Recenzje
Do wesela się zagoi
"Do wesela się zagoi" to kontynuacja historii osadzonej w miasteczku Silver Springs, stworzonej przez Ludkę Skrzydlewską. Hugh Holloway i Sutton Clarke są przyjaciółmi bohaterów pierwszej części cyklu. Ich znajomość zaczyna się dość niefortunnie, ale szybko będą musieli dojść do porozumienia - w końcu mają być świadkami na ślubie Marigold i Sainta. Lubię zadziorne, charakterne i pyskate bohaterki, a Sutton zdecydowanie do nich należy. Jednocześnie jest niezwykle szczodra i pomocna, za co uwielbiają ją wszyscy mieszkańcy miasteczka. Na co dzień musi radzić sobie z wygadaną siedmioletnią siostrzenicą, dla której jest mamą zastępczą, oraz z nadopiekuńczym ojcem. Według Sutton Hugh początkowo wydaje się mieć mnóstwo wad i tylko jedną zaletę - zajebiste ciało. On jest niesamowicie pedantyczny i zorganizowany, ona przypomina huragan. I choć nie od dziś wiadomo, że przeciwieństwa się przyciągają, to czy mają szansę na długi i szczęśliwy związek? Wszyscy kochamy motyw hate-to-love, a między tą dwójką aż iskrzy, choć początkowo wyłącznie od wzajemnej niechęci. Z czasem jednak relacja zaczyna się zmieniać: pojawia się pożądanie, a za nim uczucie, którego żadne z nich nie planowało. Całość okraszona jest zabawnymi dialogami pełnymi ciętych ripost, które nadają historii lekkości. Nie brakuje też pikantnych scen przeznaczonych wyłącznie dla dorosłych czytelników. Jeśli macie ochotę na gorący romans, który nie jest pozbawiony psychologicznej głębi, ta książka powinna spełnić Wasze oczekiwania.
Pusty dom w Sewilli
🖋 O czym Sutton porzuca studia i wraca do rodzinnego domu w Sewilli. Ten jednak okazuje się pusty, a w korytarzu jest ciało nieznanego mężczyzny oraz tajemniczy Aarón Ferro, który twierdzi, że chce jej pomóc. 📝 Moja opinia To książka pełna niespodzianek, w której czytelnik szybko zostaje wrzucony w wir wydarzeń. Od samego początku Sutton znajduje się w sytuacji ekstremalnej - pusty dom, zniknięcie rodziny i nieoczekiwane spotkanie z Aarónem Ferro. Historia toczy się dynamicznie, a kolejne odkrycia i tajemnice sprawiają, że ciężko oderwać się od lektury. Mamy tu kryminał, akcję, a nawet wątki romantyczne. To mieszanka, która momentami była dla mnie trochę chaotyczna i wprowadzała lekki zamęt. Jednak trzeba przyznać, że zwroty akcji zaskakują, a każdy kolejny krok Sutton sprawia, że coraz bardziej angażujemy się w jej losy. Całość czyta się bardzo płynnie. Autorka ma naprawdę lekkie pióro, pozwalające szybko przebrnąć przez kolejne rozdziały. Historia może wydawać się momentami nieco pokręcona, ale zarówno pomysł na fabułę, jak i jej całokształt oceniam jednak pozytywnie. 👉 Dla kogo Dla czytelników lubiących mieszankę kryminału i romansu. Idealna dla osób, które lubią dynamicznie rozwijającą się akcję.
Volleyball Heart
Główną bohaterką powieści jest trzydziestoletnia Everly, która łączy dwie pasje: miłość do siatkówki i pisanie książek. Po drugiej stronie mamy Ethana, lidera drużyny Utah Stringers. Jest bardzo popularny, ale za wszelką cenę unika udzielania wywiadów. Choć ich znajomość zaczęła się dużo wcześniej, po raz pierwszy naprawdę zamieniają ze sobą słowa dopiero wtedy, gdy Ethan przypadkowo trafia Everly piłką w klatkę piersiową. Historia zaczyna się naprawdę ciekawie i obiecująco, aż byłam zaskoczona liczbą negatywnych opinii. Styl autorki jest bardzo przyjemny: książkę czyta się lekko, a bohaterowie są całkiem dobrze wykreowani. Z czasem zaczęłam jednak dostrzegać drobne zgrzyty. Mimo wszystko uważam tę powieść za naprawdę udany debiut. Widać, że autorka włożyła w nią sporo pasji i zaangażowania. Bardzo spodobało mi się nawiązanie do overthinkingu, z którym zmaga się Everly. Aby sobie z nim radzić, dziewczyna przelewa swoje myśli na papier, pisząc książki. Ciekawie poprowadzony jest także wątek jej niskiej samooceny zarówno jeśli chodzi o wygląd, jak i o ukrywaną pasję do pisania. Jeśli chodzi o relację między Everly a Ethanem, początek zapowiadał się naprawdę dobrze. On jest małomówny, wyciszony i wycofany, ona trochę nim zauroczona, ale nienachalna. Niestety w pewnym momencie wszystko zaczyna tracić na jakości. Ethan z tajemniczego i zdystansowanego mężczyzny nagle zamienia się w przesadnie opiekuńczego bohatera, który pojawia się przy Everly na każde zawołanie, nawet jeśli ona o to nie prosi. Przez to historia zaczęła tracić napięcie i emocje. Zabrakło wyraźnego przejścia od nieznajomych do kochanków. Jak dla mnie zrobiło się zbyt słodko, a przecież miał to być motyw enemies to lovers, czyli relacja pełna napięcia i kontrastów. Tymczasem trudno tu mówić o drodze od niechęci do miłości. Ethan już podczas pierwszych spotkań zaczyna ją obsypywać czułościami, nazywając ją „Stokrotką”, i to określenie powraca aż do samego końca. Przyznam, że momentami naprawdę mnie to irytowało, jakby bohater próbował wręcz zalać ją uczuciami. Sam Ethan nie zrobił na mnie większego wrażenia. Nie był postacią, którą chciałam odkrywać czy lepiej poznawać, ponieważ niemal od razu odsłonił wszystkie karty. Owszem, między bohaterami pojawiają się drobne zgrzyty i niedopowiedzenia, ale ich relacja bardzo szybko przechodzi w cukierkową fazę, mimo że nie mieli jeszcze czasu, by naprawdę się poznać. Miałam nawet wrażenie, że Ethan przywłaszczył sobie do Everly pewne prawa, zanim w ogóle na nie zasłużył. Momentami czułam też lekki vibe love bombingu ponieważ jego uczucia były ogromne, ale rozwijały się zdecydowanie zbyt szybko i zbyt intensywnie. Sama Everly wypadła moim zdaniem dużo lepiej. To bohaterka, którą łatwo polubić i z którą można się utożsamić, zwłaszcza jeśli chodzi o jej niepewność, overthinking czy pasję do książek. Bardzo podobały mi się również wątki poboczne: sport, pasja, relacje rodzinne oraz przyjaźnie. Te elementy zostały dobrze poprowadzone i w dużej mierze ratowały całą historię. Miłym akcentem było także wspomnienie o polskiej reprezentacji siatkarskiej. Największym plusem tej książki pozostaje jednak samo pióro autorki. Jest naprawdę dobre i ma ogromny potencjał. Powieść czyta się lekko i szybko, a sam pomysł na fabułę był bardzo interesujący. Dlatego mimo pewnych zastrzeżeń uważam ten debiut za obiecujący i z ciekawością sięgnę po kolejne książki autorki.
Sztuka życia bez pośpiechu. Zapanuj nad chaosem, odzyskaj spokój umysłu i skup się na tym, co dla Ciebie najważniejsze
"Sztuka życia bez pośpiechu" Damon Zahariades Wydawnictwo Sensus 💙Wiele wątków z tej książki siedzi mi w głowie od dłuższego czasu. A oto kilka z nich: 💙Oducz ludzi oczekiwać od Ciebie natychmiastowej reakcji! Oni domagają się Twojego czasu, ale ich pragnienie do niczego Cię nie zobowiązuje. 💙Każdego dnia edukujemy osoby z naszego otoczenia, określając pewne oczekiwania, które wzmacniasz przez powtarzające się zachowania. 💙Mózg w sposób zupełnie naturalny stawia opór każdej zmianie. Ale jeśli wykażesz się wytrwałością - on się podda. 💙Twoje "rutynowe TAK dla innych" sprawia, że Twój kalendarz zapełnia się sprawami mało znaczącymi dla Ciebie. 🌞🌞🌞 Ta publikacja jest świetnym narzędziem, które pomaga świadomie zwolnić tempo. To nadal niestety kojarzy się z lenistwem, brakiem motywacji czy apatią, a autor na przekór udowadnia, że zupełnie nie warto rezygnować ze snu, by zrobić więcej. Mnie przekonuje każdy rozdział tej książki. Autorefleksja, priorytety.. jak je dostrzec i ustalić. Mnóstwo ćwiczeń proponowanych przez autora pozwala spojrzeć na własne życie z innej perspektywy i trafnie je zweryfikować. 🌞🌞🌞 Jak z osoby niecierpliwej i lekceważącej stać się kimś otwartym i cierpliwym? Kluczem nie jest robienie więcej, ale mniej - z pełną uwagą. Dopracowanie własnej koncentracji w ciągłym pędzie bez wyczerpania i rozczarowania jest trudne, ale możliwe. Często ludzie, mimo sporej świadomości nie znajdują czasu na naukę i refleksję, co przecież prowadzi co radości i spełnienia. 🌞🌞🌞 Publikację zdecydowanie polecam! Zostaje u mnie na półce. Warto do niej wracać w chwilach zwątpienia czy braku wytrwałości w budowaniu nawyków💙💙💙
Zatrzymaj się. Poradnik dla żyjących w biegu i wiecznym pośpiechu
"Zatrzymaj się. Poradnik dla żyjących w biegu i wiecznym pośpiechu". Jagoda Libera-Regucka Martyna Jadczak- Turyk Wydawnictwo Sensus Moje wrażenia po lekturze są obszerne i głębokie, dlatego ciężko będzie zawrzeć mi te wszystkie myśli w jednym wpisie💜🩵 💜Książka faktycznie zatrzymuje! ...jak zatrzymać się w pracy, w relacji z dzieckiem, partnerem, w naturze, blisko siebie, w emocjach, w czasie wolnym, na urlopie i w codzienności.... 💜Czy wszystko w naszym codziennym życiu jest tak samo ważne? 💜Jak zlekceważyć, czy pominąć sprawy, które wydają nam się nie do odpuszczenia i jest ich do załatwienia kilkanaście dziennie? 💜Zastanów się przed czym Ty chcesz uciec i za czym zdążyć? 💜Autorki przypomniały mi o wspaniałej metodzie, którą pokazuję często w mojej pracy nastolatkom. Otóż jest to metoda Eisenhowera i polega na wyznaczeniu priorytetów i zadań według kryteriów pilności i ważności. 💜Co jest ważne i pilne? / do wykonania Co jest ważne, ale nie pilne? / do zaplanowania Pilne, ale nieważne? /do delegowania Nieważne i niepilne ? / do odrzucenia. Dzięki tej metodzie już od najmłodszych lat uczymy się zarządzać zasobami. 💜Jak na chwilę zapomnieć o moralizowaniu i pouczaniu w relacji z dzieckiem? Zapytaj jak się czuje i czego mu potrzeba. Powiedz, że JESTEŚ, nie narzucaj, nie oceniaj, daj przestrzeń. 💜Gdy w Twoim życiu pojawi się pragnienie, by kimś zostać czy coś zrobić, to samo czytanie o tym niewiele da:) zrób pierwszy mały krok. Już samo pragnienie to jakiś krok. 💜Dlaczego warto zatrzymać się w emocjach? - bo niosą ogromnie ważną informację o naszych potrzebach, granicach i tęsknotach, a nazywanie ich i zgoda na odczuwanie pomaga w ich przetwarzaniu. 💜Znajdziecie tu mnóstwo inspiracji! Mnóstwo!!! W DODATKU na końcu książki grafiki takie jak tutaj wrzucę w zdjęcia, dotyczące pór roku oraz emocji. 💜Poszerzaj perspektywę💜Wzmacniaj cele💜Podejmuj działania💜Ćwicz elastyczność💜Zaangażuj się w dbanie o siebie💜 💜💜💜💜💜💜💜💜💜 Obowiązkowa lektura dla każdego☘️🙏🥰