Bony podarunkowe Podaruj prezent
ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Muza rockmana

Penelope Ward to jedna z tych autorek po której książki zawsze sięgam z wielką przyjemnością. Uwielbiam pióro i historie tworzone przez autorkę. Gdy zobaczyłam zapowiedź najnowszej powieści wiedziałam, że nie mogę przejść obok niej obojętnie. Tym bardziej, że opis książki niezwykle mnie zainteresował. Gdy otrzymałam swój egzemplarz od razu zabrałam się za czytanie i… przepadłam na kilka godzin. Lektura od początku ciekawi i intryguje, a czym dalej się w nią zagłębiamy tym więcej emocji dostarcza czytelnikowi. Lubię motyw różnicy wieku, a tutaj został naprawdę świetnie przedstawiony. Do tego motyw muzyki, który był ciągle poruszany, a nie był tylko tłem dla całej historii. Uwielbiam w książkach autorki to, że zawsze poruszają ważne tematy i skłaniają do refleksji. Ta powieść to walka z poczuciem winy, sekrety, trudne wybory i walka o własne szczęście. Główni bohaterowie to dwie poranione postaci, które początkowo wydawałoby się nie wiele łączy. Jednak czas spędzony wspólnie udowadnia jak wiele ta druga osoba dla nich znaczy i ile potrafi zdziałać samą obecnością. Do tego dochodzi pożądanie, które z każdym kolejnym dniem tylko narasta. Czy ta dwójka postaci pochodząca z dwóch różnych światów będzie w stanie zaznać wspólnego szczęścia? „Muza rockmana” to emocjonująca, pochłaniająca opowieść, która dostarczyła mi wielu emocji. Historia o rodzinie, przyjaźni, miłości, pasji, marzeniach, wyborach. Książka, która pokazuje jak wielki wpływ na nasze funkcjonowanie mają wydarzenia z przeszłości. Jak trudno dokonać odpowiedniego wyboru kiedy każda z opcji niesie za sobą pewne konsekwencje. Jak ciężka jest walka między sercem, a rozumem. Powieść, która zaskakuje, wzrusza, porusza i wywołuje uśmiech. Cudownie spędziłam czas z tą książką i jej bohaterami. Gorąco polecam!

Instagram.com/zaczytana_opisana Aleksandra Urbanik

Król Umbry. Przeklęte królestwo Vinculi #1

,,Król Umbry" to moje ponowne podejście do twórczości Jamie Applegate Hunter - i tym razem jestem naprawdę zachwycona. Po poprzednim spotkaniu z jej książką byłam dość sceptyczna, a dodatkowo nie pomogło to, że na początku powieści znalazła się długa lista ostrzeżeń dla czytelnika. Widzę jednak ogromną różnicę pomiędzy „Bezwzględnie twój” a „Królem Umbry” - zdecydowanie lepiej czytało mi się tę drugą historię. Styl autorki wyraźnie się rozwinął i zmierza w bardzo dobrym kierunku. Już teraz nie mogę doczekać się drugiego tomu. ‎ ‎ To bardzo dobre romantasy z elementami zbrodni. Przeczytałam książkę w dwa wieczory, nie mogąc się od niej oderwać - a dawno nic mnie tak nie wciągnęło. Podobało mi się wszystko: od języka, przez świat przedstawiony, aż po bohaterów. Narracja jest lekka, przystępna, a jednocześnie kreowany świat jest wielowymiarowy - pełen piękna przeplatanego ze zgrozą. Jednak prawdziwe show kradną bohaterowie - wprost uwielbiam Rory i Caiusa. ‎ ‎Rory Raven to z pozoru zwykła dziewczyna pracująca w podrzędnym barze na terenie Eridikoi. Nic bardziej mylnego - to córka wyroczni, siostra, która na własne oczy widziała śmierć swojej bliźniaczki i jedna z tych silnych bohaterek, które podnoszą się z popiołów. Od chwili, gdy straciła siostrę przysięgła walczyć ze złem tego świata, co nie było łatwe, zwłaszcza że cierpi na monochromię i widzi świat jedynie w odcieniach czerni, bieli i szarości. Targana poczuciem niesprawiedliwości dopuściła się czynów, za które zesłano ją do Vinculi. Mimo to nie porzuciła swojego celu - odnalezienia mordercy siostry i wymierzenia mu sprawiedliwości. ‎ ‎Vincula, będąca swoistym więzieniem, zarządzana jest przez Króla Umbry - Caiusa. Mężczyzna został uwięziony we własnym królestwie za zbrodnię, której nie popełnił. Jako władca miejsca, do którego trafiają zagubione dusze wymagające odkupienia, przyjmuje Rory pod swoje skrzydła. Już od pierwszego spojrzenia wie jednak, że ta kobieta może stać się jego zgubą. Caius to niezwykle charyzmatyczna i sympatyczna postać - jedna z tych, dla których naprawdę chce się czytać dalej. ‎ ‎ Na zakończenie mogę powiedzieć jedno - „Król Umbry” to książka, która pozytywnie mnie zaskoczyła i skutecznie wciągnęła w swoją historię. To opowieść o bólu, stracie, przeznaczeniu i uczuciach, które rodzą się w najmniej spodziewanych momentach. Jeśli autorka utrzyma ten poziom w kolejnych częściach, seria ma ogromny potencjał, by stać się jednym z ciekawszych tytułów w gatunku romantasy. Zdecydowanie polecam - zwłaszcza jeśli szukacie historii, która jednocześnie poruszy i wciągnie bez reszty.

Darkness_queen_99 Żuk Iwona

Muza rockmana

„Nikt nie powinien cierpieć w ciszy” Emily - empatyczna asystentka kapeli oraz Tristan - skryty główny wokalista zespołu. Emily przypadkowo zostaje wzięta za kandydatkę do pracy, którą ostatecznie dostaje. Teraz przemierza Amerykę Północną wraz z zespołem Delirious Jones, a jej i Tristana uczucia rodzą się wśród dźwięków muzyki. Emily potrzebuje zmiany, a po skończeniu studiów nie wie jeszcze, co chciałaby robić. Dodatkowo skrywa ona sekret, przez który jej relacja z Tristanem staje się zakazana. Tristan uważa, że poszczęściło mu się w życiu i nie jest tak utalentowany, za jakiego inni go mają. Kreuje się na nieokiełznanego, a tak naprawdę ostatnio jest trochę zagubiony. Emily pewnej nocy zbliża się do Tristana i wyjawia mu swoją tajemnicę. Zdziwiło mnie, z jaką nonszalancją mu o tym opowiedziała, ale podobała mi się jego rekacja. Jednak okazuje się, że to nie był koniec. Obydwoje mieli cichą nadzieję na więcej zacisznych chwil spędzonych razem podczas tego chaosu trasy. Ich filozoficzne rozmowy były ujmujące i głębokie, a oni zwierzali się sobie z rzeczy, z jakich nie przyznaliby się innym osobom. Doceniałam, jak Emily chciała poprawiać nastrój Tristanowi, gdy ten zwierzył jej się ze swoich obaw, a ona zauważała drobne zmiany w jego występach. Emily musiała nauczyć się sobie wybaczać, a Tristan kochać siebie. Jednak to, ile doświadczyła bólu sprawiało, że oczy mi się szkliły. Przez długi czas była sama, a poczucie winy sprawiało, że sabotowała własne szczęście. Cieszę się, że gdy Emily znikęła, Tristan ją odnalazł, ale kiedy prawda wyszła na jaw, nawet mnie ona zabolała. Tyle lat pewne fakty zostały ukrywane, więc nie dziwie się, że jego serce zostało złamane. Najgorsze, że nie możemy cofnąć czasu i niczego przywrócić. Autorka zapewniła nam kolejną emocjonalną historię. Cieszę się, że obydwoje dostali własne domknięcie. Choć ich sytuacja była trudna, odważyli się na szczerość i zawiązało się między nimi coś magicznego. Emily i Tristan dali sobie wytchnienie, kryjówkę przed innymi i zrozumienie, którego tak dawno pragneli od świata. Emily i Tristan byli swoim spokojem.

hidrancebookland Jarczewska Małgorzata

Śmiertelna królowa

„Śmiertelną królową” poznałam już na Wattpadzie i właśnie wtedy bardzo polubiłam się z tą historią. Ze zniecierpliwieniem czekałam, aż książka ukaże się w wersji papierowej i miałam nadzieję, że mnie nie zawiedzie. Autorka idealnie wprowadziła nas w świat fantastyki. Od samego początku historia trzyma nas w napięciu, aż po ostatnie strony. Bohaterowie zostali świetnie wykreowani - posiadali powagę, jak na rodzinę królewską przystało, jednak humoru im nie zabrakło, szczególnie Dimitrowi, który był przezabawny! Jednak oczywiście nie obeszło się bez wzruszenia w niektórych momentach, szczególnie tych dotyczących Calvii… Jeśli chodzi o relację Natana i Calvii, to jest ich razem niewiele i mi tego brakowało. Jednak patrząc na to, że to slow burn, to liczę, że w drugim tomie będzie ich więcej, bo w tym byli wobec siebie trochę obojętni. A ten wątek miłosny ma ogromny potencjał! Styl pisania także był bardzo dobry. Przez książkę się płynęło, bo dosłownie nic mnie nie zanudzało i nie wydawało się napisane na siłę. Język nie był skomplikowany, a to jest ważne patrząc na to, że ŚK jest 14+ Co do ostatnich stron, to przysięgam, że nie oderwałam się od nich nawet na chwilę! Tak jak mówiłam, historia trzyma nas w napięciu do końca, a on pozostawił mnie w ogromnym niedosycie i już nie mogę się doczekać kolejnego tomu! 🤞🏻

lostsoulwithbooks Soćko Lena

Śmiertelna królowa

Autorka proponuje nietypowe podejście do wampirów - nie piją krwi, funkcjonują za dnia i bardziej przypominają „ulepszonych” ludzi niż mroczne istoty znane z klasyki. To ciekawa zmiana, choć dla mnie momentami odbiera im to klimat, który najbardziej lubię w tym gatunku. Na plus wyróżnia się świat przedstawiony, zwłaszcza motyw matriarchatu i polityczne napięcia — to zdecydowanie najciekawszy element książki. Relacja głównych bohaterów rozwija się bardzo powoli; doceniam subtelność tego slow burnu, ale chwilami brakowało mi większych emocji i chemii. Nie wszystkie postacie są równie przekonujące, a fabuła rozwija się spokojnie, przez co nie zawsze wciąga tak, jak mogłaby. Mimo to książkę czyta się lekko, a zakończenie sprawia, że jestem ciekawa, co będzie dalej. Dla mnie to przyjemna, choć nieidealna historia — dobra dla fanów spokojniejszej fantastyki, ale raczej nie dla tych, którzy szukają klasycznego, mrocznego wampiryzmu.

@mama.super.bohaterow Baranowska Patrycja