Recenzje:
Dzisiaj mam dla Was książkę autorki, do której pióra przekonałam się w momencie, kiedy zaczęłam czytać jej książki, które pisała w duecie z moją wspaniałą Vi Keeland. Jednak nie jest to post poświęcony Vi, dlatego skupię się teraz na Penelope Ward. Jeżeli chodzi o tę pisarkę to mam mieszane uczucia, bo jej powieści nie należą do najgorszych, ale nie plasują się też w czołówce mojego książkowego rankingu. Historie opisane przez Penelope Ward to miłe czytadełka, o których najprawdopodobniej czytelnik szybko zapomni. Nie wiem dlaczego tak jest, bo wiem że ta autorka ma spory potencjał do pisania bestselerów, tylko czasami coś nie wypala. A o czym jest książka Mieszkając z wrogiem?? „Dwudziestoczteroletnia Amelia musi zmierzyć się z ogromnym wyzwaniem: zdradą. Pewnej namiętnej nocy odkryła, że nie jest dla ukochanego Adama jedyną kobietą. Mężczyzna przez wiele tygodni prowadził podwójną grę. Jakby tego było mało, zmarła ukochana babcia dziewczyny, która jednak pozostawiła jej spadek — rodzinną biżuterię i połowę domu. Druga połowa przypadła Justinowi, jej przyjacielowi z dzieciństwa i bratniej duszy. Kiedyś chłopak nie tylko bronił Amelii i się nią opiekował, ale także układał dla niej piosenki, śpiewał i grał na gitarze. Dla dziewczyny Justin był jak najbliższy przyjaciel, dla jej babci — jak wnuk. Problem w tym, że wiele lat temu oboje rozstali się w wielkim gniewie. Spotkanie po latach okazało się koszmarem. Złośliwości, wzgarda, drwiny na każdym kroku. Dziewczyna Justina, Jade, na próżno starała się załagodzić sytuację i doprowadzić do normalnych stosunków. Natomiast dla Amelii rzeczywistość stawała się coraz trudniejsza. Powracały wspomnienia o chwilach, w których ona i Justin rozumieli się bez słów i byli sobie naprawdę bliscy. Niespodziewanie doszły do głosu tłumione wcześniej uczucia. I choć Justin nieraz wydawał się jej drogi jak nikt inny, po kilku minutach okazywał wobec niej zimną wrogość. Mieszkanie z kimś takim pod jednym dachem nie mogło być łatwe. Amelia zaczęła zdawać sobie sprawę, że ten kuriozalny konflikt rozwija się w dość nieoczekiwany sposób... Historia zawarta w tej książce zaczyna się dość banalnie. Z każdą kolejną kartą przekonasz się jednak, że bardzo trudno się od niej oderwać, gdyż opowiada o uczuciach, wspomnieniach, błędach z przeszłości i wstydliwych rodzinnych sekretach. Mówi także o przebaczeniu i namiętnościach tlących się w sercu przez długie lata. Justin i Amelia wydają się sobie przeznaczeni — od zawsze i na zawsze. Coś jednak sprawia, że pozostają rozdzieleni. Będziesz śledzić ich rozstania i powroty ze ściśniętym gardłem! Jak cienka linia dzieli nienawiść od namiętności?” Mieszkając z wrogiem to opowieść o pierwszych miłościach oraz pierwszych złamanych sercach. Ta historia ukazuje również, jak to czasem jest trudno zamknąć pewien rozdział w swoim życiu, któremu towarzyszyły silne uczucia, np. takie jak miłość. Można w to włożyć wiele wysiłku, ale nie jest to takie proste, aby zapomnieć. Mieszkając z wrogiem zyskuje w moich oczach też tym, że nie skupia się przede wszystkim na scenach erotycznych. Pod tym względem wszystko jest wyważone i napisane ze smakiem, dlatego mogłam skupić się na innych wątkach tej historii. Dobrze też wiecie, że jestem fanką opowieści hate-love, a właśnie to otrzymujemy w tej książce. Bez wątpienia jest to lekka historia, napędzana chemią istniejącą pomiędzy dwójką głównych bohaterów. Te uczucie, które utworzyło się między Justinem a Amelią jest w jakimś stopniu oszałamiające i potrafi przyciągnąć uwagę czytelnika. Jednak były też momenty w tej książce, gdzie irytowało mnie zachowanie głównych bohaterów, ponieważ nie rozumiałam tego czym oni się kierują w swoich wyborach. Według mnie czasami te zachowania były zbyt nienaturalne, a nawet czasami przerysowane, aczkolwiek udało mi się do tego przywyknąć i dałam radę dokończyć czytanie tej książki. Cenię Penelope Ward za jej poczucie humoru, które potrafi sprytnie wprowadzić do danej historii, aby rozładować atmosferę. Czasem te niedorzeczności sytuacji czy też śmieszna wymiana zdań pomiędzy Justinem a Amelią, powodują to, że mimowolnie na twarzy czytelnika pojawia się uśmiech. Może i ta historia nie powala na kolana, ale ma coś w sobie, że chce się ją poznać. Były momenty, gdzie czytałam tę książkę z zapartym tchem, ponieważ musiałam się dowiedzieć, jak dalej potoczą się losy Amelii i Justina. Mieszkając z wrogiem to miłe czytadełko, które pozwoli się Wam rozluźnić po ciężkim dniu w pracy czy też na uczelni. Na taki odbiór tej książki przeze mnie może mieć również fakt, że jestem obecnie na książkowym kacu. Może jak wrócę do tej historii za jakiś czas będę się nad nią rozpływała. Ogólnie rzecz biorąc spodobała mi się ta historia i jej przesłanie, ale zabrakło mi tego czegoś, co całkowicie skradłoby moje serce. Książka Mieszkając z wrogiem otrzymuje 4 gwiazdki.

coffee-cup90.blogspot.com/ Coffee_cup90


„Dwudziestoczteroletnia Amelia musi zmierzyć się z ogromnym wyzwaniem: zdradą. Pewnej namiętnej nocy odkryła, że nie jest dla ukochanego Adama jedyną kobietą. Mężczyzna przez wiele tygodni prowadził podwójną grę. Jakby tego było mało, zmarła ukochana babcia dziewczyny, która jednak pozostawiła jej spadek — rodzinną biżuterię i połowę domu. Druga połowa przypadła Justinowi, jej przyjacielowi z dzieciństwa i bratniej duszy. Kiedyś chłopak nie tylko bronił Amelii i się nią opiekował, ale także układał dla niej piosenki, śpiewał i grał na gitarze. Dla dziewczyny Justin był jak najbliższy przyjaciel, dla jej babci — jak wnuk. Problem w tym, że wiele lat temu oboje rozstali się w wielkim gniewie. Spotkanie po latach okazało się koszmarem. Złośliwości, wzgarda, drwiny na każdym kroku. Dziewczyna Justina, Jade, na próżno starała się załagodzić sytuację i doprowadzić do normalnych stosunków. Natomiast dla Amelii rzeczywistość stawała się coraz trudniejsza. Powracały wspomnienia o chwilach, w których ona i Justin rozumieli się bez słów i byli sobie naprawdę bliscy. Niespodziewanie doszły do głosu tłumione wcześniej uczucia. I choć Justin nieraz wydawał się jej drogi jak nikt inny, po kilku minutach okazywał wobec niej zimną wrogość. Mieszkanie z kimś takim pod jednym dachem nie mogło być łatwe. Amelia zaczęła zdawać sobie sprawę, że ten kuriozalny konflikt rozwija się w dość nieoczekiwany sposób...” „Mieszkając z wrogiem” to kolejna świetna książka Penelope Ward. Osobiście bardzo lubię twórczość autorki i jeszcze nigdy żadna jej książka mnie nie zawiodła. Tym razem poznajemy dwoje przyjaciół, których drogi rozeszły się przed laty. Amelia uciekła, a Jared nie potrafił zrozumieć, dlaczego to zrobiła. By poradzić sobie z targającymi nim uczuciami, znienawidził dziewczynę, którą kochał. Jednak jak wiemy, los potrafi być przewrotny i za sprawą spadku ta dwójka znów się spotyka. Oboje zostają właścicielami domku, który należał do babci dziewczyny. Pierwsze spotkanie nie należało do zbyt udanych, lecz mimo tego wszystkie zakopane uczucia wróciły ze zdwojoną siłą, a poukładany świat Jareda zadrżał w posadach. Czy ta dwójka ma szansę być razem? Czy wybaczą sobie błędy z przeszłości? O tym musicie przekonać się sami. Gdy przeczytałam opis książki, pomyślałam, że to kolejna historia jakich wiele. Jednak okazało się, że byłam w błędzie, bo mimo tego, że książka została napisana według utartych schematów, to nie można jej odmówić także nieprzewidywalności. Autorka wplotła w życie bohaterów wiele nieoczekiwanych zwrotów akcji i naprawdę wielu sytuacji w ogóle się nie spodziewałam. Jest to ogromnym plusem, bo uwielbiam, gdy autor zaskakuje mnie na każdym kroku i nie jestem w stanie przewidzieć, co wydarzy się na kolejnej stronie. Ta powieść ma wszystko to, co powinien zawierać dobry i wciągający romans. Jest gorąca, namiętna, pełna emocji, wzrusza i chwyta serce. Tę historię przeżywa się wraz z bohaterami i kibicuje się w ich drodze do odnalezienia upragnionego spokoju ducha i szczęścia. "Wiesz, cały czas męczyło mnie, że nigdy nie wypowiedziałeś wobec mnie tych dwóch słów. Przywiązywałam ogromną wagę do tego, by usłyszeć od ciebie, że mnie kochasz. A kiedy wreszcie to powiedziałeś - w tamtym esemesie - nie czułam żadnego zaskoczenia, bo w głębi duszy byłam już tego pewna. Nauczyłeś mnie, że miłość nie polega na słowach." „Mieszkając z wrogiem” to powieść, którą mogę Wam polecić z czystym sumieniem. To przepiękna historia o miłości, o przyjaźni pokazująca jak wiele jesteśmy w stanie zrobić, dla osób, które kochamy. To także książka, która uświadamia nam, jak dużą rolę odgrywa w naszym życiu prawdziwe przeznaczenie. Gorąco polecam!

http://kobiecerecenzje365.blogspot.com/


Dziś małe co nieco dla fanów twórczości Penelope Ward, a mianowicie recenzja „Mieszkając z wrogiem”, która swoją polską premierę miała na początku tego miesiąca. Ta książka to jedna z nielicznych historii napisanych przez autorkę, której nie czytałam nawet w oryginale (co w przypadku moich ulubionych zagranicznych autorów do których należy także Penelope, zdarza się bardzo rzadko). Tym bardziej więc byłam niezwykle ciekawa tego, co zaserwuje nam w tym przypadku pani Ward. Główną bohaterką historii jest dwudziestokilkuletnia Amelia Payne, która na co dzień jest nauczycielką w szkole w Providence i właśnie dowiedziała się, że jej ukochana babcia zapisała jej w spadku swój letni dom w którym dziewczyna dorastając spędzała praktycznie każde wakacje. Jest tylko jeden mały, malutki problem. Amelia nie odziedziczyła całego domu, ale jego połowę. Zapytacie zatem co z drugą połową? No cóż. Ona dostała się w ręce przeszłości Amelii – przeszłości pod postacią Justina Banksa. Amelia i Justin dorastali razem mieszkając w tej samej okolicy, a biorąc pod uwagę, że babcia dziewczyny opiekowała się chłopcem kiedy jego rodzice byli w pracy, tych dwoje w miarę upływu czasu zaczęła łączyć naprawdę silna koleżeńska więź, aż do wydarzenia, które wpłynęło na nagłą decyzję Amelii o wyjeździe z rodzinnego miasta. Teraz - czternaście lat później ona ma być współwłaścicielką domu właśnie z nim? Wiele może się wydarzyć kiedy wspomnienia powrócą, uczucia odżyją, a naszą bohaterkę zacznie przerażać wizja spotkania po tylu latach mężczyzny, do którego jak się z perspektywy czasu okazało czuła coś więcej niż zwykłą przyjaźń. „— Wiesz, co teraz porabia? — Nie, nigdy nie próbowałam szukać o nim żadnych informacji. Zawsze byłam zbyt wystraszona tym, czego mogłabym się dowiedzieć. — W takim razie musimy to szybko nadrobić. (…) — Chwilunia… Co zamierzasz zrobić? (…) — Sprawdzę go na Facebooku. Justin Banks… Tak się nazywa, prawda? I mieszka w Nowym Jorku? — Nie patrzę. Nie jestem w stanie na to patrzeć. (…) Tracy zaczęła czytać na głos informacje na temat różnych Justinów Banksów, które podrzucał jej Facebook. Żaden z przytaczanych przez nią opisów nie brzmiał znajomo, dopóki nie powiedziała: — Justin Banks, Nowy Jork, muzyk w zespole Just In Time Acoustic Guitar. (…) — Jak powiedziałaś? Że co robi? — Gra w zespole Just In Time Acoustic Guitars. To ten? Nie byłam w stanie wykrztusić ani słowa, więc milczałam, przypominając sobie tę nazwę. Dokładnie takiego pseudonimu używał już jako dziecko, kiedy grał na gitarze, stojąc na rogu naszej ulicy. Just In Time. — To on — przyznałam w końcu. — O Boże, Amelia. (...) — Co? — On jest… cudowny. Absolutnie cudowny. — Jezu. Nie mów mi takich rzeczy (…) — Sama zobacz. — Nie mogę. Zanim zdążyłam ponownie odmówić, Tracy podsunęła mi swoją komórkę pod sam nos. Wzięłam ją od niej drżącymi rękami. Słodki Jezu. Po co w ogóle to oglądałam?” Amelia podjęła jednak „męską decyzję” i pojechała do domu, który odziedziczyła, licząc po cichu, że ... Justin się tam w ogóle nie zjawi – w końcu nie skontaktował się z nią w żaden sposób, a na pewno dostał informację o spadku podobnie jak ona. Sielanka naszej bohaterki i korzystanie z pięknego domu i okolicy trwała zaledwie kilka tygodniu, bo Justin się zjawił, oczywiście, że się zjawił i to nie sam… ale ze swoją dziewczyną. Mieszkanie pod jednym dachem z chłopakiem, do którego się coś czuje? Mamy to. Słuchanie jak uprawia seks ze swoją dziewczyną? Odhaczone. Informacja, że jesteś w ciąży ze swoim byłym chłopakiem z którym zerwałaś po tym jak cię zdradził? Ale, że co? Wróć…. Tak, tak – to wszystko i jeszcze więcej dostaniecie w tej niepozornej trzystu-stronicowej historii. Powiem tak. W tej książce nie ma nic odkrywczego jeśli chodzi o sam schemat – „enemies to lovers”. Plusem jest na pewno fakt, że książkę czyta się szybko i jest to taka historia na jeden dłuższy wieczór. Mimo, że Penelope należy do jednych z moich ulubionych autorek, to akurat ta książka wylądowała u mnie na tzn. średniej półce. Być może jest to kwestia tego, że była to jedna z pierwszych historii napisanych przez autorkę w jej karierze i w miarę następnych zdecydowanie poprawiła ona swój warsztat jak i same pomysły na książkowe fabuły. Jest jeszcze jedna kwestia, która mnie trochę razi - okładka. Wybaczcie EditioRed, ale w tym przypadku stawiam na oryginał.

booksbymags.blogspot.com Magdalena Szabelska


"Wiesz, cały czas męczyło mnie, że nigdy nie wypowiedziałeś wobec mnie tych dwóch słów. Przywiązywałam ogromną wagę do tego, by usłyszeć od ciebie, że mnie kochasz. A kiedy wreszcie to powiedziałeś - w tamtym esemesie - nie czułam żadnego zaskoczenia, bo w głębi duszy byłam już tego pewna. Nauczyłeś mnie, że miłość nie polega na słowach. To konkretne działania. Okazywałeś mi swoją miłość tym, jak na mnie patrzysz, jak mnie traktujesz." Dwudziestoczteroletnia Amelia, którą od najmłodszych lat zawodzili bliscy, musi poradzić sobie ze zdradą ukochanego Adama, dla którego nie była tą jedyną. Na domiar złego, umiera jej wspaniała babcia, jedyna bliska osoba, na którą zawsze mogła liczyć i która była dla niej wszystkim w dzieciństwie. Staruszka zostawiła dziewczynie spadek- starą biżuterię i połowę domu. Druga połowa przypadła w udziale Justinowi, przyjacielowi z dzieciństwa Amelii, którego babcia traktowała jak swojego syna. Kiedyś chłopak była dla dziewczyny bratnią duszą i całym światem, nie tylko przyjacielem, ale kimś o wiele więcej. Jednak jedna decyzja na zawsze odmieniła ich życie. Od lat są największymi wrogami. "Bez ciebie muzyka nie istnieje. Muzyka jest wyrazem tych wszystkich rzeczy, dla których żyjesz ... odzwierciedleniem pasji wewnątrz twojej duszy. Żyję tobą. Jesteś moją pasją. Jesteś moją muzyką." Spotkanie po latach okazało się koszmarem. Justin okazał się fatalnym współlokatorem. Na każdym kroku obrażał Amelię, krytykował ją, traktował z zimną obojętnością i pogardą. Nawet jego sympatyczna dziewczyna Jade, która zaprzyjaźniła się z Amelią nie potrafiła na niego wpłynąć. Dla Amelii było to tym trudniejsze, że wciąż powracały do niej wspomnienia, kiedy był tak cudowny, kiedy się nią opiekował i byli sobie tak bliscy. Z czasem znów zaczęła czuć te niechciane uczucia, które czuła jako nastolatka. Wiedziała, że nie może sobie na nich pozwolić, bo to tylko ją zniszczy. Niespodziewanie w jej życiu pojawią się nieoczekiwane wydarzenia i problemy, z którymi będzie musiała sobie poradzić... "Czasem milczenie przemawia najgłośniej." Ta książka ma w sobie taką głębię, tyle ważnych wydarzeń..., że nie wiem od czego zacząć. Przeczytałam ją ponad tydzień temu, a emocje wciąż nie chcą mnie opuścić. Nie wiem jak to się dzieje, że ostatnio większe wrażenie robią na mnie męscy bohaterowie. Justin to niesamowity facet. Jest muzykiem, ale zarówno skromnym człowiekiem, dla którego wartości takie jak miłość, wierność, ciepło rodzinne, szczerość i zaufanie są podstawowe. On sam jest niezwykle uczciwy, wszystko analizuje, z niczym się nie spieszy. Justin zrobił na mnie niesamowite wrażenie w wielu sytuacjach. Podziwiam go przede wszystkim za branie odpowiedzialności i poczucie obowiązku. To niesamowite cechy u faceta w dzisiejszych czasach, kiedy większość myśli wyłącznie o sobie. Amelia również jest fantastyczną bohaterką. Doskonale rozumiałam wszystkie jej rozterki, była taka dojrzała, nawet jako nastolatka. Potrafiła być dobra nawet dla dziewczyny, która była z mężczyzną, którego ona kochała, a co najważniejsze, wiedziała co to babska solidarność, a i z tym jest ciężko w realnym życiu i w książkach właściwie też, a takie zachowanie jest przecież cudowne. Wiem, że skupiłam się przede wszystkim na bohaterach, a w tej powieści to właściwie fabuła jest najpiękniejsza, a działo się w niej tyle... Nie spodziewałam się tego czytając opis. I ja też nie chcę Wam zbyt wiele zdradzać, ale mam nadzieję, że mi zaufacie, że warto po nią sięgnąć, bo jest niezwykle wartościowa, i przeczytacie. Bo uwierzcie mi, naprawdę warto. Moja ocena: 10/10

Recenzjekrolewskie.blogspot.com Patrycja Sudoł


Dzisiaj mam dla Was książkę autorki, do której pióra przekonałam się w momencie, kiedy zaczęłam czytać jej książki, które pisała w duecie z moją wspaniałą Vi Keeland. Jednak nie jest to post poświęcony Vi, dlatego skupię się teraz na Penelope Ward. Jeżeli chodzi o tę pisarkę to mam mieszane uczucia, bo jej powieści nie należą do najgorszych, ale nie plasują się też w czołówce mojego książkowego rankingu. Historie opisane przez Penelope Ward to miłe czytadełka, o których najprawdopodobniej czytelnik szybko zapomni. Nie wiem dlaczego tak jest, bo wiem że ta autorka ma spory potencjał do pisania bestselerów, tylko czasami coś nie wypala. A o czym jest książka Mieszkając z wrogiem?? „Dwudziestoczteroletnia Amelia musi zmierzyć się z ogromnym wyzwaniem: zdradą. Pewnej namiętnej nocy odkryła, że nie jest dla ukochanego Adama jedyną kobietą. Mężczyzna przez wiele tygodni prowadził podwójną grę. Jakby tego było mało, zmarła ukochana babcia dziewczyny, która jednak pozostawiła jej spadek — rodzinną biżuterię i połowę domu. Druga połowa przypadła Justinowi, jej przyjacielowi z dzieciństwa i bratniej duszy. Kiedyś chłopak nie tylko bronił Amelii i się nią opiekował, ale także układał dla niej piosenki, śpiewał i grał na gitarze. Dla dziewczyny Justin był jak najbliższy przyjaciel, dla jej babci — jak wnuk. Problem w tym, że wiele lat temu oboje rozstali się w wielkim gniewie. Spotkanie po latach okazało się koszmarem. Złośliwości, wzgarda, drwiny na każdym kroku. Dziewczyna Justina, Jade, na próżno starała się załagodzić sytuację i doprowadzić do normalnych stosunków. Natomiast dla Amelii rzeczywistość stawała się coraz trudniejsza. Powracały wspomnienia o chwilach, w których ona i Justin rozumieli się bez słów i byli sobie naprawdę bliscy. Niespodziewanie doszły do głosu tłumione wcześniej uczucia. I choć Justin nieraz wydawał się jej drogi jak nikt inny, po kilku minutach okazywał wobec niej zimną wrogość. Mieszkanie z kimś takim pod jednym dachem nie mogło być łatwe. Amelia zaczęła zdawać sobie sprawę, że ten kuriozalny konflikt rozwija się w dość nieoczekiwany sposób... Historia zawarta w tej książce zaczyna się dość banalnie. Z każdą kolejną kartą przekonasz się jednak, że bardzo trudno się od niej oderwać, gdyż opowiada o uczuciach, wspomnieniach, błędach z przeszłości i wstydliwych rodzinnych sekretach. Mówi także o przebaczeniu i namiętnościach tlących się w sercu przez długie lata. Justin i Amelia wydają się sobie przeznaczeni — od zawsze i na zawsze. Coś jednak sprawia, że pozostają rozdzieleni. Będziesz śledzić ich rozstania i powroty ze ściśniętym gardłem! Jak cienka linia dzieli nienawiść od namiętności?” Mieszkając z wrogiem to opowieść o pierwszych miłościach oraz pierwszych złamanych sercach. Ta historia ukazuje również, jak to czasem jest trudno zamknąć pewien rozdział w swoim życiu, któremu towarzyszyły silne uczucia, np. takie jak miłość. Można w to włożyć wiele wysiłku, ale nie jest to takie proste, aby zapomnieć. Mieszkając z wrogiem zyskuje w moich oczach też tym, że nie skupia się przede wszystkim na scenach erotycznych. Pod tym względem wszystko jest wyważone i napisane ze smakiem, dlatego mogłam skupić się na innych wątkach tej historii. Dobrze też wiecie, że jestem fanką opowieści hate-love, a właśnie to otrzymujemy w tej książce. Bez wątpienia jest to lekka historia, napędzana chemią istniejącą pomiędzy dwójką głównych bohaterów. Te uczucie, które utworzyło się między Justinem a Amelią jest w jakimś stopniu oszałamiające i potrafi przyciągnąć uwagę czytelnika. Jednak były też momenty w tej książce, gdzie irytowało mnie zachowanie głównych bohaterów, ponieważ nie rozumiałam tego czym oni się kierują w swoich wyborach. Według mnie czasami te zachowania były zbyt nienaturalne, a nawet czasami przerysowane, aczkolwiek udało mi się do tego przywyknąć i dałam radę dokończyć czytanie tej książki. Cenię Penelope Ward za jej poczucie humoru, które potrafi sprytnie wprowadzić do danej historii, aby rozładować atmosferę. Czasem te niedorzeczności sytuacji czy też śmieszna wymiana zdań pomiędzy Justinem a Amelią, powodują to, że mimowolnie na twarzy czytelnika pojawia się uśmiech. Może i ta historia nie powala na kolana, ale ma coś w sobie, że chce się ją poznać. Były momenty, gdzie czytałam tę książkę z zapartym tchem, ponieważ musiałam się dowiedzieć, jak dalej potoczą się losy Amelii i Justina. Mieszkając z wrogiem to miłe czytadełko, które pozwoli się Wam rozluźnić po ciężkim dniu w pracy czy też na uczelni. Na taki odbiór tej książki przeze mnie może mieć również fakt, że jestem obecnie na książkowym kacu. Może jak wrócę do tej historii za jakiś czas będę się nad nią rozpływała. Ogólnie rzecz biorąc spodobała mi się ta historia i jej przesłanie, ale zabrakło mi tego czegoś, co całkowicie skradłoby moje serce. Książka Mieszkając z wrogiem otrzymuje 4 gwiazdki.

coffee-cup90.blogspot.com/ Justyna Coffee_Cup90


Dzisiaj mam dla Was książkę autorki, do której pióra przekonałam się w momencie, kiedy zaczęłam czytać jej książki, które pisała w duecie z moją wspaniałą Vi Keeland. Jednak nie jest to post poświęcony Vi, dlatego skupię się teraz na Penelope Ward. Jeżeli chodzi o tę pisarkę to mam mieszane uczucia, bo jej powieści nie należą do najgorszych, ale nie plasują się też w czołówce mojego książkowego rankingu. Historie opisane przez Penelope Ward to miłe czytadełka, o których najprawdopodobniej czytelnik szybko zapomni. Nie wiem dlaczego tak jest, bo wiem że ta autorka ma spory potencjał do pisania bestselerów, tylko czasami coś nie wypala. A o czym jest książka Mieszkając z wrogiem?? „Dwudziestoczteroletnia Amelia musi zmierzyć się z ogromnym wyzwaniem: zdradą. Pewnej namiętnej nocy odkryła, że nie jest dla ukochanego Adama jedyną kobietą. Mężczyzna przez wiele tygodni prowadził podwójną grę. Jakby tego było mało, zmarła ukochana babcia dziewczyny, która jednak pozostawiła jej spadek — rodzinną biżuterię i połowę domu. Druga połowa przypadła Justinowi, jej przyjacielowi z dzieciństwa i bratniej duszy. Kiedyś chłopak nie tylko bronił Amelii i się nią opiekował, ale także układał dla niej piosenki, śpiewał i grał na gitarze. Dla dziewczyny Justin był jak najbliższy przyjaciel, dla jej babci — jak wnuk. Problem w tym, że wiele lat temu oboje rozstali się w wielkim gniewie. Spotkanie po latach okazało się koszmarem. Złośliwości, wzgarda, drwiny na każdym kroku. Dziewczyna Justina, Jade, na próżno starała się załagodzić sytuację i doprowadzić do normalnych stosunków. Natomiast dla Amelii rzeczywistość stawała się coraz trudniejsza. Powracały wspomnienia o chwilach, w których ona i Justin rozumieli się bez słów i byli sobie naprawdę bliscy. Niespodziewanie doszły do głosu tłumione wcześniej uczucia. I choć Justin nieraz wydawał się jej drogi jak nikt inny, po kilku minutach okazywał wobec niej zimną wrogość. Mieszkanie z kimś takim pod jednym dachem nie mogło być łatwe. Amelia zaczęła zdawać sobie sprawę, że ten kuriozalny konflikt rozwija się w dość nieoczekiwany sposób... Historia zawarta w tej książce zaczyna się dość banalnie. Z każdą kolejną kartą przekonasz się jednak, że bardzo trudno się od niej oderwać, gdyż opowiada o uczuciach, wspomnieniach, błędach z przeszłości i wstydliwych rodzinnych sekretach. Mówi także o przebaczeniu i namiętnościach tlących się w sercu przez długie lata. Justin i Amelia wydają się sobie przeznaczeni — od zawsze i na zawsze. Coś jednak sprawia, że pozostają rozdzieleni. Będziesz śledzić ich rozstania i powroty ze ściśniętym gardłem! Jak cienka linia dzieli nienawiść od namiętności?” Mieszkając z wrogiem to opowieść o pierwszych miłościach oraz pierwszych złamanych sercach. Ta historia ukazuje również, jak to czasem jest trudno zamknąć pewien rozdział w swoim życiu, któremu towarzyszyły silne uczucia, np. takie jak miłość. Można w to włożyć wiele wysiłku, ale nie jest to takie proste, aby zapomnieć. Mieszkając z wrogiem zyskuje w moich oczach też tym, że nie skupia się przede wszystkim na scenach erotycznych. Pod tym względem wszystko jest wyważone i napisane ze smakiem, dlatego mogłam skupić się na innych wątkach tej historii. Dobrze też wiecie, że jestem fanką opowieści hate-love, a właśnie to otrzymujemy w tej książce. Bez wątpienia jest to lekka historia, napędzana chemią istniejącą pomiędzy dwójką głównych bohaterów. Te uczucie, które utworzyło się między Justinem a Amelią jest w jakimś stopniu oszałamiające i potrafi przyciągnąć uwagę czytelnika. Jednak były też momenty w tej książce, gdzie irytowało mnie zachowanie głównych bohaterów, ponieważ nie rozumiałam tego czym oni się kierują w swoich wyborach. Według mnie czasami te zachowania były zbyt nienaturalne, a nawet czasami przerysowane, aczkolwiek udało mi się do tego przywyknąć i dałam radę dokończyć czytanie tej książki. Cenię Penelope Ward za jej poczucie humoru, które potrafi sprytnie wprowadzić do danej historii, aby rozładować atmosferę. Czasem te niedorzeczności sytuacji czy też śmieszna wymiana zdań pomiędzy Justinem a Amelią, powodują to, że mimowolnie na twarzy czytelnika pojawia się uśmiech. Może i ta historia nie powala na kolana, ale ma coś w sobie, że chce się ją poznać. Były momenty, gdzie czytałam tę książkę z zapartym tchem, ponieważ musiałam się dowiedzieć, jak dalej potoczą się losy Amelii i Justina. Mieszkając z wrogiem to miłe czytadełko, które pozwoli się Wam rozluźnić po ciężkim dniu w pracy czy też na uczelni. Na taki odbiór tej książki przeze mnie może mieć również fakt, że jestem obecnie na książkowym kacu. Może jak wrócę do tej historii za jakiś czas będę się nad nią rozpływała. Ogólnie rzecz biorąc spodobała mi się ta historia i jej przesłanie, ale zabrakło mi tego czegoś, co całkowicie skradłoby moje serce. Książka Mieszkając z wrogiem otrzymuje 4 gwiazdki.

coffee-cup90.blogspot.com/ Coffee_cup90


W książce Penelope Ward poznajemy dwudziestoczteroletnią Amelię, którą spotykają złe rzeczy. Pierwszą jest zdrada ze strony jej partnera Adama. Mężczyzna przez wiele długich tygodni prowadzi podwójną grę. Drugą złą rzeczą jest śmierć jej babci, która na domiar złego zostawia połowę spadku Amelii, a drugą połowę Justinowi. Facet kiedyś był najlepszym przyjacielem i obrońcą. Jednak pewne sprawy zmieniły się gdy dziewczyna dowiaduje się pewnej prawdy. Spotkanie po latach to dla dwójki czas złośliwości, braku szacunku, drwin. Czy dzięki dziewczynie Justina, uda się pogodzić byłych przyjaciół? Czy jednak musi dojść do najgorszego, aby w końcu sobie wybaczyli? Niby zwykła książka, można powiedzieć nawet, że banalna, a z kartki na kartkę coraz bardziej wciągająca. Bardzo lubię w książkach sytuacje, które właśnie spotykają bohaterów Ward. Wyzwiska mające drugie znaczenie i tajemnice, które trzeba odkryć. Historią idealna. Pozycję tą dedykuję dla miłośniczek, miłośników Penelope, ale też dla fanów romansideł. Z wrogiej przyjaźni przechodzimy do dojrzałej relacji, opierającej się na szczerej rozmowie. Gwarantuje, że uśmiejecie się po pachy, ale też bardzo zdenerwujecie. Polecam!

katjuszaczyta.blogspot.com Kaja Adamska


Penelope Ward zanim postanowiła zostać pisarką, była prezenterką telewizyjną. Ta decyzja okazała się słuszna. Jej książki cieszą się dużą popularnością i regularnie lądują na listach bestsellerów New York Timesa. Wcale mnie to nie dziwi. Miałam już okazję czytać jedną powieść tej autorki i muszę przyznać, że „Przyrodni brat” pochłonął mnie bez reszty. Czy tak samo było w przypadku książki „Mieszkając z wrogiem”? Babcia Amelii umarła miesiąc temu i dzisiaj dziewczyna poznała jej ostatnią wolę. Okazało się, że staruszka zapisała jej całą biżuterię i połowę domku letniego na wyspie Aquidneck. Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie fakt, że drugą połowę domu dostał w spadku Justin Banks, czyli chłopak, którego wolałaby więcej nie spotkać. W dzieciństwie byli praktycznie nierozłączni. Chociaż Amelia nigdy nie zdradziła się ze swoimi uczuciami, to była zakochana w Justinie. Może gdyby nie pewne wydarzenia w końcu wyznałaby mu swoje uczucia, jednak to co się stało, zepsuło ich przyjaźń. Amelia wyjechała z miasta i była głucha na wszelkie próby kontaktu ze strony Banksa. Czy teraz będzie musiała wrócić do tego, co było kiedyś? Czy może Justin nie pojawi się na wyspie? Amelia wakacje zamierza spędzić w otrzymanym od babci domku. Zmiana otoczenia dobrze jej zrobi, szczególnie po tym, jak odkryła, że jej mężczyzna prowadził podwójne życie. Czy wyjazd pozwoli jej zapomnieć o Adamie? Książka zaczyna się dosyć banalnie i muszę przyznać, że miałam obawy, czy całość nie okaże się oklepana i nudna. Na szczęście tak się nie stało. Opowieść mnie bardzo zaciekawiła, tak bardzo, że aż ciężko było mi się oderwać od tej lektury. To jedna z tych książek, które spokojnie można przeczytać na jedno posiedzenie, bo odłożenie lektury przed jej końcem wymaga dużo samozaparcia. Książka napisana jest lekkim stylem, czyta się ją bardzo przyjemnie i można się zrelaksować w trakcie czytania. „Mieszkając z wrogiem” to bez wątpienia romans, ale nie jest on płytki ani jakoś szczególnie schematyczny. Autorka kilkakrotnie mnie zaskoczyła ciekawymi i niespodziewanymi zwrotami akcji. Mamy tu trochę scen erotycznych, ale nie zdominowały one tej historii. Autorka nie poszła na ilość, ale na jakość, co jest oczywiście na plus. Główni bohaterowie tej opowieści dają się lubić, chociaż Justin wydał mi się trochę zbyt kryształowy. To typ, za którym wzdychają wszystkie kobiety, idealny kandydat na męża i zięcia. Warto też podkreślić, że lektura wywołuje sporo emocji. Muszę przyznać, iż mi udało się nawet uronić kilka łez podczas czytania, co dla mnie jest najlepszym dowodem, że książka jest dobra. Być może burza hormonów po porodzie trochę wpłynęła na moje emocje, ale z pewnością nie tylko, bo jednak przez ostatni miesiąc przeczytałam sporo książek i nie płakałam nad każdą historią. W zasadzie tylko nad tą uroniłam kilka łez. „Mieszkając z wrogiem” to jedna z tych książek, które czyta się z przyjemnością, które pozwalają odpocząć i zapomnieć o otaczającym nas świecie. Nie jest to arcydzieło, ale łatwo zatopić się w opisanej tu rzeczywistości i trudno jest się oderwać od tej lektury. Powieść dostarczyła mi wielu emocji i mam nadzieję, że w Waszym przypadku będzie podobnie. Drugie spotkanie z Penelope Ward uważam za bardzo udane. Moja ocena: 8/10

korcimnieczytanie.blogspot.com Kornelia Pikulik-Czyż


Nie mogłam się doczekać przeczytania "Mieszkając z Wrogiem", a jednak umyślnie odkładałam ją w czasie, bo się jej obawiałam. Czytałam już wcześniej książki Penelope Ward i bardzo mi się podobały, a jednak coś w tej pozycji sprawiło, że musiałam się na nią psychicznie przygotować. Romanse, które zaczynają się od nienawiści, zawsze były jednymi z moich ulubionych, ale zdawałam sobie sprawę, że w tym równaniu jest jeszcze jedna dziewczyna, a to już nie tylko stąpanie pomiędzy nienawiścią, a miłością, ale też między wiernością, a zdradą. Ale chociaż miałam chwile zawahania i bałam się, jak sobie autorka tu z wszystkim poradzi, to ta książka wciągnęła mnie niemal natychmiast. Historia Justina i Amelii to nie tylko romans od nienawiści do miłości, ale przede wszystkim historia przyjaciół z dzieciństwa. Autorka wstawiła między rozdziałami kilka słodkich scen sprzed kilku lat, dając nam szansę na poznanie ich jeszcze zanim wszystko się zepsuło. Od sceny ich pierwszego spotkania, gdy byli dzieciakami, przez kilka kolejnych lat, gdy rozwijała się między nimi piękna przyjaźń, a także coś więcej. Już otwierające zdania książki przyciągają uwagę, bo dowiadujemy się, że oboje zostają współwłaścicielami domu babci Amelii, chociaż od lat się nie widzieli, ani ze sobą nie rozmawiali. Gdy wreszcie doszło pomiędzy nimi do spotkania, wiedziałam, że przepadłam. Bo chociaż Justin wyraźnie pałał do niej nienawiścią, a ja nie miałam zielonego pojęcia, co wydarzyło się lata temu, to gołym okiem można było wyczuć, że między nimi ciągle coś jest. "Albo mi ufasz, albo nie. Zaufania się nie da stopniować. Nie da się ufać tylko trochę. Albo nim kogoś obdarzasz, albo nie." Justina poznajemy jako chamskiego dupka, który traktuje Amelię jak zarazę. I chociaż jego zachowanie na początku było dziecinne, to kiedy wreszcie poznaliśmy co wydarzyło się lata temu, potrafiłam zrozumieć dlaczego tak reagował. Ja pewnie miałabym w sobie równie dużo nienawiści i bólu, będąc na jego miejscu. Potrzebowałam trochę czasu żeby się do niego przekonać i chociaż nie oszalałam na jego punkcie, to się polubiliśmy. Zwłaszcza w drugiej połowie książki, gdy wreszcie otworzył oczy na niektóre wydarzenia. Natomiast Amelia była świetną bohaterką i miałam wrażenie, że na te kilka godzin znikam w jej świecie i współodczuwam wszystko, przez co przechodzi. Łamało mi się serce razem z nią, gdy musiała znosić prześmiewcze i nienawistne zachowanie Justina, podczas gdy jedyne czego pragnęła, to odzyskać swojego najlepszego przyjaciela. Bolało mnie, kiedy uderzyła w nią pewna zmieniająca życie wiadomość i została ze wszystkim sama. Ale też miałam do niej ogromny szacunek, bo znosiła wszystko jak profesjonalistka i nigdy się nie poddała, nawet gdy było bardzo ciężko. Nie trzeba być spostrzegawczym, żeby się domyślić w którą stronę w romansach rozwijają się relacje rozpoczynające się od nienawiści. A już zwłaszcza między ludźmi, którzy mają tak ważną wspólną historię. I tutaj tego bardzo się bałam, bo jak wspomniałam wyżej, była jeszcze Jade, dziewczyna Justina. Którą, swoją drogą, również polubiłam i chyba pierwszy raz od bardzo dawna trafiłam na książkę, w której dziewczyna głównego bohatera nie była kreowana na wariatkę. Właściwie była bardzo miła, przyjazna i naprawdę zależało jej na Justinie, a poza tym polubiła się z Amelią. Związek Jade i Justina mi się tutaj w ogóle nie podobał (ale to już tylko i wyłącznie moja osobista preferencja), bo z jednej strony niezbyt przyjemnie czytało mi się jak uprawiają seks, a główna bohaterka musi ich słuchać, a z drugiej naprawdę było mi szkoda Jade, gdy zaczęło się robić jasne, że pomiędzy Justinem, a Amelią nadal coś jest. Całe szczęście, że nie doszło do zdrady i główny bohater miał na tyle oleju w głowie, żeby się nie poddać pokusie, ale właśnie - pokusa była i to bardzo silna. Mam wrażenie, że główni bohaterowie ciągle balansowali na granicy zdrady, a to było nie w porządku. Może pod względem fizycznym nic się nie wydarzyło, ale zdecydowanie ich do tego ciągnęło i naprawdę nie rozumiem dlaczego Justin tak długo ciągnął sprawy z Jade, wiedząc, że zaprowadzi ich to donikąd. "Nauczyłeś mnie, że miłość nie polega na słowach. To konkretne działania. Okazywałeś mi swoją miłość tym, jak na mnie patrzysz, jak mnie traktujesz [...]" Ta książka to ledwie trzysta stron, a dzieje się w niej tak wiele rzeczy, że nawet nie będę w stanie ich tutaj wszystkich poruszyć. Sprawa z Jade to tak naprawdę tylko ziarenko tej historii, więc na szczęście nie zdążyła mnie do niej zniechęcić. Książka podzielona jest na dwie części, które nie mogłyby się od siebie bardziej różnić. Zupełnie się nie spodziewałam kierunku, jaki obierze ta historia. Oczekiwałam namiętnego, gorącego romansu o byłych przyjaciołach, którzy się poróżnili, ale nadal mocno siebie pragną, ale jakoś w drugiej połowie książki historia obrała obrót o sto osiemdziesiąt stopni. Zniknęło rozbawienie wywołane kłótniami między głównymi bohaterami, a stało się o wiele poważniej i po prostu musiałam walczyć ze łzami wzruszenia. Nie zrozumcie mnie źle, napięcia seksualnego nie zabrakło, ale historia miała już inny wydźwięk. Podczas gdy w pierwszej części bohaterowie odnawiali swoją relację, trochę dreptali wokół siebie na paluszkach i skrywali swoje pragnienia, tak w drugiej zrzucona została bomba i wszystko się zmieniło. I dlatego druga część o wiele bardziej mi się podobała - była poważniejsza i moim zdaniem, o wiele ładniejsza. "Bez ciebie nie ma żadnej muzyki. Muzyka to forma wyrazu dla wszystkich tych rzeczy, dla których żyjesz... odbicie paski wypełniającej twoją duszę. A ja żyję dla ciebie. To ty jesteś moją pasją. Jesteś moją muzyką..." Chociaż "Mieszkając z Wrogiem" to na pewno nie jest książka wolna od wad, to czytało mi się ją przyjemnie. Główni bohaterowie naprawdę długo wokół siebie tańczyli i czasami miałam ochotę zamknąć ich razem w pomieszczeniu, żeby zaczęli gadać, ale z drugiej strony może to dobrze? W książce dzieje się tak wiele rzeczy, że nie ma czasu na nudę, więc przez kolejne strony się praktycznie płynie. Może osobiście rozwinęłabym niektóre wątki trochę bardziej, ale znowu - to tylko moje osobiste preferencje. Z tego typu książkami bardzo łatwo jest przegiąć i pójść w złą stronę, ale na całe szczęście Penelope Ward nie przegięła i mnie nie zawiodła. Sprawy, których się obawiałam, rozwiązała w dobry i przemyślany sposób, i chociaż nie jestem fanką wszystkich wątków, to jestem zadowolona. Relacja Justina i Amelii zdecydowanie trzyma w napięciu i frustruje, ciągle coś się dzieje, pojawiają się nowe problemy i tak naprawdę nigdy nie wiemy jak to się dalej między nimi potoczy, ale to właśnie sprawiło, że nie mogłam się od tej lektury oderwać. Jeśli szukacie dobrego romansu z wątkiem hate-love, to ten z pewnością wam się spodoba. Polecam!

Weronika Recenzuje Weronika Czuryszkiewicz


Pozycja, z którą dziś do was przychodzę to prawdziwy emocjonalny rollerkoster! Czytając "Mieszkając z wrogiem" autorstwa genialnej Penelope Ward, przyznaje momentami bardzo się wzruszałam. Autorka wywołała u mnie całe najróżniejszych emocji. Napięcie, które Ward stworzyła między bohaterami było wręcz namacalne! Wydanie idealnie będzie wyglądało na moim książkowym regale, kolorystyka okładki nadaje mroczności, a opis zawarty na odwrocie książki podsyca ciekawość. W samym środku tak pięknie oprawy, znajdziecie przepiękną, skomplikowaną historię, która pokochacie! Od niemalże pierwszych stron książka prawie mnie pochłonęła. Przy pierwszych oznakach akcji, czytałam z zapartym tchem, czekając na należy rozwój sytuacji. "Bez ciebie muzyka nie istnieje. Muzyka jest wyrazem tych wszystkich rzeczy, dla których żyjesz ... odzwierciedleniem pasji wewnątrz twojej duszy. Żyję tobą. Jesteś moją pasją. Jesteś moją muzyką." Poznajcie Amelie, jest nauczycielką. Niby nic w niej nadzwyczajnego nie jest, a jednak dla pewnego osobnika płci przeciwnej, wręcz odwrotnie. Amelia x lat wcześniej uciekła do swojego ojca, pozostawiając matkę, która się nią nie interesowała, babcię, która nad życie kochała i swoją pierwszą prawdziwą miłość-Justina. Chłopak nigdy jej nie wybaczył, że go zostawiła. Po śmierci babki, dziewczyna dziedziczy połowę domu, druga połowa przypada Justinowi. Jak możecie się domyślić po tytule i nakreśleniu mniej więcej fabuły, będzie ciekawie. Oczywiście przy pierwszym zetknięciu się głównych bohaterów już możemy wyczuć wrogość ze strony chłopaka. Przyjechał bowiem do domku że swoją dziewczyną Jade, do której Amelia od początku poczuła przyjazne nastawienie. Justin był po prostu wrednym dupkiem. Cała historia nabiera tempa kiedy Jade wyjeżdża do Nowego Yorku. "Wiesz, cały czas męczyło mnie, że nigdy nie wypowiedziałeś wobec mnie tych dwóch słów. Przywiązywałam ogromną wagę do tego, by usłyszeć od ciebie, że mnie kochasz. A kiedy wreszcie to powiedziałeś - w tamtym esemesie - nie czułam żadnego zaskoczenia, bo w głębi duszy byłam już tego pewna. Nauczyłeś mnie, że miłość nie polega na słowach. To konkretne działania. Okazywałeś mi swoją miłość tym, jak na mnie patrzysz, jak mnie traktujesz (...)." Autorka pozytywnie mnie zaskoczyła. Jej powieść wywołała u mnie wiele emocji. Książka bardzo mi się podobała i gorąco ją polecam! Przede wszystkim czytelnik może odpocząć oraz zżyć się z głównymi bohaterami. Fabuła nie jest przerysowana, a jej bohaterowie są realni. Powieść jest lekka i przyjemnie spędza się z nią czas. Aby przekonać się jak potoczy się ta historia- gorąco was zachęcam do sięgnięcia po "Mieszkając z wrogiem" Penelope Ward. Polecam Moja ocena 9/10

zapiski-ksiazkoholiczki.blogspot.com Anna Gołuch-Bidas


Amelia dziedziczy po babci połowę domu. Niestety druga połowa przypada Justinowi – jej najlepszemu przyjacielowi z dzieciństwa, z którym rozstała się w bardzo nieprzyjemnych okolicznościach. Gdy zjawa się w domku, ma nadzieję, że Justin nie będzie chciał w nim spędzać czasu. Niestety on pojawia się tam ze swoją dziewczyną i pała do Amelii ogromną nienawiścią. Mimo wrogości Justina, w Amelii odżywają głęboko skrywane uczucia, a każda kolejna kłótnia coraz bardziej ją rani. Amelia jeszcze nie wie, że już całkiem niedługo przyjdzie jej się zmierzyć nie tylko z Justinem, ale również nową rolą, którą narzuci jej życie. Mieszkając z wrogiem to powieść, po której z pewnością nie będziecie się spodziewać takich zwrotów akcji. Początkowo myślałam, że to kolejna powieść z gatunku lekkich opowiastek o miłości, a tu takie zaskoczenie. Oczywiście znajdziemy tu elementy romansu, trudnej przeszłości i lekkich przepychanek głównych bohaterów. Powiem Wam jednak, że to jedynie wierzchołek góry lodowej, w którą uderza Amelia, ale nie będę zdradzać więcej szczegółów. Dodatkowo w tej powieści wszystkich bohaterów da się lubić. Czasem jedynie Amelia mnie irytowała barkiem pewności siebie, ale Justin całkowicie mi to wynagradzał. Mieszkając z wrogiem, Penelope Ward, Editio Red, romans, obyczajowe, erotyka Kto nie chciałby mieszkać z takim Justinem palec do góry. Nie ma nikogo? I się nie dziwię. Prawdziwy chłopak z gitarą i ogromnym… talentem. Troskliwy, oddany, prawdziwie kochany z głosem rockmana. Do tego ambitny, mądry i opiekuńczy. Tak zachwalam Justina, bo naprawdę go polubiłam. To taki chłopak z sąsiedztwa, któremu nie uderzyła woda sodowa do głowy, mimo że odniósł sukces. Oczywiście na początku był opryskliwy i nie przebierał w słowach, ale jednocześnie był przy tym niezwykle uroczy. Zapewniam, że gdy poznacie Justina, to od razu się w nim zakochacie. Amelia to raczej twardo stąpająca po ziemi dziewczyna, która tylko czasami miewa chwile słabości i wychodzi z niej niedoceniona nastolatka. Przyznaję, że trochę mnie wtedy irytowała i zupełnie nie mogłam zrozumieć jej krótkowzroczności – facet nie byłby w stanie tak się poświęcić, gdyby nie kochał, a ona uparcie potrzebowała potwierdzenia. Muszę stwierdzić, że znalazła się jednak w takiej sytuacji, że każdej nieprzygotowanej kobiecie byłoby trudno. Dodatkowo jej relacja z Justinem wcale nie jest od początku jasna – to przede wszystkim opowieść o wielkiej przyjaźni, która przetrwała wiele przeciwności. Po przeczytaniu Mieszkając z wrogiem mogę z ręką na sercu powiedzieć, że to piękna historia, która na pierwszy rzut oka może niektórym wydać się kolejną opowiastką o miłości. Przede wszystkim jest to powieść o przyjaźni, poświęceniu i o przekraczaniu własnych barier. Miłość oczywiście również jest zawarta w tej historii, ale dla mnie była jedynie następstwem życiowych wyborów – pojawiła się wcześnie i przetrwała mimo niezliczonych problemów. Mieszkając z wrogiem to powieść, która Was zaskoczy i zapewniam, że odłożycie ją na półkę z uśmiechem na twarzy.

nalogowyksiazkoholik.pl Katarzyna Łochowska


Sto lat temu czytałam jedną powieść Penelope Ward i wiedziałam, że cokolwiek napisze, będzie dobre. Zatem zabierając się za Mieszkając z wrogiem, byłam w stu procentach pewna, że spędzę kilka godzin ze świetną książką, od której nie będę chciała się oderwać choćby na chwilę. A jak było w rzeczywistości? Przepadłam. Przepadłam na dobre, nim doczytałam pierwszą stronę. Utonęłam w tej historii i wierzcie lub nie, ale nie miałam ochoty płynąć ku powierzchni. Dla mojej przyjemności historia Amelii i Justina mogłaby się nigdy nie kończyć, bym mogła czytać, czytać… i czytać. Penelope Ward prezentuje wysoki poziom umiejętności pisarskich. Zachwyca każdym słowem, zdaniem… Wszystkim. Od opisów i dialogów po kreacje bohaterów. Jej pióro jest niebywale lekkie, dzięki temu historie spod jej pióra czyta się szybko i chłonie się każdą z nich słowo po słowie, emocje po emocji. Tym razem również zachwyca opisami, które chwytają za serducho i sprawiają, że ma się ochotę wkroczyć z przytupem między bohaterów! Kroczyć ich ścieżkami i pojawiać się w miejscach, w których oni się pojawiają, a w krytycznych sytuacjach wyciągnąć pomocną dłoń. Strony naznaczone są takimi dawkami emocji i uczuć, że nie ma takiej możliwości, by tego nie poczuć. I nie mam tu na myśli erotycznej dawki emocji, choć i jej nie można odmówić czegokolwiek, a o całą paletę, jaką zastosowała autorka, bo powieść ta jest miejscami pełna smutku i frustracji, tęsknoty i bezradności, ale i miłości, namiętności i ciepła, które okazują sobie bohaterowie. A dialogi? Cóż mogę dodać? Chyba bardziej prawdziwych i naturalnych nie znajdziecie. Penelope Ward udało się uchwycić w nich nie tylko emocje i zachować w nich normalność, ale także ekspresje bohaterów. Czytając Mieszkając z wrogiem, nieomal przed oczami miałam urywki prowadzonych przez bohaterów konwersacji – ta gestykulacja i mimika twarz, mistrzostwo. Swoja drogą z chęcią zobaczyłabym tę historię na dużym ekranie i zweryfikowała swoje wyobrażenia! Bohaterowie wykreowani przez autorkę są do szpiku kości prawdziwi, choć chyba powinnam napisać… do włókna celulozy? W teorii całkowicie zwyczajni, w praktyce cholernie niezwyczajni, wyjątkowi. Nie sposób ich nie pokochać. O takim facecie jak Justin mogłabym marzyć, gdybym miała wolny wakat na męża (aktualnie nie szukam 😉 ), ale może któraś z Was się rozgląda? A Amelia? Jak na dwudziestoczterolatkę nieco zagubiona i życiowo nie do końca ogarnięta, ale mimo to na swój sposób urocza i wzbudzająca chęć przytulenia przy każdej nadarzającej się okazji… Penelope Ward zachwyca tym, jak ukazuje swoich bohaterów, tym jak nadaje im głębi i sprawia, że każdorazowo mają w sobie to „coś”, czego wielu fikcyjnym postaciom brakuje. Wydają się od a do z być prawdziwi tak jak ich historie. Penelope Ward na kartach Mieszkajac z wrogiem pokazuje, jak cienka jest granica między przyjaźnią a miłością i miłością a nienawiścią. Jak płynnie przechodzi się z jednego uczucia w drugie i jak łatwo zagubić się w nich. Jak to ujął klasyk „Czy to jest przyjaźń? czy to jest kochanie?”* Relacja Amelii i Justina jest tego idealnym przykładem. Mieszkając z wrogiem to szalenie emocjonująca lektura, która trzyma w napięciu do samego końca i sprawia, że ciepło robi się na serduchu. Miejscami zabawna, innym razem dosadna, ale i romantyczna i erotycznie naładowana powieść, która zapadnie Wam w pamięci. Gwarantuję! Gorąco polecam!

Papierowybluszcz.wordpress.com Michalina Foremska


To już kolejna książka Penelope Ward, którą przeczytałam i kiedy wydaje mi się, że autorka ma pewien utarty schemat, którego się trzyma, to ostatecznie moje przypuszczenia zostają rozwiane wraz z toczącą się akcją. Książki tej autorki czyta się naprawdę w błyskawicznym tempie i pisane są w taki sposób, który nie pozwala się od nich oderwać. Lekkość tworzenia, interesujące dialogi, kreacje bohaterów brak zbędnych opisów i rewelacyjna fabuła powodują bardzo miło spędzony czas. Amelia i Justin w dzieciństwie nie odstępowali się na krok. Jednak z powodu pewnej sytuacji ich drogi się rozeszły, by po latach za sprawą domu, który oboje otrzymali w spadku po zmarłej babci Amelii, znów się skrzyżowały. Amelia ma dwadzieścia cztery lata i dopiero co rozstała się ze swoim chłopakiem, który dopuścił się zdrady. Dziewczyna postanawia wyjechać do domu babci, by tam w spokoju oddać się błogiemu lenistwu. Sytuacja zmienia się, kiedy w drzwiach staje Justin, współwłaściciel domu i przyjaciel sprzed lat, wraz ze swoją dziewczyną. Amelia oczywiście jest oczarowana tym, na jakiego przystojniaka wyrósł jej dawny przyjaciel, natomiast w krótkim czasie okazuje się, że charakter nie idzie w parze z wyglądem. Justin jest opryskliwy i wrogo nastawiony wobec Amelii i na razie, nic nie wskazuje na to, żeby ich relacje stały się cieplejsze. Chyba że wydarzy się coś zaskakującego... Jesteście ciekawi, jakie niespodzianki czekają na Was w tej książce? Czy dojdzie do zawieszenia broni? I nie myślcie, że wszytko będzie tutaj takie proste cukierkowe i przewidywalne. Co to, to nie! Penelope Ward zaczyna mnie przyzwyczajać do tego, że jej książki po prostu można brać w ciemno, bo i tak się okaże, że w środku znajdziemy ekscytującą historię z takimi zwrotami akcji, jakich można jej pozazdrościć. Mieszkając z wrogiem, to książka o silnym uczuciu między dwojgiem ludzi, które, mimo iż przez rozłąkę zostało uśpione na kilka lat, to wybucha ze zdwojoną siłą. Jeśli dołączymy do tego emocjonalną huśtawkę, która Autorka funduje co jakiś czas, to mamy gwarancję trzymania książki w rękach do bladego świtu. Nie wspomnę już o tym, jak zbudowany jest watek miłosny, w jaki sposób mężczyzna i kobieta walczą z pożądaniem. Co tu dużo pisać. Polecam wszystkim, czytelniczkom lubiącym romantyczne historie, w których dwoje ludzi musi przejść długa i wyboistą drogę, aby w końcu osiąść na opoce zbudowanej z prawdziwej i szczerej miłości.

https://czytelniczyniedosyt.blogspot.com/


Czasami niewygodne tajemnice psują Nam życie. Wiele osób myśli, że jest nieomylnym w kwestii bycia z kimś, albo poszukiwaniu tej właściwej połówki. A jak jest z bohaterami tej książki? Czy będą odczuwać strach? A może to prawdziwa miłość? Podobno od nienawiści do prawdziwego uczucia jest bardzo cienka granica. Penelope Ward to autorka jedenastu powieści zajmujących dość wysokie miejsca na listach bestsellerów czasopism „New York Times”, „USA Today” i „Wall Street Journal”. Niegdyś prezenterka wiadomości telewizyjnych, która w pewnym momencie postanowiła zmienić zawód. Jej książki sprzedały się w liczbie ponad miliona egzemplarzy. Czwarta powieść, „Przyrodni brat”, zajęła pierwsze miejsce na liście serwisu Amazon za rok 2014 w kategorii niezależnie publikowanych książek w wersji elektronicznej. Jej życie kręci się wokół książek i gatunku new adult. Penelope jest dumną mamą pięknej dwunastoletniej córki, u której zdiagnozowano autyzm (i która stanowiła inspirację dla postaci Callie w powieści „Gemini”), oraz dziesięcioletniego syna. Mieszka w stanie Rhode Island razem z mężem i dziećmi. W jednym z wywiadów przeczytałam świetne słowa. Pisarka podkreśla, że „potrafi się śmiać, ale i walczy, o każde małe szczęście”. Główna bohaterka powieści pt. „Mieszkając z wrogiem”, to dwudziestoczteroletnia Amelia. Przed kobietą pojawia się pewien problem – zdrada. Adam prowadził przez kilka tygodni podwójną grę. Zdrada u mężczyzny jest spowodowana wieloma motywacjami. Co ciekawe, własne zaspokojenie seksualne to tylko jedna z nich, niekoniecznie najważniejsze. Mężczyzna zdradza przede wszystkim po to, by potwierdzić swoją wartość jako samca i łowcy, oraz by udowodnić swoją atrakcyjność. Jakby tego było mało, umiera babcia Amelii. Staruszka pozostawiła wnuczce spadek – czyli rodzinną biżuterię i połowę domu. Spadek, to przysłowiowy grom z jasnego nieba. Druga połowa mieszkania przypadła Justinowi Banksowi, dawnemu przyjacielowi z dzieciństwa i bratniej duszy. Dawniej chłopak był obrońcą Amelii, oparciem, ale także rozśmieszał układając piosenki i grając na gitarze. Miał potargane włosy koloru blond. Nic by się nie stało, gdyby nie to, że rozstali się w ogromnym gniewie. Fala gorąca wystąpi na policzki, a zazdrość dosłownie wisi w powietrzu. Wróg, czyli człowiek nieprzyjaźnie usposobiony wobec kogoś. Bolesne wspomnienia o chwilach kiedy przyjaciele rozumieli się bez słów minęły. Mieszkanie z kimś do kogo czujemy wrogość jest ogromnym wyzwaniem, ale może być nie do wytrzymania. Kuriozalny konflikt rozwija się w dość nieoczekiwany sposób. Czy dojdzie do zawieszenia broni? A może sprawy przybiorą całkowicie inny obrót? Historia początkowo zaczyna się dość banalnie, ale finał skrywa bolesne sekrety. Emocje obejmują łzy, rozgoryczenie, rozstania i powroty. Jedno spojrzenie, wypowiedziane imię, czy gest mogą zawstydzić. Bohaterowie pochodzą z rozbitych rodzin, może dlatego świat wydaje się im po części zepsuty. Wspólna kolacja i rozmowa mogą przynieść ulgę. Stan świadomości to zaspokojenie, ale i pragnienie usłyszenia dwóch słów. Jakich? Przekonajcie się o tym sami ;-) Gorąco polecam i życzę Wam interesującej lektury

KSIĄŻKI OKIEM KATARZYNY ŻARSKIEJ Katarzyna Żarska; 2019-02-11


„Mieszkając z wrogiem” to książka z piękną historią dwojga ludzi, ich wspólnym dzieciństwie, wydarzeniach, które ich rozdzieliły, a wiele lat później znów skrzyżowały ich drogi. Wszystko to udekorowane erotyzmem z pikantnymi i czasem wulgarnymi zwrotami. Całość tworzy świetną książkę, którą czyta się z wypiekami na twarzy. Przyjemna kobieca lektura, szybka w czytaniu i z ciekawą historią sprawia, że czas przestaje istnieć. Miło jest patrzeć, jak główni bohaterowie dorastają na naszych oczach, po drodze zmagając się z kapryśnym losem. Podsumowując, ksiąska jest godna uwagi, idealnie sprawdzi się na nudne wieczory i wniesie do naszego życia odrobinę pikanterii.

beztroskadomatorka.blogspot.com Marcelina Andrzejak; 2019-01-24


Penelope Ward to autorka, która w Polsce wydała już 7 książek. Jednak tylko 4 to jej solowe książki ( Przyrodni brat, Najdroższy sąsiad, Mieszkając z wrogiem, Napij się i zadzwoń do mnie ) resztę napisała w duecie z równie popularną i lubianą Vi Keeland ( Drań z Manhattanu, Playboy za sterami, Milioner i Bogini ). Wiem również, że wydawnictwo w tym roku poszaleje z książki tej autorki solowymi, jak i tymi napisanymi z Vi. Czytaliście coś Penelope Ward ? Lubicie jej styl ? Co sądzicie o okładce tej książki ? Amelia jest nauczycielką i zarazem piękną kobietą. Po śmierci swojej ukochanej babci dostaje w spadku połowę domku na wyspie. Jednak drugą połowę otrzymuje jej były przyjaciel a teraz osoba jej obca Justin. Kobieta, mając zaledwie 15 lat, uciekła z domu matki, zostawiła swoich przyjaciół i zamieszkała z ojcem. Gdy spotkają się po latach, Justin okazuje się zimnym, wyniosłym mężczyzną, który stara się jak może wyprowadzić Amelię z równowagi. Jednak w końcu nawet dla tych dwojga zaczyna świecić jasne światełko w tunelu nienawiści. Amelia będzie musiała się jednak zmierzyć z nieoczekiwanym zdarzeniem, które będzie miało miejsce w jej życiu. Czy poradzi sobie z nowym zadaniem ? Penelope Ward wykreowała dwójkę naprawdę intrygujących bohaterów. Gdy zaczynałam czytać, myślałam, że pomysł książki bardzo schematyczny i oklepany, jeśli chodzi o romanse. Jednak autorka pokazała, że chociaż wzięła bardzo popularny motyw w literaturze, to zrobiła coś zupełnie nowego. W powieści zobaczymy całą paletę emocji. Od skruchy przez gniew, nienawiść, poddanie się do przebaczenia i miłości. To, co połączy na nowo Amelię i Justina, mogło również rozwalić ich relację na zawsze, jednak ta dwójka nie poddała się i walczyła o lepsze czasy. " Mieszkając z wrogiem " to książka, którą mogę wam polecić z czystym sumieniem. Zaśmiałam się, nie raz czytając tę powieść i długo po jej skończeniu. Chociaż zakończenie książki okazało się, przewidywalne to w niczym nie odebrało mi to radości z czytania. Oczywiście jest to erotyk, więc w książce znajdziecie również sceny seksu, jednak nie jest go dużo, więc śmiało możecie czytać i nie obawiać się, że książka was zgorszy. Głównie jednak polecam książki tej autorki fanom erotyków i romansów.

Zaczytanamarzycielka8.blogspot.com Anna Rachuta; 2019-02-15


Książka była dla mnie dość przyjemną lekturą, która nie sprawiła, że się przy niej nudziłam. Czytało mi się ją bardzo dobrze i dość szybko. ,,Mieszkając z wrogiem" z pewnością mogę zaliczyć do książek, które nie sprawiły mi dużego zawodu po przeczytaniu opisu. Jednynym minusem są niektóre wypowiedzi bohaterów powieści, które po prostu mnie irytowały. Polecam przeczytać tą książkę, która wydaje mi się idealną propozycją na zimowe wieczory.

www.instagram.com/life.by.karo/


„Dwudziestoczteroletnia Amelia musi zmierzyć się z ogromnym wyzwaniem: zdradą. Pewnej namiętnej nocy odkryła, że nie jest dla ukochanego Adama jedyną kobietą. Mężczyzna przez wiele tygodni prowadził podwójną grę. Jakby tego było mało, zmarła ukochana babcia dziewczyny, która jednak pozostawiła jej spadek — rodzinną biżuterię i połowę domu. Druga połowa przypadła Justinowi, jej przyjacielowi z dzieciństwa i bratniej duszy. Kiedyś chłopak nie tylko bronił Amelii i się nią opiekował, ale także układał dla niej piosenki, śpiewał i grał na gitarze. Dla dziewczyny Justin był jak najbliższy przyjaciel, dla jej babci — jak wnuk. Problem w tym, że wiele lat temu oboje rozstali się w wielkim gniewie. Spotkanie po latach okazało się koszmarem. Złośliwości, wzgarda, drwiny na każdym kroku. Dziewczyna Justina, Jade, na próżno starała się załagodzić sytuację i doprowadzić do normalnych stosunków. Natomiast dla Amelii rzeczywistość stawała się coraz trudniejsza. Powracały wspomnienia o chwilach, w których ona i Justin rozumieli się bez słów i byli sobie naprawdę bliscy. Niespodziewanie doszły do głosu tłumione wcześniej uczucia. I choć Justin nieraz wydawał się jej drogi jak nikt inny, po kilku minutach okazywał wobec niej zimną wrogość. Mieszkanie z kimś takim pod jednym dachem nie mogło być łatwe. Amelia zaczęła zdawać sobie sprawę, że ten kuriozalny konflikt rozwija się w dość nieoczekiwany sposób... Historia zawarta w tej książce zaczyna się dość banalnie. Z każdą kolejną kartą przekonasz się jednak, że bardzo trudno się od niej oderwać, gdyż opowiada o uczuciach, wspomnieniach, błędach z przeszłości i wstydliwych rodzinnych sekretach. Mówi także o przebaczeniu i namiętnościach tlących się w sercu przez długie lata. Justin i Amelia wydają się sobie przeznaczeni — od zawsze i na zawsze. Coś jednak sprawia, że pozostają rozdzieleni. Będziesz śledzić ich rozstania i powroty ze ściśniętym gardłem!” Gdy życie się sypie, nie raz robi to z impetem i postanawia dowalić pełną parą. Zdrada, śmierć - to zdecydowanie dużo, ale gdy przyjdzie na dodatek zamieszkać z facetem, z którym łączyło nas tak wiele, a później nastała przepaść i teraz jest naszym wrogiem, to każda chwila nie jest łatwa do przetrwania. To co poróżniło ich wiele lat temu, nie daje im prowadzić normalnej relacji ze sobą. Justin, to nie jest ten sam chłopak, który opiekował się nią za dziecka, to nie jest przyjaciel, z którym mogła spędzać każdą wolną chwilę. Wydaje się zupełnie inny, ale każdy się zmienia, powodów może do tego być wiele. Może nie potrafi zapomnieć? Czy uda im się porzucić nieporozumienia i zacząć tworzyć normalną relacje? Czy przyjaźń, która tak wiele dla nich znaczyła, zacznie jeszcze coś znaczyć? Co się wydarzyło, że poróżnili się tak bardzo? Sprawdzicie sami. Okazuje się, że po książki Penelope Ward zaczynam sięgać z niemałym oczekiwaniem. Ta pisarka, czy to w duecie czy samodzielnie, potrafi stworzyć historię, która targa emocjami. Moimi to zrobiła, relacja pomiędzy bohaterami, którym przyszło ze sobą mieszkać, a których relacja jest mówiąc skromnie daleka od pokojowej, potrafią wzbudzić nie jedna z emocji. Sposób w jaki pisze Pani Ward, ma w sobie coś takiego, że i odczujemy radość, ale też i gniew. Książka ta pokazuje, że nie jest łatwo zapomnieć, i to zapomnieć o wszystkim. A okiełznanie uczuć to nie lada wyczyn, nie raz grożący wybuchem. Ale wybuch ma to do siebie, że może i zniszczyć. Książkę polecam, jedno jest pewne, gdy już zaczniecie ciężko będzie ją odłożyć na miejsce, wsiąkniecie w tę historię i będziecie uczestniczyć w rozgrywce jaka będzie się toczyć pomiędzy bohaterami.

Pisanie / czytanie - moja pasja (DEPRECATED)


„Dwudziestoczteroletnia Amelia musi zmierzyć się z ogromnym wyzwaniem: zdradą. Pewnej namiętnej nocy odkryła, że nie jest dla ukochanego Adama jedyną kobietą. Mężczyzna przez wiele tygodni prowadził podwójną grę. Jakby tego było mało, zmarła ukochana babcia dziewczyny, która jednak pozostawiła jej spadek — rodzinną biżuterię i połowę domu. Druga połowa przypadła Justinowi, jej przyjacielowi z dzieciństwa i bratniej duszy. Kiedyś chłopak nie tylko bronił Amelii i się nią opiekował, ale także układał dla niej piosenki, śpiewał i grał na gitarze. Dla dziewczyny Justin był jak najbliższy przyjaciel, dla jej babci — jak wnuk. Problem w tym, że wiele lat temu oboje rozstali się w wielkim gniewie. Spotkanie po latach okazało się koszmarem. Złośliwości, wzgarda, drwiny na każdym kroku. Dziewczyna Justina, Jade, na próżno starała się załagodzić sytuację i doprowadzić do normalnych stosunków. Natomiast dla Amelii rzeczywistość stawała się coraz trudniejsza. Powracały wspomnienia o chwilach, w których ona i Justin rozumieli się bez słów i byli sobie naprawdę bliscy. Niespodziewanie doszły do głosu tłumione wcześniej uczucia. I choć Justin nieraz wydawał się jej bliski, jak nikt inny, po kilku minutach okazywał wobec niej zimną wrogość. Mieszkanie z kimś takim pod jednym dachem nie mogło być łatwe. Amelia zaczęła zdawać sobie sprawę, że ten kuriozalny konflikt rozwija się w dość nieoczekiwany sposób... Historia zawarta w tej książce zaczyna się dość banalnie. Z każdą kolejną kartą przekonasz się jednak, że bardzo trudno się od niej oderwać, gdyż opowiada o uczuciach, wspomnieniach, błędach z przeszłości i wstydliwych rodzinnych sekretach. Mówi także o przebaczeniu i namiętnościach tlących się w sercu przez długie lata. Justin i Amelia wydają się sobie przeznaczeni — od zawsze i na zawsze. Coś jednak sprawia, że pozostają rozdzieleni. Będziesz śledzić ich rozstania i powroty ze ściśniętym gardłem!” Nie raz czytając, że to niebanalna historia – nie dowierzamy. Przecież osobę, która czyta tak wiele, zaskoczyć czymś nowym jest naprawdę trudno, ale autorce się to udało. Stworzyła powieść, która sprawia, że nie możemy się od niej oderwać. Emocjonalna huśtawka jaką fundują nam bohaterowie, sprawia, że nie raz chcemy krzyknąć, a innym razem mamy ochotę się uśmiechnąć. Głęboko ukryte pragnienia, nie raz mogą przerodzić się wręcz w wrogość. Ta książka to historia o bratnich duszach, które pomimo wszystko zostają rozdzielone i o czasie, który jest potrzebny, aby załatać nie jedną przepaść. Chociaż niekiedy właśnie czas to największy wróg, bo z biegiem lat może nawet silne uczucie się wypalić, zwłaszcza, gdy brakuje w nim porozumienia. Czy po latach w których gościła głównie nienawiść jest możliwe, aby w końcu i zagościło to co było, a nawet więcej? Penelope Ward stworzyła historię, w którą śmiało można wpleść przysłowie „Kto się czubi, ten się lubi”. Jednak są takie chwile, gdzie długoterminowe dogryzanie, bycie traktowanym wrogo, jest ciężkie do zniesienia, zwłaszcza, gdy pamięta się zupełnie coś innego. Co może czuć główna bohaterka, widząc Justina, gdy myśli jedynie o tym, że ten facet kiedyś tak dużo dla niej znaczył? A teraz ile dla siebie znaczą? Podstawowym pytaniem jakie powinniśmy sobie zadać, jest: co się wydarzyło, że w ogóle doszło do takich relacji pomiędzy nimi, rozłąki? Tego oczywiście musicie dowiedzieć się sami, czytając emocjonującą historię napisaną przez Penelope Ward. Autorka nie stworzyła historii jednowątkowej, ale ma do zaoferowania znacznie więcej. Wplata elementy z przeszłości, które w znaczy sposób sprawiają, że ta powieść nabiera wyrazistości. Historia ta pokazuje, że nieporozumienia mają wielką moc niszczenia, ale to namiętność jest tak ciężko okiełznać. To kolejna książka Penelope Ward, którą mogę Wam polecić.

https://ksiazki-takie-jak-my.blogspot.com


Ocena: 6/6 Dwudziestoczteroletnia Amelia musi zmierzyć się z ogromnym wyzwaniem: zdradą. Pewnej namiętnej nocy odkryła, że nie jest dla ukochanego Adama jedyną kobietą. Mężczyzna przez wiele tygodni prowadził podwójną grę. Jakby tego było mało, zmarła ukochana babcia dziewczyny, która jednak pozostawiła jej spadek — rodzinną biżuterię i połowę domu. Druga połowa przypadła Justinowi, jej przyjacielowi z dzieciństwa i bratniej duszy. Kiedyś chłopak nie tylko bronił Amelii i się nią opiekował, ale także układał dla niej piosenki, śpiewał i grał na gitarze. Dla dziewczyny Justin był jak najbliższy przyjaciel, dla jej babci — jak wnuk. Problem w tym, że wiele lat temu oboje rozstali się w wielkim gniewie. Spotkanie po latach okazało się koszmarem. Złośliwości, wzgarda, drwiny na każdym kroku. Dziewczyna Justina, Jade, na próżno starała się załagodzić sytuację i doprowadzić do normalnych stosunków. Natomiast dla Amelii rzeczywistość stawała się coraz trudniejsza. Powracały wspomnienia o chwilach, w których ona i Justin rozumieli się bez słów i byli sobie naprawdę bliscy. Niespodziewanie doszły do głosu tłumione wcześniej uczucia. I choć Justin nieraz wydawał się jej drogi jak nikt inny, po kilku minutach okazywał wobec niej zimną wrogość. Mieszkanie z kimś takim pod jednym dachem nie mogło być łatwe. Amelia zaczęła zdawać sobie sprawę, że ten kuriozalny konflikt rozwija się w dość nieoczekiwany sposób... Z każdą kolejną książką, uwielbiam pióro Penolope Ward jeszcze mocniej. Pozycje tej autorki po prostu mogę brać w ciemno, zawsze znajdę tu wszystko, czego oczekuję od wciągającej i pasjonującej lektury, począwszy od ogromnej dawki obezwładniających emocji, poprzez liczne, trzymające w niemiłosiernym napięciu zwroty akcji, aż po nienaganne kreacje bohaterów, których nie sposób nie pokochać już od pierwszych stron. Nigdy nie mam pewności, czym tym razem zaskoczy mnie pisarka, ale jej pomysły zawsze robią na mnie ogromne wrażenie i trafiają wprost do serca. "Mieszkając z wrogiem" to krótko mówiąc powieść o dawnych, zdaje się już zagrzebanych uczuciach, których żadne z naszych bohaterów nigdy nie odważyło się ujawnić. Ich młodzieńcza, piękna przyjaźń stopniowo przekształcała się w coś dojrzalszego, a jednak okrutne zrządzenie losu rozdzieliło ich na długo. Justin nigdy nie wybaczył przyjaciółce, że go opuściła, nie potrafił bez niej żyć, pragnął poczuć do niej nienawiść, która być może pomogłaby mu zapomnieć. Tylko czy można tak po prostu znienawidzić kogoś, kto przez tyle lat był najważniejszy na świecie? I czym tak bardzo Justin zranił Amelię, że postanowiła się od niego na zawsze odciąć? "Z każdym kolejnym rokiem było mi coraz łatwiej o wszystkim zapomnieć, szczególnie po przeprowadzce do Nowego Jorku. Czasami mijały mi całe dni i tygodnie bez żadnej myśli na twój temat. Sądziłem, że zostawiłem cię w swojej przeszłości, tam, gdzie było twoje miejsce." Po raz kolejny Penelope Ward funduje swoim czytelniczkom istną lawinę niepojętych emocji. Nie tylko stajemy się świadkami słownych potyczek postaci, które dość szybko odbieramy jako grę pozorów i ucieczkę od tłumionych emocji, ale dostrzegamy również, jak niewielkie znaczenie mają nasze uparte założenia czy zasady w momencie, gdy los diametralnie zmienia wszelkie plany. A ten, jak doskonale wiadomo, bywa ironiczny i potrafi zaskoczyć człowieka w najmniej odpowiednim momencie, lecz może rzeczywiście nic nie dzieje się bez przyczyny... Książkę czyta się niesłychanie szybko i przyjemnie, połykałam kolejne słowa z wypiekami na twarzy i nie chciałam rozstawać się z tymi fenomenalnie nakreślonymi, wyrazistymi postaciami ani na chwilę. Ich sarkastyczne docinki, cięty język i droczenie się dodaje powieści niesamowitej pikanterii i wywołuje uśmiech na twarzy. W zasadzie tylko czekałam, aż w końcu przestaną się okłamywać i wyznają, co tak naprawdę gra im w sercach. Kto wie, może gdyby nie zazdrość, nie doszło by do tego zbyt szybko. "Kiedy odkryłam, że wiesz, co się działo za moimi placami... potraktowałam to jako zdradę. Nie docierało do mnie wtedy, że starałeś się mnie jedynie chronić." Bardzo podoba mi się również, że autorka pod postacią zabawnej, romantycznej historii przemyca naprawdę trudną tematykę, która zarazem porusza duszę, jak i skłania do głębszych refleksji. To doskonałe połączenie przyjemnej lektury z istotną życiową lekcją, jaką możemy odbyć na podstawie niełatwej historii nakreślonych postaci. "Boję się z nim być i boję się być bez niego." "Mieszkając z wrogiem" jest hipnotyzującą, zaskakującą, zarazem zabawną, jak i poruszającą powieścią o prawdziwej przyjaźni, straconym zaufaniu i skrywanych obezwładniających emocjach, które potrafią wybuchnąć ze zdwojoną mocą nawet po wielu latach. To historia dwójki zranionych ludzi, którzy udają przed samym sobą, że są w stanie kontrolować wszelkie uczucia, lecz także opowieść o pięknej, prawdziwej miłości, której nie wyraża się zwykłymi słowami, ale szeregiem cierpliwych i troskliwych działań. Gwarantuję, że najnowsza pozycja Penelope Ward pochłonie was bez reszty, zafunduje ogromną dawkę intensywnych emocji, rozpali wszystkie zmysły, a na koniec pozostawi was w potężnym niedosycie. Polecam gorąco!

zfascynacjaoksiazkach.blogspot.com/ Anna Rydzewska


Przyjaźń, wspólne mieszkanie i nienawiść, czyli recenzja powieści Penelope Ward pt."Mieszkając z wrogiem" Według wielu z nas przyjaźń damsko - męska nie istnieje. Nie potrafimy wyobrazić sobie tego, że dziewczyna może kochać mężczyznę czystą miłością i na odwrót, bez żadnych podtekstów seksualnych. Czy taka platoniczna relacja może mieć miejsce wśród przyjaciół dwóch przeciwnych płci? Dwudziestoczteroletnia Amelia musi zmierzyć się z ogromnym wyzwaniem: zdradą. Pewnej namiętnej nocy odkryła, że nie jest dla ukochanego Adama jedyną kobietą. Mężczyzna przez wiele tygodni prowadził podwójną grę. Jakby tego było mało, zmarła ukochana babcia dziewczyny, która jednak pozostawiła jej spadek — rodzinną biżuterię i połowę domu. Druga połowa przypadła Justinowi, jej przyjacielowi z dzieciństwa i bratniej duszy. Kiedyś chłopak nie tylko bronił Amelii i się nią opiekował, ale także układał dla niej piosenki, śpiewał i grał na gitarze. Dla dziewczyny Justin był jak najbliższy przyjaciel, dla jej babci — jak wnuk. Problem w tym, że wiele lat temu oboje rozstali się w wielkim gniewie. To było moje pierwsze spotkanie z twórczością Pani Penelope Ward i już z góry Wam mówię, że na pewno nie będzie ostatnie, bo na półce czeka na mnie kolejna książka autorki. A po drugie bardzo mocno polubiłam się ze stylem pisania Ward, więc coś czuję, że ta autorka ma bardzo duże szanse stać się moją ulubioną pisarką. W styczniu przeczytałam wiele wspaniałych książek, ale żadna z nich nie poruszyła mojego serca tak jak "Mieszkając wrogiem". Zakochałam się w przedstawionej historii, polubiłam głównych bohaterów i czułam wszystkie możliwe emocje. Chwilami byłam wściekła, później bezradna, a na sam koniec byłam zadowolona i wzruszona. Dawno nie czytałam tak prostej, a zarazem tak złożonej historii. Jeżeli ktoś zapytał mi się jaka jest moja ulubiona książka przeczytana w styczniu to bez wahania odpowiedziałabym, że "Mieszkając z wrogiem". Uwielbiam tę książkę i jestem pewna, że trafi na moją topkę 2019 roku. Na pewno jesteście ciekawi za co pokochałam tę powieść. Przede wszystkim zostałam oczarowana kreacją bohaterów. Amelia jest wspaniałą żeńską postacią, która potrafi przyznać się do błędu i stawić czoła wszystkim swoim problemom. Ta dziewczyna nie boi się konfrontacji, potrafi rozmawiać i nie chowa głowy w piasek. Wie czego chce od życia, ale jej priorytety zmieniają się w chwili kiedy ponownie spotyka swojego przyjaciela z dzieciństwa. Bohaterka zdaje sobie sprawę, że w przeszłości nawaliła i chce naprawić popełnione błędy, ale nie jest to takie łatwe kiedy druga osoba nie chce z nią współpracować. Z chęcią opowiedziałabym Wam więcej, ale już zaczynam się rozkręcać i coś czuję, iż zaraz zacznę sypać spoilerami. W każdym razie o Amelii musicie wiedzieć jedno - to świetna dziewczyna z bagażem doświadczeń i głową pełną marzeń. Cała powieść pisana jest z jej punktu widzenia, więc będziecie mieli możliwość poznać jej myśli, rozterki i pragnienia. Drugim głównym bohaterem jest Justin. Uwielbiam tego faceta, ale chwilami miałam ochotę mu przyłożyć. Ta postać jest bardzo buntownicza, niedostępna i trudna w rozszyfrowaniu. Justin w młodości był najlepszym przyjacielem Amelii, ale przez jedno wydarzenie ich drogi się rozeszły. Przez połowę książki Justin miał żal do swojej przyjaciółki, a ona miała wyrzuty sumienia i dlatego byłam strasznie ciekawa co wydarzyło się między nimi, iż tak zaciekle na siebie reagują. W końcu dowiedziałam się prawdy i wtedy zaczęłam być wściekła nie na Amelię, lecz na Justina. W moim odczuciu był prawie tak samo winny jak ona, więc też powinien błagać ją o wybaczenie, ale to już inna kwestia. W tej chwili postanawiam się zamknąć, bo naprawdę zaraz Was coś zdradzę. Aczkolwiek największym atutem powieści jest cała wykreowana historia. Autorka nakreśliła ciekawą opowieść o wielkiej przyjaźni, miłości i ogromnym żalu. Każda scena, wydarzenie i dialog jest solidnie skonstruowany. Pani Ward postarała się o to, aby jej książka miała ręce i nogi. Nie odniosłam wrażenia, żeby przygody Amelii i Justina były sztuczne czy wyolbrzymione. Od tej powieści po prostu bije szczerość i realizm sytuacji. Co tu dużo mówić - ta pozycja jest doskonała w każdym calu. Nie będę ukrywać, że powieść Pani Peneleope Ward bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Spodziewałam się lekkiej, przyjemnej i niezobowiązującej lektury na jeden wieczór, a otrzymałam coś wyjątkowego. "Mieszkając z wrogiem" to wyśmienita, znakomita i delikatna opowieść o wielkim żalu i jeszcze większej przyjaźni. Bohaterowie na kartach powieści próbują uwolnić się od przeszłości, ale czasami po prostu nie da się o niej zapomnieć.Absolutnie polecam!

Detektyw Książkowy Natalia Kleczewska


"Czasem milczenie przemawia najgłośniej." Przyjaźń i miłość często idą ze sobą w parze. Mówi się, że taki związek ma najlepsze szanse na przetrwanie. Ale co jeśli to nie prawda? Jeśli oczekujemy tylko jednej z tych rzeczy? Czy wówczas jest szansa na szczerą, wiarygodną relację? Penelope Ward powraca z kolejną, elektryzującą powieścią do której trudno się oderwać. Opowiada o miłości, bólu i cierpieniu, wplątując w ludzkie tragedie odrobinę słodyczy i nadziei na lepsze jutro. Po mistrzowsku chwyta się tematyki słodko-gorzkiej relacji głównych bohaterów i zabiera nas w podróż pełną ukrytych znaczeń, gdzie miłość stoi na równi z nienawiścią. To historia Amelii, dwudziestoczteroletniej dziewczyny, która zbyt szybko poczuła jak smakuje zdrada. Oszukana przez byłego chłopaka nie potrafi podnieść się po ciosie, który jej zadał. Na domiar złego odchodzi jej ukochana babcia, która była dla niej jedynym oparciem. Pozostawiła po sobie jednak spadek, który nieoczekiwanie wywróci życie Amelii do góry nogami. Otrzymała bowiem dom, a właściwie jego połowę, który od tego momentu będzie musiała dzielić z Justinem, przyjacielem z dzieciństwa. Myślała, że już nigdy go nie zobaczy po wydarzeniach z przeszłości. Aż do dziś. Tylko czy można spokojnie mieszkać pod jednym dachem z wrogiem? Jeśli uważacie, że czeka na Was powieść pełna burzliwych chwil, namiętna, przerażająca i zachwycająca jednocześnie - nie jesteście w błędzie. To powieść, która pobudza zmysły, chwyta za serce, sprawia, że niezwykle trudno się od niej oderwać. I chociaż sama fabuła przypomina dość schematyczną historię, którą już wielokrotnie mieliśmy okazję poznać w rzeczywistości jest inaczej - to coś nowego, po części odświeżonego, po części wymyślonego od podstaw, co wciąż intryguje i zaprasza do emocjonalnej rozgrywki, gdzie na ringu zajmują miejsca przyjaźń i miłość. Dużo emocji to przede wszystkim sprawka głównych bohaterów. Dwa skrajne charaktery to niebanalne osobowości, których kreacja wypadła naprawdę intrygująco. Nie chodzi tutaj o samą wiarygodność, która kryje się pod pełnowymiarowymi kreacjami, ale także wybory, zachowania, myśli jakie kłębią się w głowach Amelii i Justina. Ta dwójka wiele w życiu przeszła, niegdyś mogła ufać sobie jak nikomu innemu, dziś podzielona przez trudną przeszłość uczy się żyć ze sobą od nowa. Przyjaźń ponownie powoli kiełkuje na oczach czytelnika a ten nie może przestać myśleć jak potoczą się dalsze losy tej dwójki, widząc jak sprawnie autorka manewruje między zwrotami akcji i wciąż zaskakuje pomysłowością. Chemia między bohaterami pojawia się już od pierwszego spotkania a typowa relacja hate-love dodaje historii pazura. Mnóstwo emocji w gronie intrygujących postaci, zaskoczenia i dobrze nakreślona fabułą to tylko kilka z licznych atutów "Mieszkając z wrogiem". To romans, który kryje w sobie coś więcej, nie zapomina bowiem o poruszeniu tematów, które dają do myślenia. Co wydarzyło się w przeszłości? Dlaczego Justin nie potrafi już zaufać Amelii? Jak potoczy się ich nowa przyszłość? Odpowiedzi na pytania znajdziecie w kolejnej niesamowitej powieści Penelope Ward.

thievingbooks.blogspot.com ELLIE MOORE


Myślę, że większość z was doskonale zna Penelope Ward i jej książki, które zyskały ogromną popularność. Muszę przyznać, że jak dotąd spotkałam się z twórczością tej autorki tylko raz, czytając powieść "Milioner i Bogini". Dlatego kiedy tylko otrzymałam propozycję przeczytania i zrecenzowania książki "Mieszkając z wrogiem", zgodziłam się bez żadnego wahania. Byłam ciekawa jakie emocje będą towarzyszyć mi podczas lektury. Miałam nadzieję, że będzie to fascynująca przygoda z głównymi bohaterami - czy rzeczywiście tak było? Zapraszam do zapoznania się z dalszą częścią recenzji, z której z pewnością się tego dowiecie. Dwudziestoczteroletnia Amelia musi zmierzyć się z ogromnym wyzwaniem: zdradą. Pewnej namiętniej nocy odkryła, że nie jest dla ukochanego Adama jedyną kobietą. Mężczyzna przez wiele tygodni prowadził podwójną grę. Jakby tego było mało, zmarła jej babcia. Pozostawiła wnuczce spadek - rodzinną biżuterię i połowę domu. Druga połowa przypadła Justinowi, przyjacielowi z dzieciństwa i bratniej duszy. Kiedyś chłopak nie tylko bronił Amelii i się nią opiekował, ale także układał dla niej piosenki, śpiewał i grał na gitarze. Dla dziewczyny był jak najbliższy przyjaciel, dla jej babci - jak wnuk. Problem w tym, że wiele lat temu oboje rozstali się w wielkim gniewie. Spotkanie po latach okazało się koszmarem. Złośliwości, lekceważenie siebie nawzajem, drwiny na każdym kroku. Dziewczyna Justina, Jade, na próżno starała się załagodzić sytuację i doprowadzić do normalnych stosunków. Amelia coraz trudniej to znosiła. Powracały wspomnienia o chwilach, w których ona i Justin rozumieli się bez słów i byli sobie naprawdę bliscy. Niespodziewanie doszły do głosu tłumione wcześniej uczucia. I choć chłopak nieraz wydawał się jej drogi jak nikt inny, po kilku minutach okazywał wobec niej zimną wrogość. Mieszkanie z kimś takim pod jednym dachem stawało się nie do wytrzymania. Amelia zaczęła zdawać sobie jednak sprawę, że ten kuriozalny konflikt rozwija się w dość nieoczekiwany sposób... Fabuła książki zaciekawiła mnie już od pierwszych stron. Muszę przyznać, że zabierając się za czytanie "Mieszkając z wrogiem" spodziewałam się bardzo schematycznej, być może lekko kiczowatej powieści, ale szybko okazało się, że autorka miała do zaoferowania kilka naprawdę zaskakujących zwrotów akcji, których nie byłam w stanie w żaden sposób przewidzieć. Ogromnie cieszę się z tego powodu, ponieważ jak pewnie wiecie, wiele romansów i powieści erotycznych tworzona jest według określonego schematu co sprawia, że większość z nich jest po prostu bardzo do siebie podobna. Historia Amelii i Justina z pewnością niejednokrotnie was zaskoczy, a przy okazji skutecznie umili wam wolny czas. Bohaterowie są poprawnie wykreowani, chociaż nieszczególnie wyróżniają się swoimi charakterami. Ich zachowanie często bardzo mnie irytowało, ale ostatecznie poczułam dużą sympatię zarówno do Amelii, jak i Justina. Jeśli chodzi o bohaterów drugoplanowych i pobocznych to niestety zabrakło mi tutaj troszkę dokładniejszego opisu ich osobowości. Miałam wrażenie, że autorka skupiła się tylko i wyłącznie na głównych postaciach, a cała reszta stała się tylko mało znaczącym tłem. Oczywiście nie jest to jakaś ogromna wada tej książki, ale myślę, że warto zwrócić uwagę na ten szczegół. Penelope Ward posługuje się bardzo prostym i lekkim językiem, który skutecznie przyspiesza i ułatwia nam czytanie. Muszę przyznać, że powieść "Mieszkając z wrogiem" pochłonęłam w jeden dzień i z pewnością bardzo miło będę wspominać tę lekturę. Byłam pewna, że autorka opisze całą historię w dużo bardziej wulgarny sposób, jednak okazało się, że ilość scen intymnych była ograniczona, co z pewnością dla wielu czytelników będzie dużym plusem. Jeśli chętnie sięgacie po romanse i powieści erotyczne - myślę, że nie zawiedziecie się na twórczości Penelope Ward. "Mieszkając z wrogiem" to idealna pozycja dla każdego kto potrzebuje chwili relaksu i chce chociaż na moment zapomnieć o otaczających go problemach i obowiązkach. Podsumowując - "Mieszkając z wrogiem" to lekka i niezwykle przyjemna historia o miłości i poświęceniu, która na pewno zachwyci niejedną polską czytelniczkę. Cieszę się, że w końcu miałam okazję zapoznać się z twórczością Penelope Ward i jestem pewna, że z radością będę kontynuować naszą "znajomość". Mam nadzieję, że chociaż w niewielkim stopniu przekonałam was do sięgnięcia po tę pozycję, i że wasze odczucia będą równie pozytywne jak moje.

Ksiazki-milki.blogspot.com Kamila Idziaszek; 2019-02-01


Czy miłość, które narodziła się pomiędzy dwójką przyjaciół ma szansę na nowo się odrodzić ? A może nadal się równie mocno kochają ? Zapraszam na recenzję powieści ,,Mieszkając z wrogiem", gdzie autorka opowiada nam piękną historię przyjaźni i miłości. Amelia ma dwadzieścia cztery lata i niedawno została zdradzona przez swojego (teraz już byłego) chłopaka - Adama. Na dodatek kobieta niedawno straciła również swoją babcię, która była jej bardzo bliska i na którą mogła zawsze liczyć. Po jakimś czasie okazuje się, że kobieta zapisała jej spadek - biżuterię oraz połowę domu. Drugą połowę podarowała Justinowi - przyjacielowi z dzieciństwa, a zarazem bratniej duszy Amelii. Kiedyś byli nierozłączni, nie mogli bez siebie żyć, ale jedno wydarzenie sprawiło, że Amelia zniknęła na wiele lat z życia Justina. Czy oboje zdołają na nowo wzbudzić w sobie uczucie przyjaźni ? A co jeżeli pod jej otoczką skryta jest wielka miłość ? Penelope Ward to niegdyś była prezenterka wiadomości telewizyjnych, ale postanowiła zmienić swój zawód i została autorką powieści, które stają się bestsellerami New York Timesa. Obecnie wraz z dwójką dzieci i mężem mieszka w Rhode Island. Uwielbia czytać książki, pić aromatyczną kawę i spędzać czas z rodziną i przyjaciółmi. Razem z Vi Keeland tworzy również literacki duet. Ile razy przyjaźń, pod której otoczką ukrywa się wielka miłość była przerabiana w romansach ? Na pewno nie policzę na palcach dwóch rąk, tak więc naprawdę dużą ilość razy. Wielka przyjaźń, uczucia, dzieciństwo i jakieś wydarzenie, które przerywa sielankę, a bohaterowie albo poróżniają się, albo zostają rozdzieleni - to chyba stałe punkty w powieściach, które mają w sobie motyw przyjaźni, która przeistacza się w wielką miłość. Penelope Ward również postanowiła zabazować na tym motywie i tak dostajemy z pozoru powieść podobną do innych romansów. Na szczęście autorka zastosowała wiele ciekawych zwrotów akcji i okazuje się, że ,,Mieszkając z wrogiem" jest ciekawym przykładem na to, jak można połączyć dobrze znane schematy z czymś na co rzadko decydują się autorzy romansów. ,,Mieszkając z wrogiem" to powieść z tych, które pokazują, że serce nie sługa. Poznajemy główną bohaterkę - Amelię, która można powiedzieć rozpoczyna swego rodzaju nowe życie. Niedawno rozstała się z chłopakiem, który okazuje się, od dłuższego czasu ją zdradzał. W międzyczasie zmarła jej ukochana babcia. Wyjazd do podarowanej jej przez babcię połowy domu, w okolicy, w której spędziła niemal całe swoje dzieciństwo ma przywołać dawne wspomnienia i pomóc jej w przemyśleniu swojego życia. Nie cieszy się jednak długo swoją samotnością, ponieważ niezapowiedzianie do domku przyjeżdża również Justin wraz ze swoją dziewczyną. I oto w tle pojawia się pytanie, czy można wybaczyć ucieczkę ? Czy wielka przyjaźń może być zniszczona przez jeden błąd ? Aż w końcu dochodzimy do sedna całej powieści - miłość. Bo w końcu powieść Penelope Ward jest romansem, więc oczywistym jest, że bez miłości się nie obędzie ... Autorka po raz kolejny serwuje doskonale znane czytelniczkom romansów schematy, ale za każdym razem odświeżone i przede wszystkim nie nudzące. Mamy więc przede wszystkim zbudowaną na motywie hate-love opowieść o dwójce przyjaciół, którzy kiedyś byli nierozłączni, a teraz nie mogą się ze sobą porozumieć. Ona teraz wydoroślała, jest nauczycielką, z kolei on spełnia swoje marzenia, ale nadal nie może wybaczyć Amelii tego, co zrobiła parę lat temu. Jest jeszcze jeden bardzo piękny motyw, jaki zastosowała w tej powieści autorka, a który zarazem nadaje książce unikalności i sprawia, że czytelnik czuje, że mimo wszystko to nie jest kolejny stereotypowy romans. Największym jednak atutem powieści Ward jest chemia pomiędzy głównymi bohaterami. Wszystko działa tutaj bez zarzutu, nie ma załamań, a my cały czas jesteśmy pochłonięci wydarzeniami, jakie rozgrywają się w powieści i z uwagą śledzimy dalsze poczynania Amelii i Justina, a to, że Justin jest w związku z przemiłą dziewczyną, a życie Amelii ulega całkowitej zmianie nadaje dodatkowego smaczku całej powieści i wnosi w nią swoistą świeżość. Ward pisze bardzo lekko, a tematy, jakie podejmuje wcale nie są błahe jak na powieść romantyczną. Opis może sugerować lekki romans, dość schematyczny, w którym w życiu bohaterów dzieje się wiele, ale niezbyt nas to, jako czytelników zajmuje. Tymczasem to w jakim kierunku poszła ta powieść naprawdę mnie zaskoczyło. Są czasami trudne momenty, podziwiamy główną bohaterkę i nieustannie jej kibicujemy. Również to, że Justin jest w związku z inną dziewczyną również sprawia, że czyta się tę książkę z jeszcze większymi wypiekami i dylematem, co do postępowania bohaterów, czy relacji między nimi panujących. Poza tym nie brakuje tutaj wręcz zabawnych sytuacji, dramatów, nieoczekiwanych zwrotów akcji, tak więc na nudę nie ma czasu. I to oczywiście kolejny plus tej historii. ,,Mieszkając z wrogiem" to powieść, która naprawdę mnie zaskoczyła. Autorka porusza wiele trudnych spraw pod otoczką romansu, ale sprawia, że są one podane mimo wszystko w lekkiej formie i przede wszystkim nie nużą czytelnika. Oczywiście nie brak również w tej książce dobrze znanych czytelnikom schematów i przesłodzonych momentów, ale rozładowywanie napięcia trafionymi w punkt żartami czy sytuacjami sprawia, że pomimo całych trudnych sytuacji, jakie spotkały bohaterów nie odczuwamy tutaj dramatyczności, a cała powieść nadal zachowuje swoją lekką formę, którą czyta się naprawdę bardzo szybko. Myślę, że jeśli lubicie romanse, lekkie, ale w tle poruszające trudne tematy, to nie powinniście czuć rozczarowania tą powieścią. Ja na pewno sięgnę po kolejną historię od tej autorki.

mojswiatliteratury.blogspot.com Katarzyna Krupska; 2019-01-15


Solówki Penelope Ward są dla mnie równie przyjemne w czytaniu, co jej duety z Vi Keeland. Dzisiaj na tapetę biorę “Mieszkając z wrogiem”. Na pewno nikogo nie zdziwi fakt, że czytało mi się ją w ekspresowym tempie z uśmiechem na twarzy. Amelia i Justin otrzymują w spadku po babci dziewczyny dom na wyspie. Kiedyś byli przyjaciółmi, nierozłączni na co dzień, jednak coś sprawiło, że Amelia uciekła i pogrzebała możliwość na jakiekolwiek relacje z Justinem. Spotykają się po latach w owym domu. Nie sposób pominąć wrogie, nienawistne nastawienie mężczyzny do byłej przyjaciółki. Dochodzi do tego urocza partnerka Justina, co sprawia, że Amelia ciężko znosi pobyt na wyspie. Ale to oczywiście nie koniec rewelacji, które jej się przytrafiają... W tej książce dzieje się naprawdę dużo. Jeśli myślicie, że składa się jedynie z przekomarzania głównych bohaterów to jesteście w błędzie. Penelope Ward już tak ma, że gdzieś pomiędzy zawsze wplecie szkielety z przeszłości, zrzuca na nas bomby bez najmniejszego “ej, uważaj!” i tym podobne. Właśnie to najbardziej mi się w jej pisaniu podoba, że nie kręci się wokół jednego wątku, lecz niespodziewanie dorzuca coś nowego. Męska postać jest jedną z moich ulubionych w dorobku Ward. Justin całkowicie skradł moje serce, ponieważ od początku widać, że jego zachowanie wynika głównie z powodu tego jak potraktowała go Amelia w przeszłości. Został skrzywdzony i przez wiele lat to pielęgnował. Koniec końców, okazał się dla niej przyjacielem wtedy, gdy najbardziej tego potrzebowała, wspierał ją, opiekował się nią i troszczył. Dziewczyny, ciężko się bronic, bo kolana same miękną przy takim facecie. Penelope Ward po raz kolejny trzyma poziom. Perfekcyjnie buduje napięcie, nęci bohaterów i czytelników. Ponownie polecam jej powieść.

niegrzecznerecenzje.blogspot.com


Gdy wracam ostatnio do domu, mam tylko ochotę zawinąć się w koc z książką, która całkowicie mnie zrelaksuje. I w ten sposób trafiłam na powieść Penelope Ward. Wiedziałam mniej więcej czego się spodziewać: romansu, pikantnych scen, niewymagającej fabuły i miłego rozluźniacza na leniwe wieczory. Ten tytuł nie jest jednak idealną pozycją, bo miejscami styl kuleje, dialogi są infantylne, ale swoje zadanie spełnia całkiem dobrze. Amelię zdradził chłopak i umarła jej ukochana babcia, po której odziedziczyła pół domu. Czy to za mało tragedii na jeden raz? Okazuje się, że nie, bo druga część przypadła jej byłemu przyjacielowi, Justinowi, z którym od dawna nie ma kontaktu. Justin jej nienawidzi za błędy przeszłości, ale ona chce przebaczenia. Czy razem dadzą radę mieszkać w jednym domu, czy może się pozabijają? Atmosfera zgęstnieje, gdy Justin przyjedzie z dziewczyną, całkowicie odmieniony i bardzo... przystojny. Co mnie drażniło? Miejscami dosyć drętwe, zbyt długie zdania w dialogach oraz ich infantylność. Może tekst przetłumaczono zbyt dosłownie lub też autorka do końca nie przemyślała tej książki. Warsztatowo nie jest to dobra pozycja, bo często pojawiały się momenty, gdy byłam zła na konstrukcję zdań, dziwne teksty bohaterów, wulgarne zwroty, które zostały całkowicie oderwane od klimatu powieści. W pewnym momencie fabuła staje się dosyć sielankowa, niczym z typowej romantycznej opowieści, dlatego mam wrażenie, że autorka na siłę wciskała dosyć skrajne wypowiedzi bohaterów, np. wulgaryzmy czy aluzje erotyczny, które może w innym kontekście czy po prostu brzmieniu byłby w porządku, ale tutaj wypadały kompletnie nie na miejscu. Pojawiają się dwie pikantne sceny, reszta jest raczej łagodna. Najlepszy w tej pozycji jest klimat czekania na zbliżenie bohaterów – całość opiera się na wzajemnym ich przyciąganiu, tego, że chcą być razem, ale wiele zewnętrznych czynników im na to nie pozwala. Przyznam, że „Mieszkając z wrogiem” jest niewymagającą lekturą, może aż za bardzo. Autorka wplotła zbyt wiele stereotypowych motywów z innych romansów – przystojny muzyk, przyjaźń w dzieciństwie, kłótnia, która ich rozdziela i ponowne spotkanie, oboje są atrakcyjni, mają za sobą dramatyczne przeżycia i tak dalej. Dodatkowo zastanawiałam się nad jednym – z czego utrzymywała się główna bohatera? Wiem, że miała pensję nauczycielki, ale wydaje mi się, że na jej styl życia była ona raczej mało realistyczna. I cóż, oni od samego początku nie byli z pewnością wrogami. Lampka wina, chęć odmóżdżenia się i wygodny fotel – „Mieszkając z wrogiem” to lekka powieść dla kobiet, do przeczytania w jeden wieczór. Mnie nie porwała, ale na chwilę oderwałam się od rzeczywistości. Jak napisałam wyżej, jako rozluźniacz sprawdza się doskonale!

recenzjegaby.blogspot.com Gaba Rutana


Główni bohaterowie książki to Amelia i Justin. Oczywiście poznacie tu również inne osoby mający znaczący wpływ na tworzenie tej historii. Ja skupię się głównie na naszych bohaterach. On i Ona, w dzieciństwie nierozłączni przyjaciele, teraz może nie do końca jak sugeruje tytuł wrogowie, ale prawie obcy dla siebie ludzie, pałający do siebie niechęcią, niepewnością co do drugiej osoby. Oboje są zaskoczenie wspólnym spadkiem- domem po babci Amelii. Kiedy po raz pierwszy zamieszkują pod wspólnym dachem, niewiele ich łączy, no może sympatia dziewczyny Justina Jade, która zaprzyjaźnia się z Amelią. Z czasem dziewczyna zaczyna wspominać dawne dobre czasy i tęsknić za chłopakiem, jakim wtedy był Justin. Pierwsza wspólna kawa, która miała być tylko złośliwością ze strony współlokatora ,zaczyna stawać się rytuałem, a ich stosunki ulegają poprawie. Próby rozmowy, wyjaśnień, budzą tęsknoty i demony z przeszłości. Czy początek odradzającej się przyjaźni zadowoli tę dwójkę? Szczególnie kiedy życie Amelii wywróci się do góry nogami? Tego dowiecie się już podczas lektury. **** "Gdybym zaprzeczył, zraniłbym twoje uczucia. Gdybym potwierdził...to nasze relacje by się skomplikowały. tego bym nie chciał. Za żadne skarby." **** "Mieszkając z wrogiem" to kolejna już na moim koncie książka autorstwa Penelope Ward i szczerze mówiąc ta przypadła mi do gustu najbardziej. Jednak jest też "ale", mam pretensje do tytułu, bo w moim odczuciu nijak ma się do treści. Owszem, bohaterowie trzymają się dość długo na dystans, ale żadnej wrogości to ja tam nie wiedzę. Nie znajdziecie tam walki o dom, zazdrości o spadek, większych kłótni. Książkę czyta się bardzo przyjemnie, historie poszczególnych osób są świetnie nakreślone, ciekawe. Bardzo przypadł mi do gustu humor, którego tu nie brakuje, cięte rozmówki między Amelią a Justinem są rewelacyjne. Autorka bardzo fajnie wykreowała postaci drugoplanowe takie jak np. Jade, Roger. Bez przerysowań, dramaturgii, są takie dojrzałe. Sama Amelia da się lubić, mimo złamanego serca nie zalewa się łzami, nie rozpacza, a stara się normalnie funkcjonować, o ile to możliwie w towarzystwie takiego przystojniaka jak Justin. Przecież nie dość, że to jej bohater z dzieciństwa który ją chronił, znał jej sekrety, to teraz wyrósł na ciacho, jest zajęty, nie bardzo chce z nią gadać i jakby tego było mało świetnie gra na gitarze i śpiewa. "Mieszkając z wrogiem" to romans z gatunku tych gorących, jednak z przyjemnością stwierdzam, że samych scen nie ma tu zbyt wiele. Jako że nie jestem fanką erotyków i raczej omijam takie opisy, tu nie straciłam zbyt wiele z lektury. Najważniejsza jest tu historia Amelii i Justina. Ich dzieciństwo, do którego najczęściej powraca wspomnieniami dziewczyna, gdzie najboleśniejsze są relacje rodzicielskie a w sumie to ich brak, teraźniejszość i przyszłość, której maleńki kawałek znajdziemy w epilogu. W podsumowaniu "Mieszkając z wrogiem" to bardzo fajna książka do przeczytania w kilka godzin,z wciągającą fabułą, ciekawymi bohaterami, zaskakującymi zwrotami akcji . Znajdziecie tutaj też sporą dawkę humoru, dramatyczne sytuacje, a także szczyptę erotyki. Ze swojej strony polecam tę książkę. To fajny pomysł na zbliżające się Walentynki ;) **** "Byłem wtedy gotów dla ciebie umrzeć. Kiedy odeszłaś, miałem wrażenie, jakby mój świat się zawalił." **** Daję : 8/10

papierowestrony.blog.spot.com Agnieszka Caban-Pusz


Dwudziestoczteroletnia Amelia po śmierci babci otrzymuje rodzinną biżuterię i połowę domu, w którym się wychowała. Drugą część otrzymuje Justin, dawny przyjaciel i bartna dusza Amelii. Sęk w tym, że 9 lat temu wydarzyło się coś, co spowodowało, że tych dwoje rozstało się w gniewie i do tej pory nie utrzymują kontaktu. Amelia przyjeżdża do domu babci na wakacje. Justin ze swoją dziewczyną również się tam zjawiają. Jak przebiegnie pierwsze spotkanie Amelii i Justina? Jak będą funkcjonować w swoim towarzystwie? Co stało się prawie dekadę temu? „Mieszkając z wrogiem” to książka z piękną historią dwojga ludzi, ich wspólnym dzieciństwie, wydarzeniach, które ich rozdzieliły, a wiele lat później znów skrzyżowały ich drogi. Wszystko to udekorowane erotyzmem z pikantnymi i czasem wulgarnymi zwrotami. Całość tworzy świetną książkę, którą czyta się z wypiekami na twarzy. Przyjemna kobieca lektura, szybka w czytaniu i z ciekawą historią sprawia, że czas przestaje istnieć. Miło jest patrzeć, jak główni bohaterowie dorastają na naszych oczach, po drodze zmagając się z kapryśnym losem. Podsumowując, ksiąska jest godna uwagi, idealnie sprawdzi się na nudne wieczory i wniesie do naszego życia odrobinę pikanterii.

Lubimy Czytać Marcelina Andrzejak


Mogłoby się wydawać, że znam już każdy motyw w romansie i każdą możliwą kombinację. Najcenniejsze jednak dla mnie są te historie, które zostają na dłużej lub na całe życie. I taka właśnie wydaje się nowa powieść spod pióra Penelope Ward – „Mieszkając z wrogiem” – jedno z moich największych odkryć ostatnich kilku miesięcy i poważna kandydatka na listę najlepszych książek 2019. Po opisie można spodziewać się trochę schematyczności i po prawdzie tak jest, ale jednak autorka postawiła na mocne wstrząśnięcie bohaterami (oraz czytelnikiem) i postawienie ich czasem w sytuacjach bez wyjścia. I szczerze historia Amelii i Justina miała na początku kilka niedociągnięć i czułam lekkie zdezorientowanie, dopóki Ward nie spuściła wielkiej bomby… Pękło mi serce i przepadłam. Niby wiemy jak to się skończy, ale jednak zakończenie jest tak samo piękne i rozczula. Bohaterowie mają swoje wady, które mniej lub bardziej przeszkadzają. Miałam na początku wrażenie, że autorka tak bardzo skupiła się na dalszej części, że zapomniała zadbać o szczegóły, ale jednak relacja Justina i Amelii była wyraźna i wykreowana na zasadzie przyczynowo-skutkowej. Być może za bardzo analizuję tak prostą książkę, ale jednak niektórych przekona to znacznie bardziej: dobra historia z planem i roztrzaskującym zakończeniem. Jest to również kolejna książka o bohaterach już wcześniej wspomnianych, tym razem w „Najdroższym sąsiedzie”, ale nie zniechęcajcie się, nie musicie znać reszty książek (zostawcie je sobie na później). Powoli zaczynam rozpoznawać specyficzną pomysłowość autorki oraz sposób prowadzenia akcji. Nie mniej, chociaż nie wiem, jak bardzo czepiałabym się stylu czy bohaterów, to fabularnie książka jest prawdziwym sztosem. Nikt jej tego nie odejmie. Humor, dziwne, ale zabawne sytuacje, uczucia wylewające się wprost strumieniami – to jest właśnie to, co cechuje według mnie dobry romans. Gorąco polecam „Mieszkając z wrogiem”, koniecznie dajcie jej szansę, a zostaniecie pozytywnie zaskoczeni i nagrodzeni.

wachajac-ksiazki.blogspot.com Marta Musialska


Amelia pewnej nocy odkrywa, że jej ukochany chłopak Adam nie jest z nią szczery i prowadzi podwójną grę. Przez wiele tygodni zdradzał dziewczynę. Jakby tego było mało, zmarła babcia Amelii, pozostawiając jej w spadku połowę domu. Druga połowa przypadła Justinowi, przyjacielowi z dzieciństwa i bratniej duszy, z którym nie rozstawała się gdy była młodsza. Kiedyś chłopak nie tylko bronił i opiekował się Amelią, ale także układał dla niej piosenki i śpiewał grając na gitarze. Jednak pewne traumatyczne dla Amelii wydarzenie poróżniło oboje i rozstali się w wielkim gniewie. Spotykają się ponownie po wielu latach, gdy przyjeżdżają do odziedziczonego domu na wakacje. Ku rozpaczy Amelii, Justin pojawia się tam ze swoją nową dziewczyną - Jade. Chłopak stara się na każdym kroku dogryźć Amelii, drwi z niej, mówi złośliwości. Amelia coraz trudniej to znosi, mimo że Jade próbuje jakoś zażegnać konflikt pomiędzy nimi. Pomimo wszystkiego do głosu wracają tłumione przez lata emocje. Czy uda im się odbudować swoje dawne uczucia? Czy uświadomią sobie, że tak naprawdę są sobie przeznaczeni? Książki Penelope Ward biorę w ciemno! Każda, którą czytałam do tej pory jest genialna i tak samo jest w tym przypadku. Zawsze przy czytaniu się uśmieje, ale też uronię niejedną łzę. Fabuła tej powieści mogłaby się wydawać banalna, ale wcale taka nie jest i czytając przekonujemy się jak trudno się oderwać od czytania. Z pewnością będziecie czytać książkę ze ściśniętym gardłem wyczekując dalszych losów Amelii i Justina. Z ręką na serduszku mogę polecić! ,,Zastanawiam się i będę to pewnie czyniła do końca życia, co by się wydarzyło, gdybym wtedy nie uciekła, gdybym przezwyciężyła lęk i wyznała ci swoje uczucia. Powiedziałeś mi dzisiaj, że byłeś we mnie zakochany. Tylko że ja zupełnie nie zdawałam sobie z tego sprawy, Justin, ale żałuję, że nie byłam bardziej spostrzegawcza. Naprawdę nie miałam pojęcia, co czujesz. Chcę, żebyś wiedział, że ja też cię kochałam. Tyle że okazywałam to w cholernie beznadziejny sposób. I pomyśleć, że spędziłeś wszystkie te lata, odczuwając wobec mnie nienawiść. A ja chcę tylko, żebyś był szczęśliwy."

https://www.instagram.com/angelikaserweta/ Angelika Serweta-Dziuba


Mieszkając z wrogiem to pełna emocji, niespodziewanych zwrotów akcji i niełatwej miłości historia, która swoją premierę miała 8 stycznia 2019 roku za pośrednictwem Wydawnictwa EditioRed. Jej autorką jest Penelope Ward – bestsellerowa pisarka New York Times, USA Today oraz Wall Street Journal, która znana jest w Polsce z takich dzieł jak: Przyrodni brat, Najdroższy sąsiad oraz Drań z Manhattanu ,Playboy za sterami, Milioner i Bogini ( jako duet z Vi Keeland). Akcja tej książki rozgrywa się w urokliwym, letnim domku na wyspie Aquidneck. To właśnie tu, w jego stabilnych, pełnych dobrych wspomnień ścianach, rozkwitła nie tylko bezwarunkowa przyjaźń, ale i pierwsza, pełna młodzieńczych marzeń miłość. Niestety, niefortunne wydarzenie sprawiło, że dwie bliskie sobie osoby musiały nagle się rozstać, pozostawiając po sobie jedynie żal, smutek i nienawiść. Czy spotkanie po latach oczyści atmosferę tego domu? I czy będzie potrafiło połączyć ze sobą dwa zranione przez nienawiść serca? Głównymi bohaterami są: *Amelia – to młoda, pragnąca miłości kobieta, która na własnej skórze poczuła, czym jest zdrada, gniew i kłamstwo. Od tego czasu, Amelia żyje w ramionach niekończącego się koszmaru, z którego nie potrafi się wybudzić i ujrzeć upragnionego szczęścia. * Justin – przystojny, kochający muzykę mężczyzna, który w swoim młodym życiu stracił bezpowrotnie nie tylko beztroski uśmiech , ale i najlepszą przyjaciółkę z dzieciństwa. Od tego czasu, Justin żyje w ogromnej pajęczynie gniewu, która nie pozwala mu ujrzeć tego, co jest dla niego najważniejsze i oczywiste. Jeden dom. Dwoje lokatorów. I nienawiść, która rozgrywa serce na pół. Czy ta historia ma szansę na happy end? Podsumowując: Mieszkając z wrogiem to historia o gorzko słodkiej miłości, błędach nieposkromionej młodości i destrukcyjnej nienawiści, która zatruwa ludzkie serca niekończącym się smutkiem, mrokiem i żalem. To pełna emocji i życiowych refleksji opowieść, która wypełniona została melodią wybaczenia, nutą drugiej szansy oraz szeptem nadziei, że nawet po najtragiczniejszej burzy w naszym życiu nadejdzie w końcu upragniony przez nas uśmiech szczęścia i miłości. Polecam gorąco!

blackcrow87.wordpress.com Ewelina Chojnacka


Patrząc na okładkę Mieszkając z wrogiem na myśl przychodził mi przeciętny erotyk. A przecież ta książka jest przepięknie napisanym romansem, delikatnym i wzruszającym, który pochłonął mnie bardziej niż się tego spodziewałam. Amelia po śmierci babci dostała w spadku połowę pięknego domu na wybrzeżu. Ku jej zdziwieniu i przerażeniu, drugie pół dostał Justin – chłopak, który w dzieciństwie był jej najlepszym przyjacielem, a dla jej babci był niemal jak wnuk. Jednak w pewnej chwili ich drogi się rozeszły, a po latach miejsce dobrego Justina grającego dla Amelii na gitarze i broniącego jej w każdej sytuacji, zastąpił złośliwy i lekceważący ją przystojniak. Czy dogadają się między sobą i dadzą radę żyć pod tym samym dachem? Szczególnie, że los przyniesie Amelii zupełnie niespodziewaną niespodziankę. Podobał mi się powolny proces podczas którego bohaterowie przez dwa kolejne okresy wakacji zbliżali się do siebie, żywiąc coraz to cieplejsze uczucia. Niby autorka zastosowała pewien oklepany schemat w którym dochodzi do spotkania po latach, obrzucania się pretensjami i wzajemnego zbliżania, jednak bohaterowie byli tak wyjątkowi, że wynagrodzili mi wszystkie schematyczne rozwiązania. Justin był bardzo męski i przy tym bardzo opiekuńczy, a Amelia mimo zagubienia w swoich uczuciach, ciągle urocza i nieustępliwa. Autorka świetnie operuje słowem, przez co całą książkę czytało mi się zastraszająco szybko i bardzo przyjemnie. Pochłonęłam ją dosłownie w jeden dzień. Wszystkie poszukiwaczki pięknych i romantycznych historii na pewno będą nią oczarowane. Ale żeby było bardziej kolorowo, nie brakuje też paru kuriozalnych sytuacji i zabawnych dialogów. Cała akcja poszła w stronę, której się nie spodziewałam, ale nie będę Wam zdradzać niespodzianki. Tak czy inaczej, bardzo mi się podobała. Przed jej czytaniem miałam okropny zastój czytelniczy, a ta powieść skutecznie wyciągnęła mnie z czytelniczego dołka i pochłonęła na długie godziny.

Latajace-ksiazki.blogspot.com Aleksandra Szklarczyk


Moja ocena: 8/10 Amelia dowiaduje się, że babcia, która niedawno zmarła zostawiła jej w spadku dom na wyspie, w którym podczas dzieciństwa spędzała wakacje. A właściwie połowę domu. Druga połowa została zapisana Justinowi-chłopak był najlepszym przyjacielem Amelii w dzieciństwie, a starsza kobieta traktowała go, jak swojego wnuka. Niestety dwójka przyjaciół nie rozstała się w dobrych warunkach a dodatkowo Justin cały czas unikał jakiegokolwiek kontaktu z dziewczyną. Nie jest łatwo spędzić wakacji w domu, który trzeba dzielić z wrogiem i jego dziewczyną... A Justin niczego jej nie ułatwia. „Mieszkając z wrogiem”, jest kolejną pozycją, po którą sięgnęłam raczej pod wpływem chwili. Zdecydowałam się przeczytać ją z nudów niż z ciekawości. Przyznam szczerze, że pozycja ta nieco mnie zaskoczyła. Spodziewałam się raczej zwyczajnego erotyku, a dostałam fajny romans z nieco ważniejszym tematem w tle. Po przeczytaniu kilku książek tej autorki w duecie z Vi Keeland pomyślałam, że muszę przypomnieć sobie jak pisze Penelope. Amelia to młoda nauczycielka, która niedawno została zdradzona. Dziewczyna chciałaby poczuć, czym jest prawdziwa miłość. Oczywiście nie była to zaskakująca bohaterka, została wykreowana raczej zwyczajnie. Śliczna, seksowna, pociągająca. Typowa damska postać, którą możemy spotkać w prawie każdym romansie, jednak miała coś, co ją odrobinkę wyróżniało. Justin był oczywiście typowym męskim bohaterem. Przystojny, seksowny, wysoki i umięśniony-męski ideał. Wciąż cierpi powodu decyzji przyjaciółki z dzieciństwa. Muszę przyznać, że momentami strasznie denerwowały mnie odzywki Justina. Zachowywał się jak jakiś niewyżyty nastolatek albo ktoś podobnego pokroju. Może nie było to aż tak denerwujące, jednak mimo wszystko mnie denerwowało i odrobinę uciążliwie mi się to czytało. W tej pozycji pojawia się kilka motywów, które ja lubię. Autorka zdecydowała się na wplecenie wątku hate-love (chociaż nie był on mocno rozwinięty), a jednocześnie pojawił się motyw od przyjaciół do kochanków, a także spotkanie po latach. Byłam zaskoczona, że autorka zdecydowała się na połączenie wątków hate-love oraz od przyjaźni do miłości, ale bardzo mi się to podobało. Penelope pokazała także, jak burzliwą drogę trzeba przejść, by wreszcie zyskać miłość. Od samego początku między Amelią i Justinem dało się wyczuć emocje w nich buzujące. Ta chemia, złość, nienawiść co również bardzo mi się podobało. Czasem to, czego boimy się ponad wszystko, okazuje się tak naprawdę tym, za czym nasza dusza tęskni najbardziej. ~Mieszkając z wrogiem - Penelope Ward~ Muszę przyznać, że historia okazała się wciągająca, już od pierwszych stron. Jak tylko zaczęłam czytać, to czytało mi się tak dobrze, że wcale nie chciałam odkładać czytnika. A wręcz przeciwnie. Zaglądałam o niego ciągle i ciągle (nawet wtedy, kiedy zbytnio nie miałam czasu na czytanie). Powieść miała w sobie coś, co mnie od niej uzależniło. Zostałam mile zaskoczona, ponieważ jak już na samym początku wspominałam, sądziłam, że będzie to typowy erotyk. Na szczęście (albo i nie jeśli ktoś szuka właśnie erotyku) sceny seksu zeszły na drugi plan (a może i na trzeci). Autorka bardziej skupiła się na problemach i relacji głównych bohaterów. Jak już wcześniej wspomniałam, po tej pozycji nie spodziewałam się niczego nadzwyczajnego. Liczyłam, że będzie to raczej klasyczny erotyk niż coś więcej. W szczególności, że jakiś czas temu czytałam „Przyrodni brat” i nie był on zachwycający ani odkrywczy. Bardzo się cieszę, że ta pozycja okazała się lepsza. Owszem autorka nie wymyśliła nic nowego w kwestii romansów, ale jak wiele razy już wspominałam, ja bardzo lubię tego typu historie. W końcu przy książce mam się zrelaksować i świetnie bawić więc ten gatunek jest dla mnie idealny. A może kiedyś w końcu trafię na jakąś zaskakującą pozycję? Kto wie? Autorka nie pozwoliła nam się nudzić i zapewniła nam w swojej historii odrobinę niepokoju, emocji, a także zwrotów akcji. Mimo iż książka była schematyczna i przewidywalna to naprawdę przyjemnie się ją czytało. Myślę, że może się on spodobać osobom, które kochają schematyczne romanse. Będzie idealna na jeden długi zimowy wieczór z lampką wina i pod kocykiem. Ja uwielbiam takie wieczory! Penelope Ward cechuje się lekkim i przyjemnym językiem, który ja bardzo lubię u autorek.

Zaczytana Anielka Aniela


Choć Bianca George i Dex Truitt po raz pierwszy spotkali się w zepsutej windzie, ich historia zaczęła się wiele lat wcześniej. Tylko wtedy jeszcze nie zdawali sobie z tego sprawy. Bianca śpieszyła się na ważny wywiad, który miała przeprowadzić z właścicielem finansowego imperium, biznesmenem Dexterem Truittem, a Dex... Cóż, właśnie wracał do pracy po siłowni. Kobieta pod wpływem ataku paniki zaczęła opowiadać nieznajomemu jak to nienawidzi bogatych takich jak Dexter Trutti. Mężczyzna pod chwilą postanawia skłamać i przedstawia się jako Jay – kurier rowerowy. Ich losy połączyły się a z każdym dniem zaczęli zakochiwać się w sobie. Lecz Biancka nienawidzi kiedy jest okłamywana przez kogoś. A jej nowy związek właśnie opiera się na kłamstwie. Kiedy Dex to sobie uświadomi będzie musiał zrozumieć, że musi powiedzieć prawdę, która może zniszczyć lub scalić jego związek. Kiedy tylko zobaczyłam zapowiedź tej oto książki jak najszybciej chciałam ją przeczytać. Choć miałam możliwość wcześniej zapoznać się z poprzednimi powieściami autorek to bardzo byłam ciekawo, co tym razem dostaniemy. Zostałam zaskoczona i to w pozytywny sposób. Autorki wykreowały swoich bohaterów tak realistycznych, z którymi nie jedna osoba mogłaby się utożsamić. Tak samo jak my popełniają błędy, z których później są wyciągane wnioski. Biancka ma ograniczone zaufanie i nie wybacza kłamstw. Jej poprzedni związek rozpadł się, dlatego że była okłamywana. Lecz kiedy poznaje Jay a później, Dexa to w każdym z nich coś jej się podoba. Nie wie tylko, że to jedna i ta sama osoba. Bardzo polubiłam tą postać i od samego początku kibicowałam jej, aby wszystko się ułożyło po jej myśli. Dex to mężczyzna, który od dziecka był wychowywany tak, aby w przyszłości objąć firmę. Nigdy nie szukał miłości i nie pokazywał się publicznie z kobietami. Tak naprawdę to nawet nikt nie widział jego zdjęcia w prasie czy Internecie. Nie obchodziło go dopóki nie poznał pięknej i inteligentnej pani dziennikarz, która miała przeprowadzić z nim wywiad. Wszystko się zmienia nawet jego wcześniejsze wartości. Miłość powoduje, że świat staje się bardziej przystępny. Nie spodziewa się tylko, że kłamstwa z przeszłości mogą zniszczyć to, co już ma i najbardziej kocha. Vi Keeland i Penelope Ward stworzyły nie tuzinkową powieść, która pozwoliła mi na chwilę relaksu i odprężenia od codzienności. Dawno nie czytałam tak lekkiej a przede wszystkim zabawnej książki. Język i styl autorek jest przyjemny w odbiorze a postacie i fabuła jest tak niesamowita, że nie sposób odłożyć książki dopóki nie skończy się czytać do ostatniej strony. Zakończenie książki jest tak zachwycające dla mojego serca, że chyba w skryciu od początku książki chciałam, aby tak się skończyło. „Milioner i bogini” jest to historia, która bardzo mi się spodobała a do tego wszystkie dodatki, jakie możemy odnaleźć w książce powodują o szybsze bicie serca i niekontrolowany śmiech. Jeżeli lubicie twórczość Vi Keeland i Penelope Ward to zapraszam do niezobowiązującej lektury gdzie na chwile będziemy mogli odpocząć. Nie chciałabym tu za dużo zdradzać, ale mogę zagwarantować, iż przy tej publikacji nie będziecie się nudzić.

zaczarowana-ksiazka.blogspot.com Beata Matuszewska


Kolejna książka autorki, która mnie nie zawiodła. Uwielbiam jej styl, humor i realność bohaterów. Czytając, bardzo łatwo nam się odnaleźć w historii, przeżywać emocje razem z postaciami. Mieszkając z wrogiem nie jest słodkim, łatwym romansem. Historia może na pierwszy rzut oka wydać się banalna, ale zagłębiając się w książkę, przekonasz się, że ciężko jest się od niej oderwać. Zdrada, miłość, nieporozumienia, odrzucenie. Czy błędy przeszłości okażą się zbyt duże do wyprostwowania? Czy dawne uczucia, przyciąganie i namiętność da się zignorować? Amelia pewnego dnia odkrywa, że jej chłopak ją zdradza. Jakby tego było mało, umiera jej ukochana babcia, która jednak zostawia po sobie spadek. Rodzinna biżuteria i połowa domu trafia do kobiety. Druga połowa przypada Justinowi chłopakowi, który był jej przyjacielem i bratnią duszą w dzieciństwie. Teraz jest przystojnym i bardzo zajętym piosenkarzem. Niestety chłopak, który ja chronił i pisał dla niej piosenki również ukrywał przed nią wstydliwy sekret rodziny. Dziewczyna wyjeżdża w gniewie i tak kończy się ich przyjaźń. Spotkanie po latach jest naprawdę trudne. Justin chowa głęboką uraze do Ameli i nie ułatwia jej tym samym próby pojednania. Jest złośliwy, drwi z niej na każdym kroku, co bardzo boli dziewczynę. Amelia wie, że źle postąpiła wyjeżdżając, jest jej ciężko bo w dalszym ciągu, czuje szalenie silne przyciąganie do mężczyzny. Nie ułatwia tego również fakt, że Justin ma dziewczynę. Jade próbuje złagodzić konflikt między starymi przyjaciółmi, lecz nie bardzo jej to wychodzi. Im dłużej mieszkają pod jednym dachem tym Amelia uświadamia sobie, że ta pokrecona sytuacja przybiera dość nieoczekiwany obrót. Czytając tę książkę nie możecie być pewni niczego, dosłownie. Pani Ward zaskakuje, a to jaki los wykreowała bohaterom, no cóż powiem, że kolorowo nie jest. Wiemy, że tych dwoje są sobie niezaprzeczalnie pisani, ale czy miłość wystarczy żeby pokonać przeszkody, które stawia im na drodze los? Czy kariera Justina będzie ważniejsza, niż życie z ukochaną? I jak poradzi sobie Amelia w nowej roli? Tego dowiecie się sięgając po tę książkę. Mieszkajac z wrogiem jest nasiąknięta miłością i nienawiścią. Rozstaniami i powrotami. Chemię między bohaterami czuć na kilometr. Będziecie kibicować im z całego serca, zwłaszcza, że będą się bardzo starać udawać, że to co jest między nimi, kompletnie nic nie znaczy. Oczywiście nie oczekujcie tutaj jakiś wielkich dramatów i psychologicznych wywodów. To fajna historia, która może się zdarzyć każdemu. Idealna lektura na zimowy wieczór. Mam nadzieję, że spodoba się wam równie mocno jak mnie. Gorąco polecam!

Marta-ksiazkowa-kraina.blogspot.com Marta Bobola-Zagożdżon


Byli przyjaciółmi. Teraz się nienawidzą. Proza Penelope Ward nie jest mi obca. Autorka zdążyła już kupić mnie Przyrodnim bratem, książką, która choć nie powalała oryginalnością, trafiła w sedno moich literackich oczekiwań względem literatury widniejącej pod etykietką love story. Żeby była jasność, dzisiejsza recenzja kierowana jest dla tych czytelniczek, które w powieściach nie szukają życiowych lekcji czy dalekiego wyjścia poza schemat. „Mieszkając z wrogiem” to romans oparty na bazie relacji nienawiści i miłości, napisany jednak tak, że ciężko było mi skupić się na czymkolwiek innym poza oczywiście czytaniem. Lubicie gorących chłopaków? A może wiecie już na co stać pisarkę bestsellerów New York Timesa? Zapraszam na kilka słów recenzji. ZARYS FABUŁY: Jak coś się wali, to wszystko na raz. Doświadcza tego Amelia, która zdradzana przez chłopaka musi pogodzić się także ze śmiercią ukochanej babci. To jednak nie koniec nowych sytuacji, pośród których przychodzi się dziewczynie odnaleźć. Jako wnuczka zmarłej, Amelia dziedziczy spadek, biżuterię i połowę domu. Jakże wielkie okazuje się jej zdziwienie, kiedy odkrywa, że drugą część budynku babcia przeznaczyła dla Justina, jej przyjaciela z dzieciństwa, a zarazem wroga. To właśnie on rozumiał Amelię jak nikt inny. To właśnie on zadał najbardziej bolesny cios. To właśnie z nim będzie musiała stanąć oko w oko. Czy pośród kąśliwych uwag i nieprzyjemności oboje odnajdą to, co kiedyś ich łączyło? Czy nienawiść będzie w stanie wywołać skrywane głęboko uczucia? SKONFLIKTOWANI PRZYJACIELE Streszczenie książki brzmi dość schematycznie, bohaterowie – stereotypowo. Faktem jest, że Penelope Ward nie kreuje wielce zaskakujących scenariuszy, za to takie, które są w stanie wzbudzić emocje. I to jest najbardziej trafna, skrócona charakterystyka tej powieści. Amelia, dwudziestoczteroletnia dziewczyna i zarazem pierwszoosobowy narrator, wciąż rozpamiętuje wydarzenia przeszłości i konfrontuje je z teraźniejszością. Trudną, bo przecież Justin, przyjaciel z dzieciństwa, z pewnością nie ułatwia jej sprawy. Na tle męskiego bohatera powieści dziewczyna wypada lekko bezbarwnie, co nie umniejszyło mojej chęci kibicowania zwaśnionej parze. Tym bardziej, że opryskliwy Justin stanowił dla mnie wyzwanie i zagadkę. Czy skrywa jakieś tajemnice? Jak rozwiąże się kwestia jego obecnego związku z Jade, która stara się załagodzić konflikt pomiędzy dawnymi znajomymi? SKŁADNIKI AKCJI Chowane urazy, nieprzedyskutowane sprawy, nawarstwiające się emocje kontra wielki wybuch. Zaniechana przyjaźń, pierwsze próby pojednania, niekontrolowane uczucia, które choć niechciane, dominują. W końcu namiętność, nieprzytłaczająca, daleka od niesmaku czy zapychania kolejnych luk w tekście, potrzebna, czerwieniąca policzki. Chociaż tematem głównym książki jest oczywiście relacja głównych bohaterów, towarzyszą jej wątki poboczne takie jak rodzinne sekrety, próba odnalezienia się w nowej sytuacji czy chociażby Jade, obecna dziewczyna Justina. MIŁOŚĆ To, co kocham w powieściach Penelope Ward, to właśnie chemia rodząca się pomiędzy głównymi postaciami. Wyczuwalna na kilometr, spektakularna jak efekt wielkiego eksperymentu. Na pewno nie jest nudno, bo dialogi aż kipią od emocji. Być może nie będę pamiętać o tej książkowej parze przez długi czas, ale w chwili czytania byłam w pełni zaangażowana w ich relację. DLA KOGO? Polecam poszukiwaczkom romantycznych historii, w których bohaterowie muszą przejść burzliwą drogę poprzez wszystkie znane człowiekowi uczucia. Od przyjaźni, poprzez wrogość, gniew, aż po dojrzałą miłość.

http://ktoczytaksiazki-zyjepodwojnie.blogspot.com/ werka777