Bony podarunkowe Podaruj prezent
ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Aberracja mroku

𝐨𝐜𝐞𝐧𝐚: 5/5  ༄ "𝐀𝐛𝐞𝐫𝐫𝐚𝐜𝐣𝐚 𝐦𝐫𝐨𝐤𝐮" to książka, która pochłonęła mnie od pierwszych stron i wciągnęła do świata pełnego sztuki, tajemnic oraz obsesji. ༄ Na początku poznajemy 𝐑𝐞𝐧𝐞𝐬𝐞 𝐀𝐬𝐭𝐨𝐫 - kobietę obdarzoną niezwykłą urodą, która zamiast darem okazuje się jej największym przekleństwem. Sprawia, że staje się zakładniczką własnego ciała. Ludzie widzą w niej jedynie piękną twarz i obiekt pożądania, nie dostrzegając tego, co kryje się pod powierzchnią. A przecież jej osobowość jest naprawdę godna poznania. Szczególnie urzekła mnie jej fascynacja sztuką oraz sposób, w jaki o niej opowiada.. Tym bardziej boli fakt, że nawet jej własny ojciec uważa, że nie ma nic do zaoferowania poza urodą. Każde słowo wypowiedziane przez tego okropnego człowieka sprawiało, że krajało mi się serce. Bo jak własny rodzic może patrzeć na swoją córkę w tak okrutny sposób? Relacja Renese z ojcem jest jedną z najbardziej bolesnych i poruszających części tej historii. Pokazuje, jak ogromny wpływ na człowieka mają słowa najbliższych. To właśnie przez niego dziewczyna postrzega mężczyzn jako coś odpychającego, a wszelkie bliższe relacje budzą w niej strach i dyskomfort. Dlatego konsekwentnie ich unika. ༄ Wszystko zmienia się jednak w chwili, gdy na jej drodze staje tajemniczy 𝐉𝐚𝐬𝐯𝐞𝐫 𝐋𝐚𝐧𝐠𝐟𝐨𝐫𝐝. Ku własnemu zaskoczeniu Renese nie odczuwa przy nim lęku. Wręcz przeciwnie, po raz pierwszy od bardzo dawna czuje się bezpieczna. Jasver nie traktuje jej jak trofeum ani nie skupia się wyłącznie na jej wyglądzie. Nie narusza jej granic, nie zasypuje pustymi komplementami dotyczącymi urody. Zauważa w niej człowieka, jej charakter, zainteresowania i sposób myślenia. I myślę, że właśnie za to bardzo szybko zdobył moją sympatię i chęć odkrycia co kryje za tą swoją tajemniczą „aurą”. ༄ Wkrótce Renese i Jasver wchodzą w układ oparty na fałszywym związku. Dla niej ma być to szansa na uwolnienie się spod wpływu ojca tyrana, dla niego sposób na zadowolenie matki. Początkowo wszystko wydaje się działać idealnie. Ojciec Renese jest zadowolony, a ona po raz pierwszy od dawna otrzymuje od niego namiastkę pozytywnych emocji. Jednak jak to zwykle bywa, granice między prawdą a kłamstwem zaczynają się zacierać. Renese coraz bardziej angażuje się w tę relację i powoli akceptuje fakt, że Jasver zaczyna znaczyć dla niej znacznie więcej, niż powinien. A kiedy okazuje się, że mężczyzna ma związek z jej ukochanym malarzem, sprawy stają się jeszcze bardziej intrygujące. ༄ Muszę przyznać, że dość szybko domyśliłam się pewnego powiązania między Jasverem a idolem Renese. Był to dla mnie przewidywalny kierunek fabuły, ale mimo wszystko z ogromnym zaciekawieniem wyczekiwałam momentu, w którym główna bohaterka pozna prawdę. Podobało mi się, że po odkryciu kart, nie rozdmuchała się z tego wielka afera, co jest częstym zabiegiem w książkami i miejscami niepotrzebnym. ༄ I choć sam "plot twist" nie był wielkim zaskoczeniem, to jest jednym z tych przyjemniejszych wątków. 𝐎𝐛𝐬𝐞𝐬𝐣𝐚 pielęgnowana przez lata, emocje przelewane na płótno i uczucia ukryte w kolejnych dziełach tworzą niezwykle romantyczny, ale też z nutką mroku obraz. Myślę, że ten motyw szczególnie przypadnie do gustu osobom, które lubią historie z elementami fascynacji i obsesji. ༄ Bardzo spodobało mi się również zestawienie dwóch zupełnie różnych 𝐫𝐞𝐥𝐚𝐜𝐣𝐢 𝐫𝐨𝐝𝐳𝐢𝐧𝐧𝐲𝐜𝐡. Z jednej strony mamy toksyczną i wyniszczającą więź Renese z ojcem, a z drugiej rodzinę Jasvera, która wnosi do tej historii mnóstwo ciepła. Jego matka, choć momentami szalona, jest kobietą o wielkim sercu. Z kolei jego ojciec od razu reaguje, gdy dowiaduje się, przez co przechodzi Renese. To drobne momenty, ale właśnie one pokazują, jak powinna wyglądać prawdziwa troska o drugiego człowieka. Nie mogę też nie wspomnieć o braciach Jasvera, którzy szybko przyciągnęli moją uwagę i sprawili, że z przyjemnością przeczytałabym więcej o tej rodzinie. ༄ "𝐀𝐛𝐞𝐫𝐫𝐚𝐜𝐣𝐚 𝐦𝐫𝐨𝐤𝐮" to pozycja zdecydowanie godna uwagi. Jeśli lubicie tajemnice, motyw fake dating, skomplikowane relacje rodzinne oraz sztukę przedstawioną z niezwykłą pasją, ta książka może być idealna dla was. To historia o wolności, potrzebie bycia dostrzeżonym oraz o uczuciach, które potrafią być równie piękne, co obsesyjne.

bookswith.lia Posiewka Julia

Decydujący paragraf. Kontrakt #3

„Decydujący paragraf” to trzeci tom serii, w którym Melanie Moreland ponownie wraca do losów Richarda i Katy VanRyan. Tym razem autorka stawia na historię dojrzałej miłości wystawionej na próbę przez tajemnice przeszłości, trudne decyzje i konsekwencje dawnych błędów. To romans bardziej emocjonalny niż poprzednie części, bo skupia się na małżeństwie, zaufaniu i walce o relację, która przez lata przeszła wiele burzliwych momentów. Richard pokazuje tutaj zupełnie inne oblicze, bardziej dojrzałe, świadome i gotowe do poświęceń. Relacja między nim a Katy nadal pozostaje sercem całej historii, a ich wzajemne oddanie potrafi wzruszyć czytelnika. Fabuła nie dorównuje emocjom znanym z pierwszego, czy drugiego tomu. Historia jest przewidywalna i opiera się głównie na sentymencie do bohaterów. Główny konflikt, choć jest ważny dla postaci, nie oddaje całego napięcia przez całe 400 stron. Momentami można odnieść wrażenie, że książka została napisana przede wszystkim po to, by jeszcze raz odwiedzić ulubionych bohaterów, a nie opowiedzieć historię, która rzeczywiście wnosi coś nowego do serii. Styl Melanie pozostaje jednak jej mocną stroną. Powieść czyta się szybko, dialogi są naturalne, a emocjonalne sceny wypadają wiarygodnie. Zdecydowanie doceniam ciepły klimat, humor oraz rodzinny charakter tej powieści. Lubię pióro autorki i zdecydowanie sięgnę po kolejne historie jej twórczości. Muszę też pochwalić nowe wydanie. Odświeżona szata graficzna całej serii prezentuje się znacznie nowocześniej niż starsze okładki. Jest eleganckie, spójne z trendami i zdecydowanie przyciąga wzrok. „Decydujący paragraf” to przyjemne, sentymentalne spotkanie z bohaterami serii Kontrakt, ale jednocześnie uważam, że to najsłabsza część cyklu pod względem fabularnym. Książka ma kilka wzruszających momentów i przypomina, dlaczego pokochałam Richarda i Katy, ale brakuje jej świeżości. To dobra propozycja dla fanów serii, ale raczej nie pozycja, która pozostanie w pamięci na długo. Plus za pokazanie dzieci bohaterów, bo większość książek kończy się na ich urodzeniu i nigdy nie mamy szansy ich poznać.

https://www.instagram.com/pokoj_pelen_ksiazek/ Paulina Ampulska

Muza rockmana

Sięgając po „Muzę rockmana”, byłam przekonana, że czeka mnie po prostu lekka historia miłosna z muzycznym tłem, taka idealna na jeden, może dwa wieczory. Taka, która umili czas, trochę rozczuli, trochę rozbawi i pozwoli na chwilę oderwać się od rzeczywistości. Tymczasem dostałam coś o wiele mocniejszego. Prawdziwy rollercoaster emocji, który nie tylko mnie wciągnął, ale też kilka razy autentycznie ścisnął za serce. To jedna z tych książek, które zaczynasz z nastawieniem na przyjemny romans, a kończysz z ciężarem emocji, wzruszeniem i tym nieprzyjemnie pięknym uczuciem, że ta historia została z tobą na dłużej. I przyznam się, uroniłam przy niej kilka łez. To, co zrobiło na mnie największe wrażenie, to fakt, że ta powieść wcale nie jest prostą historią o zakochiwaniu się. Owszem, romans jest tu bardzo ważny, ale pod warstwą przyciągania, rozmów i rodzącego się uczucia kryje się coś znacznie głębszego. To opowieść o tym, jak bardzo nasze życie potrafią naznaczyć decyzje podjęte przez innych ludzi. O tym, że czasem ponosimy konsekwencje cudzych wyborów, cudzych błędów, cudzej słabości i właśnie w tym tkwi największa niesprawiedliwość. Bo można być niewinnym, a mimo to musieć dźwigać ogromny ciężar. Ta książka bardzo mocno pokazuje, że przeszłość nie zawsze należy tylko do tych, którzy ją stworzyli czasem najmocniej uderza w tych, którzy nie mieli na nią żadnego wpływu. Powieść podkreśla, jak bohaterowie muszą zmierzyć się z konsekwencjami decyzji innych osób i z tajemnicami, które rzutują na ich życie. Ogromnie podoba mi się również to, że Penelope potrafi zaskoczyć. Naprawdę nie spodziewałam się tego, co wydarzyło się w tej książce a to, moim zdaniem, jest już spory wyczyn. W czasach, gdy tak wiele romansów opiera się na podobnych schematach, naprawdę trudno mnie czymkolwiek zdziwić. A tutaj? Udało się. To nie jest zwrot akcji wrzucony po to, żeby zaszokować czytelnika. To taki moment, po którym człowiek zatrzymuje się na chwilę i myśli: tego absolutnie się nie spodziewałam. Bohaterowie to kolejny ogromny atut tej książki. Emily Applewood od początku wzbudza sympatię. Jest młoda, ale jednocześnie silna, wrażliwa, naturalna i autentyczna; nie zna świata wielkich gwiazd od podszewki, nie zachwyca się nim bezmyślnie i właśnie dlatego tak dobrze wypada na tle rockowego otoczenia. Jest delikatna, ale nie słaba. Pogubiona, ale nie bezwolna. Jest też dość mocno poturbowana przez życie. Ma jednak w sobie coś bardzo prawdziwego i chyba właśnie dlatego tak łatwo ją polubić. Tristan Daltrey z kolei nie jest tylko stereotypowym rockmanem z plakatu. Owszem, ma wszystko, czego można się spodziewać po gwieździe rocka jest starszy, charyzmatyczny, ma surowy wygląd, tatuaże i charakterystyczny głos, wiele kobiet no i jest obiektem westchnień. Ale jednocześnie jawi się jako ktoś spokojny, dojrzały i bardzo uważny. Nie jest wydmuszką zbudowaną z seksapilu i sławy. To bohater, w którym widać emocjonalną głębię, zmęczenie życiem na pokaz i potrzebę autentycznej więzi z ludźmi, którzy niczego od niego nie chcą. I właśnie dlatego tych dwoje od razu się lubi, a ja, jako czytelniczka od razu lim kibicowałam. Między nimi nie ma tylko fizycznego przyciągania czy typowego dla romansów iskrzenia. Ich relacja rozwija się przez rozmowy, przez obecność, przez wzajemne dostrzeganie w sobie czegoś więcej. Bardzo doceniam też to, że „Muza rockmana” nie opiera się wyłącznie na romantycznych kliszach. To historia o bólu, o tajemnicach, o próbie pogodzenia się z przeszłością, ale też o wybaczeniu i o tym, że bez niego trudno pójść dalej. Autorka pokazuje, jak ważne jest przepracowanie bólu i nauczenie się życia mimo ciężaru przeszłości. I rzeczywiście, ta książka ma w sobie emocjonalną szczerość, której się nie spodziewałam. Podsumowując: spodziewałam się lekkiego romansu, a dostałam historię, która naprawdę mną poruszyła. To książka o miłości, ale nie tylko. To również opowieść o niesprawiedliwości losu, o konsekwencjach cudzych decyzji, o dźwiganiu ciężarów, których wcale nie powinno się nieść. To historia, która zaskakuje, boli i wzrusza, a przy tym daje bohaterów, których naprawdę da się polubić od pierwszych stron. Jeśli ktoś szuka romansu z emocjonalną głębią, tajemnicą i bohaterami, którzy nie są papierowi, to „Muza rockmana” zdecydowanie jest tytułem wartym uwagi.

Zaczytanamadziasta Stanilewicz Magdalena

Ptaki, które śpiewają nocą

𝐀𝐮𝐭𝐨𝐫 :: @martalabecka_autorka 𝐍𝐚𝐳𝐰𝐚 :: „𝐏𝐭𝐚𝐤𝐢, 𝐤𝐭𝐨́𝐫𝐞 𝐬́𝐩𝐢𝐞𝐰𝐚𝐣𝐚̨ 𝐧𝐨𝐜𝐚̨“ 𝐒𝐮𝐠𝐞𝐫𝐨𝐰𝐚𝐧𝐲 𝐰𝐢𝐞𝐤 :: 𝟏𝟒+ 𝐌𝐨𝐣𝐚 𝐨𝐜𝐞𝐧𝐚 :: ∞ / 𝟓 𝐖𝐲𝐝𝐚𝐰𝐧𝐢𝐜𝐭𝐰𝐨 :: @wydawnictwo.beya 𝐎𝐩𝐢𝐬 𝐨𝐝 𝐰𝐲𝐝𝐚𝐰𝐜𝐲 𝐳𝐧𝐚𝐣𝐝𝐮𝐣𝐞 𝐧𝐚 𝟑 𝐬𝐥𝐚𝐣𝐝𝐳𝐢𝐞 𝐑𝐞𝐜𝐞𝐧𝐳𝐣𝐚(𝐦𝐨𝐳̇𝐞 𝐳𝐚𝐰𝐢𝐞𝐫𝐚𝐜́ 𝐬𝐩𝐨𝐣𝐥𝐞𝐫𝐲):: ۶ৎ⋆.𐙚 ̊ 𝙳𝚣𝚒𝚊𝙸𝚘 𝚜𝚒𝚎̨ 𝚝𝚘 𝚗𝚊 𝚝𝚢𝚕𝚎 𝚌𝚣𝚎̨𝚜𝚝𝚘 , 𝚣̇𝚎 𝙰𝚞𝚜𝚝𝚒𝚗 𝚣𝚊𝚌𝚣𝚊̨𝙸 𝚙𝚘𝚍𝚎𝚓𝚛𝚣𝚎𝚠𝚊𝚌́, 𝚣̇𝚎 𝚝𝚘 𝚂𝚊𝚟𝚊𝚗𝚗𝚊𝚑 𝚓𝚎𝚜𝚝 𝚌𝚊𝙸𝚢𝚖 𝚓𝚎𝚐𝚘 𝚜́𝚠𝚒𝚊𝚝𝚎𝚖. ۶ৎ⋆.𐙚 ̊ Miałam 𝐠𝐢𝐠𝐚𝐧𝐭𝐲𝐜𝐳𝐧𝐢𝐞 𝐨𝐜𝐳𝐞𝐤𝐢𝐰𝐚𝐧𝐢𝐚 co do tej książki, ponieważ pokochałam każdą wcześniejszą książkę Marty i z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że się 𝐧𝐢𝐞 𝐳𝐚𝐰𝐢𝐨𝐝𝐈𝐚𝐦!!<3 ۶ৎ⋆.𐙚 ̊ Kocham to, jak prowadzona jest relacja 𝐀𝐮𝐬𝐭𝐢𝐧𝐚 i 𝐒𝐚𝐯𝐚𝐧𝐧𝐚𝐡 przez całą książkę. Czuć to, że było tam napięcie i miłość, zanim ktokolwiek się do tego przyznał. Nie odczuwałam też żadnego oddalania wyznania miłości na siłę, a bardzo zwracam na to uwagę, bo bardzo tego nie lubię😭 ۶ৎ⋆.𐙚 ̊ 𝐒𝐚𝐯𝐚𝐧𝐧𝐚𝐡 jest naprawdę 𝐛𝐚𝐫𝐰𝐧𝐚̨ postacią. Emocje można odczuwać razem z nią. To ile nosi w sobie 𝐛𝐨́𝐥𝐮 doprowadzało mnie do 𝐩𝐈𝐚𝐜𝐳𝐮… ۶ৎ⋆.𐙚 ̊ 𝐀𝐮𝐬𝐭𝐢𝐧 również ma za sobą 𝐜𝐢𝐞̨𝐳̇𝐤𝐚̨ 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐬𝐳𝐈𝐨𝐬́𝐜́, ale się nie poddaje. Było to wszystko bardzo ładnie opisane, co chyba najbardziej skradło moje serducho. O niektórych rzeczach dowiadujemy się dopiero w połowie lub pod koniec książki, ale nie sprawia to, że chcemy czytać tylko dlatego, że to na sobie wymuszamy, ale dlatego, że naprawdę chcemy. ۶ৎ⋆.𐙚 ̊ Za 𝐤𝐨𝐧́𝐜𝐨́𝐰𝐤𝐞̨… nienawidzę Marty😭💔 Nie no, tak naprawdę ją uwielbiam (tak jak ona uwielbia sprawiać czytelnikom ból). ۶ৎ⋆.𐙚 ̊ Już nie mogę doczekać się kolejnego tomu, bo jestem pewna, że będzie 𝐆𝐄𝐍𝐈𝐀𝐋𝐍𝐘!!🥹❤🩹 (𝐌𝐨𝐣𝐚 𝐨𝐩𝐢𝐧𝐢𝐚 𝐰 𝐣𝐞𝐝𝐧𝐲𝐦 𝐳𝐝𝐚𝐧𝐢𝐮 𝐛𝐞𝐳 𝐬𝐩𝐨𝐣𝐥𝐞𝐫𝐨́𝐰) Jeśli szukacie książki, która 𝐰𝐜𝐢𝐚̨𝐠𝐧𝐢𝐞 𝐰𝐚𝐬 𝐨𝐝 𝐩𝐢𝐞𝐫𝐰𝐬𝐳𝐲𝐜𝐡 𝐬𝐭𝐫𝐨𝐧 to trafiliście idealnie!!<3

@.booksbyyyola Dyduch Aleksandra

Śmiertelna królowa

"Jednak nie czuła się gotowa. Jej dusza i serce krzyczały, że nie jest jeszcze gotowa, ale dziewczyna nie chciała umierać. Rozpaczliwie pragnęła wierzyć, że życie zaplanowało dla niej coś więcej niż jedynie dwadzieścia lat wypełnione strachem przed wampirami i gasnącą nadzieją, że coś się zmieni." Calvia to ludzka zielarka, dziewczyna, która straciła swoich ukochanych rodziców i została zmuszona, aby służyć wampirom. Jej nienawiść do tych istot przewyższa wszystko inne. Jednak los bywa przewrotny, a pewnego dnia po Calvię przyjeżdżają królewscy słudzy, aby zabrać ją do Króla Natana - wampira, który oznajmia jej, że została ona wybrana na Królową Ivecty. Byłam ogromnie podekscytowana sięgając po "Śmiertelną Królową" ze względu na wampiry oraz wątek romantyczny występujący w tej historii. Po jej przeczytaniu stwierdzam, że pojawienie się tych nadprzyrodzonych istot oraz tego motywu, były jednymi z wielu rzeczy, które sprawiły, że pokochałam tę historię. Autorka prezentuje Nam obraz dziewczyny, która musiała zmierzyć się twarzą w twarz z czymś, czego nienawidziła, i czym gardziła. Z jednej strony widzimy przemianę bohaterki, to jak jej uprzedzenia względem wampirzej rasy ulegają zmianie, a dotychczasowe myślenie spotyka się z rzeczywistością. Z drugiej strony te zawahania oraz niepewności w dalszym ciągu są obecne i towarzyszą jej na każdym kroku. Jest to takie dziwne połączenie, bo niby Calvia, pod koniec książki, stała się zupełnie inną osobą, a jednocześnie jest tą samą dziewczyną. Podoba mi się, jaki zabieg został tutaj przeprowadzony. Co do historii, istnieje w niej wiele różnorodnych wątków - więzi rodzinne, królewskie obowiązki, aranżowane małżeństwo, matriarchat, podziały społeczne i wiele więcej. Mogłoby się wydawać, że skoro w jednej książce znajduje się, aż tyle wątków, to jest ona istnym chaosem, ale mogę Was uspokoić, że autorka poradziła sobie z tym perfekcyjnie, ponieważ wszystko trzyma się razem, jest spójne i logiczne, dzięki czemu nie ma mowy, aby czytelnik pogubił się podczas czytania tej historii. Bohaterowie w tym tytule, to coś, co uwielbiam. Mamy, tak wiele różnych osobowości, m.in. Dymitra, którego suche żarty przyprawią o uśmiech każdego gbura, albo Melisę, która jest, takim spokojnym, opanowanym promyczkiem, który kojarzy się z troską i ciepłem. Jednakże po przeczytaniu tego tytułu czuję pewien niedosyt Natana. Mamy przedstawioną jego historię, myśli, przeżycia, ale odnoszę dziwne wrażenie, że jego postać nie do końca została odsłonięta, szczególnie w relacji z Calvią i jestem ogromnie ciekawa, jak będzie się to prezentowało w kolejnym tomie. Podsumowując, uważam, że "Śmiertelna Królowa" to znakomity debiut. Znajdziecie tutaj nie tylko wampiry i romanse, ale również wgląd w relacje rodzinne, romantyczne, które są bardzo dobrze opisane oraz cały obraz świata przedstawionego, który został ukazany w taki sposób, że czytelnik jest w stanie poczuć się, jakby brał udział w toczącej się akcji.

tincarte.books Młynarczyk Justyna