Recenzje
Akademia piłkarska #3. Turniej Mistrzów
Adrenalina. Euforia. Paraliżujący stres. Rozgoryczenie. Niepewność. Radość wciąż przeplatająca się z niepokojem. Strach. Niedowierzanie. Smutek. Rozczarowanie. T.Z. Layton jest prawdziwym mistrzem żonglowania emocjami, prawdziwym geniuszem suspensu i taktykiem, który szyje fabułę w sposób zaskakujący, nieoczywisty i nawet jeśli finał wydaje się przewidywalny, to czytelnik co najmniej kilkukrotnie zmieni co do tego faktu zdanie w trakcie lektury. W trzeciej odsłonie Akademii piłkarskiej zrobi się naprawdę smakowicie i bardzo światowo! Lecz nie obędzie się bez małego trzęsienia ziemi na samym początku i wielu wstrząsów wtórnych w trakcie piłkarskiego tournée młodych piłkarzy Lewisham Knights po Europie. Tytułowy Turniej Mistrzów staje się nie tylko wyjątkową, piłkarską przygodą i szansą dla młodzików, ale także ich być, albo nie być w Premier League. Leo wraz z kolegami z drużyny musi udźwignąć ogromną presję, a jakby tego było mało, to musi zmierzyć się także z sabotażystą, który chce całą winę zrzucić na niego. Rycerze są najniżej notowaną drużyną w Turnieju, czy w ogóle mają szansę na osiągnięcie jakiegokolwiek sukcesu? Czy wystarczy im determinacji, talentu i szczęścia by stać się godnym przeciwnikiem dla najlepszych młodzieżowych drużyn Europy? Zwłaszcza, że nie wszyscy są odpowiednio zaangażowani, nastawieni na współpracę i w swojej szczytowej formie… Jednego możecie być pewni, na nudę w trakcie lektury nie będziecie narzekać ani przez chwilę! A te 300 stron fascynującej opowieści o talencie, marzeniach, współpracy i trudach upłynie szybciej niż połowa jakiegokolwiek meczu. „#3 Turniej Mistrzów” to bardzo dynamiczna, niezwykle bogata emocjonalnie powieść dla dzieci i młodzieży. To nie tylko historia o młodzieżowej drużynie w drodze na szczyt, to przede wszystkim opowieść o tym, jak trudno jest na ten szczyt wejść, jak istotna w nim jest ciężka praca, współpraca, talent i samozaparcie. Autor genialnie opowiada o tajnikach piłki nożnej, które można przenieść na wiele innych dyscyplin sportowych, i nie tylko. W tej części szczególną uwagę poświęcił współpracy. Więc i Wy pamiętajcie, że sukcesu na tej płaszczyźnie warto szukać w ulu.
Dzika nadzieja. Uzdrawiające słowa, które pomagają znaleźć światło w mroczne dni
Do wesela się zagoi
Dziś mam przyjemność zaprosić was do Silver Springs, miasteczka, które żyje sezonem narciarskim, plotkami i wzajemnym zaglądaniem sobie do garnków. Brzmi tak swojsko, prawda? Są takie historie, które rozpoczynają się z przytupem, od dramatu lubi przypadkowej drobnej wpadki. „Do wesela się zagoi” należy do tej drugiej kategorii i właśnie dlatego tak dobrze działa. Twórczość autorki jest mi znana i chociaż nie miałam okazji czytać wszystkich jej książek, wiem, że mogę się po niej spodziewać czegoś dobrego. Główną bohaterką książki autorstwa Ludki Skrzydlewskiej pod tytułem „Do wesela się zagoi” jest Sutton Clarke to kobieta, która żyje szybciej niż powinna. Dawniej miała ambicje sportowe i konkretne plany, dziś jej codzienność to żonglowanie obowiązkami i etatami. Jest prawną opiekunką swojej kilkuletniej siostrzenicy Susie i robi wszystko, by dziewczynce niczego nie brakowało, nawet jeśli oznacza to rezygnację z własnych marzeń. Pracuje wszędzie tam, gdzie da się dorobić choćby kilka dolarów, a przy tym pozostaje osobą, którą całe miasteczko uwielbia. Jest niesamowicie silna, a przez to zmęczona, czego stara się nie pokazywać. Hugh Holloway to zupełnie inny świat. Poukładany, zdystansowany, skupiony na pracy i planach. Przyjeżdża do Silver Springs, by pomóc najlepszemu przyjacielowi w przygotowaniach do ślubu, nie spodziewając się, że spotkanie z pewną impulsywną kobietą w kostiumie dinozaura wywróci jego spokój do góry nogami. „Do wesela się zagoi” to opowieść o zaufaniu, jak trudno jest dopuścić kogoś do swojego świata, kiedy życie nauczyło cię polegać tylko na sobie. O tym, że miłość nie zawsze pojawia się w idealnym momencie, czasem przychodzi wtedy, gdy jesteśmy najbardziej zmęczeni i zagubieni. Nie zawsze jesteśmy gotowi i skupieni na tym by odkryć jej subtelne i delikatne podrygi. Styl autorki jest lekki, naturalny i bardzo przystępny. Dialogi brzmią swobodnie, sceny między bohaterami mają dobrą dynamikę, a humor pojawia się w odpowiednich momentach, równoważąc bardziej emocjonalne fragmenty. Książkę czyta się szybko, ale jednocześnie zostawia ona po sobie przyjemne poczucie ciepła. „Do wesela się zagoi” to historia, która uczy, że tworzenie się dobrej i wartościowej relacji to nie zawsze miłość spadająca jak grom z jasnego nieba. Najbardziej poruszyło mnie w tej książce to, jak bardzo jest ona życiowa. Nie chodzi tylko o romans, ale o odpowiedzialność, zmęczenie codziennością, lęk przed kolejnym rozczarowaniem i ogromną potrzebę bycia dla kogoś ważnym.
Randka z szefem. Garnitury Seattle #3
„Sposób w jaki rzuca te seksualne podteksty, wywołuje u mnie opad szczęki.” Jeśli szukasz lektury, która przeniesie was z deszczowego biura prosto na rajskie Hawaje, a potem wrzuci w sam środek korporacyjnych gierek to zapraszam na „Randka z szefem”. Ta lekka, romantyczna komedia omyłek z nutą egzotyki i biurowego romansu, której akcja rozpoczyna się na malowniczej wyspie Lanai. Przypadkowe spotkanie w luksusowym apartamencie i niezręczna sytuacja w łazience rozpoczynają tę serię zdarzeń, które buduje napięcie, łącząc przypadek, nieporozumienie i zabawne sytuacje z silną chemią między Brockiem a Piper. Brock Winthrope, z pozoru nieprzystępny i surowy prezes, odkrywa przed nami swoje bardziej ludzkie oblicze, gdy musi stawić czoła nieoczekiwanej krytyce, własnym uczuciom i pewnej bardzo energetycznej influencerce. Piper Renee wniesie powiew świeżości i humoru. Jej perspektywa pozwala spojrzeć na luksusowy świat hoteli oczami osoby, która z jednej strony musi oceniać, a z drugiej nie potrafi oprzeć się fascynacji Brockiem. Wspólna przygoda po rajskiej wyspie nie jest tylko ucieczką od codzienności, ale okazją do zbliżenia się i poznania siebie nawzajem. Ale to była tylko pierwsza część tej historii, a druga rozpoczęła się, gdy ona stała się jego pracownicą, a on jej szefem. Tylko to, co miało się zakończyć na Lanai, właśnie dostało swoją drugą szansę. Tylko będąc na szczycie można mieć wielu wrogów, a Brock ma takiego, który właśnie postanowił zrobić wszystko, by go zniszczyć. Czy mu się to uda? Autorka mistrzowsko gra na emocjach czytelnika, prowadząc bohaterów od romantycznych uniesień po rozstanie i ponowne spotkanie w Seattle. Ich relacja staje się dla nich wyzwaniem. Historia Brock’a i Piper pokazuje, że czasem warto dać się ponieść uczuciom i pozwolić losowi działać. Nie da się zaprzeczyć, że chemia między nimi jest wyczuwalna. Dialogi są lekkie, momentami zabawne, tempo akcji jest dobre i znajdą się tu również pikantne momenty. Czyta się ją naprawdę szybko, ale bez jakiś wielki fajerwerków. Niekiedy przypadek może odmienić życie, a przeznaczenie nie zawsze jest tym, z czym da się wygrać.
Zaborczy tatuażysta
"Miał jedynie zamaskować jej blizny" "Postanowił ją naprawić". "Kawałek po kawałku". Tytuł: Zaborczy tatuażysta Autor: Kamila Wiśniewska Ocena: 7/10 ⭐️ Ta książka to jedna z tych historii, które nie mają za zadanie pocieszać czytelnika, lecz zostawić po sobie wyraźny ślad - bolesny, ale i znaczący. To emocjonalna opowieść o traumie, lęku i powolnym odzyskiwaniu kontroli nad własnym życiem, która najmocniej uderza swoją autentycznością. Główną bohaterką jest Cassandra - kobieta naznaczona brutalną przeszłością, która odcisnęła piętno zarówno na jej ciele, jak i psychice. Jej walka nie jest spektakularna - rozgrywa się w ciszy codzienności, w drobnych krokach, takich jak próba wyjścia z domu czy dopuszczenie do siebie drugiego człowieka. Blizny, które nosi, są nie tylko fizycznym śladem przemocy, ale też symbolem utraconego poczucia bezpieczeństwa. Decyzja o zakryciu ich tatuażem staje się początkiem zmian - nie tylko zewnętrznych, ale przede wszystkim wewnętrznych. Na jej drodze pojawia się Brandon - utalentowany tatuażysta, który specjalizuje się w zamienianiu bolesnych śladów w sztukę. To bohater daleki od ideału: silny, momentami zaborczy, ale jednocześnie opiekuńczy i zaangażowany. Relacja między nim a Cassandrą rozwija się dynamicznie, czasem wręcz zbyt szybko, co może budzić pewne wątpliwości. Zaledwie kilka dni znajomości wystarcza, by pojawiły się intensywne emocje i deklaracje, które dla niektórych czytelników mogą wydać się mało realistyczne. Fabuła skupia się przede wszystkim na procesie odbudowy zaufania, poczucia własnej wartości i prawa do szczęścia. Nie jest to jednak lekki romans. Autorka porusza tu trudne, często kontrowersyjne tematy, takie jak przemoc, trauma czy powrót do normalności po dramatycznych doświadczeniach. Niestety, przy tak dużej liczbie wątków i wydarzeń, można odczuć niedosyt - wiele z nich aż prosi się o głębsze rozwinięcie. Historia momentami pędzi zbyt szybko, przez co brakuje przestrzeni na pełniejsze ukazanie emocji bohaterów i budowanie napięcia. Podobnie jest z samymi postaciami - choć Cassandra jest wyraźnie zarysowana, inni bohaterowie, w tym Brandon, momentami wydają się nieco płascy. Ich relacja, mimo ogromnego potencjału, rozwija się w cieniu licznych dramatycznych wydarzeń, które dominują nad subtelniejszymi aspektami ich więzi. Mimo tych niedociągnięć książka ma w sobie coś przyciągającego. Czyta się ją szybko, momentami wręcz „sama się czyta”, a emocje - od bólu, przez wzruszenie, aż po nadzieję - są intensywne i autentyczne. To słodko-gorzka historia pełna namiętności, dramatów i trudnych wyborów, która może działać jak swoiste guilty pleasure. „Zaborczy tatuażysta” to opowieść o tym, że miłość nie jest magicznym lekarstwem na wszystko, ale może stać się wsparciem w najciemniejszych momentach. Pokazuje, że blizny - zarówno te widoczne, jak i ukryte - nie muszą oznaczać końca, lecz mogą być początkiem czegoś nowego. To książka, która jednocześnie zachwyca i pozostawia niedosyt - intensywna, poruszająca, ale chwilami zbyt pośpieszna. Jeśli jednak lubicie romanse z motywem healing, silnymi emocjami i bohaterami z trudną przeszłością, zdecydowanie warto po nią sięgnąć. Polecam!