Bony podarunkowe Podaruj prezent
ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Dług Josephine. W kajdanach lojalności

4 / 5⭐
 Podchodziłam do tej książki z ogromną ekscytacją. Motyw fake dating jest jednym z moich ulubionych mimo, że nieczęsto sięgam po powieści, w których on występuje. Byłam rownież bardzo ciekawa postaci Jamesa, który zaintrygował mnie już w poprzednim tomie… nie będę udawać, że nie mogłam się doczekać, aż go poznam. W historię wkręciłam się od samego początku. Nie przeszkadzała mi nawet długość rozdziałów, ponieważ płynęłam przez kolejne strony, całkowicie w nie pochłonięta. Znając twórczość autorki spodziewałam się narastającego napięcia, uczucia niepewności podczas lektury i przede wszystkim… ogromu bólu. Miałam rację, ponieważ książka faktycznie porusza trudne tematy i dotyka wielu problemów dotyczących niesprawiedliwości świata. Seria Pozorów przede wszystkim kojarzy mi się z historią dla kobiet, która głośno wyraża to, jak musimy radzić sobie w męskim świecie i jak nierównym miejscem on jest. 

Naprawdę polubiłam parę głównych bohaterów. Josephine skradła moje serce i szybko stała się jedną z moich ulubionych kobiecych bohaterek Moniki. Pokochałam jej charyzmę oraz energię. 

Wspomniałam już o Jamesie i słuchajcie… uwielbiam go. Jest on postacią bardzo intrygującą. Z jednej strony ułożony i skryty, ale z drugiej bardzo troskliwy. Ponownie śmiało mogę przyznać, że stał się jedną z moich ulubionych postaci. 
 Jeśli chodzi o sam wątek udawanego związku… chyba liczyłam jednak na więcej fragmentów, kiedy faktycznie bohaterowie będą musieli udawać, że się kochają. Nie jestem fanką tego, że James często wyjeżdżał, przez co jego kontakt z Josephine był dość ograniczony. Jestem jednak bardzo zadowolona z faktu, że ich relacja rozwijała się powoli - slow burn to jeden z moich ulubionych motywów. To, co jeszcze podobało mi się podczas lektury, to fakt, że w książce pojawia się Damien - główny bohater dwóch poprzednich części. Jego historia została tu naprawdę ciekawie, ale jednocześnie nienachalnie kontynuowana. Nie zostało mi już nic innego, jak przyznanie, że po naprawdę intensywnym zakończeniu tej części i wielu emocjach, wywołanych podczas czytania, nie mogę doczekać się jej kontynuacji. 

bookaholic,etc Foreiter Nadia

W jego rękach. Iluzja

"Czasami żeby coś zbudować, najpierw trzeba to zniszczyć, a ja zamierzam zniszczyć tę dziewczynę po to, żeby odrodziła się na nowo." Często stajemy przed wyborem, który będzie dobrym albo tym złym. Ayleen staje przed takim wyborem. Co wybierze? Dziewczyna ma prawie dwadzieścia dwa lata i bardzo dużo spraw na głowie. Choroba matki, na którą potrzebne są pieniądze. Śmierć brata, która odcisnęła piętno na rodzinie. Oraz bratowa, która nie gra czysto. Ayleen traci pracę w pizzerii i nie wie co ma zrobić. Potrzebuje pieniędzy, których nie ma. Bratowa podsuwa jej propozycję dobrze płatnej pracy. Oczywiście zapomniała jej wspomnieć o kilku szczegółach, które były bardzo istotne. Ma zostać sekretarką bardzo bogatego biznesmena. Collin nie jest zwykłym biznesmenem, jest brutalnym bossem mafii. Każdy błąd to utrata życia. Ayleen jest wepchnięta w paszczę lwa, bez odwrotu. Czy miała być tylko sekretarką? W jego rękach jest zabawką. Czy ucieczka z jest możliwa? Może człowiek, z którym ma współpracować okaże chociaż odrobinę serca? O tym sami musicie się przekonać. #wjegorękachiluzja to naprawdę bardzo ciekawa historia, która wciąga czytelnika i nie pozwala się oderwać. Poznajemy bardzo młodziutką dziewczynę, która pragnie aby życie w końcu pokazało to lepsze oblicze. Pracuje za dziesięciu i cóż, zostaje zwolniona. Jej bratowa Nadine udaje, że pragnie jej szczęścia i chce jej pomóc. Tylko czy ta pomoc jest bezinteresowna? Powiem wam, że mi nie przypadła do gustu, okazuje się fałszywa i patrzy aby coś ugrać dla siebie na nieszczęściu Ayleen, która trafia w paszczę lwa. Tylko czy ten lew chce jej nieszczęścia? Collin ma swoje demony i trochę go rozumiem, dlaczego stał się takim człowiekiem jakim jest. Zimny, zdystansowany, bez skrupułów, zabija bez mrugnięcia okiem. Okazuje serce dla dziewczyny, w której coś zobaczył, coś przeskoczyło. Broni jej i nie pozwala się do niej zbliżyć nikomu, nawet bratu. :) Książkę czyta się szybko i bardzo lekko. Wciąga i nie daje wytchnienia, chcesz wiedzieć co się wydarzy na kolejnej stronie. Co przyniesie los i co będzie z tą dwójką. Z każda kartką odkrywane są co raz to nowe tajemnice, które zbliżają tę dwójkę do siebie. Jednak zakończenie daje najbardziej do myślenia, bo tam dopiero wybucha bomba. Czekam na kontynuacje, a wam polecam jak najbardziej.
ewela_czyta Polińska Ewa

Hokej, duma i uprzedzenie

Współczesny, pewny siebie bramkarz, który na skutek wypadku samochodowego wpada do lodowatej wody i budzi się w Anglii w 1812 roku. Brzmi jak totalny absurd, ale tak właśnie było lekką i pełną humoru opowieść. Tucker Taylor musi zrobić przerwę od hokeja z powodu kontuzji. Kiedy niespodziewanie ląduje w epoce regencji w świecie bez telefonów, internetu, jest kompletnie zagubiony. Na jego drodze staje jednak Lizzy niezależna, miłośniczka książek, która ponad wszystko pragnie wolności.. ale w tamtych czasach jedyną szansą na samodzielność dla kobiety jest status wdowy. Tucker jest ciepły, lojalny, ale też zagubiony, a jego maska to pewność siebie. Początkowo wydaje się zagubiony w nowej rzeczywistości, ale im głębiej w las tym lepiej, ale wiadomo lepiej radzi sobie na lodowisku. Lizzy nie jest typową dworską panienką, wie czego chce, jest inteligentna, uparta i nawet wpada na plan jak stać się wolną. Mamy tutaj motyw enemies to lovers, wiele ironii, napięcia i po prostu masę dobrej zabawy. Jeśli szukacie nieoczywistej książki, z ciekawym przeskokiem czasowym to może być coś dla was.

bookswithpysiaa Ryś Justyna

Włoskie komplikacje

Gdy za oknem szaleje deszcz, a codzienność zaczyna przytłaczać szarością, każda z nas marzy o ucieczce do miejsca, gdzie czas płynie wolniej, a słońce nigdy nie zachodzi. Właśnie z taką nadzieją sięgnęłam po „Włoskie komplikacje”,powieść, która obiecywała mi aromatyczną podróż do serca Italii. Jako miłośniczka współczesnych romansów, miałam wobec tej lektury spore oczekiwania, pragnąc czegoś więcej niż tylko prostej historyjki o miłości. I muszę przyznać już na samym wstępie: ta książka to nie tylko literatura, to prawdziwy, czuły plaster na duszę, który sprawił, że na kilka godzin zupełnie zapomniałam o świecie. Historia skupia się na losach Lisy Carter, niezwykle utalentowanej, choć uroczo roztrzepanej cukierniczki, która na wieść o nagłym ślubie swojej najlepszej przyjaciółki Emmy, postanawia porzucić deszczowy Londyn. Celem podróży jest malownicza włoska prowincja, gdzie pod okiem przystojnego Leo Bianchiego mają odbyć się zaślubiny dekady. Sprawy komplikują się jednak już na lotnisku, gdy Lisa wpada na Adama, starszego brata panny młodej i wziętego architekta, z którym łączą ją relacje, delikatnie mówiąc, lodowate. Prawdziwe trzęsienie ziemi następuje jednak wtedy, gdy okazuje się, że ta dwójka, mimo wzajemnej niechęci, musi odegrać rolę narzeczonych, by uszczęśliwić rodzinę i dopełnić tradycji. To, co w tej książce najpiękniejsze, to dynamika między bohaterami. Lisa jest postacią, z którą każda z nas mogłaby się zaprzyjaźnić, jej autentyczność, pasja do wypieków i wielkie serce sprawiają, że kibicujemy jej od pierwszej strony.Z kolei Adam to podręcznikowy przykład mężczyzny skrytego pod maską chłodu i profesjonalizmu, którego powolne „rozmrażanie się” pod wpływem Lisy opisane jest z niesamowitą wręcz wrażliwością. Autorka porusza tu nie tylko wątek rodzącego się uczucia, ale też tematykę rodzinnych oczekiwań i odwagi do bycia sobą. Język powieści jest niezwykle plastyczny i zmysłowy, niemal czułam zapach świeżych cornetto i ciepło włoskich nocy, a dialogi między główną parą iskrzyły od humoru i niewypowiedzianych emocji. Zuzanna po raz kolejny udowadnia, że potrafi tworzyć historie, które są jednocześnie lekkie i nasycone treścią, godnie stając w szranki z najlepszymi przedstawicielkami gatunku feel-good. Jeśli zachwycałyście się powieściami w stylu „The Hating Game” czy klimatem włoskich wakacji znanych z wielkiego ekranu, to we „Włoskich komplikacjach” zakochacie się bez pamięci. Autorka stworzyła coś świeżego, co mimo oparcia na znanych motywach, zaskakuje szczerością i nie pozwala się oderwać aż do ostatniej kropki. To idealny przykład na to, jak klasyczny motyw udawanego związku można ubrać w nowe, zachwycające szaty. Podsumowując, ta książka to absolutny majstersztyk w swojej kategorii. Największą siłą powieści jest jej atmosfera, tak gęsta od emocji i zapachów, że staje się niemal namacalna. Choć początkowo obawiałam się, że tempo może być zbyt szybkie, autorka idealnie wyważyła momenty humoru z chwilami głębokiej refleksji nad tym, czego naprawdę pragniemy od życia. „Włoskie komplikacje” to lektura obowiązkowa dla każdej romantyczki, która szuka w literaturze ciepła i nadziei na to, że nawet największe nieporozumienia mogą prowadzić do najpiękniejszych początków.

the_secret_bookmark Hołub Patrycja

Do wesela się zagoi

„Do wesela się zagoi” to historia, która pokazuje, jak trudno otworzyć się na drugiego człowieka, kiedy życie wielokrotnie dało nam popalić, ucząc ostrożności, samowystarczalności i nieufnosci. To opowieść o uczuciach, które nie przychodzą w idealnym czasie ... wręcz przeciwnie, pojawiają się wtedy, gdy jesteśmy zmęczeni, pogubieni i najmniej gotowi na jakiekolwiek zmiany. Autorka posługuje się lekkim, swobodnym stylem, dzięki czemu książkę czyta się bardzo płynnie, ale tutaj zaskoczona nie byłam, ponieważ książki Autorki uwielbiam. Dialogi są naturalne, relacje między bohaterami rozwijają się w przekonujący sposób, a humor dobrze równoważy bardziej emocjonalne momenty. To sprawia, że całość jest nie tylko angażująca, ale też po prostu przyjemna w odbiorze. Największą siłą tej historii jest jej autentyczność. To nie jest cukierkowy romans, lecz opowieść o codzienności o obawach przed kolejnym zawodem i jednocześnie ogromnej potrzebie bycia dla kogoś ważnym. Pokazuje, że wartościowe relacje rzadko rodzą się nagle i spektakularnie... częściej budują się powoli, w zwykłych momentach. To ciepła, życiowa książka, która zostawia po sobie coś więcej niż tylko chwilową przyjemność z lektury. Do tego dodam, że to drugi tom przenoszący nas do Silver Springs, a ten małomiasteczkowy klimat jest wspaniały ❤️

@_agatablaszczyk Błaszczyk Agata