Recenzje
Zagubione sny
⋆. 𐙚 ˚ 𝑅𝑒𝑐𝑒𝑛𝑧𝑗𝑎 ,, 𝑍𝑎𝑔𝑢𝑏𝑖𝑜𝑛𝑒 𝑠𝑛𝑦''. 𐙚 ˚ ✯✯✯✯/5 Szczerze mówiąc, sięgnęłam po tę książkę głównie przez jej fabułę. Motyw snów zawsze mnie fascynował, bo z jednej strony potrafią być przerażające, a z drugiej piękne i pełne dziwności, która zostaje w głowie na długo. To historia łącząca fantastykę, science fiction i realizm, a do tego zahaczająca o tematy związane z psychiką. Od samego początku dzieje się tu naprawdę dużo, momentami aż za dużo. Pierwsze rozdziały były dla mnie trudne i kilka fragmentów musiałam czytać ponownie, żeby lepiej zrozumieć, o co chodzi. Przez częste przeskoki między snem a rzeczywistością czułam się momentami zagubiona. Rozumiem, że taki był zamysł, ale przez sporą część książki trudno było mi się w nią wkręcić. Dopiero później zaczęłam lepiej odnajdywać się w tym świecie i czytanie stało się przyjemniejsze. Na plus zdecydowanie zasługuje świat przedstawiony. Widać, że autorka miała konkretną wizję i trzymała się zasad, które stworzyła, co przy takiej historii jest bardzo ważne. Jeśli chodzi o bohaterów, najbardziej zaciekawiła mnie Maya. Jest pogubiona, przytłoczona tym, co się wokół niej dzieje, ale jednocześnie silna i nieidealna, dzięki czemu wypada bardzo autentycznie. Relacja między Mayą a Junem też miała w sobie coś przyciągającego. Było w niej sporo niedopowiedzeń i napięcia, które sprawiały, że chciałam czytać dalej. Ostatecznie mam wobec tej książki mieszane uczucia. Z jednej strony bardzo podobała mi się jej fabuła i wykreowany świat, z drugiej sposób prowadzenia historii momentami mnie męczył. Cieszę się, że ją przeczytałam, ale raczej nie planuję sięgać po kolejne części. Myślę jednak, że osoby lubiące bardziej wymagające i nietypowe historie mogą odebrać ją dużo lepiej niż ja.
Frenemy. Przyjaciel czy wróg?
,,Frenemy. Przyjaciel czy wróg.” opowiada o Erikce Monroe, która jest uczennicą ostatniej klasy liceum i marzy o dostaniu się na Stanford, by studiować chemię i lekkoatletykę. Aby zdobyć stypendium, musi wypełnić trudne zadanie zdobyć dowody na winę Chase’a Thatchera, który jest podejrzewany o wandalizm i narkotyki. W trakcie śledztwa Erika zaczyna wątpić w swoje przekonania, bo odkrywa, że Chase wcale nie jest tym, za kogo go uważała. Uważam że to wspaniała książka, Historia jest ciekawa i można się z niej dużo nauczyć, szczególnie jeśli chodzi o relacje i zaufanie. Książkę czyta się bardzo szybko i płynnie, ponieważ ma prosty, zrozumiały i przyjemny język. Fabuła jest wciągająca dzięki czemu trudno się od niej oderwać. Książka na pewno dostaję ode mnie 5/5.
Muza rockmana
„Nikt nie powinien cierpieć w ciszy” Emily - empatyczna asystentka kapeli oraz Tristan - skryty główny wokalista zespołu. Emily przypadkowo zostaje wzięta za kandydatkę do pracy, którą ostatecznie dostaje. Teraz przemierza Amerykę Północną wraz z zespołem Delirious Jones, a jej i Tristana uczucia rodzą się wśród dźwięków muzyki. Emily potrzebuje zmiany, a po skończeniu studiów nie wie jeszcze, co chciałaby robić. Dodatkowo skrywa ona sekret, przez który jej relacja z Tristanem staje się zakazana. Tristan uważa, że poszczęściło mu się w życiu i nie jest tak utalentowany, za jakiego inni go mają. Kreuje się na nieokiełznanego, a tak naprawdę ostatnio jest trochę zagubiony. Emily pewnej nocy zbliża się do Tristana i wyjawia mu swoją tajemnicę. Zdziwiło mnie, z jaką nonszalancją mu o tym opowiedziała, ale podobała mi się jego rekacja. Jednak okazuje się, że to nie był koniec. Obydwoje mieli cichą nadzieję na więcej zacisznych chwil spędzonych razem podczas tego chaosu trasy. Ich filozoficzne rozmowy były ujmujące i głębokie, a oni zwierzali się sobie z rzeczy, z jakich nie przyznaliby się innym osobom. Doceniałam, jak Emily chciała poprawiać nastrój Tristanowi, gdy ten zwierzył jej się ze swoich obaw, a ona zauważała drobne zmiany w jego występach. Emily musiała nauczyć się sobie wybaczać, a Tristan kochać siebie. Jednak to, ile doświadczyła bólu sprawiało, że oczy mi się szkliły. Przez długi czas była sama, a poczucie winy sprawiało, że sabotowała własne szczęście. Cieszę się, że gdy Emily znikęła, Tristan ją odnalazł, ale kiedy prawda wyszła na jaw, nawet mnie ona zabolała. Tyle lat pewne fakty zostały ukrywane, więc nie dziwie się, że jego serce zostało złamane. Najgorsze, że nie możemy cofnąć czasu i niczego przywrócić. Autorka zapewniła nam kolejną emocjonalną historię. Cieszę się, że obydwoje dostali własne domknięcie. Choć ich sytuacja była trudna, odważyli się na szczerość i zawiązało się między nimi coś magicznego. Emily i Tristan dali sobie wytchnienie, kryjówkę przed innymi i zrozumienie, którego tak dawno pragneli od świata. Emily i Tristan byli swoim spokojem.
Redemption of Sins
📖 Recenzja 📖 „Redemption of Sins” autorstwa Lori Rave to historia o drugich szansach, traumie, trudnych wyborach i uczuciach, które nigdy do końca nie gasną. Autorka świetnie pokazuje, jak wojna potrafi zmienić człowieka - i jak trudno potem odnaleźć spokój. Czy serce przywykłe do wojny będzie zdolne pokochać pokój? 💔 Killian Sanders ma dopiero 25 lat, a już widział więcej bólu i śmierci niż wielu przez całe życie. Wojna odebrała mu przyjaciół i zostawiła blizny - nie tylko na ciele. Choć nie chce wracać na front, jedna obietnica wciąż trzyma go w przeszłości… Kiara Reed żyje zupełnie inaczej. Zamiast sławy i sportowej kariery, którą mogłaby dzielić z bratem - legendą NHL - wybiera pomaganie innym jako pracownica socjalna. Jej świat to troska, empatia i dzieci, które potrzebują wsparcia. Siedem lat temu łączyła ich miłość. Dziś są sobie niemal obcy. Los jednak ma inne plany - ich drogi znów się przecinają w szpitalu dziecięcym… ❤️„Redemption of Sins” to emocjonalna, momentami ciężka, ale bardzo wciągająca opowieść. Relacja Kiary i Killiana jest pełna napięcia, bólu, ale też nadziei. Jeśli lubisz historie „second chance romance” z głębszym tłem - ta książka zdecydowanie jest dla Ciebie.
Śmiertelna królowa
Autorka proponuje nietypowe podejście do wampirów - nie piją krwi, funkcjonują za dnia i bardziej przypominają „ulepszonych” ludzi niż mroczne istoty znane z klasyki. To ciekawa zmiana, choć dla mnie momentami odbiera im to klimat, który najbardziej lubię w tym gatunku. Na plus wyróżnia się świat przedstawiony, zwłaszcza motyw matriarchatu i polityczne napięcia — to zdecydowanie najciekawszy element książki. Relacja głównych bohaterów rozwija się bardzo powoli; doceniam subtelność tego slow burnu, ale chwilami brakowało mi większych emocji i chemii. Nie wszystkie postacie są równie przekonujące, a fabuła rozwija się spokojnie, przez co nie zawsze wciąga tak, jak mogłaby. Mimo to książkę czyta się lekko, a zakończenie sprawia, że jestem ciekawa, co będzie dalej. Dla mnie to przyjemna, choć nieidealna historia — dobra dla fanów spokojniejszej fantastyki, ale raczej nie dla tych, którzy szukają klasycznego, mrocznego wampiryzmu.