Recenzje
Muza rockmana
Śmiertelna królowa
Dziewczyna nienawidząca wampirów i wampirzy książę, którego ma poślubić ~ To wystarczyło, bym miała pewność, że mi się to spodoba. „Śmiertelna królowa” nie tylko sprostała moim oczekiwaniom, ale także je przerosła. Jest wiele rzeczy, które mogę powiedzieć o tej książce, jednak zacznę od tego, że jest to naprawdę DOBRY debiut. Nie zliczę, ile razy w trakcie czytania tej historii powtarzałam sobie: „Jeszcze tylko jeden rozdział”, a skończyło się na tym, że pochłonęłam ją całą w jeden wieczór. Największym plusem tej książki jest przedstawienie wampirów w nietypowej, nieznanej mi dotychczas formie. Do tego dochodzi matriarchat, z którym również spotkałam się po raz pierwszy - i muszę przyznać, że ciekawie czytało się o państwie, w którym to kobiety stoją u szczytu władzy. Doceniam także wymyślone przez autorkę pojęcia, dokładnie opisane na ostaniej stronie. Wszystkie postacie zostały naprawdę dobrze wykreowane, a Dymitr szczególnie skradł moje serce. Nie mogę nie wspomnieć także o naszej głównej parze bohaterów - Natanie i Calvii - ponieważ przez ich relację, wymiany zdań i interakcje po prostu się płynie. W dodatku cięty język bohaterki nie raz wywołał uśmiech na mojej twarzy. A ta końcówka… BRAK MI SŁÓW. Co za tym idzie, z pewnością sięgnę po drugi tom (który mam nadzieję, ukaże się już niebawem)!
Włoskie komplikacje
Znasz jakieś komedie romantyczne? Książka/ film? - bo dla mnie to idealny motyw przewodni majówki! Takie komedie mają w sobie coś niezwykle przyjemnego. Ja raczej nie jestem romantykiem, a one dają mi nadzieję, obiecują lekkość, humor, może też trochę tajemnic sprzed lat! Fabuła skupia się na Lisie początkującej cukierniczce, która przyjeżdża do Włoch na ślub najlepszej przyjaciółki. Zamiast beztroskich wakacji, czeka ją jednak spotkanie z Adamem, poważnym architektem i starszym bratem panny młodej. Emma, czyli panna młoda od początku ma sprytny plan i teraz muszą udawać narzeczeństwo. Nie jest to relacja oparta na miłości, ale coś ich do siebie przyciąga, pomimo tego, że od lat się nie lubią. Ten klasyczny motyw „fake dating” daje nam wejście do romantycznej komedii pełnej kłótni, sarkazmu i nieoczekiwanych sytuacji. Która o dziwo, naprawdę mi się podobała! W tej książce najlepszą częścią są dialogi i humor. Nasza para jest tak charakterna, że klękajcie narody. Ich słowne przepychanki, ironia i dynamiczna relacja to coś, przez co serio uśmiechałam się, czytając o ich perypetiach! Bohaterowie są skrajnie różni, przez co mamy dużo takich sytuacji kuriozalnych, które napędzają fabułę. Jednak nie obyło się też bez minusów. Podczas czytania i po zakończeniu jej czułam taki ogromny niedosyt. Bo ta historia jest napisana bardzo lekko, a nie wszystko, co tutaj poruszamy, jest lekkie. Trochę zabrakło mi takich głębszych emocji. I też to, co zauważyłam to takie pomijanie ważnych wątków albo niedawanie im wystarczającego czasu na rozwinięcie się, bo mogłoby to skutkować zmianą fabularną czy zmianą charakteru. I niestety to jest chyba problem romansów, bo to jest już któraś z rzędu, którą czytam, właśnie z tym samym problemem. I to, co bolało mnie po prostu najbardziej to, fakt, że bohaterowie znajduje się w tak pięknym miejscu a oni się tym ani nie zachwycają, ani o tym nie mówią jakoś za dużo. Bo o ile jakieś wzmianki rzeczywiście są, tak brawowało mi opisów, które pozwalają nam zagłębić się w to miejsce. Dla mnie takie 3,5⭐. Lekka i przyjemna. To wydanie jest boskie swoją drogą! Ja jej napewno nie odradzam.
Włoskie komplikacje
To historia Lisy i Adama, którzy od pierwszego spotkania totalnie nie potrafią się dogadać. Ona jest żywiołowa, trochę chaotyczna i mówi to, co myśli, on z kolei poukładany, zdystansowany i raczej oszczędny w emocjach. Ich relacja zaczyna się od spięć, złośliwych komentarzy i niezręcznych sytuacji, ale wszystko zmienia się, kiedy są zmuszeni spędzać ze sobą więcej czasu i udawać parę. Z czasem okazuje się, że pod tą warstwą wzajemnej irytacji kryje się coś znacznie bardziej skomplikowanego i jednocześnie bardzo prawdziwego. Lisa to bohaterka, którą naprawdę da się polubić. Jest trochę nieogarnięta, działa impulsywnie, ale ma w sobie dużo ciepła i autentyczności. Nie jest idealna i właśnie to sprawia, że wypada tak dobrze. Z kolei Adam to jej totalne przeciwieństwo - spokojny, poukładany, momentami wręcz chłodny. I to zestawienie działa świetnie. Ich relacja rozwija się w bardzo przyjemny sposób - od niechęci, przez docinki, aż po momenty, w których zaczynają się naprawdę rozumieć. To wszystko jest pokazane bez przesady, bardzo naturalnie, co sprawia, że aż chce się śledzić każdy kolejny etap. Bardzo dużym plusem jest też klimat całej historii. Włoskie tło robi tu robotę - czuć słońce, wakacyjną atmosferę i ten luz. To nie jest tylko dekoracja, ale coś, co naprawdę wpływa na odbiór książki. Czytając, miałam wrażenie, jakbym sama na chwilę wyrwała się z codzienności i przeniosła w zupełnie inne miejsce. To jedna z tych książek, które potrafią poprawić nastrój. Dużo uroku dodaje też humor. Nie jest nachalny ani wymuszony, tylko wynika z sytuacji i charakterów bohaterów. Niezręczne momenty, udawanie związku, drobne sprzeczki - wszystko to tworzy bardzo przyjemną, lekką atmosferę. Kilka razy naprawdę się uśmiechnęłam, a to zawsze jest dla mnie duży plus. Fajnie wypadają też postacie drugoplanowe, które nie są tylko tłem. Wnoszą do historii dodatkową energię i sprawiają, że całość jest bardziej „żywa”. Dzięki nim fabuła nie kręci się wyłącznie wokół głównych bohaterów, tylko ma trochę szerszy kontekst. Podobało mi się również to, że mimo lekkiej formy książka przemyca coś więcej. Są tu momenty pokazujące, jak trudno czasem się otworzyć przed kimś innym albo wyjść poza swoją strefę komfortu. Nie jest to jednak podane ciężko czy moralizatorsko - raczej delikatnie, w tle, co tylko dodaje historii głębi. Motyw udawanego związku i relacji „od niechęci do czegoś więcej” jest tu naprawdę dobrze wykorzystany. Nie ma wrażenia powtarzalności czy nudy - wszystko rozwija się w tempie, które wydaje się naturalne i angażujące. Dzięki temu łatwo się w to wciągnąć i kibicować bohaterom. Podsumowując - to bardzo przyjemna, lekka i wciągająca historia, która świetnie sprawdza się jako odskocznia od codzienności. Ma w sobie humor, emocje i fajny klimat, a bohaterowie są na tyle autentyczni, że naprawdę chce się ich poznać bliżej. Idealna książka na moment, kiedy potrzebuje się czegoś pozytywnego i po prostu dobrze napisanego.
Włoskie komplikacje
„Włoskie komplikacje” to książka, która interesowała mnie od momentu zobaczenia jej zapowiedzi. Czułam się zaintrygowana i coś ciągnęło mnie do tej pozycji. Nie mogłam przejść obojętnie obok tego tytułu. Gdy powieść do mnie dotarła od razu zabrałam się za jej czytanie i... przepadłam na kilka godzin. Nie odłożyłam tej historii dopóki nie przewróciłam ostatniej strony. Sam pomysł na fabułę bardzo przypadł mi do gustu, a i jego wykonanie również na wysokim poziomie. Z jednej strony lekka, przyjemna, zabawna historia. Z drugiej zaś nie brakuje w niej chwil wzruszeń, niepewności, trudnych decyzji, ale też namiętności, pożądania i seksu. Główni bohaterowie bardzo się różnią. Okoliczności sprawiają jednak, że będą zmuszeni udawać narzeczonych. Jeden pokój, jedno łóżko i trzy wspólne tygodnie. Ich początki nie należą do najłatwiejszych. Wzajemne dogryzanie, uszczypliwości. Z każdym kolejnym dniem jednak coś w relacji bohaterów się zmienia. Zaczynają patrzeć na tą drugą osobę inaczej, cieplej. Coraz bardziej ich fascynuje i pociąga. Potyczki słowne, przypadkowe gesty, spojrzenia dodają relacji bohaterów pikanterii i sprawiają, że momentami jest naprawdę gorąco. „Włoskie komplikacje” to emocjonująca, pochłaniająca, seksowna powieść, którą czytałam z wielką przyjemnością. Książka pełna pasji, namiętności, humoru. Historia, w której sporo się dzieje, więc nie ma mowy o żadnej nudzie podczas czytania. Lektura o podejmowaniu ryzyka, walce z własnymi słabościami i tej o szczęście. Opowieść o rodzinie, przyjaźni, miłości. „Włoskie komplikacje” to świetna książka, którą gorąco Wam polecam! Wiele emocji gwarantowane.