Bony podarunkowe Podaruj prezent
ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Frenemy. Przyjaciel czy wróg?

Są książki, które bierzesz do ręki z myślą, że to będzie lekka, młodzieżowa historia… a kończysz z głową pełną przemyśleń i lekkim ciężarem na sercu. Tak właśnie miałam z „Frenemy: przyjaciel czy wróg” Lauren Price. Na początku wydaje się, że to opowieść o typowych relacjach nastolatków - przyjaźń, szkoła, emocje, trochę dram. Ale im dalej w historię, tym bardziej widać, że to książka o czymś znacznie głębszym. O tym, jak bardzo relacje mogą być skomplikowane. Jak cienka jest granica między bliskością a rywalizacją. I jak łatwo można się pogubić w emocjach, kiedy tak bardzo chce się być dla kogoś ważnym. Jeśli chodzi o fabułę, to naprawdę mnie wciągnęła. Nie jest to historia oparta na jednej wielkiej akcji - tutaj wszystko dzieje się w relacjach, w niedopowiedzeniach, w drobnych gestach i słowach, które potrafią znaczyć więcej, niż się wydaje. Bardzo podobało mi się to, jak autorka stopniowo buduje napięcie. Nie dostajemy wszystkiego od razu - zamiast tego odkrywamy kolejne warstwy tej historii, poznajemy bohaterów coraz lepiej i zaczynamy rozumieć, co tak naprawdę dzieje się między nimi. Motyw „frenemy” został tutaj pokazany w sposób, który naprawdę daje do myślenia. To nie jest prosta relacja typu „lubię - nie lubię”. To coś dużo bardziej skomplikowanego. To przywiązanie, które jednocześnie potrafi ranić. To potrzeba bliskości zmieszana z zazdrością. To relacja, która potrafi być jednocześnie najważniejsza i najbardziej toksyczna. I właśnie dlatego ta książka jest tak dobra - bo jest prawdziwa. Ogromnym atutem są dla mnie bohaterowie. To nie są postacie idealne, które zawsze wiedzą, co robić. Wręcz przeciwnie - popełniają błędy, ranią siebie nawzajem, czasem podejmują decyzje, które trudno zrozumieć. Ale to właśnie sprawia, że są tak autentyczni. Podczas czytania miałam bardzo mieszane emocje. Były momenty, kiedy naprawdę kibicowałam bohaterom, chciałam, żeby wszystko się ułożyło… a chwilę później byłam sfrustrowana ich zachowaniem. I to jest coś, co uważam za ogromny plus - bo oznacza, że ta historia naprawdę angażuje emocjonalnie. Relacje między bohaterami są tutaj absolutnie kluczowe. Są napięte, skomplikowane i momentami bardzo intensywne. Widać w nich zazdrość, potrzebę akceptacji, strach przed odrzuceniem, ale też momenty prawdziwej bliskości. To wszystko jest pokazane w bardzo naturalny sposób, bez przesady i bez sztuczności. Jeśli chodzi o styl autorki, to jest on bardzo przystępny i lekki, co sprawia, że książkę czyta się naprawdę szybko. Język jest dopasowany do młodzieżowego klimatu, dzięki czemu wszystko brzmi naturalnie i wiarygodnie. Jednocześnie autorka potrafi dobrze oddać emocje - w prosty sposób, ale taki, który trafia. Bardzo podobało mi się też to, że mimo lekkości stylu, książka porusza ważne tematy. To nie jest tylko historia „dla rozrywki” - to historia, która pokazuje, jak relacje mogą wpływać na nasze samopoczucie, poczucie własnej wartości i sposób postrzegania siebie. Oczywiście są też elementy, które mogłyby być jeszcze lepsze. Momentami miałam wrażenie, że niektóre wątki zasługują na większe rozwinięcie. Niektóre relacje czy sytuacje miały ogromny potencjał emocjonalny i aż prosiły się o to, żeby zostać bardziej pogłębione. Czasami też tempo było trochę nierówne - niektóre momenty działy się bardzo szybko, przez co chciałabym mieć więcej czasu, żeby je „przeżyć”. Mimo tego uważam, że książka naprawdę robi świetną robotę jako historia o relacjach i emocjach. To jedna z tych książek, które mogą wydawać się proste, ale tak naprawdę poruszają ważne i trudne tematy. Dlaczego polecam tę książkę? Bo pokazuje coś, z czym wiele osób może się utożsamić. Bo mówi o relacjach, które nie są idealne. Bo pokazuje, że przyjaźń nie zawsze wygląda tak, jak powinna… i że czasami trzeba nauczyć się stawiać granice. Jeśli lubicie książki o emocjach, o relacjach i o tym, jak skomplikowane potrafią być więzi między ludźmi - szczególnie w młodym wieku - to „Frenemy: przyjaciel czy wróg” zdecydowanie jest czymś, po co warto sięgnąć. Dla mnie to była historia, która wciągnęła mnie emocjonalnie i zostawiła z wieloma przemyśleniami. I właśnie za to cenię ją najbardziej.

zaczytana.livia.bookstagram Kandulska Oliwia

Do wesela się zagoi

Q: Jaka była Twoja pierwsza myśl po przebudzeniu? Ta historia otula jak ciepły koc w środku zimy - spokojna, miękka, a jednocześnie pełna emocji, które rozgrzewają od środka. Relacja Sutton i Hugh zaczyna się od chłodu i dystansu, ale z każdą kolejną stroną coś zaczyna się między nimi zmieniać. Ona - żywiołowa, trochę chaotyczna, niosąca na barkach więcej, niż powinna. On - wycofany, uporządkowany, zamknięty w swoim świecie. Dwa przeciwieństwa, które w zimowej scenerii powoli uczą się siebie nawzajem. „Do wesela się zagoi” to jednak coś więcej niż tylko romantyczna historia. To opowieść o zaufaniu, o tym, jak trudno jest wpuścić kogoś do swojego świata, kiedy życie nauczyło cię radzić sobie samemu. O tym, że miłość nie zawsze pojawia się w idealnym momencie. Czasem przychodzi wtedy, gdy jesteśmy zmęczeni, zagubieni i zupełnie niegotowi, by ją dostrzec. I właśnie to sprawia, że ta historia jest tak bardzo prawdziwa i bliska. Styl autorki pozostaje lekki i naturalny. Dialogi brzmią swobodnie, relacje między bohaterami rozwijają się płynnie, a humor pojawia się dokładnie tam, gdzie trzeba - przełamując bardziej emocjonalne momenty. Książkę czyta się szybko, niemal jednym tchem, ale zostawia po sobie coś więcej niż tylko chwilową przyjemność. To ciepło, które zostaje na dłużej i sprawia, że chce się wracać myślami do tej historii. Najbardziej poruszyło mnie to, jak bardzo ta opowieść jest życiowa. To nie tylko romans, ale też historia o odpowiedzialności, zmęczeniu codziennością, lęku przed kolejnym rozczarowaniem i ogromnej potrzebie bycia dla kogoś ważnym. Może nie jest idealna, może momentami przewidywalna, ale ma w sobie coś niezwykle autentycznego. A na koniec - naprawdę liczę na historię Prestona. Czuję, że Autorka zostawiła tu przestrzeń na jego losy i może zobaczymy jak miłość wpływa na jego działania.

mucha_w_ksiazkach Mucha Joanna

Do wesela się zagoi

Co tu dużo mówić - kolejny raz przepadałam w twórczości autorki ♥️ Powrót do miasteczka Silver Springs należał do naprawdę udanych. Autorka cechuje się naprawdę lekkim stylem, który czyta się bardzo przyjemnie i ciężko oderwać się od lektury. Dzięki połączeniu wielu moich ulubionych motywów przepadałam w tej książce od pierwszych rozdziałów niczym Alicja w Krainie Czarów. Bardzo polubiłam główne bohaterki tej powieści czyli małą Susie (fankę dinozaurów i mumii) oraz Sutton, która stara się być najlepszą mamą dla tej rezolutnej dziewczynki. To kobieta, która żadnej pracy się nie boi. W sylwestrową noc poznaje Hugh. Ten wysoki okularnik jest nieco wycofany, kocha tabelki Excela i wydaje się być strasznym gburem. Ich znajomość nie zaczyna się najlepiej, tym bardziej że oboje mają zorganizować ślub swoich najlepszych przyjaciół. Nie zabraknie zabawnych nieporozumień jednak ostrzegam, ten niepozorny facet skradnie wasze serca! To typ, który może nie wygląda i nie sprawia dobrego pierwszego wrażenia ale wszystko co powie i zrobi roztopi wasze serca. Facet idealny i to do kwadratu. Jego troskliwość i opiekuńczość względem dziewczyn była niesamowita. Tym bardziej, że nie zabrakło tych kryzysowych lub niebezpiecznych momentów dla bohaterów. Ja jestem oczarowana i przyznam, że mam rozbudzone nadzieję na trzeci tom tej serii. Pozostaje mi trzymać kciuki, by autorka nie powiedziała ostatniego słowa w życiu bohaterów miasteczka.

sroka_w_ksiazkach Sroka Marzena

Obietnice pod gwiazdami

A & M: To historia Amy Cook, która po wydarzeniach z poprzedniego lata próbuje odnaleźć się w codzienności, która okazuje się znacznie trudniejsza, niż mogła się spodziewać. Choć wcześniej udowodniła sobie, że potrafi być silna i odważna, rzeczywistość szybko ją weryfikuje -zostaje przytłoczona obowiązkami, samotnością po wyjeździe najlepszej przyjaciółki Mel oraz problemami w relacji z Bostonem, który zaczyna się rozpadać. Kolejne wakacje i powrót na obóz mają być dla niej chwilą oddechu, jednak zamiast tego stają się serią nowych wyzwań. Amy musi zmierzyć się nie tylko z prawdą o swoim związku, ale też z trudną współlokatorką, odpowiedzialnością za Camerona oraz sytuacjami wymagającymi odwagi i stanięcia w obronie innych. To właśnie te momenty pokazują jej rozwój - nie jako idealnej bohaterki, ale osoby, która mimo wątpliwości i zmęczenia wciąż próbuje robić to, co słuszne. Książka wyróżnia się klimatem -letnim, trochę nostalgicznym, pełnym nocnych spacerów, rozmów i emocji, które dzieją się gdzieś pomiędzy słowami. Dużą rolę odgrywają tu relacje: przyjacielskie, rodzinne i romantyczne, pokazane w sposób dość realistyczny, bez ich idealizowania. Jednocześnie tempo historii jest raczej spokojne, a fabuła skupia się bardziej na przeżyciach bohaterów niż dynamicznej akcji, co nie każdemu może przypaść do gustu, ale dla nas było to naprawdę czymś fajnym!!💙✨

rozczytane._ Wolska, Zacharska Michalina,Anna

Fragile Shadow

Czy warto dawać ludziom drugą szansę? „Fragile shadow” to książka, która porusza trudne tematy związane z prześladowaniem i samookaleczeniem. Meridia Lory nigdy nie należała do szkolnej elity, wręcz przeciwnie - jest głównym obiektem kpin innych uczniów. Dziewczyna coraz trudniej znosi obelgi rówieśników, a szalę goryczy przelewa moment, w którym jej nagie zdjęcia trafiają do Internetu. Po tym incydencie Lory znika ze szkoły i wraca do niej dopiero po roku. Nie tylko zmieniała swój wygląd, ale także podejście do ludzi. Teraz nie jest już tą kruchą i podatną na innych dziewczyną - a przynajmniej bardzo się stara. Nie tylko Meridia się zmieniła, ale także jej wróg numer jeden - Azrael Rave. Chłopak proponuje dziewczynie układ. Czy nagła zmiana jego zachowania ma jakieś drugie dno? Jak ta historia skończy się dla Meridii Lory? Powiem tak, kiedy zaczęłam czytać tę historię, początkowo czułam się, jakbym była już „za stara” na tego typu książki. Jest ona napisana w taki sposób, że miejscami rzeczywiście czułam, że może ona do mnie nie trafić tak, jak powinna, bo nie zaliczam się już do głównej grupy odbiorców. Natomiast to, co wydarzyło się pod koniec, zaskoczyło mnie i to bardzo. Kompletnie nie spodziewałam się takiego zwrotu akcji. Do teraz jestem w szoku - a jeśli historia potrafi uśpić moją czujność, to doceniam to bardziej niż cokolwiek innego. Łzy się polały, a szok pozostał do teraz. Książka porusza bardzo trudne, ale i ważne tematy. Warto mieć na uwadze, czy czasem wśród nas ktoś nie potrzebuje pomocy. Choć nadal czuję, że nie ja byłam jej docelowym odbiorcą, to dla samego plot twistu zdecydowanie nie żałuję, że ją przeczytałam. 

angel.in.books Rokowska Angelina