Recenzje
Frenemy. Przyjaciel czy wróg?
☆"Frenemy. Przyjaciel czy wróg?" - Lauren Price☆ "-Dlaczego miałabyś chcieć mi pomagać? -Bo się przyjaźnimy - mówię, tym razem już pewniejszym głosem. Chase odwraca się w stronę szafek po przeciwnej stronie korytarza. Wypuszczam powoli powietrze, żeby uspokoić walące serce. -Posłuchaj...Eee... Wiem, że nie mam pojęcia co się z tobą dzieje, ale widzę, że cierpisz. Chcę tylko pomóc." Lekka, słodka i interesująca to przymiotniki, którymi mogę określić tą książkę. Bardzo przyjemnie mi się ją czytało i była miłą odskocznią od książek o innej tematyce. Erika ma jeden cel:dostać się na Stanford. Żeby jej się to udało musiałaby bardziej wyróżniać się na tle szkoły. Z pomocą przychodzi jej dyrektorka która chce żeby pomogła jej znaleźć dowody potrzebne na wyrzucenie Chase'a. Główna bohaterka stoi na przepaści: z jednej strony ma szansę dostać się na wymarzone studia i zadowolić rodziców, z drugiej wyrzuciłaby ucznia, który nie jest wcale taki zły. Jak postąpi główna bohaterka? Historia tej dwójki bardzo mi przypadła do gustu, motywy found family czy strangers to lovers zdecydowanie urozmaiciły książkę. Na początku jest nudna, ale nie zniechęcajcie się: warto poczekać na rozwój akcji. Chase to jest tak delikatna i ciekawa osoba, nawet nie wiecie jak bardzo mi się go żal robiło. Tak samo z Erika, która musiała dorównywac siostrze na każdym kroku. Żadnych błędów gramatycznych, składniowych i nie spójnej fabuły nie zauważyłam. Ocena:⭐️⭐️⭐️⭐️/5
Muza rockmana
Sława, choroba, tajemnice, śmierć, tęsknota oraz miłość, dla której różnica wieku nie ma znaczenia. Właśnie to znajdziecie w książce „Muza rockmana” oraz mnóstwo emocji, zabawne momenty i wzruszające chwile. Emily Applewood — młoda kobieta poszukująca swojej ścieżki zawodowej. Przypadkowo udaje jej się dostać pracę asystentki podczas trasy koncertowej jednego ze znanych zespołów. Jednak jej obecność na pustyni wcale nie była przypadkowa. Dziewczyna mimo młodego wieku doświadczyła ogromnej straty, jak i traumy, co wpłynęło na jej psychikę i postrzeganie siebie. Emily wiele razy była dla siebie zbyt surowa i nie pozwalał sobie w pełni cieszyć się życiem, na szczęście na swojej drodze spotkała mężczyznę, który pomógł jej uporać się ze stratą przyjaciela. Tristan Daltrey — wokalista zespołu Delirious Jones, przystojny, wytatuowany z charakterystycznym zachrypniętym głosem. Jako muzyk ma rzeszę fanek, które nie tylko kochają jego muzykę, ale również jego samego. On również kocha to, co robi, ale ciągłe koncerty i interakcje z fanami bywają męczące. Mężczyzna tęskni za normalnym życiem, w którym mógłby na chwilę odpocząć od tego wszystkiego i poczuć się jak zwykły człowiek, a nie popularna gwiazda rocka. Od początku polubiłam Tristana za to, że był sobą, nie udawał, nie robił niczego tylko dla pieniędzy. Widać było, jak cierpi przez swoje problemy zdrowotne, może nie tak fizycznie, jak psychicznie. Podobały mi się wycieczki Emily do apteki i zabawne pomysły Tristana związane z tymi wyprawami. Ich wspólne chwile były przepełnione rozmowami i poznawaniem siebie. Chociaż dzieliła ich spora różnica wieku, to od początku czuć było między nimi chemię. Bardzo ciekawa, a zarazem wzruszająca były ta część książki, w której Tristan próbowała lepiej poznać Jacoba. Jego spotkanie z rodzicami chłopaka, a także odwiedzanie miejsc, które lubił, to sprawiło, że jeszcze bardziej polubiłam głównego bohatera. „Muza rockmana” idealnie trafiła w mój gust, dawno nie czytałam książek z wątkiem muzycznym, a bardzo je lubię. Czytając, przypomniałam sobie o mojej ulubionej serii „Bezmyślna” od S.C. Stephens, którą czytałam już dwa razy i chętnie przeczytałabym ją trzeci. Spośród książek Penelope Ward ta plasuje się u mnie na drugim miejscu wśród moich ulubionych. Pierwsze miejsce należy do „Zadanie: nie zakochać się!”. „Muza rockmana” to naprawdę świetna książka, do której na pewno jeszcze kiedyś wrócę, a Wam polecam się z nią zapoznać.
Ariana Grande. Głos, który podbił świat. Supergwiazdy
Czy zastanawialiście się kiedyś jaką drogę musieli przejść w swoim życiu piosenkarki i piosenkarze, którzy obecnie są rozpoznawani na całym świecie, a ich muzykę zna dosłownie każdy? 🎶 Sława nie bierze się znikąd, a za karierą zawsze stoi historia pełna wyrzeczeń, ciężkiej pracy i determinacji. ✨️ „Supergwiazdy” to inspirujące biografie muzyczne, w których poznajemy życie największych ikon POPu. To opowieści o dzieciństwie, pierwszych marzeniach i trudnych wyborach, które ukształtowały ich drogę na szczyt. Bo - jak się okazuje - sam talent często nie wystarcza, by przebić się w świecie pełnym konkurencji. W serii znajdziecie już trzy pierwsze tomy: ⭐ "Taylor Swift. Od marzeń do gwiazd" ⭐ "Harry Styles. Opowieść o talencie, wolności i muzyce" ⭐ "Ariana Grande. Głos, który podbił świat". Dzięki tym książkom dowiecie się m.in. kiedy u Taylor Swift pojawiła się myśl, by zostać piosenkarką (a nie maklerką giełdową jak jej rodzice!), jak nazywał się pierwszy szkolny zespół Harry’ego Stylesa czy jak wyglądały początki kariery Ariany Grande. To książki pełne ciekawostek idealne zarówno dla fanów, jak i dla tych, którzy lubią historie o spełnianiu marzeń 🎤🎶 A Wy lub Wasze dzieci, po którą książkę sięgnelibyście jako pierwszą? 💬
Nowa klauzula. Kontrakt #2
„To tylko jeden z etapów naszej wspólnej podróży, a nie koniec drogi” Katharine - szlachetna mama oraz Richard - rodzinny biznesmen branży reklamowej. Życie Katharine i Richarda zarówno prywatnie, jak i zawodowo jest idealne. Są szczęśliwym małżeństwem z dwoma zdrowymi córkami, a w pracy odnoszą sukcesy. Jednak pewien wypadek wszystko zmienia. Richard już nie jest tym zimnym i obojętnym mężczyzną z początku znajomości z Katy. Ma on ogromne pokłady cierpliwości i odkąd otworzył się na miłość jest bardzo czuły. Życie Katy także się odmieniło, a ona czuła się nie tylko szczęśliwa, ale i spełniona. Ta książka pokazuje prawdziwe życie, problemy, codzienność i nie jest w żaden sposób przesłodzona. Jednego dnia możesz mieć wszystko, dostać awans, zostać mentorem, by innego to stracić. Wypadek Richarda okazał się bardzo poważny, a łzy w oczach Katy wywołały praktycznie i moje. Cała droga bohaterów była trudna, a rekonwalescencja pełna bólu i cierpnia. Nie dziwił mnie stan psychiczny Richarda, który niestety wpłynął na najbliższe otoczenie. To była batalia i choć czasem chciałam nim potrząsnąć, sama nie wiem, czy miałabym tyle siły, ile on i Katy. Bo to ona i jego córki były powodem, dla którego pragnął walczyć, musiał to sobie tylko ponownie uświadomić. Obydwoje toczyli wojnę pomiędzy jasnością, a mrokiem. To wspaniałe, jak mieli wokoło siebie lojalnych i kochających ich ludzi, którzy w każdej chwili służyli pomocą. Takich osób to tylko ze świecą szukać. Bardzo podoba mi się, jak szczegółowo zostało to opisane i spory czas został poświęcony walce Katy, kiedy Richard był w śpiączce, pobycie w szpitalu i jego rehabilitacji o odzyskanie sprawności. Kocham te rodzinę i niesamowicie została poprowadzona ich droga i mam nadzieję, że jedyne czego doznają, to samego dobra. Cieszę się też, że dostaliśmy więcej rozdziałów z perspektywy Katy. A to wszystko dopełniały dwie słodkie córki. Paplanie Gracie było ujmujące, a istotą ich życia była rodzina. Katharine i Richard w walce o siebie i rodzinę byli przepełnieni miłością.
Śmiertelna królowa
ৎ🜲୭ Śmiertelna Królowa D. A. Bereta Gatunek wampirów zupełnie odbiega od dotychczasowej, znanej nam wszystkim wizji rasy żyjącej nocą i pożywiającej się krwią. Autorka proponuje świeże spojrzenie i niejako „odbiera” ikoniczne symbole popkulturowego wampiryzmu. Mają kły, ale nie piją krwi. Są długowieczne, ale da się je zabić. W ich żyłach płynie srebrna krew. A ich główną cechą jest bladość oraz nieco zwiększona szybkość i siła. Myślę, że taka interpretacja może znaleźć swoich zwolenników, choć fani klasycznych wampirów raczej nie będą w pełni zadowoleni. Moim zdaniem rasa wampirza została tutaj dość mocno “odarta” z charakterystycznych cech i zabrakło mi czegoś - poza wyjątkową okrutnością -co wyraźnie odróżniałoby ją od ludzi. Fabuła rozwija się bardzo powoli. Nie ma tu zbyt wiele akcji, plot twistów czy naprawdę porywających momentów, przez co trudno było mi w pełni wczuć się w klimat. Całość momentami wydawała się nieco jałowa - zabrakło mi chemii między bohaterami, głębszych relacji i bardziej angażujących dialogów. Slow burn został tu potraktowany bardzo dosłownie - główni bohaterowie przez długi czas pozostają wobec siebie obojętni, a dopiero pod koniec zaczynają stopniowo się do siebie zbliżać. Ich relacja jest nieśmiała ale na swój sposób całkiem urocza. Jeśli chodzi o bohaterów, mam raczej mieszane odczucia. Ciągłe zmiany decyzji Calvi bywały męczące. Natan sprawiał wrażenie zbyt spokojnego, a nawet nieco nieśmiałego, co nie do końca pasuje mi do roli władcy. Z kolei Dymitr wydał mi się postacią dość jednowymiarową, której główną cechą był głupkowaty charakterek. Na plus zdecydowanie wyróżnia się motyw matriarchatu w królestwie. Królowa ma zawsze ostatnie słowo, stoi wyżej niż jej małżonek i to ona odgrywa kluczową rolę co jest ciekawą odmianą. Autorka wykreowała naprawdę przyjemny świat i dobrze uzasadniła, dlaczego niektóre rzeczy działają w ten, a nie inny sposób, choć zabrakło mi tu rozwinięcia reszty świata, jakichś wzmianek, jakichś smaczków. Pozytywnie zaskoczyły mnie także rymowanki i krótkie wierszyki wplecione w tekst z pewnością jest to ciekawy, budujący klimat dodatek. Ostatni rozdział i zakończenie pozostawiają ciekawość i nutkę niedosytu, więc jeśli nadarzy się okazja, z ciekawości sięgnę po kontynuację.