Recenzje
Zagubione sny
Zacznijmy od tego, że jeszcze nigdy nie spotkałam się z podobną książką, w której świat realistyczny miesza się ze snem! Jestem naprawdę miło zaskoczona, bo naprawdę wciągnęłam się w historię Mai, Juna i Casey! Zżyłam się z bohaterami, byli oni baardzo dobrze wykreowani, tak samo jak magiczny świat! Mnóstwo miejsc, zagadek, rozmaitych stworzeń nadawało klimat książce, jednak jednocześnie byłam w tym wszystkim trochę zagubiona. Z tego względu czytałam tę historię dość długo, jednak im dalej w las - powoli przyzwyczajałam się do stylu pisania i zapoznawałam się ze światem. Widać, że książka jest bardzo dobrze dopracowana i wszystko zostało dopięte na ostatni guzik. Wszelkie nawiązania do przeróżnych kultur, światopoglądów czy mitologii dodawały klimatu książce. Ogromny szacunek dla autorki! Muszę wspomnieć także o wątku romantycznym i napięciu między bohaterami, które było cuuudowne! 😍 Jun, który z początku był dla mnie dość tajemniczą postacią, okazał się być naprawdę wartościową, troskliwą osobą. Jest to z pewnością jeden z moich ulubionych bohaterów w książce! Maya również zasługuje na specjalne miejsce w moim sercu, podziwiam ją za odwagę i determinację m.in w wykonywaniu zadań! Podsumowując, jest to napewno oryginalna pozycja, zawierająca wątki, z którymi zapewne większość z Was nie miała jeszcze do czynienia. Naprawdę bardzo polecam nadrobić tą książkę, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście! 🤍
Włoskie komplikacje
Znasz jakieś komedie romantyczne? Książka/ film? - bo dla mnie to idealny motyw przewodni majówki! Takie komedie mają w sobie coś niezwykle przyjemnego. Ja raczej nie jestem romantykiem, a one dają mi nadzieję, obiecują lekkość, humor, może też trochę tajemnic sprzed lat! Fabuła skupia się na Lisie początkującej cukierniczce, która przyjeżdża do Włoch na ślub najlepszej przyjaciółki. Zamiast beztroskich wakacji, czeka ją jednak spotkanie z Adamem, poważnym architektem i starszym bratem panny młodej. Emma, czyli panna młoda od początku ma sprytny plan i teraz muszą udawać narzeczeństwo. Nie jest to relacja oparta na miłości, ale coś ich do siebie przyciąga, pomimo tego, że od lat się nie lubią. Ten klasyczny motyw „fake dating” daje nam wejście do romantycznej komedii pełnej kłótni, sarkazmu i nieoczekiwanych sytuacji. Która o dziwo, naprawdę mi się podobała! W tej książce najlepszą częścią są dialogi i humor. Nasza para jest tak charakterna, że klękajcie narody. Ich słowne przepychanki, ironia i dynamiczna relacja to coś, przez co serio uśmiechałam się, czytając o ich perypetiach! Bohaterowie są skrajnie różni, przez co mamy dużo takich sytuacji kuriozalnych, które napędzają fabułę. Jednak nie obyło się też bez minusów. Podczas czytania i po zakończeniu jej czułam taki ogromny niedosyt. Bo ta historia jest napisana bardzo lekko, a nie wszystko, co tutaj poruszamy, jest lekkie. Trochę zabrakło mi takich głębszych emocji. I też to, co zauważyłam to takie pomijanie ważnych wątków albo niedawanie im wystarczającego czasu na rozwinięcie się, bo mogłoby to skutkować zmianą fabularną czy zmianą charakteru. I niestety to jest chyba problem romansów, bo to jest już któraś z rzędu, którą czytam, właśnie z tym samym problemem. I to, co bolało mnie po prostu najbardziej to, fakt, że bohaterowie znajduje się w tak pięknym miejscu a oni się tym ani nie zachwycają, ani o tym nie mówią jakoś za dużo. Bo o ile jakieś wzmianki rzeczywiście są, tak brawowało mi opisów, które pozwalają nam zagłębić się w to miejsce. Dla mnie takie 3,5⭐. Lekka i przyjemna. To wydanie jest boskie swoją drogą! Ja jej napewno nie odradzam.
Regret Me Not
Jak (nie) wyjść za mąż po kilku drinkach w Las Vegas za obcego mężczyznę i się nie pogubić? A co, gdy po dwóch latach stanie się na wprost męża? Ups, mam męża, czyli zaczynamy kolejną szaloną przygodę stworzoną przez Ludkę Skrzydlewską. Od tej książki nie można się oderwać, ta historia wciąga od pierwszej strony, zapewniając humor, emocje i wypieki na twarzy. Cove, to chodzący żywioł i definicja chaosu w pięknym wydaniu, szalona krawcowa i miłośniczka adrenaliny, zachwyca humorem i psem o imieniu Furdinand. Nie boi się skoczyć ze spadochrony, czy wybrać się na niebezpieczną wyprawę w Andy. Ale boi się czegoś innego, zranienia i utraty bliskich jej osób. Oraz uważa, że problemy same znikną jak się ich nie ruszy. Więc nic dziwnego, że ma męża, którego nie widziała od dwóch lat. Aż do teraz. Jej przypadkowym mężem jest Cal, ale on to jest już zupełnie inna bajka. Księgowy z miną jakby połknął kalkulator, ubrany w garnitur, który kosztuje więcej niż jej roczne wydatki. I właśnie zapukał do jej drzwi, proponując, że się rozwiodą, ale ona musi polecieć z nim na ślub brata i udawać kochającą żonę. Gdzie lecą? Na mroźną Alaskę. Czy coś w tym układzie może pójść nie tak? Oczywiście, że tak i to wszystko. Więc szykujcie się na świetną zabawę. „Bo w tym tygodniu nie chodzi o mnie. Rodzina Showów nie chce prawdziwej mnie, a Calloway na pewno nie chce jej obok siebie. Chce idealnej żony, nie mnie." Ludka Skrzydlewska zestawiała ze sobą zupełnie różne dwa światy i osoby, które nie powinny do siebie pasować, a jednak jest zupełnie inaczej. Dialogi skrzą się od potyczek słownych, a sytuacje potrafią co chwilę zaskakiwać. Chemia między nimi wręcz parzy. On stara się trzymać zasad i zachowywać powagę, a ona robi wszystko by go wyprowadzić z równowagi. Humor jest świetny i wywołuje uśmiech.
Taylor Swift. Od marzeń do gwiazd. Supergwiazdy
Podobno Taylor Swift żartuje, że jeśli porozmawiasz z nią 15 minut to jest szansa, że napisze o Tobie piosenkę. Brzmi kusząco, prawda? Nigdy nie byłam jej jakąś zagorzałą fanką, znam głównie radiowe hity, ale ta książka totalnie zmieniła moje spojrzenie. Pokazuje Taylor nie tylko jako gwiazdę, ale przede wszystkim jako niesamowicie pracowitą i zdeterminowaną osobę. Sama nauczyła się grać na gitarze, ćwicząc do bólu. Jako młodziutka nastolatka chodziła też od knajpki do knajpki i pytała czy nie mogłaby tam zaśpiewać. Często spotykała się z odmową, ale nie odpuściła i dobrze! Dzięki tej wytrwałości udało jej się osiągnąć cel i spełnić marzenia. To też historia o trudnościach z jakimi przyszło jej się mierzyć w drodze do tego sukcesu. O braku akceptacji w szkole i o tym, jak trudno jest być „innym” i ambitnym. Książka jest lekka, przystępna i skupia się na najciekawszych momentach z życia Taylor, bez zbędnego rozciągania. To bardzo przyjemna pozycja dla młodszych czytelników i wszystkich, którzy chcą poznać kulisy jej drogi na szczyt.
Weź coś nawiń. Każdy z nas jest stworzony do wielkich rzeczy
„Edzio weź coś nawiń" to książka, która opowiada o postaci Edzia. Zapewnie go kojarzycie np. z tik toka (bo ja właśnie stamtąd go kojarzę). Trzy słowa, myślę,że to pierwsze skojarzenie z Edziem. Piotr Bylina stworzył publikacje dla młodszych, ale i starszych czytelników. Utrzymana jest w lekkim tonie, dość motywacyjnym. Poznajemy bliżej Edzia, jego drogę, która nie zawsze była kolorowa. Miał wzloty i upadki, ale się nie poddał. Zmagał się z różnymi życiowymi wyzwaniami. Dodatkowo oprócz samej historii, autor daje nam wskazówki motywacyjne. W dość przystępny sposób porusza temat budowania pewności siebie czy radzenia sobie z trudnościami. Sięgając po tę książkę, niespodziewałam się, że dostanę taką historię. Jest napisana w przystępny i zrozumiały sposób. Daje do myślenia by się nie poddawać, jeśli jest trudniej. Myślę,że ta pozycja może być dużym wsparciem dla młodych, gdyż działa inspirująco. Warto po nią sięgnąć.