Recenzje
Dług Josephine. W kajdanach lojalności
Pierwszą część serii pokochałam, druga nie przypadła mi do gustu ale to co czułam czytając trzeci tom jest niemożliwe w opisaniu. Myślałam, że to pierwsza część będzie moją ulubioną ale to miano dostaje jednak „Dług Josephine”. Jestem w szoku, że autorka wpadła na taki super pomysł na fabułę, nie wspominając już o tych cudownych zwrotach akcji. Nie brakowało mi niczego, bohaterowie z unikatowymi charakterami, wspaniałe opisy akcji… i to wszystko w jednej książce!
Zagubione sny
📚 „Zagubione sny” Julia Ksepko Co jeśli sny nie są jedynie wytworem wyobraźni, a miejscem, do którego naprawdę możemy trafić? Uwielbiam książki zacierające granicę między snem a rzeczywistością. I właśnie takie są „Zagubione sny”. Historia skupia się na Mayi Adler, która po trudnych wydarzeniach próbuje zostawić za sobą Krainę Snów, świat stworzony jeszcze w dzieciństwie. Wszystko komplikuje się jednak, gdy wracają dawne lęki i choroba, a Maya ponownie trafia do swoich snów. Problem w tym, że tym razem wydają się one bardziej realne niż kiedykolwiek wcześniej. Pojawiają się tajemnice, intrygi i wyśniony przyjaciel, który twierdzi, że ten świat nigdy nie był fikcją. Bardzo ciekawie wypada tutaj motyw świadomego śnienia oraz samych Śniących, którzy mogą spotykać się w Krainie Snów, choć często wyglądają tam zupełnie inaczej niż w rzeczywistości. Nie zabrakło też bohaterów, którzy naprawdę wnosili coś do historii. Theo, Kana, Jun czy Casey sprawiali, że relacje między postaciami wydawały się bardziej autentyczne i emocjonalne. Nie będę ukrywać, że była to jedna z najdłużej czytanych przeze mnie książek. Początek był dla mnie totalnym chaosem. Gubiłam się, momentami miałam wrażenie, że historia prowadzi mnie przez labirynt snów bez żadnej mapy. A mimo to ciągle coś mnie do niej przyciągało. I całe szczęście, bo kiedy wszystko zaczęło nabierać sensu, naprawdę nie mogłam się od niej oderwać. Bóstwa inspirowane mitologią, krasnoludy, zwierzęta przemawiające ludzkim głosem, Wiedźma Kotów czy Śpiący posiadający niezwykłe moce tworzyli wyjątkowy, momentami wręcz baśniowo mroczny świat. Ta historia nie pozwalała ani na chwilę się zatrzymać i właśnie takie tempo akcji lubię najbardziej. To jednak nie tylko historia o snach i magii. Pod warstwą fantastycznych motywów kryje się opowieść o samotności, przyjaźni, miłości i poszukiwaniu miejsca, celu oraz czegoś, co daje odwagę, by naprawdę żyć po w pełni. A samo zakończenie naprawdę mnie zaskoczyło. Nigdy nie spodziewałabym się, że przyczyna choroby Mayi może być aż tak skomplikowana. I szczerze? Nie wiem jeszcze, jak odłożyć tę historię na bok w oczekiwaniu na kontynuację. Może czas odwiedzić Krainę Snów? Wszak temat świadomego śnienia był mi kiedyś niezwykle bliski 🤍
Riley Thorn i trup w ogrodzie
„Riley Thorn i trup w ogrodzie” to książka, która totalnie mnie kupiła swoim klimatem. Dawno nie czytałam historii, przy której śmiałam się tak często, a jednocześnie byłam naprawdę ciekawa, co wydarzy się dalej. To połączenie komedii, kryminału i romansu wyszło autorce rewelacyjnie, wszystko idealnie się tutaj uzupełnia. Riley jest bohaterką, której nie da się nie lubić. Jest trochę chaotyczna, ma ogromnego pecha i ciągle wpada w absurdalne sytuacje, ale właśnie dzięki temu wydaje się tak prawdziwa. Nie jest idealna, nie próbuje być bohaterką na siłę, a mimo to bardzo szybko zaczęłam jej kibicować. Jej humor, sarkazm i sposób myślenia sprawiły, że kilka razy naprawdę parsknęłam śmiechem. Ogromnym plusem tej książki są dialogi. Są lekkie, naturalne i pełne świetnych docinek. Relacja Riley i Nicka ma dokładnie taki rodzaj chemii, który uwielbiam w książkach, trochę droczenia, trochę napięcia i mnóstwo momentów, przy których człowiek ma głupi uśmiech na twarzy. Nick z jednej strony wydaje się pewny siebie i opanowany, ale przy Riley szybko okazuje się, że wcale nie ma nad wszystkim kontroli. Bardzo podobało mi się też to, że mimo lekkiego stylu książka cały czas trzyma zainteresowanie. Wątek kryminalny naprawdę wciąga i sprawia, że chce się czytać dalej „jeszcze tylko jeden rozdział”. A później nagle okazuje się, że jest środek nocy. To historia idealna na poprawę humoru. Ciepła, zabawna, momentami urocza, ale jednocześnie pełna tajemnic i zwrotów akcji. Taka książka, przy której można się po prostu świetnie bawić i całkowicie oderwać od rzeczywistości. Dla mnie była dokładnie tym typem historii, po którego zakończeniu od razu ma się ochotę sięgnąć po kolejny tom. 💛
Titek na placu zabaw
Są na tym świecie rzeczy pewne, jak to, że gdy robi się ciepło i świeci słońce, to dzieci ciągnie na plac zabaw. Albo to, że gdy spotyka się dwoje dzieci i chce to samo, w tym samym czasie, to trudno uniknąć kłótni. Albo też to, że jak Ula Młodnicka weźmie na tapet jakiś temat, to rozprawi się z nim w sposób profesjonalny, rzeczowy, z zachowaniem najwyższych standardów i najnowszej wiedzy, zaś gdy pochyli się nad tym Aga Waligóra, to całość zostanie opatrzona przesiąkniętymi ciepłem i pozytywną energią, barwnymi ilustracjami. Pełna uroku, życiowej mądrości, zrozumienia dla dziecięcych emocji i sposobu patrzenia na świat seria o Titku znów urosła! Od teraz mali czytelnicy mogą zagłębiać się w kolejne dwie historie tak bliskie ich codziennym perypetiom. „Titek na placu zabaw” to klarowne podkreślenie, że plac zabaw to nie tylko miejsce znakomitej zabawy, ale także zasad, których należy przestrzegać dla bezpieczeństwa własnego i innych, właśnie po to, aby czas spędzony w tym miejscu był przyjemny dla każdego, także dla dorosłego opiekuna. Autorka jasno wyłuszcza kluczowe zasady, jakie wprowadza tata Titka, a następnie pokazuje, jak one powinny funkcjonować i czemu służą. Oferuje też kilka ważnych trików, np. jak okiełznać małego buntownika, który nie chce wracać do domu. „Titek i kłótnia z Tosią” - żadnego rodzica nie zdziwi, że największe afery pomiędzy dziećmi potrafią wybuchać z najbardziej nieoczywistych powodów. Np. z powodu żółtej kredki. I chociaż kłótnia Titka z siostrą toczy się w najlepsze, interwencja mamy następuje dopiero, gdy zaczyna ona niebezpiecznie się zaogniać. Z tej historii dzieci czerpią podpowiedź, jak rozwiązać konflikt, a rodzice - jak na niego reagować. Obie książki są napisane w typowy dla autorki sposób - po prostu świetnie, lekko, dostosowane do potrzeb maluchów, ale i sprawiające przyjemność dorosłym. Równie pięknie ilustrowane. I uzupełnione o skondensowaną dawkę wiedzy dla rodzica. Jest tu wszystko, czego potrzeba!
Titek i kłótnia z Tosią
Są na tym świecie rzeczy pewne, jak to, że gdy robi się ciepło i świeci słońce, to dzieci ciągnie na plac zabaw. Albo to, że gdy spotyka się dwoje dzieci i chce to samo, w tym samym czasie, to trudno uniknąć kłótni. Albo też to, że jak Ula Młodnicka weźmie na tapet jakiś temat, to rozprawi się z nim w sposób profesjonalny, rzeczowy, z zachowaniem najwyższych standardów i najnowszej wiedzy, zaś gdy pochyli się nad tym Aga Waligóra, to całość zostanie opatrzona przesiąkniętymi ciepłem i pozytywną energią, barwnymi ilustracjami. Pełna uroku, życiowej mądrości, zrozumienia dla dziecięcych emocji i sposobu patrzenia na świat seria o Titku znów urosła! Od teraz mali czytelnicy mogą zagłębiać się w kolejne dwie historie tak bliskie ich codziennym perypetiom. „Titek na placu zabaw” to klarowne podkreślenie, że plac zabaw to nie tylko miejsce znakomitej zabawy, ale także zasad, których należy przestrzegać dla bezpieczeństwa własnego i innych, właśnie po to, aby czas spędzony w tym miejscu był przyjemny dla każdego, także dla dorosłego opiekuna. Autorka jasno wyłuszcza kluczowe zasady, jakie wprowadza tata Titka, a następnie pokazuje, jak one powinny funkcjonować i czemu służą. Oferuje też kilka ważnych trików, np. jak okiełznać małego buntownika, który nie chce wracać do domu. „Titek i kłótnia z Tosią” - żadnego rodzica nie zdziwi, że największe afery pomiędzy dziećmi potrafią wybuchać z najbardziej nieoczywistych powodów. Np. z powodu żółtej kredki. I chociaż kłótnia Titka z siostrą toczy się w najlepsze, interwencja mamy następuje dopiero, gdy zaczyna ona niebezpiecznie się zaogniać. Z tej historii dzieci czerpią podpowiedź, jak rozwiązać konflikt, a rodzice - jak na niego reagować. Obie książki są napisane w typowy dla autorki sposób - po prostu świetnie, lekko, dostosowane do potrzeb maluchów, ale i sprawiające przyjemność dorosłym. Równie pięknie ilustrowane. I uzupełnione o skondensowaną dawkę wiedzy dla rodzica. Jest tu wszystko, czego potrzeba!