Recenzje:
Zawsze mam mieszane uczucia, gdy trafiają do mnie książki pokroju „Manufaktury codzienności” autorstwa Joanny Matusiak. Bo czy to bardziej poradnik? Czy może książka trochę filozoficzna? Czy mnie czegoś nauczy? Czy stracę czas? Jako olbrzymia fanka reportaży i kryminałów, mam odwieczny problem z pozycjami stojącymi na półce Psychologia czy Rozwój osobisty, a które nie są książkami opartymi na badaniach, tylko jednostkowych doświadczeniach autora (jak to nieszczęsne „leczenie” depresji przez Panią Pawlikowską, o czym pisałam TU). Ale Joanna Matusiak kupuje mnie już w pierwszych kilku zdaniach, kiedy pisze, że to nie jest książka poradnikowa, nikomu nie chce i nie zamierza mówić jak ma żyć. Opowiada o sobie. O swojej codzienności, o życiu, doświadczeniach, uśmiechu, kotach, kawie, cierpieniu, miłości. O wszystkim, co dotyka i dotyczy nas, jako ludzi. Opowiada o sobie i zaznacza, że nie ma zamiaru twierdzić, że ma monopol na bycie szczęśliwym. Zachęca do czytania, a jeśli ktoś zechce spróbować spojrzeć na świat i jej oczami, to proszę bardzo. Może zadziała. „Czy byłaś już dziś szczęśliwa? Nie? To się pospiesz, dzień taki krótki. Ja już byłam – słońce czułam na twarzy, ptaków słuchałam, wsłuchiwałam się w oddech mężczyzny, potem on mnie tulił, czułam smak kawy, a teraz wierna kocia towarzyszka mruczy tuż obok, pod tym samym kocem. Tak. Przez godzinę mojego dnia byłam już wiele razy szczęśliwa niewidzialnymi szczęściami i jeszcze wiele razy będę.” Autorka, świadomie czy też nie, w bardzo lekki i przyjemny sposób opisuje nam Mindfullness, które wspaniale wpływa na spokój ducha, czerpanie przyjemności z drobnostek i cieszenie się zastanym światem. Bo czy tak zupełnie szczerze potraficie każdego dnia dostrzec coś pięknego? Miłego? Fajnego? Potraficie cieszyć się z każdego łyka kawy, krzyku ptaków za oknem, zapachem nowej świeczki albo śmiać się szczerze z przypalonego obiadu? A Autorka potrafi. I można powiedzieć, że skoro pracuje w domu i to też nie na pełen etat, to ma czas i warunki, by się skupiać bardziej na sobie, na głaskaniu kota czy zapachu kawy pitej co rano na tarasie. A my, pracujemy 8-10h w korpo, padamy z nóg i jedyne o czym marzymy to iść spać o 21.00. Rano w biegu pijemy rozpuszczalną Neskę i klnąc pod nosem zmieniamy buty, do których w nocy nasikał nam kot. Ale ale… Czy to nie wymówki? Nie wszystkie dni są kolorowe i fajne, jak to w życiu. Ale może warto zrobić sobie chociaż kilka godzin w tygodniu takich bardziej mind-full? Książka może to ułatwić. I mimo, iż przeczytanie jej chwilę mi zajęło, bo odkładałam ją zirytowana, że Autorka tak bardzo się wszystkim potrafi cieszyć, a ja znowu zapomniałam kupić papieru toaletowego i pękły mi spodnie, to czytało się ją lekko. Nie jest to może MUST READ każdego człowieka na świecie, ale jeśli chcecie spojrzeć na świat człowieka, który czuje się naprawdę szczęśliwy i jak do tego stanu doszedł – to sądzę, że warto. A kupicie ją np. TU. EDIT: A jednak książka mnie trochę zwiodła. Po rozmowie z Autorką dowiedziałam się, że: "Pracuje więcej niż na jeden etat. Pracuje nawet na dwa. Jestem trenerem biznesowym, pracuje na zlecenie korporacji, prowadzę z przyjaciółką swój projekt warsztatów dla kobiet #zwykłedobreżycie, oprócz tego po 8-10 godzin dziennie robię swoje sploty. Moja doba trwa od 6.00- 23.30 więc czasu mam conajmniej tak samo jak inni co pracują w korpo. Nawiasem Mówiąc pracowałam w korporacji przez ponad 10 lat zanim zostałam trenerem."

http://psycholog-pisze.pl/ Monika Kotlarek


“Manufaktura codzienności” to lektura niezwykła, książka, której nie można tak po prostu porównywać z innymi tytułami. Jej treść znacząco różni się od innych treści, nie jest popisem wyobraźni, nie próbuje działać na nasz umysł i nasze emocje. Choć w pewien przewrotny sposób to opowieść szczególna, o codzienności, życiu jako takim, szczęśliwych momentach, cudownych porankach i najpiękniejszych dniach- tych, które sami sobie stworzymy. Matusiak opowiada nam o swojej codzienności, jednak książki tej nie można porównać do pamiętnika czy nazwać dziennikiem. Nie znamy bowiem dnia ani godziny. Poszczególne zapisy wydają się nieco wyrwane z kontekstu, można by odnieść wrażenie, że autorce bardziej zależy na samej treści niż na sposobie jej przedstawienia. Mam na myśli przede wszystkim zapis poszczególnych stron. Rozdziały zostały zastąpione urywkami, a raczej fragmentami. To taka osobista sklejka przemyśleń, refleksji, wspomnień, przyzwyczajeń. Poszczególne strony zostały wypełnione słowami autorki i to te słowa odgrywają tutaj pierwsze skrzypce. Czasami część strony pozostaje wolna, czasami zapis jest bardziej zwięzły. Czasami wszystko mieści się w jednym akapicie, czasami mamy ich więcej. Nie zadbano o wyjustowanie tekstu. Widocznie nie jest to nikomu potrzebne do szczęścia. A co jest potrzebne do bycia szczęśliwym? Radości dnia codziennego, samozadowolenie, umiejętność docenienia tego, co mamy, co zdobyliśmy i otrzymaliśmy od innych i od losu. Matusiak pisze o małych radościach, tym, co przywołuje na jej twarz uśmiech, tych osławionych małych rzeczach, z których nie każdy potrafi czerpać satysfakcję. Ona nie żałuje i nie zamartwia się, we wszystkim potrafi znaleźć zalety i korzyści. Dopasowuje życie do siebie, a nie dopasowuje się do innych. Czerpie energię z własnego wnętrza i z radości, którą widzi w oczach najbliższych. Mnóstwo w tym inspiracji, przykładu dla nas, odpowiednich wskazówek, drogowskazów. „Manufakturę codzienności” czyta się niezwykle przyjemnie, bowiem czuć w tym tekście szczerość, otwartość i autentyczność. Matusiak nikogo nie udaje, nie porównuje się do innych. Pochyla się nad własnym życiem i własną codziennością. Opowiada o rzeczach, którymi ma chęć się podzielić. Doradza, ale nie poucza. Zwraca uwagę, ale nie przymusza. Pokazuje, jak sama żyje, ale nie mówi nam, jak my powinniśmy to czynić. Dzięki temu jej słowa stają się wartościowe, dają do myślenia, skłaniają do refleksji. Dzięki jej publikacji przypomniałam sobie tę prostą zasadę, że przecież to ja jestem panią własnego losu i to ja decyduję, jak potoczy się moje życie. Książkę czyta się lekko, przyjemnie i szybko. Krótkie teksty sprawiają, że szybko w tej lekturze posuwamy się do przodu, przemieszczamy od jednego do drugiego. Takie fragmenty czy urywki sprawiają również, że publikację bez żalu możemy odłożyć, by za chwilę, za kilka dni czy miesięcy do niej wrócić i zacząć czytać na nowo w tym czy innym miejscu. Bo to nie jest taki typ literatury, który musimy poznać już, zaraz. To coś, do czego chętnie się wraca, coś, co miło sobie w przyszłości przypomnieć. Wziąć do ręki z uśmiechem i pewną nostalgią. Tym, co również zwróciło moją uwagę, jest staranne i dość eleganckie wydanie tej powieści. Solidna, sztywna, dość prosta okładka. Grubszy papier. Treść urozmaicana zdjęciami. Wszystko ładne, ale subtelne. Nic na siłę. I taka jest najkrócej mówiąc ta książka. Nie ma w niej nic na siłę i nic na pokaz.

Sztukater.pl Ruda Recenzuje (DEPRECATED)


Manufaktura codzienności - niecodzienna książka SENSUS Książka z pozoru może taka sama jak inna, ale okazało się że nic bardziej mylnego. "Manufaktura codzienności" to książka inna od wszystkich od SENSUS. Wszystkie słowa, które przeczytacie w książce, to moje myśli, zbierane i zapisywane każdego dnia, słowa składające się na moją codzienność, moje emocje, moja historia. Wszystkie opisane zasady, metody, schematy są moje, dla mnie i o mnie — szyte na miarę, nie muszą pasować na każdego jak sukienka z sieciówki. Nawet nie powinny. Nie odważyłabym się nikomu ich narzucać, nie miałabym śmiałości mówić innym, jak mają żyć. Jedyne, do czego zebrałam w sobie odwagę, to opowiedzieć Wam, jak ja żyję. Opisać zawartość szufladek mojego świata, zdradzić, jakimi ścieżkami dochodziłam do mojego „dziś”. Jeśli znajdziecie tu myśl dla siebie, jeśli odszukacie drogę, którą ja przeszłam, a którą Wy chcecie poznać — będzie to dla mnie wielki honor i dowód, że jestem człowiekiem jeszcze bardziej. Niech te kartki, które Wam oddaję, będą Waszym notatnikiem, niech będą zapisane Waszymi słowami — dopiszcie je do moich, by ten tekst żył, by uszczęśliwiał następnych, czasem uspokajał, a innym razem wzburzał. Niech te słowa żyją naszymi historiami. Wasza Joanka z Manufaktury splotów Życie coraz szybciej pędzi i niestety nie dostrzegamy prostych rzeczy, które powinny nas cieszyć na codzień. Kiedyś życie było mniej skomplikowane i pewnie dlatego ludzie nie przejmowali się tak bardzo i cieszyli się z małych rzeczy. Nawet nie zdawałam sobie sprawy w zaganianiu dnia codziennego, że można cieszyć się słońcem, głaskaniem psa czy w prostych słowach mamo pobaw się ze mną czy Cię kocham. Proste i banalne ale jak potrzebne w codziennym życiu. Autorka pokazuje nam w prostocie tej książki jak być szczęśliwym na codzień. Czytając książkę miałam wrażenie, że autorka dzieli się swoją codziennością i szczęściem ze mną. Pokazuje jak żyć i nawet w małych i banalnych gestach znaleźć to upragnione szczęście. Nie należy dążyć za wszelką cenę do dużych rzeczy bo i małe nas uszczęśliwią. Ta książka pokazuje co jest w życiu tak naprawdę ważne i wdraża uniwersalne prawdy. Czytając ją przypomniał mi się tekst piosenki Sylwii Grzeszczak: I będzie jak dawniej, Przestańmy się spieszyć, Zacznijmy od nowa, Od tych małych rzeczy. Chcę pozbierać znowu myśli, Słyszeć bicie naszych serc, Widzieć ile szczęścia w sobie, Kryje każda mała rzecz Cie-szmy się z małych rze-czy, bo wzór na szczę-ście w nich zapisa-ny jeest! Książkę polecam z całego serca bo warto ją mieć w swoim zbiorze.

http://rodzinkatestujeirecenzuje.bloog.pl Mariola Skałbania


„Manufaktura codzienności” to jak pisze autorka, Joanna Matusiak zbiór jej myśli. „Wszystkie słowa, które przeczytacie w książce, to moje myśli, zbierane i zapisywane każdego dnia, słowa składające się na moją codzienność, moje emocje, moja historia. Wszystkie opisane zasady, metody, schematy są moje, dla mnie i o mnie — szyte na miarę, nie muszą pasować na każdego jak sukienka z sieciówki. Nawet nie powinny. Nie odważyłabym się nikomu ich narzucać, nie miałabym śmiałości mówić innym, jak mają żyć. Jedyne, do czego zebrałam w sobie odwagę, to opowiedzieć Wam, jak ja żyję. Opisać zawartość szufladek mojego świata, zdradzić, jakimi ścieżkami dochodziłam do mojego dziś. Jeśli znajdziecie tu myśl dla siebie, jeśli odszukacie drogę, którą ja przeszłam, a którą Wy chcecie poznać — będzie to dla mnie wielki honor i dowód, że jestem człowiekiem jeszcze bardziej. Niech te kartki, które Wam oddaję, będą Waszym notatnikiem, niech będą zapisane Waszymi słowami — dopiszcie je do moich, by ten tekst żył, by uszczęśliwiał następnych, czasem uspokajał, a innym razem wkurzał. Niech te słowa żyją naszymi historiami”. Kiedy zaczęłam szukać informacji na temat tej publikacji, okazało się, że zbiera ona same pozytywne opinie. Chciałam więc na własnej skórze przekonać się, czy książka jest faktycznie aż tak dobra. Muszę powiedzieć, że ma swoją duszę i na chwilę oderwała mnie od mojej szarej rzeczywistości. To nie są puste słowa. Zaczęłam zastanawiać się nad tym, co autorka ma mi do przekazania. Dzisiaj żyjemy na bardzo wysokich obrotach. Wszędzie się spieszymy i czasem brakuje nam czasu, by na chwilę się zatrzymać i dostrzec małe rzeczy, które nas otaczają, a przecież one sprawiają nam najwięcej radości. Dlaczego każdy dzień jest najpiękniejszym w naszym życiu? Na to pytanie znajdziecie odpowiedź w tej książce. Jest ona prosta, ale jakże prawdziwa. Nie sposób się do niej przyczepić. Ośmielę się powiedzieć, że ta publikacja jest trochę magiczna. Zawiera w sobie sporo złotych myśli oraz przepięknych zdjęć, z których bije spokój. Podejrzewam, że wiele osób znajdzie tu inspirację na Instagrama. Co jest najważniejsze, fotki nie są powciskane na siłę, a współgrają ze znajdując się tu treścią. Nie znajdziecie tu gotowych rozwiązań, które podpowiedzą wam jak żyć, by cieszyć się z drobnych rzeczy. Tego musicie nauczyć się sami. Każdego z nas bowiem uszczęśliwia coś innego. Dostaniemy tutaj co prawda porady, ale od nas zależy, w jaki sposób je wykorzystamy. To jeden z lepszych poradników, jakie znajdziecie na naszym rynku wydawniczym. To bardzo kameralna książka, intymna i subtelna. Idealna dla każdej dojrzałej kobiety. Nie polecałabym tej publikacji nastolatkom, bo im będzie jeszcze troszkę brakowało doświadczeń życiowych, by w pełni zrozumieć przekaz autorki. Chociaż jeśli chcecie ją przeczytać, nie mam zamiaru nikomu tego zabraniać. Autorka na chwilę przeniosła mnie do świata magii, który można zbudować z małych rzeczy. Będę chętnie wracać do tej publikacji. Można ją przeczytać na raz, ale również dawkować sobie przyjemność, czytając dziennie po kilka sentencji. Nie ma też większych przeciwwskazań, by czytać książkę na wyrywki. To dobre rozwiązanie dla czytelników, którzy nie mają zbyt wiele czasu. Jeśli chcecie coś faktycznie zmienić w swoim życiu, gorąco polecam „Manufakturę codzienności”.

Sztukater.pl Pani M


Zapiski z życia pewnej szczęśliwej kobiety. Autorka znalazła swój sposób na życie, ale nie narzuca go innym. Raczej inspiruje, pokazuje, że można się cieszyć małą codziennością i że nie trzeba wielkich rzeczy, aby odnaleźć szczęście. "Wszystkie słowa, które przeczytacie w książce, to moje myśli, zbierane i zapisywane każdego dnia, słowa składające się na moją codzienność, moje emocje, moja historia. Wszystkie opisane zasady, metody, schematy są moje, dla mnie i o mnie - szyte na miarę, nie muszą pasować na każdego jak sukienka z sieciówki. Nawet nie powinny" - pisze we wstępie Joanna Matusiak. A jednak niektóre pasują. Albo mogłyby pasować. Poranki na słonecznym tarasie z kawą, dobra lektura i koty, własnoręcznie upieczony chleb na śniadanie, życie z dala od zgiełku miasta, w otoczeniu ptaków i zieleni. Jednym słowem: slow w praktyce. Znasz to? Nigdzie się nie spieszyć, niczego nie musieć, akceptować wszystko, co się wydarza, i spokojnie obserwować, jak rośnie trawa. Być im obecnym. Zawsze tu i teraz. I cieszyć się z tego, co się ma. Joanna Matusiak na co dzień prowadzi Manufakturę Splotów (jest na i Facebooku i na decobazaar.com), w której splata poduszki, czapki, rękawiczki, bransoletki i inne autorskie arcydzieła. To jej sposób na życie słów na swoich 3 zasadach. Dzięki książce Manufaktura codzienności każdy może przyjrzeć się, ja wygląda takie życie od podszewki i... może je polubić. Mnie przekonała. Wybieram mój slow w codzienności i polecam lekturę wszystkim, którzy pragną.

Magayzn JOGA NATALIA J. KRAUS


"Manufaktura codzienności" na pierwszy rzut oka, wyróżnia się nietypowym formatem wydania - nie mierzyłam dokładnie, jednak jest on zbliżony do kwadratu. Dzięki temu, mimo swoich 350 stron, książka sprawia wrażenie kompaktowej. Jakby celem zastosowania takich wymiarów była możliwość zabrania jej wszędzie. Na drugi rzut oka, zachwyca pięknym wydaniem. Twarda okładka ze złotymi tłoczeniami, szarości, biel, no i te cudowne, minimalistyczne liście. Zanim zaczęłam czytać, dobre kilka minut zachwycałam się samym wyglądem "Manufaktury (...)". A potem jest jeszcze lepiej, bo strony wypełniają piękne, kolorowe zdjęcia, będące w większości dziełem samej autorki - dotychczas publikowała je na swoim koncie na Instagramie (Manufaktura splotów), teraz podzieliła się nimi także w swojej książce. "Czy byłaś już dziś szczęśliwa? Nie? To się pospiesz, dzień taki krótki. Ja już byłam - słońce czułam na twarzy, ptaków słuchałam, wsłuchiwałam się w oddech mężczyzny, potem on mnie tulił, czułam smak kawy, a teraz wierna kocia towarzyszka mruczy tuż obok, pod tym samym kocem. Tak. Przez godzinę mojego dnia byłam już wiele razy szczęśliwa niewidzialnymi szczęściami i jeszcze wiele razy będę." Jednak, jak to w książkach bywa, to nie zdjęcia, a słowa są najważniejsze. Joanna Matusiak w "Manufakturze codzienności" zawarła swoje przemyślenia i refleksje, radość życia i sztukę znajdowania pozytywnej strony we wszystkim, co ją spotyka. Rozdziały książki pochodzą ze wspomnianego już przeze mnie konta na Instagramie, jednak mimo to są bardzo... bezpośrednie. Autorka zwraca się do czytelnika (a właściwie do czytelniczki) w pierwszej osobie, dzięki czemu "Manufaktura (...)" to po części swego rodzaju rozmowa. Mimo że więcej jest tutaj fragmentów, przywodzących na myśl zapiski w pamiętniku, nadal ma się poczucie bliskości. Nie wiem, czy ta książka zmieniła moje życie. Nie sądzę. Jasne, są tutaj przemyślenia warte zapamiętania, nawyki warte wcielenia w życie. Jednak nie brakuje również banałów, które do mnie nie przemawiają. Stwierdzenie, ze to "nie moje klimaty" brzmi tutaj banalnie, ale tak jest. Rozumiem pozytywne opinie o tej książce, bo również uważam, że jest dobra. Rozumiem zachwyt, bo sama w pierwszych akapitach zachwycam się wydaniem. Na upartego zrozumiem także poczucie, że "Manufaktura codzienności" zmieniła czyjeś podejście do życia. Ale jeśli mam być szczera, raczej nie sięgnę po nią drugi raz, nie będę do niej wracać. Nie potrzebuję. A decyzję, czy po nią sięgniecie, pozostawiam Wam.

www.readwithnefmi.blogspot.com Nefmi


Manufaktura codzienności czyli slow life w codzienności. Jest to książka napisana przez Joanne Matusiak, książka ta to zbiór przemyśleń, porad, idei związanych z codziennym życiem. Ba książka ta poza poruszającym tekstem, ma tez w sobie piękne fotografie, to co mi osobiście podoba się w niej najbardziej to, to że nie jest to książka na jeden wieczór. Zdecydowanie należy się nią delektować i czytać, codziennie z umiarem, by każde słowo zapisało się w nasz najdłużej. Czytając ją nie raz miałam wrażenie, że czytam o sobie, że dana myśl idealnie opisuje moją osobę… Szczerze Wam powiem, że jeszcze nie skończyłam jej czytać, bo nie chce jej zbyt szybko odłożyć na półkę…

swiatkarinki.pl Świat Karinki


Są takie książki, które chce przytulić się do serca w chłodny, zimowy wieczór, by ogrzały zziębnięte myśli i obudziły w duszy wiosnę. Manufaktura codzienności z pewnością do nich należy. Książka Joanny Matusiak jest przepiękna – w każdym znaczeniu tego słowa. Począwszy od wyglądu – pod elegancką, twardą okładką w kwadratowym formacie (kojarzącym się z albumem bądź kalendarzem) znajdują się kartki gładkiego papieru, wypełnione zarówno tekstem, jak i świetnej jakości fotografiami. Treść potęguje wrażenie, że trzymamy w dłoniach coś pięknego i niezwykle cennego. Każda strona jest małym, wyrwanym fragmentem codzienności. To nie są rozdziały pełne szalonych zwrotów akcji, ale szczęście zamknięte w zwykłych momentach, z których składa się całe życie. Czas odgrywa w Manufakturze niebagatelną rolę. Kolejne godziny, tygodnie i pory roku mijają jak w kalejdoskopie, a Joanna Matusiak spokojnie przygląda im się w zachwycającej zadumie i zgodzie z otaczającą przyrodą. Mimo że strony zapisane są w zgodzie z chronologią, to jednak tworzą odrębne chwile. Nie trzeba książki wcale czytać od początku ani po kolei. Można, niczym kartkę z kalendarza, wyrwać sobie kilka chwil każdego dnia i wyciągać z nich wciąż nowe wnioski. Ta książka pachnie świeżo paloną kawą i ciastem, dopiero co wyjętym z piekarnika; rozbrzmiewa wskakującym na kolana z cichym mruczeniem kota i słowami ukochanego mężczyzny. Jeżeli chcecie poczuć ten zapach, usłyszeć tę codzienność, to jest to książka właśnie dla was. Jeżeli potrzebujecie zatrzymać się na chwilę i zastanowić nad tym, co naprawdę ma znaczenie, ta książka jest właśnie dla was. Jeżeli chcielibyście usłyszeć czasami kilka dobrych rad od doświadczonej i pogodzonej z życiem, osoby, ta książka jest właśnie dla was. Jeżeli marzycie o tym, by szczęście nie było okazyjną atrakcją, ale waszą codziennością, ta książka jest właśnie dla was. „Jeśli znajdziecie tu myśl dla siebie, jeśli odszukacie drogę, którą ja przeszłam, a którą Wy chcecie poznać — będzie to dla mnie wielki honor i dowód, że jestem człowiekiem jeszcze bardziej. Niech te kartki, które Wam oddaję, będą Waszym notatnikiem, niech będą zapisane Waszymi słowami — dopiszcie je do moich, by ten tekst żył, by uszczęśliwiał następnych, czasem uspokajał, a innym razem wkurzał. Niech te słowa żyją naszymi historiami.”

booknieci.pl Anna Biernacka


Pięknie wydana ksiazka autorki wielu oryginalnych splotów oraz myśli. Przedmioty przez nią tworzone zdobią wiele mieszkań, a słowa i zdania, które zapisują, mogą zainspirować z kolei do wielu refleksji lub działań. Joanna Matusiak jest autorką wydanej niedawno książki „Manufaktura codzienności”. Tytuł nawiązuje do firmy, którą prowadzi czyli „Manufaktury splotów”. Produktami, które tworzy i sprzedaje są rzeczy wykonane ze sznurka, wełen i miękkich tworzyw, które mogą zamienić się w co tylko autorka zechce. Jeśli interesuje was, co to za styl, możecie zobaczyć jej profil na Instagramie. Według danych z Internetu śledzi go ponad 60 tysięcy ludzi. W książce można także zobaczyć przedmioty, które tworzy autorka ale są one bardziej elementami oddającymi klimat pewnej chwili niż uchwyconym na zdjęciu produktem stricte reklamowym. „Manufaktura codzienności” to rodzaj dziennika, który traktuje o tym, jakie jest życie autorki i jakie ma do niego podejście. Może brzmieć to banalnie, ale tak właśnie jest. Zapiski prezentowane w książce to notatki z poszczególnych dni. Czasem dłuższe, nieraz krótsze. Z reguły odnoszą się do chwili, dnia, momentu w którym właśnie znajduje się nasza główna bohaterka. Nieraz komentują życie innych, nieraz własne. Poznajemy cześć osobowości autorki i dzięki temu możemy posmakować jej życia albo przynajmniej mieć na jego temat (pośrednio lub bezpośrednio) jakąś refleksję. Część zapisków na pewno była już publikowana w Internecie, ponieważ w niektórych tekstach autorka zwraca się bezpośrednio do czytelników lub komentuje niektóre odpowiedzi. Moim zdaniem fajnie to wpływa na sam proces czytania, ponieważ mamy wrażenie, że bierzemy udział w czymś realnym i żywym. „Manufaktura codzienności” to dziennik dojrzałej kobiety, która realizuje to, co postanowi oraz która czerpie z życia to co z niego najcenniejsze. Może to być docenianie chwili, radość momentu albo zrealizowanie jakiegoś projektu. Jeśli szukacie inspiracji do własnych działań albo przynajmniej refleksji na tematy dotyczące szeroko pojętego życia, sięgnijcie po tę książkę. Może dzięki niej się zrelaksujecie, spędzicie miłe popołudnie albo oddacie się marzeniom… Wszystko czego byście chcieli doświadczyć akurat w tej właśnie chwili.

dlaLejdis.pl Agnieszka Pater


Z czego składa się codzienność? Z okruchów przeszłości, planów na przyszłość, ale przede wszystkim z tego, co tu i teraz, co nas otacza, z małych zachwytów i wzruszeń, a także z ludzi, których spotykamy na naszej drodze. To, czy w tej codzienności odnajdziemy satysfakcję, czy odnajdziemy szczęście, zależy tylko od nas, od naszej zdolności do chwytania pięknych chwil, od umiejętności ich dostrzeżenia. Wie o tym doskonale Joanna Matusiak – żona, matka, trenerka biznesu, która z zapałem dzierga cuda dla zachwyconych klientów Manufaktury splotów. Poza szkoleniami i prowadzeniem własnego biznesu, wiedzie ona piękne, proste życie, o którym pisze na Instagramie, zdobywając rzesze czytelniczek, wraz z nią pragnących wnieść piękno w swoje życie. Teraz, nawet jeśli nie mieliśmy wcześniej możliwości śledzić wpisów Joanny (autorka sama tak o sobie mówi), to sięgnąć możemy po ten zbiór przemyśleń, refleksji, bowiem został on wydany w formie wyjątkowego (nie)dziennika, który pełnić może rolę drogowskazu, który zachęca nas do zastanowienia się, do zatrzymania w biegu, a czasami nawet do zmiany kierunku. Książka „Manufaktura codzienności”, opublikowana nakładem Wydawnictwa Sensus, to wyjątkowy towarzysz codziennego dnia, to lektura, po którą możemy sięgać wielokrotnie, za każdym razem odnajdując w niej coś innego, delektując się zarówno poszczególnymi wpisami, jak i wrażeniem, które robi na naszym sercu i duszy. Joanna pisze o swoim codziennym życiu, wypełnionym słowami, kotami i miłością – do R., do świata, do życia. W jej dniach nie ma gwałtownych wydarzeń, nie ma pożądliwości i nieustępliwości, jest uważność, koncentracja na sobie i drugim człowieku, jest równowaga, którą i my – w miarę pochłoniętych stron – zyskujemy. Autorka pisze nie tylko o tym, co dla niej ważne w tej codzienności, ale pokazuje również, że ona sama podlega nieustannym procesom zmiany, że nad sobą pracuje, rozwija się. Zaprasza nas do swojego domu, dzieląc się z czytelnikami tym, co w nim najcenniejsze – atmosferą miłości, zapachem pieczonego chleba, mruczeniem kociaków i ciepłymi promieniami słońca wpadającymi przez okno. A także kawą robioną przez R., będącą symbolem wsłuchania się w potrzeby drugiej osoby, wyrazem troski i uczucia. Po skończonej lekturze „Manufaktury codzienności” wiem, że to jedna z tych pozycji, do których wracać można wielokrotnie, które koją duszę w chwilach zapętlenia, zagubienia i zagonienia, które są nie tylko źródłem inspiracji, ale i przyjaciółką. Bezpośredni styl Joanny, lekkość z jaką posługuje się piórem, plastyczność, a zarazem poetyckość jej słów sprawia, że zapadają one głęboko w pamięć, zdają się być adresowane właśnie do nas, stanowią odpowiedź na nasze pytania, wątpliwości. Joanna Matusiak w swojej książce dzieli się z nami nie tyko fragmentami swojej codzienności, ale i duszy. My zaś czujemy tę bliskość, szczerość, czyniące lekturę tak piękną i wzruszającą, ale nie tylko – czujemy się zmotywowani do tego, by wprowadzić zmiany i w swoim życiu. I to nie dlatego, iż pragniemy naśladować autorkę, ale dlatego, że taka potrzeba się w nas rodzi pod wpływem wielu przemyśleń, doznań i doświadczeń.

QulturaSlowa Justyna Gul


Ta książka jest dla mnie prezentem od znajomego, któremu to tą drogą ponownie dziękuję bardzo bowiem jest to prezent z gatunku najlepszy bo książka, to raz, a dwa, bardzo wartościowy ze względu na treść. Od razu napiszę, że do czasu sięgnięcia po tę książkę nie znałam ani autorki ani jej miejsca w sieci noszącego nazwę "Manufaktura splotów". Obce mi więc co a tym idzie były jej słowa do najwyraźniej sporego grona czytelniczek z pewnego miejsca społecznościowego. "Manufaktura codzienności" bowiem to wpisy, rodzaj felietonów jak dla mnie, autorki, które jak rozumiem były wcześniej w tej bądź podobnej formie publikowane. Dla mnie jednak to było pierwsze spotkanie z rozważaniami, z myślami pani Joanny Matusiak i z radością odkryłam w Niej "siostrzaną duszę" (przecież nie napiszę "bratnią"). Te rozważania, myśli, refleksje, felietony bardzo osobiste skierowane do czytelnika wynikają po trochu z potrzeby autorki rozmowy z drugim człowiekiem a po trochu zapewne wynikają z tego, czym również zajmuje się zawodowo. Nie wiem czy dobrze określę ale jest nauczycielem (nie przepadam za określeniem "trener personalny" a od "couch" w ogóle lekko dostaję szczękościsku). Nauczyciel podoba mi się najbardziej i na osobisty użytek tych moich słów o książce tak właśnie ewentualnie zamierzam określać jedno z zajęć autorki. Albowiem nie tylko nauczaniem czy pomaganiem , wspieraniem innych się zajmuje. Skupmy się natomiast na książce bo o niej chcę pisać. Co mnie zachwyciło w tych słowach Joanny Matusiak? Szczerość. Szczerość przede wszystkim. Siostrzaność duszy autorki odkryłam w podobnym podejściu do wielu spraw, między innymi właśnie w szczerości. Objawiającej się zarówno w tym co i jak mówimy do innych ale przede wszystkim w nieudawaniu kogoś innego. Ja mam podobnie jak autorka, zarówno na blogu jak i na Fb nie jestem w stanie udać innej niż jestem. Nie podoba się komuś? Trudno. Czy coś tracę bo ktoś zrazi się do mnie takiej jaką jestem? Być może, tego nie wiem, wiem, że na pewno udawanie, zakładanie masek jest mi obce. To samo autorce i już za to Ją polubiłam. Kiedy czytałam jej słowa , jej felietony na rozmaite tematy, właściwie taki rodzaj dziennika codzienności, odczuwałam zbieżność w odczuwaniu wielu spraw, w podejściu do wielu aspektów życia. Chociażby to, co napisała o przyjaźni, albo o tym, że od pewnego czasu zrobiła porządek w relacjach z innymi i nie otacza się nadmiarem osób a ma przy sobie te, z którymi relacje są dla Niej wartościowe i wnoszą coś w jej życie. Od pewnego pamiętnego roku mam dokładnie tak samo. Trzymam z osobami, które coś wnoszą w moje życie bądź z tymi, dla których ja jestem ważna. Co mi się jeszcze podobało w tej książce? To, co się czuje, a mianowicie, że autorka lubi ludzi, ale przede wszystkim lubi też siebie. Ja wiem, że dla wielu to niemal obrazoburcze stwierdzenie ale ja się ponownie znów pod tym mogłabym podpisać bowiem od dawna jestem przekonana, że nikt tak człowieka nie będzie lubił, nikt tak go nie rozpieści jak on sam i nie dobra materialne mam tu na myśli, co sądzę, że akurat Wiecie. Joanna Matusiak to piewczyni spokojnego, życia, szacunku kierowanego w stronę drugiego człowieka. Zwolenniczka prawdy ale wyrażanej w grzeczny sposób. Propagatorka empatii. Przypominającą, że naprawdę wiele zależy od nas, że na większość spraw (bo wszyscy wiemy, że są sytuacje, na które nie mamy wpływu) możemy jakoś wpłynąć a to, że najczęściej rozprawiamy o naszych marzeniach a nie realizujemy je wynika najczęściej z naszego własnego lęku przed działaniem a najczęściej nie tyle przed działaniem co samą mającą nastąpić wskutek działań - zmianą. Z autorką łączy mnie również na pewno to, co można określić jako "kolekcjonowanie" wspomnień, dobrych chwil dobrych zdarzeń. Ja też od pewnego czasu staram się bardzo zapamiętywać te drobne rzeczy, sprawy, które mnie uszczęśliwiają. Nazywam je, o czym wiedzą moi znajomi, "szczęstkami". Niedawno taką szczęstką było czyjeś stwierdzenie (potwierdzone potem przez kilkoro znajomych), że mam miły , ładny głos. Niby drobiazg a zrobiło mi się naprawdę przyjemnie. Autorka jest też mamą i już od niedawna, babcią i chociaż akurat na tematy "dzieciowe" w książce jest dość niewiele to jedno zdanie ogromnie mi się spodobało. Jedno a treściwe i niby to człowiek wie a jak często o tym się zapomina. A mianowicie, że to, za czym całe życie gonimy , za tym najprawdopodobniej gonić będą potem nasze dzieci. Jaka to prawda! Nauczmy naszych dzieci, jak ważne jest to aby szanować drugiego człowieka i aby żyć tak aby nie sprawiać innym bólu. Wiem, brzmi banalnie ale to wcale nie jest ani proste ani banalne jak by ktoś chciał to zbagatelizować. Te słowa Joanny Matusiak, ten jej dziennik codziennych wydarzeń, okraszony ładnymi zdjęciami autorstwa samej Joanny Matusiak, to wszystko składa się na bardzo ciekawą, wartościową (na pewno dla mnie ) książkę, która według mnie wcale nie jest stricte poradnikiem a przynajmniej wcale nie musi być tak tylko traktowana. To jak długa i serdeczna, nieprzerywana rozmowa z przyjacielem. To jak czas, którego wciąż nam tak brakuje, a który został dla nas poświęcony przez drugiego człowieka aby usiąść i coś nam przekazać. Do mnie to ogromnie trafiło. Znajomy, który mi tę książkę sprezentował, stwierdził iż jest to książka z gatunku tych, które powinno się czytać powoli, smakując jej treść, odkładając ją i powracając do niej. Też sądzę, że po pierwszej lekturze będę do niej zaglądała , wybierała być może dany rozdział, który mi będzie w danej chwili potrzebny. To również ta chwila, kiedy ja, miłośniczka ebooków stwierdzam, że tę książkę ogromnie chciałabym mieć jednak w wersji papierowej, właśnie w celu pozaznaczania sobie co bardziej przyjemnych, ważnych treści. Zdanie, które sobie wypisałam specjalnie do okraszenia tej recenzji to, cytuję "(...) Moją pasją jest życie i wszystko, co ono mi przynosi". I to się czuje ! Mnie się ogromnie podobała i moja ocena to 6 / 6. 

chiara76.blox.pl chiara


"Czy byłaś już dziś szczęśliwa? Nie? To się pospiesz, dzień taki krótki. Ja już byłam - słońce czułam na twarzy, ptaków słuchałam, wsłuchiwałam się w oddech mężczyzny, potem on mnie tulił, czułam smak kawy, a teraz wierna kocia towarzyszka mruczy tuż obok, pod tym samym kocem. Tak. Przez godzinę mojego dnia byłam już wiele razy szczęśliwa niewidzialnymi szczęściami i jeszcze wiele razy będę." Ja też byłam już dzisiaj szczęśliwa :-) Usłyszałam najpiękniejsze "mamusiu juz jest dzień", tulił mnie mój ukochany, za oknem odkryłam, że świat przykrył bajeczny, biały puch, obudził mnie zapach kawy, słuchałam ulubionej muzyki ... Tak dzisiaj byłam już szczęśliwa i mam zamiar nadal być ;-) A to wszystko za sprawą mądrych rozważań Joanny Matusik. Zachęciły mnie one do refleksji i wewnętrznej przemiany. "Manufaktura codzienności" uczy nas bowiem jak dostrzec małe szczęścia wokół nas w każdej chwili naszego życia. Nie jest to nudny poradnik z mnóstwem wyznaczników i wskazówek. To ciepłe, skromne i proste zdania, które budzą w nas refleksję i uczą jak piękniej żyć. W książce Joanny Matusiak urzekła mnie jej intymność i uniwersalność zarazem. Poprzez osobiste wspomnienia i refleksje autorka dotyka bowiem uniwersalnych prawd ważnych w życiu każdego z nas. Wszystkie te wspomnienia, przemyślenia, porady, refleksje, pomysły oraz cudowne zdjęcia tworzą niepowtarzalny klimat całości. Ta książka jest kameralna i subtelna. Delikatnie wkracza w nasz świat i uczy jak zwolnić, aby poczuć wewnętrzną harmonię i pogodę ducha. Polecam ją całym sercem :-) Jej lektura to wspaniała chwila dla samego siebie. Myślę, że warto sprawić sobie taki prezent i postawić tę książkę na półce w biblioteczce :-) moja ocena książki 5/5 moja ocena okładki 6/5 ;-) moja ocena ilustracji 5/5

mufloneks.blogspot.com Monika Starońska - Zych


Ta książka to uczta dla ducha. Pani Joanna pisze tak, jakby czytała z mojej duszy, pod większością tych małych opowiastek mogłabym się podpisać. Manufaktura codzienności to książka, która wywołała u mnie dużo uśmiechu, wylała wiele ciepłych uczuć na moją duszę, ale także poruszyła Manufaktura codzienności to zbiór krótkich codzienności. Chwil, wzruszeń, rozczarowań, chociaż tych ostatnich chyba najmniej, bo autorka czerpie radość chyba z każdej chwili, nawet tej która nie jest idealną. Ale z całą pewnością jest wyjątkową. Pełną miłości, uroku i niepowtarzalności. Jeśli potrzebujecie mocnej dawki energii, książki która zadziała na was jak najlepsze espresso z włoskiej kawiarni to koniecznie sięgnijcie po tę książkę, serio serio. I chyba nikt tak pięknie nie obierał w słowa historii o związku, związku trudnym bo często na odległość, bo to relacja wymagająca od obu partnerów. Ale warto czekać, aż ta druga osoba wróci. I wiecie co? Pani Joanna ma rację pisząc, że to czekanie ma swoje plusy, bo gdy już czekać nie trzeba i ta druga osoba jest już obok, to masz ochotę po prostu z nią być. Bez kłótni o głupoty, bez marnowania czasu, po prostu być i cieszyć się wspólnie spędzanym czasem, totalnie. A gdy czekasz masz wiele czasu dla siebie, by docenić ciszę wokół, tęsknotę i polubić siebie, bo jakoś trzeba razem ze sobą spędzić te kilka dni i nie oszaleć. To też książka o celebracji dnia codziennego, kawie wypitej z nogami skierowanymi w chmury i cieszeniu się chwilą spokoju. To opowieść o odpuszczaniu, gdy nam się nie chce i o mrówczej pracy gdy zlecenia mnożą się jak szalone. O codzienności i zachwytem nad nią, to zbiór rozmyślań ubranych w proste, ale piękne słowa. Z książki płynie niczym nieskrępowana prostota i mądrość, taka życiowa z której należy czerpać i starać się przełożyć choć odrobinkę na swoje życie. I zdjęcia, na które patrzy i czuje się błogość i spokój. I w człowieku też robi się spokojniej, tempo zwalnia i jesteś tylko ty i książka Pani Joanny. Cudne uczucie, lepszego czytelniczego prezentu w nowym roku nie mogłam sobie wymarzyć.

bookpleasure.blogspot.com


O życiu, o momentach dobrych i złych, pełnych miłości i tęsknoty, o prostych przyjemnościach, wartościach, wdzięczności i pasji. O tym właśnie przeczytacie w „Manufakturze codzienności” Zwolnij Ta książka to lekarstwo na bezrefleksyjne życie przepełnione pośpiechem. To zachęta do zwolnienia tempa, docenienia tu i teraz i podziękowania za to co było. Bo tak naprawdę szczęście ukryte jest w małych momentach i autorka udowadnia, że rzeczywiście tak jest. Można je znaleźć w zapachu chleba unoszącego się w domu o poranku lub w kawie wypitej na tarasie w niedzielne popołudnie. W „Manufakturze codzienności” znajdziecie mnóstwo inspirujących cytatów i historii, które warto zapisać, zaznaczyć lub poddać natychmiastowej analizie. I choć książkę czyta się szybko to na siłę chce się zwalniać, by móc nacieszyć się jej treścią. „Manufaktura codzienności” to również książka o związkach i różnych obliczach miłości, tej partnerskiej rodzicielskiej jak i do samego siebie. Czytając tę książkę czuje się to przyjemne ciepło na sercu, wynikające ze świadomości, że ktoś, kto to tworzył te treści pisał je prosto z serca. Zbiór pięknych słów Jest kilka fragmentów, które wyjątkowo zapadły mi w pamięć i pomyślałam, że warto by było je tu przytoczyć: „Zawsze gdy spotyka mnie coś złego czy niemiłego zadaję sobie pytanie: czy to jest personale? Skierowane wobec mnie osobiście? Czy może wywołane innymi okolicznościami, emocjami, sytuacją drugiej osoby? Oddzielam człowieka od sprawy. I wiecie, co jest odkrywcze? Prawie zawsze znajduję powody często niemające związku ze mną, czasami można wytłumaczyć innych ich frustracjami” Czytając ten fragment pomyślałam, że to wspaniała praktyka, która może pomóc uporać się ze zbytnim zadręczaniem się opinią innych i braniem wszystkiego do siebie. W ten sposób można uwolnić się od niewygodnych myśli, analizowania i nadmiernego krytycyzmu wobec samych siebie. Kolejny fragment to coś dla osób, które lubią zamartwiać się na zapas, bo przecież zawsze się znajdzie coś co może zaprzątać nam głowę. Ksiądz Kaczkowski widzi sprawę następująco: „Nie zamartwiaj się cały dzień; jeśli już musisz, wyznacz sobie na to w ciągu dnia jedną godzinę wtedy to rób, resztę dnia się uśmiechaj” Warto spróbować już dziś i sprawdzić na własnej skórze czy rzeczywiście działa. I ostatnia, najważniejsza na zakończenie: „Nie obrażaj w myślach samego siebie, bo jak ty możesz, to może też każdy inny człowiek” Wewnętrzny krytyk był, jest i zawsze będzie wewnątrz nas ale to od nas zależy czy dopuścimy go do głosu. Miłość i szacunek do samego siebie to trudna sztuka, ale warta zachodu. Bez tego ciężko o rozwój, odrywanie nowych horyzontów i przekraczanie własnych granic.

http://www.myfitplanet.pl/ Weronika Szczesna


"(...) być optymistycznymi zwycięzcami, bo przecież tyle fantastycznych rzeczy robimy każdego dnia. Możemy zwyciężać, sprawiając innym małe radości, bo przecież skoro dobro wraca, możemy wszystko. Ja uśmiecham się do zwycięstw, które dziś spotkam." Zaczęłam się zastanawiać, czy ja jestem „kimś”. Ani artystka, ani rzemieślnik, ani dziennikarz, ani kucharz — mimo że tworzę, urządzam, piszę, gotuję. Zamiast rzeczownikami wolę się określać przymiotnikami (jaka jestem) lub czasownikami (co robię). A jednak jest jeden rzeczownik, którym z przyjemnością się określę. Jestem człowiekiem. I dodam jeszcze ulubiony przymiotnik: szczęśliwym. Wszystkie słowa, które przeczytacie w książce, to moje myśli, zbierane i zapisywane każdego dnia, słowa składające się na moją codzienność, moje emocje, moja historia. Wszystkie opisane zasady, metody, schematy są moje, dla mnie i o mnie — szyte na miarę, nie muszą pasować na każdego jak sukienka z sieciówki. Nawet nie powinny. Nie odważyłabym się nikomu ich narzucać, nie miałabym śmiałości mówić innym, jak mają żyć. Jedyne, do czego zebrałam w sobie odwagę, to opowiedzieć Wam, jak ja żyję. Opisać zawartość szufladek mojego świata, zdradzić, jakimi ścieżkami dochodziłam do mojego „dziś”. Jeśli znajdziecie tu myśl dla siebie, jeśli odszukacie drogę, którą ja przeszłam, a którą Wy chcecie poznać — będzie to dla mnie wielki honor i dowód, że jestem człowiekiem jeszcze bardziej. Niech te kartki, które Wam oddaję, będą Waszym notatnikiem, niech będą zapisane Waszymi słowami — dopiszcie je do moich, by ten tekst żył, by uszczęśliwiał następnych, czasem uspokajał, a innym razem wzburzał. Niech te słowa żyją naszymi historiami. Jak przyjemnie czyta się tę książkę! Niespiesznie, spokojnie, optymalnie przy kubku gorącej herbaty lub aromatycznej kawy. Myśli i spostrzeżenia autorki zapisane są w prosty sposób, są przyjemne i ciepłe, od razu trafiające do nas i naszego serca. To notatki z codzienności pisarki, która widzi szczęście w każdym dniu i potrafi dostrzegać pozytywy nawet w trudnych momentach. Mimo, że nie jest to poradnik typu "jak żyć, aby być szczęśliwym", to czytając te zapiski automatycznie zaczynamy nieco inaczej spoglądać na swoje codzienne życie, doceniając różne drobiazgi, na które wcześniej nie zwracaliśmy uwagi. Zdecydowanie polecam!

wielopokoleniowo.pl Dorota Kotlińska


Manufaktura codzienności- poszukiwanie własnego slow life W dzisiejszym pędzie życia każdy z nas łapie moment, w którym zadaje sobie pytanie: Czy nie moje życie nie mija za szybko? Ja się starzeje, czy czas tak szybko leci? Każdy z nas ma chwile przemyśleń, zwątpień, momentów, gdy zastanawia się nad własnym życiem, postępowaniem. Tak jak autorka Manufaktury codzienności- Joanna Matusiak, która rozłożyła swoje życie na czynniki pierwsze i totalnie oddała je nam, czytelnikom na łamach swojej książki. Manufaktura codzienności to zbiór myśli, porad i przemyśleń, a także informacje o tym, jak można zmienić swoje życie, odkryć drobiazgi, kawałki szczęścia i się nimi cieszyć. Język książki jest prosty, trafiający w serce, czyta się bardzo przyjemnie, bez zawiłości i konwenansów. Piękne zdjęcia są doskonałym uzupełnieniem. Jest to taki mentalny przewodnik dla każdej z nas, gdyż w dzisiejszych czasach gubimy się w codzienności. Często robimy wiele rzeczy bo trzeba, bo wypada, bez zastanowienia się nad własnym JA. Czytające tę książkę, myślałam kilkanaście razy: ALE ONA DOBRZE GADA! Odkryłam swoje cząstki, elementy, spojrzałam na wiele rzeczy nagle inaczej. Na co dzień nie ma czasu nad tym pomyśleć, a szkoda! Dla mnie jest to lektura samooczyszczająca, do tekstu autorki bardzo często dodawałam swoje myśli, które nagle niczym rozbłysk światła pojawiały się mojej głowie. Jaki morał z tej książki? ZWOLNIJ. Chcesz być szczęśliwym człowiekiem? Zwolnij, pomyśl nad własnym ja, nad tym czy rzeczywiście potrzebujesz tego wszystkiego co masz i do czego tak uparcie dążysz. Czasem okazuje się, że mamy o wiele mniejsze wymagania, jednakże życie wymusza na nas inne spojrzenie na świat. Warto dostrzec to zanim życie nam samo pokaże. Polecam tę książkę wszystkim! Bez wyjątku. Idealna na prezent.

www.latosiowydom.pl Kinga Latosińska


Manufaktura codzienności, to książka, która została napisana przez Joannę Matusiak. I jest to pozycja niezwykle interesująca dla wszystkich tych, którzy szukają slow life w slow codzienności. Bycie tu i teraz Manufaktura codzienności to zbiór myśli, porad, przemyśleń, idei i pomysłów autorki związanych z codziennym życiem. Znajdziemy tutaj interesujące informacje o tym, co zrobić, gdy w życiu należy dokonać zmiany, co zrobić, gdy zmiana się już dokonała, jak poradzić sobie z drobiazgami i jak w codziennym życiu te drobiazgi dostrzegać.A może po prostu nie zastanawiać się i być wdzięcznym za to, że się jest? Przewodnik po codzienności W „Manufakturze codzienności” zachwyca mnie prostota myśli i idei. Żadne tam napuszone porad, tylko proste i ciepłe zdania. Takie czasami złote myśli, które ujmują trafnie sedno problemu lub pomagają ruszyć do przodu. Nie raz inspirują. I to w wielu dziedzinach życia. Spodobała mi się porada dotycząca teorii, a właściwie paradoksu eksploracji i eksploatacji Jamesa Marcha. Trzeba korzystać z własnych zasobów i doświadczeń, jednocześnie zdobywając nowe doświadczenia i pozyskując nowe zasoby. To teoria równie ważna dla mnie, jak i dla autorki Joanny Matusiak. Książka od serca Każdego dnia oczekiwać najlepszego. Czy to możliwe? Joanna Matusiak w „Manufakturze codzienności” przekonuje nas, że tak, że to możliwe. I nawet jak nam czasami nie wychodzi i wcale dzień nie był taki wspaniały, to kolejny znów może taki być. Prosty, nieskomplikowany, od serca. Tak, ta książka jest od serca.

Katarzyna Gubała Katarzyna Gubała


"Ten moment, gdy wychodzisz z kawą po schodach, a za tobą osiem łap raźnie podskakuje..." - skąd ja to znam :) Książka skrywająca w sobie mnóstwo emocji i rozważań nad codziennym życiem. Hasła przybliżające sprawy zwyczajne, trochę nostalgii, tęsknoty, a przede wszystkim zachwyt nad tym, co proste, co zwykłe i co często jest pomijane. To taki codziennik pełen dobrych myśli, myśli które warto zaznaczyć, a przede wszystkim w wcielić w swoje życie. Joanna Matusiak znana jest ze instagramowego konta: @manufaktura_splotow, gdzie w scenerii pełnej zieleni i kotów, uchyla rąbka swej niezwykłej zwykłości. Wbrew pozorom jej książki nie dominują jednak zdjęcia, bo tekst, a właściwie treść, gra w nim kluczową rolę. Są to przemyślenia kobiety, która nauczyła się, że najważniejsze w życiu jest patrzeć i czuć. Nie pędzić, nie doznawać, ale świadomie przeżywać chwile. Ujęła mnie kameralność tej książki. Jej osobisty wymiar, taki bardzo Asi, a jednocześnie uniwersalny i dobrze znany nam wszystkim. Skromność i czystość formy, przepełnionej jednocześnie sensem. Cudowna i idealna na prezent - szczególnie dla siebie siebie.

Od-deski-do-deski.blogspot.com VARIA CZYTA