Recenzje
Zagubione sny
Jestem fanką wszystkiego, co związane ze snami, dlatego ,,Zagubione sny" od razu przykuły moją uwagę. Nie miałam większych oczekiwań - jedynie nadzieję, że motyw snu będzie naprawdę pogłębiony, a nie tylko pobieżnie zarysowany i zapomniany. I tutaj zdecydowanie się nie zawiodłam. Ta historia jest jak prawdziwy sen - pełna różnych postaci i zdarzeń, które dzieją się jednocześnie, a jednak jakby w różnych momentach. Tworzy niby spójny obraz, a jednocześnie pozostawia wrażenie chaosu. Tak właśnie czułam się czytając tę książkę. Jakbym zanurzyła się w śnie, którego nie do końca rozumiem, który początkowo nawet nie był mój, a ostatecznie zachwyciłam się jego barwami. Myślałam, że bedzie to jedno z książkowych rozczarowań, ale nie pod względem konstrukcji i jakości historii, a emocjonalnego odbioru. Przez pierwsze 100 stron byłam absolutnie zagubiona. Imiona postaci, odróżnianie snów od jawy, zrozumienie tego, co wydarzyło się wcześniej - trochę mnie to przerosło. Dodatkowo początkowo przeszkadzała mi narracja trzecioosobowa, przez co jeszcze trudniej było mi w pełni wczuć się w historię. Przez kolejną część książki miałam mieszane odczucia. Czułam, że to dobrze napisana fantastyka, mająca praktycznie wszystko, czego oczekuje od tego gatunku, a jednocześnie z jakiegoś powodu nie potrafiłam w pełni wejść w historię. Zamiast zanurzyć się w niej po czubki uszu, stałam jakby za szybą - nadal świadoma tego, co się dzieje, ale wszystko było przytłumione. W pewnym momencie, nawet nie wiem kiedy, zaczęłam żyć tą historią. Nadal lekko zagubiona, ale coraz bardziej zaangażowana emocjonalnie. Zaczęłam się zastanawiać, jak to wszystko się skończy, kto okaże się wrogiem, jakie będą dalsze losy bohaterki... Autorka bardzo mnie zaskakiwała. Wprowadzała sytuacje takie, jakich zdecydowanie się nie spodziewałam, co jest ogromnym plusem. Bywały chwile, kiedy czułam irytację i zagubienie - miałam wrażenie, że nic nie wiem, a pytań jest coraz więcej. Ale to właśnie ten ,,chaos" sprawił, że książka zapadła mi w pamięć bardziej niż inne. Czytanie tej historii było ciekawym doświadczeniem. Tańczyłam między zaskoczeniem, irytacją, ciekawością, smutkiem, ekscytacją oraz żalem. Nie spodziewałam się, że mimo początkowego słabego nastawienia do książki, przeżyję ją tak mocno. Wiele stron widziało moje łzy kapiące z policzków, inne widziały uśmiech kwitnący na twarzy oraz słyszało cichy śmiech pod nosem. Gdybym oceniała pierwszą połowę książki, ocena byłaby niższa. Brakowało mi wprowadzenia, odpowiedzi i emocji. Jednak reszta książki idealnie dopełniła początek - pojawiło się zrozumienie, połączenie kropek i emocje, które całkowicie zmieniły mój odbiór. Jestem bardzo ciekawa kontynuacji i dalszych losów bohaterów. Szczególnie interesuje mnie przeszłość Mai oraz historia Krainy Snów. Pod względem warsztatowym książka wypada naprawdę dobrze. Nie zauważyłam rzucających się w oczy błędów, opisy były naprawdę przyjemne, a styl pisania autorki przypadł mi do gustu. Bohaterowie byli ciekawi, ludzcy i nieidealni. Główna bohaterka była dla mnie zagadką, momentami miałam do niej mieszane uczucia, ale końcowo bardzo ją polubiłam. W zasadzie na początku czytania byłam chłodno nastawiona do większości ,,głównych" postaci, a końcowo wyszło, że zyskali moją sympatię. Zdecydowanie chciałabym bliżej poznać Juna, Mistrza Zadań oraz Kocią Wiedźmę. Świat stworzony przez autorkę bardzo mnie zaintrygował - podziały, bogowie, Śniący, demony i koszmary... ogromny plus za nawiązania do różnych wierzeń i kultur. Wydanie książki również zasługuje na uwagę - okładka, wyklejka, zdobienia rozdziałów i stron pięknie oddają klimat książki. Całość tworzy tajemniczy, senny obraz, który zaprasza do przeżycia przygody. Podsumowując: Kreatywność, rozbudowany świat, postacie, piękne wydanie, styl pisania, elementy zaskoczenia i emocje - tutaj ogromny plus. Zagubienie przez dużą dawkę informacji oraz początkowy brak przywiązania się do historii - tutaj lekki minus ode mnie. Jeśli więc lubicie motyw snów, dobrze napisaną fantastykę oraz mieszankę różnych wierzeń i kultur - koniecznie sięgnijcie po ,,Zagubione sny" 💚
Muza rockmana
Regret Me Not
Riley Thorn i trup w ogrodzie
Drogi Czytelniku... Pewna dziewczyna? Niezmiennie. Kłamstwa? Są. Strzelaniny? Niestety. Płatny zabójstwa? Jasne... Intryga? Pewnie. Zabójcza impreza? Uhum... Narcystyczna ofiara? Nie inaczej. Pragnienie spokoju? Oczywiście. Komplikacje? Obecne. Chaos? Cóż... Niebezpieczeństwo? Znajdzie się. Emocje? Jasne, i to sporo. Między innymi właśnie to znajdziemy w najnowszej książce Lucy Score pod tytułem „Riley Thorn i trup w ogrodzie”. Jaki osiągnęła efekt? By poznać odpowiedź na to pytanie odsyłam do lektury książki. Jest to czwarty tom cyklu Riley Thorn. Wspaniale było ponownie przenieść się do świata Riley, Nicka, Griffina, Penny, Josie, Briana, Belindy, Thomasa, Belli, Alistaira, Jasmine, Lyle'a, Lily, Gabe'a, Mabel, Marie, Claudii, Henry'ego, Freda i innych. Na pewno zastanawiacie się jakie są moje odczucia po lekturze. Już odpowiadam. Po pierwsze, bohaterowie. Po raz kolejny są dobrze wykreowani, zróżnicowani i dość interesujący. Czy kogoś nadal lubię? Tak, Riley. Za odwagę i bycie sobą. Jeśli chodzi o resztę, cóż... Jak w przypadku poprzednich tomów, każdy mnie czymś zarówno zniechęcał jak i przyciągał. Ale ciii, nie zdradzę już nic więcej. Po drugie, fabuła. Nie chcę nikomu zdradzać tu szczegółów, jednak powiem, że to jest prawdziwy rollercoaster, przynajmniej dla mnie. Akcja rozkręca się dość szybko, cały czas coś się dzieje. Autorka serwuje nam emocje dużymi porcjami. Nie brakuje tu zaskakujących zwrotów akcji, wywoływania w nas skrajnych uczuć i problemów, którymi obarczone są na każdym kroku nasze persony, zwłaszcza Riley. Po trzecie, emocje. Gwarantuję Wam, że tak, jak w pierwszym, drugim i trzecim tomie ich nie zabraknie, od smutku, strachu i gniewu do szczęścia i śmiechu (chociaż tych było zdecydowanie za mało). Leci za to oczywiście plusik. Po czwarte, styl. Autorka pisze lekko i przyjemnie dla oka, dzięki czemu i tę książkę czyta się naprawdę szybko (zdecydowanie zbyt szybko, szkoda, że książka nie miała jeszcze tak ze stu stron...), łatwo i przyjemnie. Daję za to kolejnego plusa. Powieść, tak jak wcześniejsze tomy, jest lekką lekturą do poduszki, mimo tematyki, którą porusza. Opowieść pokazuje, że naprawdę warto czytać umowy przed podpisaniem... Książka, tak jak poprzednie tomy, praktycznie czyta się sama. Historia nawet wciąga (tę również 'łyknęłam' niemal na raz) i sprawia, że chce się być częścią życia (choć momentami naprawdę niebezpiecznego) naszych bohaterów i nie opuszczać go aż do ostatniego zdania, przynajmniej w tym tomie. Autorce bardzo dziękuję za i tę przygodę. Fajnie spędziłam czas podczas lektury tego tomu. :) Ogólna ocena - 5/6. :) POLECAM, POLECAM, POLECAM. Warto po nią sięgnąć. Pozdrawiam, Iza.
Śmiertelna królowa
Czarująca i magiczna historia z romantasy! Bardzo nowoczesna i dopracowana. Świat wampirów i ludzi jakiego jeszcze nie poznaliście.