Recenzje
Aberracja mroku
♾/5⭐ Moja recenzja : Ta książka to cudo! Naprawdę uwierzcie mi i to przeczytajcie! Nie dość że wyciągnęła mnie z zastoju to naprawdę lekko, szybko i przyjemnie się ją czyta. Coraz bardziej skłania mnie do powiedzenia że twórczość autorki jest naprawdę świetna! Żeby nie zaspojlerować wam za dużo ponieważ że relacja głównych bohaterów i to jak radzą sobie z problemami jest opisane cudownie. Relacja Renese i Jasvera jest oparta na zaufaniu i wyczekiwaniu na więcej. Renese jest zamkniętą postacią oraz ma bardzo dobre serce za to Jasver jest zaborczym gburem który podpali świat żeby tylko uratować lub zrobić przyjemność swojej ukochanej. Książka jest naprawdę cudownie napisana i nie chce wam zdradzać za dużo bo naprawdę musicie się sami przekonać !!!
Aberracja mroku
Tak dawno nie czytałam książek Moniki, a przecież to właśnie jej twórczość była jedną z pierwszych, po które sięgnęłam jeszcze na Wattpadzie. Ta historia była dla mnie jak powrót do domu. Można powiedzieć, że Renese Astor ma wszystko, czego pragną inni - niezwykłą urodę, za którą każdy się ogląda. Dla niej jednak to prawdziwe przekleństwo. W jej życiu pojawia się tajemniczy Jasver, który proponuje dziewczynie udawany związek, by mogła uwolnić się spod kontroli ojca tyrana. Renese szybko zauważa, że przy mężczyźnie czuje się bezpiecznie, co zdarza się jej niezwykle rzadko, a granica między udawaniem a prawdą zaczyna się zacierać. Autorka doskonale wie, jak stworzyć męską postać, w której można się zakochać. Jasver jest tajemniczy, opiekuńczy i „trochę” zaborczy, ale jednocześnie niesamowicie gorący. To czysta obsesja i miłość, która zdarza się niezwykle rzadko. Przyciąga jak magnes, a opisy fascynacji Renese doskonale oddają jego wyjątkowość. Czy facet może być jednocześnie słodki, gorący i męski? Monika udowodniła, że zdecydowanie tak. Renese to moja słodka, skrzywdzona dziewczyna, która potrzebowała jedynie odrobiny miłości. Jej zauroczenie Jasverem rozwijało się powoli, ale właśnie dlatego tak świetnie obserwowało się rodzące między nimi uczucie. Wszystkie jej „pierwsze razy” odbywały się na jej warunkach i w odpowiednim dla niej czasie. Od początku czuła się przy nim bezpiecznie. Ich wspólne pasje, swoboda, z jaką zachowywali się w swoim towarzystwie, drobne gesty i słowa - to wszystko niezwykle mnie rozczulało. To historia o uczuciu silniejszym niż miłość, o obsesji wykraczającej poza schematy, o poczuciu bezpieczeństwa przy odpowiedniej osobie, ale także o trudnych relacjach rodzinnych. Mam ogromną nadzieję, że powstaną kolejne części o braciach Jasvera, bo ich „przypadłość” jest niezwykle ciekawa i z chęcią przeczytałabym więcej na ten temat. Bardzo polecam „Aberrację mroku” - książkę, w której piękno i obsesja zostały połączone w niezwykle intrygujący sposób.
Natalie Eurotrip
Bardzo lubię twórczość Emilii Szelest, dlatego gdy tylko zobaczyłam zapowiedź „Natalie Eurotirp" wiedziałam, że będę chciała ją poznać. Natalia miała odbyć swoją wymarzoną podróż do Paryża, jednak sprawy się komplikują, a bohaterkę czeka wielka przygoda, której absolutnie nikt nie spodziewa, w tym ona sama. Dynamika bohaterki, jest naprawdę zadziwiająca, a zdolność do podejmowania szybkich tryzykownych decyzji godna pozazdroszczenia. Natalie to zupełnie inna osoba niż ja, dlatego niekoniecznie mogłam zrozumieć jej działania i podejmowane przez nią decyzję. „Natalie eurotrip" to przyjemna książka, która czyta się w mgnieniu oka. Biorąc do ręki najnowsza powieść Emilii Szelest, możecie być pewni, że nie grozi wam nuda. Na kartkach tej pozycji znajdziecie również świetny humor, momenty wzruszenia, ale przede wszystkim próbę odnalezienia własnego Żałuję jedynie, że fabuła tej książki nie jest dłuższa, przez co byłaby bardziej rozbudowana a poszczególne wydarzenia opisane bardziej szczegółowo. „Natalie Eurotrip" pokazuje, że warto ryzykować, spełniać marzenia i łapać wiatr w skrzydła, szczególnie jeśli na swojej drodze spotka się odpowiednich ludzi.
Titek i kłótnia z Tosią
Rodzeństwo ma plan. Chcą zrobić dla babci urodzinowe laurki 🎨 Wszystko idzie dobrze… aż do momentu, kiedy nagle okazuje się, że oboje potrzebują dokładnie tej samej rzeczy, żółtej kredki. Emocje szybko biorą górę, ręce sięgają po tę samą kredkę, pojawiają się krzyki i robi się naprawdę gorąco :) Wtedy do akcji wkracza mama. Ale czy to dobrze? W książce znajdziemy odpowiedź :) „Titek i kłótnia z Tosią” to historia bardzo prawdziwa, taka codzienna, w której łatwo zobaczyć własne dzieci (i siebie też). Patrząc na rodzeństwo, można mieć wrażenie, że one ciągle się kłócą. O rzeczy małe, czasem zupełnie błahe ale pod tym wszystkim jest coś dużo większego: miłość. Taka trochę nieporadna, schowana pod złością, taka, która dopiero uczy się, jak się pokazać. Bo dzieci nie zawsze potrafią powiedzieć „jest mi przykro” albo „zależy mi na Tobie” i czasem zamiast tego wychodzi kłótnia. Ta książka pięknie przypomina, że kłótnie są normalne, że można się zezłościć i to jest w porządku, ale też że po każdej burzy przychodzi spokój, można się pogodzić i spróbować jeszcze raz. I że w relacji ważniejsze jest bycie razem niż to, kto miał rację.
Włoskie komplikacje
Jeśli poszukujecie idealnie skrojonego romansu, który będzie Wam towarzyszył na leżaku w otoczeniu gorącej, wakacyjnej aury to zdecydowanie powyższy tytuł to coś dla Was. ‘’Włoskie komplikacje’’ to książka, która posiada wszystkie te cechy, które wyróżniają idealny wakacyjny romans - porywającą fabułę, pikantne sceny, szczyptę humoru, a wszystko to w urokliwej Włoskiej scenerii. Co więcej znajdziemy tu uwielbiane przez czytelników motywy takie jak hate to love, one bed czy też fake dating. Na pewno głównym problemem naszych głównych bohaterów jest brak komunikacji, cała seria niedopowiedzeń i błędne interpretowanie zachowań . W pewnym momencie mamy ogromną ochotę złapać naszą dwójkę i przemówić im do rozsądku . Myślę, że wymuszona bliskość otworzyła oczy Lisy i Adama na oczywiste rzeczy, chociaż początkowo nie są oni w stanie określić swoich uczuć - w sumie to trwa to coś długo. Fajna była chemia pomiędzy bohaterami i kompletnie im nie wychodziło udawanie, że jest inaczej. ‘’Włoskie komplikacje’’ to książka napisana w przyjemnym, lekkim stylu co sprawia, że przez tę historię po prostu się płynie i nim się obejrzymy przewracamy ostatnią stronę. Tak przy okazji brzoskwinie są zabawnym dodatkiem do fabuły, więc ich obecność na okładce ( która swoją drogą jest świetna) zostaje uzasadniona. Relacja bohaterów jest pochłaniająca , ich częste słowne przepychanki bawią, a z czasem pojawia się namiętność . Na końcu czeka nas mały plot twist, który faktycznie zaskakuje. Książkę oczywiście polecam, naszych bohaterów czeka sporo komplikacji na drodze do szczęścia, lecz koniec końców prawdziwa miłość zawsze zwycięża.