Recenzje
Frenemy. Przyjaciel czy wróg?
„Frenemy" to książka, która pokazuje, jak jedna decyzja może namieszać w życiu i jak łatwo ocenić kogoś po plotkach albo opinii innych. To historia o presji, marzeniach, trudnych wyborach i relacji, która z czasem staje się dużo bardziej skomplikowana, niż mogło się wydawać na początku. Książka opowiada o Erice Monroe, która marzy o studiowaniu na Stanfordzie i zdobyciu stypendium, bo bez tego nie miałaby szans spełnić swoich planów. Pewnego dnia nowa dyrektorka szkoły daje jej propozycję, Erika ma zdobyć dowody przeciwko Chase'owi Thatcherowi, chłopakowi uważanemu za problematycznego i niebezpiecznego. Dziewczyna zgadza się, choć nie jest to dla niej łatwe. Z czasem zaczyna obserwować Chase'a i odkrywa, że wcale nie jest taki, jak wszyscy o nim mówią. Między nimi pojawia się coraz większa więź, a Erika zaczyna mieć wyrzuty sumienia i wątpliwości, czy robi dobrze. Moim zdaniem książka była naprawdę przyjemna do czytania. Podobało mi się, że bohaterowie nie byli idealni i mieli swoje problemy. Relacja Eriki i Chase'a rozwijała się spokojnie, dzięki czemu wydawała się bardziej prawdziwa. Chase byt postacią, którą dało się zrozumieć i polubić mimo jego zachowania. Historia momentami była przewidywalna, ale i tak miała fajny klimat i potrafiła wciągnąć. To dobra młodzieżówka z emocjami, tajemnicami i motywem bad boya, którą czyta się lekko i szybko.
Frenemy. Przyjaciel czy wróg?
hej hej, macie swoją ulubioną młodzieżówkę czy to raczej nie Wasz gatunek? jestem teraz w nastroju na lekkie książki, więc jeśli macie coś, co Wam skradło serce to możecie się podzielić ❤️ „Frenemy” Lauren Price to książka, której bardzo potrzebowałam - lekkiej, wciągającej młodzieżówki, przy której nie będę patrzeć na zegarek i wzdychać. Szybko się ją czytało, a sama fabuła naprawdę mnie wciągnęła. Bardzo chciałam wiedzieć jak skończy się wyznanie prawdy głównemu bohaterowi i czy w ogóle do tego dojdzie 🙆 Właśnie to napięcie wokół tej relacji najbardziej trzymało mnie przy książce. Nie będę się zastanawiać jak prawdopodobne były sytuacje zawarte w książce, ale bez researchu nawet mi się wszystko posklejało, więc skupiłam się tylko na czytaniu 🤣 Do tego za ważną informację uważam to, że autorka zaczęła pisać tę książkę, gdy miała piętnaście lat, więc z moich ciężkich obliczeń wychodzi, że było to jakoś 14 lat temu 😬 Poczułam lekką nostalgię. Przypomnijcie sobie jakie młodzieżówki były popularne chociażby 10 lat temu. Bohaterowie byli naprawdę zabawni, momentami aż trochę żenująco nastoletni, ale właśnie to miało swój urok. Dialogi i przekomarzanki między nimi dawały taki typowy klimat młodzieżówki, przy której się jednocześnie uśmiechacie i przewracacie oczami. Autorka starała się zrobić z Chase'a bad boya, ale i miękką kluchę, co nawet jej się udało. Podobało mi się też to, że jego twistem nie było pochodzenie z patologicznej rodziny, tylko coś całkiem innego. Przez to stał się postacią, której się kibicuje, a relacja między nim a Eriką była słodka i przyjemna do śledzenia. Doceniam to, że książka nie próbowała na siłę być „ambitna”. To historia nastawiona bardziej na emocje, szkolny klimat i relacje niż na jakieś ciężkie tematy i dzięki temu idealnie nadaje się na reset po cięższym dniu. Nawet jeśli czasami bywa trochę cringowa albo niektóre decyzje bohaterów były nielogiczne, to zdążało mi się machnąć ręką. Ogólnie bardzo często to robię przy czytaniu, bo przypominam sobie swoje decyzje życiowe i te ich już nie wydają się takie tragiczne 🤣 To nie jest książka, która zostanie w głowie na zawsze, ale zdecydowanie jest jedną z tych, przy których można się dobrze bawić i po prostu odpocząć, a z racji tego, że czegoś takiego potrzebowałam to jestem zadowolona o Wam również ją polecam, jeśli potrzebujecie czegoś luźnego ❤️
Włoskie komplikacje
Poszukujecie lekkiego, wakacyjnego romansu? W takim razie idealnie trafiliście! Przyznaje się bez bicia - poszukiwałam czegoś, co będzie przyjemną odskocznią od poważniejszej literatury, a okładka "Włoskich komplikacji" niemal od razu mnie zwabiła. Przepiękny klimat, to zachodzące słońce i barwione strony, na których znajduje się kompozycja z brzoskwiń. Wszystko tutaj dodaje tej soczystości! Nieco roztrzepana cukierniczka Lisa, zostaje zaproszona w charakterze świadkowej na ślub swojej najlepszej przyjaciółki, Emmy. Sama uroczystość zapowiada się świetnie! Opuszczenie ponurego Londynu, przeniesienie się na kilka tygodnie do Włoch i możliwość popisania się swoim kunsztem podczas tworzenia słodkości, które mają być podane podczas wesela. Pojawia się jednak jeden zasadniczy problem w osobie Adama, starszego brata Emmy. Lisa i Adam za sobą nie przepadają, a panna młoda dodatkowo informuje ich, że będą musieli udawać niesamowicie zakochaną w sobie parę narzeczonych! Czy ta dwójka jest gotowa na takie poświęcenie dla osoby, na której im zależy? To przezabawna komedia pomyłek, którą czyta się z wypiekami na policzkach. Przyznaję, jest spicy, więc zdecydowanie polecam ją czytelnikom 18+. Przede wszystkim podobał mi się tu sposób budowania bohaterów. Nie mamy nagłego wybuchu uczuć, wszystko dzieje się stabilnym tempem, podczas którego poznajemy dwójkę gołąbeczków, a na jaw wychodzą różne sytuacje z ich przeszłości! Przyjemna i lekka. Pozycja świetna na wakacje :)!
Włoskie komplikacje
Słoneczne lato, toskańskie klimaty i soczyste brzoskwinie - czego chcieć więcej? 🩷 Lisa i Adam kompletnie nie spodziwają sie, że na weselu jej przyjaciółki, a zarazem jego siostry, będą musieli udawać narzeczeństwo. A będąc szczerym, to oni za bardzo za sobą nie przepadają. Jednak postanawiają zagryźć zęby i jeden raz być miłym dla siebie i innych. A co z tego wyniknie? Oj powiem Wam, że wiele 😈😈 Czy jest dobrze? Oj nie zaprzeczę! Naprawdę fajnie mi się czytało o włoskich problemach, komplikacjach i żarcikach. Pośmiałam się, pochichotałam, aleee... No własnie. I tu wchodzi Pani maruda, ze swoim ,,ale" 🤫 Ale niezbyt czułam chemię między bohaterami. Ale trochę to wszystko było zbyt naciągane. Ale (i to największe ale), zbyt przypomina mi to najnowszą ksiażkę Ali Hazelwood. Oczywiście różnice są i to widoczne od razu, wieć absolutnie nie ma tu mowy o żadnej kopii ani nic😝 Więc realnie sama już nie wiem - czy po prostu źle, że przeczytałam je tak blisko siebie, czy one rzeczywiście są aż tak podobne xD Niemniej, Włoskie komplikacje to jedna z ksiażek, która ma cudownie letni kilmat, która jest lekka, wciagająca i z pewnością będzie idealną towarzyszką wakacyjnych podróży! 🩷
Zaborczy tatuażysta
💙 🅁🄴🄲🄴🄽🅉🄹🄰 💙 Autor: Kamila Wiśniewska Tytuł: "Zaborczy tatuażysta" Wydawnictwo: Editio Premiera: 17.02.2026 💖 "Czułam, że to dopiero początek, a i tak łudziłam się, że to tylko moja wyobraźnia, że to już nie wróci. Złudne nadzieje, które okazały się jedynie marzeniami. Nie miałam prawa żyć, nie miałam prawa zaznać szczęścia. To Connor decydował o moim życiu. Byłam jego marionetką, przeze mnie cierpieli ci, na których najbardziej mi zależało. Nie mogłam na to pozwolić. Czułam pustkę. Straciłam cząstkę siebie, której tak długo szukałam." 💖 ✨ Ta książka trochę mnie zaskoczyła i nie w taki oczywisty sposób. Sięgnęłam po nią, spodziewając się czegoś lekkiego, może trochę schematycznego, a dostałam historię, która momentami była dla mnie niewygodna. ✨ Najbardziej uderzyło mnie to, jak bardzo emocjonalnie reagowałam na Cassandrę. Nie dlatego, że była idealna, tylko właśnie dlatego, że nie była. Jej lęk, wycofanie, to ciągłe balansowanie między potrzebą bliskości a strachem, to wszystko wydawało mi się bardzo prawdziwe. Momentami aż za bardzo, bo łapałam się na tym, że czytam niektóre sceny z takim dziwnym ściskiem w środku. ✨ Relacja z Brandonem to już zupełnie inna historia. I chyba to ona wywołała u mnie najwięcej sprzecznych emocji. Były chwile, kiedy rozumiałam tę jego zaborczość i nawet widziałam w niej coś bezpiecznego. Ale zaraz potem przychodziły momenty, kiedy czułam niepokój i zadawałam sobie pytanie, czy to nie idzie za daleko. I właśnie to było dla mnie najmocniejsze, ta niejednoznaczność. ✨ Nie czytałam tej książki dla fabuły. Czytałam ją dla emocji, nawet jeśli nie wszystkie były komfortowe. To nie jest historia, przy której się odpoczywa. To raczej taka, która trochę cię przygniata, ale jednocześnie nie pozwala się oderwać. ✨ Po skończeniu nie miałam ochoty od razu zaczynać czegoś nowego. Potrzebowałam chwili, żeby to wszystko ułożyć. I myślę, że to mówi sporo, bo niewiele książek zostawia mnie z takim stanem zawieszenia. ✨ Nie wiem, czy każdemu bym ją poleciła. Ale wiem, że mnie poruszyła. A to dla mnie zawsze znaczy więcej niż idealna, ale bezpieczna historia.