Bony podarunkowe Podaruj prezent
ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Demoniczne dwudziestolecie. Czarownice, znachorzy i zaświaty na usługach zbrodni

Było to moje pierwsze spotkaie z autorką, mam nadzieję, że nie ostatnie. Już na wstępie autorka informuje skąd poznała historie i na ile są one prawdziwe, bo jak widzimy i obecnie jak to wygląda w “gazetach” - jak się pisze pod publikę. Można przypuszczać, że kiedyś też tak było. Sama ksiażka jest bardzo ładnie wydana - elegancka okładka, a srodek wzbogacony o zdjęcia - co bardzo lubię, ale też i materiały źródłowe - dopełnienie mamy na końcu ksiażki - bibliografię, bardzo obszerną - jeśli coś nas zainteresowąło to możemy poszerzyć wiedzę. Ta pozycja składa się z jedenastu rozdziałów, a każdy to osobna historia - mmay tytuł, datę i miejsce. Nawet pokusiłam się co nieco sprawdzić w necie. Nie wiem jak autorka to wygrzebała, połaczyła, ale odwaliła kawał dobrej roboty - takiej prawdziwej. Dzięki temu czyta się to na wydechu jak ja to nazywam. Przerwy robiłam pomiędzy rozdziałami. Teraz to sama już nie wiem czy wierzyć w moce nadprzyrodzone, czy jednak je sobie tłumaczyć naukowo. Autorka mnie zamotała swoimi opowieściami, bo zwykle miałam się za osobę twardo stąpającą po ziemi - no dobra przyznam się, że jednak nie. Ale dają do myślenia, bo to jednak dwudziesty wiek, a czasem miałąm wrażenie, że przeniosłam się kilka wieków wstecz, nie tylko o stulecie. PRzecież ja żyłam w dwudziestym wieku, więc to nei tak odległy świat... Jeśli lubicie reportaże - zwłaszcza takie historyczne, o zbrodniach z porządnym researchem to polecam. Jeśli szukacie tu opowieści o wierzeniach czy zabobonach to nie macie cczego szukać, nie ta bajka. 

Alilandpl Kubiś Mirela

Frenemy. Przyjaciel czy wróg?

Nie było to moje pierwsze spotkanie z autorką, bo kilka lat temu przeczytałam jej debiut ,,Grzeczni chłopcy nie kradną staników" i zdecydowanie stał się on dla mnie komfortową przystanią. Teraz czytając ,,Frenemy. Przyjaciel czy wróg?" po raz kolejny zatraciłam się w powieści autorki i po raz kolejny stała się ona dla mnie domem. Fabuła jest naprawdę wciągająca i zdecydowanie nie chciałam kończyć jej czytać, ale niestety do końca dobrnęłam szybciej niż bym chciała. Książka opowiada o Erice Monroe i Chase Thatcher. O dziewczynie, którą dyrektorka szkoły postanowiła wykorzystać do swojego planu i chłopaku, którego ta sama dyrektorka chciała wydalić ze szkoły. Na początku wszystko wydaje się proste, ponieważ się nie znają, a Erika pomagając usunąć chłopaka, może wiele na tym zyskać, jednak sprawy zaczynają się komplikować w chwili, gdy ta dwójka zaczyna spędzać ze sobą czas i dziewczyna widzi, że on wcale nie jest taki zły. Uwielbiałam czytać, jak para nastolatków zaczynała się do siebie zbliżać, tak powoli, w swoim tempie. Te wszystkie urocze gesty - pierwszy przytulas, buziak w czoło, złapanie za rękę czy choćby podarowanie swojej bluzy. To wszystko, jak i każda spędzona chwila wspólnie, zaczęła ich do siebie zbliżać i z ludzi, którzy się nie znali, nie lubili, przeszli do ludzi, którzy się przyjaźnili, a potem się w sobie zakochali. Zdecydowanie pokochałam relację między głównymi bohaterami, strasznie mnie ona urzekła. Jednak ta książka nie była wcale taka cukierkowa, ponieważ opowiadała też o problemach głównych bohaterów oraz ich przyjaciół. Każdy z nich coś przeżywał i radził sobie w różny sposób. Myślę, że wiele osób może utożsamiać się z nimi. Jeśli, więc szukacie książki, która nie jest długa, ma wciągająca fabułę, ale nie jest ona cukierkowa i poruszane są w niej trudne tematy, takie jak: czucie się gorszym, porównywanie się do innych, strach przed utratą bliskich i adopcja, to zdecydowanie musicie po nią sięgnąć.

ksiazki_oliwii Jędrzejczyk Oliwia

Psychozmienni. Krwawe dziedzictwo #1

Psychozmienni Nie wiem co ja właśnie przeczytałam... Ale przeczytałam do końca 😅 Ogólnie nie zrozumcie mnie źle, bo ja lubię czasem takie książki. To takie moje guilty pleasure.Czytałam już wcześniej spod pióra tej autorki Herkules krew i bardzo mi się podobała. Widać tutaj, że jest to debiut autorki. Kolejna seria wypada dużo lepiej w moim odczuciu, choć schematy w obinsa podobne. Tym razem mamy zmiennych, alfy, dziwne napięcia między bohaterami i momenty typu „czy to się naprawdę dzieje?”I odpowiedź brzmi: TAK! I nie zadajemy więcej pytań. Jest tu klimat, jest dramat, jest intensywnie. Logika czasem bierze urlop, ale emocje robią robotę. Styl autorki jest bardzo prosty, szybki i bez zbędnego gadania, czy długich opisów. Książka jest lekka ale to też sprawia, że czasami brakuje jej głębi. Właściwie przez większość czasu. Ale to trochę jak oglądanie serialu do 2 w nocy: niby wiesz, że to dziwne, ale nie możesz przestać. To historia Sadie, która uważana jest za zerówkę w świecie zmiennych. Najważniejszą rolę odgrywają tutaj alfy. To oni mają władzę, dominują, podejmują decyzje i… no cóż, rządzą praktycznie wszystkim. I w to wszystko wchodzi Sadie… cała na biało (albo raczej w totalnym chaosie i nie z własnej woli). Dziewczyna momentami jest irytująca i mam wrażenie trochę infantylna. Nie do końca pasuje do tego świata. Całe życie myślała, że jest tzw. zerówką, a okazuje się, że jest pierwszą kobietą alfą. Trafia pod jeden dach z trzema mężczyznami alfami, czyli Asherem, Jaxem i Cobrą, którzy nie oszukujmy się są chodzącym problemem… i jednocześnie ucieleśnieniem wszystkiego, co przyciąga jak magnes. Napięcie wisi w powietrzu, a ślinka cieknie na ich widok. Mamy tu też tajemnice i zwrot akcji na sam koniec. Nie jest to najbardziej dopracowany świat ever, ma sporo wad ale ma w sobie coś, co może przyciągać. Jest trochę mrocznie, trochę dziwnie. Momentami zastanawiałam się czy wszystko tutaj jest okej zarówno z bohaterami jak i w sumie ze mną. Zdecydowanie z ciekawości sprawdzę co wydarzy się w kolejnym tomie. Uprzedzam też, że nie jest to książka dla każdego. Raczej z gatunku tych trochę crindżowych, które albo się lubi albo nienawidzi.

book_ish_witch Kminikowska Dagmara

Redemption of Sins

Killian Sanders, mężczyzna, którego wojna zostawiła w kawałkach. Trauma i wspomnienia, od których nie da się uciec, sprawiają, że każdy dzień jest dla niego walką o przetrwanie. Momentami miałam wrażenie, że jego ból dosłownie przebija przez strony i nie pozwala czytać tej historii obojętnie. Obok niego pojawia się Kiara Reed, kobieta dobra i ciepła, ale w sposób dojrzały i prawdziwy. Całą sobą angażuje się w pomoc innym, szczególnie dzieciom, dając im wsparcie i poczucie bezpieczeństwa. Jest promyczkiem i blaskiem w świecie Killiana. Ich relacja… to zdecydowanie nie jest lekki romans, w którym wszystko układa się szybko i prosto. Tu czuć czas, dystans, niewypowiedziane słowa, które niby się zagoiły ale wystarczy jeden dotyk, jedno wspomnienie, żeby znów zaczęły krwawić. . Styl Lori jest bardzo płynny, lekki w odbiorze ale jednocześnie ogromnie emocjonalny. Książka trafia dokładnie w te miejsca, które bolą najmocniej. Najbardziej poruszyło mnie to, jak autorka potrafi pisać o emocjach. Nie ma tu pustych dialogów ani scen, które są tylko zapychaczem. Wszystko ma sens. Ja zdecydowanie polecam bo książka bardzo mną poruszyła i utwierdziłam się, że będę sięgać po wszystkie kolejne książki Lori. Jeśli myśleliście o sięgnięciu po tę pozycję TO ZDECYDOWANIE TO ZRÓBCIE! 💌 🙈

brokatowe.strony Tomiak Karolina

Uwięzieni w grach relacyjnych. Jak wygrać bliskość

Uwięzieni w grach relacyjnych. Jak wygrać bliskość” to książka, która trafia w samo sedno tego, co w relacjach najtrudniejsze — a jednocześnie najbardziej ludzkie. Agnieszka Kozak i Zbigniew Rećko z niezwykłą uważnością pokazują, jak często wchodzimy w utarte schematy zachowań, nie dlatego że chcemy manipulować czy unikać odpowiedzialności, ale dlatego że kiedyś nauczyliśmy się, że tylko tak można przetrwać. To, co szczególnie mnie poruszyło, to sposób, w jaki autorzy łączą wiedzę psychologiczną z żywymi, autentycznymi dialogami. Wiele z nich brzmi tak znajomo, że trudno nie zatrzymać się i nie pomyśleć: „Przecież ja też tak robię”. Dzięki temu książka nie moralizuje, nie zawstydza i nie stawia czytelnika pod ścianą. Zamiast tego otwiera przestrzeń do refleksji — takiej, która nie boli, ale uwalnia. Każdy rozdział to spotkanie z inną „grą”, czyli sposobem, w jaki próbujemy zdobyć uwagę, akceptację czy poczucie bezpieczeństwa. Autorzy nie tylko tłumaczą, skąd te strategie się biorą, ale też pokazują, jakie potrzeby za nimi stoją i dlaczego tak trudno z nich zrezygnować. To właśnie ta empatyczna perspektywa sprawia, że książka jest tak wartościowa — bo zamiast oceniać, uczy rozumieć. Najważniejsze jednak, że Kozak i Rećko nie zostawiają czytelnika z samą diagnozą. Proponują konkretne kroki, które pomagają wyjść z relacyjnych gier i zacząć budować bliskość opartą na obecności, a nie na udowadnianiu racji. Pokazują, że autentyczność nie jest ryzykiem, lecz drogą do więzi, w której można być sobą bez lęku, że to „za mało”. To książka, która daje nadzieję — nie w formie pustych obietnic, ale poprzez realne zrozumienie mechanizmów, które nami kierują. Dla mnie to jedna z tych lektur, które zostają na długo, bo dotykają czegoś bardzo prawdziwego: pragnienia bycia widzianym i przyjętym takim, jakim się jest. Polecam ją każdemu, kto chce lepiej rozumieć siebie i swoje relacje. To mądra, ciepła i niezwykle potrzebna książka.

Fajne ksiażki do czytania Marzol Jagoda