Recenzje
Sztuka Wojny. Wydanie II
"Sztuka wojny" Sun Tzu i "Metody wojskowe" Sun Pina przedstawiają zbiór zaleceń i rad dla każdego, kto dowodzi ludźmi, stawia czoła wyzwaniom i walczy o pozycję dla siebie i swoich podwładnych.
Zawarta w tej książce wiedza nie wymaga naukowego przygotowania i jest przystępna dla każdego czytelnika. Słowa chińskich mędrców opatrzone zostały komentarzami zawierającymi wyjaśnienia trudniejszych fragmentów, opisami kontekstu sytuacyjnego i propozycjami zastosowania ich interpretacji w sytuacjach życia codziennego.
Wydawca
Sztuka Wojny. Wydanie II superekskluzywne
"Sztuka wojny" Sun Tzu i "Metody wojskowe" Sun Pina przedstawiają zbiór zaleceń i rad dla każdego, kto dowodzi ludźmi, stawia czoła wyzwaniom i walczy o pozycję dla siebie i swoich podwładnych.
Zawarta w tej książce wiedza nie wymaga naukowego przygotowania i jest przystępna dla każdego czytelnika. Słowa chińskich mędrców opatrzone zostały komentarzami zawierającymi wyjaśnienia trudniejszych fragmentów, opisami kontekstu sytuacyjnego i propozycjami zastosowania ich interpretacji w sytuacjach życia codziennego.
Wydawca
Życie w fast foodzie. Co czeka McCzłowieka
Alarm! Patrz, co jesz, zanim będzie za późno! To ostrzeżenie jest już znane widzom Spurlocka z popularnego filmu "Super Size Me". Tym razem przekaz, jaki wystosowuje, jest już pozbawiony uprzedniego luzu i humorystycznych akcentów. Sporo tu natomiast statystyki i ciętych point, często dość gorzkich. Czym grozi fascynacja jedzeniem? Co gorsza: czym grozi dostęp do taniego jedzenia w nieograniczonych ilościach? Co właściwie jemy? p
Przetłuszczenie dociera i do nas coraz większymi falami. Zaczynamy to czuć, wchodząc po schodach i zawiązując buty. Dlatego też warto nad tym tematem zatrzymać sie przez chwilę i posłuchać, co moha nam powiedzieć ci, którzy mają z tym, jak na razie, znacznie większy problem. Spurlock idzie zresztą dalej, pokazując, że obżarstwo, uważane powszechnie za chorobę społeczną, to także przedmiot manipulacji, na której ktoś robi niezły interes.
Bije więc na alarm. Próbuje uświadomić, że zjeść więcej wcale nie musi oznaczać większego zadowolenia. Zajmuje się przy tym nie tylko szybkim jedzeniem, nazywanym tutaj prześmiewczo ′wielką żywnością′, ale zahacza o nasycony podobnymi kwestiami i pośrednio z nimi związany problem konsumpcji farmaceutyków czy papierosów (′wielki tytoń′). Robi to podpierając się analizami, opiniami i przemyśleniami: sięga do źródeł medycznych i przytacza niepokojące liczby. Straszy i to nader skutecznie. Bywa wręcz złośliwy i trochę chyba przesadza w zapalczywości, bo przesłania to czasem główne i tak wystarczająco porażające wnioski. Jakby dla ich utrwalenia, na zakończenie raczy nas jeszcze testami McŻywności i pozostawia przed wyborem: "Decydujesz widelcem" - mówi.
Choć książka w całości dotyczy praktycznie wyłącznie rzeczywistości amerykańskiej (poza kilkoma przypisami przywołującymi badania polskie), nie umniejsza to wcale jej wartości ′prewencyjnej′. Wiele z opisywanych trendów jest u nas wciąż nieobecnych (np. dodatkowe porcje za grosze, które u nas wcale ′groszami′ nie są), ale mimo słabszego ostatnio dolara, ofensywa amerykańskiego modelu konsumpcji trwa. Tak więc wiele z tego, o czym Spurlock pisze, dotrze do nas pewnie niebawem. A wraz z tym masa tłuszcze... Warto zatem sięgnąć po jego opracowanie, choćby ku przestrodze... na później.
Notes Wydawniczy
Sztuka Wojny. Wydanie II
Niewiarygodne, że zasady i metody konfrontacji z przeciwnikiem znane w odległej epoce i zupełnie innej cywilizacji z powodzeniem znajdują zastosowanie również dzisiaj. Książka przedstawia zbiór zaleceń i rad dla każdego, kto dowodzi ludźmi, stawia czoła wyzwaniom i walczy o pozycję dla siebie i swoich podwładnych. Opanowanie skutecznych strategii przydaje się nie tylko na wojnie, ale w negocjacjach, windykacjach, marketingu, reklamie, sporcie, walce z konkurencją, zarządzaniu ludźmi i obronie własnych interesów.
Rynek Kapitałowy Tomasz Gruszczyński, 01/10/2008
W dialogu I
W nim też nie było nikogo? Na żadnej z tysiąca fotografii rysy jego nie są podobne do niczyich innych? Za taktownym umiarem jego spokojnych słów tkwiło to samo, co za słowami Szekspira: trochę chłodu, sen, którego nie prześnił nikt oprócz niego?
Kiedy we wczesnym dzieciństwie ojciec odkrywał przed nim na szachownicy sekrety paradoksów Zenona z Elei - Achilles nigdy nie doścignie żółwia, strzała nie przedziurawi tarczy, ruch jest niemożliwy - pewnie już przeczuwał, że jakby na przekór Zenonowi doskonała ciemność dojdzie do oczu na długo przed śmiercią. Tak musiało się stać. Nieuchronność przedwczesnej czerni - to był znak cechowy genów. Ale nie żalił się. Nie było w nim protestu. Od początku - z pedanterią skrajnego flegmatyka - gromadził w głowie świat. Kształty, barwy, faktury, szarą nostalgię ulicy Maipu w Buenos Aires, grę smug na sierści tygrysa, wszystko. Wszystko i to, na co był skazany. Biblioteki. Książki, których liczba była liczbą piasku - nieogarniony kopiec cudzych snów napisanych.
Nic nie przepadało, nie marło, nie znikało - jakby mózg nie znał ulgi zapominania. Wszystko migotało, zlepiało się w sen bez dna, w nieskończony labirynt rzeczy i słów, gdzie czas zatacza koła, a racjonalność kruszeje. Gdy zapowiedziana ciemność stanęła blisko, miał już w głowie ogromną odpowiedź na świat, który znikał. Nie lękał się. Powiedział tylko łagodnie: przyjście ślepoty było łagodne jak wolno zapadający zmierzch. Od tej pory - przez kogokolwiek o cokolwiek pytany - czynił to samo. Pod powiekami patrzył w pamiętliwą czeluść swej głowy - i szedł tam. Wędrował - mówiąc.
Właśnie tym są dwa doskonałe tomy rozmów "W dialogu", rozmów, które z nim Osvaldo Ferrari snuł. Pierwszy tom wyszedł u nas (Wydawnictwo HELION) rok, może dwa lata temu. Drugi - teraz. Dwie księgi, niespieszna kronika przejścia przez ten jego sen ogromny, przejścia ostatniego - gdy rozmawiali, do śmierci zostało mu mało, prawie nic. Dwa tomy - każdy w 45 rozdziałach. 90 stacji, 90 spacerów, 90 opowieści, 90 pokazów wierności własnym mitom, bez wiecznego krążenia wokół których nie umiał oddychać. Szara nostalgia Buenos Aires. Dante. Kafka. Tango. Szekspir, który jest nieskończonością. Przyjaźń. Metafora. Sny. Kult książek. Sonet. Pamięć... W zbiorze "Twórca" ślepiec mówił o losie pisarza próbującego odmalować świat. Oto pokornie szkicuje słowami portrety - a przed śmiercią odkrywa: że ów cierpliwy labirynt linii jest podobizną jego własnej twarzy". Więc - zawsze tylko ja" Więc W dialogu" to w istocie - on, ślepiec z ulicy Maipu Więc odpowiedź na świat - a tym był lepiony w głowie labirynt - ostatecznie jest twarzą śniącego, wciąż tą samą twarzą w 90 odcieniach?
Jeśli tak, to czy na końcu życia (Achilles dogonił żółwia, strzała ugodziła tarczę) ślepiec usłyszał frazy, które w jego opowiadaniu "Everything and Nothing" - w okruchu rozpoczynającym się słowami: Nie było w nim nikogo" - Bóg mówi do stygnącego Szekspira Czy usłyszał szept idący z wichru: Mnie także nie ma. Wyśniłem świat, tak jak ty wyśniłeś twoje dzieło, mój Jorge Luisie Borgesie, a pośród rozlicznych kształtów moich snów byłeś i ty, który, tak jak ja, jesteś wieloma i nikim" Nie ma odpowiedzi. Tak zostanie.
Dziennik Polski Paweł Głowacki