Recenzje:
Afryka Północna - sensacyjnie! Ciekawa pozycja, i to z kilku powodów. Przede wszystkim ciekawa z uwagi na połączenie tematyczne sensacji, powieści szpiegowskiej, barwnego odwzorowania życia współczesnych Tuaregów, wplecenie w to wszystko historii miłosnej i osadzenie całości w realiach początków drugiej dekady XXI wieku, gdy w Afryce Północnej wybucha seria rewolucji w kilku kolejnych państwach. Powyższy opis już brzmi zachęcająco, prawda? ;) Jako się rzekło - rok 2011. Północna Afryka. Konkretnie Libia. Upada reżim Kaddafiego, w kraju szaleje wojna domowa. Ron Harib, polski korespondent, wraz z norweską ekipą telewizyjną, trafia w sam środek zamieszania. Na swojej drodze spotyka przedstawicieli rosyjskiego wywiadu, trafia do obozu Tuaregów, by w końcu trafić na ślad wywiezionych w ogólnym zamieszaniu materiałów kompromitujących wielu ważnych zachodnich oficjeli. Uff... sporo wątków ;) ... Raczyński jednak umiejętnie je prowadzi i, nawet, dosyć skutecznie i zrozumiale je zamyka. Książka i jej główny plus to, mimo że to głównie tło powieści, ukazanie kulisów północnoafrykańskich rewolucji, a także ciekawe studium zwyczajów Tuaregów, plemienia znanego, lecz wciąż nie do końca odkrytego i zrozumianego. Do tego mamy grę wywiadów i wartką akcję. Jest więc coś dla wielu zainteresowanych ;) Sądzę, że warto sięgnąć po tę pozycję. I to z wielu powodów ;) Polecam

cosnapolce.blogspot.com Northman


O czym jest książka: Akcja książki rozpoczyna się w 2011 roku. Polski korespondent Ron Harib, przebywający w tym czasie w Libii wraz z norweską ekipą telewizyjną, trafia w sam środek rewolucyjnych zamieszek, których celem jest obalenie Muammara Kaddafiego. W kraju dochodzi do walk o przejęcie władzy po dyktatorze. Głównym wątkiem który porządkuje wydarzenia w książce, jest poszukiwanie złota i tajnych dokumentów, ukrytych przez dyktatora Libii przez różne służby wywiadowcze z Europy. Zbiegiem dziwnych okoliczności w samym centrum tych wydarzeń znajduje się Ron Harib. Najpierw zostaje uprowadzony przez rosyjskich agentów, a następnie odbity przez Tuaregów, którzy ślubowali wierność Kaddafiemu. To właśnie w obozie Tuaregów, Ron trafia na trop wywiezionych pieniędzy i materiałów kompromitujących polityków z Europy i USA. Sam staje się celem numer jeden dla wszystkich zainteresowanych wywiadów z Europy jak i USA. Czy uda mu się wyjść cało z sytuacji w której się znalazł? Co ma wspólnego przepowiednia dotycząca Tazerwalt, dziewczyny z tuareskiego plemienia Kel Adżdżar w której zakochuje się Harib? O tym musicie się przekonać sami czytając tą znakomita powieść. 🌤 Moje wrażenia: „Harib” to nie tylko powieść szpiegowska. Książka ta, to nie tylko fakty i realni ludzie, którzy nie są tylko tłem, na którym przesuwają się wymyśleni bohaterowie; oni są częścią tej fascynującej opowieści. W „Haribie”, oprócz głównych bohaterów, wiele historii tam opowiedzianych wydarzyło się naprawdę. Wiele wątków które dotknęły bezpośrednio bohaterów książki jest prawdziwa, jak choćby problem libijskiego złota. Bardzo ciekawym zabiegiem było połączenie ze sobą dwa tak odmienne od siebie światy, jak głównego bohatera, Polaka który pochodzi z Białorusi, przez co w kraju miał tylko same problemy i koczowniczy naród Tuaregów, żyjący w pustyni. Występuje tutaj również wątek miłosny związany z legendą, gdzie młoda dziewczyna z plemienia Tuaregów powtarza los swojej babki i także wiąże się z Europejczykiem, który pojawia się tam ponownie dziwnym zbiegiem okoliczności, a może jednak zawiedziony przeznaczeniem. Książka ta jest przesycona symboliką i wnikliwy czytelnik wiele z nich odkryje bez problemów. Powieść ta, ma również inne ciekawe przesłanie, że w życiu nic nie dzieje się przypadkiem, a cel naszej wędrówki jaki by nie był, to na jej końcu zawsze odnajdziemy swoje prawdziwe powołanie i miejsce w życiu. Jeśli miałbym się do czegoś doczepić to jedynie do wątku rosyjskiego i tajnych badań jakie prowadzili Rosjanie na głównym bohaterze, który o tym nie miał pojęcia. Był to bardzo ciekawy wątek, jednak potraktowany według mnie trochę po macoszemu. 🌤 Ocena 9.5 / 10

https://www.instagram.com/spursmaniak/


Rok 2011. W krajach Afryki Północnej wybuchają rewolucje. Przywódca Libii Muammar Kaddafi zostaje zamordowany. W kraju rozpoczyna się wojna domowa o schedę po obalonym dyktatorze. Polski korespondent Ron Harib, przebywający w tym czasie w Libii wraz z norweską ekipą telewizyjną, trafia w sam środek rewolucyjnych zamieszek. Seria dziwnych wypadków stawia na drodze Hariba najpierw rosyjskich agentów, a następnie naród Tuaregów, który wiernie służył Kaddafiemu. W obozie Tuaregów Ron trafia na trop wywiezionych przez dyktatora z Libii pieniędzy i materiałów kompromitujących polityków z Europy i USA. Skarbów i dokumentów poszukują tajne służby Francji, USA, Rosji i... Polski. Tylko dotarcie do złota Kaddafiego przed wywiadami wielkich mocarstw może ocalić życie dziennikarza. W poszukiwaniach pomaga Ronowi Tazerwalt, dziewczyna z tuareskiego plemienia Kel Adżdżar, która ma do wykonania tajną misję w Europie. Przeszłość Hariba też kryje tajemnicę nieznaną nawet jemu samemu... Nie da się ukryć, że autor tej powieści jest byłym korespondentem w Moskwie, dyplomatą i ma za sobą bujną, dziennikarską przeszłość. Opisy są szczegółowe, drobiazgowe, wyjątkowo łatwo wyobrazić sobie całą scenerię i miejsca akcji. Jest dobrze napisana, czyta się ją szybko i z prawdziwym zainteresowaniem. Dla fanów powieści szpiegowskich i thrillerów politycznych!

wielopokoleniowo.pl Dorota Kotlińska


Rok 2011 obfituje w rewolucje. Muammar Kaddafi – przywódca dyktator Libii – zostaje zamordowany, a w całym kraju wybucha wojna domowa, która toczy się o schedę po nim. Rob Harib to pseudonim polskiego korespondenta, który aktualnie przebywa w Libii wraz z norweską ekipą telewizyjną. Pech chciał, że znajdują się oni w centrum rewolucyjnych zamieszek. Na samym wstępie muszę zaznaczyć, że jestem ogromnie zaskoczona. Zupełnie nie spodziewałam się, że tak wciągnę się w tę historię. Zdzisław Raczyński napisał niesamowicie intrygującą książkę, w której fikcja literacka miesza się z autentycznymi zwyczajami Tuaregów. Na uznanie zasługuje przemyślane zestawienie wielu wątków. Mamy tutaj coś z romansu, polityki, kryminału i przygodówki. To niesamowicie elektryzująca mieszanka. Dzięki temu fabuła naprawdę dużo zyskuje. Autor posługuje się lekkim i przystępnym piórem, więc z łatwością zagłębia się w treść. Trudno jest się jedynie od niej oderwać, choć akcja jest w większości raczej stałą, ale dzieje się tyle ciekawych rzeczy. Raczyński raczy czytelnika naprawdę zaskakującymi niespodziankami. Opisy są treściwe i obrazowe. Z niecierpliwością czekam na kolejne dzieła, którymi uraczy mnie Zdzisław Raczyński.

http://czytaczyk.blogspot.com/ Weronika Turska


Nie jest to zwykła powieść szpiegowska, to wielowątkowy polityczny thriller dobrze osadzony w realiach geograficznych i historycznych. To także barwna opowieść o kulturze i obyczajach Tua-regów, z piękną miłosną historią. Jest rok2011. W krajach Afryki Północnej wybuchają rewolucje. Przywódca Libii Muammar Kaddafi zostaje zamordowany. W kraju rozpoczyna się wojna domowa o schedę po obalonym dyktatorze. Przebywający w Libii polski korespondent, trafia w sam środek rewolucyjnych zamieszek. Seria dziwnych wypadków stawia na drodze Hariba najpierw rosyjskich agentów, a następnie Tua-regów.

bialystok.naszemiasto.pl Szczęsny Artur Jan


Czy w wywiadzie zdarzają się przypadki? Czy zaskakujące zbiegi okoliczności, i to występujące jeden po drugim, są w ogóle możliwe? A może są starannie zaplanowane? Ron Harib jest z pochodzenia trochę Białorusinem, a trochę Polakiem, ale przede wszystkim jest obywatelem świata. Jako współpracownik norweskiej ekipy telewizyjnej, która pojechała kręcić reportaże w Afryce Północnej pakuje się w szereg podejrzanych, zaskakujących zdarzeń. W wyniku tych pakuje się w spore tarapaty, ale przy okazji okazuje się, że w przeszłości przeszedł bardzo specyficzny kurs wywiadowczy. Tylko nic o tym nie pamiętał. Niemniej jednak uzbrojony w nowe umiejętności, które uświadomił sobie w trakcie leczenia w szpitalu, wyrusza tropem największej, w dotychczasowej historii XXI wieku, pralni pieniędzy. Powieść Zdzisława Raczyńskiego przypomina trochę przygodowe thrillery Dana Browna, w których dwoje zakochanych ludzi rozwiązuje zagadkę podróżując z miasta do miasta i odnajdując skrytki, w których ukryte są wskazówki do odnalezienia następnych skrytek. Co ważne muszą nie tylko odnajdywać ślady, ale również zacierać ślady, ponieważ ich tropem podążają chwilami nawet trzy z największych na świecie agencji wywiadowczych. Jak na półamatora Harib ma szereg bardzo sensownych przemyśleń, w jaki sposób poruszać się po Europie, nie zostawiając żadnych informacji. Płaci tylko gotówką, mieszka tylko, w wynajmowanych bez meldunku, apartamentowcach, jeździ prywatnie pożyczonymi samochodami. Telefony kupuje okazując pożyczone (a właściwie skradzione) dokumenty. Chociaż w sprawie telefonów autor sypnął się przynajmniej jeden raz: Harib dzwoni do oficera CIA z Wiednia udając, że jest w Wenecji. Co jak co, ale CIA z pewnością natychmiast umiałoby sprawdzić, z jakiego miejsca faktycznie wywołane było połączenie. Ale mniejsza o szczegóły. Celem podróży Hariba jest odkrycie jednej z największych tajemnic arabskiej wiosny. A raczej skutków upadku jednej z najgłośniejszych dyktatur. Trafia na ogromne sumy pieniędzy i dokumenty kompromitujące wielu polityków. Przy okazji były polski dyplomata, który napisał tę powieść podpowiada kilka pomysłów jak można zainwestować nielegalnie wywiezioną forsę, tak aby można ją było później wykorzystać bez ujawniania pochodzenia. Nie zdradzę nadmiernie przebiegu akcji, jeżeli dodam że służy do tego sieć anonimowych kont, skrytek bankowych i specjalnych firm specjalizujących się w przechowywaniu wartościowych przedmiotów. Ciekawe obserwacje dotyczą też tego, jak służby specjalne różnych państw, rozgrywały swoje interesy w Afryce Północnej, a także jak próbowały sobie nawzajem pomieszać szyki, czy ukryć nieudolność lub nieuczciwość nadzorujących je polityków. Związaną często z dostawami broni do objętych różnymi sankcjami dyktatur. Czytając „Hariba” można mieć wrażenie, że należy spodziewać się jego kontynuacji. Niektóre wątki nie są zakończone i wyjaśnione. A jeden z najważniejszych: zbiegi okoliczności, które chwilami wydają się wręcz spokrewnione z czarną magią, wydaje się ledwie rozpoczęty. Z opisu wydawcy: Rok 2011. W krajach Afryki Północnej wybuchają rewolucje. Przywódca Libii Muammar Kaddafi zostaje zamordowany. W kraju rozpoczyna się wojna domowa o schedę po obalonym dyktatorze. Polski korespondent Ron Harib, przebywający w tym czasie w Libii wraz z norweską ekipą telewizyjną, trafia w sam środek rewolucyjnych zamieszek. Seria dziwnych wypadków stawia na drodze Hariba najpierw rosyjskich agentów, a następnie naród Tuaregów, który wiernie służył Kaddafiemu. W obozie Tuaregów Ron trafia na trop wywiezionych przez dyktatora z Libii pieniędzy i materiałów kompromitujących polityków z Europy i USA. Skarbów i dokumentów poszukują tajne służby Francji, USA, Rosji i… Polski. Tylko dotarcie do złota Kaddafiego przed wywiadami wielkich mocarstw może ocalić życie dziennikarza. W poszukiwaniach pomaga Ronowi Tazerwalt, dziewczyna z tuareskiego plemienia Kel Adżdżar, która ma do wykonania tajną misję w Europie. Przeszłość Hariba też kryje tajemnicę nieznaną nawet jemu samemu…

http://krotkikursszpiegowania.eu


Każdy planując wyjazd, chce mieć dobre wspomnienia. Miło, jeśli każdy punkt planu się ziści i z podróży wyciągniemy jak najwięcej dobrego. Życie bywa nieprzewidywalne, jedno spotkanie może okazać się zgubne w skutkach. Czasem po prostu wystarczy znaleźć się w nieodpowiednim miejscu, by stać się uczestnikiem wydarzeń, których oglądania nie życzysz nikomu. Lepiej jechać, nie wiedząc, dokąd się jedzie, niż pozostawać na miejscu, nic nie robiąc. Ron Harib to polski dziennikarz, który został wplątany w niebezpieczną dla jego życia grę, która ma miejsce w Libii tuż po obaleniu dyktatora. Rozpoczynają się poszukiwania pieniędzy i dokumentów mogących pogrążyć nie jednego polityka w Europie. Pełne zawiłości rozgrywki, w których środku znajdzie się Harib, zamkną go w szponach Rosjan, po czym odbity z ich rąk trafi do Tuaregów. To w ich obozie trafi na przydatne informacje, które sprowadzą na niego spore kłopoty. Jak sobie z nimi poradzi? Zdzisław A. Raczyński od pierwszych słów swej powieści wplata czytelnika w świat przedstawiony, który niczym labirynt, każe kluczyć, wybierać drogi i poszukiwać głębi, której tu absolutnie nie brakuje. Jeśli ktoś, sięgając po powieść Pana Raczyńskiego, liczył na kilkanaście godzin spędzonych na pościgach, porwaniach i taniej sensacji, to może się pomylić. Dyplomacja i wywiad, nierozerwalnie zrośnięte ze sobą, tworzą wzrok, słuch i dotyk państwa wystarczy je zniszczyć lub osłabić, a kraj przeistoczy się w glinianego Golema, ślepego i niezdolnego rozumieć otaczającą rzeczywistość. Dawno nie trafiłam na książkę, która tak mnie zaintryguje i sprawi, że będę ją analizować na długo po przeczytaniu. To jak odbierzesz tę powieść i w jaki sposób spojrzysz na jej treść, jest kluczowe. Tu nie ma jednego schematu, oklepanej fabuły, którą albo się chwali, albo wręcz odwrotnie. Autor pozwala czytelnikowi odkryć tę historię na wielu poziomach. Wystarczy trochę wyobraźni i wrażliwości, by odnaleźć znaczenie ukrytych przekazów, dróg i rozwiązań. Powieściopisarz wierzy, iż czytelnik zrozumie zawiłości polityki. Nie ubarwiając nic i podając ten świat na tacy, takim, jakim jest Raczyński, oddaje hołd czytelnikom. Wierzy, że dzięki barwnym i celnym opisom oraz ciekawie osadzonej akcji zmusi czytelnika do interakcji. Świetnie poprowadzona fabuła i realność powieści usypiają naszą czujność. Już jesteśmy w stanie uwierzyć we wszystko, w każde słowo i każdą kropkę. Trzeba wyjść poza próg swego domu, aby poznać siebie. Autor ma niesamowity styl, ciekawy i dość surowy, pozwalający na dużą dawkę przyjemności z lektury. Nieodzownym elementem powieści są oczywiście bohaterowie, którzy w niezwykły sposób pogłębiają sens historii zawartej w tej powieści. Niesamowicie wyraźni, naturalni i nieprzewidywalni, strona po stronie nie pozwalali na nudę i zbyt pochopną ocenę całości. Po poznaniu treści Hariba nic nie będzie oczywiste a mocne i nieprzewidywalne zakończenie pozostawi mnóstwo pytań. Świetnie napisana i wypełniona emocjami po brzegi historia, którą warto znać i poświęcić jej trochę więcej czasu. Może pokusić się o ponowne przeczytanie całości i dostrzeżenie tym samym znaków, symboli i wskazówek? Jakkolwiek nie podejdziecie do tej powieści, warto ją przeczytać i przekonać się samemu jak w dobrym stylu można zwodzić czytelnika i równocześnie dać mu to, czego oczekuje. Polecam z przyjemnością ten Thriller, którego do końca nie powinno się klasyfikować. Ocena książki:

Martawsrodksiazek.blogspot.com Marta Daft


nformacje z Bliskiego Wschody docierają do nas w postaci relacji z krwawych konfliktów, pozbawionych najczęściej głębi i społecznego tła. Opowieść o dramatycznych wydarzeniach Arabskiej Wiosny w Libii rekompensuje te braki. Francuska prokuratura wydaje się nie mieć wątpliwości, że prezydent Nicolas Sarkozy utrzymywał podejrzane kontakty z dyktatorem Kaddafim. Jak mogły wyglądać w szczegółach wie dokładnie Ron Harib bohater książki Zdzisława Raczyńskiego ”Harib”. Od kilku dni znajduje się na półkach księgarskich i jest precyzyjnie obmyśloną historią z gatunku political fiction, która może być prawdziwa w każdym detalu. Można ją czytać konfrontując każde zdanie z google by się upewnić, że wszystko się zgadza. Miejsca, nazwiska, wydarzenia, a nade wszystko wiadomości dotyczące realiów politycznych, społecznych i wyznaniowych świata arabskiego. Konkretnie Maghrebu, a zwłaszcza Libii, gdzie w czasie rewolucji przeciwko Kaddafiemu toczy się znaczna część akcji powieści kryminalno-szpiegowskiej, jaką jest ”Harib”. Tytułowy Ron Harib, to Polak, mimo obco brzmiącego nazwiska. Dziennikarz, a właściwie korespondent wojenny, który w 2011 roku jako członek ekipy norweskiej telewizji znalazł się w krajach Afryki Północnej gdzie wybuchają rewolucje. To teren nie tylko walk z krwawymi reżimami ale i obszar zaciętej rywalizacji najpotężniejszych wywiadów świata. Chodzi nie tylko o miliardy Kaddafiego, ale o dokumenty kompromitujące wielu europejskich polityków utrzymujących bliskie kontakty z dyktatorem odpowiedzialnym za słynny zamach nad Lockerbie. Nie tylko. Harib trafia na ślad pieniędzy i cenniejszych dokumentów przypadkowo. Jest to śmiertelnie niebezpieczne. Wychodzi cało z opresji wraz z poślubioną na pustyni żoną z narodu Tuaregów, zamieszkującego południe Libii. Umiejscowienie akcji w takiej scenerii tłumaczy brak wątków erotycznych, nieodłącznych elementów powieści szpiegowskich.Jest za to piękna historia miłosna. Ale ”Harib” to nie klasyka gatunku. To swoisty melanż wielu stylów co dodaje tej sensacyjnej powieście uroku. Zasadniczo to jednak świetny thriller. W pewnym sensie fikcyjny reportaż. To po części John le Carré a także Fryderyk Forsyth. Ale ma też wiele wspólnego z pisarstwem Toma Wolfe, portrecistą amerykańskiego społeczeństwa, który poświęca lata na research po czym pisze powieść opartą wyłącznie na faktach. Tak daleko autor ”Hariba” nie idzie czerpiąc czasami ze swojej fantazji. Powieść jest przy tym doskonałym studium orientu i mentalności jego mieszkańców. Napisana w dodatku przejrzystym, płynnym językiem, który obok arcyciekawej fabuły jest największym atutem powieści. Napisał to były dziennikarz i czynny dyplomata, arabista wykształcony, jak powieściowy Harib, w jednym z najlepszych instytutów lingwistycznych świata. Nie ma tam śladu sztampowego języka dyplomatycznych depesz, których tysiące wysłał autor z dalekich miejsc gdzie kierował polskimi ambasadami. Jest za to ogrom wiadomości, które w raportach dyplomatycznych się znaleźć muszą.

Rzeczpospolita Piotr Jendroszczyk


szystko dzieje się po coś, według mnie to motto tej książki. W tej książce przeraża realność, bo część faktów i ludzi odnosi się do rzeczywistości. A dlaczego przeraża? Żądza złota, chęć obalenia rządów Kadafiego, brutalność działań są w tej książce czymś więcej niż doniesieniami reporterów z Libanu. Dzięki książce żyjemy tymi wydarzeniami, niemal bierzemy w nich udział. Ciekawe przeżycie. Dawno nie napisałam opinii o książce, w której dominują tak mocno moje wywody ponad odniesieniami do lektury. Ron Harib jest polskim korespondentem pochodzenia białoruskiego. Życie doświadczyło go już wieloma nieprzyjemnymi sytuacjami zarówno w sferze osobistej - rozstanie z żoną - jak i na tle zawodowym, gdzie przeszkadzało mu pochodzenie oraz niejasna dla wielu przeszłość naszego bohatera. Co jeszcze wiemy początkowo o Haribie? Zmienił nazwisko by poczuć się bardziej europejsko i móc kontynuować swoją karierę dziennikarza, bo niewątpliwie jest to jedyna rzecz na jakiej mu zależy. Harib to lekkoduch, szybko podejmuje decyzję o dołączeniu do norweskiej ekipy dziennikarzy i wyjeździe do trudnej Libii, trudnej po spowitej konfliktem na tle politycznym. Sama akcja a większości toczy się w kraju, który budzi we mnie wiele emocji. Z jednej strony tak odmienny kulturowo, kuszący swoją odmiennością a z drugiej pełnym brutahalności, rozlewów krwi i odrażającym ze względu na nieludzkie zachowania towarzyszące konfliktom. Nie chcę też zdradzać zbyt wiele z fabuły, odkrywajcie ją sami delektując się konstrukcją fabuły. Harib to mocno wymagająca lektura. Chwila nieuwagi i tracimy jakiś detal, który może okazać się ważny dla dalszego ciągu fabuły. Przyznaje się, sama w jednym z fragmentów troszkę zgubiłam treść i musiałam wracać do kilku stron wstecz by złapać o co chodziło autorowi. Więc jak starsza siostra - przestrzegam Was. Książka jest przemyślana, widać, że autor dopracował ją w każdym detalu, bo ciężko znaleźć wyraźne słabe strony. Ja znalazłam jeden minus, męczące mnie opisy dotyczące polityki, ale nie jest to moja ulubiona dziedzina, stąd pewnie brak zaangażowania w te fragmenty. Jeśli chodzi o całokształt - nie spodziewałam się tak dobrej propozycji. Mimo skupienia, które potrzebne jest do przeczytania książki, jest ona przyjemną lekturą. Właśnie dzięki temu, że jako czytelnik odczułam pełne zaangażowanie autora w napisanie tej książki. Styl Raczyńskiego mocno przypadł mi do gustu, jest przejrzysty. Język jest przyjemny, nie sprawia trudności, ale jednocześnie nie jest zbyt oczywisty. Przyznaję, że nie miałam dużych oczekiwań jeśli chodzi o tę książkę. Miło mnie więc zaskoczyła! Harib stając się częścią norweskiej ekipy telewizyjnej nie przypuszczał, że narazi tym swoje życie na niebezpieczeństwo. Przygoda przerodziła się w pełną ryzyka przygodę pośrodku rewolucji w Libii. Jako kulturoznawca bardzo cenię sobie opisy kultury i tradycji, którym autor poświęcił sporo miejsca w książce. To przyjemna odskocznia oraz ciekawy zabieg, który dodaje książce także nutki edukacyjnego wydźwięku. Dziękuje wydawnictwu i autorowi za tę czytelniczą ucztę. Czekam na kolejne książki autora, po Haribie z całą pewnością się na nie skuszę. Na pozór prosta fabuła kryje w sobie wielopoziomowe odniesienia. To nie tylko thriller polityczny, to wypełniona inteligencją książka dla wymagającego czytelnika. Brawo! Gimnastyka intelektualna podczas lektury nie zdarza się zbyt często. Mam też wrażenie, że interpretacja wydarzeń z książki może być odmienna w zależności od czytelnika. Jakie więc będzie Twoje zakończenie?

bookpleasure.blogspot.com Paulina Kosowska


Mamy rok 2011. Ron Harib - polski korespondent białoruskiego pochodzenia, wraz z norweską ekipą telewizyjną trafia w sam środek zamieszek w Libii o obalenie Kaddafiego. Główny bohater trafia najpierw w ręce rosyjskich agentów, by zostać odbity przez Tuaregów. W ich obozie Ron trafia na materiały kompromitujące polityków z USA i Europy. Jak potoczy się dalej akcja?? Powiem Wam, że nie spodziewałam się tak dobrej książki. "Harib" to debiut i dużo bym dała gdyby powstawały tylko takie debiuty! Dopracowane, przemyślane i nie przegadane. Bałam się wątku politycznego. Ale on robił za tło do głównych wydarzeń, a te stanowiły petrodolary rozlokowane przez Kadaffiego poza krajem. Te ponad 500 stron jest przesycone symboliką i tematycznymi kluczami - tylko od nas zależy jak zinterpretujemy powieść. Raczyński oszczędził czytelnikowi strzelanin, bijatyk, tego wszystkiego co można znaleźć w typowych powieściach sensacyjnych. W "Haribie" znajdziemy miedzy innymi barwne opisy (które nie męczą) oraz romans. Romans który jest powiązany z pewną legendą. Momentami "Harib" przypominał mi mojego ulubionego Reachera - tez taki odważny i bezkompromisowy w swoich działaniach, a i styl Raczyńskiego bardzo zbliżony do Childa. Na pewno trzeba się przy tej pozycji skupić. Jest za dużo wątków i spraw poruszanych by tak tylko "przelecieć" po tekście. A i nie chce Wam dużo zdradzać z fabuły, bo frajdą jest zagłębianie się w "Hariba". Smaczku dodaje fakt, że wydarzenia są oparte na faktach. W końcu autor to były korespondent i dyplomata. Pracował w krajach Afryki, Azji i Rosji. Jak najbardziej polecam wszystkim, którzy lubią bardziej ambitne książki! Moja ocena: 8/10

https://linekwksiazkach.blogspot.com/ Paulina Bugiel


Przewrotny, inteligentny thriller (?) No właśnie – czy „Harib” jest thrillerem? Pytanie zasadne, zrodzone nie tylko zakłopotaniem krytyka, do jakiego gatunku literackiego należałoby zaliczyć powieść Zdzisława Aleksandra Raczyńskiego. Napisałbym nawet – jest to pytanie kluczowe dla właściwego odczytania i zrozumienia utworu zaskakującego, niespotykanego w naszej prozie. Ale po kolei. Wydawnictwo Editio, którego nakładem wyszła powieść dyplomaty, dziennikarza i polityka Zdzisława A. Raczyńskiego, reklamuje ją jako „thriller, który wyprzedził rzeczywistość”. Jeśli wziąć pod uwagę fabułę, to rzeczywiście jest to thriller polityczno-szpiegowski. Jest jesień 2010 roku. Polski dziennikarz Rościsław Grzybowski, pracujący pod pseudonimem Ron Harib, w składzie ekipy telewizji norweskiej udaje się do Afryki Północnej, aby nakręcić materiał o gospodarce i polityce państw regionu. Pierwszym krajem na ich drodze jest Algieria. Co wydaje się logiczne, ponieważ gospodarka zarówno Algierii jak i Norwegii opiera się na wydobyciu i eksporcie ropy naftowej i gazu. Kolejnymi krajami podróży dziennikarzy telewizji norweskiej są Tunezja i Libia, gdzie akurat wybuchają rewolucje, które przeszły później do historii pod nazwą Wiosny Arabskiej. W Libii upada reżim Muammara Kaddafiego, trwa wojna domowa. Tam Ron Harib zostaje uwikłany w historię z poszukiwaniem miliardów dolarów, wywiezionych z kraju i ukrytych przez dyktatora Libii. Wywiady największych państw świata szukają złota Kaddafiego a także, co w powieści wybija się na plan pierwszy, tajnych dokumentów, potwierdzających fakty współpracy dyktatora Libii ze służbami specjalnymi państw Zachodu. Z opresji, w którą wpada Ron Harib, ratują go Tuaregowie, plemię z południa Libii, walczące po stronie Kaddafiego. Wspólnie z wysłanniczką Tuaregów o imieniu Tazerwalt, która w międzyczasie staje się żoną Hariba i która ma do wykonania jakąś tajną misję w Europie, polski dziennikarz rozpoczyna niebezpieczną grę z wywiadami Polski, Francji, USA i Rosji. Wszystko kończy się dobrze, chociaż zaskakująco i wcale nie w duchu klasycznych thrillerów. W czym więc thriller Raczyńskiego „wyprzedził rzeczywistość”? A no właśnie: Kiedy książka była już wydrukowana i wchodziła do sprzedaży, opinię publiczną w Europie zbulwersowały wieści z Zachodu – były prezydent Francji Nicolas Sarkozy został postawiony w stan oskarżenia pod zarzutem przyjmowania łapówek od Kaddafiego. Kluczowym dowodem w sprawie okazał się „notes Hanema” (byłego ministra Libii w czasach Kaddafiego), który trafił do Francji z… Norwegii. Prasa brytyjska ujawniła, że CIA współpracowała ze służbami Kaddafiego, a sam dyktator utrzymywał relacje z Wielką Brytanią i nawet usiłował porozumieć się z Londynem, aby bezpiecznie wyjechać z Libii. Więcej, Raczyński sugeruje w powieści, że w grze o władzę po obalonym Kaddafim będzie się liczyć syn dyktatora i generał Haftar. I rzeczywiście, prasa brytyjska doniosła w marcu 2018 roku, że Haftar i Saif Al-Islam Kaddafi są najpoważniejszymi kandydatami na stanowisko prezydenta Libii. Czyli mamy do czynienia ze śmiałą i trafną prognozą polityczną? (Co nie dziwi, zważywszy, że Zdzisław Aleksander Raczyński pracował jako ambasador w Afryce Północnej i doskonale zna region, a jego wiedza geograficzna, lingwistyczna i faktograficzna poraża) Takie odczytanie „Hariba” jest, oczywiście, możliwe. Ale to tylko wierzchnia warstwa, skrywająca zupełnie inny zamysł powieści. Tak jak tegelmusty, chusty noszone przez Tuaregów, kryją ich twarze. Podpowiedzą do odczytania „Hariba” jest rekomendacja, wystawiona książce przez Vincenta Severskiego, w której mistrz polskiej powieści szpiegowskiej pisze: Harib „zawiera wiele kluczy tematycznych i literackich, których odszukiwanie sprawi przyjemność inteligentnemu i wrażliwemu czytelnikowi”. O tym, że „klucze” są fundamentem rozumienia powieści, przypomina też motto z Koranu: „On posiada klucze do tego, co skryte, tylko on je zna”. Odszukajmy zatem te klucze. „Harib” zaczyna się – jak przystało na powieść akcji – od opisu śmiertelnej ucieczki przez pustynię rozpaloną słońcem. Nim opuścimy pierwszą stronę, dowiadujemy się, że to tylko senne koszmary naszego bohatera, które naszły go w jego mieszkaniu, w warszawskim blokowisku. Wizja senna pojawi się jeszcze raz, kiedy ranny Ron Harib zostaje przewieziony do obozowiska Tuaregów. Harib nie chce wierzyć temu, co widzi, jest przekonany, że śni się mu wspomnienie powieści „Diuna” Franka Herberta. I wreszcie, w pewnym momencie Tuareżka Tazerwalt tłumaczy Haribowi (i nam): W takich miejscach góry i wydmy, ludzie i duchy, wspomnienia i sny mieszkają obok siebie, ich światy się przenikają. Raczyński daje jednoznacznie do zrozumienia: Polityczno-szpiegowska fabuła powieści, polityczne prognozy, fotograficznie wierne opisy wydarzeń, miejsc, języka i zwyczajów Tuaregów są tylko formą. Błędem byłoby odczytanie „Hariba” jako quasi-reportażu politycznego, do czego skłania nas operowanie przez autora faktami, potwierdzonymi później przez media. Ale błędem także byłoby odczytanie „Hariba” jedynie jako thrillera „dobrze osadzonego w realiach” – jak pisze Wojciech Jagielski, inny pisarz, polecający powieść. Raczyński przypomina nam co kilkadziesiąt stron: To jest literatura, fikcja, w której wymiksowane są fakty, podania i baśnie. A zatem jeśli jest to fikcja, z elementami baśniowymi (teraz rozumiemy, dlaczego autor umiejscowił akcję wśród Tuaregów, których literatura opiera się na ustnym przekazie baśni i poezji), to co jest przesłaniem powieści? Problem obcości-swojskości? Gdyż harib – oznacza po arabsku obcy, człowiek z Zachodu, a nasz bohater ze zmieniającym się nazwiskiem Grzybowski-Hribauski-Hrib-Harib jest obcy podwójnie; w wyśnionej Polsce, jako imigrant z Białorusi, i na pustyni Sahara, jako przybysz z Zachodu. Poszukiwanie utraconej Arkadii, snów o miejscu przeznaczenia? Ron Harib nie znajduje go ani w Warszawie, ani na Zachodzie, ani na pustyni, lecz w poniemieckim pałacyku gdzieś pod Zieloną Górą. Aż się prosi w tym miejscu o stwierdzenie, że jest to powieść drogi lub rzecz o dialogu kultur i ich przenikaniu się. Byłoby to jednak także uproszczeniem. Albowiem jest jeszcze wątek właśnie przeznaczenia, fatum, który początkowo się wydaje czynić z bohatera bezwolnego statystę, miotanego burzliwymi wydarzeniami historii. Lecz bohaterom udaje się wyrwać z przypisanych im miejsc, pozostawiając nam wiarę, że „lepiej jest iść bez celu niż siedzieć bezczynnie” ponieważ „drogi którymi idziemy, ktoś (Najwyższy) już wyznaczył”. Zwraca uwagę misternie przemyślana konstrukcja powieści. Pierwsza jej część, gdy akcja dzieje się na pustyni, jest powolna, jakby senna, gdyż wszystko w świecie „ludzi honoru” (Tuaregów) jest przewidywalne i oczywiste, a później, gdy przenosimy się do Europy, staje się szybka, miejscami chaotyczna, gdyż w świecie, gdzie nie obowiązują żadne zasady, nie ma też należytego porządku. Każdy element jest dopasowany i niezbędny. Przykładowo, bezsensowny, okrutny epizod, w którym Tuareg morduje rannych jeńców, nabiera znaczenia, kiedy okazuje się, że Aksil-morderca mógł też zabić Kaddafiego – w geście łaski. Raczyński funduje nam także pyszną zabawę słowem, przechodząc od wykładu-analizy, przedstawionego przez algierskiego profesora poprzez wartką akcję do poetyckich opisów czy pełnych romantyzmu, wręcz mistycyzmu scen z udziałem głównej bohaterki. Bawi się także naszymi stereotypami. Jak wówczas, kiedy najpierw ironizuje z „polskiego ADHD zawsze, gdy chodzi o Rosję i KGB”, później wprowadza na scenę agentów rosyjskiego wywiadu, pisze o tajemniczych pracach KGB nad mózgiem człowieka, a kiedy oczekujemy, że – śladem większości polskich autorów – będzie rozwijał wątek polsko-rosyjskiej konfrontacji szpiegowskiej, porzuca ten trop bez żalu, jakby ironicznie dawał nam do zrozumienia – I bez KGB i SWR można zbudować powieść, a ręce Moskwy nie sięgają wszędzie. Podejrzewam, tyle może być interpretacji „Hariba”, ilu czytelników. Nie bez powodu w jednym z wywiadów Z. A. Raczyński przypomina: Literatura jest rzeczą wyobraźni i dzieje się w kontakcie czytelnika z utworem.

moznaprzeczytac.pl Jacek Jarocki


ry wywiadów, sprzeczne interesy i tajemnica Tuaregów. Wszystko to w polskiej powieści ze świata polityki. Książka wciąga wartką akcją, żałuję jednak, iż autor nie wykorzystał całego potencjału, jaki niesie ten pomysł. Wybucha arabska wiosna. Europa nie zauważa ostrzegawczych sygnałów płynących z Afryki Północnej. W sam środek rewolucji trafia Ron Harib –Polak białoruskiego pochodzenia i współpracownik norweskiej telewizji. Na początku niezbyt chciałem przeczytać tę książkę – to jest jednak literacka fikcja, wydawało mi się zatem, że stracę czas. To był pierwszy błąd w jej ocenie. Autor był korespondentem prasowym, ambasadorem w Tunezji, a także członkiem Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Wiedzę ma zatem nie z książek o polityce, ale tę politykę rzeczywiście uprawiał. Przyznam, że to jest najmocniejszy aspekt całej tej historii. Wszystkie miejsca opisywane w recenzowanej pozycji naprawdę istnieją, wątki polityczne mają często odzwierciedlenie w rzeczywistości – np. „notes” libijskiego ministra ds. ropy naftowej. Książka jest mocno zanurzona w przeszłych wydarzeniach, mimo że autor twórczo je rozwija na potrzeby swojej opowieści. Drugą silną stroną Hariba, która od razu rzuciła mi się w oczy, była nieoczywistość historii. To czasem brzmi jak mantra, ale u Raczyńskiego świat naprawdę nie jest czarno-biały. Niektórymi z bohaterów są członkowie plemienia Tuaregów, którzy w jakiś sposób wspomagali Kaddafiego. Dla zwykłego czytelnika to trudne – jak pozytywną postacią może być ktoś, kto pomagał dyktatorowi? Raczyński pokazuje, że świat Afryki Północnej nie jest przewidywalny i zrozumiały, to dlatego zresztą światowa polityka jest tak trudna, a szeryf nawet z największym karabinem może sobie nie poradzić w każdej sytuacji. Dochodzą do tego niezbyt czyste gry wywiadów, w których nawet sojusznicy mają względem siebie ograniczone zaufanie. Harib jest ciekawym sposobem na odkrycie jak wygląda świat polityki poza fleszami kamer oraz jak zakulisowymi intrygami zdobywa się poparcie ludzi u władzy. Autor ma też sporo atencji dla naszego wywiadu, który w tej książce wypada bardzo pozytywnie. Raczyński zabiera poniekąd głos w dyskusji, co ważne jest w przypadku doświadczonego oficera wywiadu – fakt, iż ten 30 lat temu zaczynał pracę w służbach PRL albo jakiś okres jego edukacji miał miejsce w Moskwie, czy może jego doświadczenie i pozytywna weryfikacja? Autor ma dość jednoznaczną opinię. Harib to także opowieść o rodzącej się miłości między Polakiem a kobietą Tuaregów. To ciekawy smaczek dodający bohaterom autentyczności. Wszystko jest tu przyprawione egzotyką ludów pustyni – tak innych przecież nawet od Arabów. Tyle pozytywów – niestety w książce jest także trochę wad. Cały wątek rosyjski jest zupełnie niewykorzystany. FSB pojawia się w tekście raz, kiedy wraca po swojego człowieka. Potem w ogóle znika z horyzontu, tak jakby Rosjanie zupełnie zrezygnowali. To bardzo zmarnowany potencjał, gdyż przeszłość Hariba jest bardzo tajemnicza i w mojej ocenie niewyjaśniona. W zasadzie nie wiadomo do końca, kim był i skąd nagle zaczął zachowywać się jak rasowy agent, a do tego bogacz. Bardzo łatwo wchodzi w buty milionera, a przemiany psychologicznej bohatera w ogóle nie widać. Po prostu pstryk i już. Drugi ważny element to fakt, że wiele wątków pozostaje niewytłumaczonych – Harib różne rzeczy nagle po prostu wie. Nie ma wewnętrznych monologów, wyjaśnień, czemu to takie sprytne, by jechać inną drogą albo nie płacić kartami kredytowymi. Sam pozostałem do końca w niepewności – czy Harib robi to celowo, czy przypadkiem? Cała książka w ogóle wygląda mi na pierwszą część cyklu, gdyż w zasadzie do końca niewiele jest wyjaśnione. Tylko wątek odnalezienia się Tuaregów w nowej politycznej rzeczywistości jest zrozumiały. Mam stąd mieszane uczucia – czy autor celowo prowadzi czytelników tak, by stopniowo dowiadywali się czemu miały służyć te pozornie nic nieznaczące ruchy, czy to po prostu przeoczenie? Niech będzie przykład ze zdjęciem z bojownikami posiadającymi rakiety Igła –Harib zdjęcie robi w zasadzie przypadkiem, później okazuje się, że było to celowe zagranie, by mieć argument do rozmów z agencjami wywiadowczymi. To wszystko powoduje, że książka, zwłaszcza w drugiej połowie, jest trudna w odbiorze. Sprawia przez to wrażenie zbyt chaotycznej, trudno zorientować się w przebiegu akcji. Niknie także nieco wątek miłości, kobieca towarzyszka Hariba nagle zaczyna być w zasadzie tylko tłem, a politykę robią tylko mężczyźni. Genderowy szczegół. Na koniec kilka słów o „technice” wydawniczej. Książka dobrze wydana, dobry papier. Mnie brakowało podziału całości na jakieś części (tekst idzie nieomal jednym ciągiem, z podziałem na numerowane rozdziały – bez spisu treści), a także jakiejś mapy, zwłaszcza rejonu Afryki Północnej. Te miejsca naprawdę istnieją i ich proste zaznaczenie pomogłoby ukazać wędrówki bohatera. Plus minus: Na plus: + duże wyczucie dla politycznych realiów + wartka akcja + realistyczni bohaterowie Na minus: - chaos w publikacji - w drugiej części niezrozumiałe ciągi przyczynowo-skutkowe - niepełne zakończenie

historia.org.pl Patryk Janiak


Przyłączając się do norweskiej ekipy telewizyjnej podczas wyprawy do Libii, Harib nie mógł wiedzieć, że trafi w sam środek rewolucji. Nie mógł również przewidzieć, że stanie się uczestnikiem zaskakujących i niepokojących wydarzeń, które zagrożą jego życiu. Jakie sekrety skrywa jego przeszłość? Dlaczego to właśnie jego upatrzyły sobie tajne służby? Po „Hariba” sięgnęłam licząc na intrygujący i niebanalny thriller, mroczny, wielowątkowy, zaskakujący. Ku mojemu zdziwieniu powieść okazała się niecodziennym gatunkowym miksem. Prawdę mówiąc nie czuję jednak żalu i nie mam do autora pretensji, bowiem powieściowe wątki połączył i zestawił ze sobą wyjątkowo ciekawie. Na kolejnych stronach mieszają się wątki kryminalne i kwestie polityczne, które złagodzone zostały poprzez nutkę przygody i przyjemny romans między bohaterami. Taka mieszanka sprawia, że książka mocno się wyróżnia i zapada w pamięć, choć nie każdemu przypadnie ona do gustu z równą mocą. Motywy polityczne interesowały mnie nieco mniej i trochę wydłużały mi lekturę, nie mogę jednak powiedzieć, by nie zostały one zrealizowane w interesujący i dopracowany sposób. Najprzyjemniej czytało mi się natomiast o pobycie Hariba w Libii. Raczyński poświęcił sporo miejsca na przedstawienie tradycji i obyczajów narodu Tuaregów, wprowadzając tym samym do opowieści powiew świeżości i magię orientu. Wierzenia tamtejszej ludności, obowiązujące zwyczaje, kulturowa odmienność- te elementy sprawiały, że zanurzałam się w lekturze z wielką przyjemnością. Ze względu na wprowadzenie do powieści elementów charakterystycznych dla różnych gatunków, mój odbiór książki na każdym etapie był inny, czemu towarzyszyły różnorodne emocje. Nie będę ukrywała, że „Harib” to wymagająca lektura. Trzeba poświęcić jej uwagę, by dobrze zrozumieć poszczególne wątki, czytać w skupieniu, by zrozumieć niuanse. To powieść, którą pokonuje się powoli i dobrze jest, moim zdaniem, poznawać ją etapami, niespiesznie, po to by opowieść nam się nie dłużyła i po to, by ją docenić. Niektóre wątki podobały mi się nieco bardziej, inne trochę mniej, nie mogę jednak odmówić autorowi zaangażowania w tę historię, dopracowania jej w każdym szczególe, zgromadzenia interesującej wiedzy i umiejętności zgrabnego przekazania jej czytelnikowi. Powoli, ale z przyjemnością, poznawałam wydarzenia towarzyszące głównemu bohaterowi. Na początku nie obdarzyłam go szczególna sympatią, jednak z czasem zaczął mi on pod pewnymi względami przypominać jednego z moich literackich ulubieńców- Jacka Reachera. Harib, podobnie jak on, wielokrotnie wykazał się niezwykłym sprytem i intelektem. W dążeniu do celu był zdeterminowany, a w spełnianiu obietnic nie miał sobie równych. Odważny, inteligentny, zdeterminowany, zamieszany w dziwne zagadki z przeszłości i jeszcze bardziej zaskakujące intrygi polityczne i finansowe. Chciałoby się rzec: ciekawy facet. Choć opowieść nie należy do lekkich, styl Raczyńskiego jest przystępny i nie sprawia trudności podczas czytania. Autor zagłębia się w przedstawiane tematy, stara się wyjaśnić czytelnikowi niezbędne szczegóły, ale nie nuży i nie zbacza z kursu. „Hariba” czyta się dobrze, podczas lektury cały czas mając przeświadczenie, że to jedna z tych powieści, którym rzeczywiście warto poświęcić czas. Jedna z książek, które warte są nieco wysiłku ze strony czytelnika. Powieść okazała się nieco inna, niż przypuszczałam, ale przyniosła mi wiele frajdy i czytelniczą satysfakcję. Czytałam powoli, dawkując sobie książkowe tematy i czekając na niespodzianki ze strony autora, bo byłam pewna, że takie jeszcze na mnie czekają. Do gustu bardzo przypadło mi zakończenie książki, w przyjemny i lekki sposób uzupełniające całą historię.

rudarecenzuje.blogspot.co.uk Ruda Recenzuje


„Harib”, powieść dyplomaty Zdzisława A. Raczyńskiego, debiutującego w roli pisarza, to pełnokrwisty thriller polityczny z wątkami szpiegowskimi i historią miłosną, a także powieść drogi o poszukiwaniu własnej tożsamości i miejsca w życiu. HaribZdzisław A. Raczyński akcję swojej debiutanckiej powieści umieścił w gorącym okresie „Arabskiej Wiosny Ludów” w Libii w 2011 roku. Wątkiem, który porządkuje wydarzenia i stanowi oś fabuły, jest poszukiwanie złota i tajnych dokumentów, ukrytych przez obalonego w wyniku wojny domowej dyktatora Muammara Kaddafiego. Złoto, jak wiadomo, przydaje się każdemu, a dokumenty, świadczące o związkach krwawego satrapy z zachodnimi politykami, to polityczny dynamit, mogący zmieść rządy kilku europejskich państw. Nic więc dziwnego, że skrytkami Kadafiego interesują się służby kilku państw, a także libijskie frakcje walczące między sobą o władzę po obalonym dyktatorze. W ten wir wydarzeń zostaje rzucony Ron Harib, pochodzący z Białorusi naturalizowany polski obywatel, zaangażowany przez norweską telewizję jako tłumacz ekipy przygotowującej materiały z wydarzeń w Algierii, Maroku i Libii. Harib ma szczęście do wplątywania się w ekscytujące przygody – wraz z norweską ekipą trafia w sam środek zamieszek i walk, zmierzających do obalenia Muammara Kaddafiego i przejęcia władzy po dyktatorze. Wkrótce zostaje uprowadzony przez rosyjskich agentów, a potem odbity przez bojowników tuareskich, wiernych do końca Kaddafiemu. W obozie Tuaregów w głębi Pustyni Libijskiej trafia na trop wywiezionych pieniędzy i materiałów kompromitujących polityków i od tego czasu staje się celem numer jeden, ściganym przez bezwględnych agentów służb specjalnych kilku krajów. Ciag dalszy historii to ekscytująca akcja w stylu przygód Jasona Bourne’a. Ron przemierza Północną Afrykę, Polskę i kawałek Europy, a pomaga mu Tazerwalt, córka wodza tuareskiego plemienia Kel Adżdżar, która, jak się okaże, ma również do wypełnienia swoją tajną misję w Europie. Czy wspólnie uda im się dokonać niemożliwego i wyjść cało z konfrontacji z doświadczonymi agentami? Warto się przekonać samemu. „Harib” to nie tylko dobry, klasyczny thriller. Autorowi, zawodowemu, doświadczonemu dyplomacie znającemu realia krajów, w których umieszczona jest akcja powieści i któremu nieobce są zasady działania służb wywiadowczych, udało się precyzyjnie połączyć fakty i realne postacie z bohaterami wymyślonymi. W trakcie lektury czytelnik ma wrażenie, mając w pamięci nie tak odległe doniesienia mediów z czasów „Arabskiej Wiosny”, że ta historia wydarzyła się naprawdę. Zresztą, jak zapewnia autor, wiele wydarzeń będących tłem przygód Hariba i Tazerwalt rzeczywiście się zdarzyło, wystarczy przypomnieć niedawno opublikowane doniesienia o finansowaniu przez Kadafiego kampanii wyborczej prezydenta Francji Nicolasa Sarkozy’ego. Autorowi udało się precyzyjnie połączyć fakty i realne postacie z bohaterami wymyślonymi. Jak to często bywa w literaturze sensacyjnej, autor zawarł w powieści również wątek miłosny, ważny dla rozwoju fabuły. Związek głównego bohatera, Polaka pochodzącego z Białorusi, o niejasnej przeszłości i tajemniczych więzach z agencjami wywiadu, z dziewczyną z zamieszkującego pustynię plemienia Tuaregów, dziwnym trafem powtarzającą los swojej babki, związanej przed laty z Europejczykiem, niemieckim pilotem, który pojawił się w jej życiu niczym przeznaczenie, będzie miał daleko idące konsekwencje dla obojga. Ważna dla odbioru powieści jest symbolika, obecna w książce w wielu wymiarach – tuarescy bohaterowie wierzą, że nic nie dzieje się przypadkiem, a każde wydarzenie w ich życiu ma swój cel i w trakcie dążenia do niego każdy odnajdzie swoje prawdziwe powołanie i miejsce w życiu. Symbole występujące w powieści: pierścień, nieśmiertelnik, palmy, oaza, pustynia, wymarzony dom w lesie – dodają klimatu, lokalnego kolorytu i tajemniczości, tworząc także dodatkową warstwę znaczeniową. Zdzisław A. Raczyński pod płaszczykiem thrillera szpiegowskiego przemyca kilka istotnych spostrzeżeń. Na przykład o tym, że świat, który prezentują media, często nie ma wiele wspólnego z rzeczywistością, jest o wiele bardziej skomplikowany niż ten kreowany na użytek propagandy i PR. Jak stwierdza bohater – „żyjemy w świecie podpowiadanych myśli i sugerowanych snów”, a nasze myślenie, emocje, lęki i fantazje mogą być produktem i przedmiotem manipulacji. Umiejscowienie istotnej części akcji wśród tuareskiego plemienia Kel Adżdżar oprócz tego, że nadaje powieści egzotyki i romantyzmu, pokazuje także dwa odmienne światy i ich spojrzenie na życie – Słowianina i koczowniczych Tuaregów, żyjących od wieków na pustyni, wyznających własne, tradycyjne wartości i z trudnością akceptujących obecność obcych. To zderzenie kultur, początkowo bolesne, z czasem spowoduje, przede wszystkim dla Rona, dużą zmianę w postrzeganiu świata, nieuchronności przeznaczenia i tego, co czyni człowieka wolnym. Z czasem Europejczyk Harib zrozumie głębiej pustynny naród, stanie się jednym z nich, zatrą się granice między odmiennymi światopoglądami obu stron, aż w zakończeniu powieści bohater odnajdzie swoją drogę i – symbolicznie – powróci do swojego prawdziwego imienia.

dobreksiazkimag.pl ROBERT WIŚNIEWSKI


„Harib” nie jest zwykłą powieścią szpiegowską. To ubrane w dynamiczną akcję, z pieczołowitą dbałością o szczegóły, studium rewolucji w Afryce Północnej oraz świata wielkiej polityki i finansów. HaribRok 2011. W krajach Afryki Północnej wybuchają rewolucje. Przywódca Libii Muammar Kaddafi zostaje zamordowany. W kraju rozpoczyna się wojna domowa o schedę po obalonym dyktatorze. Polski korespondent Ron Harib, przebywający w tym czasie w Libii wraz z norweską ekipą telewizyjną, trafia w sam środek rewolucyjnych zamieszek. Seria dziwnych wypadków stawia na drodze Hariba najpierw rosyjskich agentów, a następnie naród Tuaregów, który wiernie służył Kaddafiemu. W obozie Tuaregów Ron trafia na trop wywiezionych przez dyktatora z Libii pieniędzy i materiałów kompromitujących polityków z Europy i USA. Skarbów i dokumentów poszukują tajne służby Francji, USA, Rosji i… Polski. Tylko dotarcie do złota Kaddafiego przed wywiadami wielkich mocarstw może ocalić życie dziennikarza. W poszukiwaniach Ronowi pomaga Tazerwalt, dziewczyna z tuareskiego plemienia Kel Adżdżar, która ma do wykonania tajną misję w Europie. Przeszłość Hariba też kryje tajemnicę nieznaną nawet jemu samemu… „Harib” to nie tylko wielowątkowy polityczny thriller dobrze osadzony w realiach, to także fantastyczny fresk o kulturze i obyczajach Tuaregów, z piękną miłosną historią. Wojciech Jagielski, korespondent, pisarz „Harib” nie jest zwykłą powieścią szpiegowską. To ubrane w dynamiczną akcję, z pieczołowitą dbałością o szczegóły, studium rewolucji w Afryce Północnej oraz świata wielkiej polityki i finansów zawiera w sobie wiele kluczy, tematycznych i literackich, których odszukiwanie sprawi przyjemność inteligentnemu i wrażliwemu czytelnikowi. Vincent V. Severski, pisarz Nie sądzę, żebym się mylił: zapowiadam Wam Zdzisława A. Raczyńskiego – nową gwiazdę powieści sensacyjnej. Zdaje się na początku, że opisuje tu wydmy i miraże pustyni, sny i wspomnienia, a tymczasem chodzi o prawdziwe, tajemnicze i brutalne wypadki polityczne ze sceny międzynarodowej. Autor zna dobrze miejsca i ludzi, których opisuje; dzięki jego narracji lepiej też rozumiemy śmiertelnie niebezpieczną grę wywiadów, z której nie można się tak po prostu wypisać. A przy tym opowiada piękną historię miłosną, która zaczyna się pośród Tuaregów, wspaniałego, mało znanego ludu pustyni. Zakończenie tej historii każe nam wierzyć, że także nas, czytelników, Bóg stawia na drodze, w której jest jakiś sens i cel, nawet jeśli dziś nie potrafimy go zrozumieć. Marek Ostrowski, komentator tygodnika „Polityka” i TVN Biznes i Świat Nie wiem, ile z tego, co napisał Zdzisław A. Raczyński, jest prawdą. Zapewne spora część. Wiem jednak, że czyta się to świetnie, a dziennikarska przeszłość autora jedynie dodaje książce koloru i smaku. Bartosz Węglarczyk, dziennikarz Zdzisław Aleksander Raczyński – był korespondentem w Moskwie, dyplomatą, doradcą szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego, dwukrotnym ambasadorem w Tunezji i Armenii. Pracował w krajach Afryki, Azji i w Rosji. Jest autorem kilkuset publikacji na temat Rosji i państw Wschodu – artykuły pojawiały się w najpoczytniejszych tygodnikach opinii.

dobreksiazkimag.pl