Recenzje
Akademia piłkarska #4. Walka o mistrzostwo
Niedawno pokazywałam Wam tom trzeci Akademii Piłkarskiej, a teraz mamy już czwarty i to od razu przeczytany, co zresztą widać po nieco wygiętej okładce książki 😅 Warto przypomnieć, że jest, to fenomenalna seria zwłaszcza dla dzieci kochających piłkę nożną. Oprócz bardzo ciekawej fabuły znajdziecie tu mnóstwo szczegółowych opisów meczów. Czytając, można poczuć się niemal tak, jakby naprawdę siedziało się na trybunach i oglądało spotkanie na żywo! Chyba jeszcze nigdy nie spotkałam książki, w której uprawianie sportu byłoby opisane tak dokładnie i realistycznie. ⚔️⚽ W czwartym tomie "Walka o mistrzostwo. Akademia piłkarska" @czytalisek_wydawnictwo Leo jest już jednym z lepszych zawodników w swojej drużynie. Jest kapitanem. Chłopiec mierzy się z bólami wzrostowymi, które utrudniają mu grę i zagrażają pozycji w drużynie. Jednocześnie mierzy się z kompleksami wynikającymi z jego wzrostu i siły. Leo mimo trudności nie poddaje się. Bierzę sprawy w swoje ręce i dzięki ciężkiej pracy udaję mu się znowu odnieść sukces! ⚽⚽ Książki pokazują, że sukces zwłaszcza drużyny, to ciężka praca, wsparcie oraz skromność.
Regret Me Not
Ludka po raz kolejny udowadnia, ze idealny książkowy facet to faceci z green flagą! To miał być tylko układ, a skończyło się złamaniem serca. Calloway i Cove spędzali ze sobą tyle czasu, że ich układ przestał przypominać udawanie. Dzięki atrakcjom, które jej zapewniał i jak spędzali czas to momentami wyglądali na naprawdę zgrany duet, a nie na dwójkę ludzi związanych jedynie umową. Są swoimi przeciwieństwami: ona jest radosna, a on spokojny. Każdy ją kocha, albo pokocha, on natomiast lubi tylko tych, którzy na to zasłużą, więc nawet nie stara się być miły. Cove zazdrościła innym szczęścia i miłości, bo sama dotąd trafiała na niewłaściwych partnerów. Przy Callowayu czuła się jednak jak księżniczka, dbał o nią, troszczył się i zapewniał wszystko. Niestety, to był tylko układ. Gdy dobiegł końca, wróciła do domu ze złamanym sercem. Calloway nie wierzył, że może być naprawdę szczęśliwy. Przez sekret, którego nikomu nie zdradził, nie potrafił się z nikim związać. Kiedyś już oddał komuś serce i został zraniony. Od tamtej pory woli kochać na odległość, zamiast ryzykować zranienia. Książka jest świetnie napisana, uwielbiam pióro Ludki. Bardzo doceniam to, że każdy z jej bohaterów ma jakieś wady. Nie ma tu typowych „bad boyów”, są za to świetnie wykreowani faceci z „green flagami”. To wyróżnia te książki na tle innych. Z czystym sumieniem mogłabym je polecić nawet nastolatkom, bo nie zawierają treści, które mogłyby ich straumatyzować. Myślałam, że Forget Me Not to najlepsza historia, jaką czytałam, ale ta część jest jeszcze lepsza i zostaje moją ulubioną. Styl pisania jest lekki. Opisy, dialogi brzmią realistycznie, naturalne. Od tej książki po prostu nie da się oderwać. Chcę się więcej, więcej i jeszcze raz więcej! I nie zapominajmy o Furdinandzie! Nic nie pobije tego jak obrzygał koszule Callowayowi🤣
Dziewczyna Caleba
DC to historia o dziewczynie która przenosi się na nową uczelnię w Bostonie po śmierci bardzo ważnego dla niej chłopaka, mimo, że jej ojcu bardzo nie podoba się ten pomysł. A potem wszystko się skomplikowało. Tak szczerze nie wiedziałam, czego dokładnie się spodziewać gdy sięgałam po tą lekturę. Po części spodziewałam się, że mnie to złamie ale z drugiej strony nie byłam tego taka pewna. No i.. w zasadzie miałam rację. Były momenty które naprawdę bardzo mnie wciągnęły. Były też takie których totalnie się nie spodziewałam. Jednak coś czego się najbardziej nie spodziewałam, to chyba zakończenie książki (UWAGA SPOILER!) no bo rozumiem, że Colton nie postępował dobrze biorąc narkotyki, ale też nie był on do końca winny śmierci Caleba. Przecież nie kazał mu jechać za nim, nie kazał mu tak zostać. Kazał mu odejść, ale Caleb tego nie zrobił - co też rozumiem. Nie rozumiem jednak i jednocześnie rozumiem postawę Brooke gdy się o tym dowiedziała. Rozumiem, że kochała Caleba i nie mogła pogodzić się z jego śmiercią. Ale podobno kochała też Coltona - więc dlaczego tak łatwo przyszło jej od niego odejść? Mimo wszystko książka bardzo mi się podobała. Była ciekawa, zaskakująca. Na pewno warta przeczytania. 4/5 ⭐
Muza rockmana
Muza rockmana
Długi weekend to idealny czas na książkowe lenistwo. Wczoraj skończyłam idealny, majowy romans. Emily zupełnie przez przypadek zostaje zatrudniona jako pomoc w obsłudze tracy koncertowej znanego zespołu rockowego. Nie zna kapeli, ani artystów, ale postanawia zaryzykować. Nie zdaje sobie jednak sprawy, jak ta decyzja wpłynie na jej życie. Zwłaszcza, że wpadła w oko, wokaliście. Jednak, czy ten romans ma szansę na przetrwanie, gdy dziewczyna skrywa ogromną tajemnicę? #penelopeward jak zawsze nie zawodzi. Pisarka oddaje w ręce czytelnika #hot romans, w którym wszystko jest, co powinno być w tym gatunku - namiętność, tajemnica, walka o uczucie - jednym słowem świetny #romans- idelany na ten czas :)