadużyć w kwestiach zgody na bliskość z partnerką, to taka granica, której nie przekraczam i nie chcę, bo sama tego nie akceptuję.

 

Czy uważasz, że miłość może narodzić się nawet w najbardziej toksycznych okolicznościach?

To zależy od osób, które miałyby wejść w taką relację i tego, co jest tą toksyczną okolicznością. Myślę, że nie każde warunki nadają się na rozwój szczerego uczucia, prędzej przywiązania, wdzięczności, uzależnienia od drugiej osoby lub obsesji.

 

Jak balansujesz między brutalnością świata mafii a romantyczną relacją?

W tej części nie jest jeszcze tak brutalnie, wszystko przed nami :) Romans mafijny ma to do siebie, że prezentuje bohaterów szarych moralnie i nie do końca zdrowe relacje, bo sama mafia cechuje się brutalnością, patriarchatem, całkowicie odmienną moralnością. Nie znaczy to jednak, że w takim świecie nie mogą pojawić się uczucia. Staram się wyważać historie - są one raczej romansami z mafijnym tłem, nie wchodzę bardzo szczegółowo w zawiłości mafijnych struktur i złożoność tego świata. To jest tak między wierszami.

 

W jego rękach - baner nowość

 

Jak wygląda Twój proces pisania? Planujesz wszystko czy działasz spontanicznie?

Planuję główną oś fabuły - bohaterów, ich cechy, najważniejsze wydarzenia, plot twisty, zakończenie. Zawsze pisząc historię, mam w głowie jej ostatni rozdział i do niego dążę. Reszta pojawia się "po drodze" - uzupełniające sceny, wydarzenia, ciekawostki, które ostatecznie mają prowadzić do jednego.

 

Co chciałabyś, żeby czytelnicy poczuli po przeczytaniu tej książki?

Ciekawość - co będzie dalej :) Niepewność i zaskoczenie.

 

Jaki jest Twój ulubiony motyw w książce a którego unikasz?

Ostatnio robiłam ranking motywów na TT i tu niezaprzeczalnie na pierwszym miejscu wylądował motyw mafii :) Dalej jest też age gap, ale taki w granicach rozsądku (9-16 lat), one house trope, blizny emocjonalne, dotknij ją a zginiesz. Wcześniej nie lubiłam motywu reverse haremu, ale teraz jest w moim top 3. Nie lubię motywu zdrady, takiej zamierzonej perfidnej, z premedytacją, gdy wiadomo, że rani ona drugą osobę.

 

Gdybyś miała opisać tę książkę trzema słowami - jakie by to były?

Tajemnica, poświęcenie, fascynacja.

 

Możemy chyba już powiedzieć, że wkrótce pojawi się drugi tom „W jego rękach”. Czy zdradzisz nam coś na jego temat?

Drugi tom jest bardzo spicy. W pierwszym był slow, w drugim mamy mocny burn :)

 

Jakie są Twoje najbliższe plany wydawnicze?

W maju wychodzi moja trzecia książka, która też jest romansem mafijnym (zaskoczenie, prawda? :D), potem wyjdzie druga część "W jego rękach", czyli "W jego rękach. Rzeczywistość", a na przełomie roku w Edito wyjdzie moja piąta historia, dla odmiany dark erotyk z reverse haremem. Jakaś tam mafia w jego tle oczywiście się pojawi, ale tak delikatnie :)

 

Zestaw książek K. Bennett - grafika