Recenzje
Demoniczne dwudziestolecie. Czarownice, znachorzy i zaświaty na usługach zbrodni
Przyznam szczerze, że dzieje, nie tylko Polski, nigdy nie były mi szczególnie bliskie. Już od szkoły podstawowej nie przepadałam za zgłębianiem tych tematów. W tej książce natomiast zainteresował mnie wątek czarownic, znachorów oraz zabobonów. Znalazłam też potwierdzenie, że wiedźmy, którymi straszono nas w dzieciństwie, wcale nie były najstraszniejsze… to ludzie potrafią być prawdziwymi potworami. Autorka opisała w tej książce aż 11 historii związanych z diabłem, czarownicami, zabobonami i znachorami, w których niewinni ludzie stracili życie. Jestem pod ogromnym wrażeniem pracy autorki, która wykonała imponujący research, a sama bibliografia liczy niemal 100 stron. Każda z tych historii została opisana dość szczegółowo na podstawie kilku źródeł. Dodatkowo dołączono liczne fotografie archiwalne, które pobudzają wyobraźnię. Opisywane sprawy są trudne i poruszające, doskonale pokazują, że człowiek człowiekowi wilkiem, a wykorzystywanie „diabelskich mocy” nie zawsze było w tej historii jednoznacznie złe. Zagłębienie się w te autentyczne sprawy, które wydarzyły się w naszym kraju, było jedną z lepszych decyzji, jakie mogłam podjąć. Niewiele mówi się o czasach pełnych niedoinformowania, analfabetyzmu i silnych wierzeń, a przecież już wtedy dochodziło do przestępstw i morderstw. To nie jest problem, który pojawił się nagle. Mimo że nie przepadam za historią, tę książkę bardzo polubiłam. Cieszę się, że mogłam choć trochę poznać kryminalny półświatek z początku XX wieku i dowiedzieć się, jak wyglądały na przykład ówczesne rozprawy. Jeśli lubicie historie owiane wierzeniami, ta książka zdecydowanie jest dla Was. Smutne jest jednak to, że najczęściej krzywdzono ludzi niewinnych, którzy ginęli przez nagonkę podsycaną przez samą społeczność.
I will wait for you
Po rozczarowaniu inną książką autorki byłam ciekawa jak czy kolejna mi się spodoba. i muszę przyznać, że całkiem całkiem była ta historia. Zacznę od samego pomysłu na nią, naprawdę ciekawy - dziewczyna w złotej klatce strzeżona przez dwóch braci i on, który bardzo jej pragnie z początku dla zemsty, a potem… Może momentami dalej było ciut za słodko, ale teraz nie przeszkadzało mi to. Książka do najdłuższych nie należy i czytało mi się ją dość szybko. Angelina jest dorosła - podkreślam jest dorosła, ale dla jej braci to nie ma znaczenia, są bardzo nadopiekuńczy. Dziewczynie zaczyna jednak przeszkadzać ta bańka jaką stworzyli jej bracia, stara się ją opuści i zacząć życie na własnych warunkach. Właśnie przez to polubiłam ją, że nie chciała być wygodna i starała się coś z tym zrobić. Xavier zauroczył się od pierwszego wejrzenia w Angelinie. Dodatkowo kiedy tylko się dowiedział czyją jest siostrą uznał ją za środek do celu - zemście na jej bracie. Nie do końca przewidział to, że dziewczyna mocno zawładnie jego sercem. Ogólnie nie lubię takich sytuacji - wykorzystywanie kogoś do osiągnięcia celu, zemście, ale dałam mu trochę kredytu, bo on już coś do niej czuł zanim dowiedział się kim jest. Ta relacja rozpoczęła sią od przypadkowego spotkania i spontanicznego zbliżenia, ale kiedy się rozstali nie zapomnieli o sobie. Czuć było między tą dwójką fajną chemię, a jak pojawiali się razem to jakby w pomieszczeniu byli tylko oni. Ciekawy jest motyw zemsty Xaviera na Maddoxie. Szkoda, że nie było czegoś więcej o porwaniu Angeliny, bo chętnie bym poznała więcej szczegółów. Natomiast podobało mi się, że oprócz rozdziałów z perspektywy Angeliny i Xaviera pojawią się tutaj fragmenty oczami braci Angeliny - Maddoxa i Leandra, przez co też możemy poznać ich punkt. Całkiem przyjemna historia.
Obietnice pod gwiazdami
Wakacyjny vibe, skauting i dramaty nastolatków. Po pierwszej części miałam taki niedosyt, że od razu zgłosiłam się do naboru, by ją przeczytać. Uwielbiam książki, w których bohaterowie się rozwijają, dorastają i stają się innymi ludźmi (w pozytywnym sensie). Amy to moja idolka. Uwielbiam to, że jest delikatnie dwubiegunowa i była dla mnie ciekawą postacią. Książkę poleciłabym osobą, które czasami czują się samotni i potrzebują przeczytać co lekkiego, śmiesznego, a jednocześnie uroczego. Ta książka sprawiła, że na pewno będę sięgać po inne książki, które stworzy Sławek. Sposób pisania lekki i przyjemny. Lubicie dramaty i rozterki? W tej książce to znajdziecie! W sumie nie tylko to! Warto czytać! Polecam wam te dylogie, szczególnie teraz, gdy wolnymi krokami zbliża się lato!
Psychozmienni. Krwawe dziedzictwo #1
Ta książka to rozrywka w najczystszej formie, kocham! Kto czytał Blood of Hercules, ten wie, że Jasmine potrafi cholernie dobrze w motyw reverse harem 😁 i tu to mamy! I kochamy całym sercem. Sadie jest pierwszą kobietą alfą w historii. Trafia na front walki z fae do obozu z 3 innymi alfami. Alfa dupki w ich przypadku to określenie bardzo pasujące. Trzech gigantycznych, diabelnie przystojnych zmiennokształtnych, których celem wydaje się uprzykrzyć życie Sadie. Oczywiście z czasem sytuacja zaczyna się diametralnie zmieniać 😁 co ciekawe w tej książce mamy slow burn. I to taki pełną parą, dostajemy dosłownie jedną scenę spicy między główną bohaterką a....No tego nie zdradzę 😎 No i po dodze kilka scen z naszymi chłopakami. Tak, również między sobą. 🤭Rozdziały są w większości z perspektywy Sadie, ale jest też kilka z pov facetów. Moim absolutnie ulubionym gościem jest Cobra. Tak, imię zobowiązuje, potrafi panować nad wężami stworzonymi z cieni. Jest zamknięty w sobie, gburowaty i ogólnie nienawidzi kobiet (traumatyczna przeszłość 😢). No, ale nasza Sadie, która nie daje sobie w kaszę dmuchać, zaczyna go bardzo wkurzać i intrygować jednocześnie. Kto się czubi, ten się lubi itd 😁 książka jest napisana mega lekkim i przyjemnym językiem, czyta się na jedno posiedzenie. Jest bardzo zmysłowo i erotycznie pomimo braku nagromadzenia scen spicy. Uwielbiam każdą minutę spędzoną z tym tytułem. Końcówka totalnie rozwala mózg i nie ma opcji, żebym wyczekała na polską premierę kolejnej części. Totalnie polecam na poprawę humoru, choć wiem, że nie wszystkim podpasuje ze względu na bardzo ironiczny i miejscami wulgarny humor. Sadie ma głos w głowie, który ją zachęca do na zmianę rzeźni i masakry oraz intensywnej kopulacji 😅
Zwodniczy los
Książki Penelope Ward są moją tajną bronią. Złe samopoczucie, paskudna pogoda czy zmęczenie nie mają z nimi szans, potrafią nawet przezwyciężyć niechęć wywołaną przez jakąś poprzednią, nieudaną lekturę. W najgorszym kryzysie, gdy mam możliwość zanurzenia się w pozycji tej autorki, wiem, że wkrótce cały świat i wszelkie zło przestaną istnieć, a ja otumaniona zanurzę się w kolejnej obezwładniającej powieści, która przyniesie mi ukojenie, lecz również lawinę intensywnych, skrajnych emocji. W tym wypadku nie było inaczej, po przekroczeniu pierwszej strony przepadłam bez pamięci, poddałam swe serce niesamowitym torturom i razem z naszkicowanymi postaciami uparcie walczyłam z przeciwnościami losu. Książka napisana jest lekkim i przystępnym piórem, dlatego czytanie jej to niesłychana przyjemność. Całość dopełniają zabawne, frapujące, wręcz magnetyczne dialogi, przesycone humorem, lecz także przekomarzaniem, dzięki czemu emocjonalne zawirowania nie opuszczają czytelnika do ostatniej strony. Warto dodać też, że autorka nie zapomniała o opisach rozbudzających wyobraźnię i rozpalających zmysły, a zatem paleta zafundowanych wrażeń jest naprawdę ogromna. „Zwodniczy los” to wciągający, hipnotyzujący, fundujący całą paletę skrajnych emocji romans, który fani Penelope Ward pochłoną z wypiekami na twarzy. Doskonale nakreślone złożone postacie, pokiereszowane boleśnie przez los i uczące się życia na nowo, przekorność losu i nadzieja na lepsze jutro, lecz przede wszystkim skomplikowana miłość i lawina skrajnych emocji, a to wszystko nakreślone niesłychanie przyjemnym i sugestywnym piórem wspaniałej pisarki. Zanurzcie się w tej gorącej, porywającej lekturze i przepadnijcie na jej kartach bez pamięci. Polecam całym sercem!