Recenzje
Frenemy. Przyjaciel czy wróg?
„Frenemy. Przyjaciel, czy wróg?” To książka, która miło mnie zaskoczyła. Nie ukrywam, że na początku było mi trudno, ale z każdą kolejną stroną historia Eriki i Chase'a wciągała mnie coraz bardziej. Bardzo spodobał mi się wątek relacji tej dwójki. Ciągłe docinki, żarty i stopniowe odkrywanie siebie nawzajem sprawiło, że czytało się to bardzo przyjemnie. A sam Chase? Matko jest on przesłodki. Spodziewałam się szkolnego bad boya, a zastałam Chase'a który pracuje w sklepie z zabawkami i ma duże problemy z zaufaniem. Chłopak okazał się bohaterem o wiele bardziej złożonym, niż mogło, by się wydawać na początku. Pod maską buntownika i łamacza szkolnych serc kryła się samotność i wrażliwość co dodawało mu uroku. Dużym plusem książki jest to, że nie skupia się ona wyłącznie na romansie. Wątki związane ze szkołą, tajemnicami i trudnymi wyborami bohaterów były równie interesujące i dobrze rozwinięte. Każda postać wnosiła coś do historii, dzięki czemu moim zdaniem fabuła nie była nudna. Nie wszystko jednak było idealnie. Niestety na początku irytowało mnie lekko zachowanie głównej bohaterki co na szczęście nie trwało długo. Mogłabym się również przyczepić do troszkę moim zdaniem przeciąganej końcówki książki. Mimo wszystko uważam, że „Frenemy. Przyjaciel, czy wróg?” To lekka, przyjemna oraz momentami śmieszna książka idealna dla fanów romansów i młodzieżówek. Myślę, że zdecydowanie warto dać jej szansę.
Do wesela się zagoi
Książki Ludki Skrzydlewskiej (te które do tej pory przeczytałam) wciągają aż się nie można oderwać i nie inaczej było w tym przypadku. "Do wesela się zagoi" ponownie zabiera nas do Silver Springs i udowadnia nam, że autorka potrafi genialnie balansować między lekką komedią a poruszającym romansem. Głównym wątkiem jest relacja Sutton Clarke i Hugh Hollowaya, gdzie postacie są totalnymi przeciwieństwami, a jednak chemia między nimi jest niesamowita. Los zmusza ich do współpracy w roli świadków na nadchodzącym weselu przyjaciół, co od samego początku generuje potężne pokłady humoru i złośliwości, jako że ich pierwsze spotkanie kończy się spektakularną katastrofą. Największą zaletą tej powieści jest to, jak autorka podeszła do motywu rodzicielstwa zastępczego. Sutton nie jest typową, beztroską bohaterką rom-comu; to zmęczona, pełna lęków młoda kobieta, na którą spadła ogromna odpowiedzialność. Skrzydlewska genialnie pokazuje, jak Hugh powoli przebija się przez jej pancerz obronny, a jego początkowa gburowatość ustępuje miejsca trosce - nie tylko o Sutton, ale i o jej córeczkę. Przez co mimo mojej początkowej niechęci do poruszania tematu dzieci w romansach (często są wrzucane w fabułę bez przemyślania jako zapychacz - a tutaj tak nie było), to skończyłam tę książkę uwielbiając Susie. Książka ma świetne, dynamiczne tempo, choć w okolicach finału staje się mocno przewidywalna i traci odrobinę ze swojej początkowej drapieżności. Niemniej jednak, urok zimowego miasteczka, świetne dialogi i genialnie poprowadzony wątek slow-burn sprawiają, że to jedna z lepszych książek Ludki. Was zachęcam do przeczytania, a sama nie mogę się doczekać następnych książek autorki, na które czekam z niecierpliwością.
Hokej, duma i uprzedzenie
bramkarz drużyny Austin Regals przebywający na L4 po walce z nowotworem ,przyjeżdża do Anglii odwiedzić swoją siostrę, studentkę literatury brytyjskiej i wielką fankę Jane Austen. Przez niefortunny zbieg okoliczności wpada autem do jeziora. Uwięziony we wraku, z pasem zaczepionym o metalowe elementy, jest przekonany, że to już koniec. W tym samym czasie ona siedzi nad brzegiem sadzawki, je jabłko, czyta list i pogrąża się w myślach. Kiedy słyszy szamotaninę w wodzie, początkowo sądzi, że to tylko ptaki nawet przez chwilę nie przypuszcza, że ktoś walczy o życie. I właśnie wtedy zaczyna się historia, która przenosi Taylora do roku 1812… gdzie Jane Austen okazuje się bliską przyjaciółką jego wybawicielki. Ona ma 27 lat, jest ekscentryczna, inteligentna i uparcie odrzuca wizję zamążpójścia, choć całe otoczenie wywiera na nią presję. Marzy o niezależności i własnym życiu na swoich zasadach. On z kolei jeszcze niedawno uważał, że największym problemem jest brak terminu powrotu na lodowisko po leczeniu i hospitalizacji. Taylor desperacko chce wrócić do swoich czasów, a ona… chce zostać wdową. Dla obopólnej korzyści zawierają więc układ, który prowadzi do wielu zabawnych, ale też poruszających sytuacji. To historia idealna dla fanów Outlander Pełna humoru, chemii między bohaterami i trudnych życiowych decyzji. Autorka świetnie wykreowała postacie — ona jest stanowcza, niezależna i absolutnie nie daje sobie wejść na głowę, a jego właśnie to w niej fascynuje 😈 Romans, podróże w czasie, klimat epoki i mnóstwo emocji 😈naprawdę trudno się od tej historii oderwać,ja pochłonęłam ją w jedną noc,z wami też zdecydowanie tak będzie! Jak czujesz niedosyt to znaczy,że książka była świetna!Ze mną właśnie tak było!,a wy jakie macie odczucia po przeczytaniu Lizzy i Taylora?
Jego wysokość prezes 3. Przypadkowy dziedzic
Jedno pukanie do drzwi. Tyle wystarczyło, żeby czyjś świat rozsypał się na kawałki… i jednocześnie zaczął od nowa. Dylan totalnie mnie kupił swoją autentycznością. W świecie pełnym pieniędzy, wpływów i ludzi walczących o władzę on nie chciał być królem. Nie chciał nazwiska, fortuny ani miejsca przy stole Kennedych. Chciał tylko spokoju i właśnie dlatego jego historia tak mocno trafia, bo pokazuje, że czasami największy ciężar nie leży w tym, co musisz zdobyć… tylko w tym, co nagle zostaje ci dane. A Di? Ona nie była tłem dla romansu. Miała charakter, siłę i coś w sobie, co sprawiało, że między nimi dosłownie iskrzyło. Ich relacja nie opierała się na pustych słowach. Tam napięcie czuć było w spojrzeniach, niedopowiedzeniach i momentach, kiedy oboje próbowali zachować kontrolę, choć emocje dawno wymknęły się spod niej. Uwielbiałam każdą scenę między nimi właśnie za to, że tam emocje nie były krzyczane. One siedziały w spojrzeniach, niedopowiedzeniach i momentach ciszy, które mówiły więcej niż dialogi. Książka opowiada o tym, jak łatwo można zgubić siebie w świecie pełnym oczekiwań. Jak trudno zaufać ludziom, kiedy każdy wydaje się mieć własny interes i jak bardzo człowiek pragnie być kochany za to, kim jest… a nie za nazwisko, władzę czy pieniądze. I szczerze? Nadal nie potrafię powiedzieć, która część tej serii jest najlepsza. Dla mnie „Jego Wysokość Prezes” ( nie ważna część ) to jedna wielka emocjonalna bomba. Każdy tom daje coś innego, ale razem tworzą historię, od której naprawdę ciężko się uwolnić. Ta część zostawiła mnie z ogromem emocji. Byłam zła, wzruszona, rozbita i absolutnie zakochana w tej historii jednocześnie. Dla mnie? Absolute must have. A jeśli lubicie romanse z napięciem, rodzinne intrygi, bohaterów z charakterem i historie, które zamiast cukru dają prawdziwe emocje… to serio, wejdźcie do świata Kennedych. Tylko ostrzegam, ta seria uzależnia bardziej niż myślicie. A Wy? Macie taką serię, do której wracacie ?
Titek i kłótnia z Tosią
Są na tym świecie rzeczy pewne, jak to, że gdy robi się ciepło i świeci słońce, to dzieci ciągnie na plac zabaw. Albo to, że gdy spotyka się dwoje dzieci i chce to samo, w tym samym czasie, to trudno uniknąć kłótni. Albo też to, że jak Ula Młodnicka weźmie na tapet jakiś temat, to rozprawi się z nim w sposób profesjonalny, rzeczowy, z zachowaniem najwyższych standardów i najnowszej wiedzy, zaś gdy pochyli się nad tym Aga Waligóra, to całość zostanie opatrzona przesiąkniętymi ciepłem i pozytywną energią, barwnymi ilustracjami. Pełna uroku, życiowej mądrości, zrozumienia dla dziecięcych emocji i sposobu patrzenia na świat seria o Titku znów urosła! Od teraz mali czytelnicy mogą zagłębiać się w kolejne dwie historie tak bliskie ich codziennym perypetiom. „Titek na placu zabaw” to klarowne podkreślenie, że plac zabaw to nie tylko miejsce znakomitej zabawy, ale także zasad, których należy przestrzegać dla bezpieczeństwa własnego i innych, właśnie po to, aby czas spędzony w tym miejscu był przyjemny dla każdego, także dla dorosłego opiekuna. Autorka jasno wyłuszcza kluczowe zasady, jakie wprowadza tata Titka, a następnie pokazuje, jak one powinny funkcjonować i czemu służą. Oferuje też kilka ważnych trików, np. jak okiełznać małego buntownika, który nie chce wracać do domu. „Titek i kłótnia z Tosią” - żadnego rodzica nie zdziwi, że największe afery pomiędzy dziećmi potrafią wybuchać z najbardziej nieoczywistych powodów. Np. z powodu żółtej kredki. I chociaż kłótnia Titka z siostrą toczy się w najlepsze, interwencja mamy następuje dopiero, gdy zaczyna ona niebezpiecznie się zaogniać. Z tej historii dzieci czerpią podpowiedź, jak rozwiązać konflikt, a rodzice - jak na niego reagować. Obie książki są napisane w typowy dla autorki sposób - po prostu świetnie, lekko, dostosowane do potrzeb maluchów, ale i sprawiające przyjemność dorosłym. Równie pięknie ilustrowane. I uzupełnione o skondensowaną dawkę wiedzy dla rodzica. Jest tu wszystko, czego potrzeba!