Recenzje
Król Umbry. Przeklęte królestwo Vinculi #1
Zatopienie się w lekturze „Króla Umbry” było niczym dobrowolne wkroczenie w głąb najmroczniejszego z koszmarów, z którego wcale nie chciałam się budzić. Ta pozycja z gatunku dark romantasy, będąca otwarciem intrygującej serii „Królestwo Vinculi”, przyciągnęła mnie obietnicą mroku, ale to, co znalazłam pod jej okładką, okazało się znacznie głębszą, niemal bolesną podróżą przez zakamarki potępionej duszy. Moje oczekiwania względem tej historii były wysokie, gdyż szukałam czegoś, co wyrwie mnie z rzeczywistości i rzuci w świat, gdzie sprawiedliwość ma kolor krwi, a miłość rodzi się w cieniu szubienicy. Historia rzuca nas w sam środek wielowymiarowego uniwersum Aetheru, a konkretnie do Vinculi, przerażającego królestwa-więzienia, z którego nie ma ucieczki. To tutaj trafia Aurora „Rory” Raven, kobieta o niezwykłym darze i jeszcze mroczniejszej profesji. Rory jest seryjną morderczynią, ale w jej świecie zabijanie jest misją; widzi ona bowiem kolory ludzkich dusz i odbiera życie tylko tym, których wnętrze spowiła absolutna czerń. Jej życie od lat napędza pragnienie zemsty za tragiczną śmierć siostry bliźniaczki, jednak los bywa przewrotny i zamiast dokonać ostatecznego odwetu, Aurora zostaje skazana na pięćset lat niewoli pod okiem monarchy, którego samo imię budzi dreszcz przerażenia. W samym sercu tego mroku spotykamy Caiusa, legendarnego Króla Umbry, zwanego Królem Potworów. To postać fascynująca, uwięziona we własnym królestwie za winy, których rzekomo nie popełnił, co czyni go bohaterem tragicznym i wielowymiarowym.Relacja, która nawiązuje się między nim a Aurorą, to prawdziwy majstersztyk motywu od wrogów do kochanków.Ich spotkania są pełne napięcia, wzajemnej niechęci i fascynacji, która stopniowo przełamuje lody nienawiści. Autorka wspaniale nakreśliła ich portrety psychologiczne. Aurora nie jest kruchą damą w opałach, lecz silną, zdeterminowaną kobietą, natomiast Caius, mimo swojej pozornej bezwzględności, skrywa rany, które czynią go zaskakująco ludzkim. Ich dialogi tętnią emocjami, a rodzące się między nimi uczucie sprawia, że każda wspólna scena staje się elektryzująca. Styl Jamie jest niezwykle plastyczny i nastrojowy, idealnie oddający duszną atmosferę więziennego świata. Język, jakim się posługuje, jest z jednej strony surowy, pasujący do brutalnych realiów Aetheru, z drugiej zaś pełen emocjonalnej głębi, szczególnie gdy wchodzi w sferę duchowości i opisu barw dusz. Struktura powieści jest przemyślana, akcja nie zwalnia ani na moment, a autorka umiejętnie dawkuje informacje o przeszłości bohaterów, co sprawia, że trudno odłożyć książkę choćby na chwilę. Przesłanie płynące z tej historii zmusza do refleksji nad naturą zła i pytaniem, czy zemsta faktycznie przynosi ukojenie, czy jest jedynie kolejnym więzieniem, które sami sobie budujemy. „Król Umbry” to powiew świeżości w gatunku romantasy, który z powodzeniem może konkurować z dziełami takich autorek jak Sarah J. Maas czy Jennifer L. Armentrout. Jeśli zachwyciły Was losy bohaterów w „Dworze cierni i róż” czy serii „Gild”, to świat Vinculi pochłonie Was bez reszty. Hunter stworzyła uniwersum, które mimo swojej brutalności, posiada swoisty, mroczny urok i autentyczność, której często brakuje w lżejszych odmianach fantasy. To nie jest tylko romans w przebraniu magii, to opowieść o przetrwaniu i poszukiwaniu światła tam, gdzie teoretycznie nie powinno go być. Podsumowując tę literacką podróż, muszę podkreślić, że najsilniejszą stroną książki jest bez wątpienia kreacja świata i oryginalny system magiczny oparty na aurach dusz. Choć momentami tempo akcji mogłoby być odrobinę bardziej wyrównane, a niektóre decyzje bohaterów wywoływały we mnie lekki sprzeciw, to całość oceniam bardzo wysoko.
Muza rockmana
Była to moja pierwsza styczność z romansami Penelope Ward i na pewno w przyszłości sięgnę po inne. Jest to dokładnie taka książka, jakiej w tym czasie potrzebowałam, czyli niewymagająca i zapewniająca dobrą rozrywkę. "Muza rockmana" to romans, który opowiada o Emily Applewood, dziewczynie skrywającej jakiś sekret. Od początku wiemy, że coś się kryje za jej działaniami, jednak zbyt szybko nie dowiemy się co. Zostaje ona, całkowicie przypadkowo, zatrudniona jako asystentka na trasie muzycznej rockowego zespołu, którego ona nawet nie zna. Zaczyna powoli rozwijać się jej relacja z wokalistą tego zespołu, jednak nie jest to takie proste, jest on od niej wiele lat starszy, a dodatkowo nie wyjawiła mu swojego sekretu. Im dalej w to brną, tym bardziej się wszystko komplikuje. Fabuła książki nie jest jakaś zawiła, typowy romans, choć wątek tego sekretu mnie intrygował. Uważam, że jego rozwiązanie było trochę dziwne, na pewno nie tego się spodziewałam. Niektóre motywacje bohaterów nie miały dla mnie sensu, jednak nie gryzło to jakoś bardzo. Ogólnie autorka ma niezwykle przyjemny styl, a książkę czytało się bardzo szybko. Jest to świetna opcja gdy chce się sięgnąć po coś lekkiego.
Fake Closeness
🩵Od początku wiedziałam, że książka bedzie cudowna! Zobaczyłam ją tylko i przepadłam✨️. Niesamowity pomysł na książkę, nie mogę się doczekać kolejnej części! 🩵Pierwsze co przykuło moją uwagę to ciekawe umieszczenie playlisty. Znajduje się ona na wklejce! Według mnie to dobre rozwiązanie, możemy łatwo przejrzeć sobie zbiór piosenek bez szukania go między kartkami. Zauważyłam też, że tekst jest napisany zauważalnie małą czcionką. Jednak nie zrażajcie się tym, bo bardzo łatwo jest przestawić się na ten druk i w czytaniu nie przeszkadza on w ogóle. 🩵Rozdziały są podzielone na wizję Ashera i Sophii. Podobają mi się niezmiernie takie podziały, bo możemy dzięki nim dokładniej zrozumieć obie strony. 🩵Muszę przyznać, że styl pisania autorki bardzo przypadł mi do gustu. Jest totalnie w moim typie i czuje, jak łatwo i płynnie mi się czytało ten tytuł. Zaskakującym aspektem, który możemy znaleźć w książce jest spis treści, który zawiera wymienione pokolei rozdziały wraz z stronami! Moim zadaniem często brakuje tego w aktualnych wydaniach, więc mimo początkowego zdziwienia jestem mile zaskoczona tym punktem. Dużo łatwiej jest dzięki temu zobaczyć ile zostało nam do następnego rozdziału🌸 🩵Ciągła akcja od pierwszych stron, to coś co kocham. Naprawdę ciężko oderwać się od tekstu, który non stop zachęca do czytania dalej. Poczucie humoru w książce na duży +. Zaadnotowałam prawie każdą stronę w tym tomie i zdecydowanie ta pozycja na to zasłużyła! 🩵Przechodząc do samej treści, to występuje fajny płynny rozwój fabuły. Wszystkie sytuacje bardzo wpływają na relację między głównymi bohaterami. Asher jest bardzo opiekuńczy i ma, chyba mogę to nazwać obsesję na punkcie Sophii. Z kolei bohaterka ma dość jego zaczepek i próbuje go odsunąć. Ogromnie podoba mi się relacja między nimi i to w jaki sposób się zmienia. Dawno nie przeczytałam tak cudownego romansu! Uważam, że Ash rozegrał ten układ idelanie. Nie w złym tego słowa znaczeniu oczywiście. Po prostu zrobił wszystko tak, aby osiągnąć swój cel. 🩵Trochę się rozpisałam kochani, ale bez przedłużania. Totalnie polecam ten tytuł i będę go chyba polecać od teraz zawsze całym moim sercem. Serio zakochałam się w tej książce i nie mogę doczekać się kontynuacji🩵 🩵Ocena🩵 ⭐️♾️/5
Haunted Hearts
Wampiry - hot czy nie? Ja uwielbiam i bardzo się cieszę że coraz więcej książek wraca do korzeni fantastyki. Bo tak naprawdę gdyby nie „zmierzch”, była bym kimś innym. 😂 „Haunted Hearts” to romantasy z wampirami, zakazanym romansem i akademią dla osób o nadprzyrodzonych zdolnościach. Brzmi jak coś, co pokochałabym od pierwszych stron, a niestety w moim przypadku nie wszystko zagrało tak, jak oczekiwałam. Fabuła skupia się na Hazel Prescott, młodej łowczyni wampirów, która rozpoczyna naukę w Shadowbrook College. Już pierwszego dnia poznaje tajemniczego profesora Nathaniela Winterbourne’a i między bohaterami natychmiast pojawia się coś jak silne przyciąganie. No ale nie może być za nudno. Nathaniel jest wampirem, więc to wszystko komplikuje. Mamy tu jeszcze historie zaginionej matki, więc brzmi fajnie. Książkę czyta się bardzo szybko, a sam pomysł na fabułę ma potencjał. Wampiry, uczelnia i motyw zakazanego romansu to elementy, które potrafią wciągnąć i od lat mnie do siebie przyciągają. Przeczytałam bardzo wiele książek, w których występowała jakaś tam akademia właśnie z nadnaturalnymi istotami, ja już obycie w tych książkach mam i o ile one mi się nie nudzą, tak nie zawsze te książki są dobre. Niestety największym problemem tej książki okazało się tempo i sposób prowadzenia relacji bohaterów. Hazel i Nathaniel przechodzą od pierwszego spotkania do bardzo intensywnej relacji w błyskawicznym tempie. Zabrakło budowania napięcia, emocji i wiarygodności uczuć, zamiast powolnego rozwoju relacji dostajemy głównie fizyczne przyciąganie, które zbyt szybko zostaje nazwane wielką miłością. I totalnie ja tego nie kupuje i nie rozumiem. Bo to nie jest coś, za czym ja przepadam. Wolę relacje oparte na czymś, a nie miłość od pierwszego wejrzenia. Również styl pisania momentami sprawiał wrażenie niedopracowanego. Niektóre decyzje bohaterów wydawały się nielogiczne, a wydarzenia następowały po sobie tak szybko, że trudno było w pełni zaangażować się emocjonalnie w historię. I o dziwo w romansach mi to nie przeszkadza, tak w fantastyce jest już problem, bo ja chcę tej fantastyki, tych zagadek i logicznego myślenia. Dla mnie 3/5. ⭐
Śmiertelna królowa
MOJA OPINIA Książka należy do tych co się czyta bardzo szybko. Chwilami jednak trochę ciężko było mi się wczuć w fabułę przez trzecioosobową narrację, która nie jest moja ulubioną. Na początku jest dużo opisów, ale z czasem przychodzi i miejsce na ciekawe zwroty akcji. Bardzo ciekawym pomysłem było podejście trochę inaczej do motywu wampirów. Nie piją oni tutaj krwi oraz nie są tak niebezpieczni jak mogłoby mam się wydawać. Bardziej przypominają ludzi, jedynie są nieśmiertelni oraz zamiast krwi mają argentum. Spodziewałam się takich typowych wampirów i pod tym względem czuje lekkie rozczarowanie, bo pomimo, że pomysł mi się spodobał, no to wiecie oczekiwałam czegoś innego. Dlatego wam mówię żebyście nie spodziewali się krwawych wampirów i wtedy się nie rozczarujecie pod tym względem. Chociaż wsm 14+ na książce może też sugerować że nie będzie krwawo, ale jakoś pomyślałam o tym po przeczytaniu dopiero. Trochę też zdziwił mnie sposób przemiany człowieka w wampira i to w tym złym sensie akurat. Również bardzo fajny pomysł na to żeby kobieta była tą ważną. Facet aby mieć pełnię władzy w kraju musi mieć swoją królową. Tu duży plus za takie podejście i w końcu pokazanie, że kobiety też mogą nie tylko być silnymi postaciami ale ogólnie w całym kraju mieć większą władze. Jeśli chodzi o wątek romantyczny to jest on naprawdę powolny. W tym tomie czujemy, że zaczyna ciągnąć do siebie bohaterów, ale nic się między nimi nie wydarza, nie ma żadnego zbliżenia ani nic. Natan widać, że niezbyt sobie radzi w swojej roli. I pomimo, że jest władcą to jednak nie widać tego w jego zachowaniu, jest zbyt spokojny i nieśmiały. Calva za to mi się spodobała jako postać, chociaż jej częste zmiany decyzji chwilami były męczące. Za to Dymitr wprowadzał do tej książki dużo śmiechu. Jak na debiut to ta książka jest naprawdę udana. Miło spędziłam czas czytając ją, a zakończenia w ogóle się nie spodziewałam takiego. Jestem ciekawa kontynuacji, bo podejrzewam, że ten tom to wstęp do czegoś większego.