Recenzje:
Zainteresowała mnie ta pozycja z kilku powodów. Po pierwsze – mieszkam w pobliżu gór. Może nie w miejscowości, która jest otoczona różnymi pasmami, ale jednak mam dość blisko do przeróżnych atrakcji i szczytów. Po drugie – uwielbiam oglądać zdjęcia. Jeszcze jakiś czas temu potrafiłam spędzić naprawdę długie godziny przed laptopem i przeglądać strony z fotografiami znanych albo nieznanych artystów. Przynosiło mi to dużo przyjemność i myślę, że ponownie muszę do tego wrócić. Po trzecie – lubię robić zdjęcia. Moje pstrykanie nie ma związku z profesjonalną fotografią, ale to dla mnie świetny sposób na spędzenie wolnego czasu. Fotografia górska, ślubna czy ogólnie okolicznościowa – to dla mnie bez znaczenia. Sięgnęłabym po książkę z każdej tematyki, bo każda może mnie nauczyć czegoś nowego, a może nawet popchnąć w stronę któregoś konkretnego kierunku. Oczywiście, już wiem, że chodzenie po górach, zwłaszcza tych wysokich i trudniejszych, nie jest dla mnie. A wyjście na lodowiec? Kompletna abstrakcja! Nigdy bym się nie odważyła. Jednak muszę przyznać, że zdjęcia w tych miejscach wychodzą po prostu niesamowicie, co możecie zobaczyć w tej książce. Jeśli miałabym coś napisać o bardziej technicznej stronie tej książki, z pewnością doceniłabym jej kwadratowy format, który sprawił, że bardzo dobrze czytało mi się całość. Cieszę się, że wykorzystany papier jest wysokiej jakości, ponieważ zdjęcia dobrze na nim wyglądają, a to na pewno kluczowa kwestia w tego typu książkach. Podobało mi się również, że pod każdą fotografią znajduje się taka jakby metryczka i możemy tam przeczytać, gdzie zostało wykonane zdjęcie, w jakich okolicznościach, jakiego sprzętu użył autor czy jakie parametry ustawił, aby całość wyszła w ten sposób. Dzięki tym fotografiom, poznajemy zakątki świata, których prawdopodobnie nigdy nie zobaczymy, ale też możemy zastanowić się nad ustawieniami użytymi podczas wykonywania zdjęć. Dla mnie to była świetna okazja do nauczenia się kilku rzeczy, ale także sporo sobie przypomniałam, bo kilka lat temu dużo eksperymentowałam z parametrami. ,,Zorganizowanie wyjazdu fotograficznego w góry to temat szeroki i wielowątkowy. Mówiąc bardzo ogólnie – samo przygotowanie do pleneru nie różni się aż tak bardzo od tego, o co trzeba zadbać, jadąc na zwykły trekking. Różnica polega przede wszystkim na zabraniu większej liczby rzeczy oraz zaplanowaniu wyjazdu nie pod kątem osiągnięć sportowych, a fotografowania. Fotograf specjalizujący się w fotografii górskiej spędza w górach mnóstwo czasu.” Sam autor na początku pisze, że jego książka to nie jest typowy podręcznik i zgadzam się z tym. Jednak forma, którą nam zaproponował, z pewnością jest dużo ciekawsza. Dlaczego? Bo na swoim przykładzie opowiada o różnych aspektach fotografii górskiej, zwraca uwagę na przeróżne problemy i daje wiele rad. Rozdziały są tematyczne, a podrozdziały uszczegóławiają te treści. Autor każdej sprawie poświęca naprawdę wiele uwagi i daje dużo rad, ale też opowiada o swoich doświadczeniach, które z pewnością mogą nas dużo nauczyć. Jego opinie są czysto subiektywne i nie musimy każdej sprawy brać do siebie, bo w końcu to my sami powinniśmy znaleźć swój własny styl i zdecydować, co jest dla nas najlepsze. Jednak jego doświadczenie na pewno wiele może nas nauczyć i pomóc w przygotowaniu samodzielnych wypraw czy plenerów, nawet na bardziej płaskich terenach. Książka ta pokazała mi również jak trudne jest fotografowanie w górach, jak pracochłonne jest przygotowywanie się do wyjazdów, jak wiele czyha na człowieka niespodzianek i niebezpieczeństw i ile trzeba mieć w sobie miłości do gór, żeby zdecydować się na takie wyprawy. To sprawia, że jeszcze bardziej zaczęłam doceniać każde zdjęcie, które widziałam. Autor wielokrotnie opisywał w jakich okolicznościach były one wykonywana i większość z nich powstała w dość ciężkich warunkach, a momentami, nawet niebezpiecznych. Nie wiem czy byłabym w stanie spać w namiocie na kompletnym odludziu i to jeszcze mając wkoło tylko śnieg albo wstawać bladym świtem i czekać na wschód słońca. W środku znajdziemy także wiele rad odnośnie sprzętu i różnego typu akcesoriów, które mogą się nam przydać podczas plenerów. Autor wszystko bardzo jasno wyjaśnia i myślę, że większość osób, nawet tych, którzy dopiero zaczynają przygodę z fotografią, zrozumieją przekaz i dużo z niego wyniosą. Na samym końcu też znajdziemy rady, jak znaleźć sponsorów dla naszych wypraw czy jak ogólnie pozyskać fundusze. Między rozległym tekstem pojawia się wiele fotografii, które z pewnością podnoszą atrakcyjność tej książki, ale dzięki nim lepiej się ją czyta. ,,Górskie wyprawy fotograficzne” to świetna książka, która obrazuje czytelnikowi, jak wygląda robienie zdjęć w górach czy na lodowcach. Autor opisuje swoje doświadczenia, daje dużo rad i wszystko wyjaśnia w sposób jasny i przystępny, więc każdy amator zrozumie jego słowa i jednocześnie wyciągnie z nich wnioski oraz naukę. Całość również jest urozmaicona w wiele pięknych zdjęć, od których ledwo można oderwać wzrok. Polecam! Ocena: 10/10

Bookparadise.pl Patrycja Bomba


Vademecum, znaczy "pójdź ze mną". I to jest właśnie wademekum. Nienartowicz uprawia dydaktykę na tej zasadzie: idzie swoją drogą, realizuje swoją pasję i opowiada o niej - konkretnie, na przykładach. Idąc z nim można wiele skorzystać. Niejako przy okazji. Po drodze. Jego praktyczne rady wynikają z doświadczenia. Jeśli więc chcesz naprawdę czegoś się z fotografii nauczyć, coś zrozumieć - proszę bardzo, idź w góry z Nienartowiczem. Wystarczy chcieć

KONTYNENTY


Góry przyciągają jak magnes. Wystarczy chwila, by zakochać się w nich bez reszty, a poradnik ten pomoże uchwycić najpiękniejsze chwile naszych wędrówek. Publikacja Karola Nienartowicza to zbiór niezwykle interesujących historii o fotografowaniu górskich krajobrazów opatrzonych cennymi poradami technicznymi. Odwołując się do swoich osobistych doświadczeń autor podkreśla, iż wykonanie idealnej fotografii często wymaga wielu wyrzeczeń i cierpliwości. Wyjaśnia on, że choć ogromną rolę w karierze fotograficznej odgrywa wrodzony talent, są umiejętności, które można wyćwiczyć. Akcentuje fakt, iż każdy z nas przy odrobinie chęci i zaangażowania może zostać doskonałym fotografem. Zachęca do nieustannych ćwiczeń, obserwacji i wyciągania wniosków z własnych niepowodzeń. Według autora podstawą sukcesu jest wyrobienie własnego stylu fotografowania – innego niż te powszechnie obowiązujące. To właśnie indywidualizm sprawi, że nasze prace zostaną zauważone przez innych. W publikacji znajdziemy odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania z zakresu fotografii. Dowiemy się jaki sprzęt fotograficzny należy zabrać na górską wyprawę, w jaki sposób fotografować krajobrazy oraz dzięki którym funkcjom aparatu możemy wykonać idealne zdjęcia. Sięgając po tę publikację miałam pewne obawy, że będzie ona typowym podręcznikiem do nauki fotografii, jednak jej wnętrze bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło. Nie brak tutaj cennych wskazówek, które pomogą wykonać idealne zdjęcie w każdych warunkach atmosferycznych, jednak znajdziemy w niej również przepiękne fotografie, dzięki którym poznamy najpiękniejsze zakątki gór. Bardzo ciekawym zabiegiem autora jest uszeregowanie wskazówek od najbardziej podstawowych, aż po zaawansowane, które pozwolą na stopniowe wdrażanie się w opisywaną tematykę. Wszystkie zagadnienia przedstawione zostały w sposób niezwykle zrozumiały. Nie znajdziemy tutaj skomplikowanego słownictwa, którego tak bardzo się obawiałam. Książka została napisane w sposób jasny i przejrzysty. Ogromne wrażenie zrobił na mnie sam autor, który opowiada o górach z niesamowitą pasją i zaangażowaniem. Widać, że są one jego całym życiem, a sposób w jaki łączy górskie wędrówki z fotografią jest naprawdę imponujący. Polecam tę książkę wszystkim miłośnikom gór. Przeglądanie fotografii autora pozwoli Wam na chwilę relaksu i odpoczynku od szarej codzienności. Dzięki niej bez wychodzenia z domu będziecie mogli przenieść się do zupełnie innej rzeczywistości.

dlaLejdis.pl Beata Jabłońska


Któż z nas nie uwielbia widoku gór, czy górskich pejzaży? Autor książki to zapalony fotograf, specjalista w łapaniu ulotnych chwil i myśliwy na niezwykłe zjawiska atmosferyczne, tak aby solidnie i profesjonalnie móc je uwiecznić na swoim aparacie fotograficznym. Książka, którą proponuje Wam autor nie będzie o rodzajach, czy markach aparatów, np. Nikon, czy Canon, bo to w gruncie rzeczy jest mało istotne, a poza tym o tym wszystkim możecie poczytać sobie w internecie. Autor chce, aby książka ta pomogła Wam dostrzec pewny kierunek, w którym może podążać fotograf gór oraz przekazała podstawowe treści, mające wpływ na sposób myślenia o fotografowaniu pejzażu górskiego. Nie jest to więc typowy podręcznik do nauki fotografii. Kojarzy mi się głównie z albumem i niezapomnianymi ujęciami, które zapierają dech w piersi. Autor na podstawie własnych doświadczeń i przeżyć chce Wam opowiedzieć o ogólnej filozofii fotografowania w górach, a także chce nakreślić jakby dekalog fotografa górskiego, który nie tylko fotografuje, ale też spędza tam wiele dni, a nawet tygodni. Autor na początek ukazuje nam Trzy Korony (któż z nas nie zna tych słynnych mgieł?), kolory jesieni w Bieszczadach, krokusów na Polanie Chochołowskiej. Jest tego znacznie więcej, bo to tylko 3% polskich ziem. W skali europejskiej to kropla w jeziorze, a w skali światowej – kropla w morzu! Fotografowanie gór niesamowicie rozwija i to na wielu polach np. geografia, fizyka, astronomia, chemia, biologia czy matematyka. Pasma górskie z ich roślinnością i zwierzyną, okoliczne miasta i wsie zainspirowały autora do podróży. Ale też poznawanie kultury, sztuki i architektury jest niesamowicie pasjonujące. Samotne przebywanie na łonie dzikiej przyrody sprzyja ogólnemu wyciszeniu umysłu, zaś wysiłek fizyczny, który trzeba wykonać w górach, poprawia samopoczucie i tężyznę fizyczną. Można by spytać: ale skąd na to wszystko znaleźć czas? Na pewno determinacja i uporczywe dążenie do celu i silna motywacja. Tą motywacją jest chęć fotografowania, a tym samym watro pamiętać, że góry odpłacają się fotografom niezwykłymi i niezapomnianymi widokami. Autor w swej książce opisuje sesję ślubną wraz z żoną na Języku Trola w Norwegii. Niesamowity widok, zapierający dech w piersi. Zachęcam-zobaczcie, to niesamowite! Książka przepięknie wydana. Przeczytacie w niej nie tylko o ciekawych historiach związanych z fotografowaniem w górach, ale również otrzymacie całe mnóstwo przydatnych porad np. jak urządzić biwak. Nie jest to wiedza książkowa, ale efekt doświadczeń autora i jego przemyśleń. Bardzo zachęcam do lektury. Książka jak najbardziej godna oplecenia. Mnie się bardzo podobała!

DobreRecenzje.pl Dorota


Książka, której autorem jest Karol Nienartowicz, może zainteresować tych, którzy kochają góry, ale i tych, którzy uczą się fotografować, no i marzą o wykonaniu tak pięknych fotografii, jakie można obejrzeć na kolejnych stronach. Autor fotografuje góry od 2003r. Po analogowych początkach, zainteresował się fotografią cyfrową, dzięki której tak naprawdę odkrył,jak fascynujące może być fotografowanie gór. Od tego momentu łączy pasję fotografowania z pasją do podróży trekkingowych po górach na całym świecie: przez 7 lat odwiedził z aparatem 35 krajów na 4 kontynentach. Właśnie z połączenia obu pasji powstała książka "Górskie wyprawy fotograficzne", która ma formę luźnego poradnika. Nie zawierajedynie suchej wiedzy, ale też mnóstwo barwnych historii, stanowiących punkt wyjścia do uniwersalnych opowieści osztucefotografowania. Są też porady techniczne i sprzętowe. Nienartowicz opowiada zatem o filozofii fotografowania w górach, ale i o człowieku, który nietylko uwiecznia góry, ale spędza w nich wiele dni, a czasem tygodni. Książka ukazała się pod patronatem: WpFotoblogia, Fotoferia oraz miesięcznika "Poznaj Świat".

Dziennik Zachodni JADWIGA JENCZELEWSKA


Są takie słowa, które działają na mnie jak magnes. Należą do nich z pewnością „góry” i „fotografia”. A kiedy jeszcze zestawione są w jednym zdaniu, gwarantują moje pełne zainteresowanie. Nic dziwnego, że książka Górskie wyprawy fotograficzne od razu przykuła moją uwagę i stało się jasne, że jak najszybciej chcę ją przeczytać. Karol Nienartowicz, dobrze mi znany z nieprzeciętnego talentu do wysokogórskich zdjęć, stał się gwarantem jakości zawartych w książce treści. Wydaje się wręcz nieprawdopodobne, że ten wychowany i mieszkający przez 28 lat w Karkonoszach chłopak, przez pierwszych 18 lat swojego życia praktycznie nie chodził po górach. To się na szczęście zmieniło. Fotografował między innymi w Górach Skandynawskich w Norwegii, Szwecji i Finlandii, Alpach we Francji, Szwajcarii, Włoszech, Słowenii, Niemczech, Karpatach Polski, Słowacji, Ukrainy i Rumunii, Górach Przeklętych w Albanii i Czarnogórze, w górach Macedonii, Bośni, a także w szkockich Grampianach. Wstyd się przyznać, ale o istnieniu tych ostatnich nawet nie miałem pojęcia. Nie jest to typowy podręcznik do nauki fotografii, choć i rozdziały o takiej tematyce możemy tu znaleźć. To ponad 300 stron i 150 zdjęć. A każde z nich prezentuje aktualnie zagadnienia opisywane w danym momencie przez autora. Nie mam żadnych wątpliwości, że dobry fotograf to suma wrodzonego, choć i rozwijanego talentu z dużą ilością włożonej pracy. Autor w całej książce zdaje się nieustannie zachęcać: Próbuj, ćwicz, testuj, obserwuj i wyciągaj wnioski. Przy tym wszystkim, zachowaj swój własny styl pracy. Tak, styl. Bo chociaż fotografia, jak każda dziedzina wymaga zachowania pewnych standardów, świadczących o wysokiej jakości, daje również ogromne spektrum możliwości wyrażania w niej samego siebie. Znam kilku wybitnych polskich i zagranicznych fotografów. Każdy z nich wyrobił sobie niepowtarzalną technikę, dzięki której są przez swoje charakterystyczne zdjęcia bezbłędnie rozpoznawalni. Z pewnością Nienartowicz do tego grona należy. Przed otrzymaniem egzemplarza recenzenckiego od wydawnictwa Bezdroża, zastanawiałem się, czy „Wyprawy” nie będą prawie wyłącznie zbiorem prac autora. Na szczęście tak nie jest. Karol w usystematyzowany sposób prowadzi czytelnika od spraw podstawowych do bardziej zaawansowanych. Niezależnie od naszego poziomu zagłębienia się w meandrach fotografii, w zrozumiały sposób otrzymamy dawkę konkretnej wiedzy. I choć na niektóre pytania nie otrzymamy odpowiedzi (No dobra, to w końcu lepszy jest Nikon czy Canon ?), ich brak w moim odczuciu świadczy tylko na korzyść poradnika. Bo to my sami po przeczytaniu go mamy sobie odpowiedzieć na niektóre pytania. Bez obaw. Odpowiedzi na inne pytania nie zabraknie. Kiedy najlepiej wykonywać fotografię krajobrazową? Jak przygotować się sprzętowo i logistycznie do górskiej wyprawy? Jakie elementy wyposażenia samego aparaty i dodatkowe akcesoria pomogą w wykonaniu dobrej jakości zdjęć ? To tylko niektóre pytania, na które znajdziemy odpowiedzi. Poza tym mnóstwo aspektów technicznych, ale podanych w naprawdę przyjemnej, zrozumiałej formie. Nie musisz być tak jak Karol absolwentem liceum plastycznego czy Wydziału Malarstwa Instytutu Sztuk Pięknych, aby doceniać piękno i umieć je uchwycić na zdjęciach. „Fotografowanie przyrody uzależnia. Dobre warunki działają jak niezłej klasy narkotyk”- trudno się nie zgodzić z Nienartowiczem. Wam życzę więc wielu dobrych okazji do bycia na „fotograficznym haju”. Wcześniej jednak zdecydowanie rekomenduję Wam „Górskie Wyprawy Fotograficzne”, dzięki którym dowiecie się jak dojść do takiego stanu. Pamiętacie jednak, że wyjątkowe efekty osiąga się tylko dzięki wielu wyrzeczeniom i poświęceniom. To pasja dla cierpliwych i wytrwałych. Jednak nagroda jest tego warta. Jedno jest pewne, do tej książki wrócę jeszcze nie raz, bo dobrym fotografem nie stajesz się ot, tak. To moim zdaniem niekończący się proces. Proces, w którym warto inspirować się i przypominać już zapomniane informacje. I tak jak zdjęcie jest zatrzymaniem w kadrze ulotnej chwili, tak niech „Górskie wyprawy fotograficzne” pomagają nam zatrzymać w pamięci i zastosować zawarte tam rady.

Życie w podróży Mikołaj Cichomski


„GÓROMANIA. To nieuleczalna choroba, ciężka do wyjaśnienia. (...)To pasja i nałóg trwające latami.” Karol Nienartowicz fotografuje góry od 2003 roku. Po analogowych początkach w 2005 roku zainteresował się fotografią cyfrową, dzięki której tak naprawdę odkrył fotografowanie gór. Od tego momentu łączy pasję fotografowania z pasją do podróży trekkingowych po górach na całym świecie – w ciągu 7 lat odwiedził z aparatem 35 krajów na 4 kontynentach. Z połączenia tych dwóch pasji powstała książki „Górskie wyprawy fotograficzne”, która ma formę luźnego poradnika. Nie zawiera wyłącznie suchej wiedzy, ale całe mnóstwo barwnych historii stanowiących punkt wyjścia do bardziej uniwersalnych opowieści o fotografii. Nie jest to więc typowy podręcznik do nauki fotografii, choć rozdziały stricte podręcznikowe również znajdują się w książce i stanowią ważny element całości. Na podstawie własnych przygód, doświadczeń, a nawet błędów fotograf opowiada o filozofii fotografowania w górach i nakreśla etos fotografowania górskiego: kogoś, kto nie tylko fotografuje góry, ale też w nich nocuje i spędza wiele dni, a czasem tygodni.

http://www.udziewczyn.pl


Zaczarowany urok gór.. Urok to nie tylko czar, to także klątwa rzucona na człowieka, który do końca swych dni będzie ogarnięty swego rodzaju szaleństwem. Mowa tu nie tylko o wspinaczach, ale także o tych, którzy latami starają się uchwycić magię gór w obiektywach aparatów fotograficznych. Karol Nienartowicz należy do ludzi tkniętych szaleństwem gór, jest od nich uzależniony tym bardziej, im hojniej góry pozwalają mu zbliżyć się do swego majestatycznego piękna. Fotografuje nie tylko pejzaże. Szuka epizodów, które wiodą jakąś opowieść, znajduje lokacje, które równie wiele mówią o górach, jak i o człowieku. Jest wreszcie zawodowcem, którego warsztat może być przydatny adeptom dopiero ruszającym z aparatem na nieprzetarty szlak. Nim artysta ruszy w świat zagranicznych gór, nęci ojczystymi. Góry to ledwie trzy procent polskiego terytorium, ale bogactwo ich fotogeniczności równe jest oceanowi. Album-poradnik - poza utylitarnymi wiadomościami, bezcennymi dla amatorów z profesjonalnymi ambicjami - zawiera dziesiątki wielkiej urody fotografii gór, robionych w różnych miejscach świata, o różnych porach dnia i roku. To niewyczerpany zasób piękna i niekończąca się lekcja pokory wobec urody świata. Praktycyzm, jakiego warto na tych stronach szukać, odnosi się do niezwykle prostych rad. Na przykład jak bronić sprzętu przed przekleństwem każdego fotografa: przed pyłem niesionym znad pustyń przez wiatr. Nieważne czy w Alpach, Sierra Nevada czy w jordańskich górach Abarim. A skoro już o Jordanii: ?W ciasnych wąwozach Petry piach sypał się w oczy oraz wdzierał we wszystkie zakamarki torby fotograficznej (...). W miejscach, gdzie Mojżesz ujrzał Ziemię Obiecaną, nie tylko nie byłem w stanie podziwiać widoków, ale nie mogłem dojrzeć odległej ledwie o 10 kilometrów tafli Morza Martwego. Tego samego dnia w Ammanie mimo bezchmurnej pogody w ogóle nie było widać słońca...". Opowieść o świecie, sztuce i człowieku.

Tygodnik Angora Ł. Azik; 2018-03-11


Wynalezienie i popularyzacja fotografii cyfrowej, powszechna dostępność, przynajmniej popularnego sprzętu oraz coraz lepsze wyposażenie w możliwości fotografowania telefonów mobilnych powodują, że współcześnie fotografują, i to na każdym kroku, setki milionów ludzi, wykonując miliardy zdjęć. Od rezultatów zwykłego „pstrykania” do zdjęć pięknych i oryginalnych droga jest jednak daleka. Udowadnia to przekonywująco autor wydanej właśnie przez „Bezdroża” książki poświęconej w zasadzie tylko jednemu tematowi: fotografowaniu gór. W zasadzie, gdyż wiele z niej może dowiedzieć się i nauczyć każdy pragnący uzyskiwać zdjęcia lepsze niż robione dotychczas. Przede wszystkim gór i krajobrazów. Ale, niejako przy okazji, także o organizowaniu wycieczek i wypraw nie tylko fotograficznych oraz na parę innych pokrewnych tematów. Bardzo mocną stroną tej książki są zdjęcia. Niemal 150, w tym zaledwie cztery innych autorów niż tekstu. W większości świetnych lub wręcz znakomitych, w oryginalnych, rzadko powtarzalnych przez innych ujęciach. Co współcześnie, wobec powszechności fotografowania, jest przeważnie nieuniknione. Zdjęcia opublikowane w tej książce mają przy tym dla czytelników znających się chociaż trochę na ich robieniu, a nie tylko „pstrykających” automatycznie wszystko, co im się nawinie przed obiektyw, ogromny, dodatkowy walor. Każde jest bowiem dokładnie opisane. Nie tylko co i gdzie przedstawia, lub z jakiego punktu zostało zrobione, ale również jakim aparatem i obiektywem oraz z danymi technicznymi. Autor w dziewięciu rozdziałach książki, z których pierwszy jest ciekawym wstępem, oraz w zakończeniu, przedstawia swoją, ogromną wiedzę i doświadczenie nabyte w ciągu wieloletniego fotografowania gór, a także częściowo pejzaży miejskich. Znajdujące się w niej zdjęcia przedstawiają w różnych ujęciach i fragmentach zarówno góry polskie – oraz sąsiednie czeskie i słowackie – fotografowane o różnych porach roku i doby, jak i inne. Alpy w masywie Mont Blanc, ale także Delfinackie, Dolomity, Bawarskie, Julijskie, Retyckie, Walijskie. Połoninę Borżawa i Bieszczady Wschodnie na Ukrainie. Acheron i Meteory w Grecji. Petrę – z niezwykłym ujęciem z góry najpopularniejszego w niej zabytku – w Jordanii. Góry Dynarskie w Albanii, Piryn w Bułgarii, Przeklęte w Czarnogórze, Fagaraskie w Rumunii. A także Isle of Skye w Szkocji i inne miejsca w tym kraju, ale i w Norwegii – m.in. na Lofotach, czy Islandii – a to tylko przykłady. Ponadto fascynujące pejzaże Nowego Jorku, portu w Jastarni, tęczy w Orłowie, torpedowni w Babich Dołach w Gdyni, czy zorzy polarnej w Gdańsku oraz jego panoramy widzianej z Wyspy Spichrzów. W obszernym tekście ciekawa jest historia zainteresowania 18-letniego wówczas autora wycieczkami w pobliskie góry oraz początki, które z czasem przerodziły się w pasję, zawodowego ich fotografowania. Odpowiada on, bardzo przekonywająco, na pytanie: dlaczego góry mogą być najbardziej fascynującym fotografowanym obiektem? Chociaż chyba to samo można by powiedzieć o robieniu zdjęć dzieci, przyrody, zabytkowej architektury i wielu innych tematów. Przy czym autor pisze nie tylko kompetentnie, ale ciekawie i zgodnie z zapowiedzią we wstępie do tej książki: „Nie otrzymujecie wyłącznie suchej wiedzy (o fotografowaniu gór i pejzaży), ale cale mnóstwo barwnych historii, które będą trzonem książki, stanowią punkt wyjścia do bardziej uniwersalnych opowieści o fotografii.” A tych historii o przygodach w trakcie wypraw, poszukiwaniu i opisie ciekawych ujęć, licznych próbach uzyskania jak najlepszych efektów pracy fotografa, nierzadko związanych tylko z jednym zdjęciem, jest mnóstwo. I nie tylko bardzo ubarwiają one książkę, ale wciągają w jej lekturę przekazując przy okazji mnóstwo dodatkowych faktów. Autor porusza i przedstawia bowiem wiele tematów oraz kwestii. Od swojej fascynacji fotografowaniem gór, poprzez ogromny problem współczesnych fotografów: jak uzyskać oryginalność i niepowtarzalność ujęć w czasach masowości fotografii cyfrowej, gdy – zwłaszcza w popularnych miejscach – są one powtarzane przez setki czy tysiące innych. Trzeba szukać innych ujęć, warunków pogodowych, oświetlenia kadru, ewentualnie miejsc – radzi. Pisze – z przykładami – o tym, jak fotografowanie gór, chociaż dodałbym do tego, że również innych obiektów, chociażby zabytków i architektury, niesamowicie rozwija fotografującego. I to na wielu polach: geografii, geologii, odmiennych kultur, sztuki, architektury, religii, meteorologii, flory i fauny, nawet astronomii. No cóż, od dawna wiadomo, że podróże, nawet z plecakiem i aparatem fotograficznym w góry, kształcą. Bardzo przydatne nie tylko dla początkujących fotografów i wędrowców są spostrzeżenia oraz rady autora dotyczące np. organizowania wypraw w góry. Z mnóstwem przykładów z jego własnej praktyki. Podobnie na temat jak oszczędzać w podróży pieniądze, gdy ich zasoby są niewielkie. Jak dobierać towarzyszy wędrówek i dalszych wypraw, planować fotografowanie w najciekawszych miejscach, aby jego rezultaty były optymalne. M.in. o wschodzie i zachodzie słońca, z noclegami w namiotach w wymagających tego miejsca. Czytelnik – potencjalny podróżnik dowie się też sporo o konieczności ubezpieczania się przed wyjazdami, o tym co zabierać ze sobą na różne rodzaje wycieczek i wypraw oraz jak te rzeczy pakować. Dużo o sprzęcie i akcesoriach fotograficznych z wieloma cennymi detalami: wyborze, na miarę możliwości finansowych, aparatu, obiektywów, filtrów, statywu itp. A także – przy czym dotyczy to nie tylko wypraw fotograficznych – gdzie i jak biwakować w górach, z jakimi można spotkać się zagrożeniami i niebezpieczeństwami – znowu z licznymi konkretnymi przykładami. Bardzo obszerny jest rozdział poświęcony fotografowaniu w górach. Ze szczegółami ważnymi przede wszystkim dla tych, którzy chcieliby zająć się tym poważnie, ale przydatnymi również dla fotografów – amatorów. Tych pierwszych powinien też zainteresować ostatni rozdział poświęcony promowaniu się i swoich zdjęć oraz poszukiwania sponsorów wypraw. To ostatnie dotyczyć jednak może tylko znikomego odsetka fotografujących. Natomiast chyba wszystkich robiących dużo zdjęć, informacje i rady co z nimi robić po powrocie do domu, a przede wszystkim jak je porządkować, opisywać i przechowywać, a także zajmować się, jak autor to określa, postprodukcją. Jego doświadczenie, zwłaszcza dotyczące archiwizowania zdjęć, jest ogromne i cenne. Chociaż możliwe są oczywiście i inne sposoby oraz zasady przechowywania oraz szybkiego odszukiwania wykonanych niegdyś zdjęć. Mnie, a też sporo fotografuję w trakcie wypraw i podróży, sprawdza się własny system, w którym w ciągu kilkunastu sekund, w wyjątkowych sytuacjach 1-2 minuty, jestem w stanie stwierdzić czy mam zdjęcie potrzebnego obiektu lub miejsca i odszukać je. Ale co najmniej jedna z rad autora jest niepodważalna. Zdjęcia należy zachowywać przede wszystkim w postaci oraz formacie w jakim zostały wykonane, i to przynajmniej raz kopiując je na odrębnym dysku. I osobno wprowadzane na nich zmiany w trakcie obróbki (kadrowanie, wyostrzanie, rozjaśnianie, ew. prostowanie itp.) przed publikacją, lub umieszczeniem w archiwum gotowych do tego. Podsumowując: jest to książka bardzo dobra, napisana kompetentnie i ciekawie, z mnóstwem znakomitych zdjęć oraz rad i przykładów z praktyki autora. Warto, aby nie tylko przeczytali ją, ale także zachowali w bibliotece, wszyscy chcący robić przynajmniej dobre zdjęcia nie tylko gór, ale również pejzaży.

kurier365.pl Cezary Rudziński; 2018-03-07