Recenzje
Dzika nadzieja. Uzdrawiające słowa, które pomagają znaleźć światło w mroczne dni
Donna Ashworth w tomiku wierszy „Dzika nadzieja” pisze o momentach, które w życiu bywają trudne - przytłoczenie, chaos w głowie, problemy, ale też utrata, żałoba, smutek. Daje pocieszenie w tych chwilach, robi to w bardzo spokojny, wspierający sposób. To książka szczególnie dla kobiet, które gdzieś po drodze się pogubiły i próbują na nowo odnaleźć siebie. Dla tych, które mierzą się ze stratą albo po prostu mają trudniejszy czas. Autorka nie ucieka w swoich wierszach od trudnych emocji i pisze o nich wprost, ale spokojnie i z wyczuciem. Pojawiają się tu też wiersze o dniach, które dla wielu są radosne, a dla innych pełne pustki. Jednocześnie to nie jest ciężki tomik. Przeciwnie - daje oddech. Każdy wiersz daje nadzieję. Przypomina, że można się zatrzymać, odpocząć, że nie trzeba cały czas być silnym. Dużym plusem są krótkie wstępy przed wierszami. Proste słowa od autorki, które brzmią bardzo naturalnie i trochę jak rozmowa z kimś bliskim. Dają wsparcie i poczucie, że ktoś rozumie to, co czujemy. To są słowa skierowane jak przyjaciółka do przyjaciółki, kobieta do kobiety. Bardzo wzmacniające. To spokojna, ale ważna książka. To tomik do którego można wracać wtedy, kiedy jest trudniej. Bardzo polecam, nawet jeśli na codzień nie sięgacie po wiersze 💙
Psychozmienni. Krwawe dziedzictwo #1
Dzisiaj książka momentami absurdalna i irytująca, a tak bardzo mi się spodobała! Co tu się wydarzyło? Sama wciąż jestem w szoku. Ale... już kiedyś mówiłam, że czasem nie jestem całkiem normalna. Naprawdę nie nudziłam się ani przez chwilę, a całość przeczytałam w jeden wieczór. Propozycja dla osób, które szukają czegoś innego, gdzie fabuła pędzi cały czas do przodu. W jednej chwili myślę /co tu się odyebao/, a minutę później już o tym nie pamiętam, bo skupiam się na kolejnej niedorzeczności. Główni bohaterowie korzystają ze sprzętów elektronicznych, broni ale pojazdów już brak. Nie do końca rozumiem te światy. Ale chyba o to chodziło autorce? W moim odczuciu tytuł jest idealnie dobrany. Główni bohaterowie są PSYCHO, a do tego mają nadnaturalne zdolności i zmieniają się w straszne bestie. Dlaczego muszą bronić krainy i walczyć z innymi stworami? Jeszcze nie wiem! (Ale to seria więc...) Mamy tutaj zdecydowane 18+ i to bynajmniej dużymi cyframi. Jeszcze bym do tego dodała ze trzy wykrzykniki. Nie kupujcie tego swoim nastolatkom! Z moim gustem czytelniczym biorę w ciemno do domu główną bohaterkę, która choć mała, to wredna. Cięty język, dobrze maskowany strach i ogromny hart ducha. Na pewno bym ją polubiła! Sądzę, że to propozycja którą pokochasz, albo znienawidzisz. Nie wiem, czy polski rynek jest na nią gotowy? Zdecydowanie przepiękne wydanie, ja na pewno będę mieć wszystkie części na swoim regale.
Demoniczne dwudziestolecie. Czarownice, znachorzy i zaświaty na usługach zbrodni
"Demoniczne dwudziestolecie. Czarownice, znachorzy i zaświaty na usługach zbrodni" Pauliny Drożdż to książka pełna niezwykle interesujących historii. Przedstawia życie i wierzenia zwykłych ludzi, którzy różne zbrodnie próbowali tłumaczyć czarami i zabobonami. Autorka w bardzo dokładny sposób opisuje jedenaście historii kryminalnych, przenosząc nas do powojennej codzienności, która wbrew pozorom wciąż była silnie zakorzeniona w wierze w czarownice i demoniczne moce. Na skutek biedy i analfabetyzmu ludzie często powierzali swoje zaufanie znachorom i ulegali przesądom. Polskie realia naszych dziadków i pradziadków zostały przedstawione od strony, o której dziś nie mówi się często, choć jeszcze sto lat temu były one jednym z tematów prasy. Lektura, ze względu na formę, dostępne zdjęcia i przypisy, jest szybka i przyjemna. Treść została przedstawiona rzetelnie i dokładnie, a mroczne historie wciągają od pierwszej strony. Jest to idealna pozycja dla osób, które interesują się historią, ale niekoniecznie tą dotyczącą wielkich wydarzeń i wojen, lecz codziennym życiem zwykłych ludzi, ich wierzeniami i zwyczajami. Jako osoba, która nie przepada za historią, ale bardzo interesuje się wierzeniami i ludowymi tradycjami, uważam tę książkę za niezwykle fascynującą. Przedstawione historie są momentami przerażające, ukazują mroczne strony ludzkiego życia, a jednocześnie pozwalają lepiej zrozumieć realia i sposób myślenia ludzi tamtych czasów. Uważam, że jest to lektura obowiązkowa, dla osób zainteresowanych podobnymi tematami. Serdecznie polecam!
Ostatni zachód słońca
𝐑𝐄𝐂𝐄𝐍𝐙𝐉𝐀 - “𝐎𝐬𝐭𝐚𝐭𝐧𝐢 𝐳𝐚𝐜𝐡𝐨́𝐝 𝐬𝐥̵𝐨𝐧́𝐜𝐚“ 𝐌𝐚𝐫𝐭𝐲𝐧𝐚 𝐆𝐚𝐣𝐨𝐜𝐡 🌇💚 5/5⭐ Oh my fucking God. Ogólnie jestem mega fanką Martyny, msf.martyna na TikToku. Uwielbiam ją za autentyczność, poczucie humoru i to, jaka jest naturalna. Kiedy dowiedziałam się, że wydaje książkę, od razu wiedziałam, że muszę ją mieć. Więc zacznijmy recenzję „Ostatniego zachodu słońca”, który jest jej debiutem — ale w ogóle tego nie czuć. Historia opowiada o Livie, która w przeszłości walczyła z nałogiem — była narkomanką, jednak udało jej się z niego wyjść. Obwinia się o śmierć swoich rodziców, którzy jechali po nią i zginęli w wypadku. Postanawia zmienić swoje życie o sto osiemdziesiąt stopni. Wszyscy ją osądzają — sąsiedzi i dawni znajomi patrzą na nią z pogardą. Nie wiedzą jednak, że tak naprawdę ona sama osądza się jeszcze mocniej, obwiniając się za śmierć rodziców, za upadek swojej rodziny i wszystko, co wydarzyło się w przeszłości. Livie potrzebuje zmian, dlatego wyjeżdża, zostawiając za sobą babcię, brata Petera i swoją najlepszą przyjaciółkę Lily, aby rozpocząć nowy rozdział życia z dala od oceniających spojrzeń. Na studiach poznaje grupkę nowych znajomych. Pojawia się tam klasyczny wątek Good and Better Man. Jest Liam — sympatyczny, ale nieumiejący się całować, więc szybko przestaje przyciągać uwagę. Najważniejszym bohaterem staje się jednak Jayden. Jayden to typowy nonchalant, który z pozoru wydaje się obojętny i niedostępny, ale z czasem okazuje się, że jest to tylko maska. Tak jak Livie ukrywa swoje emocje, tak on również chowa się za pozorami, które pozwalają mu chronić swoje prawdziwe ja. Moment, w którym pomaga Livie podczas ataku paniki albo rozcina sobie brew, pomagając jej, a ona potem zmywa mu krew z brwi, był niesamowicie intensywny i emocjonalny. To naprawdę gorąca i przejmująca scena. Książka jest bardzo realistyczna. W wielu momentach naprawdę utożsamiałam się z Livie. Szczególnie zapadł mi w pamięć fragment: „Nie pamiętałam już, kiedy ostatnio czułam się wystarczająca. Za gruba, za brzydka, za głupia. Nieważne, cokolwiek bym osiągnęła i kimkolwiek bym się stała, już byłam niewystarczająca — niegodna uwagi, niegodna szacunku, niegodna miłości, niegodna zapamiętania. Od lat miałam problemy z samoakceptacją, nie tylko tą fizyczną, ale i psychiczną.” Czytając to, nie mogłam powstrzymać łez. Poczułam się naprawdę zrozumiana — jakby ktoś w końcu powiedział: „Nie jesteś w tym sama”. Martynka w tej książce bardzo dobrze pokazuje, że każdy zmaga się z własnymi problemami, nawet jeśli na zewnątrz wszystko wygląda idealnie. Ta powieść nie skupia się wyłącznie na romansie. Wątek miłosny jest raczej dodatkiem do większej opowieści o radzeniu sobie z traumą, poczuciem winy i próbą odnalezienia siebie. Wiemy już też, że historia będzie trylogią, więc wiele wątków dopiero się rozwija. Końcówka tej części sprawiła, że aż krzyczałam: What the fuck, dajcie mi drugą część! Jayden jest naprawdę cudowny. Uwielbiam jego postać — mroczny, nonchalant, ale jednocześnie ukrywający prawdziwe emocje pod maską. Relacja Livie i Jaydena jest niesamowicie intensywna i pełna emocji. Uwielbiam też wątek ze szpitalem i to, że mimo że z Liamowi i Livie nie wyszło i tak okazał wsparcie jej babci. Do tego historia młodszej siostry Jaydena dodaje całości jeszcze więcej ciepła i uroku. Po prostu I love it — kocham tę książkę w całości! Serio, ta książka jest cudowna. Nie spodziewałam się, że aż tak mi się spodoba. Przeczytałam ją w jeden dzień i dawno żadna historia nie sprawiła, że poczułam się aż tak zrozumiana. Dziękuję Ci, Martynko, za tę powieść. Mam ogromną nadzieję, że będziesz pisać jeszcze długo, bo to historia, która naprawdę trafia w czytelnika. 🎀
Victor. Tylko moja
"Victor. Tylko moja" to drugi tom serii "Tylko moja" autorstwa Aleksandry Możejko, której pióro jest mi już dobrze znane. Z ogromną przyjemnością sięgam po jej kolejne książki, bo autorka ma dar tworzenia historii, które czyta się lekko, szybko i z ogromnym zaangażowaniem i dokładnie tak było tym razem. Ta opowieść wciągnęła mnie od pierwszej strony. Julia żyje w świecie pełnym przemocy i bólu. Nie marzy o normalności, bo jej rzeczywistość od dawna spowita jest cierpieniem i mrokiem. To dziewczyna, która każdego dnia próbuje po prostu przetrwać. Wspomnienia nie dają jej spokoju, a walka z własnymi demonami stała się codziennością. Victor Mikhailov to z kolei mężczyzna, którego imię wzbudza strach i respekt. Bezwzględny, zimny, nieprzewidywalny. Zawsze dostaje to, czego chce, i nie istnieje dla niego słowo „niemożliwe”. Nikt nie odważyłby się stanąć mu na drodze. A jednak wszystko zaczyna się zmieniać w chwili, gdy w jego życiu pojawia się Julia. Dziewczyna, która niespodziewanie staje się jego własnością. Zasady, którymi kierował się dotychczas Victor, zaczynają się chwiać, a on sam musi zmierzyć się z uczuciami, których nigdy wcześniej nie dopuszczał do głosu. Relacja między bohaterami jest pełna napięcia, emocji i wewnętrznych sprzeczności. Poznajemy ich lęki, pragnienia i wątpliwości. Towarzyszymy im w chwilach bólu, ale też tych, w których pojawia się nadzieja. Autorka świetnie pokazała, jak dwa zupełnie różne światy mogą się ze sobą zderzyć i jak bardzo mogą na siebie wpłynąć. Mimo ogromnych różnic coś nieustannie przyciąga ich do siebie. To napięcie czuć niemal na każdej stronie. Motyw mafii to jeden z tych elementów, które bardzo lubię w książkach i choć tutaj liczyłam na nieco mocniejsze, bardziej brutalne tło, historia i tak potrafiła mnie wciągnąć. Być może spodziewałam się odrobiny większej intensywności, ale nie zmienia to faktu, że emocjonalna warstwa tej opowieści została przedstawiona naprawdę dobrze. Autorka pokazuje, że nawet w świecie pełnym mroku można odnaleźć iskierkę światła. Bo każdy bez względu na przeszłość czy popełnione błędy zasługuje na miłość i szansę na coś więcej. Jeśli lubicie historie pełne silnych emocji, trudnych wyborów i bohaterów, którzy muszą zmierzyć się z własnymi demonami, ten tytuł zdecydowanie powinien znaleźć się na Waszej liście czytelniczej.