Recenzje
Dalajlama nieznany. Niezwykła siła przebaczania
Dalajlamę, przywódcę Tybetańczyków, znamy przede wszystkim jako ascetycznego mnicha, propagującego swoją ideologię na wszystkich kontynentach, a zarazem wiecznie uśmiechniętego pana, pełnego niewyczerpanej energii i radości.
To, z czego ta radość wynika, pozostaje zwykle poza zasięgiem naszego powierzchownego odczucia. Dopiero z takich barwnych książek jak ta dogłębnie poznajemy osobowość Dalajlamy, bardzo silnie powiązaną z jego niezwykłą duchowością. Jest okazja, by się w nią zanurzyć.
To, z czego ta radość wynika, pozostaje zwykle poza zasięgiem naszego powierzchownego odczucia. Dopiero z takich barwnych książek jak ta dogłębnie poznajemy osobowość Dalajlamy, bardzo silnie powiązaną z jego niezwykłą duchowością. Jest okazja, by się w nią zanurzyć.
POLSKA - GAZETA WROCŁAWSKA DP, 2010-06-04
Dalajlama nieznany. Niezwykła siła przebaczania
Dalajlamę, przywódcę Tybetańczyków, znamy przede wszystkim jako ascetycznego mnicha, propagują-ideologię na wszystkich kontynentach, a zarazem wiecznie uśmiechniętego pana, pełnego niewyczerpanej energii i radości.
To, z czego ta radość wynika, pozostaje zwykle poza zasięgiem naszego powierzchownego odczucia. Dopiero z takich barwnych książek jak ta, dogłębnie poznajemy osobowość Dalajlamy, bardzo silnie powiązaną z jego niezwykłą duchowością. Jest okazja, by się w nią zanurzyć.
To, z czego ta radość wynika, pozostaje zwykle poza zasięgiem naszego powierzchownego odczucia. Dopiero z takich barwnych książek jak ta, dogłębnie poznajemy osobowość Dalajlamy, bardzo silnie powiązaną z jego niezwykłą duchowością. Jest okazja, by się w nią zanurzyć.
POLSKA - DZIENNIK ŁÓDZKI . N, 2010-05-21
Alchemia uwodzenia, czyli erotyczna manipulacja mężczyznami
Alchemia uwodzenia, czyli erotyczna manipulacja mężczyznami - Jak wydobyć swój naturalny wdzięk, swobodnie flirtować i wzbudzać żywe zainteresowanie otaczających Cię mężczyzn W nowym wydaniu tej kultowej książki, poznasz więcej niezawodnych sposobów na uwodzenie z klasą. Dowiesz się m.in. jak upolować właściwego mężczyznę, stworzyć kuszący profil na portalu randkowym, oraz przejdziesz krótki kurs rozstawania się i ekscytującego zaczynania od nowa..
We dwoje Magdalena Mania 01/03/2010
Dalajlama nieznany. Niezwykła siła przebaczania
Chan po raz pierwszy spotkał Dalajlamę w Indiach w 1972 roku. Zapytał go wtedy, czy nienawidzi Chińczyków. Było to zupełnie zasadne pytanie, zważywszy że Chan wywodzi się z kraju, który zmusił przywódcę Tybetańczyków do emigracji i podporządkował sobie jego lud. Jego Świątobliwość udzielił bezzwłocznej odpowiedzi w języku angielskim: „Nie”, a następnie za pośrednictwem tłumacza oświadczył, że przebaczył Chińczykom i nie obwinia o nic narodu chińskiego. Odwołując się do zasad buddyzmu, niniejsza książka w przystępny sposób opisuje poglądy Jego Świątobliwości na kwestię przebaczenia. Chan umiejętnie przedstawia te poglądy w formie historii, uciekając od dydaktycznej konwencji typowego podręcznika. Jeden z rozdziałów opisuje na przykład podróż Dalajlamy do rozdartego konfliktem Belfastu, gdzie Jego Świątobliwość mówił o przebaczeniu na forum rodzin ofiar ataków terrorystycznych. Przygotowując materiały do tej książki, Chan przez kilka lat podróżował wraz z Dalajlamą, spędzał czas w jego domu i przeprowadzał z nim liczne rozmowy. Oprócz oczekiwanego przesłania poświęconego przebaczeniu, książka przedstawia również precyzyjną charakterystykę samego Dalajlamy: jego poczucia humoru, żartobliwości i radości. Z tekstu dowiadujemy się, że Jego Świątobliwość był za młodu nieco porywczy oraz że nie potrafi oprzeć się pokusie ciągnięcia mężczyzn za brody. W ten oto sposób poważne przesłanie książki nawiązujące do przebaczenia staje się jeszcze bardziej frapujące i bardziej realne — wszystko dzięki lekkości ducha Jego Świątobliwości.
Dalajlama oczami przyjaciela
W 1971 roku Chan i jego przyjaciółka z Zachodu uciekli swoim porywaczom z Afganistanu i udali się do Dharamsali w Tybecie. Towarzyszka Chana miała list polecający do Dalajlamy, a Chan postanowił udać się w tę podróż razem z nią. Z tego pierwszego spotkania narodziła się piękna przyjaźń Chana i Jego Świątobliwości, która po trzydziestu latach zaowocowała powstaniem tej książki. Chan posiada zadziwiający dar obserwacji i opisywania rzeczywistości. Niniejsza książka jest jednocześnie intymnym wejrzeniem w jego osobistą podróż oraz portretem Jego Świątobliwości. Autor rozpoczyna od ukazania kontrastu między jego zrównoważonym i pozbawionym emocji chińskim modelem wychowania a „dziecinną, beztroską spontanicznością Tybetańczyków”. W tekście posługuje się pięknym i obrazowym stwierdzeniem, że „Dalajlama na twarzy ma wypisaną swoją duszę”. Chan dzieli się również własnym doświadczeniami duchowymi, co dla niego jest akurat dość nietypowe. Chan bardzo dokładnie rejestrował swoje rozmowy z Dalajlamą za pomocą kamery wideo oraz magnetofonu, dzięki czemu cytuje oryginalne słowa Jego Świątobliwości w nieco łamanej angielszczyźnie. Na początku może to odrobinę spowalniać czytelnika, potem jednak książkę czyta się w spokojnym tempie, które sprzyja poznawaniu postępów duchowych. Jedną z najbardziej ujmujących cech Dalajlamy jest jego żartobliwość. Zrywałam boki ze śmiechu, czytając o jego spotkaniu z arcybiskupem Desmondem Tutu (równie żartobliwym człowiekiem) przy okazji obchodów stulecia ustanowienia Nagrody Nobla w 2001 roku. Wyrażając swoje poglądy na temat znaczenia przebaczania wszystkim ludziom, Jego Świątobliwość nie boi się iść pod prąd popularnym sądom, wymieniając w tym kontekście nazwiska Osamy bin Ladena oraz Saddama Husajna. Dalajlama jednoznacznie potępił również krwawe zajścia na Placu Tiananmen, do których doszło w 1989 roku. Książka opisuje wiele osobistych doświadczeń i rozmów, które pozwalają dobrze poznać tego świętego człowieka, ale jej największym atutem jest opis relacji, jakie wykształciły się między Chanem a Dalajlamą.
Dalajlama oczami przyjaciela
W 1971 roku Chan i jego przyjaciółka z Zachodu uciekli swoim porywaczom z Afganistanu i udali się do Dharamsali w Tybecie. Towarzyszka Chana miała list polecający do Dalajlamy, a Chan postanowił udać się w tę podróż razem z nią. Z tego pierwszego spotkania narodziła się piękna przyjaźń Chana i Jego Świątobliwości, która po trzydziestu latach zaowocowała powstaniem tej książki. Chan posiada zadziwiający dar obserwacji i opisywania rzeczywistości. Niniejsza książka jest jednocześnie intymnym wejrzeniem w jego osobistą podróż oraz portretem Jego Świątobliwości. Autor rozpoczyna od ukazania kontrastu między jego zrównoważonym i pozbawionym emocji chińskim modelem wychowania a „dziecinną, beztroską spontanicznością Tybetańczyków”. W tekście posługuje się pięknym i obrazowym stwierdzeniem, że „Dalajlama na twarzy ma wypisaną swoją duszę”. Chan dzieli się również własnym doświadczeniami duchowymi, co dla niego jest akurat dość nietypowe. Chan bardzo dokładnie rejestrował swoje rozmowy z Dalajlamą za pomocą kamery wideo oraz magnetofonu, dzięki czemu cytuje oryginalne słowa Jego Świątobliwości w nieco łamanej angielszczyźnie. Na początku może to odrobinę spowalniać czytelnika, potem jednak książkę czyta się w spokojnym tempie, które sprzyja poznawaniu postępów duchowych. Jedną z najbardziej ujmujących cech Dalajlamy jest jego żartobliwość. Zrywałam boki ze śmiechu, czytając o jego spotkaniu z arcybiskupem Desmondem Tutu (równie żartobliwym człowiekiem) przy okazji obchodów stulecia ustanowienia Nagrody Nobla w 2001 roku. Wyrażając swoje poglądy na temat znaczenia przebaczania wszystkim ludziom, Jego Świątobliwość nie boi się iść pod prąd popularnym sądom, wymieniając w tym kontekście nazwiska Osamy bin Ladena oraz Saddama Husajna. Dalajlama jednoznacznie potępił również krwawe zajścia na Placu Tiananmen, do których doszło w 1989 roku. Książka opisuje wiele osobistych doświadczeń i rozmów, które pozwalają dobrze poznać tego świętego człowieka, ale jej największym atutem jest opis relacji, jakie wykształciły się między Chanem a Dalajlamą.
www.wisdomofforgiveness.com
Sztuka Wojny. Wydanie II
Dużego wyboru też nie. Pędzimy do korporacji, bo być biednym to wstyd, i trafiamy na wojnę. Korporacje posługują się nagminnie metaforami: bitwa, wrogowie, wygrywanie, manewr, cel, władza, kontrola, siła woli, atak.
- Rzeczywiście coś w tym jest. Przez ostatnie dwa lata pojawiło się na polskich półkach księgarskich tyle podręczników walki i wojennego podejścia do biznesu i zarządzania, ile nie wydrukowano przez poprzednich 20 lat.
Starożytne strategie walki chińskiego generała Sun Tzu są dziś czytane przez menedżerów zainteresowanych zarówno zarządzaniem, sprzedażą, jak i budowaniem biznesowych ścieżek karier zawodowych. Jesteśmy świadkami nowego procesu modelowania wojownika XXI wieku: sztuka współczesnej wojny korporacyjnej to przeobrażanie starożytności za pomocą pojęć współczesności: "Jeśli twoje siły są mniejsze - broń się, jeśli twoje siły są dużo mniejsze, unikaj walki" - pisze generał Tzu, a współczesny oficer korporacji rozumie: "Jeśli twoje poparcie jest słabsze, unikaj konfrontacji, jeśli twoje poparcie w korporacji jest dużo słabsze, uprzedź przeciwników".
Ciekawą odmianą wojowniczego spojrzenia kobiety są prace Chin-Ning Chu, chińskiej doradczyni wielu polityków i biznesmenów w Azji i Ameryce. "Sztuka wojny pracującej kobiety" to nowe podejście w stosowaniu strategii walki w pracy i w życiu codziennym. Walka w tym wydaniu nie zmierza do powielania dominacji czy korporacyjnych waśni, ale odwołuje się do starożytnych zasad sprzyjających zwycięstwu bez konfrontacji i ofiar. Być może niedługo świat korporacji zacznie się zmieniać, gdy zaakceptuje zasadę, iż wiek XXI to wiek kobiet.
- Rzeczywiście coś w tym jest. Przez ostatnie dwa lata pojawiło się na polskich półkach księgarskich tyle podręczników walki i wojennego podejścia do biznesu i zarządzania, ile nie wydrukowano przez poprzednich 20 lat.
Starożytne strategie walki chińskiego generała Sun Tzu są dziś czytane przez menedżerów zainteresowanych zarówno zarządzaniem, sprzedażą, jak i budowaniem biznesowych ścieżek karier zawodowych. Jesteśmy świadkami nowego procesu modelowania wojownika XXI wieku: sztuka współczesnej wojny korporacyjnej to przeobrażanie starożytności za pomocą pojęć współczesności: "Jeśli twoje siły są mniejsze - broń się, jeśli twoje siły są dużo mniejsze, unikaj walki" - pisze generał Tzu, a współczesny oficer korporacji rozumie: "Jeśli twoje poparcie jest słabsze, unikaj konfrontacji, jeśli twoje poparcie w korporacji jest dużo słabsze, uprzedź przeciwników".
Ciekawą odmianą wojowniczego spojrzenia kobiety są prace Chin-Ning Chu, chińskiej doradczyni wielu polityków i biznesmenów w Azji i Ameryce. "Sztuka wojny pracującej kobiety" to nowe podejście w stosowaniu strategii walki w pracy i w życiu codziennym. Walka w tym wydaniu nie zmierza do powielania dominacji czy korporacyjnych waśni, ale odwołuje się do starożytnych zasad sprzyjających zwycięstwu bez konfrontacji i ofiar. Być może niedługo świat korporacji zacznie się zmieniać, gdy zaakceptuje zasadę, iż wiek XXI to wiek kobiet.
GW Magazyn KSIĄŻKI Leszek Mellibruda