Recenzje
Hokej, duma i uprzedzenie
„Prawdziwe serca nie są zawsze szczęśliwe. Nie są też idealne. Potrafią się złościć, zazdrościć, pragnąć więcej i wciąż czegoś łaknąć. Jednak wszyscy jesteśmy piękni także w naszych małych niedoskonałościach.” Elizabeth - niezależna książkara oraz Tucker - imponujący bramkarz drużyny hokeja. W trakcie odwiedzin u swojej siostry, Tucker ma mały wypadek, przez który wpada do stawu i przenosi się w czasie do roku 1812, w którym spotyka piękną Lizzy. Lizzy jest ogromną miłośniczką książek, która chciałaby żyć wolna od małżeństwa. Jednak w jej czasach wartość zależy od statusu, a jej rodzina wywiera na nią ogromną presję w tym temacie. Tucker kocha hokej nad życie i ubolewa, że przez chorobę i rekonwalescencję musiał odpuścić część sezonu. Ma talent do wyczuwania atmosfery i wie, czego inni od niego oczekują. Ich pierwsze spotkanie jest absurdalnie zabawne i rodzi wiele pytań. A jednak Lizzy chciała pomóc Tuckerowi przy okazji wykorzystać go przy tym wychodząc za niego za mąż, by potem zostać wdową, gdy on wróci do swoich czasów. To brzmiało jak plan idealny. Próby dojścia do tego, jak funkcjonują ich światy były zabawne, ale i autentyczne. A gdzieś po drodze wkradło się między nimi prawdziwe uczucie, dzięki któremu pielęgnowali swoją więź i rozkwitali przy sobie. Obydwoje często ukrywali swoje uczucia, ponieważ czuli się niezrozumiani. Tucker widział w Lizzy to, jaka naprawdę była. Nie te powierzchowność, czy zewnętrzny wygląd, ale jej piękne wnętrze i marzenia. Jemu samemu udało się zatrzymać na chwilę, przestać pędzić i rozkoszować się okolicą. Cały czas przewija się tu tematyka literatury, pisarskich ikon, czy samej postaci Jane Austen - dokładnie tej. A na dodatek jest ona przyjaciółką naszej Lizzy. Mamy też elementy ukazujące trudy tych lat, a język, kostiumy, czy krajobraz idealnie komponują się w czasy regencji. Uwielbiam, jak Lizzy nazywała Tuckera „Pan Taylor.” Jestem fanką pomysłu na fabułę, ale i samego zakończenia. To prosta pełna humoru historia ukazująca jak wiele i jednocześnie niewiele zmieniło się w przypadku pozycji kobiet. Bałam się, jak zakończy się historia Lizzy i Tuckera, ale zostałam usatysfakcjonowana. Staram się nie myśleć o ewentualnych konsekwencjach, bo tak, jak jest teraz, jest dobrze. Los połączył Lizzy i Tuckera.
Włoskie komplikacje
Lisa przylatuje do Toskanii na ślub swojej najlepszej przyjaciółki, licząc na kilka spokojnych tygodni pełnych włoskiego klimatu, dobrego jedzenia i odpoczynku od codzienności. Problem w tym, że na miejscu czeka również Adam — starszy brat panny młodej, którego Lisa szczerze nie znosi. A kiedy okazuje się, że mają nie tylko zostać świadkami, ale też udawać zakochaną parę przed całą włoską rodziną, sytuacja staje się naprawdę skomplikowana. „Włoskie komplikacje” to książka, która od początku stawia przede wszystkim na klimat i właśnie dzięki temu czytało mi się ją tak dobrze. Toskania w tej historii naprawdę żyje i jest jeszcze jednym bohaterem. Czuć upał, rodzinny gwar, włoskie smakowite kolacje i charakterystyczną dla tego kraju sielankę, która sprawia, że człowiek sam zaczyna marzyć o wakacjach. Lisa i Adam to duet schematyczny, ale jednocześnie sprawnie i dobrze napisany. Ona impulsywna, trochę roztrzepana i emocjonalna, on zamknięty w sobie, poważny i wiecznie zirytowany jej obecnością. Ich słowne przepychanki były naprawdę naturalne i kilka razy autentycznie się uśmiechnęłam. Bardzo lubię motyw fake dating, szczególnie kiedy bohaterowie muszą grać zakochanych praktycznie cały czas, więc tutaj bawiłam się świetnie. Nie ukrywam jednak, że fabuła jest dość przewidywalna i raczej nie ma tutaj nic, czego wcześniej nie widzieliśmy w romansach. Mam też poczucie, że historia trochę za szybko idzie w oczywistym kierunku i zabrakło mi mocniejszego rozwinięcia emocji między bohaterami. To sympatyczna historia, idealna do czytania przy basenie czy na plaży, ale na pewno nie zostanie w pamięci na dłużej niż chwilę. Ale jako lekka, wakacyjna komedia romantyczna — sprawdza się świetnie. To książka idealna na poprawę humoru, zastój czytelniczy albo wieczór, kiedy po prostu chce się przeczytać coś niewymagającego. Taka historia, przy której łatwo się zrelaksować i na chwilę mentalnie przenieść do ciepłych, słonecznych Włoch.
Hokej, duma i uprzedzenie
Czy można połączyć hokej, epokę regencji i podróż w czasie? Okazuje się, że jak najbardziej — i jeszcze stworzyć z tego historię lekką, romantyczną i naprawdę przyjemną w odbiorze. „Hokej, duma i uprzedzenie” to romans pełen pasji, namiętności i emocji, który czyta się szybko i z uśmiechem na twarzy. Tucker Taylor, przystojny hokeista dochodzący do siebie po chorobie, niespodziewanie trafia do 1812 roku. Tam poznaje Lizzy , inteligentną kobietę, którą otaczający świat próbuje wtłoczyć w sztywne ramy epoki. Ona marzy o wolności i niezależności, on chce wrócić do swoich czasów. Plan wydaje się prosty: małżeństwo z rozsądku, wzajemna pomoc i każde z nich osiągnie swój cel. Problem w tym, że uczucia bardzo szybko zaczynają komplikować wszystko, co miało być tylko układem. To historia prosta, ale właśnie w tym tkwi jej urok, niczego jej nie brakuje. Jest chemia między bohaterami, humor, trochę wzruszeń i ten przyjemny klimat romansów, przy których po prostu dobrze się odpoczywa. Bardzo podobało mi się połączenie współczesności z klimatem epoki regencji, etykietą i obyczajami tamtych czasów. Do tego motyw miłości do książek i pisania oraz pojawiająca się Jane Austen sprawiły, że czytałam tę historię z jeszcze większą przyjemnością. Ciepła, klimatyczna, lekka i zabawna opowieść o miłości, która pojawia się wtedy, kiedy najmniej się jej spodziewamy. Jest namiętność, tęsknota, rozłąka i oczywiście happy end, czyli wszystko to, co w romansach lubię najbardziej. 📚💜
Uwięzieni w grach relacyjnych. Jak wygrać bliskość
„Uwięzieni w grach relacyjnych” to książka, która potrafi trochę zaboleć… ale bardzo otwiera oczy. To jedna z tych lektur, przy których co chwilę myślisz: „to o mnie”. Autorzy pokazują, jak często w relacjach… gramy. Ukrywamy emocje, potrzeby, udajemy i to tylko po to, żeby zostać zaakceptowanymi. I nagle okazuje się, że przez te „gry” tracimy coś najważniejszego : prawdziwą bliskość. Bardzo podobało mi się to, że książka jest oparta na przykładach, momentami aż za bardzo trafnych 😅 Czyta się ją szybko, ale przemyślenia zostają na długo. To nie jest lekka lektura. Raczej taka, która zmusza do zatrzymania się i spojrzenia na swoje relacje z innej perspektywy.
W jego rękach. Iluzja
⭐️⭐️⭐️⭐️✨ 4,5/5 „W jego rękach. Iluzja” Cudowna książka! Tak mnie wciągnęła, że musiałam przerywać czytanie w połowie rozdziałów, bo zakończenia były ZBYT ciekawe i nie dało się tego normalnie odłożyć 😭 Między bohaterami jest ogrom chemii, a relacja naprawdę działa. Postacie są świetnie napisane, bo osoby które mają was irytować… irytują na 120% 💀 W książce cały czas coś się dzieje, dzięki czemu czyta się ją mega szybko i praktycznie nie ma czasu na nudę. Ja zdecydowanie czekam na 2 część, bo po takim zakończeniu potrzebuję jej natychmiast 👀