Recenzje
Król Umbry. Przeklęte królestwo Vinculi #1
,,Król Umbry" to moje ponowne podejście do twórczości Jamie Applegate Hunter - i tym razem jestem naprawdę zachwycona. Po poprzednim spotkaniu z jej książką byłam dość sceptyczna, a dodatkowo nie pomogło to, że na początku powieści znalazła się długa lista ostrzeżeń dla czytelnika. Widzę jednak ogromną różnicę pomiędzy „Bezwzględnie twój” a „Królem Umbry” - zdecydowanie lepiej czytało mi się tę drugą historię. Styl autorki wyraźnie się rozwinął i zmierza w bardzo dobrym kierunku. Już teraz nie mogę doczekać się drugiego tomu. To bardzo dobre romantasy z elementami zbrodni. Przeczytałam książkę w dwa wieczory, nie mogąc się od niej oderwać - a dawno nic mnie tak nie wciągnęło. Podobało mi się wszystko: od języka, przez świat przedstawiony, aż po bohaterów. Narracja jest lekka, przystępna, a jednocześnie kreowany świat jest wielowymiarowy - pełen piękna przeplatanego ze zgrozą. Jednak prawdziwe show kradną bohaterowie - wprost uwielbiam Rory i Caiusa. Rory Raven to z pozoru zwykła dziewczyna pracująca w podrzędnym barze na terenie Eridikoi. Nic bardziej mylnego - to córka wyroczni, siostra, która na własne oczy widziała śmierć swojej bliźniaczki i jedna z tych silnych bohaterek, które podnoszą się z popiołów. Od chwili, gdy straciła siostrę przysięgła walczyć ze złem tego świata, co nie było łatwe, zwłaszcza że cierpi na monochromię i widzi świat jedynie w odcieniach czerni, bieli i szarości. Targana poczuciem niesprawiedliwości dopuściła się czynów, za które zesłano ją do Vinculi. Mimo to nie porzuciła swojego celu - odnalezienia mordercy siostry i wymierzenia mu sprawiedliwości. Vincula, będąca swoistym więzieniem, zarządzana jest przez Króla Umbry - Caiusa. Mężczyzna został uwięziony we własnym królestwie za zbrodnię, której nie popełnił. Jako władca miejsca, do którego trafiają zagubione dusze wymagające odkupienia, przyjmuje Rory pod swoje skrzydła. Już od pierwszego spojrzenia wie jednak, że ta kobieta może stać się jego zgubą. Caius to niezwykle charyzmatyczna i sympatyczna postać - jedna z tych, dla których naprawdę chce się czytać dalej. Na zakończenie mogę powiedzieć jedno - „Król Umbry” to książka, która pozytywnie mnie zaskoczyła i skutecznie wciągnęła w swoją historię. To opowieść o bólu, stracie, przeznaczeniu i uczuciach, które rodzą się w najmniej spodziewanych momentach. Jeśli autorka utrzyma ten poziom w kolejnych częściach, seria ma ogromny potencjał, by stać się jednym z ciekawszych tytułów w gatunku romantasy. Zdecydowanie polecam - zwłaszcza jeśli szukacie historii, która jednocześnie poruszy i wciągnie bez reszty.
Muza rockmana
„Nikt nie powinien cierpieć w ciszy” Emily - empatyczna asystentka kapeli oraz Tristan - skryty główny wokalista zespołu. Emily przypadkowo zostaje wzięta za kandydatkę do pracy, którą ostatecznie dostaje. Teraz przemierza Amerykę Północną wraz z zespołem Delirious Jones, a jej i Tristana uczucia rodzą się wśród dźwięków muzyki. Emily potrzebuje zmiany, a po skończeniu studiów nie wie jeszcze, co chciałaby robić. Dodatkowo skrywa ona sekret, przez który jej relacja z Tristanem staje się zakazana. Tristan uważa, że poszczęściło mu się w życiu i nie jest tak utalentowany, za jakiego inni go mają. Kreuje się na nieokiełznanego, a tak naprawdę ostatnio jest trochę zagubiony. Emily pewnej nocy zbliża się do Tristana i wyjawia mu swoją tajemnicę. Zdziwiło mnie, z jaką nonszalancją mu o tym opowiedziała, ale podobała mi się jego rekacja. Jednak okazuje się, że to nie był koniec. Obydwoje mieli cichą nadzieję na więcej zacisznych chwil spędzonych razem podczas tego chaosu trasy. Ich filozoficzne rozmowy były ujmujące i głębokie, a oni zwierzali się sobie z rzeczy, z jakich nie przyznaliby się innym osobom. Doceniałam, jak Emily chciała poprawiać nastrój Tristanowi, gdy ten zwierzył jej się ze swoich obaw, a ona zauważała drobne zmiany w jego występach. Emily musiała nauczyć się sobie wybaczać, a Tristan kochać siebie. Jednak to, ile doświadczyła bólu sprawiało, że oczy mi się szkliły. Przez długi czas była sama, a poczucie winy sprawiało, że sabotowała własne szczęście. Cieszę się, że gdy Emily znikęła, Tristan ją odnalazł, ale kiedy prawda wyszła na jaw, nawet mnie ona zabolała. Tyle lat pewne fakty zostały ukrywane, więc nie dziwie się, że jego serce zostało złamane. Najgorsze, że nie możemy cofnąć czasu i niczego przywrócić. Autorka zapewniła nam kolejną emocjonalną historię. Cieszę się, że obydwoje dostali własne domknięcie. Choć ich sytuacja była trudna, odważyli się na szczerość i zawiązało się między nimi coś magicznego. Emily i Tristan dali sobie wytchnienie, kryjówkę przed innymi i zrozumienie, którego tak dawno pragneli od świata. Emily i Tristan byli swoim spokojem.
Redemption of Sins
📖 Recenzja 📖 „Redemption of Sins” autorstwa Lori Rave to historia o drugich szansach, traumie, trudnych wyborach i uczuciach, które nigdy do końca nie gasną. Autorka świetnie pokazuje, jak wojna potrafi zmienić człowieka - i jak trudno potem odnaleźć spokój. Czy serce przywykłe do wojny będzie zdolne pokochać pokój? 💔 Killian Sanders ma dopiero 25 lat, a już widział więcej bólu i śmierci niż wielu przez całe życie. Wojna odebrała mu przyjaciół i zostawiła blizny - nie tylko na ciele. Choć nie chce wracać na front, jedna obietnica wciąż trzyma go w przeszłości… Kiara Reed żyje zupełnie inaczej. Zamiast sławy i sportowej kariery, którą mogłaby dzielić z bratem - legendą NHL - wybiera pomaganie innym jako pracownica socjalna. Jej świat to troska, empatia i dzieci, które potrzebują wsparcia. Siedem lat temu łączyła ich miłość. Dziś są sobie niemal obcy. Los jednak ma inne plany - ich drogi znów się przecinają w szpitalu dziecięcym… ❤️„Redemption of Sins” to emocjonalna, momentami ciężka, ale bardzo wciągająca opowieść. Relacja Kiary i Killiana jest pełna napięcia, bólu, ale też nadziei. Jeśli lubisz historie „second chance romance” z głębszym tłem - ta książka zdecydowanie jest dla Ciebie.
Redemption of Sins
„Redemption of Sins” autorstwa Lori Rave to historia o drugich szansach, traumie, trudnych wyborach i uczuciach, które nigdy do końca nie gasną. Autorka świetnie pokazuje, jak wojna potrafi zmienić człowieka - i jak trudno potem odnaleźć spokój. Czy serce przywykłe do wojny będzie zdolne pokochać pokój? 💔 Killian Sanders ma dopiero 25 lat, a już widział więcej bólu i śmierci niż wielu przez całe życie. Wojna odebrała mu przyjaciół i zostawiła blizny - nie tylko na ciele. Choć nie chce wracać na front, jedna obietnica wciąż trzyma go w przeszłości… Kiara Reed żyje zupełnie inaczej. Zamiast sławy i sportowej kariery, którą mogłaby dzielić z bratem - legendą NHL - wybiera pomaganie innym jako pracownica socjalna. Jej świat to troska, empatia i dzieci, które potrzebują wsparcia. Siedem lat temu łączyła ich miłość. Dziś są sobie niemal obcy. Los jednak ma inne plany - ich drogi znów się przecinają w szpitalu dziecięcym… ❤️„Redemption of Sins” to emocjonalna, momentami ciężka, ale bardzo wciągająca opowieść. Relacja Kiary i Killiana jest pełna napięcia, bólu, ale też nadziei. Jeśli lubisz historie „second chance romance” z głębszym tłem - ta książka zdecydowanie jest dla Ciebie.
Sztuka życia bez pośpiechu. Zapanuj nad chaosem, odzyskaj spokój umysłu i skup się na tym, co dla Ciebie najważniejsze
Siedząc przed listą "to do", mając 4 dniowy tydzień pracy (majówka), a jednocześnie poczucie obowiązku i wiele "znamion" opisywanych w tej pozycji, nie sposób nie zafundować i Wam atutów, dla których warto sięgnąć po tę lekturę. Właśnie podczas nadchodzącej majówki. W świecie, który fetyszyzuje zajętość, Zahariades powraca ze swoim pragmatycznym stylem, by powiedzieć: ✋ „stop”. Nie! To nie jest filozoficzny traktat o powolnym życiu w stylu slow life na wsi, ale dla mnie brutalnie skuteczny poradnik zarządzania energią i priorytetami w centrum cyfrowego chaosu. Co znajdziesz w środku? ✋ Koniec z kultem „zajętości”: Autor punktuje nasze błędne przekonanie, że bycie wiecznie zajętym oznacza bycie produktywnym. Uczy, jak odróżnić aktywność od realnych postępów. ✋ Psychologia pośpiechu: Zahariades analizuje, dlaczego podświadomie narzucamy sobie mordercze tempo (strach przed porażką, potrzeba aprobaty) i daje narzędzia, by te mechanizmy zatrzymać. ✋ Zasada „Mniej znaczy lepiej”: Książka oferuje konkretne techniki selekcji zadań. Dowiesz się, jak odmawiać bez poczucia winy i jak projektować swój dzień tak, by mieć czas na bezczynność, która jest niezbędna dla zdrowia psychicznego. 👌 Praktyczne nawyki: Podobnie jak w przypadku „Flow”, nie ma tu lania wody. Są za to konkretne kroki: od cyfrowego detoksu po techniki planowania, które zostawiają margines na oddech. Dla kogo jest ta książka? Dla osób, które czują się jak w kołowrotku, cierpią na chroniczny brak czasu i mają wrażenie, że życie przecieka im przez palce między jednym mailem a drugim zebraniem. To „odtrutka” na współczesne tempo życia. Zahariades nie każe Ci rzucać pracy, ale uczy, jak pracować i żyć tak, byś to Ty posiadał swój czas, a nie Twój kalendarz posiadał Ciebie.