Bony podarunkowe Podaruj prezent
ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Na każdy temat z Marią Szyszkowską

O książce wyjątkowo szczerej Piękna, prawdziwa i wartościowa treść, estetycznie oprawiona i wydana w postaci książki, czyni z niej esencję poglądów dwojga ludzi mądrych i wrażliwych. Prof. Maria Szyszkowska o dziwo przedstawia siebie na nowo, lecz prezentuje z tą samą trafnością, jak zwykle ciekawie opisując otaczającą nas rzeczywistość. Nieobce są jej zwykłe, codzienne problemy zwyczajnego człowieka, a jednak wyjaśnia i objawia trudne do osiągnięcia sfery myślenia, które poruszą człowieka światłego. Dla czytelników książka ta, jest odpoczynkiem, ale też oczyszczeniem ze szkodliwych wpływów ludzi przeciętnych, których jednak decyzje i egoizm, w wyraźny sposób oddziaływają na społeczeństwo. Maria Szyszkowska i Stanley Devine odradzają na nowo obraz polskiej inteligencji, sami stanowiąc jej najznamienitszych przedstawicieli. Ukazują fałsz ludzi niskich polotów, wyższość dobra nad złem, zakłamanie i prawdziwość otaczającego świata. Wiele pochwał należy się autorowi książki, wspaniałemu publicyście prowadzącemu rozmowę. Stanley Devine bowiem jako jeden z niewielu mógł przeprowadzić z Marią Szyszkowską tak interesujący dialog. Stawiając trafne tezy i zadając mądre pytania, dotyczące niemal wszystkiego, o co każdy chciałby zapytać bohaterkę, porusza on w inteligentny sposób pełnię rozmaitych tematów. Nie ma w tej książce tabu, jest tylko mądra szczerość. Nie ma wątpliwości, bezsensownych rozterek, natomiast jest uniesienie człowieka oświeconego, a mimo wszystkiego zagubionego w okrutnej przestrzeni współczesności. To publikacja, która opisuje i dostrzega wszystko to, co wbija się niczym młot w głowy mas przed czym starają się uciec uczciwi ludzie.
pisarze.pl Olga Smorawińska

Na każdy temat z Marią Szyszkowską

"Na każdy temat z Marią Szyszkowską rozmawia Stanley Devine" to książka o której nie zawaham się napisać - literatura wysokogatunkowa. Łączy w sobie wszystko - od magii rozmowy, po myślenie, empatię, mądrość, naukę i życie, oraz co oczywiste - istotę filozofii. Stanley Devine jest więc tą osobą, która zasiadając do rozmowy wie dużo o swojej wyjątkowej rozmówczyni. Zadaje pytania pełne zwrotów akcji, ciekawe, dotykające nie tylko spraw zawodowych, ale również życia osobistego. Ten młody człowiek pyta kobietę-profesor o seks, stan wojenny, o to co właściwie znaczy "być kobietą", czym jest filozofia pośród innych nauk. Pozwala chwilami, by jego rozmówczyni stała się królową śniegu, lub by przypomniała sobie, że jest kobietą zakochaną. W konsekwencji Maria Szyszkowska odpowiada na każde postawione pytanie, choćby dotyczyło ono spraw najbardziej intymnych i trudnych. Na każdy temat z Marią Szyszkowską rozmawia Stanley DevineTę otwartość ze strony bohaterki czujemy na każdym kroku. Przyznam, że byłam pod wielkim wrażeniem dostrzegając, jak wiele ze swojego życia odkrywa, pokazując to, co zapewne latami przed światem skrywała. Fakt, że Maria Szyszkowska zaskakuje wiedzą, perspektywą spojrzenia nas nie dziwi, lecz z pewnością dziwi i wprowadza w pełen podziw otwartość, charakteryzująca dialog. Podziw dialogu, o którym wspominam towarzyszy nam zresztą od początku do końca. Sprawia, że czytelnik nie pozostaje obojętny na przekazywane, wartościowe i humanistyczne treści. Wielokrotnie ma szansę odnaleźć siebie samego, zatem lekturze książki, jak żadnej innej towarzyszą obrazy z naszego życia. To sprawia, że książka ta stanowi zarazem wartość niezaprzeczalną, zagłębia się w życie tak jak korzenie drzewa w ziemię, by za chwilę odkryć korony, pokazać pnie, które spoglądają na życie od świtu do nocy, od początku po kres. Pytań jest wiele, gdzie jedno ciekawsze od drugiego. W ślad za pytaniami idą odpowiedzi. Szczere do bólu, udzielane z wielkim kunsztem i znawstwem filozofa. Wiele prawd można na stronach tej książki odnaleźć; współczesność malowana jak w obrazie na tle epok poprzednich, z przywołaniem teorii wielkich filozofów. To co mnie poruszyło, to nagłe zmiany akcji, bo oto jeden z głównych bohaterów książki, który w mistrzowski sposób zadaje pytania "każe" odgrywać swojej rozmówczyni różne role i wcielać się w odmienne okresy. Pozwala poczuć się Marii Szyszkowskiej małą dziewczynką, by za chwilę przypomnieć, że jest znaczącym profesorem i zapytać o sprawy, które wymagają dużej wiedzy. Wszystko to ma bezpośredni wpływ na to, że książka faktu wciąga czytelnika tak samo, a może nawet więcej, jak znakomita beletrystka. Nie przypadkowo mówi się, że najlepsze scenariusze pisane są przez życie, a rozmowa ta dotyczy życia w jego pełnym wymiarze, i jak się zresztą okazuje jest ono bliskie i baśni, i komedii, ale też dramatu. Maria Szyszkowska mówi o sobie, że zapragnęła żyć w zgodzie z naturą, że jest pozytywnie nieprzystosowana. Żyje w wiejskiej chacie, kocha zwierzęta i dzikie pokrzywy. To daje jej szczęście nie iluzoryczne lecz prawdziwe. Rywalizacja i sukces zdaniem prof. Szyszkowskiej to pseudowartości, które promuje kultura masowa. Media, telewizja oraz pisma kolorowe pokazują wyłącznie ludzi bogatych, zadowolonych, uśmiechniętych. A przecież mówiąc najkrócej "Marilyn Monroe czy Presley - to ludzie sukcesu. O ich tragicznym życiu powszechnie wiadomo" - kończy wypowiedź filozofka. Książka dotyka problemów biedy. Szyszkowska, odpowiadając na pytania, wspiera się dobrymi przykładami. I właściwie w tym miejscu mogłabym zakończyć, by nie zdradzić zbyt wiele. Dodam tylko, że w zakończeniu książki Stanley Devine, jak przystało na dżentelmena, zwraca się z porcją pytań do Jana Stępnia, poety, a prywatnie męża prof. Szyszkowskiej. O co pyta? O wady Marii Szyszkowskiej. Pozostawiam to już jednak ciekawości czytelnika.
Senior.pl Sława Kornacka

Związane skrzydła. Dlaczego polskie samoloty spadają. Raport pilota

Polska groza w przestworzach To byłaby bardzo śmieszna książka, gdyby jednocześnie nie była tak przerażająca. We wspomnieniach byłego pilota Marynarki Wojennej (dziś kapitana rezerwy) polskie lotnictwo wojskowe jawi się jako połączenie skeczów grupy Monty Pythona z jakimś depresyjnym splotem zbrodniczej głupoty i złej woli. Oto piloci wysyłani na szkolenie do USA jadą tam z socjalistycznym sprzętem, który nie pasuje do natowskich maszyn (sprzęt dostosują im do nowych norm... Rosjanie). Oto dowództwo chce oszczędzić dolary, więc prosi Amerykanów, by skrócić półroczny kurs do trzech miesięcy. Oto generałowie obwieszczają, że symulatory lotu nie są potrzebne bo zastąpiono je „treningiem w kabinie". Długo można by wymieniać. Zawada ciekawie opowiada, nie nudzi, nie zabija czytelnika technicznymi szczegółami, sypie pysznymi anegdotami z życia elitarnych jednostek. Ale śmiech prędzej czy później zamiera na ustach, gdy okazuje się, że kolejny żart odsłania tak naprawdę ponurą prawdę o polskiej armii. Lotnicy fałszują dokumentacje lotów, bo przełożeni chcą mieć „ładnie na grafiku". Godziny latania zaliczają nie ci, którzy powinni, ale ci, którym potrzebna jest stosowna ich liczba do dodatku pieniężnego albo do emerytury. Jak jest pogoda, nie ma paliwa, jak jest paliwo, nie ma komunikatów meteo, jak jest meteo, brak sprawnych maszyn, a jak są maszyny, to zamiast na nich latać, trzeba je umyć, bo przyjeżdża delegacja z ministerstwa. Osobny blok to opisy dziwnych relacji armii z próbującymi ją reformować politykami. Zawada nie ma o tych ostatnich dobrego zdania (czy można mu się dziwić ). Nie piętnuje po nazwisku, tylko po zjawisku, żeby głupotę było widać bez barw partyjnych. Jeden „humanizował" wojsko i kompletnie rozwalił w nim dyscyplinę, drugi martwił się głównie rozliczaniem nadgodzin żołnierzy, trzeci kazał studiować kulturoznawstwo, a dla innego lotnictwo było prywatną firmą powietrznych taksówek. „Dlaczego polskie samoloty spadają" – pyta w podtytule swej książki Robert Zawada. Odpowiedź jest smutna: bo oprócz talentu ludzi, który je pilotują, nie ma żadnego innego powodu, by mogły latać.
Rzeczpospolita PIOTR GOCIEK

Dexter. Taki sympatyczny morderca

Od sierpnia w sprzedaży dostępna jest książka autorstwa Douglasa L. Howarda pod tytułem "Dexter. Taki sympatyczny morderca". Bohaterem powieści jest Dexter, który nie jest pewien, kim jest. Wie tylko, że jest w nim coś mrocznego, ukrywa to i nie mówi o tym, ale On bez przerwy w nim tkwi — jego Mroczny Pasażer. Gdy przejmuje kontrolę, czuję, że żyję. Wszystkie moje poprzednie próby kontaktu z ludźmi skończyły się, cóż… śmiercią. Mężczyzna powinien mieć pasję, coś, co może robić w wolnym czasie, by rozładować całodzienne frustracje. Może być kolekcjonerem znaczków, miłośnikiem piłki nożnej, brydżystą albo… seryjnym mordercą. I choć ta forma spędzania wieczorów ma długą tradycję i nawet kilku dość znanych propagatorów, większość społeczeństwa niestety jej nie akceptuje… Trudno wyobrazić sobie, by przy podwieczorku ktoś rzucił od niechcenia: "Mogę zabić człowieka, poćwiartować i zdążyć na wieczór z Lettermanem, ale gdy moja dziewczyna czuje się niepewnie, nie wiem, co robić". Pamiętacie czasy, kiedy pozytywny bohater wjeżdżał na białym koniu, rozprawiał się ze złoczyńcami i odjeżdżał w stronę zachodzącego słońca No to zapomnijcie, to se ne wrati! Świat nie jest czarno-biały. Niestety, nie jest także różowy. Świat Dextera ma kolor purpury. Oto zimnokrwisty morderca, który z uśmiechem na twarzy wbija nóż w związane ciało swojej ofiary, a my patrząc na niego, nie czujemy oburzenia ani wstrętu. Co więcej — kibicujemy mu, trzymając kciuki za jego dalsze sukcesy. Teraz jest szansa, aby poznać wszystkie tajemnice Dextera, odkryć nieznane fakty z jego podwójnego życia i rozprawić się z mitami. Dzięki tej książce czytelnik, o ile ma odwagę, może spróbować zagłębić się w psychikę bezwzględnego mordercy, przyjrzeć się narodzinom potwora i przez chwilę popatrzeć na świat jego oczami.
stopklatka.pl BB

Biuro Wszelkiego Pocieszenia

"Biuro Wszelkiego Pocieszenia", czyli Zimiński nie zakłada rajtek KSIĄŻKA PROWADZĄCEGO "SZKŁO KONTAKTOWE" W TVN24 Dlaczego ludzie mówią do siebie, a w windzie milczą? Dlaczego piłkarze tak często spluwają? Dlaczego nie warto jeździć na wakacje? Nad tymi i wieloma innymi "przyziemnymi" sprawami zastanawia się w swoich felietonach Wojciech Zimiński. Opowiastki prowadzącego "Szkło Kontaktowe" w TVN24 zebrane są w książce "Biuro Wszelkiego Pocieszenia". To zbiór felietonów, które od wielu lat emitowane są na antenie Programu III Polskiego Radia. Autor opowiada w nich o absurdach tego świata, o tym, co mu się przytrafiło, co go cieszy, martwi, smuci czy zastanawia. Dzieli się doświadczeniami, daje rady, przestrzega. "Zachowajmy powagę" Dowiadujemy się m.in. o problemach związanych ze sprzedażą mieszkania, poznajemy jego pomysł na zbicie majątku. Tłumaczy też dlaczego nigdy nie założy rajtek i przyznaje, że nie cierpi gołębi. Zobacz infografikę Ilustracja z książki "Biuro Wszelkiego Pocieszenia" Każda historia zaczyna się od słów: "Tu Biuro Wszelkiego Pocieszenia" i napisana jest z dystansem, w sposób lekki i humorystyczny. Można więc się pośmiać, ale - jak ostrzega w jednym z felietonów Zimiński - ze śmiechem też nie można przesadzać. "Otóż śmiech jest namiastką ćwiczeń fizycznych. I to byłaby dobra wiadomość. Ale - uwaga - podczas śmiechu ruszamy ramionami, rękami, nogami, głową. Pamiętajcie - nie wolno śmiać się w trakcie prowadzenia pojazdów mechanicznych. Śmiech sprzyja także długowieczności. No, kochani, jak będziecie tak wymachiwać kończynami w trakcie jazdy to raczej nie. Więc spokojnie, zachowajmy powagę w życiu i za kierownicą" - radzi w książce Zimiński. "Taka dobra jak jej autor" Wstęp do książki napisał - także znany ze "Szkła Kontaktowego" - Artur Andrus. - Nie czytałem jeszcze. Ale domyślam, że jest taka jak jej autor, dowcipna, błyskotliwa, inteligentna, szczera, szlachetna, niosąca pomoc w potrzebie... Jednym słowem - dobra - pisze Andrus. A kim jest autor? Wojciech Zimiński jest dziennikarzem radiowym i telewizyjnym. Od wielu lat współpracuje z Programem III Polskiego Radia, jest także prowadzącym i komentatorem "Szkła Kontaktowego" w TVN24.
tvn24.pl ant//mat