Recenzje
Fake Closeness
Tytuł: "Fake closeness" Autor: Pospolite Data premiery: 28.04.2026r. Wydawnictwo: @wydawnictwo.beya Lubicie jeść? 😁 Zdrowo czy nie dbacie o to? :) . . . "Fake closeness" to książka która przyciągnęła mnie do siebie swoim opisem. Szkoła średnia i udawany związek? Tak! Biorę! Czytam 😁 No i... to był strzał w dziesiątkę! Naprawdę! Pomimo tego, że niektóre rzeczy czy sytuacje w powieści były dla mnie absurdalne to i tak nie miało to dla mnie większego znaczenia, bo ta historia dostarczyła mi samych przyjemnych chwil. . Język autorki prosty, lekki styl pisania, a to naprawdę ważne! A motyw love/hate nabrało tu innego znaczenia 🤭 Sophia miała charakterek...oj miała! Na każdym kroku dawała to odczuć Archerowi... aż mi go żal momentami było... wiem, że oboje byli sobie "winni" swojej pogmatwanej sytuacji, ale... uważam, że Archer to fajny bohater. Przynajmniej ja go bardzo polubiłam. . Sprawy biznesowe i polityczne były dosyć zakręcone, a to że dwójka tak młodych ludzi to wszystko ogarnia? Szacun...ale to właśnie ten jedyny mały minusik. Wydawało mi się to trochę odrealnione. Ale w końcu to fikcja, więc...tu moze się dziać wszystko to, na co autor ma ochotę 💙 . Bardzo miło spędziłam czas z tą lekturą i mam cichą nadzieję, że przeczytam drugą część, bo chcę poznać dalsze losy bohaterów 🥰
Hokej, duma i uprzedzenie
🏒 Są takie książki, które już samym pomysłem potrafią kupić moje czytelnicze serce. „Hokej, duma i uprzedzenie” to właśnie jeden z takich tytułów. Uwielbiam wszelkiego rodzaju reinterpretacje klasycznych historii, a jeszcze bardziej wtedy, gdy autorzy decydują się przenieść znane motywy do zupełnie nowych realiów. Połączenie „Dumy i uprzedzenia”, podróży w czasie i hokeja wydawało się szalone, ale okazało się zaskakująco udane. 📚 Historia rozpoczyna się w momencie, gdy Tucker Taylor, zawodowy hokeista NHL, po niefortunnym wypadku trafia do Anglii początku XIX wieku. Nagle zostaje pozbawiony wszystkiego, co znał. Nie ma technologii, nowoczesnych udogodnień ani świata, do którego przywykł. Jest za to epoka regencji, sztywne zasady społeczne i kobieta, która wywraca jego uporządkowane życie do góry nogami. 🌿 Lizzy Wooddash od pierwszych stron skradła moją sympatię. To bohaterka inteligentna, niezależna i odważna. Nie zamierza podporządkowywać się oczekiwaniom społeczeństwa tylko dlatego, że taka jest tradycja. Marzy o własnej wolności, kocha książki i nie boi się mówić głośno tego, co myśli. W czasach, gdy od kobiet oczekiwano przede wszystkim dobrego zamążpójścia, jej postawa robi ogromne wrażenie. To właśnie takie bohaterki lubię najbardziej. ⏳ Jednym z największych atutów tej historii jest motyw podróży w czasie. Mam ogromną słabość do takich fabuł i tutaj również świetnie się bawiłam. Autorka umiejętnie pokazuje zderzenie dwóch światów. Współczesny sportowiec musi odnaleźć się w rzeczywistości pełnej konwenansów, a jego zachowanie niejednokrotnie prowadzi do zabawnych sytuacji. Jednocześnie za lekkim tonem kryją się refleksje dotyczące wolności, wyborów i tego, jak bardzo miejsce oraz epoka wpływają na nasze życie. 💜 Relacja pomiędzy Lizzy i Tuckerem rozwija się w bardzo naturalny sposób. Początkowo wszystko wydaje się jedynie elementem dobrze przemyślanego planu, który ma pomóc bohaterce zdobyć upragnioną niezależność. Szybko okazuje się jednak, że serce nie zawsze zamierza współpracować z rozsądkiem. Między bohaterami pojawia się chemia, która sprawia, że z przyjemnością śledzi się każdy ich wspólny dialog i kolejne spotkania. ✨ Bardzo spodobało mi się również to, jak wyraźnie czuć tutaj inspirację klasyką. Znajome motywy zostały podane w świeżej, współczesnej formie, dzięki czemu historia zachowuje swój wyjątkowy charakter. To nie jest zwykłe odtworzenie znanego schematu, ale raczej kreatywna zabawa literackim pierwowzorem. 🌸 „Hokej, duma i uprzedzenie” okazało się dla mnie lekką, uroczą i niezwykle przyjemną lekturą. To książka, która łączy romans, humor, podróże w czasie i klimat epoki regencji w sposób, który naprawdę działa. Jeśli tak jak ja lubicie historie inspirowane klasyką, silne bohaterki oraz motyw przenoszenia się między epokami, zdecydowanie warto dać tej książce szansę.
I will wait for you
Po skończeniu tej książki miałam dość mieszane odczucia. Nie mogłam powiedzieć, że była zła, ale jednocześnie nie wzbudziła we mnie większych emocji i nie została ze mną na dłużej. Czytało mi się ją całkiem sprawnie, jednak przez większość czasu brakowało mi czegoś, co naprawdę zaangażowałoby mnie w historię i sprawiło, że nie chciałabym odkładać jej na bok. Największy problem miałam z bohaterami i relacjami między nimi. Angelina była postacią, którą momentami rozumiałam, ale równie często zwyczajnie mnie irytowała. Wychowanie pod ciągłą kontrolą braci wyjaśniało jej ograniczone spojrzenie na świat, jednak niektóre jej decyzje były dla mnie naprawdę nielogiczne. Na przykład rozmowa o założeniu firmy, kiedy stwierdziła, że ewentualna porażka niczego im nie odbierze. To było tak idiotyczne i nieodpowiedzialne, że przez moment nie wierzyłam, że padły takie słowa. Sam wątek romantyczny miał swój urok. Podobało mi się, że Xavier był dla Angeliny pierwszą prawdziwą miłością i było widać jej nieporadność oraz zachwyt nowym uczuciem. Dzięki temu wątkowi widziałam, jak bardzo życie w "złotej klatce" wpłynęło na jej dorastanie. Jednak ten element nie został poprowadzony idealnie. Zabrakło między nimi chemii uczuć, które wskazywałyby na to, że to wszystko jest naturalne. Trochę szkoda było mi także niewykorzystanego potencjału wątku porwania Angeliny. Miałam nadzieję, że to poważne wydarzenie będzie miało swoją rolę w fabule i jakoś ruszy akcję książki. Jednak zostało potraktowane po macoszemu, bardziej jako jej przelotne wspomnienie niż coś, co mogłoby mieć wpływ na rozwój historii. Zainteresował mnie motyw opiekuńczych braci, choć ich zachowanie często mnie denerwowało, to z drugiej strony autorka bardzo dobrze pokazała, skąd wynikała ich potrzeba kontrolowania Angeliny. Również bardzo wyczekiwałam momentu, w którym zrozumieją, że troska nie równa się odbieraniu komuś wolności. Ich relacja była naprawdę bardzo fajna, pełna zabawnych sprzeczek, czułości i to było naprawdę dobre. 3/5
Regret Me Not
To moje pierwsze spotkanie z twórczością @ludka_autorka i już wiem, że nie ostatnie. Po skończeniu tej historii zostałam z tym bardzo przyjemnym uczuciem ekscytacji i myślą: okej, na kolejną książkę tej autorki będę czekać niecierpliwie. „Regret Me Not” okazało się dokładnie tym, czego potrzebowałam — choć wcześniej nawet nie zdawałam sobie z tego sprawy. To była doskonała rozrywka: lekka, ale nie powierzchowna; błyskotliwa i inteligentna, a jednocześnie pełna emocji i momentów, które naprawdę angażują. Największą siłą tej historii są dla mnie bohaterowie. Cove i Calloway to totalna mieszanka wybuchowa i świetny przykład tego, że przeciwieństwa naprawdę potrafią się przyciągać. Ona — spontaniczna, żyjąca chwilą i trochę nieprzewidywalna. On — uporządkowany, racjonalny i pozornie całkowicie spoza jej świata. Ich dynamika jest pełna przekomarzań, napięcia i momentów, które sprawiają, że bardzo szybko zaczyna się kibicować tej relacji. Ogromnym plusem jest też narracja z perspektywy obojga bohaterów. Dzięki temu dużo łatwiej zrozumieć ich decyzje, emocje i to, co dzieje się między nimi. Takie prowadzenie historii zawsze daje mi poczucie większej bliskości z postaciami — i tutaj zadziałało idealnie. No i nie mogę nie wspomnieć o Furdinandzie — zwierzęcy bohater skradł kawałek mojego serca i dodał tej historii jeszcze więcej uroku 🐾 Styl autorki jest bardzo naturalny, płynny i swobodny — czyta się to z ogromną łatwością, a strony znikają zdecydowanie za szybko. Jeśli lubicie romans z charakterem, świetną chemią między bohaterami i historię, która jednocześnie bawi i daje emocje — zdecydowanie warto 💙
Włoskie komplikacje
,,DAŁAM SIĘ NAMÓWIĆ NA WIELE GLUPST, ALE TERAZ TO JUŻ PRZESADZIŁAŚ.” ✍Lisa Carter to roztrzepana, pełna energii cukierniczka mieszkająca w Londynie. I tak się składa, że właśnie dostała zaproszenie na ślub swojej przyjaciółki Emmy i Leo do Włoch. To idealna okazja by mogła lekko zwolnić i przemyśleć parę spraw. Niestety już na lotnisku orientuje się, że nie będzie tak kolorowo i pięknie, gdy napotyka tam brata panny młodej - Adama. A obraz tego mężczyzny niekoniecznie pozytywnie zapadł jej w pamięci… ✍Kochani tak jak wspomniałyśmy na początku ,, Włoskie komplikacje” to idealny letniaczek. Jedyne czego potrzebujecie to: książka, leżak , okulary i najlepiej lemoniadę brzoskwiniową ( czytając książkę będziecie wiedzieli o co chodzi 😉) i uwierzcie nam wciągnie Was od pierwszych słów. My standardowo pochłonęłyśmy ją w dwa wieczory, bo jak coś nam się podoba to nie ma zmiłuj, zapominamy o wszystkim. A ta historia wciągnęła nas totalnie. Ten Włoski klimat jest tak fajnie przedstawiony, że przenosi nas w te słoneczne miejsca. Winiarnie, zachody i wschody słońca, włoskie słówka, pełni radości i miłości ludzie - no chyba lepiej nie dało się tego odzwierciedlić. Tutaj autorka już za same takie małe szczegóły powinna dostać medal. Rewelacyjne również było dodanie do historii właśnie tej brzoskwini, która stała się głównym daniem i ,,wisienką” na torcie równocześnie 😂 Myślę, że znajdą się osoby, które przyznają mi rację. Mamy cichą nadzieję, że autorka posunie się o krok dalej i stworzy jeszcze inne owocki , kto wie 🤭🤫 Dobór bohaterów też nie był przypadkowy. Dwa silne charaktery lubiące stawiać na swoim, ale z miękkim serduszkiem. Natomiast totalnie z innym poglądem na przyszłość. Lisa żyła chwilą. Wydaje nam się, że wierzyła w teorie - nic nie dzieje się bez przyczyny i trzeba czerpać radość z małych rzeczy. Natomiast Adam wydaje się być takim poukładanym facetem. Może niekoniecznie z planem na miłość, ale na pewno z planem na życie i przyszłość. Praca, obowiązki, poukładane i zaplanowane zadania. Czyli tak jak postanowił tak musi być. Dlatego we dwoje tworzą mieszankę, którą koniecznie musicie poznać. Jeśli chcesz poczuć Włoski klimat i temperament to ta książka jest właśnie dla Ciebie.