Recenzje
Zagubione sny
Hejka kochani ☀️♥️ dzisiaj przychodzę do was z opinią na temat książki "Zagubiony sny" autorstwa @_hikarrin_💐 😻 Zagubione sny” to książka, która z pewnością wyróżnia się swoim klimatem i ciekawym pomysłem na fabułę. Bardzo spodobało mi się połączenie świata rzeczywistego z Krainą Snów, autorka stworzyła ciekawy, momentami wręcz baśniowy klimat, który potrafi wciągnąć czytelnika na maksa!!!! Emocje i relacje bohaterów zostały pokazane w naturalny i przemyślany sposób 💞 - Książka porusza takie tematy jak • Portal fantasy • Found family • Grumpy/sunshine • Ucieczka do świata snów • 14+ Choć sama historia nie do końca trafiła w mój gust czytelniczy, ponieważ na co dzień nie przepadam za tego typu fantastyką i motywem snów, chwilami byłam trochę zagubiona w wydarzeniach - to mimo wszystko doceniam oryginalność tej książki. Styl pisania Julii jest lekki i przyjemny dzięki czemu książkę czyta się naprawdę szybko. „Zagubione sny” to idealna pozycja dla fanów fantastyki 🌙 Myślę, że to naprawde ciekawa i wyjątkowa lektura, którą warto poznać, nawet jeśli nie jest to do końca nasz ulubiony gatunek 😊 💓 Polecam!!!
Hokej, duma i uprzedzenie
„Prawdziwe serca nie są zawsze szczęśliwe. Nie są też idealne. Potrafią się złościć, zazdrościć, pragnąć więcej i wciąż czegoś łaknąć. Jednak wszyscy jesteśmy piękni także w naszych małych niedoskonałościach.” Elizabeth - niezależna książkara oraz Tucker - imponujący bramkarz drużyny hokeja. W trakcie odwiedzin u swojej siostry, Tucker ma mały wypadek, przez który wpada do stawu i przenosi się w czasie do roku 1812, w którym spotyka piękną Lizzy. Lizzy jest ogromną miłośniczką książek, która chciałaby żyć wolna od małżeństwa. Jednak w jej czasach wartość zależy od statusu, a jej rodzina wywiera na nią ogromną presję w tym temacie. Tucker kocha hokej nad życie i ubolewa, że przez chorobę i rekonwalescencję musiał odpuścić część sezonu. Ma talent do wyczuwania atmosfery i wie, czego inni od niego oczekują. Ich pierwsze spotkanie jest absurdalnie zabawne i rodzi wiele pytań. A jednak Lizzy chciała pomóc Tuckerowi przy okazji wykorzystać go przy tym wychodząc za niego za mąż, by potem zostać wdową, gdy on wróci do swoich czasów. To brzmiało jak plan idealny. Próby dojścia do tego, jak funkcjonują ich światy były zabawne, ale i autentyczne. A gdzieś po drodze wkradło się między nimi prawdziwe uczucie, dzięki któremu pielęgnowali swoją więź i rozkwitali przy sobie. Obydwoje często ukrywali swoje uczucia, ponieważ czuli się niezrozumiani. Tucker widział w Lizzy to, jaka naprawdę była. Nie te powierzchowność, czy zewnętrzny wygląd, ale jej piękne wnętrze i marzenia. Jemu samemu udało się zatrzymać na chwilę, przestać pędzić i rozkoszować się okolicą. Cały czas przewija się tu tematyka literatury, pisarskich ikon, czy samej postaci Jane Austen - dokładnie tej. A na dodatek jest ona przyjaciółką naszej Lizzy. Mamy też elementy ukazujące trudy tych lat, a język, kostiumy, czy krajobraz idealnie komponują się w czasy regencji. Uwielbiam, jak Lizzy nazywała Tuckera „Pan Taylor.” Jestem fanką pomysłu na fabułę, ale i samego zakończenia. To prosta pełna humoru historia ukazująca jak wiele i jednocześnie niewiele zmieniło się w przypadku pozycji kobiet. Bałam się, jak zakończy się historia Lizzy i Tuckera, ale zostałam usatysfakcjonowana. Staram się nie myśleć o ewentualnych konsekwencjach, bo tak, jak jest teraz, jest dobrze. Los połączył Lizzy i Tuckera.
Regret Me Not
Cove pracuje jako księgowa, mieszka z psem i zdaje się być zadowolona ze swojego życia, od czasu do czasu robiąc coś szalonego, jak skok ze spadochronem, trekking w Andach czy małżeństwo w Vegas... Po dwóch latach od zawarcia związku jej przypadkowy mąż daje w końcu o sobie znać i prosi ją o towarzystwo na ślubie swojego brata. W zamian za to sztywny Calloway da jej rozwód i święty spokój. Muszą tylko tydzień pooudawać przed jego rodziną, że są szczęśliwie zakochaną parą małżonków. Proste prawda? Żadne z nich nie bierze jednak pod uwagę, że gdy w grę wejdą uczucia wszystko inne może się tylko skomplikować... ___ "Regret me not" to romans, który spodobał mi się dużo bardziej niż pierwsza część tej nowej serii autorki. Wciągający, zabawny, lekki i bardzo przyjemny. Motyw fake dating choć z reguły nieco przewidywalny w tym przypadku wniósł nowy powiew świeżości, ponieważ tak różnych bohaterów pod każdym względem już dawno nie spotkałam. Ich docieranie się było naprawdę fajne :) nieco przeciągnięta końcówka, ale momentami było naprawdę uroczo, zwłaszcza gdy główny bohater stawał na rzęsach aby zadowolić swoją "żonę" :) polecam 👍
Włoskie komplikacje
Włoski klimat w książkach jest dla mnie czymś absolutnie wyjątkowym, głównie dlatego, że od dawna marzę o odwiedzeniu tego kraju. Dlatego nie zwlekałam długo i od razu sięgnęłam po tę historię. Gdy zdolna, ale bardzo roztrzepana cukierniczka Lisa Carter dowiaduje się, że jej najlepsza przyjaciółka wychodzi za mąż, przeżywa niemały szok. Przecież przyszli małżonkowie dopiero się poznali, a już planują ślub. Mimo wszystko Lisa postanawia rzucić wszystko i polecieć na malowniczą włoską prowincję. Szybko jednak okazuje się, że wymarzone wakacje nie będą aż tak spokojne, jak zakładała. Już na lotnisku spotyka Adama, starszego brata swojej przyjaciółki, z którym delikatnie mówiąc, nie przepada. Oboje liczą na to, że przez cały pobyt będą się skutecznie unikać, jednak Emma ma wobec nich zupełnie inny plan. Chce, aby zostali jej świadkami, a żeby to było możliwe, muszą udawać zakochaną parę narzeczonych. Już od pierwszych stron czułam, że to będzie typowa komedia romantyczna i dokładnie tego dostałam. Fabuła jest naprawdę zabawna, głównie przez sytuację, w której znaleźli się bohaterowie. Lisa i Adam nie potrafią ze sobą normalnie funkcjonować, a mimo to są zmuszeni spędzać razem praktycznie cały czas i jeszcze udawać zakochanych. Ich relacja od początku jest bardzo napięta. Ciągle sobie dogryzają, utrudniają życie i próbują wyprowadzić drugą osobę z równowagi. Czuć między nimi prawdziwą niechęć, ale jednocześnie z każdą kolejną stroną coraz bardziej zaczynają się do siebie przekonywać. Ich wspólne przebywanie przestaje być karą, a powoli staje się czymś, czego oboje zaczynają potrzebować. Ogromnie spodobała mi się kreacja bohaterów. Lisa jest chaotyczna, spontaniczna i niesamowicie pozytywna. To typ osoby, która dosłownie wnosi światło do każdego pomieszczenia. Adam z kolei jest jej całkowitym przeciwieństwem. Poważny, zamknięty w sobie architekt, który rzadko pokazuje emocje i sprawia wrażenie wiecznie niezadowolonego gbura. Połączenie ich charakterów to prawdziwe zderzenie dwóch różnych światów, ale właśnie dzięki temu między nimi pojawia się świetna chemia. Ogromnym atutem tej książki jest również klimat. Czuć tutaj włoską atmosferę, ciepło, sielskość i wakacyjny luz. Czytając tę historię, naprawdę można poczuć się tak, jakby siedziało się gdzieś na włoskiej prowincji z filiżanką kawy i talerzem makaronu. Sama fabuła była bardzo angażująca i mimo że momentami bywała przewidywalna, bawiłam się podczas lektury wyśmienicie. Styl autorki jest lekki i przyjemny, dzięki czemu strony dosłownie przewracają się same. To naprawdę idealna książka na lato. Lekka, zabawna i niezwykle klimatyczna historia, która pozwala się zrelaksować i wciąga bez reszty. A do tego to wydanie jest po prostu przepiękne i wygląda jak małe dzieło sztuki. Gorąco polecam!
Włoskie komplikacje
Lisa przylatuje do Toskanii na ślub swojej najlepszej przyjaciółki, licząc na kilka spokojnych tygodni pełnych włoskiego klimatu, dobrego jedzenia i odpoczynku od codzienności. Problem w tym, że na miejscu czeka również Adam — starszy brat panny młodej, którego Lisa szczerze nie znosi. A kiedy okazuje się, że mają nie tylko zostać świadkami, ale też udawać zakochaną parę przed całą włoską rodziną, sytuacja staje się naprawdę skomplikowana. „Włoskie komplikacje” to książka, która od początku stawia przede wszystkim na klimat i właśnie dzięki temu czytało mi się ją tak dobrze. Toskania w tej historii naprawdę żyje i jest jeszcze jednym bohaterem. Czuć upał, rodzinny gwar, włoskie smakowite kolacje i charakterystyczną dla tego kraju sielankę, która sprawia, że człowiek sam zaczyna marzyć o wakacjach. Lisa i Adam to duet schematyczny, ale jednocześnie sprawnie i dobrze napisany. Ona impulsywna, trochę roztrzepana i emocjonalna, on zamknięty w sobie, poważny i wiecznie zirytowany jej obecnością. Ich słowne przepychanki były naprawdę naturalne i kilka razy autentycznie się uśmiechnęłam. Bardzo lubię motyw fake dating, szczególnie kiedy bohaterowie muszą grać zakochanych praktycznie cały czas, więc tutaj bawiłam się świetnie. Nie ukrywam jednak, że fabuła jest dość przewidywalna i raczej nie ma tutaj nic, czego wcześniej nie widzieliśmy w romansach. Mam też poczucie, że historia trochę za szybko idzie w oczywistym kierunku i zabrakło mi mocniejszego rozwinięcia emocji między bohaterami. To sympatyczna historia, idealna do czytania przy basenie czy na plaży, ale na pewno nie zostanie w pamięci na dłużej niż chwilę. Ale jako lekka, wakacyjna komedia romantyczna — sprawdza się świetnie. To książka idealna na poprawę humoru, zastój czytelniczy albo wieczór, kiedy po prostu chce się przeczytać coś niewymagającego. Taka historia, przy której łatwo się zrelaksować i na chwilę mentalnie przenieść do ciepłych, słonecznych Włoch.