Recenzje
FIT MAMA. Wróć do formy i znów poczuj się sobą
MAMA to książka, która bardzo mocno pokazuje, że macierzyństwo nie oznacza rezygnacji z siebie 💛 To nie jest poradnik o błyskawicznym powrocie do formy, tylko pełne wsparcia spojrzenie na kobiece ciało, emocje i odzyskiwanie siebie po ciąży oraz w codzienności mamy. Bez presji, bez oceniania i bez nierealnych oczekiwań. Bardzo podoba mi się to, że autorka mówi nie tylko o ruchu i aktywności, ale też o czułości dla samej siebie, odpoczynku i odnajdywaniu równowagi 🙌 To książka, która przypomina, że można być mamą i jednocześnie nadal być sobą ✨
Jego wysokość prezes 3. Przypadkowy dziedzic
" (...) byliśmy tylko parą aktorów, którzy mieli zagrać role swojego życia. Potem postanowiliśmy wykorzystać okazję i się zabawić. Nie planowałam, że...." To miał być uroczysty obiad, w gronie najbliższych, który miał być uczczeniem pamięci o seniorze rodu Kennedych. Tylko najbliższa rodzina. Nikt nie podejrzewał, że dzwonek do drzwi, a przede wszystkim nieznajomy i zarazem, niespodziewany gość zmieni wszystko w dotychczasowym życiu każdego z członków rodziny, a w szególnosci Di. Dziewczyny, która stała się kimś bardzo ważnym dla Kennedych. Natomiast Dylan pojawiąc się na progu willi, nie liczył na fortunę ani na znane nazwisko, chciał spełnić wolę umierającej matki i spojrzeć w oczy człowiekowi, który był jego ojciem. Niestety przybył za późno. Ku jego największemu zaskoczeniu, zostaje przyjęty w rodzinne pielesze, gdzie otrzymuje propozycję objęcia fotela prezesa, biuro oraz Di do pomocy w roli prawej ręki. Wszystko to wydaje się być nie tyle zaskakujące co podejrzane, gdyż wie że w życiu nigdy nic nie jest za darmo i prędzej czy później przyjdzie mu zapłacić największą cenę. Czy przypadkowy dziedzic odnajdzie się w roli prezesa? I jaki ukryty cel mają bracia, którzy powierzyli zupełną władzę nad rodzinną firmą? "Jego wysokość prezes 3" jest historią pełną tajemnic, które wypływając w nieodpowiednim momencie doprowadzą do katastrofy. Rodzinnych intryg, które będą miały na celu realizację ukrytych motywów oraz mnóstwo niedopowiedzeń, które zachwieją zaufaniem w stosunku do bohaterów. A to wszystko zostanie okraszone szczyptą pożądania ( ale takiego wiecie subtelnego, nie mylić z wyuzdaniem 😊). Ci co znają pióro autorki wiedzą o czym mowa 😘. Szalenie polubiłam Dylana, jest on facetem, który od samego początku wzbudził moje zaufanie. Nie był zadufany w sobie, i nie uderzyła mu "sodówka" od władzy. Były momenty, że język nie współpracował z myśleniem 🤣 ale kto tak nie ma ? ( mi niejednokrotnie to się zdarza 🤣). Przeszłość Di nie była kolorowa, przez co straciła własne poczucie wartości ale mając przy sobie wspaniałych ludzi, próbowała żyć na nowo. Osobiście bardzo gorąco polecam całą serię ❤️.
Muza rockmana
Lubicie wątek muzyczny? Bo ta historia jest wręcz wciągająca.🤭 🎸Recenzja 12/2026 Emily Applewood wybiera się na kalifornijską pustynię i tak przypadkiem zostaje wzięta za kandydatkę do pracy. Wtedy jeszcze nie widziała że zostanie osobistą asystentką podczas trasy koncertowej najsłynniejszej kapeli rockowej w całej Ameryce. Przypadkowe spotkanie z nieznajomym sprawia, że jednak dostaje tą pracę. Wyruszając w czteromiesięczna podróż poznaje wszystkich członków ekipy, lecz tylko jeden mężczyzna wzbudził jej zainteresowanie to Tristan Daltrey trzydziesto ośmioletni surowy i zdystansowany wokalista zespołu okrążony wiernymi fankami, ale jego uwaga skierowana jest tylko na pewną siebie i śliczną Emily. Dziewczyna ukrywa pewien sekret a Tristan uparcie stara się dowiedzieć czegoś o niej i tak pewnego razu mówi mu ona za dużo i to sprawiło, że wszystko między nimi staje się inne. Czytałam już książki autorki, lecz ta zdecydowanie najmocniej chwyciła mnie za serce. Relacja głównych bohaterów rozwija się stopniowo od niechęci, przez ciekawość po uczucie przed którym się bronią. Lecz to nie jest kolejny prosty romans, tutaj dostajemy emocjonalną historię dwójki ludzi na życiowym zakręcie. Ich relacja była pełna namiętności, lecz już na starcie skazana na niepowodzenie. Dziewczyna skrywa pewien sekret, który poniekąd rzutuje na to co czuli. I tak w pewnym momencie postanawia się ona usunąć z życia muzyka. Tym sposobem Emily próbuje zapomnieć o mężczyźnie, który z każdym kolejnym kilometrem trasy stał się jej kimś bliskim, lecz nie mogła cofnąć tego kim była nie tylko dla niego. Sekrety, tajemnice im dalej, tym fabuła robiła się coraz bardziej wciągająca i na sam koniec autorka budowała napięcie tylko po to, by w odpowiednim momencie zrzucić na czytelnika prawdziwą bombę. Styl Penelope jest lekki i przyjemny, tak kompletnie nie spodziewałam się takiego zakończenia, które oczywiście było dla mnie szokujące. Ta książka poprostu jest genialna, pokazuje że nic nie dzieje się przypadkiem i jest w jakiś sposób pokręcone, tak szczerze mogę wam ją polecić. 5/5⭐📚
Włoskie komplikacje
To lekka, urocza i zabawna książka osadzona w słonecznej, klimatycznej Toskanii, w której świetnie zagrało połączenie enemies to lovers i fake dating. To historia pełna humoru, niezręcznych sytuacji i romantycznego napięcia. Czytało mi się ją szybko i z uśmiechem na twarzy, a lekki styl autorki sprawił, że przez nią wręcz się płynęło. Ogromnym plusem tej książki jest dla mnie klimat, bo Toskania nie jest tu tylko tłem, ale ważną częścią całej historii. Słońce, piękne krajobrazy, jedzenie i wakacyjna atmosfera sprawiły, że całkowicie dałam się wciągnąć w tę historię. Lisa to zdolna, ale roztrzepana cukierniczka, która przyjeżdża do Włoch na ślub swojej najlepszej przyjaciółki. Miały to być spokojne i piękne wakacje, ale wszystko się komplikuje, gdy na jej drodze pojawia się Adam, starszy brat panny młodej. To gburowaty, zdystansowany i skupiony na pracy architekt. Ich relacja to prawdziwy ogień. To zderzenie dwóch zupełnie różnych światów, pełne sarkazmu, docinek i tej wyjątkowej chemii, którą czuć już od pierwszych spotkań. Motyw udawanych narzeczonych wprowadza mnóstwo zabawnych, ale też uroczych momentów, a pod tą całą złośliwością i ironią powoli zaczyna pojawiać się coś więcej. Jeśli miałabym się do czegoś przyczepić, to momentami historia jest przewidywalna i schematyczna, ale zupełnie mi to nie przeszkadzało. To jedna z tych książek, które czyta się dla klimatu, relacji i emocji, a nie dla zaskoczeń. Książka pokazuje, że nie zawsze warto kierować się pierwszym wrażeniem, a czasem dobrze jest dać komuś szansę, otworzyć się na drugą osobę i pozwolić sobie na uczucia. Jeśli macie ochotę na lekką, wakacyjną historię z humorem i wyraźną chemią między bohaterami, ta książka będzie strzałem w dziesiątkę.
Hokej, duma i uprzedzenie
"Prawdziwe serca nie są zawsze szczęśliwe. Nie są też idealne. Potrafią się złościć, zazdrościć, pragnąć więcej i wciąż czegoś łaknąć. Jednak wszyscy jesteśmy piękni także w naszych małych niedoskonałościach. Przynajmniej tak mi się wydaje." Tucker jest bramkarzem drużyny, jednak chwilowo ma przerwę w grze w hokeja. Musi wyleczyć kontuzję i odpocząć. Postanawia odwiedzić siostrę, jednak podczas drogi dochodzi do tragicznego wypadku. Samochód Truckera wypada z drogi i wpada do lodowatej wody. Budzi się w 1812 roku, w świecie, w którym nie ma telefonów, hokeja, samochodów... Jest za to pewna piękna dziewczyna w lawendowej sukni. Pizzy marzy o tym, aby mieć dostojnie życie i pisać książki, ale bez męża.w jej świecie najlepsze warunki mają wdowy. Pizzy nie ma za dużego wyboru. By zostać wdową musiałaby poślubić umierającego mężczyznę lub zabić zdrowego męża, co nie wchodzi w grę. I wtedy na jej drodze pojawia się Tucker - mężczyzna z przyszłości, który może okazać się jej wybawieniem. Po ślubie pomoże wrócić mężczyźnie do swoich czasów i upozoruje jego śmierć, dzięki czemu zostanie wdową. Plan wydawał się prosty. Tyle że serce nie zawsze trzyma się planu. Nie pamiętam już kiedy czytałam książkę z motywem podróży w czasie, o ile w ogóle przeczytałam coś z takim motywem. Właśnie to skłoniło mnie do sięgnięcia po ten tytuł. No i oczywiście hokej, który pokochałam w książkach. Jednak tutaj był on tylko tłem. Początek książki był dla mnie ciężki i bardzo mi się dłużył. Styl autorki nie do końca przypadł mi do gustu. Jednak cieszę się, że nie zrezygnowałam z tej historii, ponieważ im dalej, tym lepiej się bawiłam. Byłam ciekawa zakończenia tej historii. Podobało mi się to, jak Tucker i Lizzy byli nieporadni w tym, aby odnaleźć się w innych czasach, aby wszystko zrozumieć. Było w tym coś uroczego. Podobała mi się ich relacja ( i te momenty, które czyta się z wypiekami na twarzy 😊) Podobało mi się również nawiązanie do twórczości Jane Austen, która była tutaj żywą bohaterką, jak i pisarską legendą. Romans z odrobiną magii czeka na Was!